Latarnica poleca - vol. 33

To w zasadzie nie będzie i nie może być recenzja. Nie mnie osądzać ludzkie losy i życiowe wybory oraz ścieżki karier zawodowych. To raczej garść refleksji po lekturze, luźne przemyślenia i zachęta do poczytania.

Książka dotarła do mnie dzięki Towarzystwu Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego, do którego od lat należę i przy okazji przynależności do niego staram się dalej (głównie poprzez internet) propagować tematykę latarnianą i morską.

Zawsze z przyjemnością czytałam biografie ludzi morza, relacje z wypraw żeglarskich, wielkich eskapad oceanicznych, historie budowy portów, łodzi, rodzenie się i rozwój jednostek muzealnych powiązanych z morzem i wybrzeżem. Ta książka i pomysł na nią doskonale się w te gusta wpasowuje. Nie obawiałam się, że stracę na nią czas. Mimo, że z opisywanych osób znam osobiście zaledwie kilka. Nie miało to większego znaczenia. To kolejna lektura z wielką wodą i marzeniami w tle.

Sama idea ukryta już w tytule podoba mi się. Bo życie czasami tak nas pokieruje, że nie zawsze wielcy i znani ludzie morza czy zasłużeni dla spraw morskich są osobami z dziada pradziada urodzonymi na wybrzeżu. Otóż jak widać po tych zebranych rozmowach - wcale tak nie jest i nie musi tak być. Nie ma żadnej reguły!

Bohaterowie rozmów o morzu, wybrzeżu i swojej pracy zawodowej związanej z morzem często pochodzą z odległych zakątków kraju oraz z samego południa kraju, a w morzu zafascynowało ich coś dzięki przeczytanym w dzieciństwie lekturom, napotkanej osobie, która przeżyła coś fajnego na wybrzeżu lub swój los z nim związała. Czasami opowieść bliższej lub dalszej znajomej zapoczątkuje zew wyruszenia w nieznane i stanie się nasionkiem wielkiego marzenia o pracy na morzu lub w instytucjach z nim związanych.

W tym zbiorze życiorysów mamy niestety tylko dwie kobiety. Ale za to jakie! Krystyna Chojnowska-Liskiewicz to żeglarka, która jako pierwsza samotnie opłynęła kulę ziemską. Druga - Anna Wypych-Namiotko - to kapitan żeglugi wielkiej i obecnie urzędnik państwowy.

Każdy rozdział składa się z dwóch zasadniczych części - krótkiego biogramu bohatera oraz właściwej rozmowy. Mamy tutaj historie m.in. kapitanów żeglugi, rybaków, projektantów statków, pracowników naukowych, nawigatorów, inżynierów, pracowników muzealnych, pasjonatów modelarstwa okrętowego czy duszpasterza ludzi morza.

Nie jestem związana z tym środowiskiem, dla mnie osoby, z którymi rozmawiał Autor są bardzo anonimowe (poza kilkoma) i czytałam ich losy i przebieg zawodowej kariery z ogromnym zainteresowaniem. Najbardziej ciekawiły mnie początki każdej z nich czyli co było tym bodźcem, który pchnął na północ ku wielkiej wodzie i zawodowej przygodzie, która w przypadku wszystkich jest również ich wielką pasją.

Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w przypadku większości jest wymieniana lektura miesięcznika "Morze" i książki podróżnicze pochłaniane w młodym wieku. I coś w tym jest, bowiem ja również doskonale pamiętam numery "Morza" które prenumerował tutaj w Poznaniu mój dziadek i jako małe dziecko z ogromnym zainteresowaniem je przeglądałam - początkowo mogąc jedynie napawać wzrok ilustracjami - pełnymi egzotyki i przygód. Może już wtedy zakiełkowała i we mnie miłość do morza i wybrzeża, która już w dorosłym życiu tylko się rozwinęła. Było coś magicznego i namacalnego w oddziaływaniu tej gazety na ludzi młodych i ciekawych świata.

"Morze szumi pod Tatrami" to doskonała książka dla tych nieprzekonanych czy podjąć swą pracę zawodową w dziedzinie związanej z morzem. Jeśli już dziś czujecie w sobie kiełkowanie takiej idei warto spróbować. Przekona was o tym rozmowa z każdym z bohaterów.

Reasumując  Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki:
Tytuł: Morze szumi pod Tatrami
Autor: Paweł Janikowski
Wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego
Objętość: 392 strony
Oprawa: twarda
Wydanie: Gdańsk 2020

Poniżej okładka, spis treści oraz kilka przykładowych rozkładówek tej książki

Fot. Latarnica


Zdjęcie na niedzielę - 4 kwietnia 2021

W pierwszą niedzielę kwietnia obrazek z elementami wiosny, Wielkanocy i kotami.

Książka o sławnych kotach to moja marcowa lektura - zdecydowanie warta przeczytania. Poznajemy w niej nie tylko trochę faktów z życia prywatnego i zawodowego znanych osób (pisarze, muzycy, malarze, politycy) z kraju i zagranicy, ale dowiemy się jakie i ile kotów posiadali, co dla nich robili, jakie więzi z nimi stworzyli.

Fot. Latarnica / 2021


Zdjęcie na niedzielę - 7 marca 2021

Dziś kolejna kompozycja z książką, która jest warta przeczytania i polecam tym co na co dzień czują podobnie. Jakże rozumiem jej bohaterów. Urodzeni z dala od morza i wybrzeża, a jednak swoje życie z morzem trwale związani. Ja również wolałabym wieść życie bliżej wielkiej wody, ale kiedyś zabrakło mi tej odwagi diametralnej zmiany. Może wszystko jeszcze przede mną...

Fot. Latarnica


Zdjęcie na niedzielę - 28 luty 2021

Dziś zdjęcie zapowiedź. Bo z pewnością pojawi się po lekturze recenzja tej opowieści, w której tytułowa Lampka to córka latarnika. Książka Annet Schaap dostała prestiżową nagrodę Gouden Griffel (w roku 2018) i została przełożona na dziesięć języków.

Fot. Latarnica / luty 2021


Najlepsze lektury 2020 - ranking osobisty [2]

Dziś drugi odcinek subiektywnego rankingu moich NAJ książek za rok 2020. Tym razem ten trudniejszy wybór, bo chciałabym pokazać książki/powieści, które zrobiły na mnie największe wrażenie.

Kiedy przeglądam spis lektur za rok 2020 co chwila przy danym tytule myślę: Super, ekstra, ta to była fajna. Ale wtedy musiałabym tu stawić bardzo dużo pozycji. Chcę pośród tych naprawdę dobrych znaleźć perełki, czyli takie które poza tym, że dostały maksymalną notę miały w sobie to coś więcej, coś co siedzi we mnie po ich przeczytaniu do dziś, jakiś rozdział, scenę która utkwiła w pamięci, poruszyła, dała po głowie.

Takie podejście powoduje że ilość książek się uszczupla i dam radę wybrać te na podium i wyróżnienia. Zatem jeszcze raz przejrzę spis i już się dzielę moimi wyborami.

NAJLEPSZYMI książkami 2020 roku, które wstawiam na podium (kolejność przypadkowa, bo tego już nie potrafię ustawić która z nich jest tą NAJ):

Ruta Sepetys "Sól morza" / Henning Mankell "Włoskie buty" / Michael Crummey "Bez winy"

Z opisu wydawcy:

SÓL MORZA - Zima 1945 roku. Troje młodych ludzi. Trzy tajemnice.

Druga wojna światowa zbliża się ku końcowi. Tysiące uchodźców szukają ratunku przed nadciągającą Armią Czerwoną. W trakcie ewakuacji Prus Wschodnich krzyżują się drogi trojga nastolatków. Emilia, Joana i Florian – każde z innego kraju, każde dręczone poczuciem winy, strachem i wstydem – muszą zrobić wszystko, by dostać się na pokład Wilhelma Gustloffa. Tylko czy zdołają sobie zaufać? I czy to wystarczy, żeby przetrwać?

Ode mnie: wstrząsająca historia uchodźców zmierzających na pokład Wilhelma Gustloffa. W tym rejsie widzieli swoje ocalenie. Jak się stało każdy wie. Jedna z największych katastrof morskich. Powieść wręcz naturalistyczna, waląca po głowie emocjami, przerażająca prawdą o pewnych epizodach II wojny światowej. Zostaje w człowieku na długo. Już po lekturze z ogromnym zainteresowaniem oglądałam dokumenty nt tego rejsu dostępne na YouTube. Polecam!

Z opisu wydawcy:

WŁOSKIE BUTY - Na niewielkiej bałtyckiej wyspie od dwunastu lat mieszka samotnie Frederick Welin, sześćdziesięciosześcioletni emerytowany lekarz. Rytm jego życia wyznaczają codzienne poranne kąpiele w wykuwanym codziennie przeręblu. Jedynymi towarzyszami jego samotnej egzystencji są stary pies i równie wiekowy kot oraz pojawiający się od czasu do czasu hipochondryczny listonosz. Tak trwa to niezmącone niczym życie aż do momentu, w którym na otaczającym wyspę lodzie pojawia się kobieca postać, wspierająca się na chodziku. Okazuje się nią Harriet, miłość życia Fredericka, którą prawie czterdzieści lat wcześniej opuścił bez słowa. Dawna kochanka żąda spełnienia złożonej wiele lat wcześniej obietnicy - chce, żeby Frederick zawiózł ją nad leśne jezioro, o którym niegdyś opowiadał. Ruszają więc w podróż, która całkowicie zmieni starzejącego się, złamanego życiem człowieka.

Dziwaczna prośba dawnej miłości pociągnie za sobą lawinę zdarzeń i spotkań, które nie pozwolą byłemu lekarzowi wieść dawnej, wycofanej egzystencji, ale zmuszą go do powrotu do życia i rozliczenia z przeszłością.

Ode mnie: To była moja pierwsza styczność z tym znanym i cenionym autorem. Od pierwszej strony zakochałam się w tej opowieści i jej niespiesznej fabule. Jest ona taka ociężała jak wiek i schorzenia głównego bohatera a jednak wpada się w jej czar, język, styl, pejzaże i nie idzie przestać czytać. Postać dawnej kochanki wkracza gwałtownie w samotne i uporządkowane życia bohatera i wszystko się zmienia. Odkrywamy kolejne karty. Przeszłość miesza się z teraźniejszością. Coś wspaniałego językowo. Zakochałam się w tej wysepce i miejscach gdzie rozgrywa się akcja. Doskonała historia i niepopularnej schyłkowej fazie życia.

Z opisu wydawcy:

BEZ WINY - to odważna, czuła i przewrotna powieść psychologiczna najwyższej próby, rozgrywająca się w swoistym zawieszeniu poza światem: w przestrzeniach szarości, w których miłość, niewinność i wrodzona ludzka prawość ścierają się z ciemnotą, lękiem i popędami instynktu.

Bohaterami rozgrywającej się na przełomie XVIII i XIX wieku powieści „Bez winy” są Ada i Evered, rodzeństwo żyjące wraz z rodzicami w odciętej od świata zatoczce na północnym wybrzeżu Nowej Fundlandii. Gdy pewnej strasznej zimy oboje rodzice umierają, dzieci postanawiają pozostać w samotnej chacie nad wodą i kontynuować tam jedyne życie, jakie znają – rok po roku, przez całe lato, w nieludzkich warunkach łowić ryby, aby zarobić na zapasy pozwalające przetrwać kolejną srogą zimę. Niespełna dwunastoletni Evered i o dwa lata młodsza Ada będą musieli zmierzyć się jednak nie tylko z głodem, chorobą i żywiołami. Staną również twarzą w twarz z własnym niebywale ograniczonym pojęciem o świecie oraz nienazwanymi, coraz trudniejszymi do kontrolowania, narastającymi w skrajnym odosobnieniu emocjami – osiągającymi apogeum, gdy w okresie dorastania zacznie budzić się między nimi całkowicie dla nich niezrozumiałe napięcie seksualne...

Ode mnie: Miałam mieszane uczucia. Wiedziałam, że powieści tego autora są wysoko oceniane i zachwycają, ale bałam się że nie podołam, że będzie to za trudne, za ambitne. Jakież było moje miłe rozczarowanie. Nie dość, że nowy Autor - do nich podchodzę z rezerwą - bo albo się sprawdzi, albo już nigdy więcej nie sięgnę. To jeszcze osadza akcje książek na mojej ukochanej Nowej Fundlandii. Czy zepsuje mi obraz tych ziem tak mile zapamiętanych po "Kronikach portowych" i "Zwariowanej łódce"? A jednak od pieszych zdań czułam że to będzie zachwyt. Byłam sama zaskoczona jak wciągnęła mnie ta powieść. Bohaterowie mówią trochę archaicznym językiem, to bardzo prości ludzie, historia dramatyczna, przygnębiająca, wręcza porażająca pod każdym względem. Pokochałam ten styl i to co Autor chce nam przekazać. Napisane przepięknie, bez ubarwiania i wiele scen nie chce wyjść z głowy. Jakbym tak była i na własne oczy podglądała bohaterów. Na bank sięgnę kolejne książki Crummeya.

Podsumowanie: Ciekawym faktem jest to, że trzy najważniejsze powieści 2020 roku to wszystko dla mnie autorzy nieznani i mój pierwszy kontakt z ich twórczością. Mam już kolejne tytuły, które wyszły spod ich pióra i na pewno sięgnę, aby poczuć czy czar był jednorazowy (a nawet jeśli tak to te historie i tak się bronią) czy podtrzymają swoją formę literacką w moich oczach.

WYRÓŻNIENIA:

S.K. Tremayne - Zanim umarłam / Peter May za całokształt tj wszystkie 4 tytuły przeczytane w 2020 roku - Człowiek z Wyspy Lewis, Jezioro tajemnic, Na szlaku trumien i Na gigancie / Eric Berg za całokształt tj dwa tytuły przeczytane w 2020 - Zatokę cieni i Dom mgieł

ZANIM UMARŁAM - od wydawcy:

Przeżyła wypadek, ale prawdziwy koszmar miał się dopiero zacząć… Kath nie może się nadziwić swojemu szczęściu – z wypadku, którego nie powinna przeżyć, wyszła lekko poobijana i z tymczasową utratą pamięci. Rodzina nie podziela jej entuzjazmu. Mąż jest oziębły, a córka zachowuje się dziwnie. Kath wciąż zadaje sobie jedno pytanie: o czym jej nie mówią?

Ode mnie: Tremayne dla mnie to tzw. pewniak podobnie jak dwoje pozostałych wyróżnionych pisarzy. Pisze pod pseudonimem, ale to brytyjski pisarz i dziennikarz. Odkąd przeczytałam jego "Bliźnięta z lodu" mam już za sobą wszystkie 4 wydane w Polsce powieści. Każda zachwyciła i zostawia po sobie wrażenie, że w ramach gatunku (thriller psychologiczny) to najwyższa półka. Biorę w ciemno wszystko co napisze.

ERIC BERG

DOM MGIEŁ - od Wydawcy

Przeszłość zawsze Cię dogoni. Czy naprawdę chcesz spotkać swoich dawnych znajomych?
Czwórka przyjaciół z młodości na wiele lat traci kontakt ze sobą. Kiedy w końcu odnajdują się dzięki internetowi i mediom społecznościowym, postanawiają spędzić ze sobą weekend na malowniczej wyspie Hiddensee. Podczas spotkania dochodzi jednak do tragedii. Podczas burzliwej, sierpniowej nocy trzy osoby giną od strzału z broni. Dodatkowo jedna z kobiet zostaje ciężko ranna i zapada w śpiączkę.
Dwa lata po masakrze sprawę na nowo analizuje dziennikarka Doro Kagel. Czy uda się jej odkryć, co naprawdę wydarzyło się tej przerażającej nocy.

ZATOKA CIENI - od Wydawcy:

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.
Czego nigdy nikomu nie zdradzisz?
Marlene Adamski z nieznanych powodów skacze z balkonu swojego
domu. Uchodzi z upadku z życiem, lecz od tej pory nie mówi ani
słowa. Psychoterapeutka Ina Bertholdy nie potrafi wyjaśnić zachowania
sześćdziesięciodwuletniej żony piekarza. Ponieważ sprawa
nie daje jej spokoju, jedzie do meklemburskiej wioski Prerow, by
odwiedzić pacjentkę. Wydaje się, że Marlene jest otoczona troskliwą
opieką, lecz postawa jej męża wprawia Inę w  zdumienie.
Mężczyzna nawet na chwilę nie zostawia żony sam na sam z psychoterapeutką.
Robi wszystko, by uniemożliwić kobietom rozmowę.
Czternaście miesięcy wcześniej w kuchni Adamskich zbiera się przy
stole osobliwe towarzystwo. Zgromadzeni planują coś potwornego…

Ode mnie: jego pierwszą powieść pt "Ruiny na wybrzeżu" przeczytałam w 2017 roku. Zrobiła tak ogromne wrażenie (z resztą pamiętam o niej do dziś), że czekałam z niecierpliwością na kolejne. I tak przyszły już dwie i obie nie zawiodły. Berg to pisarz niemiecki (kiedyś wydawało mi się że nie cenię literatury niemieckiej ale po zachwytach nad cyklem Petera Wolfa o Fryzji już w życiu tak nie powiem) piszący połączenie kryminałów z thrillerami. Obie historie są wspaniałe i czyta się jednym tchem.

PETER MAY

CZŁOWIEK Z WYSPY LEWIS - od Wydawcy

Druga część, po "Czarnym domu", trylogii Petera Maya o wyspie Lewis

CZŁOWIEK BEZ IMIENIA
Niezidentyfikowane zwłoki zostaną znalezione w torfowisku na wyspie Lewis. Jedyną wskazówką do odkrycia do tożsamości jest zbieżność DNA z lokalnym rolnikiem.

CZŁOWIEK BEZ PAMIĘCI
Jednakże Tormond Macdonald, starszy pan cierpiący na demencję, twierdzi, że jest jedynakiem.

CZŁOWIEK BEZ WYBORU
Gdy rodzina Tormoda prosi o pomoc Fina Macleoda, czuje się on w obowiązku rozwiązać tę zagadkę

JEZIORO TAJEMNIC - od Wydawcy:

Hebrydy Zewnętrzne to mroczne i surowe miejsce, gdzie w ciągu jednej nocy może zniknąć jezioro, ukazując wrak awionetki ze zwłokami zaginionego przed laty słynnego rockmana.

I nie ma w tym żadnej magii.

Są za to głęboko skrywane konflikty zamkniętej purytańskiej społeczności, jest podłość i chciwość.

I jest mur milczenia.

Jeśli Fin Macleod go nie zburzy, nie odkryje, co naprawdę zdarzyło się na wyspie Lewis przed siedemnastu laty. A musi to zrobić, bo chociaż nie pracuje już w policji, to wciąż myśli jak inspektor.

NA GIGANCIE - od Wydawcy

Pięciu nastolatków z marzeniami. 
Pięć dekad strachu.
JEDNA MROCZNA PRAWDA.

Glasgow, 1965 rok. Jack Mackay, nieustępliwy, uparcie dążący do celu nastolatek, nie wyobraża sobie życia, które miałoby być nudne i przewidywalne. Chłopak ma tylko jedno marzenie, a jest nim przeprowadzka do Londynu. Udaje mu się przekonać czterech muzyków ze swojego zespołu, by wyjechali do Wielkiej Brytanii, gdzie czeka ich kariera muzyczna.

Glasgow, 2015 rok. Sześćdziesięciosiedmioletni Jack Mackay nie ma odwagi spojrzeć wstecz na życie pełne niepowodzeń i przeciętności. Wciąż nękają go obrazy tego, co wydarzyło się przed pięćdziesięciu laty. Dręczą go wspomnienia, przed którymi tak uciekał.

Londyn, 2015 rok. Martwy mężczyzna leży w jednopokojowym mieszkaniu. Nad jego ciałem stoi bezlitosny zabójca. Nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia. To, co pięć dekad temu zaczęło się jako niewinna pogoń nastolatków za marzeniami, dziś stało się koszmarem na jawie, gotowym zniszczyć życie wszystkich pięciu mężczyzn.

„Na gigancie” jest trzymającym w napięciu thrillerem, przedstawiającym losy trwającej półwiecze przyjaźni między pięcioma chłopakami, których połączyły wspólna pasja i wspólne marzenia, a wszystko to na tle dwóch wyjątkowo klimatycznych miast.

NA SZLAKU TRUMIEN - od Wydawcy:

Wyspa Harris, Hebrydy Zewnętrzne.
Wyrzucony na plażę mężczyzna nie ma pojęcia, gdzie się znajduje ani kim jest. Stopniowo dowiaduje się kolejnych szczegółów o sobie: nazywa się Neal Maclean i zjawił się na Harris przed rokiem, by pisać książkę. Tyle że w jego komputerze nie ma po niej ani śladu. Jedyne, co znajduje w domu, to mapka z zaznaczoną trasą zwaną Szlakiem Trumien.

Wyspa Flannana.
Na niezamieszkanej wysepce archipelagu Hebryd Zewnętrznych, z której ponad sto lat temu w tajemniczych okolicznościach zniknęło trzech latarników, zostają znalezione zwłoki zamordowanego mężczyzny. Policja podejrzewa Macleana. A jemu trudno dowieść niewinności, skoro nadal niewiele pamięta i sam nie jest o niej przekonany.

Edynburg.
Karen Flemming, zbuntowana nastolatka, która od dwóch lat zmaga się z traumą po samobójstwie ojca naukowca, dostaje od jego przyjaciela dziwny list napisany przez ojca przed śmiercią. I budzi się w niej podejrzenie, że tata wciąż żyje, a za jego zniknięciem może stać koncern, w którym pracował.

Ode mnie: Peter May szkocki pisarz i scenarzysta. Jego "Czarny dom" tom 1 trylogii Wyspa Lewis przeczytałam w 2018 roku i została jedną z moich książek roku. To było wielkie BUM i WOW jednocześnie. Miłość od pierwszego akapitu. I w żadnej kolejnej książce mnie nie zawiódł. Najczęściej akcja jego powieści rozgrywa się na wyspach szkockich ale bywają wyjątki. Od kryminalnych powieści odstaje "Na gigancie" - to już literacki majstersztyk! Coś na kształt genialnej "Ostatniej kolejki " Grahama Swifta ale po szkocku. Nie odmowie sobie nigdy lektury tego co napisze. Jestem już wierną fanką na zawsze.

Fot. okładek z internetu (głównie z portalu lubimyczytac.pl)

Fot. główna wpisu:  Janko Ferlic / pexels.com


Najlepsze lektury 2020 - ranking osobisty [1]

Tak się składa, że dziś przypadają moje urodziny. Nie może być lepszej okazji do przedstawienia swoich osobistych wybranych "NAJ" lektur za rok 2020. Jak pokazuje spis udało mi się prawie osiągnąć cel - czyli 104 lektury.

Skąd bierze się ta liczba? Otóż rokrocznie biorę udział w zabawie na facebooku - Przeczytam, 52 książki w roku. To takie całoroczne wyzwanie stawiające pułap przeczytania jednej książki tygodniowo. Kiedy się to osiągnie wchodzi się na pułap 104 książek, czyli 2 x 52 co daje dwie książki na tydzień. Ja rok 2020 skończyłam z 99 tytułami na liczniku. Kilku jednak zabrakło.

Z efektu liczbowego i jakościowego jestem bardzo zadowolona. I choć większość oceniłam na maksymalną notę, to wśród nich zawsze są takie, które wybijają się na tle innych. Czasami to sprawdzeni autorzy, czasami w ciągu roku poznaję nowego twórcę i jest wielkie olśnienie i zachwyt.

Podobnie jak na początku roku 2020 podzielę ten wpis na lektury NAJ w kategorii Literatura związana z wybrzeżem oraz Literatura faktu/reportaż/biografia.

W drugim wpisie podzielę się moimi typami wybranymi z powieści autorów rodzimych i światowych. To zawsze najtrudniejszy wybór.

Literatura związana z wybrzeżem

Na podium za rok 2020 wchodzą (kolejność przypadkowa):

Jurata - cały ten szpas

Dziewięćdziesiąt lat temu zauroczeni swoim morzem Polacy zamarzyli o kurorcie z prawdziwego zdarzenia. Jurata natychmiast stała się ulubionym miejscem wakacyjnych pobytów ówczesnych elit. Można tu było spotkać Wojciecha Kossaka, zajeżdżającego przed swój dom lśniącym automobilem. Plażą przechadzał się prezydent Mościcki, a w luksusowych pensjonatach zatrzymywały największe gwiazdy z Bodo, Smosarską i Kiepurą na czele.

Krótka przedwojenna historia zakończyła się we wrześniu 1939 roku. Letnicy wyjechali, a Niemcy skwapliwie korzystali z jurackiej infrastruktury. Odpoczywali tu lotnicy Luftwaffe i młodzież z Hitlerjugend.

[...] Anna Tomiak opowiada o nadmorskim kurorcie od jego początków w 1928 roku, przez zmianę w centrum wczasów pracowniczych, aż po powrót do elitarności w latach 90. i czasy współczesne. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: To kolejna książka o historii Juraty, którą dosłownie połknęłam. Uwielbiam patrzeć na nią przez pryzmat okresu gdy się rodziła jako ekskluzywny kurort dla elit i kocham wyszukiwać na miejscu ocalałe resztki dawnej świetności.

Wakacje 1939

Od marca 1939 roku Polska graniczyła z III Rzeszą nie tylko od zachodu, ale też od południa, mimo to, jeszcze na początku lata niewielu było pesymistów. Do sezonu urlopowego przygotowywano się jak zwykle nieco wcześniej. Oprócz niepokojących wieści, w gazetach znajdowało się także miejsce dla wakacyjnych tematów i anonsów zachęcających do spędzenia urlopu w znanych kurortach.

Ludzie z pierwszych stron gazet: Nałkowska, Barszczewska, Halama, Mościcki, Gombrowicz i ci mniej znani: Straszewicz, Parnell, Pruszkowski, Roszkowska, Stempowski - w scenerii upalnego lata. Ich nadzieje, tęsknoty, żarty, marzenia i plany. Szlaki przemierzane luksusowymi, szybkimi wagonami o aerodynamicznych kształtach, liniami LOT-u, ale także własnymi samochodami oraz ekonomicznymi wagonami trzeciej klasy. 
Największą popularnością wśród elity cieszą się: Zakopane, Jurata, Krynica, Zaleszczyki i urokliwe letniska: Kosów Huculski, Jaworze, Kazimierz. Słoneczny polski modernizm Ciechocinka oraz campingi wagonowe.

W drugiej połowie sierpnia – choć to przecież pełnia sezonu – ośrodki wczasowe powoli pustoszeją. Coraz więcej złych wieści u schyłku tego lata sprawia, że wielu urlopujących, skraca swoje wywczasy. Wrzesień tego roku będzie miał zupełnie inne barwy. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: To kolejna tego typu pozycja na naszym rynku zbliżona choćby do "Pokoju z widokiem - lato 1939" Marcina Wilka (również ją wyróżniłam wśród lektur za 2019 rok). Aż ciarki przechodzą, gdy czyta się o wakacjach 1939 roku wiedząc już co się wydarzyło 1 września 1939 roku. Bardzo interesująca, doskonale napisana.

Kuźnica - gdzie morze całuje zatokę

Kolejna publikacja Małgorzaty Abramowicz o czasach dwudziestolecia międzywojennego nad brzegiem Bałtyku. Opowiada o przemianie małej wioski rybackiej w modne letnisko, o nieustającej walce z żywiołem, o ludziach, którzy na wąskim pasku ziemi, między Wielkim i Małym Morzem z ogromną determinacją walczyli o swoje domy. Jak zwykle pomocne były: prasa międzywojenna, notatki i artykuły, zachowane w archiwach dokumenty, pocztówki, ilustracje i zdjęcia z prywatnych albumów. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: nie mogło zabraknąć w wydaniu książkowym lektury dotyczącej mojej ukochanej Kuźnicy na Półwyspie Helskim, do której jeżdzę od 1997 roku. Dla mnie ta książka ma bardzo osobisty wymiar. czytałam z wypiekami na twarzy i wzruszeniem, bo znam każdy kąt tej małej rybackiej miejscowości na najwęższym odcinku półwyspu. Na dodatek cenię wszystkie monografie pani Abramowicz i mam już niestety za sobą te lektury. Szkoda tylko, że niektóre archiwalne zdjęcia tak niewielkich rozmiarów.

Dwa wyróżnienia:

Ode mnie: Prace pani Ireny Elsner ("Półwysep Helski...") bardzo cenię, bo sama przeszukuje archiwa, dociera do niesamowitych dokumentów i tekstów w archiwach niemieckich i własnym sumptem wydaje naprawdę wartościowe publikacje dotyczące wybrzeża i historii (głównie okolic Choczewa, ale nie tylko).

Ode mnie: Sopot między wojnami - połączenie wspaniałych archiwaliów fotograficznych i bardzo ciekawe tematyczne rozdziały. Dla kogoś kto lubi a nawet kocha Sopot pozycja obowiązkowa.

Literatura faktu/reportaż/biografia

Na podium za rok 2020 wchodzą (kolejność przypadkowa):

Kocie chrzciny

Kissanristiäiset, kocie chrzciny, to pretekst do świętowania, muzyki, śpiewu. Finowie umieją imprezować i nie stronią od alkoholu, tak w towarzystwie, jak w samotności (to słynne fińskie „gaciopicie” w domu, na kanapie, w bieliźnie lub wyciągniętych dresach). Ale Małgorzata Sidz zaprasza nas nie tylko do zabawy – uchyla przed nami drzwi do fińskich domów, przedstawia fińskie rodziny, opowiada o fińskiej mentalności, o pracowitości i wyrozumiałości, alkoholizmie i samotności. Zabiera nas do domków letniskowych i do domów spokojnej starości. Pisze o historii, skomplikowanych relacjach z sąsiadami i o mniejszościach, ale też o Muminkach, Tove Jansson i saunach. Jej Finlandia to kraj wymykający się stereotypom, pełen sprzeczności i podziałów, wspaniały i trudny zarazem. Kraj lata i zimy. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: dopiera ta lektura i wnikliwa analiza tego kraju tak mocno mi uświadomiła jak jak kocham Finlandię. Każdy rozdział zachwyca. Kraj, ludzie, zwyczaje, przyroda, kultura. Pochłonęłam z ogromnym apetytem.

Przeżyć - moja tragedia na Nanga Parbat

W styczniu 2018 roku Tomasz „Czapkins” Mackiewicz i Élisabeth Revol stanęli na wymarzonym szczycie Nanga Parbat. Mieli to zrobić po swojemu i bez żadnego rozgłosu. Jednak w drodze powrotnej Czapkinsa dopadła choroba wysokościowa. Revol sprowadziła go do szczeliny w śniegu około 800 m poniżej szczytu, gdzie został na zawsze. – Jest mi zimno, chcę odpocząć – miał powiedzieć w ostatnich słowach, które w intymnym wyznaniu na łamach tej książki wspomina Francuzka.

„Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat” jest osobistym, emocjonalnym zapisem dramatu Élisabeth Revol, ocalałej dzięki brawurowej akcji ratowniczej prowadzonej przez himalaistów, którzy w tym czasie uczestniczyli w Zimowej Narodowej Wyprawie na K2 – Adama Bieleckiego, Jarosława Botora, Denisa Urubkę i Piotra Tomalę. Revol po raz pierwszy z tak szczegóowo wspomina przebieg tragicznych wydarzeń. Szczera do bólu, konfrontuje się z własną traumą i emocjami, by swoimi słowami opowiedzieć tę intymną historię, która wydarzyła się na oczach milionów ludzi na całym świecie.

„Wciąż wracam do tego, co przeżyłam tam z nim – a potem już bez niego. Kiedy jestem sama, przychodzą mi do głowy jednocześnie tysiące słów, widzę tysiące niuansów. Może potęga słów złagodzi ból… Cały czas myślę o nim; o tym, jak żył, o jego filozofii, jego sztuce życia, jego miłości do Nangi…” – fragment listu Élisabeth Revol do tragicznie zmarłego partnera wspinaczkowego Tomka Mackiewicza [opis od Wydawcy]

Ode mnie: w 2019 roku wyróżniłam "Czapkinsa" opowieść biograficzną o Tomku Mackiewiczu - partnerze wypraw Revol na Broad Peak. Tym razem historia tej drugiej. I to jak napisana! Jedna z najlepszych książek biograficzno-górskich jakie czytałam i jakie przeżyłam, bo dostarczyła mi sporo nerwów i wzruszeń. TO tak świeża historia i pamiętam tamte trudne dni i wieści na jakie się czekało nasłuchując media.

Życie po Broad Peak

Opowieść żony himalaisty.

W marcu 2013 roku świat przeżywał wielki sukces czterech polskich himalaistów – pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. Chwilę później cała Polska zamarła. Dwóch wspinaczy rozpoczęło dramatyczną walkę o życie, a kiedy ją przegrali, rozgorzała narodowa dyskusja o etyce himalaizmu i partnerstwie w górach. Dysputy i oskarżenia ciągnęły się tygodniami, tymczasem w Zakopanem, z dala od zgiełku, została pogrążona w rozpaczy rodzina Maćka Berbeki – jego żona Ewa i czterech synów. Od ponad trzydziestu lat ich wspólnego życia Ewa bała się właśnie tego momentu. Choć byli jedną z nielicznych par w świecie alpinistów, których góry nie rozdzieliły, ostatecznie to one zabrały najważniejszą osobę w jej życiu. A mimo to syn Maćka, Franek, żegnając Ojca, powiedział w imieniu całej rodziny: „Chciałbym podziękować Bogu za góry, które ukształtowały naszego Tatę i towarzyszyły mojej rodzinie od bardzo dawna. I wciąż będą towarzyszyć”.

Ta książka to opowieść o miłości, pasji i akceptacji… aż po grób. [nota od Wydawcy]

Ode mnie: kolejna górska i biograficzna lektura. Wywiad rzeka z żoną znanego himalaisty Maćka Barbeki. Bardzo osobista rozmowa, bardzo szczera, bardzo poruszająca. Najwyższa półka tego gatunku.

Dwa wyróżnienia:

Ode mnie: Krzysztof Wielicki - dla mnie człowiek legenda, doskonały wspinacz i kierownik wypraw wysokogórskich. Nie znałam jego życia prywatnego, ani drogi do gór. Tą książkę czyta się jednym tchem i jest bardzo wciągająca. Także jako portret pewnych dekad z dziejów PRL oraz inny obraz tego samego środowiska górskiego czasów współczesnych. Wielkie i małe wyprawy od kulis i logistyki, do tego naprawdę bardzo ciekawe życie pełne pasji i namiętności.

Ode mnie: Niech to szlak - wydawało by się że będzie to suchy pełen faktów obraz zebranych i wybranych wypadków w naszych górach, ale ta książka to coś więcej. To nie tylko współczesne wypadki ale i sięganie daleko wstecz - nawet o 100 lat. Różnorodne epoki, rożne pobudki i motywacje wspinania, różne rozmiary tragedii. To nie kronika policyjna - to obraz środowiska ratowników ale i przykry często portret polskiego turysty górskiego, który nie czuje respektu przed grozą gór i jest w swych decyzjach naiwny i lekkomyślny.

Fot. główna wpisu Janko Ferlic / pexels.com


Lektury 2021

Przede mną kolejny rok wyzwań lekturowych. W 2020 roku założyłam sobie, że moim czytelniczym Everestem będzie dotarcie do pułapu 104 książek czyli 2 tygodniowo.

Szczytu marzeń nie osiągnęłam, ale byłam blisko i zakończyłam go z 99 przeczytanymi tytułami. A to oznacza, że z roku na rok jest coraz lepiej (w 2019 - 90 książek, w 2018 - 85 tytułów).

W tym stawiam sobie ponownie to samo wyzwanie. Ruszam ponownie na Everest. 104 to bardzo dobra cyfra. Oby się udało. Ale jak wiadomo, nie każda ryzykowna i wymagająca wyprawa kończy się sukcesem. mam ten fakt z tyłu głowy i co będzie to będzie. Czas start!

Lektury 2021:

  1. Serca bicie. Biografia Andrzeja Zauchy - Katarzyna Olkowicz - styczeń - nota 5
  2. Wham! George i ja - Andrew Ridgeley - styczeń - nota 5
  3. Ciało na wrzosowisku - Lars Kjadegaard (tom 1 cyklu) - styczeń - nota 5
  4. Śmierć pisarki - Lars Kjadegaard (tom 2 cyklu) - styczeń - nota 5
  5. Żegnaj siostro - Lars Kjadegaard (tom 3 cyklu) - styczeń - nota 5
  6. Zamknięta trumna - Lars Kjadegaard (tom 4 cyklu) - styczeń - nota 5
  7. Ludzkie szczątki - Lars Kjadegaard (tom 5 cyklu) - styczeń - nota 5
  8. Nie odpisuj - Marcel Moss - styczeń - nota 5
  9. Wyspa powrotów - Peter May - styczeń - nota 5
  10. Opowieści o kotach, które rządziły światem - Kimberlie Hamilton - styczeń - nota 5
  11. Czerwień kości (3 tom cyklu szetlandzkiego) - Ann Cleeves - styczeń - nota 5
  12. Krótka historia jednego zdjęcia. Kobiety - Paulina Tyczkowska, Jakub Kuza - styczeń - nota 5
  13. Nie patrz - Marcel Moss (2 tom trylogii hejterskiej) - styczeń - nota 5
  14. Twardziel z Saffle (7 tom cyklu o Martinie Beck) - Per Wahloo, Maj Sjowall - styczeń - nota 5
  15. Nie krzycz - Marcel Moss (3 tom trylogii hejterskiej) - styczeń/luty - nota 5
  16. III Rzesza okupuje Danzig - Władysław Szarski - 28 Zeszyt Helski - styczeń - nota 5
  17. Zamknięty pokój - (8 tom cyklu o Martinie Beck) - Per Wahloo, Maj Sjowall - styczeń/luty - nota 5
  18. Pułapka - Melanie Raabe - luty - nota 5
  19. Prawda - Melanie Raabe - luty - nota 5
  20. Świst umarłych - Graham Masterton (9 tom cyklu Katie Maguire) - luty - nota 5
  21. Cień - Melanie Raabe - luty - nota 5
  22. Szaniec - Agnieszka Jeż - luty - nota 5
  23. Morze szumi pod Tatrami - Paweł Janikowski - luty - nota 4+
  24. Hamish Macbeth i śmierć obżartucha (tom 8 serii) - M.C. Beaton - luty - nota 5
  25. Odwet - Claire Douglas - luty - nota 5
  26. Ktokolwiek widział - Claire Douglas - luty/marzec - nota 5
  27. Hamish Macbeth i śmierć wędrowca (tom 9 serii) - M.C. Beaton - marzec - nota 5
  28. Rejon umocniony Hel oczami cywilów (z cyklu Zeszyty helskie) - marzec - nota 5
  29. Na nordzie - przewodnik po osobliwościach ziemi puckiej - Artur Jabłoński - marzec - nota 4
  30. Siostry - Claire Douglas - marzec - nota 5
  31. Stanisław Sołdek - patron statku "Sołdek" - Elżbieta Wróbleska - marzec - nota 4
  32. Rodziny himalaistów - Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin - marzec - nota 5
  33. Później - Stephen King - marzec - nota 5
  34. Szlakiem latarń morskich województwa pomorskiego - Kazimierz Bielecki - marzec - nota 4
  35. Szlakiem latarń morskich województwa zachodniopomorskiego - Kazimierz Bielecki - marzec - nota 4
  36. Sławne koty i ich ludzie - Heike Reinecke, Andreas Schlieper - marzec - nota...
  37. Wizyta - Helen Phillips - marzec - nota 3+
  38. Kiedy spałaś - Liz Lawler - marzec - nota 5+
  39. Niewidzialny strażnik (tom 1 cyklu Dolina Baztan) - Dolores Redondo - marzec/kwiecień - nota 5
  40. Jak wytresować kota 4 - Historie prawdziwe - Dawid Ratajczak - kwiecień - nota 5
  41. Tryptyk Helski część II - od roku 1920 do roku 1938 - Mirosław Kuklik - kwiecień - nota 5
  42. Zabójcza przyjaźń - Alice Feeney - kwiecień - nota 5
  43. Pięć Stawów. Dom bez adresu - Beata Sabała - kwiecień - nota 5
  44. Córka kota Salomona - Sheila Jeffries - kwiecień - nota 5
  45. Zero zahamowań - Michał Rusinek - kwiecień - nota 4+
  46. Czy to pierdzi? Sekretne (gazowe) życie zwierząt - Nick Caruso - kwiecień - nota...

Mysza zaprasza do czytania. Książki są cudownymi światami do odkrycia. Czytajcie jak najwięcej w nowym roku!

Fot. Latarnica/ grudzień 2020

Fot. główna wpisu Tomasz Lerczak /Kuźnica 2019


Ostatni dzień 2020 roku...

To mia być "mój" rok. Tak czułam, tak się nastawiałam... bo jestem numerologiczną czwórką a jeśli zliczyć 2+0+2+0 to otrzymujemy 4.

Niestety to nie był rok marzeń. To nie był nawet zwyczajny rok. Było gorzej... Dużo trudnych chwil, emocji, przeszkód, bólu, niepewności.

Kończę go w spokoju, z ostatnią lekturą przy boku - tomikiem poezji Asi Wzorek Głowackiej. Tak, tak... nazwisko Wzorek nie przypadkowe, z TYCH Wzorków, z tych latarników, strażników światła.

O rankingu książek, statystyce za 2020 rok jeszcze będzie. Dziś tylko szeptem wypowiedziane życzenia by 2021 przywrócił nam wszystkim wolność fizyczną i psychiczną.

A poniżej efekt zabawy z aparatem i klimatami rozewskimi oraz poezją Asi.

Fot. Latarnica /grudzień 2020

Fot. główna wpisu Polina Kovaleva/ Pexels.com


Jej pierwsze święta...

Nie znamy przeszłości Myszy. Jest z nami od 4 lipca 2020. Nie wiemy jak spędzała przez kilka lat święta - czy to był czas głodu i marznięcia czy ktoś dokarmiał i dawał choć kawałek piwnicy.

Mysza przez kilka lat żyła na ulicach Poznania. Potem straż miejska zawiozła ją do schroniska. Po ponad roku siedzenia w klatce trafił się jej dom. Nasz dom. W styczniu skończy 6 lat. Jeszcze chwila i będzie kocią seniorką. To co doświadczyła w te święta było nowe i inne. A jakie? Oto foto migawki.

Fot. Latarnica / grudzień 2020


Świąteczno-noworoczna przerwa

W tym covidowym trudnym roku 2020 wszystko jest inne, dziwne, niestandardowe. Dlatego zrezygnowałam z tradycyjnych życzeń świątecznych i ogłaszam przerwę do nowego roku (jaki będzie? czy lepszy? uwolni nas?). Jeśli coś mnie najdzie by tu wrzucić wpis zrobię to, ale generalnie chcę się wyłączyć, odciąć.

Jak mogłabym życzyć dobrych czy wesołych świąt kiedy wokół tyle dramatów, a dla wielu osób był to rok gdy utracili bliskie osoby, stracili pracę, biznes życia, marzenia, związki czy grunt pod nogami (z przeróżnych przyczyn).

Nie był to i dla mnie lekki rok. Wiosna przyniosła odejście ukochanego kocura Errora, a już dzień po tym smutnym rozstaniu w kraju ogłoszono pierwsze obostrzenia i zamknięto mnie w domu uniemożliwiając ucieczkę od rozpaczy zamkniętej w 4 ścianach domu.

Cudem udało się nam wyjechać w czerwcu na urlop na Półwyspie Helskim zarezerwowany już w listopadzie rok wcześniej. Ale i on był inny. Ludzie w maseczkach, połowa miejsc, izolacja, nieczynne muzea i latarnie morskie. Niby wolność ale jak okrojona. Nawet w podróży nad morze trudno było wcześnie rano znaleźć miejsce na postój czy posiłek.

Wahałam się z kolejną adopcją kota bo schroniska dla zwierząt zamknięto, a potem wprowadzono adopcje na nowych zasadach - w zasadzie w ciemno bez kontaktu i widzenia ze zwierzakiem. Jednak było mi strasznie smutno, a dom był tak pusty i cichy. Podjęłam wyzwanie i tak od lipca jest z nami Mysza z covidowej adopcji. Nie żałuję choć początki nie były łatwe.

Potem nastąpiła druga faza pandemii i było jeszcze trudniej. Już nie słyszało się tylko o chorych i zgonach. Covid był blisko i wszędzie wokół nas, dotykał najbliższych. Przyszło mi jako jedynej pracować na miejscu w pracy. Puste biurka, puste pokoje. Coś dziwnego i niełatwego do akceptacji.

No i mamy koniec roku. Są na horyzoncie nadzieję na poprawę, są nadzieje we mnie. W tym wszystkim głęboko wsiąkłam w książki. Bez nich nie wyobrażam sobie dobrego przeżycia tego czasu. Zaoferowały mi chwilowy pobyt w tak wspaniałych światach. Ponieważ nie mam tv i nie tęsknie do niego książka stała się wypełniaczem i terapią poza moją kocią przyjaciółką.

Dziś 25 grudnia. Zatem mamy święta AD 2020. W innym świecie, innym kraju, innej rzeczywistości.

Życzę Wam abyście w tych dniach jednak się odnaleźli w blasku świec i widzieli tą jasność w dacie 2021. Oby on nas oczyścił i przywrócił normalność i wolność. I żeby sezon wiosenno-letni 2021 otworzył latarnie dla takich szaleńców jak my.

Dobrego i bezpiecznego czasu świętowania...

Latarnica

Fot. Latarnica / grudzień 2020

Fot. główna wpisu Olya Kobruseva/ Pexels


Prezentowe propozycje - latarnie i koty

Tak, wiem... Jest już za późno na planowanie i kupowanie prezentów, a mnie taki wpis wpadł dopiero teraz do głowy. Może się tak jednak zdarzyć, że w dobie covid-u z pewnymi osobami będziemy się widzieć dopiero w nowym roku więc nic straconego. Prezent można jeszcze kupić czy zamówić a od stycznia na pewno będą liczne promocje.

Moje propozycje podzieliłam na dwie grupy. Na prezenty dla książkowe dla kociarzy (pomijam inne gatunki gadżetów, bo dni nowego roku by nie starczyło na blogu aby to wszystko pokazać) i faromaniaków.

Nie będę powielać opisów książek, bo znajdziecie je w dużych księgarniach internetowych lub na stronach wydawców. Te wybrane są to tzw. przeze mnie sprawdzone i bardzo polecane.

DLA KOCIARZY

DLA FAROMANIAKÓW

Fot. główna wpisu Giftpundits.com / Pexels


Zdjęcie na niedzielę - 20 grudnia 2020

Na kilka dni przed świętami niech w niedzielę cieszy oczy kawa w klimatach świątecznych.

Na talerzyku już domowe wypieki, w książce dekoracje bożonarodzeniowe, kartki świąteczne z motywem świąt i śnieżnej zimy. A wokół świetliście, bo przecież w ten świąteczny czas chodzi o światło - w nas samych i darowanie go innym.

Fot. i aranżacja Latarnica / grudzień 2020


Latarnica poleca - vol. 32

Dziś na warsztat biorę dopiero co przeczytaną i świeżo przeżytą lekturę: "Chłopca z wyspy" Maxa Ducosa. Niech nikogo nie zmyli sugerowany wiek czytelnika ze strony internetowej wydawcy określony na przedział 6-9 lat. Owszem - to będzie Czytelnik idealny - bo może się identyfikować z bohaterem książki i najpełniej go zrozumieć, ale... Dorosły wrażliwy odbiorca literatury (zwłaszcza taki, który wciąż po trochu czuje się jak dziecko w odkrywaniu nowych literackich światów) będzie równie ukontentowany tą przygodą.

Tak wiem, nie mogę być tutaj obiektywna, bo książka jest historią z latarnią w tle, a to już czyni ją w moim mniemaniu wyjątkową. Niestety nic nie poradzę na to, że stopień zamiłowania do latarń morskich osiągnął u mnie już lata temu apogeum. I nie da się tego leczyć. Ale i nawet taką historię można popsuć słabym stylem czy materiałem ilustracyjnym. W tym przypadku nie ma o tym mowy. Z resztą sami spójrzcie na sam koniec i te przykładowe ilustracje. Coś wspaniałego!

Zatem jedno jest już ustalone - co do grafik i kunsztu malarskiego Maxa Ducosa nie ma czego się doczepić. Piękne pejzaże, wspaniałe barwy, fajna kreska a latarnia, którą można zaliczyć do jednej z głównych bohaterek tej historii jest piękna i jak malowniczo położona. Aż mnie ciekawi czy autor inspirował się jakimś autentycznym obiektem z wybrzeża Francji. Tak czy inaczej ogląda się te obrazki przy lekturze z ogromną przyjemnością i wyszukuje detale.

Fajnym zabiegiem jest wyróżnienie kolorystyczne i stylistyczne ilustracji, które są powiązane z opowieścią z przeszłości jednego z dwóch męskich bohaterów. Mamy bowiem tutaj zetknięcie dwóch światów: realnego (ten świat reprezentuje Tymek) i tego zza... Oj chyba za dużo bym zdradziła. Powiedzmy, że druga płaszczyzna akcji rozgrywa się w świecie z latarnią, wyspą o stromych brzegach i wodach, w których postrach sieje Dodekapus. Tam mieszka też drugi chłopiec - Morgan. Tajemniczo brzmi? I niechaj tak pozostanie, bo podczas czytania będzie mniejsza przyjemność zaskoczenia.

Sama historia bazuje na sprawdzonym i tak lubianym w pewnym wieku schemacie: ja żyję tu i teraz, ale nagle pod wpływem pewnego zdarzenia czy gestu odkrywam wrota do innego świata i tam się udaję by przeżyć wielką przygodę. Niech ktoś powie, że w młodym wieku nie marzył o takiej historii? Przejścia/bramy do innych światów zdarzały się bowiem na kartach książek, za drzwiami starych szaf, w dziuplach drzew, za zarośniętymi nieużywanymi drzwiami itp. Tutaj jest to coś zupełnie innego.

Treści niesione nie bezpośrednio w głównym nurcie tej opowieści są bardzo uniwersalne. Na wierzchu mamy historię z gatunku przygody - fajną i trzymającą w napięciu z elementami historycznymi i wspominkowymi. A między wersami mamy podrzucone tematy dojrzewania, relacji wśród rodzeństwa gdy jedno dorasta i zaczyna się interesować innymi sprawami niż zabawa, mamy temat ekologii i szacunku dla świata przyrody, wykorzystywania w życiu nauk wpajanych nam przez rodziców, ekspansji cywilizacji bardziej rozwiniętych na małe lokalne społeczności, a także obnażenie brzydkich ludzkich cech jak chciwość i kierowanie się w życiu tylko władzą pieniądza.

Zatem historia uniwersalna, mądra i pobudzająca do myślenia na wiele tematów. Może też wywołać dyskusję na tematy pokrewne między dziećmi i rodzicami.

Reasumując krótko i zwięźle: Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki:
Tytuł: Chłopiec z wyspy
Tytuł oryginalny: Le garcon du Phare
Autor: Max Ducos
Przekład: Monika Szewc-Osiecka
Ilustracje: Max Ducos
Wydawca: Polarny Lis
Objętość: 64 strony
Format: 224 x 300 mm
Oprawa: twarda
Wydanie: Warszawa 2020

Poniżej aranżacje z okładką i kilka przykładowych rozkładówek tej pięknie ilustrowanej książki

Fot. Latarnica

Kocia modelka przeszkadzajka: kotka Mysza


Zdjęcie na niedzielę - 6 grudnia 2020

Dziś nasze oczy niech cieszy fajna nowa pozycja latarniana - dedykowana dzieciom. Nie jest tego dużo na naszym rynku, stąd radość moja była ogromna, że ją w zalewie tytułów wypatrzyłam.

Przepiękne ilustracje i ładne wydanie. Na pewno wkrótce pojawi się o niej więcej informacji w cyklu Latarnica poleca! więc wypatrujcie tej recenzji.

Fot. Latarnica


Latarnica poleca - vol. 31

Dziś lektura dla miłośników kotów. raczej tych młodszych, choć mnie się bardzo podoba, bo opowiada historie prawdziwe. Z dwoma się wcześniej zetknęłam w prasie o kotach, trzy pozostałe były mi całkiem nieznane.

To tylko malutki wybór z mnóstwa takich niezwykłych historii o bohaterskich kotach, ale tak czy inaczej może zaciekawić i być wciągający, bo opisane sytuacje są aż nieprawdopodobne i poruszające.

Autorka musiała dokonać wyboru, ale uczyniła to biorąc na swój warsztat historie różnorodne a więc nie mamy pięciu opowieści, w których koty dokonały takiego samego bohaterskiego czynu, tylko całkiem różne opowieści z różnych stron świata.

Wszystko przepięknie zilustrowała pani Aleksandra Gołębiewska, nadając grafikom styl, który mnie skojarzył się z 20-leciem międzywojennym.

Książka idealnie nadaje się na prezent pod choinkę czy inną uroczystość dla młodego miłośnika zwierząt, a szczególnie kotów. Przekona się jak na kolejnych stronicach padają fałszywe bite i przekonania na temat tych zwierząt. Opowiedziane historie pokazują te stworzenia jako istoty wierne, odważne, przywiązane, bardzo towarzyskie, ceniące kontakt z ludźmi i mające terapeutyczne właściwości.

Warto po każdym przeczytanym rozdziale poszukać informacji i archiwalnych zdjęć danego kota w internecie. Poza tym zalecałbym czytać jedną opowieść dziennie lub nawet co kilka dni, tak aby każdą na spokojnie przeżyć i przemyśleć w sobie, pochodzić z nią w głowie.

Tytuł dobrze oddaje przesłanie tej publikacji. Zwierzęta mogą i często ratują nas ludzi w różnych trudnych sytuacjach. Bywa że dosłownie, a czasami w wymiarze poprawy naszego nastroju czy przegnania smutku. Temat bohaterskich kotów, które zmieniły świat szerzej omawia nowa pozycja na naszym rynku pt. "Opowieści o kotach które rządziły światem. 30 kocich bohaterów, którzy dokonali niezwykłych rzeczy" Hamilton Kimberlie i myślę, że wkrótce wam rownież o niej opowiem.

Jeśli chodzi o "Kota na medal" po prostu Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki:
Tytuł: Kot na medal - prawdziwe historie bohaterskich kotów
Autor: Małgorzata Kur
Ilustracje: Aleksandra Gołębiewska
Wydawca: Ezop
Objętość: 104 strony
Oprawa: twarda
Wydanie: Warszawa 2018

Poniżej okładka i dwie ilustracje

Poniżej książka jako idealny dodatek do kawy i ciasta.

Poniżej wnętrze książki: (wybrane strony)

Fot. Latarnica / modelka: kocica Mysza


Latarnica poleca - vol. 30

Dziś taki nietypowy wpis w ramach tego cyklu, bo łączony: książkowo-filmowy. Ale od razu wyjaśniam skąd taki duecik. Nie poznałabym tego filmu, gdyby nie zainspirowała mnie do szukania informacji na ten temat wspaniała powieść jednego z moich ulubionych autorów - Petera Maya z Glasgow.

W książkach Maya zakochałam się już przy pierwszym kontakcie z jego prozą. Był to "Czarny dom" - tom 1 trylogii Wyspa Lewis. Przepadłam! Trochę się bałam czy autor utrzymuje poziom i dziś po poznaniu 5 powieści (na szczęście jeszcze jedna przede mną) wiem, że będę go czytać w przyszłości w ciemno.

To najwyższa półka i na dodatek akcja w większości osadzona jest na Hebrydach - wyspach u wybrzeży Szkocji. A takie nadmorskie klimaty i małe rybackie społeczności uwielbiam. Nie dziwi więc, że pisarz pojawiał się w moich osobistych rankingach książek NAJ w podsumowaniach czytelniczych danego roku.

Tej jesieni sięgnęłam po niezależną od innych jego książkę pt. "Na szlaku trumien". Jak zwykle to doskonały kryminał z akcją na wyspach. To tak najbardziej skrótowo. Ale nie bez powodu na okładce powieści grafik umieścił latarnię morską.

Ależ się ucieszyłam, gdy jednym z wątków i plenerów tej opowieści okazała się wyspa Flannana z latarnią morską - konkretnie wyspa Eilean Mòr. Nie jest to zasadniczy pion akcji, choć ma znaczenie. Ale dzięki wymieniu tej wyspy i opisaniu latarni od razu zaczęłam szukać czy to miejsce fikcyjne czy istnieje naprawdę.

Wujaszek Google od razu zaprowadził mnie opisami i zdjęciami do NAPRAWDĘ istniejącej latarni na wyspie Flannana. Tak naprawdę istnieją Wyspy Flannana (liczba mnoga bo tych niezamieszkanych wysp jest aż 41!). Na jednej z nich (Eilean Mòr) stoi niewielka latarnia morska.

Poniżej archiwalna kartka pocztowa z tą latarnią, fot. leuchtturm-welt.net

Poniżej 4 widoki z wyspy Eilean Mòr - latarnia i strome podejście do niej kamiennymi schodami, fot. geograph.org.uk (fot. Peter Standing 2x, Chris Downer 2x]

Dlaczego tak mnie poruszył ten wątek, że drążyłam temat dalej? Otóż Peter May tylko sygnalizuje w swojej książce (początkowo myślałam, że to pomysł autora) historię tajemniczego zniknięcia pełnej obsady latarników z Eilean Mòr, która miała miejsce w 1900 roku. Zagadka do dziś nie jest rozwiązana i należy do tzw. tajemnic świata. Teorii jest wiele od całkiem sensownych do najbardziej fantastycznych, w których wszystko sprowadza się do porwania przez kosmitów.

Bardzo ciekawy artykuł na ten temat znajdziecie tutaj: https://joemonster.org/art/39504 oraz na blogu: http://tajemniczezaginiecia.blogspot.com/2015/09/zaginiecie-latarnikow-z-flannal-isle.html

O samej powieści trudno pisać więcej, aby nic nie zdradzić, ale porywa od pierwszych stron. Mamy tu bohatera, który odzyskuje świadomość na pustej plaży i ma zanik pamięci. NIe wie o sobie nic. Tak zaczyna się ta opowieść. A im dalej tym większy mętlik czułam w głowie. I sama nie potrafiłam przewidzieć zakończenia tej historii.

Tytułowy Szlak trumien jest szlakiem istniejącym na wyspie Harris, na której rozgrywa się główna akcja. Bohater odkrywa, że mieszka tam od roku bo przyjechał pisać książkę (o tajemniczym zniknięciu latarników z 1900 roku) i znajduje mapę z Szlakiem Trumien, na której ma pozaznaczane konkretne punkty. To tyle na start i zachętę. Naprawdę warto poznać tą książkę.

Podstawowe dane książki:
Tytuł: Na szlaku trumien
Autor: Peter May
Tytuł oryginału: Coffin Road
Tłumacz: Lech Z. Żołędziowski
Wydawca: Albatros
Gatunek: kryminał/thriller
Objętość: 384 stron
Oprawa: miękka
Data wydanie: pierwsze 2017 rok, drugie 2018 rok

Szukając już w trakcie lektury informacji o tajemniczym zniknięciu latarników natrafiłam na trailer filmu "Keepers" (polski tytuł "Bez śladu"), który okazał się ekranizacją tej historii i jest jedną z możliwych interpretacji tego co zaszło na Eilean Mòr w 1900 roku. Trailer zachwycił mnie na tyle, że musiałam ten film obejrzeć. Do wyboru dla chętnych jest albo zakup za kilkanaście złotych dvd na serwisach aukcyjnych albo obejrzenie w internecie (np. na stronie Cinema.pl).

Podstawowe dane filmu:
Tytuł: Bez śladu
Tytuł oryginału: Keepers
Reżyseria: Kristoffer Nyholm
Scenariusz: Joe Bone, Celyn Jones;
Wybrana obsada: Gerard Butler, Peter Mullan, Connor Swindells, Søren Malling, Ólafur Darri Ólafsson
Gatunek: kryminał/thriller
Produkcja: Wielka Brytania
Premiera: październik 2018

Trailer do obejrzenia tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=c23jxbbIgPg

Moja osobista opinia na temat tego filmu jest jak najbardziej pozytywna i zachęcająca. Historia jest prawdopodobna i bez udziwnień i uciekania się do świata nadprzyrodzonego. Ogromnym atutem jest fakt, że to kino brytyjskie. Doskonała gra aktorów, obłędne pejzaże, wspaniałe sceny z udziałem latarni i jej wyposażenia. Akcja trzyma w ogromnym napięciu.

Poniżej kilka zdjęć z filmu, fot. filmweb.pl

Jednym zdaniem: Latarnica poleca!


Zdjęcie na niedzielę - 30 sierpnia 2020

W ostatnią niedzielę sierpnia (czy ten czas naprawdę musi TAK lecieć wiosną i latem?) proponuję zatrzymać się i na spokojnie wypić smaczną kawę w ulubionym kubku (mój z motywami morskimi zakupiony w Kuźnicy) oraz oddać się lekturze. Najlepiej takiej, która przywołuje letnie dni nad morzem i ukochane miejsca na wybrzeżu.

Na zdjęciu poniżej dwa tomy rewelacyjnego opracowania z fantastycznymi ilustracjami i archiwaliami. Są to "Tryptyk helski" tom 1 i 2 Mirosława Kuklika - dyrektora Muzeum Ziemi Puckiej.

Fot. Latarnica / sierpień 2020.


Latarnica poleca - vol. 29 - zeszyt helski nr 25

W zasadzie o książce Marcina Wawrzynkowskiego wydanej w serii helskich zeszytów mogłabym napisać jedno zdanie i brzmiałoby ono: "Brać w ciemno!"

Ale to czasami zbyt mało, nawet żeby przekonać miłośnika latarni morskich. Odbiorcą tej książki powinien być ktoś, kto sercem jest przy naszych rodzimych blizach, a na dodatek serce skradł mu rejon Półwyspu Helskiego. To tyle jeśli chodzi o Czytelnika idealnego. Ale na pewno "Latarnie morskie Półwyspu Helskiego" zadowolą kogoś i z mniejszą, i większą wiedzą tematu.

Autor pokusił się wziąć na warsztat tylko część naszego latarnianego wybrzeża. Dla mnie osobiście tego najlepszego. W publikacji poza początkowym ogólnym wprowadzeniem na temat historii latarń morskich i oznakowania nawigacyjnego przechodzimy do kolejnych rozdziałów, które są już omówieniem poszczególnych latarni.

25 zeszyt helski omawia latarnie: Rozewie I i II, Jastarnia, Jastarnia Bór (nieistniejąca), Góra Szwedów (wyłączona) i Hel. Na sam koniec jest słów kilka o tym czym zajmie się Autor - o modelarstwie czyli latarniach morskich w miniaturze.

Nie będę ukrywać, że trochę pomagałam przy narodzinach tej książki. Kiedy napisał do mnie Marcin - pomysł bardzo mi się spodobał bo jeszcze nikt nie potraktował wybiórczo tego odcinka wybrzeża pod kotem latarni w jednej publikacji drukowanej. udostępniłam część zdjęć i podsunęłam źrodła do pozyskania innych oraz doradziłam w kwestii materiałów, które warto przejrzeć, poczytać, czy uwzględnić. Ogrom pracy wykonał sam Autor, a efekt jest idealny.

Atutem tego wydawnictwa są świetne załączona ilustracje - i te historyczne i te współczesne. Mamy też ciekawe cytaty z literatury tematu. Omawiane historie poszczególnych latarń są ujęte rzeczowo i z pasją. Dłuższe wprowadzenie ogólnohistoryczne (do strony 48) fajnie nakreśla rolę i dzieje tych obiektów nawigacyjnych na świecie i w Polsce.

Jak na tak niewielką książkę ilość podanych informacji jest konkretna i nie traktuje tylko tematu po łepkach - jak czasami bywa w oprazownaich typu "polskie latarnie morskie" gdzie mamy kilka suchych faktów, parametry i stale powtarzane te same suche fakty. Przy lekturze czuje się, że to coś więcej, że Autorowi bardzo zależy na Czytelniku i tym co chce mu opowiedzieć. W moim prywatnym rankingu jedna z lepszych pozycji w tym temacie na polskim rynku wydawniczym.

Reasumując - Latarnica poleca! Dla początkujących miłośników tematu jak i tych szukających poszerzonych treści. Dla zakochanych w Półwyspie Helskim obowiązkowo!

Dane książki: 
Tytuł:  Latarnie morskie Półwyspu Helskiego
Autor:  Marcin Wawrzynkowski
Seria: zeszyt helski nr 25
Wyd. Muzeum Helu Stowarzyszenia "Przyjaciele Helu"
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 110
Oprawa: miękka, klejona

Poniżej okładka i wybrane rozkładówki.

Autor tej książki jest wielokrotnie nagradzanym modelarzem i dzięki niemu placówka Muzeum Helu wzbogaciła się latem 2019 roku o przepiękny model do latarnianej sali. Jest to w skali latarnia na Górze Szwedów pod Helem. Poniżej tuż przed instalacją w sali muzealnej, jeszcze na terenie MOW w Helu i sam Autor ze swoją pracą. Wykonanie i detale na najwyższym poziomie. Polecam obejrzeć tą ekspozycję jak i całe Muzeum Helu. Więcej o tej chwili przekazania modelu w archiwalnym wpisu blogowym:

https://latarnica.pl/2019/08/23/latarnia-morska-na-gorze-szwedow-modele-muzealne/

Latarnica poleca - vol. 28 - Sentinels of the Sea

Dziś w tym cyklu nietypowe, bo anglojęzyczne dzieło. Ostatnio było już nietypowo, bo zamiast książki omawiałam film. To trzymam się teraz konwencji, aby było trochę inaczej.

Nie jestem osobą znającą biegle języki obce, aby w nich czytać literaturę. Więc jeśli trafia się coś w języku obcym o latarniach to interesują mnie bardziej wydania albumowe, takie książki do oglądania, niż czytania.

O istnieniu tej nic bym nie wiedziała, gdyby nie reklama internetowa, która pewnego dnia mi się wyświetliła. Myślałam, że to książka do czytania. Na szczęście na stronie księgarni było też pokazane wnętrze i wtedy mnie aż zapowietrzyło z wrażenia.

"Sentinens of the Sea" okazało się strzałem w dziesiątkę, bo zawiera to co lubię - stare archiwalne ujęcia dotyczące różnych latarni. I to jakie ilustracje! Przekroje, plany architektoniczne, sztychy, fotografie... Dominują ilustracje i oko zachwyca się każdą kolejną odkrywaną kartą.

Tak naprawdę w przypadku tej książki wystarczy pokazać wnętrze, aby od razu się zachwycić. Do tego przepiękna okładka w sztywnej oprawie, z płóciennym grzbietem i złoceniami. Cacko!

I tylko zaraz się marzy żeby mieć takie same piękne dokumentach dotyczące historii naszych latarni. Niestety o ile do części z nich z pewnością by się materiały archiwalne znalazły, to do wszystkich z pewnością nie.

Ale jeśli lubi się tematykę latarnianą tak globalnie, i jeszcze pod kątem historii, architektury, detali i rozwiązań technicznych oraz dawnych czasów to ta książka jest idealna. Jednym zdaniem - Latarnica poleca!

Dane książki:
Tytuł: Sentinels of the Sea. A Miscellany of Lighthouses Past
Autor: R.G. Grant
Wyd. Thames & Hudson
Ilustracje: 408 archiwalnych rycin i fotografii (National archives)
Ilość stron: 160
Oprawa: twarda

Fot. i aranżacje Latarnica


Ze starej prasy [67]

Dzisiaj w tym cyklu może trochę mniej trafna pozycja pod tytuł, bo jednak nie prasa, ale stary album/ wydawnictwo książkowe. Jednak latarniano jak najbardziej na miejscu.

Ta ilustrowana książka została wydana w 1917 roku i zawiera fotografie z Pomorza, w tym ujęcie latarni w Świnoujściu i Kołobrzegu. Choć w roku wydania albumu realnie w Kołobrzegu istniała juz inna murowana latarnia (tzw. biała) to w albumie jest zaprezentowana ta z przełomu wieków o konstrukcji typu "pruski mur".

Poniżej okładka albumu

Poniżej opis albumu

Poniżej karty z latarniami