Zdjęcie na niedzielę - 21 sierpnia 2022

Rzadko w niedzielnym cyklu pojawia się temat koci. Ale dziś będzie to temat łączony - morsko-koci. Morza wprawdzie na zdjęciu nie ma, ale sam kot jest mieszkańcem Kuźnicy na półwyspie helskim. A do morza - od miejsca gdzie go uchwyciła było naprawdę blisko.

Bury tubylec jest wyjątkowo płochliwym osobnikiem nie ufającym człowiekowi, lecz po paru podejściach i próbach udało mi się zrobić mu to zdjęcie nie wywołując jego panicznej ucieczki.

Jak to dobrze że cyfrowe aparaty mają obiektywy pozwalające mocno przybliżyć kota, w rzeczywistości nie podchodząc do niego naprawdę tak blisko był czuł dyskomfort. Sam kot zachował się jak w słynnej dziecięcej piosence: Wlazł kotek na płotek...

Ode mnie dostał robocze imię Żbiczek i bardzo mi się wizualnie podoba. Ma specyficzny pyszczek, nie pozwalający pomylić go z innym kotem. Fotografia powstała w czerwcu dwa lata temu.

Fot. Latarnica / Kuźnica 2020


Zdjęcie na niedzielę - 31 lipca 2022

Na ostatnią niedzielę lipca obrazek portowo-koci. Łączy dwa elementy, które kocham. Kuźnica jest jednym z niewielu miejsc nadmorskich, gdzie wykonałam mnóstwo zdjęć kotów, bo one tam po prostu są stałym elementem pejzażu. I nie ma nic piękniejszego niż taki tygrys w otoczeniu atrybutów rybackiej wsi.

Fotografia powstała w letni czerwcowy wieczór w porcie nad zatoką pucką.

Fot. Latarnica / Kuźnica czerwiec 2021


Wakacje 2021 [4]

Dziś kontynuujemy spacer po Helu. Warto idąc prosto od stacji pkt zakręcić uliczką w bok i dojść do Domu Morświna. A stamtąd ruszyć ku bulwarowi i fokarium aż do portu.

Najlepszym zwieńczeniem lub początkiem pobytu w Helu jest odwiedzenie dobrej miejscowej knajpki -takiej z elementami marynistycznymi. Wiele z tych na deptaku ul. Wiejskiej oferuje niesamowity wystrój nawiązujący do morskich tradycji tej miejscowości. Ja polecam Maszopy, Cpt. Morgana, Checz, Admirała Nelsona czy Kuttera. Na kawę idealnie nadaje się Cafe Classic naprzeciwko Cpt. Morgana. Pomóc Wam może w tym ten ranking: https://www.blueapart.pl/blog/41/gdzie-zjesc-na-helu

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Kocie lato 2020 [12]

Kończę dziś ostatecznie koci wakacyjny cykl dotyczący mruczków z Kuźnicy spotkanych w czerwcu 2020 roku. W tym odcinku tzw koty bezimienne czyli takie, które spotkałam raz, góra dwa razy i nie nawiązałam z nimi relacji. Po prostu udało mi się pstryknąć zdjęcie.

Trzy wydają mi się prawdopodobne do zidentyfikowania, ale głowy nie dam, że to one. Kota śpiącego na kartonach w kąciku straganu warzywnego poznałam lepiej następnego roku. I w relacjach z wakacji 2021 pojawi się więcej fotek.

Kotek czarny śpiący przy kole auta zawsze był przeze widywany na tej samej posesji i zawsze gdzieś przy samochodach.

Biało-czarny kawaler na kamykach ujawnił się na posesji przy dużym sklepie spożywczym. Przedostatnie zdjęcie - kot w czerwonej obróżce - to prawdopodobnie Behemot z mariny.

Rok 2020 był przemiłym kocim latem. Zapamiętam go na zawsze z racji ostatniego spotkania z Chochraczem, którego zawsze będę traktować jakby był po części moim kotem. Skradł mi serce i ma w nim swoje stałe, szczególne miejsce.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Kocie lato 2020 [11]

Koci cykl z wakacji 2020 roku otworzyła galeria z kotem Tadeuszem z Kuźnicy i wręcz wypada, aby kończyć te relacje również z fotogenicznym Tadkiem. Rok 2020 rozpoczął miły zwyczaj tzw. kawek/herbatek u Tadeusza czyli ciotka przekupuje kotusia darami a on raczy lub nie... jej towarzyszyć. Każdy chyba zrozumie, że taki szanowany kot ma co robić latem w Kuźnicy lepszego niż siedzenie z jakimś człowiekiem.

Czasami miałam zaszczyt (jak pokazują dwa ostatnie zdjęcia) fotografować jednocześnie Tadeusza i Kajtka. Koty lubiły razem biegać po plaży.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Kocie lato 2020 [10]

Dzisiejszy odcinek w całości poświęcam Kajtkowi z Centrum Sportu w Kuźnicy. To był mój pierwszy rok z tym kotkiem.

Skradł mi serce od razu swoją energią, pozytywnym podejściem do ludzi oraz faktem, że od razu poprawia humor. Wystarczyło na niego popatrzeć. A jeśli jeszcze w tym samym czasie biegał z nim Tadeusz po plaży nad zatoką to uczta była podwójna.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Latarnica poleca vol. 38

Ta książka to raczej nowelka czy miniatura niż powieść, ale na tych 160 stronach (tyle ma wydanie polskie) jest takie nasycenie treści i emocji, że wystarczy za kilka tomów. I nie potrzeba ani strony więcej. Dlatego i moja recenzja nie będzie za długa.

Do literatury japońskiej podchodzę ostrożnie. Jest specyficzna i albo trafia w punkt i mnie zachwyca albo męczy. Nie będę ukrywać, że przyciągnęła mnie piękna okładka z kotem i tytuł z kotami - tak intrygujący, że postanowiłam się dowiedzieć... No właśnie nie byłam pewna czy uzyskam w książce odpowiedź na postawione w tytule pytanie, ale zaryzykowałam.

Ta książka nie odkrywa Ameryki, podobnych pomysłów było już w literaturze i filmie wiele. Ot historia stara jak świat - zawarcie paktu z diabłem - on zyskuje jedno - bohater co innego ukrywa dla siebie. Ale czy handlowanie z samym panem ciemności ma kiedykolwiek dobre zakończenie dla człowieka? Czy można przechytrzyć ustalenia i złamać zasady, a przetrwać?

Bohater Kawamury na samym początku tej historii dowiaduje się, że ma nieuleczalnego raka mózgu. Niewiele mu zostało. Wiadomość spada na niego jak grom z jasnego nieba. Można powiedzieć, że odtąd każda minuta życia na wagę złota. Czy warto ten kończący się czas stracić na byle co czy może to czas rozliczeń, pojednań, napraw...

Niespodziewanie odwiedza go diabeł pod postacią siebie samego tylko trochę w innym wydaniu i proponuje układ. Propozycja trudna do odrzucenia. W zamian za darowane kolejne dni życia (nożna to ciągnąć w nieskończoność) ma wybierać coś, co zniknie z historii świata. Jest tylko jeden warunek - musi mu na tej rzeczy zależeć. Pierwszą ofiarą staną się telefony komórkowe...

Akcja książki zamyka się w symbolicznym tygodniu - niczym proces biblijnego stworzenia świata. Przez kolejne rozdziały nazwane dniem tygodnia poznajemy przeszłość bohatera i skomplikowane relacje rodzinne. Jest co naprawiać, naprostowywać, poprawiać... Ale czy to czas na to? Diabeł wymyśla coraz ciekawsze rzeczy, które z pełną konsekwencją swej nieobecności znikają ze świata. Czy pojawi się coś co zatrzyma ten proces? Czy będzie tak ważne dla ludzkości, że bohater uzna iż jego śmierć jest tutaj jedynym wyborem? A może umowa podlega negocjacji?

Nie napiszę wam nic więcej. Powiem jedno - czyta się to doskonale i strasznie wciąga. Postacie są świetnie napisane a zamysł historii podany w takim opakowaniu że sprawy istotne do przemyślenia przez każdego z nas autentycznie zaczynają nam wiercić dziurę w brzuchu i samoczynnie przechodzimy autoterapię porównując reakcje bohatera do własnych odczuć i refleksji.

Mógłby ktoś rzecz - ot tania psychologia i zabawa gatunkami. I pewnie tak jest. Ale nie czujemy się wciśnięci na siłę do gabinetu psychoanalityka. Każdy dzień i nowa znikająca rzecz ze świata budziła we mnie mnóstwo emocji i rozważań co by było gdyby.

Powieść Kawamury bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie wiem czy książka nie trafi do mojego osobistego rankingu książek 2022 roku. Czas to pokaże. Na razie byłaby w ścisłej czołówce. Żałuję że nie ma nigdzie dostępnej ekranizacji. To co widzę w zwiastunie bardzo mi się podoba choć aktor od głównej roli wydaje mi się o za młody w stosunku do książkowego pierwowzoru.

W tym roku miałam okazję przeczytać również inną powieść japońskiego autora pt Kot, który spadł z nieba – Takashi Hiraide (wydana w tej samej serii z żurawiem) i ona również (choć totalnie inna) pozostawiła doskonałe wspomnienie. Hm... może w końcu dojrzałam do literatury japońskiej. A wracając do "A gdyby tak..." to nie dopowiem wam nic na nakreśloną w tytule wizję. wiem tylko jedno: Zdecydowanie Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki:
Tytuł: A gdyby tak ze świata zniknęły koty
Tytuł oryginalny: Sekai kara Neko ga Kieta nara
Autor: Genki Kawamura
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, BO.wiem
Seria: z żurawiem
Objętość: 160 stron
Oprawa: miękka
Wydanie: 2021 (polska), 2018 (Japonia)

Na podstawie powieści Kawamury powstał w 2016 roku film. Reżyserem jego jest Akira Nagai, trwa 103 minuty i jest produkcją japońską. Kręcony był w Tokio i Buenos Aires. Zdjęcia trwały 1,5 miesiąca.

Poniżej okładka książki i plakat filmowy

Poniżej link do trailera kinowego:

https://www.youtube.com/watch?v=DF9s5Rjb_5M


Kocie lato 2020 [9]

Ten odcinek Kociego lata - dotyczący urlopu w 2020 roku - jest dla mnie najbardziej bolesny. To wtedy po raz ostatni spotkałam ukochanego Czochracza, który był przez parę lat nierozerwalnym elementem mojego urlopu w Kuźnicy. Poczułam z nim/ z nią (do dziś nie wiem jakiej był płci) szczególną więź. Jakby to był mój - choć tylko sezonowo - kot.

I choć nasza relacja zaczęła się od szorstkiej, był bardzo nieufny i łatwo od przymilania zabierał się do bicia - po kilka latach to była już inna więź. Pokażą to nasze dwa ostatnie zdjęcia. Prosiłam go wtedy (cichutko szepcząc to do uszka) by na mnie czekał i jak co roku przywitał w czerwcu 2021 roku. Niestety - uprzedzę już teraz - lato 2021 było "bezczochraczowe". Bardzo mi tego kota brakowało. W zasadzie serce rozpadło mi się na kawałki. Nie wiem co się z nim stało i nikt na miejscu nie kojarzył tego kota. Bo kto by zwrócił uwagę na zwykłego burasa. On/ona nie był zwykły. Był kochanym Chochraczkiem. Kotem po przejściach ale jak się do niego cierpliwie i spokojnie podeszło - zyski z tej znajomości dla obu stron były ogromne.

Ale dziś migawki z naszego ostatniego wspólnego lata.

Poniżej nasze ostatnie spotkanie o poranku 27 czerwca 2020 roku. Fot. Tomasz Lerczak [2x]

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Kocie lato 2020 [8]

Dziś wracamy do Kuźnicy i miejscowych kotów. Oba znane i prezentowane już w wpisach z 2020 czy 2019 roku.

Krawacik, choć chyba powinnam pisać Krawacikowa, bo to koteczka mieszkająca w szopce na narzędzia rybackie przy ścieżce wzdłuż zatoki. Ma przepiękne złote oczy, niestety z roku na rok jest w coraz gorszej kondycji. Widać to choćby po futrze.

Jeden z grupy Porciaków - biało-czarnych kotów krążących od pasa domów w pierwszym rzędzie nad zatoką (głównie okolica sklepiku z wędzonymi rybkami) a terenem portu, gdzie przybijają kutry po połowach.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Kocie lato 2020 [7]

Dziś powrócę jeszcze do niezakończonego cyklu prezentującego koty spotkane podczas wakacji na Półwyspie Helskim dwa lata temu. Oto Farbka z Wydm. IMię farbka, bo przypomina kotkę z poznańskiego schroniska, która była bardzo podobna. A dlaczego Wydmy? Bo kot /kotka (nie wiem jaka płeć) pojawił się nagle w porcie w Jastarni właśnie na piaszczystym paśmie wydm.

Fot. Latarnica / Jastarnia czerwiec 2020


Podsumowanie zbiórki dla schroniska

Jak co roku 1 stycznia zakończyłam zbiórkę darów dla podopiecznych Schroniska dla zwierząt w Poznaniu. W tym roku mimo trochę innych zasad (moje problemy z kręgosłupem wymusiły wszystkie dostawy bezpośrednio do schroniska) nie zawiedliście.

Z podarunkami stawili się licznie dawni przyjaciele mojego kocura Errora, który zainicjował lata temu te zbiórki, a teraz są to przyjaciele kotki Myszy. POjawiły się też nowe osoby, które nigdy dotąd w zbiorkach nie uczestniczyły.

Dzięki wam w okresie 15 listopada - 31 grudnia do nowej siedziby schroniska trafiło kilkanaście dużych paczek z darami rzeczowymi (zabawki, ręczniki, koce, pościele, preparaty zdrowotne, karma mokra, karma sucha, przysmaki).

Tym skromnym wpisem chciałabym jeszcze tutaj (post podsumowujący i dziękczynny pojawił się na początku stycznia na facebooku, gdzie zbiórka była prowadzona) podziękować WAM wszystkim za zaangażowanie, otwarcie finansowe mimo trudnych czasów, empatię dla zwierząt i serca wielkie do udzielania pomocy. Nic nie byłoby bez WAS. W imieniu swoim, Myszki i schroniska dziękuję.

Poniżej pamiątkowy portret zbiorowy darczyńców ludzkich i zwierzęcych. Najczęściej wspomagają nas domy ze zwierzakami, nierzadko z czworonogami adoptowanymi ze schroniska. Jak co roku dary były nie tylko z Poznania ale i całej Polski a także z zagranicy.

Jesteście NAJLEPSI! Dziękujemy że możemy na was liczyć, a koty mają w schronisku święta i z początkiem nowego dni ciut inne - rozrywkowe, ciepłe i smaczne.

Fot. Latarnica


Jej drugie święta...

To były jej drugie święta. I 17 wspólnych miesięcy od adopcji ze schroniska. Koty po przejściach... O nieznanej przeszłości i bagażu doświadczeń. Wciąż trochę dzika, wciąż czasami nieufna i wystraszona, nadal mająca koszmary senne... Tak, koty są bardzo wrażliwe.

Tradycyjnie - jeszcze z czasów kocura Errora - w tym okresie pokazuję jak minęły kolejne kocie święta. Ta kotka, podobnie jak Error nic sobie nie robi z choinki. Za to lampki darzy ogromną miłością za ich ciepło. Staramy się by czuła się bezpieczna i syta, dbamy o jej zdrowie. Tyle możemy od siebie dać. Mimo że 4 lata życia przeżyła na ulicy w mrozy na chwilę tylko wygląda z okna i wącha powietrze. Nie chce na to zimno wracać. ceni kocyki i kołderki oraz kolana i ludzkie głaszczące dłonie. Mysza to zupełnie inny kot niż Error. On urodzony w domu i znający dom, ona znająca ulicę i rok w schroniskowej klatce.

Poniżej migawki z drugiej połowy grudnia. Kocie święta... Zapewnione ciepło, spokój, pełna miska, czysta kuweta i głaskanie do woli. Ile kot potrzebuje. Kto się jeszcze zastanawia zachęcam - adoptujecie zwierzaki ze schronisk, fundacji, przytulisk.


Zdjęcie na niedzielę - 5 grudnia 2021

Dlaczego by w pierwszą niedzielę grudnia nie połączyć tematyki kociej i morskiej? Dawno takiego zdjęcia nie było. Oto dziś na zdjęciu "tygrys" spotkany na wydmach przy porcie w Jastarni. Kot przechadzał się z gracją i spokojnie, nie stronił od ludzi i chętnie skorzystał z podanej przekąski.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Druga Myszowata zbiórka dla schroniska

Podobnie jak co roku (od 2014) i podobnie jak rok temu - gdy Mysza Errorka po raz pierwszy włączyła się do świątecznej pomocy na rzecz poznańskiego schroniska - zaraz po Święcie Niepodległości ruszyliśmy z tegoroczną zbiórką darów dla podopiecznych kociarni.

Podobnie jak rok temu z racji covideowych oraz drugiej zupełnie nieplanowanej - mojego posypania się zdrowotnego (kręgosłup) - nie mam możliwości noszenia paczek ani ich odbierania w domu. Z racji tego z lekkim strachem ogłosiliśmy na Facebooku (Głowna platforma zbiorki i informacji bieżących) na profilu Myszy NOWE ZASADY, bojąc się czy to ruszy, ale jak zawsze przyjęliście nasz pomysł ciepło i otwieracie serca i portfele.

Oto podstawowa informacja:

Kochani, nadchodzą już drugie święta z Myszą. Bardzo długo biłam się w tym roku z myślami. Ze względu na mój stan zdrowia i w krótkim odcinku czasu dwie poważne awarie z kręgosłupem - o mały krok byliśmy od odwołania zbiórki. Jednak serce mi krwawiło, bo jak to tak aby nie pomóc kotom ze schroniska w potrzebie? Chodziłam z tą smutną myślą o rezygnacji i szukałam rozwiązań. Odpada wszystko to co wiąże się z podnoszeniem paczek, przestawianiem, sortowaniem. Ale czy to stanowi trzon tej akcji pomocy? Nie! Celem jest aby koty w poznańskim schronisku miały dobre jedzonko, zabawki, preparaty na zdrowie, legowiska, kocyki.W tym roku mamy wyjątkową sytuację toteż muszę ogłosić NOWE zasady. Tak krótko co ulega zmianie:

1/ punktem zbiórki przestaje być nasza siedziba czyli mieszkanie2/ Mysza nie sprawdza zawartości każdej paczki przez co nie powstaje klasyczna galeria darów, możemy pokazywać faktury, zamówienia itp.Tak wiemy, to bardzo przyjemny zwyczaj - także dla nas ale wiązał się z ogromnym wysiłkiem fizycznym. Także takim, że paczki trzeba było znosić do piwnicy, bo nie mamy ich gdzie składować przed wywozem, a Mysza szaleje gdy czuje te smacznie pachnące kartony. Paczki trzeba było potem wydostać z piwnicy i dostarczyć kurierowi do auta. NIestety ich waga często wynosiła kilkanaście, a bywało i nawet kilkadziesiąt kilogramów.Ale to nadal nasza (tym razem druga) Myszowata zbiórka (wcześniej „obłędna” Errorkowata). Tradycja musi mieć ciągłość. Istnieje kilka sposobów wsparcia Kotow z Schroniska:1/ zakup podarunków w jednym ze sklepów internetowych i podanie TUTAJ ZMIANA - adresu do wysyłki - nowej siedziby schroniska. Podamy ją na priv jak zgłosicie że szykujecie pakę.

2/ zakup podarunków i zapakowanie ich i wysłanie na (ZMIANA) nowy adres schroniska - podamy ją na priv jak zgłosicie że szykujecie pakę.

3/ przelanie datku na zakup produktów a my sami zajmiemy się ich wybraniem i zakupem, zbieramy kilka wpłat razem aby złapać promocje i rabaty oraz darmową wysyłkę kurierską - adres dostawy będzie (ZMIANA) nowa siedziba schroniska

4/ robicie w domu przegląd starych ręczników, poszewek pościeli, kocyków i kocy przesyłacie lub zawozicie (to dotyczy Poznaniaków) na (ZMIANA) adres nowej siedziby schroniska.Dane do przelewu podajemy w wiadomości prywatnej więc prosimy odzywać się tutaj na myszowatym profilu na priv.

Dary możemy W TYM ROKU pokazać na naszym profilu w specjalnej galerii - w postaci faktur lub zdjęć faktor lub plików zdjęciowych od was. KONIECZNIE nas informujcie (na priv Myszy), że coś pofrunie do schroniska (poróbcie zdjęcia) abyśmy odznaczyli was jako uczestników zbiórki!NIE ULEGA ZMIANIE:Każdy Darczyńca (ludzki czy zwierzęcy - to wy nam podajecie) zostaje umieszczony w specjalnej galerii darczyńców w pamiątkowej grafice zbiórkowej przygotowywanej indywidualnie co roku. Dziś ją zdradzamy poniżej. Wasze portrety znajdą się w podziękowaniu na paczkach. Tylko koniecznie musicie nam dać znać że daliście kotom wsparcie - jeśli paczka do schroniska pójdzie bezpośrednio od was.

Czas trwania akcji: 15 listopada - 31 grudnia 2021 więc ostatnie dary mogą trafić do schroniska już w Nowym Roku.Zatem: 3… 2… 1… START! Bo dobrze jest pomagać! Wierzymy że te drobne zmiany nie będą jednak przeszkodą w robieniu przedświątecznego dobra dla zwierzaków.

PS. Prosimy o udostępnianie tej zbiórki! Kotki ze schroniska czekają na smaczne i wesołe święta.

Poniżej tegoroczne motywy graficzne zbiórki.

Fot. Głowna wpisu z prezentami -  George Dolgikh @ Giftpundits.com z Pexels


Zdjęcie na niedzielę - 28 listopada 2021

Dziś w tym cyklu powracam do kompozycji własnej i książek, które naprawdę warto poznać. Tym razem magnesem był tematyka kocia, a jednocześnie podróżnicza bowiem po tytułowej Japonii oprowadza nas kot i kraj widzimy z jego punktu widzenia.

Wydawca i autorka zapowiadają już kontynuację i w tomie drugim kot oprowadzi nad po krajach skandynawskich. Już nie mogę się doczekać!

Fot. Latarnica / 2021


Kocie lato 2020 [6]

Dziś kontynuacja wpisu nr 5, który zdominowały kuźniczne koty rude. Zatem ciągnijmy zafascynowanie futrem rudym. Dzisiejszy model (poza dwoma ostatnimi zdjęciami, na których jest sąsiad Rudzik) nie dostał ode mnie imienia. Liczyłam na to że spotkam go częściej, poznam, on przyzwyczai się do mnie i odsłoni swoją naturę to wtedy dopasuję imię.

Niestety więcej w Kuźnicy go nie spotkałam i w tym roku również go nie było. A szkoda. To idealny przykład rudzielca pomarańczowego, niby pręgowany ale tych bieli minimum za to futro o cudownej barwie. Kot doskonale czuł się nad zatoką. Spacerował na łąkach, drewniane barierki traktował jako drapaki i był bardzo wyluzowany. Czy to był tubylec czy kot przyjazny - nie mam pojęcia. Cieszę się, że uwieczniam go i mam pamiątkę z naszego spotkania.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Kocie lato 2020 [5]

Rude jest piękne! Także w kocim świecie. Tego kawalera (tylko zakładam że to chłopak) spotkałam latem 2020 roku w Kuźnicy, ale już rok później nie widziałam go. Był tak uroczo rudy, w porze zachodu słońca wręcz pomarańczowy, że nie mogłam się napatrzeć. Z tego zauroczenia nie potrafiłam nadać mu imienia i został Nowym Rudym.

Jak widać modelem był wdzięcznym, trzymał się z dala ode mnie ale pozwolił podejść dość blisko. Na tyle by powstały ciekawe fotografie. Na ostatniej w tym odcinku z kuźnicznym kocim celbrytą - biało-rudnym Tadeuszem.

Podobnie jak Tadka, Nowego Rudego spotykałam nad zatoką w okolicach mariny. Lubił tam spacerować czy to wśród kwiatów czy po kamieniach przy samej plaży. Ponieważ prezentuje się na zdjęciach wspaniale, kolejny letni koci odcinek również mu poświęcę.Szkoda tak piękne ujęcia zachować tylko dla siebie.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Zdjęcie na niedzielę - 26 września 2021

Czasami w zdjęciu na niedzielę staram się odejść od tematyki latarnianej na rzecz kociej czy książkowej. Dziś taka właśnie kocia niedziela, ale nadal bliższa latarniom, bo nadmorska. I to z miejscowości latarnianej.

Ten przedstawiciel kotowatych wyszedł do mnie w porcie w Jastarni. Został dokarmiony i pospacerował sobie po piaskach tuż przy przystani małych łódek. Kto wie, gdzie szaleją koty w jastarnickim porcie to właśnie w tym rewirze kręcił się sfotografowany osobnik.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Zdjęcie na niedzielę - 29 sierpnia 2021

Dziś obrazek niedzielny jest sam w sobie jak dzieło sztuki. Artystą jest tu sama natura - tylko ona ofiarowuje nam tak piękne światło, porę roku i miejsce - port w Kuźnicy od strony zatoki puckiej (Półwysep Helski).

Ja była w tym przypadku tylko osobą, która pstryknęła zdjęcie. No i zauważyła że to na co patrzę jest piękne i doskonałe. W takich odcieniach jawi mi się zawsze to co widzę i wspominam słysząc hasło: "wieczór na wakacjach".

Właśnie tak wyglądają moje wieczory. Kocham to niezmiennie od ponad 20 lat.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Kocie lato 2020 [4]

Najwyższa pora wrócić do mruczących mieszkańców Półwyspu Helskiego. Dziś zaprezentuję koty nie tylko z Kuźnicy, ale i z Jastarni i Juraty.

Stacyjka - to kotka spotykana kilka razy w ubiegłoroczne wakacje na peronie stacji Jastarnia. Bardzo proludzka, chętna na głaski i zjadanie przysmaków. Podbiegająca na zawołanie. Martwiło mnie że jej miejscem bytowania jest peron choć wyglądała dobrze i zdrowo i na pewno przychodziła tam ze swojego domu albo chociaż przydomowego ogródka.

Juracka Sfora - to grupa kotów spotkana za pasmem wydm od strony zatoki tuż przy pensjonatach i zielonych terenach kwater dla letników. Przy murkach stały miseczki więc były regularnie dokarmiane, ale nie odebrało im to chęci skorzystania z okazji konsumpcji tego co miałam dla kotów przy sobie. Sfora była płochliwa i nieufna, ale okazy kocie całkiem udane i piękne.

Krawacik - stara znajoma z kuźniczego portu. Zazwyczaj bytująca tylko blisko swojej szopki z rybackimi narzędziami, tym razem ośmieliła się ruszyć na falochron portowy. Jej złote oczy zawsze mnie czarowały.

Czarna - kotka domowa z okolic kuźnicznej mariny, wieczorami udaje się na spacery po okolicy. Charakterystycznym znakiem jest niewielki kikutek ogona i ciemna plamka przy nosie. Mieszka ze znanym celebrytą kotem Tadeuszem i białą Maki.

Pantera - pojawia się i znika, to bardzo niezależny kot, któremu nie zależy na kontaktach z człowiekiem. Bytuje sobie swobodnie w porcie i nad zatoką i eksploruje własne tereny łowieckie.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020