Zastanawiam się kto pierwszy sięgnie po lekturę „Kota na nowy początek” autorstwa Sho Ishidy. Czy zagorzali fani cyklu, zacierający ręce że mogą powrócić do świata literackiego, który od lat pokochali? Czy może czytelnik nowy, nie znający wcześniejszych opowieści, ale skuszony ciekawym tytułem bądź właśnie poszukującym swojego kota na dobry początek, bo coś się w jego życiu definitywnie skończyło i trzeba stawić czoła temu nowemu?

Ja należę do grupy pierwszej i wraz z przeczytaniem 1 tomu przepadłam. Nie dość że cenię i lubię współczesną prozę japońską, to na dodatek pomysł na fabułę mocno mi przypadł do gustu. Odkąd w moim życiu zagościły koty (a stało się to w 2010 roku) nie miałam najmniejszej wątpliwości, że główna myśl przyświecająca Autorce, jakoby koty są (czy też mogą być) idealnym lekarstwem na nasze wszelakie bolączki ducha, jest prawdziwa i trafna. Od lat nauka zna zjawisko dogo- i kototerapii czyli leczenia za pomocą zwierzęcych terapeutów. Oczywiście nie każdy kot czy pies się do tego nadaje. Ale doskonale wie o tym również dr Nike Kokoro w swojej klinice w Kioto przypisując nie przypadkowe, ale specjalnie dobrane pod pacjenta koty. Legendarne już zdanie kończące każdą poradę: Pani Chitose, pani przyniesie kota! – to zawsze początek nowej drogi i czegoś co może wydawać się dla pacjenta szokujące, ale w praktyce okaże się jakże skuteczne.

Jak i we wcześniejszym tomie – mamy tu również do poznania 4 różne historie. A w każdej ludzie dorośli bądź ci mniej dojrzali, wciąż na etapie edukacji i rozwoju, wraz ze swoimi aktualnymi problemami. Ja tak bardzo wnikam w te opowieści, że bardziej nimi żyję niż czytam o nich patrząc na wszystko z boku. Jak stali czytelnicy serii wiedzą do kliniki znajdującej się pod bardzo enigmatycznym adresem (bez konkretnej ulicy z numerem i podanym telefonem) nie trafi każdy. Ale dotrze do celu i wejdzie na  czwarte piętro ten, który tej pomocy potrzebuje. Pacjenci najcześciej dowiadują się o tej poradni pocztą pantoflową czy tzw. szeptanym marketingiem. Ktoś coś słyszał, ktoś kogoś zna co był i  ostatecznie udzielono mu skutecznej pomocy więc warto dalej nieść informacje w miasto o tym co dzieje się małym pokoiku przy jednoosobowej poczekalni. Zespół kliniki tworzą siostra Chitose – prowadząca recepcję i wydająca w gabinecie koty. A w samym już pokoju badań na stroskanych czeka dr Nike Kokoro. 

Oj wiemy już z wcześniejszych historii, że to bardzo dziwne i tajemnicze miejsce z mroczna zagadką sprzed lat, a sam lekarz może w trakcie porady zasnąć lub mruczeć, a pani Chitose potrafi dotkliwie podrapać – jeśli zajdzie taka potrzeba. Zwykli mieszkańcy Kioto nigdy nie zauważą ciemnego zaułka i zniszczonej kamienicy. Jednak szukający tego miejsce – nawet jeśli początkowo też mają problemy – nagle je z całą mocą dostrzegą. A często bojąc się wejść do ciemnego, zaniedbanego budynku zostają wezwani przez okno z góry  przez samego lekarza, który już wie że do niego zmierzają.

Sho Ishida prezentuje w konkretnych historiach z życia współczesnych japońskich rodzin problemy z jakimi i my się spotykamy na kontynencie europejskim. To nie jest tak, że ta lektura jest jakaś egzotyczna i oderwana dla nas od  rzeczywistości. Może właśnie dlatego,  że tak bardzo to wszystko znamy, podobnie jak  Japończycy doceniamy wartość obecności kota w relacjach z ludźmi i od razu  odnajdujemy się w tych książkach.

W „Kocie na nowy początek” pisarka pozwala nam w tej opowieści towarzyszyć 4 rodzinom na pewnym etapie ich życia.

W pierwszej opowieści spotkamy stroskaną mamę martwiącą się uzależnieniem syna Kaito Inady – 6-klasisty od smartfona i gier komputerowych oraz mediów społecznościowych. Chłopak praktycznie nie wypuszcza telefonu z ręki – nawet przy posiłku, a wzrok ma cały czas skierowany na ekran. Po wizycie u dr Kokoro – na którą oczywiście młody chłopak nie chciał się wybrać – wracają do domu z szarą kotą Anzu. Terapia jest zalecona na 3 dni. Kotka ma już 12 lat więc nie dysponuje energią kociaka i chętnie by tylko leżała, ale jak to starsze zwierzę, docenia i potrzebuje ciepła, bo odbiera inaczej rzeczywistość. Kaito nie dość że musi przejąć zwykłe obowiązki nad nią to nagle zostaje poddany trudnemu testowi wychodzenia do szkoły bez swojego smartfona właśnie dzięki obecności kota i jego specyficznym grzewczym upodobaniom. Nie zdradzę fabuły, bo to doskonała historia. Bardzo kibicowałam rodzicom Anzu jak i jemu samemu, bo pogubił się gdzieś i stracił wszelkie racje z rówieśnikami na poziomie spotkań twarzą w twarz.  Wspaniałe jest podsumowanie działań leczniczych Anzu w gabinecie podczas końcowej wizyty. Dr Kokoro jak zwykle ze swoim specyficznym poczuciem humoru mówi:

– Oczywiście to zasługa wysokiej zawartości kota w organizmie!

W drugiej opowieści terapeutycznej spotykamy 21-letnią Nagisę Arakawę. Ona również jest ofiarą bycia uzależnienia od tego co prezentują nam i jakimi treściami bombardują media społecznościowe. Nagisa jest zafascynowana celebrytką internetową Karen. Uważa ją za  ideał i sama dostrzega na co dzień jak bardzo od tego odbiega. Interesuje ją tylko jedno – czy jest postrzegana przez innych ludzi jako urocza podobnie jak znana Karen. Dziewczynie dostaje na 6 dni kuracje kotem Nagomu – 6-letnim samcem rasy egzotycznej o niebanalnej urodzie. Almo może się wydawać komuś brzydki albo uroczy w swej inności. Dzięki wtargnięciu w jej życie kota i długim rozmowom z kolegą ze szkoły odkrywa co jest tak naprawdę ważne w relacjach międzyludzkich.  I że bycie uroczym to nie jest kwestia życia i śmierci. Tym razem podsumowanie terapii przez doktora jest bardziej filozoficzne:

– Ktoś jest uroczy dlatego że go polubiliśmy. To się nazywa miłość. To uczucie, które się w Pani narodziło dowodzi, że kot zadziałał.

W trzeciej opowieści przyglądamy się rodzinie prowadzącej własną firmę budowlaną. Wszystkim dowodzi głowa rodziny – mama Satsuko Jinnai. Ma ona też męża, zamężną córkę i wnuczkę Riko. 6 lat temu straciła ukochanego kota Chato i codziennie do niego mówi oraz napełnia mu miseczki. Ma w domu taki specjalny ołtarzyk jemu poświęcony. Nie chce o nim zapomnieć i nie chce też innego kota w swym życiu. Stara się dogodzić całemu światu i jest przepracowana, a w weekendy jako wolontariuszka pomaga w miejskim ośrodku adopcyjnym dla kotów ”Domek Miyako”. Do kliniki dr Kokoro wybierze się jej mąż i wróci do domu z kotką Ninni – 2-letnim dachowcem. Ponieważ ta historia rozgrywa się również w kocim ośrodku w tym rozdziale Autorka znowu sięga do tajemnic i przeszłości kliniki Dr Kokoro. To w całej serii najmroczniejsze wątki i często dla miłośników zwierząt trudne i bardzo emocjonalne. Kotka Ninni trafia do tej rodzinie aż na 20 dni kuracji. W ośrodku adopcyjnym wicekierownik Kajiwara – mocno zaangażowany w pomoc zwierzakom – ujawnia to co najistotniejsze w naszych relacjach z kotami:

– Ludzie którzy biorą do siebie koty są wielkoduszni. Naprawdę chcą się nimi troskliwie zająć, ale ważne jest to co dzieje się póżniej. Koty nie zawsze zachowują się tak, jak byśmy tego chcieli.

Dlatego tak ważne jest międzygatunkowe czytanie siebie i swoich potrzeb i emocji. Ninni nie jest kotem otwartym na kontakt. Raczej trudnym egzemplarzem dla doświadczonych kociarzy. Satsuko przez jego obecność na nowo zacznie się wszystko układać w tym z czym mierzy się każdego dnia. I nie musi tego opłacić zapomnieniem o swym ukochanym kocie Chato.

Czwarta opowieść to było dla mnie zaskoczenie. Powraca tu bowiem  bohaterka Ao z trzeciego tomu – dziewczyna która przeżyła ogromną traumę udzelajc się w nielegalnej hodowli kotów. Jej historia zakończyła się wtedy przymusowym leczeniem rozsypanej psychiki i przydzieleniem jej leczniczo białej kotki Shiro. Doskonale pisarka prowadzi nas po dalszym jej losie i losie jej rodziny. Mamy tu przypadek depresji u jej siostry, wypalenie zawodowe przez mobbing w pracy w dużej korporacji. Jak się okazuje Ao nigdy po kuracji nie zwróciła kotki Shiro i nadal z nią mieszka. Dr Kokoro zaleca jej siostrze młodego kociaka bez imienia, którego w domu nazwą Tabby. I prosi o zwrot Shiro do prawdziwego opiekuna. Obecność żywiołowego Tabby źle wpływa na Shiro – kotka jest przerażona. Ale opieka nad nimi na czas kuracji nauczy jej siostrę Midori, że nie można być potulnym i poddawać się wszystkiemu także w pracy. Koty kiedy czegoś nie chcą syczą, drapią. To ważna nauka. Także dla ludzi.

Jeśli zwiniesz się w kłębek, nie wystawisz kłów czy pazurów, ani nawet ogona nic się nie zacznie.

„Kot na nowy początek” trzyma poziom pozostałych tomów. Autorka nadal pomalutku odkrywa karty i uchyla rąbka tajemnicy. Wiemy już znacznie więcej i ja czasami mam od tych prawd aż ciarki na plecach. Pomysł na książki, w których lekiem zapisywanym na recepty są koty jest w swej prostocie genialny. Mam też wrażenie, że poprzednie tomy były ciut lżejsze, a teraz te opowieści i cale tło historii miejsca wokół którego się wszystko rozgrywa jest coraz bardziej mroczne i takie poważne.

Z całą mocą wierzę w terapeutyczną moc tych książek. One uzmysławiają nam jak wielkie pokłady miłości i zrozumienia ponad podziałami dostajemy od swoich zwierząt i że czasami zapominamy o nich i za bardzo wnikamy w swoje problemy, a przecież lskuteczny ek jest  na wyciąganięcie dłoni i często ma miłe miękkie futro oraz mruczy.

Reasumując: Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki:

Tytuł: „Kot na nowy początek”

Autor: Sho Ishida

Tłumaczenie: Aleksandra Woźniak-Marchewka

Seria: 4 tom cyklu „Zaleca się kota”

Ilustracja na okładce : Arisa Shimoda

Wydawca: Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2026

Objętość:  246 strony

Wydanie: I

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Format: 135 x 210  mm

Ach uwielbiam te przesyłki z egzemplarzami recenzenckimi od Wydawnictwa Marginesy. Poniżej zestaw recenzencki (jest i herbata japońska!) i cudowna naklejka na kopercie dobranej kolorystycznie pod okładkę książki:

Lektura „Kota na na nowy początek” to idealna książka na jesienne wieczory przy herbacie, kocyku i swoim kocie (leczniczym)

Poniżej okladka front i tył, wnętrze książki oraz seria – w chwili obecnej już 4-tomowa

Dwa wieczory i powieść Sho Ishidy została przez nas dosłownie połknięta, Mysza jest gotowa napisać zaraz recenzję:

Poniżej sesja z moją kocią modelką Myszą – prywatnie najlepszą doktor Myszką:

Dziękuję Wydawnictwu Marginesy  za możliwość zapoznania się z tą piękną książką i egzemplarz recenzencki. Więcej książek wydawnictwa znajdziecie na marginesy.com.pl

Privacy Preference Center