Kocia strona wakacji 2018 [2]

21 stycznia br. zaprezentowałam wam dwóch przedstawicieli kotowatych spotkanych latem na Półwyspie Helskim w roku 2018. Pierwszym był mój dobry kumpel Czochracz, który się tu jeszcze parę razy pojawi, bo z nim ( i ze stacyjną Szyszką) mam największą więź.

Widzieliście fantastycznego Rudzika (urlopowicz w Kuźnicy), z którym byłam na plaży nad Małym Morzem. Dziś pora na kolejne spotkania. Poznajcie Toracza.

Toracza spotkałam pierwszy raz przy torach kolejowych i w zasadzie tylko w ich okolicy widywaliśmy się parę razy. Obstawiałam, że to wczasowicz - po pierwsze obróżka, po drugie wychodził przeskakując przez płot posesji stojącej bezpośrednio przy torach. W latach poprzednich go na niej nie było. Ale to tylko moje przypuszczenia.

Toracz był kotem bardzo żywiołowym. Wszystko robił pośpiesznie, więc uchwycenie go na zdjęciu nieporuszonego graniczyło z cudem.

Ale był też na swoich kocich warunkach kontaktowy. Mogłam go wygłaskać, choć ważniejsze było, abym znowu podała Panu Kotu jedzonko. Jak widać na jednej fotografii, kiedyś sam ją wyczuł w torbie, i śmiało wyjadał bezpośrednio z niej.

Czasami sobie po prostu spacerowaliśmy idąc ścieżką wzdłuż plaży. A kiedy miał już dość nagle gdzieś znikał w wysokich trawach i tyle go widziałam.

Na początek miejsce naszych schadzek. Tory i przejście przez nie na plażę - tzw. "Kuźnica - wejście nr 33". Kto był ten doskonale skojarzy.

Poniżej Toracz i parę wspólnych chwil.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018.


Latarnica poleca - vol. 21 - Gdyńskie wędrówki kota Antoniego

Są takie książki, które przyciągają mnie samym swoim wyglądem czy tytułem. Kiedy zobaczyłam w ubiegłym roku w internecie okładkę książki Doroty Abramowicz wiedziałam, że kiedyś to dziełko zamieszka na półce mojej domowej biblioteczki.

W zasadzie sama kiedyś miałam podobny pomysł, ale bardziej w tematyce latarnianej. Myślałam czy sprawdziłaby się dla młodego czytelnika książka o kocie opowiadającym o naszych latarniach morskich. A tu wielkie zaskoczenia - powstała opowieść o historii miasta Gdynia przedstawiona w krótkich opisach i fajnych ilustracjach! Taka trochę książka marzeń, bo o historii Gdyni połykam wszystko co wpadnie w moje ręce. A jeśli tą historię przedstawia jeszcze kot, to już w ogóle przyjemność podwójna.

Pomysł jest prosty i genialny. Trafić do młodego czytelnika z tematem zdawałoby się nudnym dla dziecka, bo ktoś dziś chce mieć wykład z historii kiedy tyle jest innych atrakcji. Ale można z tej patowej sytuacji wybrnąć. Mało tekstu - ale najważniejsze fakty, duże ilustracje, główny bohater - kot mieszkaniec Gdyni. Prosty przepis na sukces!

Autorka tekstu - Dorota Abramowicz - urodzona w Gdańsku, ale miejscem zamieszkania związana z miastem Gdynia - jest dziennikarką, publicystką, reporterką i autorką książek ( w tym także dla dzieci). Fantastycznie wybrała kluczowe dla historii Gdyni chwile (od rybackiej wsi do nowoczesnej metropolii) i wplotła je w losy kota Antoniego - który jest naszym przewodnikiem.

Ilustratorka - Joanna Czaplewska - wykonując tematyczne prace graficzne obroniła tym samym swój dyplom magisterski w pracowni książki na wydziale grafiki ASP w Gdańsku. Tutaj również wykonano fantastyczną robotę, bowiem inspiracją do pokazania kadrów z historii Gdyni były autentyczne archiwalne fotografie z zasobów Muzeum Miasta Gdyni. Wprawne oko czytelnika wyszuka w tych ilustracjach oryginalne fragmenty zdjęć przeniesione bezpośrednio w ukazywane zdarzenie.

Jeśli już chodzi o sam proces czytania i obcowania z tym wydawnictwem to dla mnie to była ogromna przyjemność. I parę razy ogromne wzruszenie, którego się nie spodziewałam doświadczyć w literaturze skierowanej do dzieci. Na katach "Wędrówek..." spotkamy kluczowe postacie z dziejów Gdyni: Antoniego Abrahama, Tadeusza Wendę, Eugeniusza Kwiatkowskiego, ks. Hilarego Jastaka oraz najważniejsze miejsca: ulicę Starowiejską, gospodę Skwiercza, Kępę Oksywską, Kamienną Górę, port, ulicę Świętojańską, kawiarnię "Bałtyk", hale targowe, Teatr Muzyczny, Dworzec Morski, statek Batory, Dar Pomorza, stocznię i Skwer Kościuszki.

Osobiście uważam, że książka "Gdyńskie wędrówki..." powinna być lekturą obowiązkową polecaną w szkołach Trójmiasta. Powinna też się znaleźć w każdy gdyńskim domu, w którym jest młody czytelnik, aby zachęcić do poznania historii tego miasta z morza i marzeń.

Podsumowując: Latarnica zdecydowanie poleca!  Dla zakochanych w Gdyni, jej historii oraz wszystkich kotolubów pozycja obowiązkowa.

Książka jest również dostępna w wersji anglojęzycznej jako "Anthony the Cat Wanders Around Gdynia". Wydanie polskie i angielskie dostępne w fantastycznie zaopatrzonym sklepiku Muzeum Miasta Gdyni. Można również zamówić u nich przez stronę www - http://sklep.muzeumgdynia.pl

Dane książki:
Tytuł:  Gdyńskie wędrówki kota Antoniego
Autor:  Dorota Abramowicz
Ilustracje: Joanna Czaplewska
Wyd. Muzeum Miasta Gdyni
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 52
Oprawa twarda

Poniżej okładka książki i przykładowe rozkładówki:

Koty również interesują się kocimi historiami. Można coś znaleźć między stronami. Co wyczuł Error?

Fot. Latarnica/2019


Kocia strona wakacji 2018 [1]

Każdy mój pobyt nad morzem to także czas, w którym miejscowe koty odgrywają istotną rolę. Są to albo koty mieszkające trwale na naszym wybrzeżu albo koty-wczasowicze.

Różnica jest spora, bo te miejscowe to często zgrabne zwinne chudzinki o mniej lub bardziej zaniedbanej sierści, a koty przywożone na wakacje to typowe miejskie kanapowce - koty o konkretnej wadze, leniwie poruszające się na małym terenie przy kwaterze, za to o zadbanej sierści, nierzadko rasowe.

Dziś pokażę wam tylko dwóch przedstawicieli kotowatych. I należą do obu grup. Pierwszy to Czochracz. Imię sama mu nadałam kilka lat temu kiedy spotkaliśmy się w Kuźnicy po raz pierwszy. Odtąd towarzyszy wszystkim moim wakacjom na Półwyspie Helskim. Jest kotem niezależnym, wolno bytującym, ale ma - z tego co widzę dom - tylko że chadza swoimi ścieżkami. Imię ma od tej swojej cechy - że lubi być czochrany czyli wygłaskiwany. lecz oczywiście na swoich zasadach. Kiedy nie ma już ochoty da o tym znać swoimi zębami i pazurami.

Czochracz pojawi się w tym cyklu nie raz. Na zdjęciach poniżej nasze pierwsze spotkanie po roku, na drugi dzień po przyjeździe.

Poniżej przedstawiciel kotów wczasowiczów. Wkrótce z resztą wyjechał do domu i już go nie spotkałam. Zostawił po sobie same miłe wspomnienia. I dzięki niemu odbyłam niezapomnianą wycieczkę z kotem u boku na plażę od strony Małego Morza. Dzięki niej jest to wspaniałe zdjęcie na górze strony. Rudzik był bardzo aktywny i chętnie podjął zabawę patykami czy trawą. Sam stwierdził, że sznurki mojej torby z latarnią są super zabawką i pozwoliłam mu je nawet pogryźć. Poznajcie Rudzika!

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Podsumowanie zbiórki dla schroniska

31 grudnia 2018 r. tradycyjnie zakończyła się moja kolejna facebookowa świąteczna zbiórka rzeczowa dla podopiecznych poznańskiego Schroniska dla zwierząt. Jak i w poprzednie lata przyjaciele kota Errora dopisali i wspomogli wspaniałymi podarunkami koty i psy czekające na swój dom.

Nie ma lepszych i gorszych zbiórek - każdy podarunek cieszy mnie ogromnie, bo sprawi że zwierzak znajdzie w swojej miseczce coś nowego i smacznego, a wolontariusze, którzy robią wspaniałą "robotę" dla podopiecznych schroniska zachęcą do zabawy nową zabawką czy przysmaczkiem.

Dzięki hojności waszych portfeli i serc do schroniska pojechały koce, ręczniki, wartościowa karma sucha i mokra, karma lecznicza weterynaryjna, preparaty zdrowotne i witaminowe, przysmaki, zabawki i drapaki. Było kilkanaście kursów transportowych naszego partnera logistycznego - firmy kurierskiej PickPack. Wielkie podziękowania za szybkie dostarczanie podarunków i wysiłki aby wszystko regularnie docierało do psów i kotów.

Poniżej symboliczna galeria Darczyńców, którzy zechcieli się ujawniać osobiście lub scedowali podarunki na swoich domowych czworonogów.

Razem z Errorem dziękujemy wszystkim, bo dzięki Wam mamy co zawozić i czym wypełnić miseczki. Wszystkie tegoroczne dary są pokazane w galerii na fan page'u kota Errora na facebooku. A my jak zwykle nie zaprzestajemy pomagania tylko wchodzimy w tzw. całoroczny rytm a to oznacza, że zbiórka trwa cały rok i czekamy na wsparcie rzeczowe w postaci podarunków, którymi obdarzyliście schronisko na święta. Już jest w drodze do nas pierwsza styczniowa paczka i deklaracje pomocy od kolejnych osób. Więc nie siadamy na laurach tylko dalej pracujemy, by schroniskowym zwierzakom było na co dzień przyjemniej.

Poniżej reakcja kotów w schroniskowej kociarni na smaczne podarunki - suszone mięsko Cosma.

Fot. Małgorzata Lamperska/ grudzień 2018

Poniżej najpiękniejsza galeria Darczyńców - ludzi i zwierząt o wielkich empatycznych sercach - dziękujemy!

Fotografia główna wpisu: ja z jedną z podopiecznych schroniska, która uwielbiała obserwować świat przez okno i być noszona na rękach. Koteczka ma już swój dom. Fot. Felicja Zdankiewicz


10-te urodziny Errora

To było jakby wczoraj. Data ta sama czyli 28 grudnia, ale 8 lat temu. Południe było słoneczne, dziś deszczowe. Temperatura była na minusie i biel pokrywała cały Poznań, a dziś bardziej wiosna i grubo na plusie. Ale pamiętam ten wtorek wyraźnie. I podekscytowanie kilka dni wcześniej przy wigilijnym stole, bo decyzja już dawno zapadła i wszystko było uszykowane na przyjęcie kogoś nowego… Trzeba było tylko zaczekać 24, 25, 26 i 27 grudnia (w poniedziałki schronisko było nieczynne), a potem… ahoj wielka przygodo! Ogromna niewiadoma i spełnienie wielkiego życiowego marzenia.

Wkroczyłeś w mój świat odważnie. Na 4 łapkach puchatego szczęścia. Bo zima była sroga to i twoje futerko nabrało w kociarni kulistych kształtów. Obszedłeś całe mieszkanie i śmiało spojrzałeś mi w oczy, w których było zatwierdzenie nowego terytorium bytowania. A potem były baranki, mruczanka i wywalanie ufnie brzuszka.

Dziś mija 8 lat wspólnego życia. I twoje Errorku 10 lat od chwili narodzin. Nie wiem jak i kiedy to zleciało. Poznałam cię już jak kota dorosłego i ukształtowanego. Nie mogłam niczego narzucać i wymagać. Ty już swoje wiedziałeś i tak chciałeś czynić nadal. Wciąż bywasz łobuzem, a momentami nawet niesfornym kociakiem. Wciąż budzisz po nocach, miewasz szalone pomysły i chwile wariactw oraz dziwactw. Po prostu mój Error, kot o(błędny).

Według tabeli w twojej książeczce zdrowia masz teraz 56 lat, a więc jesteś w tym domu najstarszy, a tym samym masz prawo oddania najważniejszego i ostatecznego głosu. I choć twoje wybryki i kłopoty zdrowotne dodały mi wiele siwych włosów, nie zmieniłabym żadnych wspólnych chwil na inne. Chyba, że mogłabym ci trwale przywrócić zdrowie…

Mimo twojej astmy, kłopotów z pęcherzem, dwóch operacji, słabej psychiki, która czasami daje o sobie znać przykrymi problemami zdrowotnymi wciąż wspólnie walczymy. Mam nadzieję, że w dalekiej przyszłości u kresu twego ziemskiego wędrowania starczy mi mądrości i doświadczenia, aby myśleć tylko o twoim dobrze i nie robić nic z czystego ludzkiego egoizmu.

Dla Ciebie kocurze przeczytałam mnóstwo mądrych książek o psychice i naturze kotów. Dla ciebie skończyłam kurs pierwszej pomocy dla zwierząt. Dla ciebie od lat pomagam kotom z poznańskiego schroniska, aby miały lepiej i szybko trafiły do najlepszych domów. 

To prawda, że koty uczą nas jak żyć. One mają właściwy dystans i podejście do spraw istotnych. Trudna to nauka, ale staram się czerpać z twojej kociej mądrości na co dzień. Dziękuję, że jesteś, dziękuję że wtedy w grudniowe południe sam nas wybrałeś jako swój przyszły dom i mimo kilku sytuacji grozy przez te ostatnie lata – w tym stanu zagrożenia życia – wiem że adopcje zwierząt (ale te przemyślane, a nie spontaniczne pod wpływem impulsu) mogą wzbogacić nas o zupełnie nowe sfery i jeszcze bardziej uwrażliwić na potrzeby naszych braci mniejszych. za te wspólne 8 lat po prostu bardzo ci kocie dziękuję!

Poniżej urodzinowa uczta obok dokumentu adopcji z 28 grudnia 2010 roku.

Fot. Latarnica / grudzień 2018


W klimacie świątecznym...

W ten bardziej cichy niż zwykle czas, wrzucam tutaj migawki z okresu przedświątecznego jak i samych świąt. Kojarzy mi się on najbardziej z określonymi zapachami: korzennymi, cytrusowymi, leśnymi. Poza tym w święta staram się jadać potrawy, które znajdą się na stole tylko w tym okresie, aby nie było to coś dostępne przez cały rok. Również w napojach: kawie czy herbacie dominują aromaty świąt (np. kawa karmelowa, herbata adwentowa z korzeniami i owocami cytrusowymi). Ale nade wszystko Boże Narodzenie to nastrój w nas samych. To jak się do siebie odnosimy, te liczne wspólne rytuały, spotkania, na które w ciągu roku nie ma czasu - to tworzy jeszcze tzw. magię świąt. Cieszę się, że co roku to odnajduję, choćby na ostatni moment, bo bez tego czymże byłby ten czas? Nakręcany materialny wizerunek świąt zaklęty w słowach kup więcej i bierz kredyt, aby było na bogato, zupełnie mnie nie przekonuje i nie dotyczy. Od kilku lat nie robimy sobie prezentów. Symboliczne podarunki wysyłam do kilku bliskich osób lub wręczam w okresie przedświątecznym osobom z poza rodzinnego grona. W ten sposób i tak pod choinkę lądują małe paczusie od przyjaciół, które otwieram dopiero w Wigilię. Obowiązkowo obdarowuję w święta drobnymi podarunkami zwierzaki, które przyjdzie mi spotkać w tym czasie. I już tak zupełnie niewspółcześnie razem z moją przyjaciółką wymieniamy się odręcznie napisanymi wielostronicowymi listami, które rytualnie czytamy (każda w swoim domu, bo dzielą nas setki kilometrów) późną nocą w Wigilię, gdy wszyscy pogrążeni są już w głębokim śnie. Ot takie moje zwyczaje i tradycje.

Poniżej foto migawki świąteczne.

Fot. Latarnica / 2018


Na Święta...

Kochani, na te piękne świąteczne dni życzę Wam wszystkim zatrzymania, czasu dla bliskich, ale i dla siebie samych, żeby były okazje do wsłuchania się w muzykę, która Wam w duszy gra, chwile do poczytania książek, do zanurzenia dłoni w futrach zwierząt, z którymi dzielicie życie. Spędzajcie ten czas tak, abyście byli szczęśliwi, dbajcie o atmosferę i cieszmy się z obecności bliskich, bo nigdy nie wiemy ile kolejnych świąt przyjdzie nam razem spędzić. A tak już najbardziej tematycznie – bo blogowo – to muszę dodać, żebyśmy wszyscy w Nowym Roku 2019 przeżyli wspaniałe latarniane wyprawy. Tym, którzy jeszcze nie dotarli do wszystkich naszych bliz, życzę aby mieli w Paszportach Latarnika komplet pamiątkowych pieczątek, a ja z pewnością będę docierać do znanych już sobie latarni - co nie wyklucza wzruszeń i emocji.

Dla mnie będą to jak zawsze święta rodzinne, ale i czas odpoczynku po całorocznym pędzie, obowiązkowy czas z książką, kolędami i piosenkami świątecznymi (które już słucham od pocztu grudnia), a także poświęcenie większej uwagi mojemu kocurowi, który za kilka dni skończy 10 lat.

Fot. Latarnica


Zdjęcie na niedzielę – 18 listopada 2018

Dziś w Zdjęciu na niedzielę kompozycja własna. Chciałam w niej zawrzeć to co jest dla mnie kwintesencją listopada, a co kojarzy mi się dobrze i domowo. Kubek gorącej herbaty, dobra lektura (tutaj 18 tom serii kryminalnej „Kot, który…”), smaczna – tylko gorzka – czekolada, gruszka, jesienny liść i oczywiście obecność kota – tutaj w postaci ogonka.


5-ta zbiórka świąteczna dla poznańskiego schroniska

Jak co roku  na profilu facebookowym mojego kota Errora rusza świąteczna  zbiórka rzeczowa dla podopiecznych Schroniska dla zwierząt. Oto zasady i niezbędne informacje:

I TY MOŻESZ POMAGAĆ! – czyli o(błędna) czytaj: errorkowata świąteczna zbiórka na rzecz podopiecznych ze Schroniska dla zwierząt w Poznaniu AD 2018.

I znowu mięło 12 miesięcy odkąd przyjmowaliśmy (ja i kocur) od Was dary i przekazywaliśmy dalej – tym którzy je najbardziej wyczekują. W końcówce 2017 roku było jak zwykle hojnie i z sercem na dłoni przystąpiliście do pomocy najbardziej potrzebującym czyli kotom z poznańskiego schroniska. Tradycją już  jest, że startujemy około 6 tygodni przed świętami, a sama zbiórka trwa do Sylwestra przez co ostatnie dary trafiają do potrzebujących już w nowym roku i tym samym dobrze go zaczynają. Czy wiecie, że to już taka 5 nasza akcja? To niesamowite, że nieśmiały spontaniczny zryw i pomysł stał się już tradycją i sami pytacie czy w tym roku również działamy. Śmiało mówimy, że TAK!

CO KUPIĆ? CO PRZEKAZAĆ?
Co zbieramy? To co potrzebne. A więc tradycyjnie karmy suche i mokre, przysmaczki, preparaty witaminowe i zdrowotne, koce, ręczniki, zabawki, legowiska, drapaczki i wszystko to co może się przydać, a co tutaj nie wymieniliśmy. Nic nie narzucamy i nie stawiamy żadnych wymagań.

JAK POMAGAĆ?
Zasada jest prosta. Darczyńcy z Poznania mogą podesłać do nas paczki lub przywieźć osobiście. Mamy w tym roku również NOWOŚĆ! Pozyskaliśmy Partnera Logistycznego, którym jest poznański oddział PickPack. Jeśli masz w domu uszykowane dary, a nie możesz ich sam przetransportować czy w inny sposób wysłać czy przekazać daj nam znać na priv. Kurier od zadań specjalnych podjedzie i odbierze, a potem przekaże Schronisku.

Darczyńcy z kraju czy zagranicy przesyłają paczki na nasz adres lub robią zakupy w sklepach internetowych i podają nasz adres wysyłki.

Jeśli nie macie czasu na szukanie, i kupowanie zawsze możemy coś podpowiedzieć czy się dogadać i prosimy wtedy o kontakt na priv. Przekazana suma zostanie w całości wydana na podarunki i rozliczona. Wszystkie zapytania kierujcie na  priv na stronie Errora –  www.fb.com/kot.ERROR

CO Z NASZEJ STRONY?
Co damy z naszej strony? Jak zwykle osoby mające swoje strony i kocie fan page na FB dostaną na swoją stronę pamiątkową grafikę z podziękowaniem za przystąpienie do akcji – w tym roku Wasze zdjęcie będzie w miejscu logo schroniska w tym pięknym prezencie, bowiem darujecie coś innym. Ten wizerunek grafiki prezentuję poniżej. Wasze zdjęcie lub zdjęcie waszego zwierzaka otrzyma zwrotnie podziękowania za przystąpienie do zbiórki. W lata poprzednie nosiliście już  czapki mikołaja, rogi renifera, czerwone nosy, byliście Śnieżynką i wisieliście na choince – zatem pora na bycie prezentem, bo decyzja pomocy przekłada się na rzeczywisty dar dla zwierzaka.

ŻADNYCH OGRANICZEŃ
Zapraszamy do bycia Darczyńcą i podkreślamy, że nigdy nie liczy się ilość, ale fakt otwarcia serca dla potrzebujących. Więc równie mocno cieszy nas np. pojedyncza puszka jak ich cała paleta. Dary będą systematycznie pokazywane, bo wszystkie oglądam i daję im prawo wywozu do kociarni schroniska. Co roku pomagamy głównie kotom, ale równie chętnie przyjmiemy też podarunki dla naszych psiaków.

Z góry wielkie errorkowate MIAUU i… 3… 2… 1… CZAS START!

I pamiętajcie! Nie kupuj… ADOPTUJ! Cudowni przyjaciele i koci terapeuci czekają w kociarni ma DOM.