Zdjęcie na niedzielę - 30 sierpnia 2020

W ostatnią niedzielę sierpnia (czy ten czas naprawdę musi TAK lecieć wiosną i latem?) proponuję zatrzymać się i na spokojnie wypić smaczną kawę w ulubionym kubku (mój z motywami morskimi zakupiony w Kuźnicy) oraz oddać się lekturze. Najlepiej takiej, która przywołuje letnie dni nad morzem i ukochane miejsca na wybrzeżu.

Na zdjęciu poniżej dwa tomy rewelacyjnego opracowania z fantastycznymi ilustracjami i archiwaliami. Są to "Tryptyk helski" tom 1 i 2 Mirosława Kuklika - dyrektora Muzeum Ziemi Puckiej.

Fot. Latarnica / sierpień 2020.


Latarnica poleca - vol. 29 - zeszyt helski nr 25

W zasadzie o książce Marcina Wawrzynkowskiego wydanej w serii helskich zeszytów mogłabym napisać jedno zdanie i brzmiałoby ono: "Brać w ciemno!"

Ale to czasami zbyt mało, nawet żeby przekonać miłośnika latarni morskich. Odbiorcą tej książki powinien być ktoś, kto sercem jest przy naszych rodzimych blizach, a na dodatek serce skradł mu rejon Półwyspu Helskiego. To tyle jeśli chodzi o Czytelnika idealnego. Ale na pewno "Latarnie morskie Półwyspu Helskiego" zadowolą kogoś i z mniejszą, i większą wiedzą tematu.

Autor pokusił się wziąć na warsztat tylko część naszego latarnianego wybrzeża. Dla mnie osobiście tego najlepszego. W publikacji poza początkowym ogólnym wprowadzeniem na temat historii latarń morskich i oznakowania nawigacyjnego przechodzimy do kolejnych rozdziałów, które są już omówieniem poszczególnych latarni.

25 zeszyt helski omawia latarnie: Rozewie I i II, Jastarnia, Jastarnia Bór (nieistniejąca), Góra Szwedów (wyłączona) i Hel. Na sam koniec jest słów kilka o tym czym zajmie się Autor - o modelarstwie czyli latarniach morskich w miniaturze.

Nie będę ukrywać, że trochę pomagałam przy narodzinach tej książki. Kiedy napisał do mnie Marcin - pomysł bardzo mi się spodobał bo jeszcze nikt nie potraktował wybiórczo tego odcinka wybrzeża pod kotem latarni w jednej publikacji drukowanej. udostępniłam część zdjęć i podsunęłam źrodła do pozyskania innych oraz doradziłam w kwestii materiałów, które warto przejrzeć, poczytać, czy uwzględnić. Ogrom pracy wykonał sam Autor, a efekt jest idealny.

Atutem tego wydawnictwa są świetne załączona ilustracje - i te historyczne i te współczesne. Mamy też ciekawe cytaty z literatury tematu. Omawiane historie poszczególnych latarń są ujęte rzeczowo i z pasją. Dłuższe wprowadzenie ogólnohistoryczne (do strony 48) fajnie nakreśla rolę i dzieje tych obiektów nawigacyjnych na świecie i w Polsce.

Jak na tak niewielką książkę ilość podanych informacji jest konkretna i nie traktuje tylko tematu po łepkach - jak czasami bywa w oprazownaich typu "polskie latarnie morskie" gdzie mamy kilka suchych faktów, parametry i stale powtarzane te same suche fakty. Przy lekturze czuje się, że to coś więcej, że Autorowi bardzo zależy na Czytelniku i tym co chce mu opowiedzieć. W moim prywatnym rankingu jedna z lepszych pozycji w tym temacie na polskim rynku wydawniczym.

Reasumując - Latarnica poleca! Dla początkujących miłośników tematu jak i tych szukających poszerzonych treści. Dla zakochanych w Półwyspie Helskim obowiązkowo!

Dane książki: 
Tytuł:  Latarnie morskie Półwyspu Helskiego
Autor:  Marcin Wawrzynkowski
Seria: zeszyt helski nr 25
Wyd. Muzeum Helu Stowarzyszenia "Przyjaciele Helu"
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 110
Oprawa: miękka, klejona

Poniżej okładka i wybrane rozkładówki.

Autor tej książki jest wielokrotnie nagradzanym modelarzem i dzięki niemu placówka Muzeum Helu wzbogaciła się latem 2019 roku o przepiękny model do latarnianej sali. Jest to w skali latarnia na Górze Szwedów pod Helem. Poniżej tuż przed instalacją w sali muzealnej, jeszcze na terenie MOW w Helu i sam Autor ze swoją pracą. Wykonanie i detale na najwyższym poziomie. Polecam obejrzeć tą ekspozycję jak i całe Muzeum Helu. Więcej o tej chwili przekazania modelu w archiwalnym wpisu blogowym:

https://latarnica.pl/2019/08/23/latarnia-morska-na-gorze-szwedow-modele-muzealne/

Latarnica poleca - vol. 28 - Sentinels of the Sea

Dziś w tym cyklu nietypowe, bo anglojęzyczne dzieło. Ostatnio było już nietypowo, bo zamiast książki omawiałam film. To trzymam się teraz konwencji, aby było trochę inaczej.

Nie jestem osobą znającą biegle języki obce, aby w nich czytać literaturę. Więc jeśli trafia się coś w języku obcym o latarniach to interesują mnie bardziej wydania albumowe, takie książki do oglądania, niż czytania.

O istnieniu tej nic bym nie wiedziała, gdyby nie reklama internetowa, która pewnego dnia mi się wyświetliła. Myślałam, że to książka do czytania. Na szczęście na stronie księgarni było też pokazane wnętrze i wtedy mnie aż zapowietrzyło z wrażenia.

"Sentinens of the Sea" okazało się strzałem w dziesiątkę, bo zawiera to co lubię - stare archiwalne ujęcia dotyczące różnych latarni. I to jakie ilustracje! Przekroje, plany architektoniczne, sztychy, fotografie... Dominują ilustracje i oko zachwyca się każdą kolejną odkrywaną kartą.

Tak naprawdę w przypadku tej książki wystarczy pokazać wnętrze, aby od razu się zachwycić. Do tego przepiękna okładka w sztywnej oprawie, z płóciennym grzbietem i złoceniami. Cacko!

I tylko zaraz się marzy żeby mieć takie same piękne dokumentach dotyczące historii naszych latarni. Niestety o ile do części z nich z pewnością by się materiały archiwalne znalazły, to do wszystkich z pewnością nie.

Ale jeśli lubi się tematykę latarnianą tak globalnie, i jeszcze pod kątem historii, architektury, detali i rozwiązań technicznych oraz dawnych czasów to ta książka jest idealna. Jednym zdaniem - Latarnica poleca!

Dane książki:
Tytuł: Sentinels of the Sea. A Miscellany of Lighthouses Past
Autor: R.G. Grant
Wyd. Thames & Hudson
Ilustracje: 408 archiwalnych rycin i fotografii (National archives)
Ilość stron: 160
Oprawa: twarda

Fot. i aranżacje Latarnica


Ze starej prasy [67]

Dzisiaj w tym cyklu może trochę mniej trafna pozycja pod tytuł, bo jednak nie prasa, ale stary album/ wydawnictwo książkowe. Jednak latarniano jak najbardziej na miejscu.

Ta ilustrowana książka została wydana w 1917 roku i zawiera fotografie z Pomorza, w tym ujęcie latarni w Świnoujściu i Kołobrzegu. Choć w roku wydania albumu realnie w Kołobrzegu istniała juz inna murowana latarnia (tzw. biała) to w albumie jest zaprezentowana ta z przełomu wieków o konstrukcji typu "pruski mur".

Poniżej okładka albumu

Poniżej opis albumu

Poniżej karty z latarniami


Najlepsze lektury 2019 [2]- ranking osobisty

Ten wpis jest o wiele trudniejszy do napisania niż wybór lektur roku z gatunku dokumentu/reportażu/wspomnień. Powieści... tak wiele jest dobrych, tak dużo zrobiło ogromne wrażenie.

Ale nie mogę wybrać kilkanaście, a zaledwie kilka. Biłam się z własnymi myślami, które zasługują na tytuł książek roku. Przeglądałam swój spis lektur i dodawałam i wykreślałam typy.

Ostatecznie moje wybory za rok 2019 wyglądają następująco (kolejność przypadkowa, bo naprawdę nie potrafię ustawić je od najlepszej):

Ponad wszystkoTanis Rideout , Złota klatkaCamilla  Lackberg, Dom na szczycie klifu  - Hannah Richell, Nieznajoma w domu Shari Lapena, Idealne małżeństwoKimberly Belle.

Co mogę powiedzieć o 5 hitach w prywatnym rankingu roku 2019? Tylko tyle, że dostarczyły mi największych przyjemności czytania, a to jest ważne. To były takie powieści, które się połyka, od których z różnych przyczyn nie idzie się oderwać i które do ostatniej strony trzymają w napięciu czy niepewności. Aby nie streszczać ani nie recenzować powiem tyle, że "Ponad wszystko" zachwyciło narracją i wejściem w tak trudne zadanie jak próba opisania co działo się między atakującym szczyt Everestu Mallorym, a jego pozostawioną w Anglii żoną z małymi dziećmi. Każdy zna tę historię. Do dziś trwają spory czy Anglik był na szczycie, za to wiemy jedno, że z niego już nie powrócił. Początki himalaizmu, miłość dzielona na góry i kobietę swojego życia. Dramat, ból i piękna opowieść o pasji, miłości.

Nowy cykl kryminalny Camilli Lackberg (póki co mamy pierwszy tom) i nowe zauroczenie. Po kilkunastotomowym cyklu o szwedzkiej Fjelbace przeczytam tej pani wszystko co napisze. Dla mnie wspaniała skandynawska pisarka.

Hannah Richell to ktoś mi zupełnie obcy. Skusiła treść bo zagadka rodzinna i stara angielska posiadłość (na dodatek nad morzem!). A sama lektura totalnie zaskoczenie. Genialnie poprowadzona akcja współczesna i retrospektywy do trzech pokoleń, ogromnie trzyma w napięciu, fabuła nie do przewidzenia.

Shari Lapena - nazwisko, które jak widzę na okładce po prosu biorę w ciemno. Dla mnie górna półka w gatunku thriller współczesny. Napisane tak doskonale (każda jaką czytałam), że nie wiem skąd się biorą w ludziach takie historie.

Kimberly Belle - kolejny thriller i nowa autorka. Ta książka zaskakiwała mnie od okładki po sam koniec. Okładka banalna, sugeruje romansidło lub zwykły kryminał ale jaką historię skrywa. Co ja się nadenerwowałam losem bohaterów to moje! Wspaniała uczta gatunku.

Wyróżnienia otrzymują (kolejność również przypadkowa):

Tom 2 i 3 trylogii z cyklu Vestmanna (Wyspy Owcze) Ove Logmansbo (Remigiusz Mróz) - Połów i Prom

Jak dotąd cykl z Wysp Owczych to mój jedyny kontakt z twórczością popularnego rodzimego twórcy kryminałów R. Mroza. Jeśli na jego podstawie miałabym oceniać i dawać szanse kolejnym lekturom to jestem zdecydowane na tak. Sięgnęłam na początek po tą trylogię bo urzekło mnie, że akcja rozgrywa się na Wyspach Owczych, a takie klimaty lubię. Dla mnie zestawiając z innymi zagranicznymi doskonałymi twórcami gatunku rodzimy Mróz nie odstaje jakością i kreśli wspaniałe historie z fantastyczną, wnikliwą analizą psychologiczną postaci.

Cykl kryminalny Marii Jungstedt o inspektorze Andersie Knutasie ( w roku 2019 przeczytałam tomy 1-8) - numery na okładkach nie są numerami cyklu

Cykl kryminalny Marii Jungstedt z akcją na Gotlandii to moje odkrycie roku 2019. Jestem zauroczona każdym tomem, postaciami i klimatem. Każdy powrót do świata tej pisarki to najwyższa przyjemność i całkowite zatopienie się w historii. Uwielbiam! I co najważniejsze jeszcze kilka tomów przede mną,

Sen Sów Jerzego Sosnowskiego oraz dwa thrillery nieznanej mi dotąd autorki Kathryn Croft - Nie ufaj nikomu i Nie pozwól mu odejść

Na koniec to dziwne zestawienie, ale nie dziwne dla mnie. Najpierw pan Sosnowski. Odkąd przeczytałam jego słynny "Apokryf Agłai" pewniak i mistrz słowa, który mnie fascynuje. Tym razem (podobnie jak zdarzało się już w innych jego książkach Autor sięga do swoich kołobrzeskich wspomnień z dzieciństwa i pisze o tym okresie tak, że ta proza oscyluje między obyczajówką a czymś więcej, bowiem styl i język to coś z półki wyżej, wręcz poezja. A że wspomnienia dotyczą miasta nadmorskiego tym lepiej mi się to czyta i odbiera.

Pani Cathryn Croft to kolejne odkrycie roku 2019. Thrillery na najwyższym poziomie, zaskakujące, napisane bardzo wprawnie. Po prostu uczta dla miłośników gatunku. Chętnie poznam więcej jej książek. Są na tyle dobre że odstają od innych dlatego je wyróżniłam.

Fot. główna wpisu Kim van Vuuren/ Pexels


Najlepsze lektury 2019 [1]- ranking osobisty

Jak co roku w styczniu, wybieram z listy przeczytanych książek minionego roku kilka, które były dla mnie tymi NAJ. Czasami to tylko trzy tytuły na podium, czasami 3-5 plus wyróżnienia. Wszystko zależy jaki mam za sobą rok wyborów czytelniczych. Jeśli wiele było dobrych i wybitnych lista NAJ musi być dłuższa, bo naprawdę trudno wybrać tylko te trzy.

Rok 2019 skończyłam z 90 tytułami na liczniku. Okazało się, że w stosunku do 2018 roku przeczytałam przez 12 miesięcy więcej o 5 książek. To doskonały wynik, a krzywa rośnie. Nie jest źle i coraz bliżej do wyniku 104 książek w roku, a więc uśredniając 2 ukończonych tygodniowo.

Rok temu postanowiłam podzielić swoje wybory na 2 wpisy i przedstawić książki NAJ z tych dokumentalnych/popularnonaukowych oraz moje typy z beletrystyki (powieści, zbiory opowiadań).

Jakkolwiek bym nie dzieliła tych wyborów nie jestem w stanie wskazać dokładnie miejsca 1,2 i 3 i moje wybory mają kolejność przypadkową. Po prostu książki najlepsze. I w tym roku muszę rozdzielić powieści od dokumentu. Nie da się tych gatunków zestawić, przyrównać.

Podium w grupie lektur – literatura faktu/reportaże/wspomnienia/ literatura popularnonaukowa należy do:

1.W grupie literatura związana z wybrzeżem do najlepszych w 2019 należą (kolejność przypadkowa): Natchnieni morzem - Władysławowo, Latarnie morskie Półwyspu Helskiego, Magiczny Sopot

Kolejna książka pani Małgorzaty Abramowicz ("Władysławowo") trafia do rocznego zestawienia AD 2019. W rankingu książek 2018 roku były aż trzy jej tytuły z tego samego cyklu monografii miejscowości nadmorskich. Tym razem ta pozycja ma trochę inny charakter, bo opowiada o miejscu (Władysławowo) przez pryzmat ludzkich historii. Stąd podtytuł "Ludzie i ich historie". Przez biogramy konkretnych osób poznajemy jednocześnie przemianę tego miejsca od malutkiej kaszubskiej wsi do miejscowości letniskowej z własnym, nowoczesnym portem. Ponieważ Władysławowo to jakby początek Półwyspu Helskiego, a i najlepsza baza wypadowa na Przylądek Rozewie, to nie mogła mnie ta książka nie zachwycić. Tym bardziej, że znam bardzo dobrze tą miejscowość i kiedy o czymś czytam od razu widzę w wyobraźni współczesny obraz tego miejsca.

"Latarnie morskie Półwyspu Helskiego" Marcina Wawrzynkowskiego pozycja obowiązkowa dla faromaniaka i osób zakochanych w tej części naszego wybrzeża. Książka w której maczałam palce, bo udostępniłam do niej wiele ilustracji i podpowiadałam źrodła do historii opisywanych latarni. Ale nawet gdybym ją po prostu tak gdzieś znalazła stałaby się jedną z ulubionych, bo opisuje moje ukochane blizy (Rozewie, Jastarnia, Hel). Pozycja wydana w serii tzw. "Zeszytów Helskich", które to można znaleźć w sklepiku Muzeum Obrony Wybrzeża i Muzeum Helu. Podane w niej informacje nie trzeba więcej komentować. Po prostu historie naszych latarń ze wspaniałymi archiwalnymi ilustracjami, mapkami, zdjęciami. Sama przyjemność oglądania i czytania.

"Magiczny Sopot" Hanny Domańskiej - tym razem jazda obowiązkowa dla zakochanych w Sopocie. To miasto ma swoją wspaniałą historię jako najekskluzywniejszego kurortu, a co za tym idzie mieszkali w nim interesujący ludzie z ciekawymi biznesami, którzy często specjalnie pod siebie budowali sopockie domy. Autorka opisuje wiele takich miejsc i historycznych kamienic. A przy tym poznajemy nie tylko historię domostw ale i ich mieszkańców. bardzo ciekawe i dobrze napisane. Oczywiście łatwej się to odbiera, gdy się zna choć trochę Sopot ale książkę uzupełniają zdjęcia opisywanej architektury.

2. W grupie literatura związana ze zwierzętami do najlepszych w 2019 należą (kolejność przypadkowa): Stefan czyli historia (z) przypadku, Boskie zwierzęta i Kocie mojo

Kocie i zwierzęce historie mają w mojej domowej biblioteczce i sercu szczególne miejsce. O książce "Stefan" Małgorzaty Biegańskiej-Hendryk napisałam osobny wpis recenzencki w ciągu roku. Objęliśmy również z moim kocurem patronat medialny nad tą książką. Podobnie jak wcześniejszy poradnik Małgosi również i ta pozycja jest obowiązkowa dla właścicieli kotów, bowiem przy okazji historii Stefana (kota szczególnego dla Autorki) mamy sprawnie i interesująco przemyconą tematykę profilaktyki zdrowotnej, dbałości o naszych domowych pupili i wiele mądrych porad i spostrzeżeń, które mogą być pomocne w trudnych chwilach. Recenzja "Stefana" tutaj: https://latarnica.pl/2019/10/07/latarnica-poleca-vol-25-stefan-czyli-historia-z-przypadku/

"Boskie zwierzęta" Szymona Hołowni to pozycja, która była na naszym rynku bardzo potrzebna. Autor stawia istotne i proste pytania. Jak podaje wydawca:

Czy zwierzęta idą do nieba, a jeśli tak, to gdzie są, kiedy my jesteśmy w czyśćcu? Czy mają tylko służyć człowiekowi, czy może raczej współtworzyć z nim świat? I dlaczego człowiek został wygnany z raju, a zwierzęta nie? "Boskie zwierzęta" to książka o tym, że Bóg nie stworzył zwierząt przez przypadek i cały czas jest z nimi w kontakcie. O tym, czy facet rzeczywiście musi polować i jeść steki. O świętych, którzy woleli nie zbudować kościoła, niż wyciąć las, albo wykupywali zwierzęta z rzeźni. O psach latających w kosmos i ruszających na wojnę oraz o wiernych ptakach.

Mnie ta lektura walnęła w samo serce, bo odpowiada na wiele pytań, które sama stawiałam, a nie znajdywałam na nie odpowiedzi. Kościół trochę stroni od tematyki zwierzęcej choć pomału się to zmienia. Książka swoimi argumentami i historiami z przemysłu mięsnego, ferm i hodowli może nakłonić do ograniczenia jedzenia mięsa lub przejścia na wegetarianizm. Poza aspektami religijnymi pięknie pisze o naszych braciach mniejszych, nakłania do szacunku i dbałości o nie i całą planetę, bo sami siebie niszczymy. Ogromnie ważny głos z pogranicza religii, ekologii i człowieka, który sam ma zwierzęta i wie ile one nam dają jako istoty czujące i cierpiące jak my.

Jackson Galaxy to dla mnie koci guru. Nałogowo oglądałam jego programy na Animal Planet. "Kocie mojo" to zebranie w jednej książce jego wiedzy w pigułce. Każdy kociarz powinien mieć tą pozycję na półce. Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda, a jak pokazywały odcinki "Kota z piekła rodem" - koty to skomplikowane i wrażliwe istoty. Galaxy w rozpatrywanych przypadkach kociej agresji widział to, czego nikt z nas nie dostrzegał. To kompendium wiedzy, która w sytuacji awaryjnej się przyda. Ale będzie też pomocna dla osób tuż po adopcji kota (lub przy dokoceniu). Autor pisze o problemach zdrowotnych, behawioralnych i codzienności dzielenia życia z kotem (rola zabawy, diety, symulacji polowań itp). Jazda obowiązkowa dla opiekunów mruczków.

3. W grupie inna tematyka do najlepszych w 2019 należą (kolejność przypadkowa): Czapkins historia Tomka Mackiewicza, Krótka historia jednego zdjęcia i Pokój z widokiem - lato 1939

"Czapkins" Dominika Szczepańskiego to fantastycznie napisana książka nie tylko o górskiej fascynacji głównego bohatera. To bardziej pełna biografia i historia, która pomału wiedzie ku górom i tej wielkiej miłości Mackiewicza do ośmiotysięcznika Nanga Parbat. Miłości tak wielkiej, że góra stała się miejscem jego ostatniego spoczynku. Pamiętamy jak media donosiły o dramacie wspinaczkowego duetu Mackiewicz- Revol i o słynnej akcji ratunkowej naszych chłopaków z zimowej wyprawy na K2. Książka Szczepańskiego to nieprzekoloryzowana biografia, która wciąga od pierwszych stron i urzeka czytelnika.

"Krótka historia jednego zdjęcia" Kuzy to bardziej album niż książka do czytania. Bo tutaj liczą się obrazy czyli przedrukowane zdjęcia obejmujące czasy od końca XIX wieku do współczesności. oglądamy je chronologicznie i czytamy komentarz do każdego z nich. Dopiero ten komentarz sprawia, że na zdjęciach zaczynamy dostrzegać to co najważniejsze, bo bez niego zupełnie inaczej odbieramy ten anonimowy obraz. Jest to wspaniała wyprawa w czasie przez mniej i bardziej ważne dla ludzkości wydarzenia. Książka ma swoją genezę w interesującej stronie facebookowej, którą z całego serca polecam bo tam znajdziecie o wiele więcej niż 100 zdjęć, których selekcji musiał autor dokonać do publikacji drukowanej. Stronę znajdziecie tutaj:https://www.facebook.com/krotkahistoriajednegozdjecia/

"Pokój z widokiem - lato 1939" Marcina Wilka trochę ociera się o kategorię pierwszą bowiem część książki dotyczy naszych miejscowości nadmorskich - głownie tych popularnych kąpielisk i kurortów. Czyta się to niemal z dreszczykiem emocji, bowiem cały kontekst opowieści tkwi w tym, że dotyczy lata 1939 roku, a wszyscy wiemy co przyniósł wrzesień dla naszego kraju. W takim kontekście błogie wakacje i szaleństwa urlopowe 1939 roku mają zupełnie inne oblicze. Bo my jako czytelnicy już wiemy co było dalej. Fascynująca, doskonale napisana lektura.

Fot. główna wpisu Kim van Vuuren/ Pexels


Latarnica poleca - vol. 26 - Muzeum Rybołówstwa w Helu

Tak się złożyło, że o tej książce dowiedziałam się ze strony facebookowej Narodowego Muzeum Morskiego, które jest jej wydawcą. Akurat późnym latem 2019 ogłosili konkurs, w którym można było wygrać taki egzemplarz. Mimo, że w czerwcu byłam w Helu nie miałam pojęcia, że placówka muzealna ma taki piękny nowy przewodnik po swoich wystawach prezentowanych w dawnym kościele przy porcie.

Moja wypowiedź konkursowa przypadła jury do gustu i tak stałam się posiadaczką tej wspanialej książki. Oczywiście gdyby mi wpadła w Muzeum w oko na pewno i tak bym ją nabyła, a tak gdy na nią patrzę mam miłe wspomnienia rywalizacji w drodze do wygranej.

Przewodnik pana Jerzego Litwina (którego z racji bycia członkiem TPNMM znam osobiście i szanuję jako wspaniałego dyrektora NMM w Gdańsku - obecnie jest już na zasłużonej emeryturze) to pięknie edytorsko wydany szczegółowy komentarz znawcy do wszystkich ekspozycji, które turysta i miłośnik helu może zobaczyć na kilku poziomach placówki muzealnej, która jest helską filią NMM i nosi nazwę Muzeum Rybołówstwa.

Każdy kto jest zainteresowany historią tego rejonu - poza Muzeum Helu (otwarte w 2015 roku pod inną nazwą) położonym przed wjazdem do miasta w obiekcie B-1, „Anton”, wybudowanym przez Niemców w 1941 roku (a bardzo polecam tamtą placówkę!) - musi również zajrzeć do Muzeum Rybołówstwa.

Obiekt znajduje się przy samym porcie i przeszedł metamorfozę, bo ja pamiętam go jeszcze sprzed remontu i zanim pojawiła się w nim winda wiodąca na poziom tarasu widokowego na dawnej kościelnej wieży. Dodam, że przy obiekcie w osobnej sali jest ciekawie wyposażony sklep z regionalnymi pamiątkami.

Przewodnik Litwina obejmuje kilkadziesiąt tematycznych rozdziałów z wspaniałym materiałem ilustracyjnym. Mnie najbardziej cieszyły helskie archiwalia starych fotografii, kart pocztowych, map i sztychów. Mogłabym dług się wpatrywać w takie ilustracje.

Zdaję sobie sprawę, że jestem ponad przeciętnym pasjonatem tego regionu. I zazwyczaj moje zachwyty będą ponad miarę na plus. Ale jeśli podczas pobytu Helu odkryłeś, że to miejsce cię urzeka warto mieć taki dodatkowy fachowy komentarz do oglądanej ekspozycji.

Publikacja poprowadzi nas przez najstarsze dzieje osady Hel, prześledzimy historię obiektu, w którym obecnie znajduje się filia muzeum, poznamy bliżej bursztyn, dzieje rybołówstwa w tym regionie, kaszubów jako ludność nadmorską - ich zajęcia i kulturę oraz Słowińców - kaszubów nadłebskich. Oczywiście duży nacisk w tym wszystkim jest na pracę i wyposażenie w sprzęt (narzędzia, jednostki pływające) rybaków przez minione wieki, bowiem tym głównie parała się ludność.

Ale przewodnik nie stroni też od sztuki i mamy w nim reprodukcje obrazów o tematyce rybackiej. Ostatnie rozdziały poświęcone się już tematyce i historii nam najbliższej bowiem prześledzimy okres od I Wojny Światowej poprzez rozwój gospodarki morskiej w międzywojniu, lata II WŚ i czasy po jej zakończeniu opisujące dalszy rozwój gospodarki morskiej, rybołówstwo bałtyckie aż po współczesność i plany na przyszłość. W końcu mamy już XXI wiek. Ta różnorodna tematyka ma swoje odbicie w ekspozycjach muzealnych i to też pokazuje ten przewodnik.

Tak naprawdę ta pozycja wydawnicza to taki pewniak dla osób kochających historię Półwyspu Helskiego. Wypada ją mieć. Po prostu: Latarnica poleca!

Na zakończenie polecam link do ciekawego artykułu o Starym Helu (niem. Alt Hela):https://tytus.edu.pl/2020/01/09/stary-hel-osrodek-handlu-gniazdo-piratow-mala-atlantyda/?fbclid=IwAR23BPwe5pYz2Sv1M8ZJ9gHCEs9UdA5KuQAJMV6vA7JOBaV4r2Ukt_CPkFc

Dane książki: 
Tytuł:  Muzeum Rybołówstwa w Helu
Autor:  Jerzy Litwin
Wyd. Narodowe Muzeum Morskie
Rok wydania: Gdańsk 2019
Ilość stron: 120
Oprawa miękka

Poniżej wybrane zdjęcia wnętrza tego przewodnika:

Fot. Latarnica


Lektury 2020

Ledwo nacieszyłam się spisem pokazującym jak radziłam sobie z czytelnictwem w roku 2019, a już muszę szykować kolejny z tego cyklu. Byłam przekonana, że rok 2019 kończę z gorszym liczebnym wynikiem niż w roku 2018, ale dla porządku zajrzałam i okazało się że jest lepiej! A to niespodzianka! Kilka pozycji więcej - ale dobre i to.

Podobnie jak w poprzednie lata brałam udział w facebookowej zabawie Przeczytam 52 książki w roku co oznacza czytanie choć jednej lektury tygodniowo. Mi wyszło, że dawałam radę prawie 2 tytuły co tydzień. Ale statusu 104 w ciągu roku czyli równo dwóch tygodniowo - nie osiągnęłam, Może się uda w tym roku. Choć patrząc na półki widzę, że zalega mi dużo pokaźnych stronowo lektur, więc sumarycznie może być ich i mniej. Ale kiedyś trzeba się i za grube tomy zabrać.

Pora ruszać do boju, zatem czas start! Miłych lektur wszystkim miłośnikom książek!

Lektury 2020:

  1. Jak wysoko sięga miłość - Ewa Barbeka - styczeń - nota 5
  2. Szusta rano - Adam Szustak OP - styczeń-grudzień - nota...
  3. Rzeczy niemożliwe, które nie mogły powstać a istnieją - Reinhard Habeck - styczeń - nota 5
  4. Kobiety ze słynnych obrazów - Iwona Kienzler - styczeń - nota 5
  5. Hamish McBeth i śmierć żartownisia - M.C. Beaton (tom 7 cyklu) - styczeń - nota 5
  6. Obrazy i fotografie niemożliwe, które nie mogły powstać, a istnieją - Reinhard Habeck - styczeń - nota 5
  7. Dom mgieł - Eric Berg - styczeń - nota 5
  8. Morderstwo w Savoyu - Per Wahloo i Mai Sjowall - styczeń - nota 5
  9. Sekretne życie pisarzy - Shannon McKenna, Ron Rendon - styczeń - nota 5
  10. Dwóch papieży - Anthony McCarten - styczeń - nota 5
  11. Tańczące martwe dziewczynki - Graham Masterton - styczeń/luty - nota 5
  12. 7 lat później - Janusz Leon Wiśniewski, Dorota Wellman - luty - nota 5
  13. Żyć jak kot - Stephane Garnier - luty - nota 5
  14. Przeżyć - Elisabeth Revol - luty - nota 5
  15. Sól morza - Ruta Sepetys - luty - nota 5
  16. I odpuść nam nasze... - Janusz Leon Wiśniewski - luty - nota 5
  17. Człowiek z Wyspy Lewis - Peter May - (2 tom cyklu Wyspa Lewis) - luty - nota 5
  18. Wyspa Tajemnic - Peter May - (3 tom cyklu Wyspa Lewis) - luty - nota 5
  19. Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga - Anna Matwiejewa - marzec - nota 5
  20. Nie taka Szwecja - Maciej Zborowski - marzec - nota 5
  21. Poza kontrolą - Kathryn Croft - marzec - nota 5
  22. Kuźnica. Gdzie morze całuje zatokę - Małgorzata Abramowicz - marzec - nota 5
  23. Pozwól mi wrócić - B.A. Paris - marzec - nota 5
  24. Obserwuję cię - Teresa Driscoll - marzec - nota 5
  25. Półwysep Helski i Polska Marynarka Wojenna w dokumentacji niemieckiego wywiadu 1933-1939 - oprac. Irena Elsner - marzec - nota...
  26. Ktoś kogo znamy - Shari Lapena - marzec - nota 5
  27. Czwarta ofiara (tom 9 serii inspektor Anders Knutas) - Mari Jungstedt - marzec - nota 5
  28. Jak być przyzwoitym człowiekiem? - Dorota Wellman - marzec - nota 4
  29. Kocie chrzciny - lato i zima w Finlandii - Małgorzata Sidz - marzec - nota 5
  30. Włoskie buty (cykl Fredrik Welin - tom 1) - Henning Mankell - marzec/kwiecień - nota 5+
  31. Ciemność - (tom 1 trylogii komisarz Hulda) - Ragnar Jonasson - kwiecień - nota 5
  32. Wyspa - (tom 2 trylogii komisarz Hulda) - Ragnar Jonasson - kwiecień - nota 5
  33. Mgła - (tom 3 trylogii komisarz Hulda) - Ragnar Jonasson - kwiecień - nota 5
  34. Zaćmienie - (tom 2 cyklu Mroczna Wyspa Lodu) - Ragnar Jonasson - kwiecień - nota 5
  35. Milczenie czasu - (tom 3 cyklu Mroczna Wyspa Lodu) - Ragnar Jonasson - kwiecień - nota 5
  36. Milczenie śniegu - (tom 4 cyklu Mroczna Wyspa Lodu) - Ragnar Jonasson - kwiecień - nota 5
  37. Milczenie nocy - (tom 5 cyklu Mroczna Wyspa Lodu) - Ragnar Jonasson - kwiecień - nota 5
  38. Wiadomość - Tove Jansson - maj - nota 5
  39. Zagroda zębów - Wit Szostak - maj - nota 5
  40. Tylko jedno kłamstwo - Kathryn Croft - maj - nota 5
  41. Australijczyk - Marek Niedźwiecki - maj - nota 4
  42. Dylemat - B.A. Paris - maj - nota 5
  43. Krzysztof Wielicki - piekło mnie nie chciało - Dariusz Kortko - maj - nota 5
  44. Kotolotki - Ursula K. Le Guin - maj - nota 5
  45. Chłopcy malowani - Juliusz Foss - maj - nota 4
  46. Czternaście dni Honoraty - Elżbieta Wojnarowska - maj - nota 5
  47. Jak przechytrzyć nieboszczyka - Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska - maj - nota 5
  48. Życie według kota - kocie zasady jak być szczęśliwym - Astrid Eulalie - maj - nota 5
  49. Urlop nad morzem - Agnieszka Pietrzyk - maj/czerwiec - nota 5
  50. Schody do nieba - rozmowa z ojcem Leonem Knabitem OSB - czerwiec - nota 5
  51. Jurata cały ten szpas - Anna Tomiak - czerwiec - nota 5
  52. Wakacje 1939 - Anna Lisiecka - czerwiec - nota 5
  53. Noc kiedy umarła - Jenny Blackhurst -czerwiec /lipiec - nota 5
  54. Zanim umarłam - S.K. Tremayne - lipiec - nota 5
  55. Widzę cię - Lisa Jewell - lipiec - nota 5
  56. Skrzynia piratów - Liliana Fabisińska - lipiec - nota 5
  57. Pocieszki - Katarzyna Grochola - lipiec - nota 5
  58. Agatha Raisin i śmiertelna pułapka (tom 13 cyklu) - M.C. Beaton - lipiec - nota 5
  59. Paranormalne. Prawdziwe historie nawiedzeń - Michał Stonawski - lipiec - nota 4
  60. Gdynia - 99 miejsc - Rafał Tomczyk - sierpień - nota 5
  61. Kot, który tropił złodzieja (tom 19 cyklu) - Lilian Jackson Braun - sierpień - nota 5
  62. Grand Union - Zadie Smith - sierpień - nota 4
  63. Oddaj to morzu - Joanna Sykat - sierpień - nota 4+
  64. Idealna żona - Kimberly Belle - sierpień - nota 5
  65. Opowiadania o polskim morzu - Zofia Śląska - sierpień - nota 4+
  66. Sopot między wojnami - opowieść o życiu miasta - Aleksandra Tarkowska - sierpień - nota 5
  67. Zatoka cieni - Eric Berg - sierpień - nota 5
  68. Ślady - Janusz Leon Wiśniewski - sierpień / wrzesień - nota 5
  69. Ostatni akt - (tom 10 serii inspektor Anders Knutas) - Mari Jungstedt - wrzesień - nota 5
  70. Sekretne życie pisarzy - Guillaume Musso - wrzesień - nota 5
  71. Na szlaku trumien - Peter May - wrzesień - nota 5
  72. Srebrne skrzydła - Camilla Lackberg - wrzesień/październik - nota 5
  73. Na gigancie - Peter May - październik - nota 5
  74. Każdy umiera sam - (tom 11 serii inspektor Anders Knutas) - Mari Jungstedt - październik - nota 5
  75. Ktoś kto mnie kocha - (tom 12 serii inspektor Anders Knutas) - Mari Jungstedt - październik - nota 5
  76. Porzucone sutanny - ks. Piotr Dzedzej - październik - nota 5
  77. Dekalog - ks. Piotr Glas - październik - nota 5
  78. Druga twarz (tom 13 serii inspektor Anders Knutas) - Mari Jungstedt - październik - nota...

Fot. główna Tomasz Lerczak / Kuźnica czerwiec 2019

Fot. Latarnica / 2017


Na koniec roku

Kończy się rok. Jeszcze kilkanaście godzin i przywitamy 2020. Jaki był ten miniony? Przede wszystkim zaskakujący.

Już w styczniu ogromne zaskoczenie gdy otrzymałam w Narodowym Muzeum Morskim medal i doceniono moje latarniane pasje. Wakacje na Półwyspie Helskim, które jeszcze w drodze wydawały mi się takimi, podczas których nie wyluzuję i nic mnie nie ucieszy, okazały się najlepszymi. Dotarłam do nowych miejsc (w tym ruin latarni Jastarnia Bór, ale o tym dopiero będzie), poznałam nowe osoby (w tym m.in. dyrektora Muzeum Helu, modelarza z Koszalina Marcina który stworzył piękny model Góry Szwedów), zrobiłam najlepsze zdjęcia kotów nadmorskich (tym też się dopiero pochwalę) i ponownie spotkałam Czochracza z Kuźnicy.

Lekturowo to również był dobry rok. Niemal same trafione w sedno książki, tylko wysokie noty. Kończę go z 90 książkami na liczniku i to dobra statystyka, choć wiadomo zawsze chciałoby się więcej. Bo lektur w kolejce są setki.

Właśnie kończę zbiórkę darów dla poznańskiego schroniska. To kolejne światełko w tym roku. Ludzie jak zwykle okazali hojość i pojechało kilka sporych transportów z pomocą dla podopiecznych schroniska. Bardzo wszystkim dziękuję!

Były też niemiłe doświadczenia, o jednym z nich pisałam niedawno we wpisie o 11 urodzinach mojego kocura. trochę tez sama posypałam się zdrowotnie i często nie dawałam rady psychicznie, ale uciekałam w lektury i latarnianą pasję.

Nowy Rok budzi we mnie obawy. Bo tak naprawdę nigdy nie wiemy co nas czeka. Trochę się tego boję. A jednak są też nadzieje. I ich się trzymam. Nadzieje na zobaczenie nowych miejsc, na nowe zachwyty literackie, na nowe możliwości leczenia kociego przyjaciela.

To tyle słów ode mnie. A na sam koniec, dziś 31 grudnia, życzę Wam drodzy Czytelnicy Latarnicy abyście doświadczali w nowym 2020 wiele dobra - od bliskich, od ludzi, od zwierząt. Dbajmy o przyrodę i planetę bo jest coraz gorzej. Odkryjmy w sobie pokłady empatii, pochylajmy się nad słabszymi i potrzebującymi. Faromaniakom nowych latarnianych wypraw. Wszyscy przecież czekamy na obiecane otwarcie dla turystów latarni Rozewie II.

Wszystkiego dobrego od Latarnicy! Dziękuję że tutaj jesteście, że czytacie, ze nadsyłacie swoje zdjęcia i opisujecie wrażenia.

Fot. Latarnica


Latarnica poleca - vol. 25 - Stefan czyli historia (z) przypadku

Pod koniec września informowałam na Latarnicy o planowanym na 12 października spotkaniu autorskim promującym książkę "Stefan" w moim rodzinnym Poznaniu. Zostało do niego zaledwie kilka dni i mam nadzieję, że te osoby, które spotkam w salce edukacyjnej Schroniska dla zwierząt w sobotę są równie podekscytowane jak ja.

W tej chwili nie wiem, czy fakt, że lektura "Stefana" już za mną to mój atut czy trochę jednak strata i smutek, że to na co czekałam całe lato minęło i nigdy nie wróci już pierwsze czytanie tej historii - kiedy każda kolejna strona jest niewiadomą i odkrywa kolejne rozdziały obrazu pewnej relacji. RELACJA to słowo klucz dla tej książki. Bo to nie jest zwykła historia o zwykłym kocie. Z resztą pisanie o jakimkolwiek kocie, że jest zwykły to ujma dla tego gatunku, bo każdy jest inny i wspaniały. I jest po prostu sobą.

Życie stawia na naszej drodze różne wyzwania i istoty. Piszę "istoty" bo nie zawsze są to ludzie. Bywa, że zwierzęta. Tak było w przypadku Autorki, kiedy na jej życiowej drodze pojawił się nagle i nieplanowanie on - Stefan. Odkąd ich ścieżki się skrzyżowały była już tylko relacja Małgorzata - Stefan i Stefan - Małgorzata. Naczynia połączone, historia cudu ocalenia i walki o kruche i słabe życie.

Wierzę, że zwierzęta nas wybierają (jeśli dochodzi do bezpośredniej konfrontacji) lub sytuacje tak się układają, że coś się musi wydarzyć i potrząsnąć naszym życiem, a często i przewartościować je. To wszystko przeżyła Autorka. Doświadczona już obecnością kotów w swoim życiu, ale czy od razu gotowa na to wszystko co przyniosły kolejne lata życia ze Stefanem?

Bywają koty bezproblemowe, stabilne zdrowotnie, towarzyszące nam na co dzień bez wielkich akcji BUM - takich kiedy świat się nam wywraca do góry nogami. Stefan był jednak specjalistą od akcji BUM. Dostarczył swojej opiekunce wiele sytuacji, gdy trzeba było szukać rozwiązań, nie poddawać się, nie załamywać, nie oglądać wstecz. Bo on sam w tym wszystkim był przecież Wielkim Wojownikiem.

Znaleziony i przygarnięty w fatalnym stanie fizycznym, z ostrożnymi rokowaniami, każdego dnia pokazywał i udowadniał, że jest i chce tu na tym świecie dalej kroczyć na swoich białych łapkach. Jakże to znam i jak mocno przemówiła do mnie ta historia! Sama jestem opiekunką kota, który postawił mnie w tak wielu trudnych do przejścia sytuacjach, bywało że i granicznych i balansowaliśmy po cienkiej linii. A jednak pokazywał mi, że skoro sam walczy to jakże ja mogłabym się poddawać i wątpić.

Czym jest ta książka? Mieszanką gatunków. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Z jednej strony to osobista historia Małgorzaty i Stefana, ujawniająca wiele z prywatnego życia Autorki, także o innych zwierzętach które na dłużej lub krócej przewinęły się przez jej dom. Ale bez szczerej prywaty nie byłoby w tej opowieści prawdy i przysłowiowego pazura. Więc gratuluję takiego otwarcia się i odważnego pokazywania nie tylko tego co było dobre i łatwe.

Z drugiej strony to konkretny poradnik radzenia sobie w trudnych i stresowych sytuacjach dla opiekuna kota. Przy okazji omawiania zdrowotnych pertubacji na stefanowej drodze kociego żywota mamy konkretne propozycje rozwiązań, podpowiedzi, sugestie do określonej diagnostyki itp. Bardzo potrzebne i pomocne. I nawet jeśli ktoś dotychczas nie miał większych problemów ze swoim mruczkiem na pewno z zaciekawieniem o tym wszystkim przeczyta i będzie mieć na uwadze w przyszłości.

W tej książce jest wiele punktów zapalnych, kiedy czytałam o wydarzeniach z wypiekami na twarzy, przyspieszonym biciem serca lub wstrzymanym oddechem (naprawdę!). Były i chichotanie pod nosem i sterty mokrych chusteczek. Od razu więć o tym co wrażliwszych Czytelników uprzedzam. Podczas czytania na bieżąco pisywałam do Autorki, bo czułam potrzebę dzielenia się tymi wszystkimi emocjami. Mam nadzieję że i wam dostarczy ta lektura sporo przemyśleń i cały wachlarz odczuć. Dla kociarzy rzecz wartościowa i naprawdę pożyteczna.

Dziękuję Autorce za końcowy rodział Co dalej? Czyli to, czego boję się najbardziej... Bo każdy opiekun zwierzaka, miewa takie chwile gdy myśli jak to będzie, kiedy, czy po naszej stronie będzie ta decyzja... To ważne aspekty i choć tak trudne, warto sobie to wszystko przemyśleć i poukładać.

I choć będąc w relacjach my-kot nie wyobrażamy sobie życia bez naszego pupila, myślę, że ważne jest podwójne przesłanie tej książki - z jednej strony wpisuje się w kampanię Kocham - nie porzucam i ukazuje jak istotna i niezbędna jest nasza obecność także wtedy, gdy nie dzieje się dobrze, a z drugiej bez względu na końcowy ból straty pamiętajmy - że zwierzęta chciałyby byśmy na ich miejsce przygarnęli inną istotę w potrzebie.

A żeby nie było tak smutno na sam koniec nawiążę do motta, które pojawia się na początku historii Stefana. Jego autorem jest Philippe Ragueneau, a brzmi: To nie my wybieramy sobie kota. To kot wybiera nas. Bądźmy więc czujni i pielęgnujmy to co mamy, ale i miejmy oczy szeroko otwarte. W relacjach ze zwierzakami nie ma strony stratnej. Korzystamy i my i nasi podopieczni. My może i czasami nawet więcej, bo mnie nieustannie zadziwia jak wspaniałymi istotami są tzw. zwierzęta towarzyszące, a jak okrutnymi potrafią być ludzie.

Jednym zdaniem: jeśli zachwyca cię kot domowy jako istota piękna i doskonała, jeśli dbasz o dobrostan swojego zwierzaka, jeśli dzielisz życie z kotem (kotami) lub wkrótce zaczniesz taką przygodę ta książka jest zdecydowanie dla Ciebie! Po prostu: Latarnica poleca!

Dane książki: 
Tytuł:  Stefan czyli historia (z) przypadku
Autor:  Małgorzata Biegańska--Hendryk
Fotografie: z archiwum Autorki oraz Monika Małek
Rok wydania: Gliwice 2019
Ilość stron: 248
Oprawa miękka ze skrzydełkami

Fot. Latarnica


Spotkanie Autorskie dla kociarzy

Mam tą ogromną przyjemność być razem z moim kocurem Errorem jednym patronów medialnych tej wspaniałej publikacji "Stefan, czyli historia (z) przypadku", która swoją premierę miała we wrześniu 2019 roku.

Bardzo nam zależało, aby również w naszym mieście (Poznaniu) odbyło się spotkanie Autorskie z możliwością zakupu książek i zdobycia wpisu Autorki. Na rękę poszło nam poznańskie Schronisko dla zwierząt, z którego gościnności skorzystamy bowiem dają nam swoją salkę edukacyjną.

Już teraz zapraszam na drugi termin (bo na pierwszy natychmiast zarezerwowano miejsca) i informuję, że Poznaniacy mogą przybyć na spotkanie 12 października do siedziby schroniska przy ulicy Bukowskiej. Rezerwacja przez wydarzenia na facebooku - więcej info na https://www.facebook.com/KociBehawioryzm/ i https://www.facebook.com/schronisko.dla.zwierzat.poznan/

Będę tam również i ja, bowiem króciutko wprowadzę na nie przybyłych. Poniżej banerek promujący poznańskie spotkanie:

Poza tym od razu informuję, że autorka jeździ po Polsce z serią spotkań, poniżej daty i miasta. Może akurat będzie wam po drodze. Zapewniam, że warto.

A kim jest Autorka? O sobie pisze tak:

Nazywam się Małgorzata Biegańska-Hendryk, jestem technikiem weterynarii, zoodietetykiem, dyplomowanym behawiorystą zwierząt towarzyszących i autorką książek o kotach (więcej na mój temat można przeczytać na mojej stronie: https://kocibehawioryzm.pl/o-mnie/ ). Jestem też autorką wielu artykułów specjalistycznych, prowadzę kociego bloga, a w 2015 roku ukazała się moja pierwsza książka - poradnik "Co jest, kocie? Wszystko, co musisz wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota", który jest jednym z najpopularniejszych poradników o kotach sprzedawanych w Polsce (w tym momencie rozchodzi się IV nakład). Poza tym prowadzę też szkolenia i zajęcia edukacyjne dla kocich Opiekunów, które cieszą się dużym zainteresowaniem.

O powstawaniu tej książki wiedziałam na etapie jej pisania. Od początku jej bardzo kibicowałam. Mam już za sobą lekturę i same dobre wrażenia, którymi podzielę się w osobnym wpisie recenzenckim z cyklu Latarnica poleca.

Poniżej bohater książki.

Poniżej migawka ze spotkania w Szczecinie (następny w kolejności jest już Poznań!) i Autorka przy reklamowych banerach.

Wszystkie koty są wspaniałe, doskonałe i niezwykłe, ale są takie jak Stefan, które wymagają swojej własnej książkowej historii. Warto ją poznać. I za nią bardzo Małgorzacie dziękuję.

Kto może niech przybywa, a was kociarze z Poznania chętnie poznam. Serdecznie zapraszam w sobotę do Schroniska dla zwierząt!

Poniżej nasze logo na tylnej okładce (kot Error) i nasz egzemparz już wyczytany. Książkę można również zamawiać przez internet przez stronę https://kocibehawioryzm.pl/publikacje/stefan/


Dobrze rokujące nowości! [2]

Dziś chciałabym zakończyć prezentację nowości, w których znajdziecie dużo historii z naszego wybrzeża. W miniony piątek zaproponowałam wam 6 nowych tytułów, z których na razie przeczytałam tylko jeden.

Poniżej propozycja 3 kolejnych. W tym przypadku za mną również lektura jednego z nich i wkrótce pojawi się tutaj recenzja. Notki o książkach pochodzą od wydawców.

Latarnie morskie Półwyspu Helskiego - Marcin Wawrzynkowski (wyd. Stowarzyszenie Przyjaciele Helu)

Latarnie morskie, to bardzo charakterystyczny element nadmorskiego krajobrazu niezależnie od kraju i szerokości geograficznej. Wysokie strzeliste wieże, często oryginalnie pomalowane, są chętnie odwiedzane przez turystów. Nic dziwnego, działają na wyobraźnię, wywołują pozytywne zazwyczaj skojarzenia. Lubimy je i w dzień, kiedy możemy wdrapać się na ich szczyt, by podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę, a także oglądać je w nocy, gdy swym światłem wskazują drogę do portu, lub ostrzegają przed niebezpieczeństwem. Na polskim wybrzeżu funkcjonuje 17 latarni morskich z czego pięć z nich (razem z obiektami nieczynnymi) znajduje się na Półwyspie Helskim.

Mewa na patyku - Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska (wyd. Muzeum Sopotu)

„W tym moim domu ja byłam ze Świętokrzyskiego, nade mną mieszkała pani ze Lwowa, do Sopotu przyjechałam w 1946 roku na wiosnę, myśmy wszyscy byli z innych miast” – tak zwykle rozpoczynają się wspomnienia mieszkańców uzdrowiska – mówi Karolina Babicz-Kaczmarek, dyrektor Muzeum Sopotu. – „Wilno, Lwów, Warszawa, Lesko, Grudziądz, Bydgoszcz, Jędrzejów, Kraków, Gdynia, Kościerzyna, Poronin, Nasielsk – to tylko niektóre z miejscowości, z których przyjechali powojenni sopocianie. Byli w różnym wieku, z różnym bagażem doświadczeń i wspomnień. Wybrali Sopot. Ponad 60 lat później wzięli udział w projekcie poświęconym losom mieszkańców i podzielili się swoimi historiami” – dodaje dyrektor sopockiego muzeum.

Mewa na patyku to opowieść o życiu codziennym mieszkańców kurortu obejmująca lata 1945–1960. Składają się na nią wzruszające wspomnienia z dzieciństwa i młodości spędzonych w Sopocie, dopełnione anegdotami i niepowtarzalnymi wspomnieniami bohaterów. Książka wzbogacona została także licznymi fotografiami, rysunkami, listami i wieloma innymi materiałami pochodzącymi z archiwów sopocian.

Publikacja, wydana przez Muzeum Sopotu, została przygotowana również z myślą o najmłodszych czytelnikach oraz ich dziadkach i pradziadkach. Stylem i narracją znosi międzypokoleniowe bariery i uczy młode generacje otwartości oraz zachęca do zgłębiania historii, również tej rodzinnej.

W kurortach przedwojennej Polski - Maja i Jan Łozińscy (wyd. PWN)

Dwudziestolecie międzywojenne było czasem doskonałej zabawy. Do ulubionych rozrywek bywalców modnych miejscowości należały jazda na nartach, zabawa na dancingach i gra w brydża. Wszystkie te przyjemności były także oferowane w specjalnych pociągach rajdowych, których trasa wiodła przez podnóże polskich gór, od Jaremcza u stóp Czarnohory po Wisłę w Beskidzie Śląskim. Nocą podróżowano, za dnia zaś zatrzymywano się w znanych miejscowościach narciarskich. Autorzy książki zabierają czytelników w podróż po tętniących życiem kurortach Drugiej Rzeczypospolitej. Uzupełnieniem pełnego anegdot i fragmentów wspomnień tekstu jest znakomity zbiór wcześniej niepublikowanych fotografii dokumentujących letnie i zimowe wojaże znanych polityków, między innymi Józefa Piłsudskiego, Ignacego Mościckiego, Józefa Becka, a także aktorów, sportowców i artystów, takich jak Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna czy Witkacy.

Fot. główna wpisu - pexles.com


Dobrze rokujące nowości! [1]

Wiosna i lato przyniosła w tym roku kilka doskonale zapowiadających się lektur książkowych. Kto gustuje w historii wybrzeża, kocha nasze morze i nie potrafi bez niego oddychać a pewno odnajdzie się w tych lekturach.

Od razu dodam, że jeszcze żadnej nie czytałam, ale może ktoś z was chciałby również już nabyć to wrzucam zajawki z krótką informacją. Notki o książkach pochodzą od wydawców.

Jurata. Cały ten szpas - Anna Tomiak (wyd. Czarne)

Dziewięćdziesiąt lat temu zauroczeni swoim morzem Polacy zamarzyli o kurorcie z prawdziwego zdarzenia. Jurata natychmiast stała się ulubionym miejscem wakacyjnych pobytów ówczesnych elit. Można tu było spotkać Wojciecha Kossaka, zajeżdżającego przed swój dom lśniącym automobilem. Plażą przechadzał się prezydent Mościcki, a w luksusowych pensjonatach zatrzymywały największe gwiazdy z Bodo, Smosarską i Kiepurą na czele. 

Krótka przedwojenna historia zakończyła się we wrześniu 1939 roku. Letnicy wyjechali, a Niemcy skwapliwie korzystali z jurackiej infrastruktury. Odpoczywali tu lotnicy Luftwaffe i młodzież z Hitlerjugend. 

Po wojnie władza ludowa usiłowała zmienić elitarny charakter kurortu na egalitarny. W najbardziej atrakcyjnych miejscach wzniesiono ośrodki FWP, wyburzano przedwojenne wille i wycinano sosny. Ale nawet pod nowymi rządami Jurata zachowała swój swobodny styl przechowywany we wspomnieniach i anegdotach. 

W XXI wieku w miejscu dawnej Juraty wyrasta nowa, ze szkła, betonu i stali. Historia toczy się dalej. 

Anna Tomiak opowiada o nadmorskim kurorcie od jego początków w 1928 roku, przez zmianę w centrum wczasów pracowniczych, aż po powrót do elitarności w latach 90. i czasy współczesne.

Wakacje 1939 - Anna Lisiecka (wyd. Muza)

Ludzie z pierwszych stron gazet: Nałkowska, Barszczewska, Halama, Mościcki, Gombrowicz i ci mniej znani: Straszewicz, Parnell, Pruszkowski, Roszkowska, Stempowski - w scenerii upalnego lata. Ich nadzieje, tęsknoty, żarty, marzenia i plany. Szlaki przemierzane luksusowymi, szybkimi wagonami o aerodynamicznych kształtach, liniami LOT-u, ale także własnymi samochodami oraz ekonomicznymi wagonami trzeciej klasy. Raiki dla bogatych: Zakopane, Jurata, Krynica, Zaleszczyki i urokliwe letniska: Kosów Huculski, Jaworze, Kazimierz. Słoneczny polski modernizm Ciechocinka oraz campingi wagonowe. Wszystko to w innych niż dzisiejsze granicach i często w zapomnianych pejzażach.

"Taniec w przeddzień kataklizmu, modny krok lambeth-walk, w Zakopanem zabawy letników i artystów, na Polesiu arystokratów, dyplomatów i szefa brytyjskiej misji wojskowej polującego na kaczki. Wojna wisi w powietrzu, jednak jej nie będzie, bo Hitler się nie odważy, a jeśli, to po trzech tygodniach zwycięska defilada w Berlinie, nasza i sojuszników. Mamy gwarancje Anglii. Książka Anny Lisieckiej – pełna szczegółów, epizodów, ludzi krótko obecnych albo znikających wraz z wybuchem wojny w 1939 – odtwarza tamten makabryczno-rozrywkowy nastrój. Po raz drugi w życiu poczułem się trzynastolatkiem na progu wieku dojrzewania. Weź pod rękę damę swą, idź na spacer razem z nią – wzywał lambeth-walk w Zakopanem."
Jacek Bocheński

Pokój z widokiem. Lato 1939 - Marcin Wilk (wyd. W.A.B.)

Współczesne lato to przede wszystkim wakacje. W przedwojennej Polsce lato odróżniało się od innych pór roku tylko tym, że było cieplej.

Podróżowali oczywiście artyści, literaci, dziennikarze, a kurorty z roku na rok stawały się coraz nowocześniejsze (tak jak modernizowała się Polska). Ale nie wszędzie było tak kolorowo. Na wsi o wakacjach się nie marzyło. Krucho z marzeniami było także w województwach wschodnich, dziś określanych mianem Kresów.

Opisując ostatnie przedwojenne lato, Marcin Wilk zajrzał do Zakopanego, spędził trochę czasu w Gdyni, przyjrzał się Zaleszczykom, ale przede wszystkim zboczył z popularnych tras turystycznych. Przemierzając tereny Polski przedwrześniowej, postanowił dotrzeć do żyjących świadków epoki i wysłuchać ich opowieści o ostatnich tygodniach życia w pokoju.

Obrazy pamięci wzbogacone wycinkami z prasy i dokumentami epoki złożyły się w mozaikę o codzienności na moment przed apokalipsą.

Kuźnica - Małgorzata Abramowicz (wyd. BiT)

Kolejna publikacja Małgorzaty Abramowicz o czasach dwudziestolecia międzywojennego nad brzegiem Bałtyku. Opowiada o przemianie małej wioski rybackiej w modne letnisko, o nieustającej walce z żywiołem, o ludziach, którzy na wąskim pasku ziemi, między Wielkim i Małym Morzem z ogromną determinacją walczyli o swoje domy. Jak zwykle pomocne były: prasa międzywojenna, notatki i artykuły, zachowane w archiwach dokumenty, pocztówki, ilustracje i zdjęcia z prywatnych albumów.

Jeszcze żyjemy. Lato '39 - Marcin Zaborski  (wyd. Bellona)

Marcin Zaborski wraca do upalnego lata 1939 roku. Próbuje odtworzyć świat ostatnich miesięcy poprzedzających wojenny dramat. Przywołuje zapachy i smaki. Pokazuje codzienne życie Polaków, zabiera nas na przedwojenne ulice wielu miast i miasteczek, opisuje z jakimi problemami zmagają się w tamtym czasie ich mieszkańcy. Towarzyszy im w podróżach do popularnych kurortów i „badów”. Przygląda się turystom na plażach nad polskim Bałtykiem, śledzi modowe trendy zaglądając do walizek i szaf polskich kobiet.

Uliczny hałas, pękające w szwach kolejki podmiejskie, matrymonialni oszuści, nocne wyścigi nietrzeźwych kierowców. Prężenie muskułów w polskiej armii, dramatyczne sceny z Gdańska, dyplomatyczne zabiegi, które mają uchronić świat przed eksplozją wojennej zawieruchy. Nadzieja na to, że uda się jej uniknąć przeplata się tu z przekonaniem o nieuchronności starcia, które na zawsze już zmieni świat.

Czym żyją Polacy w lipcu i sierpniu 1939 roku?

Tryptyk Helski. Część II od roku 1920 do roku 1938 - Mirosław Kuklik (wyd. Stowarzyszenie Miłośnicy Helu)

"Tryptyk Helski. Część II od roku 1920 do roku 1938" - kolejna część historii Helu obejmującej czasy międzywojnia przybliżona przez dyrektora Muzeum Ziemi Puckiej - Mirosława Kuklika.

Fot. główna wpisu - pexels.com


Te trudne powroty...

12 miesięcy oczekiwania, robienia planów, marzenia... I nadchodzi ten moment wyjazdu. Wielkie nadzieje i wielkie emocje.

A potem po 15 dniach chwila powrotu. Jakże trudna, jak bolesna. Ale jestem. Wakacje letnie AD 2019 za mną. To już historia. Wszystko co ważne zostało na zdjęciach. Licznych jak zwykle zdjęciach.

Plany zrealizowane w 100%. W tym jeden bezsprzeczny sukces. Wreszcie dotarłam do ruin przedwojennej latarni Jastarnia Bór. Na sam koniec wakacji. Ale się udało, mimo trudności i błędnych danych powielanych w internecie. Ale o tym będzie szczegółowo w osobnym wpisie.

Póki co, jak zawsze coś nowego przywiozłam do domowej biblioteczki. I muszę się teraz ogarnąć, posegregować zdjęcia zebrać myśli. Nie jest łatwo. Ponownie muszę bazować przez 11,5 miesięcy na marzeniach i wspomnieniach.

Poniżej nowe nabytki z urlopu na Półwyspie Helskim: 3 książki i prasa: czerwcowe Wysokie Obcasy z artykułem "Latarniczki".


Nowe wydawnictwo albumowe

W połowie maja na naszym wydawniczym rynku latarnianym pojawiła się gratka dla kolekcjonerów i miłośników tematu. Sama nie mam jeszcze swojego egzemplarza, więc trudno mi mówić o zawartości ale dla wszystkich zainteresowanych już wstawiam informację od Autora książki.

Wydawnictwo albumowe „Polskie latarnie morskie na pocztówkach” od Krynicy Morskiej do Świnoujścia, ujrzało światło dzienne. Album ma format A4 i objętość 192 stron. W sprzedaży jest od 15 maja br. Umieszczono w nim historię latarń i 222 zdjęcia pocztówek. Pozostałe pocztówki w liczbie ponad 3333 umieszczono na płytce DVD dołączonej do książki.

Album można nabyć w latarniach morskich polskiego wybrzeża. Dodatkowo jest rownież w sprzedaży, w sklepiku Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego. Wystarczy wejść na http://www.tpnmm.pldo zakładki SKLEP. Wystarczy kliknąć na koszyk, dodać adres i dokonać wpłaty. W ciągu tygodnia album będzie u Państwa. Jest możliwość odbioru Albumu w siedzibie Towarzystwa, po wcześniejszym kontakcie telefonicznym 58-301-86-11 wewn. 391 lub 418.

Poniżej okładka albumu.

Poniżej kilka przykładowych stron wnętrza albumu

Fot. od Autora

Poniżej Autor z egzemplarzem przed wejściem do Rozewia I oraz lekcja w terenie czyli wycieczka młodzieży z Bydgoszczy na wybrzeże w ramach programu "Zielone Szkoły".

Fot. tpnmm.pl

Sama jestem kolekcjonerem starych kartek i archiwalnych zdjęć z naszymi latarniami. Jestem więc ciekawa czy znajdę w tym albumie i na dołączonej dvd "perełki" których dotąd nie widziałam. Dla faromaniaka ten album to pozycja obowiązkowa.

Więcej o książce można również przeczytać na: https://zeglarski.info/artykuly/polskie-latarnie-morskie-na-pocztowkach/


Latarnica poleca - vol. 24 - Magiczny Sopot

Ilekroć byłam w Sopocie (a muszę się przyznać, że bywałam tam dość regularnie od lat 70-tych XX wieku), zawsze fascynowały mnie odkrywane na każdym kroku przepiękne stare budynki. Bywały one w różnym stanie - czasami tragicznym - ale nawet w tych ruinach i upadku można się było dopatrzeć ich urody.

Poza zachwytem wizualnym zawsze byłam bardzo ciekawa jaka jest historia danego budynku. Niestety zupełnie nie posiadalam wiedzy ani literatury, która mogłaby zaspokoić moją ciekawość.

Kiedy w jednej księgarni internetowej zobaczyłam książkę pani Hanny Domańskiej pt. "Magiczny Sopot" nie mogłam sobie odmówić jej kupna. Podejrzewałam, że choć trochę poznam histrię miejsc, które wpadły mi w oko podczas spacerów sopockimi uliczkami.

U spacery takie to przyjemność odkrywania. I zdecydowanie polecam wędrówki bocznymi, mniej znanymi ulicami, bo właśnie tam można znaleźć architektoniczne perełki.

Książka "Magiczny Sopot" to kilkadziesiąt rozdziałów o tytułach sugerujących o jakim domu będzie dana opowieść (np. Pensjonat MiraMare, Willa Danzigera, Czekoladowa rezydencja, Pałacyk Piotrowskich).

Autorka wykonała kawał ogromnej pracy badań w archiwach oraz w dawnej literaturze i prasie. Nawet jak nie zna się danego budynku i tak jego historię czyta się z zainteresowaniem. Treść dopełniają głównie współczesne fotografie architektury co tylko dopełnia idelanie opis słowny i dzieje domostw. A historie niektorych z nich są naprawdę niesamowite.

I dałabym pełną aprobatę tej lekturze, ale jako ogromna i nieuleczalna faromaniaczka, muszę doczepić się rozdziału o tytule "Latarnia morska". Gdyby jeszcze znalazł się w nim przypis skąd autorka czerpała taką wiedzę to sięgnęłabym do źródeł. Ale tam akurat przypisu nie ma. A nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że:

[...] Trzy lata po ukończeniu prac przy kościele, w 1904 roku tuż przy brzegu stanęła nowa wieża, która już na pewno służyła jako latarnia. Wieżę tę zbudowano łącznie z kominem dla Zakładu Balneologicznego. Na wysokości 25 metrów umieszczono na niej galerię widokową oraz pomieszczenie sygnalizacyjne.

Cytowany fragment mówi o 1904 roku [!]. W źródłach jakie są mi dostępne (bogata literatura dotycząca historii naszych latarni) czytałam, że w wieży (będącej obudową komina zakładów kąpielowych i takie było pierwotne jej przeznaczenie) w latach 50-tych XX wieku wprowadzono pierwsze światło (wtedy jeszcze słabe, bo o mocy 5 Mm). Sopocka wieża w locji pojawiła się w 1957 roku i nie jako latarnia, a na razie jedno ze świateł nawigacyjnych. Już znacznie później bo w latach 70-tych XX wieku światło zmodernizowano, a tym samym wzmocniono jego zasięg. Ale to już inna historia.

Natomiast bardzo zainteresował mnie fakt o sopockim kościele ewangelickim, którego wieża na polecenie cesarza Wilhelma II miała być widoczna z morza (dzienny znak nawigacyjny) a co ciekawsze prace remontowe w niej po II WŚ ujawniły, że na jej szczycie faktycznie urządzono pomieszczenie do sygnalizacji. I do tej historii mamy przypis ze źrodłem.

Jednym zdaniem: jeśli zachwycasz się starą sopocką architekturą to lektura "Magicznego Sopotu" jest dla ciebie. Nie tylko przedstawi w pigułce dzieje ciekawych kamienic i domów, a jeszcze przybliży ich mieszkańców. Latarnica poleca!

Dane książki: 
Tytuł:  Magiczny Sopot
Autor:  Hanna Domańska
Ilustracje: czarno-białe fotografie
POLNORD Wydawnictwo OSKAR
Rok wydania: Gdańsk 2007
Ilość stron: 192
Oprawa miękka

Poniżej kilka zdjęć z Sopotu z 2012 roku, głównie wieży z kominem zakładów kąpielowych, przystosownej po II WŚ na obiekt nawigacyjny z aparatem świetlnym.

Fot. Latarnica / 2012


Literatura z latarnią w tle [12]

Długo nie wracałam do tego cyklu, a w tym czasie moja kolekcja okładek latarnianych wciąż się rozrastała. I mam już nawet ich tyle, aby starczyło na kolejne odsłony.

Póki co, dziś kolejny zbiór literatury, niekoniecznie treścią ZAWSZE związany z tematyką latarnianą. Ale sam zamysł cyklu zobowiązuje. Skoro na okładce musi być latarnia, to poniższe publikacje warunek ten spełniają.

Jak zwykle opisy pochodzą od wydawców lub z księgarń internetowych, bo nie wszystkie książki mam, a nawet jeśli mam to często czekają w kolejce na przeczytanie.

Dom nad lazurowym wybrzeżem - Frédérick D'Onaglia

Groźna i piękna sceneria skalistych zatoczek Lazurowego Wybrzeża.
Laura, ilustratorka książek dla dzieci, po rozstaniu z mężem mieszka tam z córką i synem w domu ojca, który zaginął na morzu w tajemniczych okolicznościach. Pewnego dnia Laura otrzymuje dziwny spadek od człowieka, który był wrogiem jej ojca… Dlaczego?
Spokojne życie ilustratorki zostanie zburzone, a ona sama będzie potrzebowała pomocy Raphaëla, nowo poznanego przystojnego restauratora… Czy ją dostanie? Czy razem dotrą do prawdy?
Ale jak to się dzieje, że Raphaël zawsze pojawia się w najbardziej krytycznym momencie? To kolejna zagadka wyjątkowo podłej zdrady, którą Laura musi rozwikłać...

Poldark - przybysz z morza (8 tom cyklu Dziedzictwo rodu Poldarków) - Winston Graham

To ósma powieść osadzonej w malowniczej Kornwalii sagi rodu Poldarków. Kornwalia, rok 1810. Rodzina Poldarków oczekuje powrotu Rossa z armii Wellingtona walczącej w Portugalii. Kiedy Jeremy ratuje przybysza z morza, ich uporządkowane życie ogarnia chaos. Przybycie Stephena Carringtona odmieni życie Poldarków. Zwłaszcza dla Clowence i Jeremy’ego, dorosłych już dzieci Rossa i Demelzy, wydarzenie to stanie się kluczem do nowego świata – pełnego miłości, ale i niebezpieczeństw.

Córki latarnika - Jean Pendziwol

Córki latarnika, entuzjastycznie przyjęty przez krytykę „dorosły” debiut Jean. E. Pendziwol, autorki książek dla dzieci, to poruszająca opowieść o rodzinie, tożsamości, sztuce i prastarej tajemnicy, tchnąca niespokojną atmosferą i emocjonalną potęgą Języka kwiatów, Sierocych pociągów i Światła między oceanami.

Choć umysł ma wciąż bystry, Elizabeth straciła wzrok. Mieszka w domu spokojnej starości i nie mogąc już czytać ulubionych książek ani oglądać obrazów, które tak bardzo ją kiedyś poruszały, wypełnia pustkę muzyką i rodzinnymi wspomnieniami, zwłaszcza o ukochanej siostrze bliźniaczce Emily. Kiedy odnajdują się prywatne dzienniki zmarłego ojca Elizabeth, przeszłość staje się nagle teraźniejszością, i to za bardzo. 
Przy pomocy Morgan, nastoletniej przestępczyni, która odpracowuje karę w domu spokojnej starości, Elizabeth czyta dzienniki, które zabierają ją na wyprawę przez czas i zbliżają do siebie obie podróżniczki…

Barwy uczuć - Nora Roberts

Grant Campbell, ceniony rysownik komiksów, jest zgorzkniałym samotnikiem. Celowo zamieszkał na odludziu w latarni morskiej, z dala od świata i ludzi. Nic więc dziwnego, że gdy do jego życia z impetem wtargnęła Gennie Grandeau, jest wściekły. Owszem, udziela jej schronienia przed burzą, ale następnego dnia kategorycznie żąda, by opuściła jego samotnię. Ku jego oburzeniu po kilku godzinach Gennie pojawia się ponownie. Niewiele sobie robi z ostrego sprzeciwu Granta. Co więcej oświadcza, że zamierza malować okoliczny pejzaż, który ją zachwycił. Przyznaje też, że to ona jest tą odnoszącą sukcesy malarką, o której rozpisują się brukowce. Od tej chwili Grant może zapomnieć o wymarzonym świętym spokoju…

Na szlaku trumien - Peter May

Wyspa Harris, Hebrydy Zewnętrzne.
Wyrzucony na plażę mężczyzna nie ma pojęcia, gdzie się znajduje ani kim jest. Stopniowo dowiaduje się kolejnych szczegółów o sobie: nazywa się Neal Maclean i zjawił się na Harris przed rokiem, by pisać książkę. Tyle że w jego komputerze nie ma po niej ani śladu. Jedyne, co znajduje w domu, to mapka z zaznaczoną trasą zwaną Szlakiem Trumien.

Wyspa Flannana.
Na niezamieszkanej wysepce archipelagu Hebryd Zewnętrznych, z której ponad sto lat temu w tajemniczych okolicznościach zniknęło trzech latarników, zostają znalezione zwłoki zamordowanego mężczyzny. Policja podejrzewa Macleana. A jemu trudno dowieść niewinności, skoro nadal niewiele pamięta i sam nie jest o niej przekonany.

Edynburg.
Karen Flemming, zbuntowana nastolatka, która od dwóch lat zmaga się z traumą po samobójstwie ojca naukowca, dostaje od jego przyjaciela dziwny list napisany przez ojca przed śmiercią. I budzi się w niej podejrzenie, że tata wciąż żyje, a za jego zniknięciem może stać koncern, w którym pracował.

Niemka - Armando Lucas Correa

Co łączy nastolatkę z współczesnego Nowego Jorku z rówieśniczką z Berlina sprzed siedemdziesięciu lat? Wszystko i nic. Łączy je cudownie ulotna symetria losu; podobne matki, dramatyczne podróże, i Kuba, na którą prowadzą wszystkie drogi.
Berlin 1939. Dwunastoletnia Hanna ucieka przed koszmarem rzeczywistości – najpierw w wymyślony świat, gdzie wszystko jest zabawą, potem, wraz z rodzicami, wsiada na pokład statku wiozącego uciekinierów na Kubę. Zaczyna się podróż, która zdefiniuje całe jej życie, nada mu sens, wyznaczy granice.
Nowy Jork, 2014. Dwunastoletnia Anna opiekuje się depresyjną matką i żyje w świecie marzeń. Rozmawia w wyobraźni z ojcem, który zginął, zanim się urodziła. Z szarej codzienności wytrąca je tajemnicza przesyłka z Kuby od nieznanej krewnej. Wyruszają w podróż, by poznać przeszłość rodziny.
Dwie małe dziewczynki, dwa światy, dwa zaczynające się życia. A może tak naprawdę to jedna i ta sama dziewczynka, jedno życie, jeden świat?

Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey - Ewa Winnicka, Dionisios Sturis

To była zwykła, kochająca się rodzina. On ciężko pracował, ona zajmowała się dziećmi. „Co się stało, że zabił?” – krzyczały pierwsze strony gazet, a obok dramatycznych tytułów pojawiały się zdjęcia atrakcyjnej blondynki i młodego mężczyzny. Mężczyzny, który tuż po niedzielnym grillu zabił nożem sześć osób, w tym dwoje swoich dzieci i jedno przyjaciół. Zbrodnia, której dopuścił się Damian Rzeszowski w piękne niedzielne popołudnie przy zacisznej ulicy Victoria Crescent, zelektryzowała nie tylko brytyjską wyspę Jersey, ale też całe Zjednoczone Królestwo. I przyznać trzeba, że nie poprawiła wizerunku polskiego emigranta.

Ewa Winnicka i Dionisios Sturis w Głosach próbują odpowiedzieć na to dręczące pytanie: co się stało, że zabił? Przemierzają brytyjski raj podatkowy, wyspę Jersey, na którą w poszukiwaniu lepszego życia przeprowadziła się rodzina Rzeszowskich. Rozmawiają z policjantami, znajomymi, przyjaciółmi, skrupulatnie śledzą przebieg rozprawy sądowej i przejmująco odmalowują postać zabójcy. Przede wszystkim jednak odczarowują mit emigrantów jako królów życia, pokazując to, o czym zazwyczaj się nie mówi. Cenę, jaką płaci większość wyjeżdżających: poczucie wyobcowania, egzystencję na granicy biedy, stres, choroby psychiczne, przemoc.

Sztorm stulecia - Stephen King

Oryginalny scenariusz Stephena Kinga po raz pierwszy po polsku!
Little Tall, mała wyspa u wybrzeży stanu Maine, przygotowuje się do nadejścia zimowej burzy, którą meteorologowie zapowiadają jako sztorm stulecia. Wraz z pierwszymi płatkami śniegu na wyspie zjawia się Andre Linoge i morduje jedną z najstarszych jej mieszkanek, Marthę Clarendon. Potem spokojnie zasiada w jej fotelu, trzymając zakrwawioną laskę ze srebrną głową wilka... Po aresztowaniu szaleńca horror nie ustaje - śmierć pochłania kolejne ofiary; więzień steruje nią z celi, odgrywając morderczą pantomimę. "Dajcie mi to, czego chcę, a odejdę" - informuje społeczność Little Tall.

Pensjonat Muszelka - Magdalena Talar

Pensjonat Muszelka odwiedziliśmy całą rodziną w ostatnie wakacje. Polecamy to miejsce wszystkim wczasowiczom, którzy nie znoszą nudy i uwielbiają przygody! Nagły wypadek w kuchni? Nowy sposób na przyciągnięcie klientów? Bez obaw: Jan-Albert i Tyczka... to znaczy Rózia poradzą sobie z każdym hotelowym incydentem! 

★ Zakwaterowanie: Miła obsługa (pozdrawiamy panią Gretę i Lulu!), która codziennie ze śpiewem na ustach przygotowywała czystą i świeżą pościel.

★ Wyżywienie: O smaczne posiłki dbała pani Stasia (jej ciasto czekoladowe – palce lizać).

★ Lokalizacja: Pensjonat położony jest w bardzo malowniczej okolicy (nie tylko morze, ale i piękny ogród pana Józefa)

★ Stosunek jakość do ceny: Niewygórowana cena i miła, rodzinna atmosfera, o którą zatroszczył się osobiście właściciel – pan Muszelka.

★ Ocena gości: W Pensjonacie Muszelka nie nudziliśmy się ani przez chwilę! Na pewno jeszcze tam wrócimy.

Fot. wszystkie okładki pochodzą z zasobów internetu (księgarnie internetowe, portale aukcyjne)


Latarnica poleca - vol. 23 - Co wie twój kot

W kwietniu br. dzięki warszawskiej Oficynie Wydawniczej Alma-Press trafiła w moje ręce nowa publikacja na temat szeroko rozumianej kociej percepcji. Dla miłośników tych zwierząt oraz osób dzielących swoje życie z kotem, pozycja bardzo ciekawa, bo poruszająca to co nas na co dzień intryguje i interesuje.

Rozumienie kociej „mowy” wyrażanej w określonym zachowaniu, pozycji ciała ( jakże ważne położenie uszu czy ogona) to często kość niezgody w relacji kocio-ludzkiej, gdy nie mamy na ten temat dostatecznej wiedzy. W najtrudniejszym położeniu są tzw. początkujący kociarze. Sama pamiętam po sobie - jak niewiele wiedziałam jeszcze 15 lat temu - mimo, że nie mając wtedy kota, zaczytywałam się w popularnonaukowej literaturze na ten temat.

Książka „Co wie twój kot?” Sally Morgan ( ze znaczącym podtytułem „Poznaj sposób rozumienia świata przez koty”) może się tutaj okazać cenną pomocą i szybkim wybawieniem w wielu niezręcznych sytuacjach. Bo co innego poznawanie teorii, a zupełnie co innego konfrontowanie jej w praktyce, mając przy nogach wpatrzonego w nas mruczka, którego nie do końca rozumiemy. A nie daj Boże, próbujemy przenieść na niego swoją wiedzę z okresu gdy np. mieliśmy w domu psa. Zrównanie tych dwóch towarzyszących ludziom gatunków może nas wpędzić w niezłą pułapkę.

Zatem drogi Czytelniku jeśli masz już kota nie wpadaj w panikę, tylko usiądź i poczytaj. Na dobry początek to dobra lektura, a potem możesz sięgać po bardziej złożone opracowania z kociego behawioryzmu. Jesteś na najlepszej drodze, aby twój koci przyjaciel okazał się całkiem innym stworzeniem, a zrozumienie jego i jego potrzeb nie będzie już tak trudną zagadką niczym tajemnica ze zwierzęcego Archiwum X.

Sally Morgan podzieliła swoją opowieść o kociej percepcji na dwa działy. W pierwszym czytamy o kocich zmysłach. Jakże są one fascynujące i jakże dalekie (czytaj: doskonalsze) od naszych ludzkich możliwości. Poznajemy po kolei wzrok, słuch, węch, smak i zmysł dotyku oraz równowagi. Kiedy odkrywamy te nieznane dla nas wszechświaty kocich zmysłów wiele spraw wydaje się od razu jaśniejszych. Wiedząc, że kot lepiej od nas widzi w ciemności nie wyda się już dziwne, że my nadziejemy się na coś w ciemności czego kompletnie nie widzieliśmy, a dla kota obecność tej przeszkody nie była przykrą niespodzianką. Mając na uwadze wrażliwy, bo jakże czuły i niesamowity słuch, szybko zrozumiemy jak przykra może być dla kota głośna muzyka (jeśli dla nas głośna dla kota to po prostu coś wzmocnionego wielokrotnie!), fajerwerki czy nawet podniesiony ton ludzkiej rozmowy.

Szybko pojmiemy również czym jest dla kota dotyk - jak wrażliwie i z jaką intensywnością go odbiera. Więc mocne głaskanie i jego nadmiar mogą stać się czymś bardzo nieprzyjemnym i niepożądanym. Takich opisów i przykładów z życia wziętych oraz efektów naukowych badań znajdziemy w „Co wie twój kot?” wiele. Wskazanie na tak liczne różnice między ludźmi, a kotami pozwoli nam na lepsze ich zrozumienie i lepsze „dogadanie się” pod jednym dachem.

W drugim (obszerniejszym dziale, zajmującym 2/3 książki) poznajemy kocią inteligencję. Tak, tak - koty to bardzo inteligentne zwierzęta, tylko trzeba potrafić je zrozumieć i lepiej poznać. I zapomnijmy o postawieniu znaku równości między naszą, a ich inteligencją. To zupełnie inne światy, bo inne zadanie ma w świecie współczesnym kot, a inne my.

Odpowiedzialny opiekun kota (nie mówmy nigdy, że właściciel, bo coś takiego w tej relacji nie istnieje) będzie brał na co dzień pod uwagę potrzeby swojego czworonożnego przyjaciela i będzie próbował jego życie uczynić takim, by kot czuł się spełniony - nawet w czterech ścianach mieszkania, bez eksplorowania dalszego otoczenia. Czuły i empatyczny opiekun doskonale dogada się ze swoim kotem i ich wspólne bytowanie okaże się wspaniałą relacją na lata, satysfakcjonującą obie strony. Ale należy kota i jego potrzeby poznać i rozumieć.

Atutem obu naukowych części jest fakt, że Autorka powołuje się na wyniki wielu długofalowych badań naukowych i ich rezultaty pochodzą z ostatnich lat, a nie są sięganiem w odległe dziesięciolecia (choć kilka przykładów z dalszej przeszłości też jest, ale akurat te się nie zdezaktualizowały). 

Końcówkę części drugiej wydzieliłabym jako osobne zagadnienie. Otóż mówi ona o kociej zabawie, a w praktyce Sally Morgan zaprasza każdego z nas do wyzwania łączącego przyjemne z pożytecznym. Autorka proponuje 9 testów. Brzmi poważnie, ale chodzi o przeprowadzenie w domu (odtworzenie) dziewięciu prostych eksperymentów naukowych badających kocią inteligencję, które opierają się na zabawie z określonymi gadżetami. 

Oczywiście bawimy się z naszymi mruczkami tylko wtedy, gdy mają na to ochotę i podejmą wyzwanie. Może to być mile spędzony wspólnie czas, a sprawdzimy między innymi czy np. nasz kot potrafi liczyć, czy rozpoznaje nasz głos, czy zapamiętuje obiekty i czy jest prawo czy lewołapki.

Na sam koniec chciałabym odnieść się jeszcze do strony edytorskiej tej książki. Jest na najwyższym poziomie. Sztywna oprawa, papier kredowy przez co zdjęcia kotów zyskują na swej atrakcyjności. Treść dopełniają pomocne rysunki, schematy i przekroje. Ogląda się to z ogromną przyjemnością.

Podsumowując: Latarnica poleca! Polecałabym książkę głównie mniej doświadczonym lub początkującym kociarzom. Mamy w niej od A do Z wiedzę systematyzującą informację o zmysłach kota oraz jego inteligencji.

Dane książki: 
Tytuł:  Co wie twój kot?
Tytuł oryginału: Is Your Cat Psychic?
Autor:  Sally Morgan
Ilustracje: Matt Windsor
Wyd. Oficyna Wydawnicza Alma-Press
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 192
Oprawa twarda

Poniżej okładka książki i przykładowe rozkładówki. Mamy na nich m.in. interpretacje kocich zachowań i mowę ciała, czy propozycje zabaw z kotem, a jednocześnie naukowych doświadczeń, które sami w warunkach domowych możemy przeprowadzić.

Poniżej interakcja mojego kota Errora z książką. Poza chętnym spaniem na niej (a wiadomo wiedza wchodzi do głowy przez sen), warto się na niej oznaczyć (pocieranie głową na drapaku) i warto udowodnić, że on "rozkminia" już różne sztuczki i poszukiwania przysmaku to sprawa prosta dla jego kociej inteligencji.

Fot. Latarnica / 2019


Zdjęcie na niedzielę - 14 kwietnia 2019

W dzisiejszym niedzielnym wpisie fotograficznym moja własna kompozycja mająca zwizualizować oczekiwanie na ruszenie kolejnego latarnianego sezonu letniego AD 2019.

Fot. Latarnica / marzec 2019


Latarnica poleca - vol. 22 - Myszaczek

Tak się jakoś złożyło, że po recenzji książki dla dzieci o kocie opowiadającym o historii miasta Gdynia, moje kolejne tegoroczne literackie zauroczenie latarniano-morskie dotyczy również pozycji dla najmłodszych. I wydaje mi się że śmiało może trafić do jeszcze mniejszych dzieci niż odbiorcy kota Antoniego.

Książeczka duetu Max i Lev Kaplan zauroczyła mnie od razu. Posiada kilka niepodważalnych atutów. Podstawowym są przepiękne ilustracje Lva Kaplana - urodzonego na Ukraine rysownika, grafika i ilustratora. To dzięki jego kresce poszczególne rozkładówki „Myszaczka” zapierają dech w piersi miłośnika latarń morskich. 

Drugim atutem jest treść i bohaterowie. Bo akcja historii „Myszaczka” rozgrywa się w latarni morskiej, do której trafia tytułowa mysz i zostaje przyjacielem i pomocnikiem pracującego tam latarnika.

Trzecim atutem są dyskretnie przemycone walory edukacyjne - można się dowiedzieć z tej opowiastki o charakterze pracy latarnika, o działaniu latarni morskich, o niebezpieczeństwach czyhających na morzach i ważnej roli, jaką odgrywają w sytuacjach tragicznych latarnie i obiekty nawigacyjne.

W zasadzie nie ma co więcej wymieniać plusów i zdradzać detali z tej książeczki. Myślę, że idealnie nadaje się do czytania dziecku przed snem, bo pobudzi wyobraźnię i ześle niesamowite morskie sny o dzielnych myszach. Ale przysporzy też wiele radości dzieciom, które dopiero co opanowały sztukę czytania. Same poznają jej treść a tekstu nie jest za dużo. Tak akurat na pierwsze samodzielne wprawki w czytaniu.

Podsumowując: Latarnica zdecydowanie poleca! Nawet dziś taka historia, z takimi ilustracjami (ach ta latarnia i jej detale!) poruszy niejedno serce faromaniaka. 

Dane książki:
Tytuł:  Myszaczek
Autor:  Max Kaplan 
Ilustracje: Lev Kaplan
Wyd. Esteri - Edra Urban & Partner Sp. z o.o.
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 28
Oprawa twarda

Poniżej okładka książki i przykładowe rozkładówki:

Fot. książki i czytającego kota Errora - Latarnica / 2018