Latarnica poleca - vol. 25 - Stefan czyli historia (z) przypadku

Pod koniec września informowałam na Latarnicy o planowanym na 12 października spotkaniu autorskim promującym książkę "Stefan" w moim rodzinnym Poznaniu. Zostało do niego zaledwie kilka dni i mam nadzieję, że te osoby, które spotkam w salce edukacyjnej Schroniska dla zwierząt w sobotę są równie podekscytowane jak ja.

W tej chwili nie wiem, czy fakt, że lektura "Stefana" już za mną to mój atut czy trochę jednak strata i smutek, że to na co czekałam całe lato minęło i nigdy nie wróci już pierwsze czytanie tej historii - kiedy każda kolejna strona jest niewiadomą i odkrywa kolejne rozdziały obrazu pewnej relacji. RELACJA to słowo klucz dla tej książki. Bo to nie jest zwykła historia o zwykłym kocie. Z resztą pisanie o jakimkolwiek kocie, że jest zwykły to ujma dla tego gatunku, bo każdy jest inny i wspaniały. I jest po prostu sobą.

Życie stawia na naszej drodze różne wyzwania i istoty. Piszę "istoty" bo nie zawsze są to ludzie. Bywa, że zwierzęta. Tak było w przypadku Autorki, kiedy na jej życiowej drodze pojawił się nagle i nieplanowanie on - Stefan. Odkąd ich ścieżki się skrzyżowały była już tylko relacja Małgorzata - Stefan i Stefan - Małgorzata. Naczynia połączone, historia cudu ocalenia i walki o kruche i słabe życie.

Wierzę, że zwierzęta nas wybierają (jeśli dochodzi do bezpośredniej konfrontacji) lub sytuacje tak się układają, że coś się musi wydarzyć i potrząsnąć naszym życiem, a często i przewartościować je. To wszystko przeżyła Autorka. Doświadczona już obecnością kotów w swoim życiu, ale czy od razu gotowa na to wszystko co przyniosły kolejne lata życia ze Stefanem?

Bywają koty bezproblemowe, stabilne zdrowotnie, towarzyszące nam na co dzień bez wielkich akcji BUM - takich kiedy świat się nam wywraca do góry nogami. Stefan był jednak specjalistą od akcji BUM. Dostarczył swojej opiekunce wiele sytuacji, gdy trzeba było szukać rozwiązań, nie poddawać się, nie załamywać, nie oglądać wstecz. Bo on sam w tym wszystkim był przecież Wielkim Wojownikiem.

Znaleziony i przygarnięty w fatalnym stanie fizycznym, z ostrożnymi rokowaniami, każdego dnia pokazywał i udowadniał, że jest i chce tu na tym świecie dalej kroczyć na swoich białych łapkach. Jakże to znam i jak mocno przemówiła do mnie ta historia! Sama jestem opiekunką kota, który postawił mnie w tak wielu trudnych do przejścia sytuacjach, bywało że i granicznych i balansowaliśmy po cienkiej linii. A jednak pokazywał mi, że skoro sam walczy to jakże ja mogłabym się poddawać i wątpić.

Czym jest ta książka? Mieszanką gatunków. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Z jednej strony to osobista historia Małgorzaty i Stefana, ujawniająca wiele z prywatnego życia Autorki, także o innych zwierzętach które na dłużej lub krócej przewinęły się przez jej dom. Ale bez szczerej prywaty nie byłoby w tej opowieści prawdy i przysłowiowego pazura. Więc gratuluję takiego otwarcia się i odważnego pokazywania nie tylko tego co było dobre i łatwe.

Z drugiej strony to konkretny poradnik radzenia sobie w trudnych i stresowych sytuacjach dla opiekuna kota. Przy okazji omawiania zdrowotnych pertubacji na stefanowej drodze kociego żywota mamy konkretne propozycje rozwiązań, podpowiedzi, sugestie do określonej diagnostyki itp. Bardzo potrzebne i pomocne. I nawet jeśli ktoś dotychczas nie miał większych problemów ze swoim mruczkiem na pewno z zaciekawieniem o tym wszystkim przeczyta i będzie mieć na uwadze w przyszłości.

W tej książce jest wiele punktów zapalnych, kiedy czytałam o wydarzeniach z wypiekami na twarzy, przyspieszonym biciem serca lub wstrzymanym oddechem (naprawdę!). Były i chichotanie pod nosem i sterty mokrych chusteczek. Od razu więć o tym co wrażliwszych Czytelników uprzedzam. Podczas czytania na bieżąco pisywałam do Autorki, bo czułam potrzebę dzielenia się tymi wszystkimi emocjami. Mam nadzieję że i wam dostarczy ta lektura sporo przemyśleń i cały wachlarz odczuć. Dla kociarzy rzecz wartościowa i naprawdę pożyteczna.

Dziękuję Autorce za końcowy rodział Co dalej? Czyli to, czego boję się najbardziej... Bo każdy opiekun zwierzaka, miewa takie chwile gdy myśli jak to będzie, kiedy, czy po naszej stronie będzie ta decyzja... To ważne aspekty i choć tak trudne, warto sobie to wszystko przemyśleć i poukładać.

I choć będąc w relacjach my-kot nie wyobrażamy sobie życia bez naszego pupila, myślę, że ważne jest podwójne przesłanie tej książki - z jednej strony wpisuje się w kampanię Kocham - nie porzucam i ukazuje jak istotna i niezbędna jest nasza obecność także wtedy, gdy nie dzieje się dobrze, a z drugiej bez względu na końcowy ból straty pamiętajmy - że zwierzęta chciałyby byśmy na ich miejsce przygarnęli inną istotę w potrzebie.

A żeby nie było tak smutno na sam koniec nawiążę do motta, które pojawia się na początku historii Stefana. Jego autorem jest Philippe Ragueneau, a brzmi: To nie my wybieramy sobie kota. To kot wybiera nas. Bądźmy więc czujni i pielęgnujmy to co mamy, ale i miejmy oczy szeroko otwarte. W relacjach ze zwierzakami nie ma strony stratnej. Korzystamy i my i nasi podopieczni. My może i czasami nawet więcej, bo mnie nieustannie zadziwia jak wspaniałymi istotami są tzw. zwierzęta towarzyszące, a jak okrutnymi potrafią być ludzie.

Jednym zdaniem: jeśli zachwyca cię kot domowy jako istota piękna i doskonała, jeśli dbasz o dobrostan swojego zwierzaka, jeśli dzielisz życie z kotem (kotami) lub wkrótce zaczniesz taką przygodę ta książka jest zdecydowanie dla Ciebie! Po prostu: Latarnica poleca!

Dane książki: 
Tytuł:  Stefan czyli historia (z) przypadku
Autor:  Małgorzata Biegańska--Hendryk
Fotografie: z archiwum Autorki oraz Monika Małek
Rok wydania: Gliwice 2019
Ilość stron: 248
Oprawa miękka ze skrzydełkami

Fot. Latarnica


Spotkanie Autorskie dla kociarzy

Mam tą ogromną przyjemność być razem z moim kocurem Errorem jednym patronów medialnych tej wspaniałej publikacji "Stefan, czyli historia (z) przypadku", która swoją premierę miała we wrześniu 2019 roku.

Bardzo nam zależało, aby również w naszym mieście (Poznaniu) odbyło się spotkanie Autorskie z możliwością zakupu książek i zdobycia wpisu Autorki. Na rękę poszło nam poznańskie Schronisko dla zwierząt, z którego gościnności skorzystamy bowiem dają nam swoją salkę edukacyjną.

Już teraz zapraszam na drugi termin (bo na pierwszy natychmiast zarezerwowano miejsca) i informuję, że Poznaniacy mogą przybyć na spotkanie 12 października do siedziby schroniska przy ulicy Bukowskiej. Rezerwacja przez wydarzenia na facebooku - więcej info na https://www.facebook.com/KociBehawioryzm/ i https://www.facebook.com/schronisko.dla.zwierzat.poznan/

Będę tam również i ja, bowiem króciutko wprowadzę na nie przybyłych. Poniżej banerek promujący poznańskie spotkanie:

Poza tym od razu informuję, że autorka jeździ po Polsce z serią spotkań, poniżej daty i miasta. Może akurat będzie wam po drodze. Zapewniam, że warto.

A kim jest Autorka? O sobie pisze tak:

Nazywam się Małgorzata Biegańska-Hendryk, jestem technikiem weterynarii, zoodietetykiem, dyplomowanym behawiorystą zwierząt towarzyszących i autorką książek o kotach (więcej na mój temat można przeczytać na mojej stronie: https://kocibehawioryzm.pl/o-mnie/ ). Jestem też autorką wielu artykułów specjalistycznych, prowadzę kociego bloga, a w 2015 roku ukazała się moja pierwsza książka - poradnik "Co jest, kocie? Wszystko, co musisz wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota", który jest jednym z najpopularniejszych poradników o kotach sprzedawanych w Polsce (w tym momencie rozchodzi się IV nakład). Poza tym prowadzę też szkolenia i zajęcia edukacyjne dla kocich Opiekunów, które cieszą się dużym zainteresowaniem.

O powstawaniu tej książki wiedziałam na etapie jej pisania. Od początku jej bardzo kibicowałam. Mam już za sobą lekturę i same dobre wrażenia, którymi podzielę się w osobnym wpisie recenzenckim z cyklu Latarnica poleca.

Poniżej bohater książki.

Poniżej migawka ze spotkania w Szczecinie (następny w kolejności jest już Poznań!) i Autorka przy reklamowych banerach.

Wszystkie koty są wspaniałe, doskonałe i niezwykłe, ale są takie jak Stefan, które wymagają swojej własnej książkowej historii. Warto ją poznać. I za nią bardzo Małgorzacie dziękuję.

Kto może niech przybywa, a was kociarze z Poznania chętnie poznam. Serdecznie zapraszam w sobotę do Schroniska dla zwierząt!

Poniżej nasze logo na tylnej okładce (kot Error) i nasz egzemparz już wyczytany. Książkę można również zamawiać przez internet przez stronę https://kocibehawioryzm.pl/publikacje/stefan/


Dobrze rokujące nowości! [2]

Dziś chciałabym zakończyć prezentację nowości, w których znajdziecie dużo historii z naszego wybrzeża. W miniony piątek zaproponowałam wam 6 nowych tytułów, z których na razie przeczytałam tylko jeden.

Poniżej propozycja 3 kolejnych. W tym przypadku za mną również lektura jednego z nich i wkrótce pojawi się tutaj recenzja. Notki o książkach pochodzą od wydawców.

Latarnie morskie Półwyspu Helskiego - Marcin Wawrzynkowski (wyd. Stowarzyszenie Przyjaciele Helu)

Latarnie morskie, to bardzo charakterystyczny element nadmorskiego krajobrazu niezależnie od kraju i szerokości geograficznej. Wysokie strzeliste wieże, często oryginalnie pomalowane, są chętnie odwiedzane przez turystów. Nic dziwnego, działają na wyobraźnię, wywołują pozytywne zazwyczaj skojarzenia. Lubimy je i w dzień, kiedy możemy wdrapać się na ich szczyt, by podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę, a także oglądać je w nocy, gdy swym światłem wskazują drogę do portu, lub ostrzegają przed niebezpieczeństwem. Na polskim wybrzeżu funkcjonuje 17 latarni morskich z czego pięć z nich (razem z obiektami nieczynnymi) znajduje się na Półwyspie Helskim.

Mewa na patyku - Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska (wyd. Muzeum Sopotu)

„W tym moim domu ja byłam ze Świętokrzyskiego, nade mną mieszkała pani ze Lwowa, do Sopotu przyjechałam w 1946 roku na wiosnę, myśmy wszyscy byli z innych miast” – tak zwykle rozpoczynają się wspomnienia mieszkańców uzdrowiska – mówi Karolina Babicz-Kaczmarek, dyrektor Muzeum Sopotu. – „Wilno, Lwów, Warszawa, Lesko, Grudziądz, Bydgoszcz, Jędrzejów, Kraków, Gdynia, Kościerzyna, Poronin, Nasielsk – to tylko niektóre z miejscowości, z których przyjechali powojenni sopocianie. Byli w różnym wieku, z różnym bagażem doświadczeń i wspomnień. Wybrali Sopot. Ponad 60 lat później wzięli udział w projekcie poświęconym losom mieszkańców i podzielili się swoimi historiami” – dodaje dyrektor sopockiego muzeum.

Mewa na patyku to opowieść o życiu codziennym mieszkańców kurortu obejmująca lata 1945–1960. Składają się na nią wzruszające wspomnienia z dzieciństwa i młodości spędzonych w Sopocie, dopełnione anegdotami i niepowtarzalnymi wspomnieniami bohaterów. Książka wzbogacona została także licznymi fotografiami, rysunkami, listami i wieloma innymi materiałami pochodzącymi z archiwów sopocian.

Publikacja, wydana przez Muzeum Sopotu, została przygotowana również z myślą o najmłodszych czytelnikach oraz ich dziadkach i pradziadkach. Stylem i narracją znosi międzypokoleniowe bariery i uczy młode generacje otwartości oraz zachęca do zgłębiania historii, również tej rodzinnej.

W kurortach przedwojennej Polski - Maja i Jan Łozińscy (wyd. PWN)

Dwudziestolecie międzywojenne było czasem doskonałej zabawy. Do ulubionych rozrywek bywalców modnych miejscowości należały jazda na nartach, zabawa na dancingach i gra w brydża. Wszystkie te przyjemności były także oferowane w specjalnych pociągach rajdowych, których trasa wiodła przez podnóże polskich gór, od Jaremcza u stóp Czarnohory po Wisłę w Beskidzie Śląskim. Nocą podróżowano, za dnia zaś zatrzymywano się w znanych miejscowościach narciarskich. Autorzy książki zabierają czytelników w podróż po tętniących życiem kurortach Drugiej Rzeczypospolitej. Uzupełnieniem pełnego anegdot i fragmentów wspomnień tekstu jest znakomity zbiór wcześniej niepublikowanych fotografii dokumentujących letnie i zimowe wojaże znanych polityków, między innymi Józefa Piłsudskiego, Ignacego Mościckiego, Józefa Becka, a także aktorów, sportowców i artystów, takich jak Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna czy Witkacy.

Fot. główna wpisu - pexles.com


Dobrze rokujące nowości! [1]

Wiosna i lato przyniosła w tym roku kilka doskonale zapowiadających się lektur książkowych. Kto gustuje w historii wybrzeża, kocha nasze morze i nie potrafi bez niego oddychać a pewno odnajdzie się w tych lekturach.

Od razu dodam, że jeszcze żadnej nie czytałam, ale może ktoś z was chciałby również już nabyć to wrzucam zajawki z krótką informacją. Notki o książkach pochodzą od wydawców.

Jurata. Cały ten szpas - Anna Tomiak (wyd. Czarne)

Dziewięćdziesiąt lat temu zauroczeni swoim morzem Polacy zamarzyli o kurorcie z prawdziwego zdarzenia. Jurata natychmiast stała się ulubionym miejscem wakacyjnych pobytów ówczesnych elit. Można tu było spotkać Wojciecha Kossaka, zajeżdżającego przed swój dom lśniącym automobilem. Plażą przechadzał się prezydent Mościcki, a w luksusowych pensjonatach zatrzymywały największe gwiazdy z Bodo, Smosarską i Kiepurą na czele. 

Krótka przedwojenna historia zakończyła się we wrześniu 1939 roku. Letnicy wyjechali, a Niemcy skwapliwie korzystali z jurackiej infrastruktury. Odpoczywali tu lotnicy Luftwaffe i młodzież z Hitlerjugend. 

Po wojnie władza ludowa usiłowała zmienić elitarny charakter kurortu na egalitarny. W najbardziej atrakcyjnych miejscach wzniesiono ośrodki FWP, wyburzano przedwojenne wille i wycinano sosny. Ale nawet pod nowymi rządami Jurata zachowała swój swobodny styl przechowywany we wspomnieniach i anegdotach. 

W XXI wieku w miejscu dawnej Juraty wyrasta nowa, ze szkła, betonu i stali. Historia toczy się dalej. 

Anna Tomiak opowiada o nadmorskim kurorcie od jego początków w 1928 roku, przez zmianę w centrum wczasów pracowniczych, aż po powrót do elitarności w latach 90. i czasy współczesne.

Wakacje 1939 - Anna Lisiecka (wyd. Muza)

Ludzie z pierwszych stron gazet: Nałkowska, Barszczewska, Halama, Mościcki, Gombrowicz i ci mniej znani: Straszewicz, Parnell, Pruszkowski, Roszkowska, Stempowski - w scenerii upalnego lata. Ich nadzieje, tęsknoty, żarty, marzenia i plany. Szlaki przemierzane luksusowymi, szybkimi wagonami o aerodynamicznych kształtach, liniami LOT-u, ale także własnymi samochodami oraz ekonomicznymi wagonami trzeciej klasy. Raiki dla bogatych: Zakopane, Jurata, Krynica, Zaleszczyki i urokliwe letniska: Kosów Huculski, Jaworze, Kazimierz. Słoneczny polski modernizm Ciechocinka oraz campingi wagonowe. Wszystko to w innych niż dzisiejsze granicach i często w zapomnianych pejzażach.

"Taniec w przeddzień kataklizmu, modny krok lambeth-walk, w Zakopanem zabawy letników i artystów, na Polesiu arystokratów, dyplomatów i szefa brytyjskiej misji wojskowej polującego na kaczki. Wojna wisi w powietrzu, jednak jej nie będzie, bo Hitler się nie odważy, a jeśli, to po trzech tygodniach zwycięska defilada w Berlinie, nasza i sojuszników. Mamy gwarancje Anglii. Książka Anny Lisieckiej – pełna szczegółów, epizodów, ludzi krótko obecnych albo znikających wraz z wybuchem wojny w 1939 – odtwarza tamten makabryczno-rozrywkowy nastrój. Po raz drugi w życiu poczułem się trzynastolatkiem na progu wieku dojrzewania. Weź pod rękę damę swą, idź na spacer razem z nią – wzywał lambeth-walk w Zakopanem."
Jacek Bocheński

Pokój z widokiem. Lato 1939 - Marcin Wilk (wyd. W.A.B.)

Współczesne lato to przede wszystkim wakacje. W przedwojennej Polsce lato odróżniało się od innych pór roku tylko tym, że było cieplej.

Podróżowali oczywiście artyści, literaci, dziennikarze, a kurorty z roku na rok stawały się coraz nowocześniejsze (tak jak modernizowała się Polska). Ale nie wszędzie było tak kolorowo. Na wsi o wakacjach się nie marzyło. Krucho z marzeniami było także w województwach wschodnich, dziś określanych mianem Kresów.

Opisując ostatnie przedwojenne lato, Marcin Wilk zajrzał do Zakopanego, spędził trochę czasu w Gdyni, przyjrzał się Zaleszczykom, ale przede wszystkim zboczył z popularnych tras turystycznych. Przemierzając tereny Polski przedwrześniowej, postanowił dotrzeć do żyjących świadków epoki i wysłuchać ich opowieści o ostatnich tygodniach życia w pokoju.

Obrazy pamięci wzbogacone wycinkami z prasy i dokumentami epoki złożyły się w mozaikę o codzienności na moment przed apokalipsą.

Kuźnica - Małgorzata Abramowicz (wyd. BiT)

Kolejna publikacja Małgorzaty Abramowicz o czasach dwudziestolecia międzywojennego nad brzegiem Bałtyku. Opowiada o przemianie małej wioski rybackiej w modne letnisko, o nieustającej walce z żywiołem, o ludziach, którzy na wąskim pasku ziemi, między Wielkim i Małym Morzem z ogromną determinacją walczyli o swoje domy. Jak zwykle pomocne były: prasa międzywojenna, notatki i artykuły, zachowane w archiwach dokumenty, pocztówki, ilustracje i zdjęcia z prywatnych albumów.

Jeszcze żyjemy. Lato '39 - Marcin Zaborski  (wyd. Bellona)

Marcin Zaborski wraca do upalnego lata 1939 roku. Próbuje odtworzyć świat ostatnich miesięcy poprzedzających wojenny dramat. Przywołuje zapachy i smaki. Pokazuje codzienne życie Polaków, zabiera nas na przedwojenne ulice wielu miast i miasteczek, opisuje z jakimi problemami zmagają się w tamtym czasie ich mieszkańcy. Towarzyszy im w podróżach do popularnych kurortów i „badów”. Przygląda się turystom na plażach nad polskim Bałtykiem, śledzi modowe trendy zaglądając do walizek i szaf polskich kobiet.

Uliczny hałas, pękające w szwach kolejki podmiejskie, matrymonialni oszuści, nocne wyścigi nietrzeźwych kierowców. Prężenie muskułów w polskiej armii, dramatyczne sceny z Gdańska, dyplomatyczne zabiegi, które mają uchronić świat przed eksplozją wojennej zawieruchy. Nadzieja na to, że uda się jej uniknąć przeplata się tu z przekonaniem o nieuchronności starcia, które na zawsze już zmieni świat.

Czym żyją Polacy w lipcu i sierpniu 1939 roku?

Tryptyk Helski. Część II od roku 1920 do roku 1938 - Mirosław Kuklik (wyd. Stowarzyszenie Miłośnicy Helu)

"Tryptyk Helski. Część II od roku 1920 do roku 1938" - kolejna część historii Helu obejmującej czasy międzywojnia przybliżona przez dyrektora Muzeum Ziemi Puckiej - Mirosława Kuklika.

Fot. główna wpisu - pexels.com


Te trudne powroty...

12 miesięcy oczekiwania, robienia planów, marzenia... I nadchodzi ten moment wyjazdu. Wielkie nadzieje i wielkie emocje.

A potem po 15 dniach chwila powrotu. Jakże trudna, jak bolesna. Ale jestem. Wakacje letnie AD 2019 za mną. To już historia. Wszystko co ważne zostało na zdjęciach. Licznych jak zwykle zdjęciach.

Plany zrealizowane w 100%. W tym jeden bezsprzeczny sukces. Wreszcie dotarłam do ruin przedwojennej latarni Jastarnia Bór. Na sam koniec wakacji. Ale się udało, mimo trudności i błędnych danych powielanych w internecie. Ale o tym będzie szczegółowo w osobnym wpisie.

Póki co, jak zawsze coś nowego przywiozłam do domowej biblioteczki. I muszę się teraz ogarnąć, posegregować zdjęcia zebrać myśli. Nie jest łatwo. Ponownie muszę bazować przez 11,5 miesięcy na marzeniach i wspomnieniach.

Poniżej nowe nabytki z urlopu na Półwyspie Helskim: 3 książki i prasa: czerwcowe Wysokie Obcasy z artykułem "Latarniczki".


Literatura z latarnią w tle – aneks [9]

Mając do zaprezentowania jeszcze kilka okładek książkowych z wizerunkami latarni kontynuuję dziś cykl prezentujący różną literaturę - niekoniecznie związaną tematem z tym co ma na okładce - ale frajda wyszukiwania takich pozycji jest ogromna podobnie jak wciągnięcie znajomych w poszukiwania w księgarniach czy przestrzeni internetu.

Poniżej kilka ostatnio znalezionych wydawnictw. Z góry dodam, że tych książek nie znam i wstawiam o nich jedynie krótkie notki wydawców. W tym zestawie jedynie jedna książka ma wydanie rodzime i o jej krotki opis mogłam tutaj zaprezentować.

Dwie pierwsze to propozycje krajoznawcze - pierwsza o wybrzeżu Północnej Karoliny, druga bardzo konkretna, bo tylko o latarniach.

Eric Berg - Ruiny na wybrzeżu

Po dwudziestu trzech latach nieobecności Lea Mahler wraca do rodzinnej wioski na wyspie Poel. Niestety wizyta kończy się tragicznie. W tajemniczym wypadku ginie jej siostra, a ona sama zostaje ciężko ranna i doznaje amnezji.

Cztery miesiące po tym wydarzeniu Lea, wbrew radom lekarzy, ponownie przyjeżdża na wyspę. Chce się dowiedzieć, jak doszło do wypadku. Ponieważ nic nie pamięta, jest zdana na pomoc dawnych przyjaciół – tyle że ci przedstawiają sprzeczne wersje. Najwyraźniej ukrywają przed nią coś, co dotyczy ich wspólnej przeszłości… (info od Wydawcy).

Poniżej powieść Grahama Swifta, która u nas się nie ukazała. Jej akcja rozgrywa się w okresie II Wojny Światowej i historią szpiegowską. Na okładce znajduje się bardzo urokliwa latarenka.

Poniżej wstawiam okładkę powieści, o której polskim wydaniu w tym cyklu już wspominałam ale rosyjska wersja okładki książki "Ta chwila" G. Musso bardzo mi się podoba.

Na koniec mam taką nietypową ciekawostkę w tym temacie. W internecie można też znaleźć gotowe szablony okładek z latarniami, które wystarczy uzupełnić tytułem czy nazwiskiem Autora. Oto kilka takich przykładów. I serdeczne podziękowania dla Krzysztofa za ich wyszukanie!


Nowe wydawnictwo albumowe

W połowie maja na naszym wydawniczym rynku latarnianym pojawiła się gratka dla kolekcjonerów i miłośników tematu. Sama nie mam jeszcze swojego egzemplarza, więc trudno mi mówić o zawartości ale dla wszystkich zainteresowanych już wstawiam informację od Autora książki.

Wydawnictwo albumowe „Polskie latarnie morskie na pocztówkach” od Krynicy Morskiej do Świnoujścia, ujrzało światło dzienne. Album ma format A4 i objętość 192 stron. W sprzedaży jest od 15 maja br. Umieszczono w nim historię latarń i 222 zdjęcia pocztówek. Pozostałe pocztówki w liczbie ponad 3333 umieszczono na płytce DVD dołączonej do książki.

Album można nabyć w latarniach morskich polskiego wybrzeża. Dodatkowo jest rownież w sprzedaży, w sklepiku Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego. Wystarczy wejść na http://www.tpnmm.pldo zakładki SKLEP. Wystarczy kliknąć na koszyk, dodać adres i dokonać wpłaty. W ciągu tygodnia album będzie u Państwa. Jest możliwość odbioru Albumu w siedzibie Towarzystwa, po wcześniejszym kontakcie telefonicznym 58-301-86-11 wewn. 391 lub 418.

Poniżej okładka albumu.

Poniżej kilka przykładowych stron wnętrza albumu

Fot. od Autora

Poniżej Autor z egzemplarzem przed wejściem do Rozewia I oraz lekcja w terenie czyli wycieczka młodzieży z Bydgoszczy na wybrzeże w ramach programu "Zielone Szkoły".

Fot. tpnmm.pl

Sama jestem kolekcjonerem starych kartek i archiwalnych zdjęć z naszymi latarniami. Jestem więc ciekawa czy znajdę w tym albumie i na dołączonej dvd "perełki" których dotąd nie widziałam. Dla faromaniaka ten album to pozycja obowiązkowa.

Więcej o książce można również przeczytać na: https://zeglarski.info/artykuly/polskie-latarnie-morskie-na-pocztowkach/


Latarnica poleca - vol. 24 - Magiczny Sopot

Ilekroć byłam w Sopocie (a muszę się przyznać, że bywałam tam dość regularnie od lat 70-tych XX wieku), zawsze fascynowały mnie odkrywane na każdym kroku przepiękne stare budynki. Bywały one w różnym stanie - czasami tragicznym - ale nawet w tych ruinach i upadku można się było dopatrzeć ich urody.

Poza zachwytem wizualnym zawsze byłam bardzo ciekawa jaka jest historia danego budynku. Niestety zupełnie nie posiadalam wiedzy ani literatury, która mogłaby zaspokoić moją ciekawość.

Kiedy w jednej księgarni internetowej zobaczyłam książkę pani Hanny Domańskiej pt. "Magiczny Sopot" nie mogłam sobie odmówić jej kupna. Podejrzewałam, że choć trochę poznam histrię miejsc, które wpadły mi w oko podczas spacerów sopockimi uliczkami.

U spacery takie to przyjemność odkrywania. I zdecydowanie polecam wędrówki bocznymi, mniej znanymi ulicami, bo właśnie tam można znaleźć architektoniczne perełki.

Książka "Magiczny Sopot" to kilkadziesiąt rozdziałów o tytułach sugerujących o jakim domu będzie dana opowieść (np. Pensjonat MiraMare, Willa Danzigera, Czekoladowa rezydencja, Pałacyk Piotrowskich).

Autorka wykonała kawał ogromnej pracy badań w archiwach oraz w dawnej literaturze i prasie. Nawet jak nie zna się danego budynku i tak jego historię czyta się z zainteresowaniem. Treść dopełniają głównie współczesne fotografie architektury co tylko dopełnia idelanie opis słowny i dzieje domostw. A historie niektorych z nich są naprawdę niesamowite.

I dałabym pełną aprobatę tej lekturze, ale jako ogromna i nieuleczalna faromaniaczka, muszę doczepić się rozdziału o tytule "Latarnia morska". Gdyby jeszcze znalazł się w nim przypis skąd autorka czerpała taką wiedzę to sięgnęłabym do źródeł. Ale tam akurat przypisu nie ma. A nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że:

[...] Trzy lata po ukończeniu prac przy kościele, w 1904 roku tuż przy brzegu stanęła nowa wieża, która już na pewno służyła jako latarnia. Wieżę tę zbudowano łącznie z kominem dla Zakładu Balneologicznego. Na wysokości 25 metrów umieszczono na niej galerię widokową oraz pomieszczenie sygnalizacyjne.

Cytowany fragment mówi o 1904 roku [!]. W źródłach jakie są mi dostępne (bogata literatura dotycząca historii naszych latarni) czytałam, że w wieży (będącej obudową komina zakładów kąpielowych i takie było pierwotne jej przeznaczenie) w latach 50-tych XX wieku wprowadzono pierwsze światło (wtedy jeszcze słabe, bo o mocy 5 Mm). Sopocka wieża w locji pojawiła się w 1957 roku i nie jako latarnia, a na razie jedno ze świateł nawigacyjnych. Już znacznie później bo w latach 70-tych XX wieku światło zmodernizowano, a tym samym wzmocniono jego zasięg. Ale to już inna historia.

Natomiast bardzo zainteresował mnie fakt o sopockim kościele ewangelickim, którego wieża na polecenie cesarza Wilhelma II miała być widoczna z morza (dzienny znak nawigacyjny) a co ciekawsze prace remontowe w niej po II WŚ ujawniły, że na jej szczycie faktycznie urządzono pomieszczenie do sygnalizacji. I do tej historii mamy przypis ze źrodłem.

Jednym zdaniem: jeśli zachwycasz się starą sopocką architekturą to lektura "Magicznego Sopotu" jest dla ciebie. Nie tylko przedstawi w pigułce dzieje ciekawych kamienic i domów, a jeszcze przybliży ich mieszkańców. Latarnica poleca!

Dane książki: 
Tytuł:  Magiczny Sopot
Autor:  Hanna Domańska
Ilustracje: czarno-białe fotografie
POLNORD Wydawnictwo OSKAR
Rok wydania: Gdańsk 2007
Ilość stron: 192
Oprawa miękka

Poniżej kilka zdjęć z Sopotu z 2012 roku, głównie wieży z kominem zakładów kąpielowych, przystosownej po II WŚ na obiekt nawigacyjny z aparatem świetlnym.

Fot. Latarnica / 2012


Literatura z latarnią w tle [12]

Długo nie wracałam do tego cyklu, a w tym czasie moja kolekcja okładek latarnianych wciąż się rozrastała. I mam już nawet ich tyle, aby starczyło na kolejne odsłony.

Póki co, dziś kolejny zbiór literatury, niekoniecznie treścią ZAWSZE związany z tematyką latarnianą. Ale sam zamysł cyklu zobowiązuje. Skoro na okładce musi być latarnia, to poniższe publikacje warunek ten spełniają.

Jak zwykle opisy pochodzą od wydawców lub z księgarń internetowych, bo nie wszystkie książki mam, a nawet jeśli mam to często czekają w kolejce na przeczytanie.

Dom nad lazurowym wybrzeżem - Frédérick D'Onaglia

Groźna i piękna sceneria skalistych zatoczek Lazurowego Wybrzeża.
Laura, ilustratorka książek dla dzieci, po rozstaniu z mężem mieszka tam z córką i synem w domu ojca, który zaginął na morzu w tajemniczych okolicznościach. Pewnego dnia Laura otrzymuje dziwny spadek od człowieka, który był wrogiem jej ojca… Dlaczego?
Spokojne życie ilustratorki zostanie zburzone, a ona sama będzie potrzebowała pomocy Raphaëla, nowo poznanego przystojnego restauratora… Czy ją dostanie? Czy razem dotrą do prawdy?
Ale jak to się dzieje, że Raphaël zawsze pojawia się w najbardziej krytycznym momencie? To kolejna zagadka wyjątkowo podłej zdrady, którą Laura musi rozwikłać...

Poldark - przybysz z morza (8 tom cyklu Dziedzictwo rodu Poldarków) - Winston Graham

To ósma powieść osadzonej w malowniczej Kornwalii sagi rodu Poldarków. Kornwalia, rok 1810. Rodzina Poldarków oczekuje powrotu Rossa z armii Wellingtona walczącej w Portugalii. Kiedy Jeremy ratuje przybysza z morza, ich uporządkowane życie ogarnia chaos. Przybycie Stephena Carringtona odmieni życie Poldarków. Zwłaszcza dla Clowence i Jeremy’ego, dorosłych już dzieci Rossa i Demelzy, wydarzenie to stanie się kluczem do nowego świata – pełnego miłości, ale i niebezpieczeństw.

Córki latarnika - Jean Pendziwol

Córki latarnika, entuzjastycznie przyjęty przez krytykę „dorosły” debiut Jean. E. Pendziwol, autorki książek dla dzieci, to poruszająca opowieść o rodzinie, tożsamości, sztuce i prastarej tajemnicy, tchnąca niespokojną atmosferą i emocjonalną potęgą Języka kwiatów, Sierocych pociągów i Światła między oceanami.

Choć umysł ma wciąż bystry, Elizabeth straciła wzrok. Mieszka w domu spokojnej starości i nie mogąc już czytać ulubionych książek ani oglądać obrazów, które tak bardzo ją kiedyś poruszały, wypełnia pustkę muzyką i rodzinnymi wspomnieniami, zwłaszcza o ukochanej siostrze bliźniaczce Emily. Kiedy odnajdują się prywatne dzienniki zmarłego ojca Elizabeth, przeszłość staje się nagle teraźniejszością, i to za bardzo. 
Przy pomocy Morgan, nastoletniej przestępczyni, która odpracowuje karę w domu spokojnej starości, Elizabeth czyta dzienniki, które zabierają ją na wyprawę przez czas i zbliżają do siebie obie podróżniczki…

Barwy uczuć - Nora Roberts

Grant Campbell, ceniony rysownik komiksów, jest zgorzkniałym samotnikiem. Celowo zamieszkał na odludziu w latarni morskiej, z dala od świata i ludzi. Nic więc dziwnego, że gdy do jego życia z impetem wtargnęła Gennie Grandeau, jest wściekły. Owszem, udziela jej schronienia przed burzą, ale następnego dnia kategorycznie żąda, by opuściła jego samotnię. Ku jego oburzeniu po kilku godzinach Gennie pojawia się ponownie. Niewiele sobie robi z ostrego sprzeciwu Granta. Co więcej oświadcza, że zamierza malować okoliczny pejzaż, który ją zachwycił. Przyznaje też, że to ona jest tą odnoszącą sukcesy malarką, o której rozpisują się brukowce. Od tej chwili Grant może zapomnieć o wymarzonym świętym spokoju…

Na szlaku trumien - Peter May

Wyspa Harris, Hebrydy Zewnętrzne.
Wyrzucony na plażę mężczyzna nie ma pojęcia, gdzie się znajduje ani kim jest. Stopniowo dowiaduje się kolejnych szczegółów o sobie: nazywa się Neal Maclean i zjawił się na Harris przed rokiem, by pisać książkę. Tyle że w jego komputerze nie ma po niej ani śladu. Jedyne, co znajduje w domu, to mapka z zaznaczoną trasą zwaną Szlakiem Trumien.

Wyspa Flannana.
Na niezamieszkanej wysepce archipelagu Hebryd Zewnętrznych, z której ponad sto lat temu w tajemniczych okolicznościach zniknęło trzech latarników, zostają znalezione zwłoki zamordowanego mężczyzny. Policja podejrzewa Macleana. A jemu trudno dowieść niewinności, skoro nadal niewiele pamięta i sam nie jest o niej przekonany.

Edynburg.
Karen Flemming, zbuntowana nastolatka, która od dwóch lat zmaga się z traumą po samobójstwie ojca naukowca, dostaje od jego przyjaciela dziwny list napisany przez ojca przed śmiercią. I budzi się w niej podejrzenie, że tata wciąż żyje, a za jego zniknięciem może stać koncern, w którym pracował.

Niemka - Armando Lucas Correa

Co łączy nastolatkę z współczesnego Nowego Jorku z rówieśniczką z Berlina sprzed siedemdziesięciu lat? Wszystko i nic. Łączy je cudownie ulotna symetria losu; podobne matki, dramatyczne podróże, i Kuba, na którą prowadzą wszystkie drogi.
Berlin 1939. Dwunastoletnia Hanna ucieka przed koszmarem rzeczywistości – najpierw w wymyślony świat, gdzie wszystko jest zabawą, potem, wraz z rodzicami, wsiada na pokład statku wiozącego uciekinierów na Kubę. Zaczyna się podróż, która zdefiniuje całe jej życie, nada mu sens, wyznaczy granice.
Nowy Jork, 2014. Dwunastoletnia Anna opiekuje się depresyjną matką i żyje w świecie marzeń. Rozmawia w wyobraźni z ojcem, który zginął, zanim się urodziła. Z szarej codzienności wytrąca je tajemnicza przesyłka z Kuby od nieznanej krewnej. Wyruszają w podróż, by poznać przeszłość rodziny.
Dwie małe dziewczynki, dwa światy, dwa zaczynające się życia. A może tak naprawdę to jedna i ta sama dziewczynka, jedno życie, jeden świat?

Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey - Ewa Winnicka, Dionisios Sturis

To była zwykła, kochająca się rodzina. On ciężko pracował, ona zajmowała się dziećmi. „Co się stało, że zabił?” – krzyczały pierwsze strony gazet, a obok dramatycznych tytułów pojawiały się zdjęcia atrakcyjnej blondynki i młodego mężczyzny. Mężczyzny, który tuż po niedzielnym grillu zabił nożem sześć osób, w tym dwoje swoich dzieci i jedno przyjaciół. Zbrodnia, której dopuścił się Damian Rzeszowski w piękne niedzielne popołudnie przy zacisznej ulicy Victoria Crescent, zelektryzowała nie tylko brytyjską wyspę Jersey, ale też całe Zjednoczone Królestwo. I przyznać trzeba, że nie poprawiła wizerunku polskiego emigranta.

Ewa Winnicka i Dionisios Sturis w Głosach próbują odpowiedzieć na to dręczące pytanie: co się stało, że zabił? Przemierzają brytyjski raj podatkowy, wyspę Jersey, na którą w poszukiwaniu lepszego życia przeprowadziła się rodzina Rzeszowskich. Rozmawiają z policjantami, znajomymi, przyjaciółmi, skrupulatnie śledzą przebieg rozprawy sądowej i przejmująco odmalowują postać zabójcy. Przede wszystkim jednak odczarowują mit emigrantów jako królów życia, pokazując to, o czym zazwyczaj się nie mówi. Cenę, jaką płaci większość wyjeżdżających: poczucie wyobcowania, egzystencję na granicy biedy, stres, choroby psychiczne, przemoc.

Sztorm stulecia - Stephen King

Oryginalny scenariusz Stephena Kinga po raz pierwszy po polsku!
Little Tall, mała wyspa u wybrzeży stanu Maine, przygotowuje się do nadejścia zimowej burzy, którą meteorologowie zapowiadają jako sztorm stulecia. Wraz z pierwszymi płatkami śniegu na wyspie zjawia się Andre Linoge i morduje jedną z najstarszych jej mieszkanek, Marthę Clarendon. Potem spokojnie zasiada w jej fotelu, trzymając zakrwawioną laskę ze srebrną głową wilka... Po aresztowaniu szaleńca horror nie ustaje - śmierć pochłania kolejne ofiary; więzień steruje nią z celi, odgrywając morderczą pantomimę. "Dajcie mi to, czego chcę, a odejdę" - informuje społeczność Little Tall.

Pensjonat Muszelka - Magdalena Talar

Pensjonat Muszelka odwiedziliśmy całą rodziną w ostatnie wakacje. Polecamy to miejsce wszystkim wczasowiczom, którzy nie znoszą nudy i uwielbiają przygody! Nagły wypadek w kuchni? Nowy sposób na przyciągnięcie klientów? Bez obaw: Jan-Albert i Tyczka... to znaczy Rózia poradzą sobie z każdym hotelowym incydentem! 

★ Zakwaterowanie: Miła obsługa (pozdrawiamy panią Gretę i Lulu!), która codziennie ze śpiewem na ustach przygotowywała czystą i świeżą pościel.

★ Wyżywienie: O smaczne posiłki dbała pani Stasia (jej ciasto czekoladowe – palce lizać).

★ Lokalizacja: Pensjonat położony jest w bardzo malowniczej okolicy (nie tylko morze, ale i piękny ogród pana Józefa)

★ Stosunek jakość do ceny: Niewygórowana cena i miła, rodzinna atmosfera, o którą zatroszczył się osobiście właściciel – pan Muszelka.

★ Ocena gości: W Pensjonacie Muszelka nie nudziliśmy się ani przez chwilę! Na pewno jeszcze tam wrócimy.

Fot. wszystkie okładki pochodzą z zasobów internetu (księgarnie internetowe, portale aukcyjne)


Latarnica poleca - vol. 23 - Co wie twój kot

W kwietniu br. dzięki warszawskiej Oficynie Wydawniczej Alma-Press trafiła w moje ręce nowa publikacja na temat szeroko rozumianej kociej percepcji. Dla miłośników tych zwierząt oraz osób dzielących swoje życie z kotem, pozycja bardzo ciekawa, bo poruszająca to co nas na co dzień intryguje i interesuje.

Rozumienie kociej „mowy” wyrażanej w określonym zachowaniu, pozycji ciała ( jakże ważne położenie uszu czy ogona) to często kość niezgody w relacji kocio-ludzkiej, gdy nie mamy na ten temat dostatecznej wiedzy. W najtrudniejszym położeniu są tzw. początkujący kociarze. Sama pamiętam po sobie - jak niewiele wiedziałam jeszcze 15 lat temu - mimo, że nie mając wtedy kota, zaczytywałam się w popularnonaukowej literaturze na ten temat.

Książka „Co wie twój kot?” Sally Morgan ( ze znaczącym podtytułem „Poznaj sposób rozumienia świata przez koty”) może się tutaj okazać cenną pomocą i szybkim wybawieniem w wielu niezręcznych sytuacjach. Bo co innego poznawanie teorii, a zupełnie co innego konfrontowanie jej w praktyce, mając przy nogach wpatrzonego w nas mruczka, którego nie do końca rozumiemy. A nie daj Boże, próbujemy przenieść na niego swoją wiedzę z okresu gdy np. mieliśmy w domu psa. Zrównanie tych dwóch towarzyszących ludziom gatunków może nas wpędzić w niezłą pułapkę.

Zatem drogi Czytelniku jeśli masz już kota nie wpadaj w panikę, tylko usiądź i poczytaj. Na dobry początek to dobra lektura, a potem możesz sięgać po bardziej złożone opracowania z kociego behawioryzmu. Jesteś na najlepszej drodze, aby twój koci przyjaciel okazał się całkiem innym stworzeniem, a zrozumienie jego i jego potrzeb nie będzie już tak trudną zagadką niczym tajemnica ze zwierzęcego Archiwum X.

Sally Morgan podzieliła swoją opowieść o kociej percepcji na dwa działy. W pierwszym czytamy o kocich zmysłach. Jakże są one fascynujące i jakże dalekie (czytaj: doskonalsze) od naszych ludzkich możliwości. Poznajemy po kolei wzrok, słuch, węch, smak i zmysł dotyku oraz równowagi. Kiedy odkrywamy te nieznane dla nas wszechświaty kocich zmysłów wiele spraw wydaje się od razu jaśniejszych. Wiedząc, że kot lepiej od nas widzi w ciemności nie wyda się już dziwne, że my nadziejemy się na coś w ciemności czego kompletnie nie widzieliśmy, a dla kota obecność tej przeszkody nie była przykrą niespodzianką. Mając na uwadze wrażliwy, bo jakże czuły i niesamowity słuch, szybko zrozumiemy jak przykra może być dla kota głośna muzyka (jeśli dla nas głośna dla kota to po prostu coś wzmocnionego wielokrotnie!), fajerwerki czy nawet podniesiony ton ludzkiej rozmowy.

Szybko pojmiemy również czym jest dla kota dotyk - jak wrażliwie i z jaką intensywnością go odbiera. Więc mocne głaskanie i jego nadmiar mogą stać się czymś bardzo nieprzyjemnym i niepożądanym. Takich opisów i przykładów z życia wziętych oraz efektów naukowych badań znajdziemy w „Co wie twój kot?” wiele. Wskazanie na tak liczne różnice między ludźmi, a kotami pozwoli nam na lepsze ich zrozumienie i lepsze „dogadanie się” pod jednym dachem.

W drugim (obszerniejszym dziale, zajmującym 2/3 książki) poznajemy kocią inteligencję. Tak, tak - koty to bardzo inteligentne zwierzęta, tylko trzeba potrafić je zrozumieć i lepiej poznać. I zapomnijmy o postawieniu znaku równości między naszą, a ich inteligencją. To zupełnie inne światy, bo inne zadanie ma w świecie współczesnym kot, a inne my.

Odpowiedzialny opiekun kota (nie mówmy nigdy, że właściciel, bo coś takiego w tej relacji nie istnieje) będzie brał na co dzień pod uwagę potrzeby swojego czworonożnego przyjaciela i będzie próbował jego życie uczynić takim, by kot czuł się spełniony - nawet w czterech ścianach mieszkania, bez eksplorowania dalszego otoczenia. Czuły i empatyczny opiekun doskonale dogada się ze swoim kotem i ich wspólne bytowanie okaże się wspaniałą relacją na lata, satysfakcjonującą obie strony. Ale należy kota i jego potrzeby poznać i rozumieć.

Atutem obu naukowych części jest fakt, że Autorka powołuje się na wyniki wielu długofalowych badań naukowych i ich rezultaty pochodzą z ostatnich lat, a nie są sięganiem w odległe dziesięciolecia (choć kilka przykładów z dalszej przeszłości też jest, ale akurat te się nie zdezaktualizowały). 

Końcówkę części drugiej wydzieliłabym jako osobne zagadnienie. Otóż mówi ona o kociej zabawie, a w praktyce Sally Morgan zaprasza każdego z nas do wyzwania łączącego przyjemne z pożytecznym. Autorka proponuje 9 testów. Brzmi poważnie, ale chodzi o przeprowadzenie w domu (odtworzenie) dziewięciu prostych eksperymentów naukowych badających kocią inteligencję, które opierają się na zabawie z określonymi gadżetami. 

Oczywiście bawimy się z naszymi mruczkami tylko wtedy, gdy mają na to ochotę i podejmą wyzwanie. Może to być mile spędzony wspólnie czas, a sprawdzimy między innymi czy np. nasz kot potrafi liczyć, czy rozpoznaje nasz głos, czy zapamiętuje obiekty i czy jest prawo czy lewołapki.

Na sam koniec chciałabym odnieść się jeszcze do strony edytorskiej tej książki. Jest na najwyższym poziomie. Sztywna oprawa, papier kredowy przez co zdjęcia kotów zyskują na swej atrakcyjności. Treść dopełniają pomocne rysunki, schematy i przekroje. Ogląda się to z ogromną przyjemnością.

Podsumowując: Latarnica poleca! Polecałabym książkę głównie mniej doświadczonym lub początkującym kociarzom. Mamy w niej od A do Z wiedzę systematyzującą informację o zmysłach kota oraz jego inteligencji.

Dane książki: 
Tytuł:  Co wie twój kot?
Tytuł oryginału: Is Your Cat Psychic?
Autor:  Sally Morgan
Ilustracje: Matt Windsor
Wyd. Oficyna Wydawnicza Alma-Press
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 192
Oprawa twarda

Poniżej okładka książki i przykładowe rozkładówki. Mamy na nich m.in. interpretacje kocich zachowań i mowę ciała, czy propozycje zabaw z kotem, a jednocześnie naukowych doświadczeń, które sami w warunkach domowych możemy przeprowadzić.

Poniżej interakcja mojego kota Errora z książką. Poza chętnym spaniem na niej (a wiadomo wiedza wchodzi do głowy przez sen), warto się na niej oznaczyć (pocieranie głową na drapaku) i warto udowodnić, że on "rozkminia" już różne sztuczki i poszukiwania przysmaku to sprawa prosta dla jego kociej inteligencji.

Fot. Latarnica / 2019


Zdjęcie na niedzielę - 14 kwietnia 2019

W dzisiejszym niedzielnym wpisie fotograficznym moja własna kompozycja mająca zwizualizować oczekiwanie na ruszenie kolejnego latarnianego sezonu letniego AD 2019.

Fot. Latarnica / marzec 2019


Latarnica poleca - vol. 22 - Myszaczek

Tak się jakoś złożyło, że po recenzji książki dla dzieci o kocie opowiadającym o historii miasta Gdynia, moje kolejne tegoroczne literackie zauroczenie latarniano-morskie dotyczy również pozycji dla najmłodszych. I wydaje mi się że śmiało może trafić do jeszcze mniejszych dzieci niż odbiorcy kota Antoniego.

Książeczka duetu Max i Lev Kaplan zauroczyła mnie od razu. Posiada kilka niepodważalnych atutów. Podstawowym są przepiękne ilustracje Lva Kaplana - urodzonego na Ukraine rysownika, grafika i ilustratora. To dzięki jego kresce poszczególne rozkładówki „Myszaczka” zapierają dech w piersi miłośnika latarń morskich. 

Drugim atutem jest treść i bohaterowie. Bo akcja historii „Myszaczka” rozgrywa się w latarni morskiej, do której trafia tytułowa mysz i zostaje przyjacielem i pomocnikiem pracującego tam latarnika.

Trzecim atutem są dyskretnie przemycone walory edukacyjne - można się dowiedzieć z tej opowiastki o charakterze pracy latarnika, o działaniu latarni morskich, o niebezpieczeństwach czyhających na morzach i ważnej roli, jaką odgrywają w sytuacjach tragicznych latarnie i obiekty nawigacyjne.

W zasadzie nie ma co więcej wymieniać plusów i zdradzać detali z tej książeczki. Myślę, że idealnie nadaje się do czytania dziecku przed snem, bo pobudzi wyobraźnię i ześle niesamowite morskie sny o dzielnych myszach. Ale przysporzy też wiele radości dzieciom, które dopiero co opanowały sztukę czytania. Same poznają jej treść a tekstu nie jest za dużo. Tak akurat na pierwsze samodzielne wprawki w czytaniu.

Podsumowując: Latarnica zdecydowanie poleca! Nawet dziś taka historia, z takimi ilustracjami (ach ta latarnia i jej detale!) poruszy niejedno serce faromaniaka. 

Dane książki:
Tytuł:  Myszaczek
Autor:  Max Kaplan 
Ilustracje: Lev Kaplan
Wyd. Esteri - Edra Urban & Partner Sp. z o.o.
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 28
Oprawa twarda

Poniżej okładka książki i przykładowe rozkładówki:

Fot. książki i czytającego kota Errora - Latarnica / 2018


Latarnica poleca - vol. 21 - Gdyńskie wędrówki kota Antoniego

Są takie książki, które przyciągają mnie samym swoim wyglądem czy tytułem. Kiedy zobaczyłam w ubiegłym roku w internecie okładkę książki Doroty Abramowicz wiedziałam, że kiedyś to dziełko zamieszka na półce mojej domowej biblioteczki.

W zasadzie sama kiedyś miałam podobny pomysł, ale bardziej w tematyce latarnianej. Myślałam czy sprawdziłaby się dla młodego czytelnika książka o kocie opowiadającym o naszych latarniach morskich. A tu wielkie zaskoczenia - powstała opowieść o historii miasta Gdynia przedstawiona w krótkich opisach i fajnych ilustracjach! Taka trochę książka marzeń, bo o historii Gdyni połykam wszystko co wpadnie w moje ręce. A jeśli tą historię przedstawia jeszcze kot, to już w ogóle przyjemność podwójna.

Pomysł jest prosty i genialny. Trafić do młodego czytelnika z tematem zdawałoby się nudnym dla dziecka, bo ktoś dziś chce mieć wykład z historii kiedy tyle jest innych atrakcji. Ale można z tej patowej sytuacji wybrnąć. Mało tekstu - ale najważniejsze fakty, duże ilustracje, główny bohater - kot mieszkaniec Gdyni. Prosty przepis na sukces!

Autorka tekstu - Dorota Abramowicz - urodzona w Gdańsku, ale miejscem zamieszkania związana z miastem Gdynia - jest dziennikarką, publicystką, reporterką i autorką książek ( w tym także dla dzieci). Fantastycznie wybrała kluczowe dla historii Gdyni chwile (od rybackiej wsi do nowoczesnej metropolii) i wplotła je w losy kota Antoniego - który jest naszym przewodnikiem.

Ilustratorka - Joanna Czaplewska - wykonując tematyczne prace graficzne obroniła tym samym swój dyplom magisterski w pracowni książki na wydziale grafiki ASP w Gdańsku. Tutaj również wykonano fantastyczną robotę, bowiem inspiracją do pokazania kadrów z historii Gdyni były autentyczne archiwalne fotografie z zasobów Muzeum Miasta Gdyni. Wprawne oko czytelnika wyszuka w tych ilustracjach oryginalne fragmenty zdjęć przeniesione bezpośrednio w ukazywane zdarzenie.

Jeśli już chodzi o sam proces czytania i obcowania z tym wydawnictwem to dla mnie to była ogromna przyjemność. I parę razy ogromne wzruszenie, którego się nie spodziewałam doświadczyć w literaturze skierowanej do dzieci. Na katach "Wędrówek..." spotkamy kluczowe postacie z dziejów Gdyni: Antoniego Abrahama, Tadeusza Wendę, Eugeniusza Kwiatkowskiego, ks. Hilarego Jastaka oraz najważniejsze miejsca: ulicę Starowiejską, gospodę Skwiercza, Kępę Oksywską, Kamienną Górę, port, ulicę Świętojańską, kawiarnię "Bałtyk", hale targowe, Teatr Muzyczny, Dworzec Morski, statek Batory, Dar Pomorza, stocznię i Skwer Kościuszki.

Osobiście uważam, że książka "Gdyńskie wędrówki..." powinna być lekturą obowiązkową polecaną w szkołach Trójmiasta. Powinna też się znaleźć w każdy gdyńskim domu, w którym jest młody czytelnik, aby zachęcić do poznania historii tego miasta z morza i marzeń.

Podsumowując: Latarnica zdecydowanie poleca!  Dla zakochanych w Gdyni, jej historii oraz wszystkich kotolubów pozycja obowiązkowa.

Książka jest również dostępna w wersji anglojęzycznej jako "Anthony the Cat Wanders Around Gdynia". Wydanie polskie i angielskie dostępne w fantastycznie zaopatrzonym sklepiku Muzeum Miasta Gdyni. Można również zamówić u nich przez stronę www - http://sklep.muzeumgdynia.pl

Dane książki:
Tytuł:  Gdyńskie wędrówki kota Antoniego
Autor:  Dorota Abramowicz
Ilustracje: Joanna Czaplewska
Wyd. Muzeum Miasta Gdyni
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 52
Oprawa twarda

Poniżej okładka książki i przykładowe rozkładówki:

Koty również interesują się kocimi historiami. Można coś znaleźć między stronami. Co wyczuł Error?

Fot. Latarnica/2019


Najlepsze lektury 2018 [2] - ranking osobisty

Tydzień temu podzieliłam się z Wami moimi wyborami książek 2018 roku (przeczytanymi w 2018, a nie wydanymi bo niektóre tytuły są sprzed wielu lat) w kategorii reportaży/literatury faktu/ publicystyki.

Dziś pora na zapowiadany odcinek 2 - Najlepsze lektury 2018 - kategoria: powieść. Długo błądziłam wzrokiem po spisie lektur i dorzucałam i eliminowałam moje zachwyty. Bo łatwo byłoby wybrać 10-15 doskonałych ale kilka - to już trudna decyzja.

Oczywiście nie udało mi się wybrać trzech, więc będzie podium (miejsca 1-3) i dwa wyróżnienia. A to moje typy:

1/ Czarny dom  Peter May (tom 1 cyklu Wyspa Lewis)

Książka, która trafiła na pozycję 1 to objawienie, bo po raz pierwszy sięgnęłam po tego Autora. To był wybór w ciemno, próba na plus lub minus, zachęta wyłącznie po krótkiej notce o książce w internecie.

Peter May ma dobre notowania wśród miłośników kryminałów. Ten brytyjski pisarz z Glasgow był wielokrotnie nagradzany za swoje książki. Początkowo pracował jako dziennikarz i pisał scenariusze.

Tytuł od którego rozpoczęłam przygodę z jego twórczością to tom 1 otwierający trylogię Wyspa Lewis. Uwielbiam małe społeczności (tutaj oczywiście jest to mała miejscowość nadmorska na szkockiej wyspie) i akcję, gdzie główną oś stanowi powrót do nich po latach głównego bohatera.

Czarny dom to połączenie kryminału i thrillera. Mamy w nim świetne postacie, tajemnice przeszłości, mroczne tradycyjne obrzędy mieszkańców wyspy. Czyta się wyśmienicie i pochłania od samego początku. Historia jest mroczna, dosadnie opisana, nie upiększająca ciemnych stron życia.

Dla mnie stanowi idealny początek na zaprzyjaźnienie się z prozą Maya na kolejne lata. Na szczęście jest trochę jego książek wydanych po polsku i Autor po tej trylogii - potem już w pojedynczych niezależnych tytułach powraca do szkockich wysp z kolejnymi thrillerami (np. Na szlaku trumien z 2018 roku).

2/ Kiedy Ciebie nie ma – Lisa Jewell

Kiedy zobaczyłam, że na księgarski rynek trafia nowa powieść Lisy Jewell - brytyjskiej pisarki ze sporym już dorobkiem - przypomniały mi się moje osobiste zachwyty jej prozą z lat 90-tych XX wieku i te książki czytane już po 2000 roku.

Nie było takiej, która by nie zostawiła po sobie bardzo dobrych wspomnień i poczucia, że lektura nie było stratą czasu. Ba, nawet była czymś więcej, bo zostawała w czytelniku na dłużej. Lata temu jej debiut i kolejne książki zachwycały mnie. Wydawać by się mogło, że to takie współczesne czytadła, ale Autorka potrafiła dodać w nich coś więcej, przez co nie pretendowały do lektury lekkiej. Zawsze poruszały ważne tematy i drążyły to co dzieje się w ludziach w starcu z nimi.

Kiedy ciebie nie ma mocno zaskoczyła na plus. Dotychczas Autorka nie pisała tak jednoznacznie mrocznych książek, tak łatwo dających się sklasyfikować, bowiem ta jest zdecydowanie mocnym thrillerem z zaskakującą fabułą. Ale jak to u Jewell język, akcja, pomysł - wszystko na najwyższym poziomie. Powrót po latach do tej pisarki to było jak spróbowanie ulubionej potrawy po długim czasie postu. Wyśmienita lektura którą zdecydowanie polecam!

3/ Grób we Fryzji Wschodniej – Klaus Peter (3 tom cyklu Ann Kathrin Klaasen)

Tom trzeci Klausa Petera Wolfa to ostatni wydany w Polsce tom z tego cyklu. Książek kryminalnych z Fryzji jest o wiele więcej i bardzo żałuję, że jak na razie muszę się zadowolić tylko trzema. Bowiem skontaktowałam się zaraz po lekturze z wydawcą i dostałam odpowiedź, że na razie nie planują publikacji kolejnych części.

Serce mi od tego krwawi, bowiem uważam, że to jedne z najlepszych kryminałów współczesnych jakie czytałam w ostatnich latach. Jeśli dobrze pamiętam tom 1 i 2 nagrodziłam w moim rankingu za rok 2017.

Atutem jest też to, że akcja została osadzona w mało popularnym miejscu, mało znanym, a bardzo pięknym - bowiem jest to kraina ciągnąca się wzdłuż wybrzeża Morza Północnego. Obecnie znajduje się w granicach Niemiec, Danii i Holandii.

Proza Wolfa i jego pomysł na cykl kryminalny z kobiecą bohaterką po przejściach przypomina mi inne dwie ukochane serie - cykl o Fjallbace Camilli Lackberg oraz cykl o komisarz Katie Maguire Grahama Mastertona rozgrywajacy się w Irlandii. Mam nadzieję, że w przyszłości trafi jednak do mnie polskie wydanie kolejnych tomów o Ann Kathrin Klaasen, bo akcja tomu 3 urywa się w tak ważnym punkcie życia bohaterki.

Dwa wyróżnienia otrzymują autorzy pewniaki:

Para zza ściany– Shari Lapena i Na skraju załamania  – B.A. Paris

Dwie wyróżnione powieści to dla mnie tzw. pewniaki czyli póki któryś Autor nie popełni fatalnej książki, czytam ich w ciemno nie bojąc się, że lektura zawiedzie. Na razie to działa. W przypadku Pary zza ściany wybrałam ten tytuł ale jak dotąd wszystkie trzy wydane w Polsce są doskonałe. Dla mnie podchodzą pod idealne thrillery psychologiczne. W trakcie czytania nie potrafię przewidzieć kolejnych ruchów bohaterów i zwrotu akcji i do samego końca nie odgaduję wielkiego finału.

Jeśli chodzi o twórczość B.A. Paris to Na skraju załamania było drugim czytanym tytułem. Rok wcześniej rzuciła mnie na kolana powieść Za zamkniętymi drzwiami i po jej przeczytaniu uznałam, że trafia w sedno mojego gustu. Druga powieść Na skraju... tylko to potwierdziła. Akcja i napięcie na najwyższym poziomie. Czekam niecierpliwie na więcej.

Za to na sam koniec chciałabym wymienić moje dwa rodzime ODKRYCIA ROKU. Obie powieści mają akcję osadzoną na naszym pięknym wybrzeżu i wiadomo dokładnie, gdzie się ona rozgrywa. Tam gdzie nie sięga już cień – Hanny Kowalewskiej to powieść z Jastarnią w tle (w książce występuje jako Jantarnia), a Tylko morze zapamięta Moniki Oleksa to książka osadzona w nadmorskich Dąbkach. Oba tytuły to pierwsze tomy planowanych trylogii (tom 2 H. Kowalewskiej już się ukazał pod koniec 2018 roku). daję obu Autorkom ogromny kredyt zaufania licząc, że ciąg dalszy obu historii zachwyci mnie równie mocno.

Fot. główna wpisu (motyw książek) - Designed by Freepik


Najlepsze lektury 2018 [1] - ranking osobisty

Im więcej przeczytam tytułów w roku kalendarzowym, tym trudniej zrobić mi wpis o tych kilku wybranych NAJ w ramach styczniowych podsumowań lekturowych roku.

Co roku obiecuję sobie, że wybiorę po prostu trzy najlepsze i po sprawie. Ach, gdyby było to takie łatwe! Gdybym nie trafiała w książki, dokonywała złych wyborów! Wszystko poszłoby gładko, bo dobrych byłoby mało.

Niestety mam tego "pecha", że prawie każda wybrana lektura to zachwyt. Ale dzieje się tak dlatego, bo stawiam na pewne "konie" - albo sprawdzonego autora, albo sprawdzoną tematykę. Trudno potem się męczyć przy lekturze - coś się zawsze sprawdzi.

Podsumowując rok lektur AD 2018 muszę wskazać podium (3 tytuły) dla powieści i literatury faktu. Inaczej nie dam rady dokonać wyboru. Trzech najlepszych z 85 tytułów po prostu nie potrafię wybrać.

Podium w grupie lektur - literatura faktu/reportaże/literatura popularnonaukowa należy do:

  1. Tryptyk Małgorzaty Abramowicz: Jastarnia z morza i lądu,Jurata – kurort z niczego, Jastrzębia Góra – Filija ósmego cudu świata

O książkach pani Abramowicz już na Latarnicy wspominałam, kiedy po nie sięgałam. Zdecydowanie wygrywają z innymi, bo opowiadają w bardzo ciekawy sposób o miejscach, które są mi bardzo bliskie i umiłowane. Już tak mam, że jak pokocham jakieś miejsce na wybrzeżu to pragnę poznać jego historię. Autorka bardzo przybliżyła mi te trzy popularne dziś miejscowości letniskowe i odkryła wiele nieznanych kart. Na dodatek te książki są przepięknie ilustrowane archiwaliami i wzbogacone o interesujące wypisy ze starej prasy czy literatury. Dla miłośnika historii wybrzeża - prawdziwa uczta!

2. Zaginiony Conrad Anker, David Roberts

Ta książka trafia na drugą pozycję, bo traktuje o temacie (wyprawie) a raczej osobie, na punkcie której mam lekkiego bzika. Zaginiony Ankera to zebrana w książkę relacja z górskiej wyprawy w rejon Mount Everestu, która miała określony cel: znalezienie ciał George'a Mallory'ego oraz Johna Irvine'a - którzy w latach 20-tych XX wieku zaatakowali szczyt Everestu i nigdy z tego ataku szczytowego już nie powrócili. Tym samym miano zrekonstruować wydarzenia z tamtej tragicznej wyprawy.

Ostatecznie trafiono na ciało jednego z zaginionych wspinaczy. George Mallory został odnaleziony! Jednak ciało Irvine'a do dziś czeka gdzieś na odkrycie a może zawierać kluczowe informacje bo to on miał aparat fotograficzny. Być może wtedy byłoby już wszystko jasne - czy zdobyli szczyt i spadli podczas odwrotu czy też nigdy na ośmiotysięcznik nie dotarli. Dla mnie fascynująca, trzymająca w napięciu lektura!

Dla zainteresowanych tematem dodam, że wydaniu tej książki towarzyszył pełnometrażowy dokument pokazywany w kinach IMAX na całym świecie.

3. Bałtyk – Historie zza parawanu Aleksandra Arendt ex-aequo Gdynia spacery po dawnym letnisku  Ewelina Marciniak

Jeśli chodzi o medale brązowe to ex-aequo otrzymują je dwie fantastyczne książki. Pierwszą recenzowałam w grudniu 2018 roku i ten wpis znajdziecie tutaj: https://latarnica.pl/2018/11/16/latarnica-poleca-vol-19-po-prostu-baltyk/

Druga to gratka dla tych, którzy kochają Gdynię. Autorka Ewelina Marciniak genialne opowiada o początkach tego miasta i przybliża jego historię proponując konkretne spacery po dzisiejszej Gdyni, na których to trasach będziemy mijać najważniejsze miejsca i obiekty.

Jest to taki inny rodzaj przewodnika po historycznych miejscach letniskowych i kąpielowych Gdyni, opatrzony wspaniałymi archiwaliami. A całość napisana pięknym językiem i tak podana, że bardzo pomaga w odbiorze fakt, iż Autorka ma doświadczenie przewodnickie. Bardzo polecam!

A "moje" powieści roku 2018 poznacie w następnym tygodniu. Zapraszam!

Fot. główna wpisu (motyw książek) - Designed by Freepik


Latarnica poleca - vol. 20 - Sekrety Pomorza Zachodniego

W 2017 roku miałam mój pierwszy kontakt z publikacjami łódzkiego wydawnictwa Księży Młyn. A wszystko za sprawą tytułu książki, której przeczytania nie mogłam sobie odmówić. Były to "Sekrety Półwyspu Helskiego" A. Tarkowskiej. Już wtedy spodobała mi się sama formuła tej książki, jak i jej szata graficzna. Okładka bardzo zachęcała, aby odkryć jakie historie ma do opowiedzenia Autorka.

Potem za ciosem nabyłam tej samej autorki "Sekrety Gdyni" i byłam już pewna, że po kolejne tytuły serii sięgnę na pewno, jeśli tylko będą opowiadać o interesujących mnie rejonach wybrzeża. Ogromnym atutem był też fakt, że na obu okładkach (i Półwyspu, i Gdyni) znalazły się latarnie morskie (helska i oksywska). Wiadomo, że na mnie podziała to jak magnes.

Kiedy w internecie natrafiłam na okładkę "Sekretów Pomorza Zachodniego" nie zastanawiałam się długo. Znowu mrugała do mnie zachęcająco z okładki latarnia morska (tym razem w Niechorzu) i rysowała się perspektywa przygody odkrywania tajemnic rejonu, który znam gorzej niż pomorze wschodnie.

Interesujące historie z rejonu pomorza zachodniego zebrał i opracował Roman Czejarek (dziennikarz i kolekcjoner pamiątek z tego regionu). Według mnie dokonał trafnych wyborów (choć zapewne bazę stanowiła o wiele dłuższa lista tematów. Ale zawsze trzeba dokonywać selekcji co nie jest łatwie ani w treści, ani doborze zdjęć.

Dla mnie praktycznie nie ma w tej książce rozdziału, który by mnie nie zainteresował. A wszystko przystępnie napisane i rozbudzające ciekawość, aby samemu poszukać jeszcze więcej informacji na niektóre tematy. Minusem jest na pewno to, że w książce nie znalazło się nic na temat latarni z okładki. Ale za to mamy fantastyczny rozdział o latarniach świnoujskich czy znanym powszechnie symbolu tego miasta z falochronu zachodniego - popularnym Wiatraku (właśc. stawa "Młyny"). Miałabym też czasami zastrzeżenie do wyboru zdjęć, bowiem np. rozdział o ruinach kościoła w Trzęsaczu poza bardzo interesującą fotografią z początku XX wieku zilustrowano (nie wiem dlaczego) przedwojennymi widokami kąpieliska w Świnoujściu.

Ale to drobne mankamenty i przy całościowym spojrzeniu na tą pozycję minusy giną wobec licznych zalet. Podobnie jak poprzednie tytuły z tej serii odkrywamy ciekawe miejsca i wydarzenia, które gdzieś uleciały z pamięci i kart historii, albo w ogóle nie mieliśmy o nich pojęcia bo były znane bardziej w regionie, gdzie się działy. Spis treści pokazuję na jednym z zdjęć poniżej, więc można się zorientować jakie tematy książka porusza.

Podsumowując: Latarnica  zdecydowanie poleca!  I czekam niecierpliwie na kontynuację tej fantastycznej serii. W końcu na naszym wybrzeżu zostało jeszcze mnóstwo miejsc do odkrycia. I praktycznie każda miejscowość większa czy letniskowa mogła by się doczekać takiego opracowania. Ja od siebie jeszcze dodam, że na lekturę czeka już kolejny tytuł z tej serii zakupiony w grudniu 2018. A jakiego miejsca/regionu dotyczy na razie jeszcze nie zdradzę.

Dane książki:
Tytuł:  Sekrety Pomorza Zachodniego
Autor:  Roman Czejarek
Dom Wydawniczy Księży Młyn
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 178
Oprawa twarda

Poniżej okładka książki i kilka wybranych kart:

Spis treści
Na okładce znalazła się nawet latarnia morska Niechorze, choć niestety nie ma o niej wzmianki w książce

Lektury 2019

Jak co roku - ten wpis będzie jedynym aktualizowanym aż  do końca grudnia 2019. Pojawi się tutaj lista wszystkich przeczytanych książek. To zawsze nowe wyzwanie i gdzieś w głowie tkwi nadzieja, że znajdzie się czas na więcej niż w lata poprzednie. Czas pokaże jaki będzie to dla mnie rok pod kątem mojego czytelnictwa. Bo nic na siłę...

Jak w lata minione przystępuję do facebookowej grupy miłośników czytania o nazwie "Przeczytam 52 książki w roku". Ma ona zachęcać do regularnego czytania i próby zmierzenia się z jedną książką tygodniowo co da właśnie tytułowe 52 tytuły w 365 dni.

Rok 2018 udało mi się zakończyć wynikiem 85 tytułów (prawie tyle samo co w roku 2017 - bo wtedy było ich 84), a w roku 2016 byłam bliska celu osiągając na koncie 50 tytułów. Tak czy inaczej podnoszę zdecydowanie statystyki czytelnictwa, bowiem jak podają media większość społeczeństwa polskiego nie czyta nic.

Dla mnie książki to miły nałóg i nie wyobrażam sobie dnia bez czytania. Choćby miała to być tylko strona przed snem, bo i tak się często zdarza. Lista lektur niebezpiecznie co roku się wydłuża. Nie stukam więc dłużej tylko powrócę do odłożonej książki. Wam życzę samych trafionych lektur w 2019!

Lektury 2019:

  1. Nierozwiązane zagadki historii (od epoki kamiennej do końca XX wieku) – Paul Aron – styczeń - nota 4
  2. Ponad wszystko - Tanis Rideout - styczeń - nota 5+
  3. Natchnieni morzem. Władysławowo - ludzie i ich historie - Małgorzata Abramowicz - styczeń - nota 4+
  4. Boskie zwierzęta - Szymon Hołownia - styczeń - nota 5
  5. Ksiądz polski - zbiór reportaży - styczeń - nota 5
  6. Drzwi do nieba - Patricia Pearson - styczeń - nota 5
  7. Czapkins - historia Tomka Mackiewicza - Dominik Szczepański - styczeń - nota 5
  8. Góra obietnic - Adam Szustak OP - styczeń - nota 5
  9. Sekrety Gdańska - Aleksandra Tarkowska - styczeń - nota 4+
  10. Niewidzialny - Mari Jungstedt (tom 1 cyklu - Inspektor Anders Knutas) - styczeń - nota 5
  11. Niewypowiedziany - Mari Jungstedt (tom 2 cyklu - Inspektor Anders Knutas) - styczeń - nota 5
  12. Gdyńskie wędrówki kota Antoniego - Dorota Abramowicz - styczeń - nota 5
  13. We własnym gronie - Mari Jungstedt (tom 3 cyklu - Inspektor Anders Knutas) - styczeń/luty - nota 5
  14. Ten jeden dzień - Kaira Rouda - luty - nota 5
  15. Umierający dandys - Mari Jungstedt (tom 4 cyklu - Inspektor Anders Knutas) - luty - nota 5
  16. Myszaczek - Max Kaplan - luty - nota 5
  17. B jak Batory - Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska - luty - nota 5
  18. Zamiana - Rebecca Fleet - luty - nota 5
  19. Biel nocy - Ann Cleeves (2 tom kwartetu szetlandzkiego) - luty - nota 5
  20. 333 koty - Natalia Usenko - luty - nota 5
  21. My mamy kota na punkcie kota - Anna Bańkowska - luty - nota 5
  22. Balsam dla duszy miłośnika kotów - Jack Canfield - luty/marzec - nota 5
  23. Misja prawie niemożliwa - Mariusz Niemycki - marzec - nota 4
  24. Kotostrofy czyli o kotach strofy - Agnieszka Frączek - marzec - nota 5
  25. Słodkie lato - Mari Jungstedt (tom 5 cyklu - Inspektor Anders Knutas) - marzec - nota 5
  26. Kocie mojo - Jackson Galaxy - marzec - nota 5
  27. 17 podniebnych koszmarów - Stephen King i Bev Vincent przedstawiają - marzec - nota 4+
  28. Idealne małżeństwo - Kimberly Belle - marzec - nota 5+
  29. Nie pozwól mu odejść - Kathryn Croft - marzec/kwiecień - nota 5+
  30. Co wie twój kot - Sally Morgan - kwiecień - nota 4+
  31. Zwierzozwierz - antologia o zwierzętach - różni autorzy - kwiecień - nota 4
  32. Dzika sprawiedliwość. Moralne życie zwierząt - Marc Bekoff, Jessica Pierce - kwiecień - nota 4+
  33. Co o mnie wiesz - Megan Miranda - kwiecień - nota 5
  34. Kociarz - Kristen Roupenian - kwiecień-maj - nota 5
  35. Blogerki na plaży - Karol Kłos - maj - nota 4+
  36. Magiczny Sopot - Hanna Domańska - maj - nota 4+
  37. Kot Kameleon - Joanna Wachowiak - maj - nota 5
  38. Please kill me - punkowa historia punka - Gillian McCain - maj - nota 5
  39. Niedorajda - czyli co nam radzą poradniki - Michał Rusinek - maj - nota - 5
  40. Gdy śmieją się oczy - czyli M. i T. w podróży - T. Zawistowski, M. Józefczyk - maj - nota 4+
  41. Upadły anioł (tom 5 cyklu Anders Knutas) - Mari Jungstedt - maj - nota 5
  42. Hamish Macbeth i śmierć snobki (tom 6 cyklu) - M.C. Beaton - maj - nota 5
  43. Eliksir Sopotu - Sylwia Waszewska - maj - nota 4+
  44. Głosy. Co się wydarzyło na wyspie Jersey - Ewa Winnicka - maj/czerwiec - nota 5
  45. Połów - Ove Logmansbo - czerwiec - nota 5
  46. Ty - Caroline Kepnes - czerwiec - nota 5
  47. Zawód położna - zapiski z dyżurów - Leah Hazard - czerwiec - nota 5
  48. Martwi za życia (tom 7 cyklu Katie Maguire) - Graham Masterton - czerwiec - nota 5
  49. Polaków seks powszedni - Ewa Wąsikowska - czerwiec - nota 5
  50. Złota klatka - Camilla Lackberg - czerwiec - nota 5
  51. Pokój z widokiem - lato 1939 - Marcin Wilk - lipiec - nota 5
  52. Długa wędrówka - Martin Widmark - lipiec - nota 5
  53. Nietoperz i suszone cytryny - Marcin Meller - lipiec - nota 5
  54. Latarnie morskie Półwyspu Helskiego - Marcin Wawrzynkowski - lipiec - nota 5
  55. Wóz strażacki, który zniknął - Per Wahloo (tom 5 cyklu Martin Beck) - lipiec - nota 5
  56. Nie ma się czego bać - Justyna Dąbrowska - lipiec - nota 5
  57. Sen sów - Jerzy Sosnowski - lipiec/sierpień - nota 5
  58. Jastarnia. Nim staliśmy się miastem - Ryszard Struck - sierpień - nota 5
  59. Nie ufaj nikomu - Kathryn Croft - sierpień - nota 5
  60. Nieboskie stworzenia. Jak kościół wyklucza - Dorota Sumińska - sierpień - nota 5
  61. Muzeum Rybołówstwa w Helu - przewodnik - Jerzy Litwin - sierpień - nota 5
  62. Ciemna strona - antologia szwedzkich mistrzów kryminału - oprac. John Henri Holmberg - sierpień - nota 5
  63. Seksuolożki. Sekrety gabinetów - Marta Szarejko - wrzesień - nota 4+
  64. Stefan. Czyli historia (z) przypadku - Małgorzata Biegańska-Hendryk - wrzesień - nota 5
  65. Nocna zamieć - tom 2 kwartetu olandzkiego - Johan Theorin - wrzesień - nota 5
  66. Podwójna cisza - Mari Jungstedt (tom 7 cyklu o inspektorze Andersie Knutas) - wrzesień - nota 5
  67. Prom - Ove Logmansbo (tom 3 trylogii Wyspy Owcze) - wrzesień - nota 5
  68. Dziewiąta fala - Stefan Balicki - wrzesień - nota 5
  69. Sherlock Holmes. Apokryfy - Arthur Conan Doyle - wrzesień - nota 4
  70. Madame Zero - Sarah Hall - październik - nota 5
  71. Fabryka wiatru - Beata Mieczkowska - Miśtak - październik - nota 5
  72. Dom na szczycie klifu - Hannah Richell - październik - nota 5
  73. Arthur Conan Doyle i sprawa morderstwa - Margalit Fox - październik - nota ...

Fot. nagłówka postu kot Error w obiektywie - Fotografia Monika Małek


Ponad wszystko

Dziś w pierwszym dniu nowego roku zauważyłam, że w okresie około świątecznym jak i w same święta wiele mam takich osobistych drobnych rytuałów. Nie ma świąt bez pewnych smaków czy zapachów. Nie ma też świąt bez sprawienia sobie samej małej przyjemności (o tym poniżej). Podobnie jak nie ma dzisiejszej daty (1 stycznia) bez słuchania od rana do wieczora Topu Wszech Czasów w Radiowej Trójce.

Co roku na święta kupuję jeden prezent sama sobie. Po prostu robię sobie przyjemność i nie zależy mi na terminach i fakcie, że to coś musi trafić w dniu wigilii pod choinkę.

Tradycyjnie już prezent dotarł do paczkomatu po świętach, ale cieszy tak samo jak w chwili zamawiania go. Ponieważ nie moglam znaleźć wersji
e-bookowej, którą odkąd stałam się posiadaczką Kindle preferuję, padło na wydanie papierowe. 

W tym roku podarunkiem jest piękna opowieść o trudnym trójkącie miłosnym, bo w relację mąż - żona wkrada się ta trzecia: najwyższa góra świata. Jak widzicie uwielbiam ekstrema: jak woda to tylko duża czyli morza i oceany, jak góry to te najwyższe. "Ponad wszystko" to historia jego, jej i tej trzeciej - Everestu. Lekturę zacznę wkrótce, bo kończę czytać pierwszą książkę z lektur AD 2019.

Historia wspinaczek George'a Mallory'ego fascynuje mnie od zawsze. Czytam o nich i o nim wszystko co zostaje wydane w języku polskim. Oglądam też filmy i dokumenty. Także w sieci. Trzy wyprawy, trzy podejścia i ta ostatnia zakończona wielką tragedią. Do dziś zostawia wielki znak zapytania. Czy Mallory i jego wspinaczkowy partner Irvine byli na szczycie czy też nie.

Ale w tle ogromnej pasji wspinania się i zdobywania miejsc niepoznanych oraz ewidentnego zakochania się w górze był dramat dwojga ludzi: George'a i jego żony Ruth.

Fot. Latarnica/styczeń 2019


W klimacie świątecznym...

W ten bardziej cichy niż zwykle czas, wrzucam tutaj migawki z okresu przedświątecznego jak i samych świąt. Kojarzy mi się on najbardziej z określonymi zapachami: korzennymi, cytrusowymi, leśnymi. Poza tym w święta staram się jadać potrawy, które znajdą się na stole tylko w tym okresie, aby nie było to coś dostępne przez cały rok. Również w napojach: kawie czy herbacie dominują aromaty świąt (np. kawa karmelowa, herbata adwentowa z korzeniami i owocami cytrusowymi). Ale nade wszystko Boże Narodzenie to nastrój w nas samych. To jak się do siebie odnosimy, te liczne wspólne rytuały, spotkania, na które w ciągu roku nie ma czasu - to tworzy jeszcze tzw. magię świąt. Cieszę się, że co roku to odnajduję, choćby na ostatni moment, bo bez tego czymże byłby ten czas? Nakręcany materialny wizerunek świąt zaklęty w słowach kup więcej i bierz kredyt, aby było na bogato, zupełnie mnie nie przekonuje i nie dotyczy. Od kilku lat nie robimy sobie prezentów. Symboliczne podarunki wysyłam do kilku bliskich osób lub wręczam w okresie przedświątecznym osobom z poza rodzinnego grona. W ten sposób i tak pod choinkę lądują małe paczusie od przyjaciół, które otwieram dopiero w Wigilię. Obowiązkowo obdarowuję w święta drobnymi podarunkami zwierzaki, które przyjdzie mi spotkać w tym czasie. I już tak zupełnie niewspółcześnie razem z moją przyjaciółką wymieniamy się odręcznie napisanymi wielostronicowymi listami, które rytualnie czytamy (każda w swoim domu, bo dzielą nas setki kilometrów) późną nocą w Wigilię, gdy wszyscy pogrążeni są już w głębokim śnie. Ot takie moje zwyczaje i tradycje.

Poniżej foto migawki świąteczne.

Fot. Latarnica / 2018


Na Święta...

Kochani, na te piękne świąteczne dni życzę Wam wszystkim zatrzymania, czasu dla bliskich, ale i dla siebie samych, żeby były okazje do wsłuchania się w muzykę, która Wam w duszy gra, chwile do poczytania książek, do zanurzenia dłoni w futrach zwierząt, z którymi dzielicie życie. Spędzajcie ten czas tak, abyście byli szczęśliwi, dbajcie o atmosferę i cieszmy się z obecności bliskich, bo nigdy nie wiemy ile kolejnych świąt przyjdzie nam razem spędzić. A tak już najbardziej tematycznie – bo blogowo – to muszę dodać, żebyśmy wszyscy w Nowym Roku 2019 przeżyli wspaniałe latarniane wyprawy. Tym, którzy jeszcze nie dotarli do wszystkich naszych bliz, życzę aby mieli w Paszportach Latarnika komplet pamiątkowych pieczątek, a ja z pewnością będę docierać do znanych już sobie latarni - co nie wyklucza wzruszeń i emocji.

Dla mnie będą to jak zawsze święta rodzinne, ale i czas odpoczynku po całorocznym pędzie, obowiązkowy czas z książką, kolędami i piosenkami świątecznymi (które już słucham od pocztu grudnia), a także poświęcenie większej uwagi mojemu kocurowi, który za kilka dni skończy 10 lat.

Fot. Latarnica