Latarnica poleca [71]
Jak ten czas leci! 26 marca br. miała w Polsce premiera powieści Sho Ishido o intrygującym tytule „Zaleca się kota”. Zaraz też na początku kwietnia wrzucałam na bloga recenzję - pełną zachwytu nad tą niespodziewanie rozwijającą się historią i samym pomysłem funkcjonowania kliniki wypisującej koty na recepty. A już pół roku później polski czytelnik może cieszyć się lekturą drugiego tomu i kontynuacji historii o przedziwnej klinice doktora Kokoro z Kioto. Premiera „Zaleca się kolejnego kota” miała miejsca 29 października i świeżutkie egzemplarze szybko trafiły do rąk spragnionych jej recenzentów.
Jestem jednak przede wszystkim czytelnikiem. I jako osoba miłująca książki i sam proces czytania wyczekiwałam paczki z egzemplarzem, który dopiero co zszedł z drukarskich maszyn. Po pięknej miętowej okładce tomu 1 otrzymujemy przyjemnie ciepłą, wręcz kobiecą w kolorystyce różową okładkę tomu 2, na którym rządzą tym razem dwa przepiękne koty. Ilustrację stworzyła japońska artystka Arisa Shimoda i koty, które rysuje są urocze i takie realne. Ogromna przyjemność już od samego patrzenia na gotowy produkt czyli książkę. Ale wiedziałam już „czym to się je” i czego się po prozie Ishido spodziewać. Praktyka pokazała że nie do końca miałam rację. Ta lektura jednak mnie po części zaskoczyła. Ale to bardzo bardzo pozytywnie.
Cóż może być przyjemniejszego nad literacką premierę w porze jesiennej, która działa jak ciepły miękki koc, rozgrzewa ciało jak korzenna herbata i ociera się o wyobraźnię czytelnika jak mruczący kot? W zasadzie z innym nastawieniem usiądzie do niej na pewno ktoś kto jest już po lekturze tomu 1, a inaczej, kto nie ma pojęcia, że to kontynuacja i nie zna zupełnie świata, w który wkroczy po rozpoczęciu czytania rozdziału otwierającego.
Spodziewałam się większej ilości historii gabinetowych w tomie drugim, ale Autorka (ostatecznie uznaję, że to był dobry zabieg) podarowuje nam tylko 4 opowieści, które są ze sobą splątane pewnymi nitkami jak kłębek wełny.
Mamy tu całkiem różnych bohaterów, których dzieli wiek, wykształcenie, praca i pasje. A co łączy? To że są mieszkańcami Kioto, znajdują się akurat na jakimś życiowym zakręcie, ale nie wszyscy do końca zdają sobie z tego sprawę . I to właśnie oni skądś nagle dowiadują się o istnieniu tej dziwnej klinki, do której trafi osobna naprawdę tylko potrzebująca otrzymania w niej pomocy. To coś na kształt gabinetu lekarskiego - coś pomiędzy psychiatrią, psychologią, seansem terapii dla ciała i ducha. Ale i też zdecydowanie coś więcej...
Kogo spotkamy na trudnym etapie życiowym? Bohaterką rozdziałku pierwszego jest studentka Moe Otani, jej przyjaciółka Reona i chłopak Moe - Ryuji. Dziewczyna jest tak pogubiona i nie potrafiąca trzeźwo ocenić co dzieje się w jej życiu na tym właśnie etpie jej związku, że w klinice doktora Kokoro otrzyma trzykrotnie przedłużoną kurację kotem zapisanym na receptę. Będą to urocze: Kotetsu, Noel i Bibi. Wszytskie koty rasy bengalskiej.
W rozdziale drugim poznamy historię emeryta w żałobie po śmierci żony - pana Tatsuya. W zasadzie odkąd został wdowcem życie dla niego się skończyło. Nie widzi w nim sensu, najchętniej siedziałby w swoim pokoju i wiódł tak monotonnie ubogą egzystencję. Nic go już nie ciszy i nie motywuje. Nawet obecność nastoletniego wnuka Hayato, który jak sowa prowadzi nocny tryb życia też uciekając w swój świat. Tym razem ożywczy zastrzyk da nie tyle zabranie kota do domu na wskazany czas co spotkanie z nim i dzwne okłady ciała w gabinecie doktora Kokoro. A potem życie postawi na drodze życiowej emeryta i jego wnuka historię zagubionej w dzielnicy Kioto kotki sąsiadów. W tej historii po raz pierwszy pojawia się też istotna dla tej całej historii instytucja miejskiego schroniska dla zwierząt.
Trzecia historia skupi się na postaci Reony - przyjaciółki bohaterki z pierwszego rozdziału. Uwaga! Zataczamy pomału pełny zamknięty krąg zlaeżności, relacji, akcji! Co za cudowny zabieg za strony pisarki! Reona ma brata Tomoyę - który jest zastępcą kierownika schroniska dla zwierząt. Dziewczyna czuje się w swojej rodzinie wyobcowana. Ma wrażenie że dla jej matki liczy się tylko syn. Trafia do kliniki doktora Kokoro nie wiedząc jeszcze jakie znamienne słowa tam wypowie i co okaże się jej największą bolączką. Jej to przypadnie kuracja z cudownym niskołapkim kotem Sashą rasy munchkin. Ten czas spędzony wspólnie z zapisanym na receptę zwierzakiem zakończy się nietypowo. Nic nie zdradzę!
Książkę kończy chyba najbardziej szarpiący za emocje - przynajmniej dla mnie tak było - rozdział o bracie Reony - pracowniku miejskiego schroniska dla kotów w Kioto. Jak każda tego typu placówka finansowana przez miasto walczy z wieloma problemami kadrowymi, płacowymi, finansowymi a kotów tylko przybywa i wiele wymaga szczególnej troski, leczenia i socjalizacji. Sho Ishida nazywa tą placówkę Domem Społecznym. Ta opowieść, która zepnie książkę z początkiem mocno mną wstrząsnęła. To w niej poznamy genezę i historię miejsca znanego jako klinika doktora Kokoro (wstrząsająca opowieść) oraz będziemy świadkami relacji bohatera z czarnym jak węgiel kotem Nike - którym się w domu opiekuje. Jako kociara odebrałam to z sercem rozpadniętym na milion kawałków. Ale jest to napisane przepięknie, wręcz naturalistycznie i tak powinno pozostać. Bo życie czy to ludzkie czy kocie bywa trudne, brutalne, bolesne, nieprzewidywalne.
Tom 2 zdecydowanie ujawnia więcej faktów o pracownikach kliniki i miejscu, w którym przyjmują pogubionych ludzi. Może brzmi to za szumnie, bo w klinice jest tylko sam jeden doktor oraz jego pomocnica - recepcjonistka, pielęgniarka i zapewne bliska przyjaciółka - pani Chitose.
Czytając kontynuację historii, którą zachwyciła mnie już pół roku wcześniej bardzo bym chciała, aby Autorka rozbudowała jeszcze to co dała nam na tacy w tomie 2. Historia ma ogromny potencjał, ukrywa jeszcze wiele tajemnic, a przede wszystkim niesie cudowne przesłanie. Bo nie każdy wie, że na wiele bolączek tego świata wystarczyłoby po prostu zalecić / zapisać na receptę kota. To wspaniali mruczący terapeuci, którzy nas nie oceniają, ale biorą takimi jakimi jesteśmy, a często mogą dokonać cudu przewrotu w naszym pogubieniu i smutku.
Sho Ishida to japońska pisarka z Kioto z roczika 1975. Jej oba tomy książki o kotach wypisywanych na recepty stały się światowymi bestsellerami, a tom 1 został już przetłumaczony na 30 języków.
Dziękuję wydawnictwu Marginesy za recenzencki egzemplarz z dodatkiem wspaniałych kocich gadżetów (cudne naklejki, zakładka, kartki). Zobaczycie to na zdjeciu poniżej A wszystko przybyło w bijącej po oczach różowej kopercie z przepiękną naklejką z ilustracją z okładki.
Reasumując: LATARNICA poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Zaleca się kolejnego kota”
Autor: Sho Ishida
Ilustracja na okładce : Arisa Shimoda
Wydawca: Margnesy
Tłumaczenie z japońskiego: Dariusz Latoś
Objętość: 236 stron
Wydanie: I (premiera paźdzernik 2025 rok)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 135 x 210 mm
Poniżej tak oczekiwana przesyłka i jej zawratość - zestaw recenzencki <3
Poniżej okładka front i tył
Poniżej wybrane rozkładówki oraz 2-tomowa seria
Poniżej fotosesja z moją kocią modelką i terapeutką na receptę - Myszą
Fot. Latarnica / 2025
Latarnica poleca [70]
Troszkę nieswojo się poczułam biorąc do rąk książkę Marcina Kozła pt. „Psyjaciele”. Już z okładki widać, że opowieść będzie o najlepszym przyjacielu człowieka czyli psach, a mnie najmniej z nimi po drodze bo moje dorosłe życie dzielę z kolejnym już kotem i ten gatunek znam bardzo dobrze. Ale żeby nie było, że mam coś do psów. Kocham psy, jeśli tylko jest okazja to chętnie nawiązuję z nimi relację i kto wie, może kiedyś zdecyduję się na adopcję jednego.
Ponieważ znam kilka książek o kotach - niejako będących odpowiednikami” Psyjaciół” - bowiem opowiadały również o mruczkach znanych osób oraz ich (tj. kocich) wybitnych dokonaniach i odważnych czynach - to z ogromnym zainteresowaniem otworzyłam książkę i oddalam się lekturze. To co od razu rzuciło mi się w oczy to fantastyczne ilustracje pana Marcina Minor. Już sam spis treści prezentujący bohaterów 6 opowieści kusi tak bardzo że pędzimy dalej i już zaczytujemy się w 1 rozdziale i poznajemy pierwszego psyjaciela znanej persony.
Założeniem książeczki jest, aby prezentowane psy były zwierzętami towarzyszącymi znanych Polaków. To już ułatwia sprawę bo mamy mniej tych bohaterów do selekcji. Autor Marcin Kozioł wybrał wspaniałych przedstawicieli gatunku pies domowy - Canis familiaris. A jacy wielcy ludzie dzielili z nimi życie! Chyba nie będzie wielką zdradą tajemnicy, gdy powiem, kogo spotkamy na kartkach „Psyjaciół”. Otóż uważajcie bo bedą wielkie nazwiska!
Poznamy psa Fryderyka Chopina o wdzięcznym imieniu Markiz (przy okazji dowiemy się i trochę o kocurze Waldku, który w tym samym domu mieszkał), setera Dolara towarzysza podróżnika Leopolda Janikowskiego (czy wiecie, że my Polacy mieliśmy rownież swoją dalekomorską kolonię???), jamnika Wykop - towarzysza pisarza Henryka Sienkiewicza, który w domu miał z resztą cały zwierzyniec w tym uprzykrzającą wszystkim życie złośliwą małpkę Maki przywiezioną z Afryki, Puka - psinę wyłącznie w TYPIE dobermana towarzysza Stefana Żeromskiego i jego rodziny - chyba najczęściej porywanego psa w historii ever, a przy okazji Puka poznajemy cudownego kota Bielaka, którego Puk traktował jak ojca, potem wskoczymy do Sulejówka i domu Marszałka Piłsudskiego, w którym żył Darek - pies w typie boksera oraz na koniec dotkniemy artystycznych kręgów Paryża i udamy się do pracowni malarki Olgi Boznańskiej, gdzie przy sztalugach towarzyszy jej ratlerek Boby la Beaute oraz… ach tutaj jest cała czereda zwierząt różnych ras: kanarek, myszy, mrówki, papuga, kawa domowa (czyli świnka morska)… I co? Niezłe towarzystwo!
Wiadomo, że biografia każdego z opiekunów tych psiaków mogłaby zająć tomy, ale tutaj skupiamy się na ich czteronożnych przyjaciołach i wybranym watkom z życia wielkich ludzi i aż trudno uwierzyć co te zwierzaki przeżyły! Czyta się to jak najlepsze książki przygodowe z szeroko otwartymi oczami i często uśmiechem na twarzy. Przygody psów i ich opiekunów są czasami tak niesamowite że aż trudno uwierzyć! Mamy w tle też i inne kraje i różne ciekawe profesje ludzi - jedynie przy Sienkiewiczu i Żeromskim powtarza się to czym się parali - czyli pisarstwo.
Piękne jest w tych historiach to, że psy kochają bezgranciznie więc zupełnie nie obchodzi je czy osoba, która w domu karmi, glaszcze i dba jest kimś znanym czy nie. Dla nich i tak jest całym światem. jaki posiada i tego świata chce bronić. I vice versa - psi bohaterowie są dla swoich opiekunów członkami rodziny. Tak samo rzuciliby się za nimi w morze jak za własnym dzieckiem czy współmałżonkiem.
Mnie oczywiście najbardziej ucieszyły pojawiające się w dwóch rozdziałach postacie kotów. Pełnią one bardzo ważną rolę w psich przygodach. Za to zaskoczyły mnie cale zwierzyńce towarzyszące na co dzień Sienkiewiczowi i malarce Boznańskiej. Z kart książki bije piękne relacja na linii opiekunowie - ich pies. Psyjaciele byli dla nich tak ważni ,że byli gotowi pójść w ogień, aby ich odzyskać czy pomóc w tarapatach. Od razu przypomina mi się piesek Żeromskiego, który był chyba najczęściej wykradanym pupilem.
Tak sobie myślę, że w szkole poznajemy suche fakty na temat znanych Polaków, a jakże inaczej mogłyby przebiegać lekcje i omawianie lektur, gdyby na sale szkolne wkroczyły opowieści o zwierzęcych towarzyszach choćby autorów lektur. Uważam, że młody czytelnik zupełnie inaczej zapamiętałby daną osobę, gdyby poznał niektóre przygody związane z ich zwierzakami.
Mnie teraz zupełnie inaczej jawią się postacie opisane przez Autora. Widzę w nich poza osobami godnie reprezentującymi nasz kraj i profesje którymi się parali - wielkich obrońców zwierząt i ich praw, osoby o ogromnej wrażliwości i empatii. A skoro na mnie zrobiło to tak spore wrażenie to jestem przekonana, że Młody Czytelnik też inaczej spojrzy na te postaci.
Jest jeden minus tej książki. Tych psich i zwierzęcych historii powiązanych z naszymi wielkimi rodakam jest ZA MAŁO! Z żalem kończyłam lekturę mając ogromny niedosyt. Przeżyłam fantastyczną przygodę móc na chwilę wejść w życie 6 psów i ich rodzin i pobyć z nimi i poprzeżywać te bardziej i mniej dramatyczne wydarzenia. Może kiedyś powstaną „Psyjaciele” tom 2? Ja bardzo chętnie bym je przeczytała oraz szepnęła Autorowi podpowiedź/prośbę o koci odpowiednik tej książki.
Książka dostała nagrodę główną w 21. Konkursie Świat Przyjazny Dziecku Komitetu Ochrony Praw Dziecka (luty 2023). Dużo więcej o niej można znaleźć na specjalnie dedykowanej temu tytułowi stronie: psyjaciele.pl - w tym materiały dla nauczycieli. Bowiem "Psyjaciele" są chętnie wybierane jako lektura uzupełniająca dla klas IV szkół podstawowych.
Książki Wydawnictwa Bumcykcyk są dostępne także jako audiobooki w Legimi. „Psyjacieli” czyta Leszek Filipowicz. To także wygodna i czasami dla kogoś najbardziej przystępna forma do zapoznania się z tym tytułem.
Reasumując: Latarnica poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Psyjaciele”
Autor: Marcin Kozioł
Ilustracje: Marcin Minor
Wydawca: Bumcykcyk
Objętość: 112 stron
Wydanie: I (premiera w 2022 roku)
Kategoria wieku: +9
Oprawa: twarda
Format: 205 x 270 mm
Wersja audio: czyta Leszek Filipowicz
Poniżej okładka front i tył
Poniżej cudowna psia wyklejka i spis treści
Poniżej wybrane rozkładówki książki
Poniżej psia tematycznie fotosesja z moją kocią modelką Myszą
Wpis powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Bumcykcyk. Tą oraz inne książki tego Autora i Wydawcy możecie nabyć (również w opcji z autografem Autora) na stronie wydawnictwa:
Latarnie morskie w poezji [6]
Dziś w cyklu poetyckim wiersz jednej jednej z najważniejszych postaci amerykańskiej literatury. Elisabeth Bishop (1911-1979) to amerykańska poetka, tłumaczka i powieściopisarka.
Pejzaż morski
Ten morski pejzaż, niebiański, z białymi czaplami odstawionymi jak anioły
latającymi tak wysoko, jak chcą, i tak daleko, jak chcą, bokiem i horyzontalnie,
piętrami na piętrach nieskazitelnie lustrzanych odbić;
cała ta sfera, od najwyższej czapli
po nieważką wyspę namorzynów u dołu,
z jasnozielonymi liśćmi wdzięcznie obrębionymi ptasim łajnem,
niby srebrną iluminacją w rękopisie,
i jeszcze niżej, do sugestywnie gotyckich łuków namorzynowych korzeni
i pięknego groszkowozielonego pastwiska w zaciszu,
gdzie ryba wyskakuje niczym polny kwiat
w ozdobnym wykwicie pyłu z wodnego pyłu;
ten karton Rafaela do któregoś z arrasów dla któregoś z Papieży:
naprawdę wygląda jak niebo.
Ale szkielet morskiej latarni stojący tam dalej
w czarno-białej sukni klerykalnej,
który żyje nerwami, uważa, że on wie lepiej.
Uważa, że piekło szaleje tuż pod jego żelaznymi stopami,
że właśnie dlatego płytka woda jest tak ciepła,
i wie, że z niebem nie ma to wszystko nic wspólnego.
Niebo to nie jest jakieś latanie czy pływanie,
niebo ma do czynienia raczej z ciemnością i twardym blaskiem,
a kiedy zapadnie zmrok, będzie już dobrze pamiętał coś,
co mocnych słowach należy powiedzieć na ten temat.
Elisabeth Bishop
Wiersz pochodzi z tomiku "Santarem ( wiersze oraz trzy małe prozy)" - Stronie Śląskie 2018, tłum. Andrzej Sosnowski
Poniżej zdjęcie poety z 1934 roku (fot. Wikipedia.org) oraz okładka polskiego wydania tomiku poezji z 2018 roku.
Latarnica poleca [69]
22 września br. nadeszła kalendarzowa jesień. Jak każda pora roku rzutuje swoją obecnością na świat roślin i zwierząt. Zupełnie nie zastanawiamy się - żyjąc własnym życiem - jakie niesie to konsekwencje np. konkretnym gatunkom. Czy ktoś z nas pomyśli co jesień ma do zaoferowania puchaczom? A jest to dla nich czas ogromnych zmian życiowych. Wręcz kluczowych.
Autor Marcin Kozioł przygląda się właśnie tym sporym ptakom i stały się one bohaterami jego książeczki. Puchacze to największe sowy występujące w Polsce i na naszym europejskim kontynencie. Ich naukowa łacińska nazwa to słodko brzmiące Bubo bubo i w sumie doskonale te dwa słowa je opisują. A skoro tak się powinniśmy do nich fachowo zwracać to nie dziwi, że czterej główni bohaterowie czyli młody miot puchaczowej pary to dziewczynka Bubisia i chłopaki: Bubel, Bubbo i Bubuś. O swoich jesiennych przygodach oraz misji związanej z tą porą roku opowiada Bubuś i on jest narratorem całej opowieści.
Książka "Pogoda dla puchaczy. Jesień" rozgrywa się na dwóch poziomach. Pierwszy to główna opowieść o puchaczej rodzinie, a druga to strony naukowo-informacyjne poprzedzające każdy rozdział. Są one specjalnie graficznie i pod względem liternictwa wyróżnione i nie można ich przeoczyć. Można więc czytać je oddzielnie skupiając się tylko na warstwie edukacyjnej, a można przeplatać z akcją powieści. Jak to woli. Nic sama historia na tym nie straci.
Książka Marcina Kozła przeznaczona jest dla młodszych dzieci czytających samodzielnie (nie za duża objętość i duże litery), ale będzie też świetną historią na dobranoc dla dzieci przedszkolnych, którym książki czytają jeszcze rodzice. Piękne ilustracje Małgorzaty Piędel idealnie oddające treść pomogą najmłodszym w głębszym odbiorze i wizualizacji osobistego świata puchaczów.
Sama byłam ciekawa czy mnie, osobie dorosłej, pożerającej literaturę wszelakich gatunków taka książka coś da, czy poruszy jakąś czułą strunę, przypomni o jesieni tej prawdziwej z ferią barw i zjawisk pogodowo-przyrodniczych. I bardzo mile byłam zaskoczona. Naprawdę niewiele wiedziałam dotąd o tym jak wygląda życie tych ptaków i co za poważne decyzje muszą podjąć jesienną porą.
Siadając w fotel z kubkiem gorącej herbaty i kotem na kolanach totalnie wciągnęłam się w historię Bubusia. Poznajemy nie tylko to co teraz się dzieje w życiu jego najbliższych, ale często narrator sięga pamięcią do czasów, gdy był z rodzeństwem mniejszy i bardziej zależny od swoich ptasich rodziców. Cała jesienna historia oparta jest na istotnym fakcie mocno odmieniającym życie urodzonych wiosną, a dorastających latem puchaczy. Otóż ich zadaniem w tej porze roku jest już opuszczenie gniazda, usamodzielnienie się i znalezienie swojego skrawka lasu. To ważna misja i każdy musi ją po swojemu przeżyć i odszukać to idealne miejsce, które uszykowała dla nich matka natura.
Mamy więc tutaj sporo emocji: smutek rozstania z rodzicami, uciechę wolnością po opuszczeniu gniazda, odkrywanie świata lasu, zachwyty tym co przynosi jesień (babie lato, mgły, kolory przyrody). Puchacze rodzeństwo rzuca się w wir przygody i poszukiwania swego miejsca. Przy okazji poznajemy inne gatunki zwierząt, owadów i ptaków, z którymi rodzeństwo wchodzi w relacje.
Na stronach stricte naukowych młody czytelnik dowie się co nieco o samym gatuku Bubo bubo, przeczyta o tym jak wyglądają młode puchacze i jak przemienia się ich uroczy puch w pióra, co to jest pogoda, skąd się biorą pory roku, co to są chmury i jakie przybierają formy oraz dlaczego przez cały rok liście nie są jednakowo zielone. Dużo tematyki, która będzie nurtować dzieci podczas jesiennych spacerów. A ta książeczka udzieli im podstawowych odpowiedzi. A może i na tyle zainteresuje jakąś dziedziną, że będą drążyć temat głębiej. Książki takie jak "Pogoda dla puchaczy" mogą być bazą, aby rozpalić zainteresowania dzieci w kierunku geografii, biologii, zoologii czy meteorologii.
Na koniec muszę dodać że "Pogoda dla puchaczy" to SERIA książek, a łączą je bohaterowie z gatunku Bubo bubo oraz następujące po sobie pory roku. Mamy więc jako komplet cztery tomy, choć czytać je można w dowolnej kolejności. Więc w zależności w jakiej porze roku zaczynamy przygodę z Bubusiem i jego rodziną taką porę roku możemy zakupić, aby poczuć co w tym samym czasie dzieje się puchaczowym świecie i lasach.
Książki Wydawnictwa Bumcykcyk są dostępne także jako audiobooki w Legimi. „Pogodę dla puchaczy” czyta Jarosław Boberek. Już samo to nazwisko gwarantuje moc przeżyć przy odsłuchu.
Reasumując: Latarnica poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Pogoda dla puchaczy. Jesień”
Autor: Marcin Kozioł
Ilustracje: Małgorzata Piędel
Wydawca: Bumcykcyk
Objętość: 64 stron
Wydanie: II
Kategoria wieku: +5
Oprawa: twarda
Format: 170 x 245 mm
Wersja audio: czyta Jarosław Boberek
Poniżej okładka front i tył
Poniżej wybrane rozkładówki książki
Poniżej jesienna fotosesja z moją kocią modelką Myszą, pluszowy Bubuś bardzo ją zainteresował :)
Wpis powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Bumcykcyk. Tą oraz inne książki tego Autora i Wydawcy możecie nabyć (również w opcji z autografem Autora) na stronie wydawnictwa:
Latarnica poleca [68]
Zapomnijcie o pluszowych misiach, króliczkach, kotkach, pieskach czy liskach! Teraz królową zabawek i przytulanek jest kapibara! Od kilku lat panuje szał nie tylko na maskotki, ale i książeczki c(także poważne poradnik) czy tekstylia z tym sympatycznym zwierzakiem. Każdy tom serii o Malince Wombat to zabawa i nauka poznawania jakiegoś nowego gatunku zwierząt. Jak młody czytelnik już zna wombaty to chętnie zapozna się z pozostałymi bohaterami występującymi w tych książkach dla najmłodszych.
W drugiej połowie września trafiła do moich rąk australijska opowieść "Malinka Wombat i Kapibara" Marcina Kozła. Zapewnie ktoś od razu skojarzy tą serię, był już przecież i kangurek i inne zwierzęta w tym piękne egzotyczne papugi. Historia z kapibarą to NOWOŚĆ wydawnicza.
Kapibara to rodzaj ssaków z rodziny kawiowatych. Tak, tak czyli krewniacy naszych popularnych świnek morskich. Ale są one znacznie większe. Długość ciała może przekroczyć metr, a waga nawet osiągnąć około 70 kg. Internet jest każdego dnia zalewany filmikami z tymi słodkimi zwierzakami. W naturze występują w Ameryce Południowej i Środkowej. Poniżej przedstawiciel tego gatunku z ptakiem na grzbiecie.

Fot. Phillip Capper z Nowej Zelandii / wikipedia.org
A skoro kapibary występują w Ameryce, a akcja "Malinki Wombat" rozgrywa się w Australii to wiemy już, że do rodziny wombatów przybędzie gość z daleka. I to całkiem egzotyczny. A skąd taka Kapibara wiedziała o tatusiu i mamie oraz reporterce Malince i jej bracie Klopsiku? Otóż jak zwykle to bywa spotkał ją podczas swoich podróży brat Malinki - znany podróżnik Wombat Maksymilian (podróżniczą serię dla starszych o Maksymilianie również bardzo polecam!).
W trzecim tomie - a każdy można czytać niezależnie - rodzina wombacia szykuje się na przybycie gościa z daleka. Malinka ma jego zdjęcie podesłane przez brata liczy więc, że go rozpozna w porcie, bowiem Kapibara przybywa na wielkim statku oceanicznym. Malinka z Tatą docierają do nabrzeża dopiero co zreperowaną dwukółką i są pełni obaw czy wszystko pójdzie gładko, a przyjęcie gościa będzie należyte.
Kapibara okazuje się sympatycznym osobnikiem z małą wadą wymowy. Nie mówi literki "r" przez co rodzina wombacia jest w konsternacji czy przymykać na to oko czy dostosować się do stylu języka gościa. Brat Klops oczywiście zajął się gotowaniem, tata Wombat dał koncert na tradycyjnym instrumencie i pobyt egzotycznego gościa upływał w miłej atmosferze do głębokiej nocy.
Ważnym elementem spotkań i biesiadaownaia są zawsze przywiezione prezenty. Kapibara przywiózł dla każdego członka wombaciej rodziny coś dostosowane idealnie pod zainteresowania i hobby jej członków. Radość była ogromna choć czasami chwilowa konsternacja dopadła nawet małą reporterkę, której charakterystycznym znakiem jest różowa kokarda na głowie. Ale co się stało znajdziecie w książeczce.
Każdy tom cyklu o Malince edukuje i śmieszy. Akcja rozgrywająca się w dalekiej Australii staje się dla odbiorcy prawdziwym egzotycznym lądem, który odkrywa dla siebie na nowo. Treści nie jest zbyt wiele, aby nie zmęczyć młodego czytelnika. On czyta tą opowieść głównie wzrokiem i uchem. A jeśli wzrokiem to ogromne brawa dla wspaniałej ilustratorki Moniki Urbaniak. Ona tworzy prawdziwe obrazkowe cuda na każdy temat i z każdą postacią. Wspaniale się ogląda tą przygodę. A ja nie byłabym sobą gdybym na jednej ilustracji nie wypatrzyła latarni morskiej. Tym większa przyjemność dla mnie.
Książkę jak zwykle kończą najważniejsze informacje na temat gatunku jakim są kapibary. Jak zwykle wybrał je i zebrał brat Malinki podróżnik Maksymilian. To taka fajna wiedza w pigułce opatrzona świetnymi rysunkami z życia kapibar.
Książki wydawnictwa Bumcykcyk są dostępne także jako audiobooki w Legimi. „Malinkę Wombat i Kapibarę” czyta Dominika Sell-Kukułka. Warto sięgnąć i po taką formę zapoznania się z jej treścią.
Reasumując: Latarnica poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Malinka Wombat i Kapibara”
Autor: Marcin Kozioł
Ilustracje: Monika Urbaniak
Wydawca: Bumcykcyk
Objętość: 32 stron
Kategoria wieku: +4
Oprawa: twarda
Format: 220 x 265 mm
Poniżej okładka front i tył
Poniżej wyklejka w australijskim stylu oraz strona tytułowa
Poniżej wybrane rozkładówki książki
Poniżej fotosesja z moją kocią modelką Myszą - nic bez niej w tym domu :)
Fot. Latarnica
Wpis powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Bumcykcyk. Tą oraz inne książki tego Autora i Wydawcy możecie nabyć (również w opcji z autografem Autora) na stronie wydawnictwa:
Literatura z latarnią w tle [23]
Dziś kolejny odcinek książek z okładkami z latarniami morskimi (istniejącymi rzeczywiście lub tylko wyimaginowanymi). Podobnie ma się sprawa z treścią tych książek. Niestety nie zawsze one się w ogóle w akcji czy treści książki pojawią. OPisy pochodzą od wydawców i z serwisu lubimyczytac.pl. Oczywiście większości z nich nie czytałam i nie znam. Więc trudno mi ocenić czy warte polecania.
Morderstwo u kresu świata - Stuart Turton
Jak rozwiązać tajemnicę zbrodni, skoro nawet sam morderca nie wie, że ją popełnił?
Niesamowita, mieszająca gatunki i rozpalająca wyobraźnię powieść. Nowa zagadka kryminalna od nagrodzonego Costa First Novel Award autora bestsellerowych powieści „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” oraz „Diabeł i mroczna toń”. Niedaleka przyszłość, samotna wyspa pośrodku nicości. Świat, jaki znamy, unicestwiła toksyczna mgła, stworzona przez człowieka i przypadkowo uwolniona lata wcześniej. Trujący opar spowił całą planetę i przyniósł śmierć każdemu, kogo dotknął. Jednak tutaj, na idyllicznej wyspie, w idealnej symbiozie i pokojowej harmonii żyje stu dwudziestu dwóch prostych ludzi i trzech naukowców. Społeczność zadowala się łowieniem ryb i uprawą roli, karnie przestrzegając nocnej godziny policyjnej i ochoczo wykonując prace, wyznaczone przez mądrzejszych od nich.
Do czasu, gdy ku przerażeniu mieszkańców wyspy jeden z ich ukochanych naukowców zostaje brutalnie zasztyletowany. A system bezpieczeństwa wokół wyspy, który dotąd powstrzymywał śmiercionośną mgłę, przestaje działać.Jeśli zagadka morderstwa nie zostanie rozwiązane w ciągu 92 godzin, mgła spowije wyspę i unicestwi jej mieszkańców. Niestety, awaria systemu bezpieczeństwa wymazała również z pamięci wszystkich jakiekolwiek wspomnienia o tym, co tak naprawdę wydarzyło się poprzedniej nocy...
Książki Stuarta Turtona tłumaczone są na 30 różnych języków, a ich łączna sprzedaż przekroczyła już półtora miliona egzemplarzy.
Ucieczka (tom 1 serii "Wyspa Bane") - Lisa Childs
Wyspa u wybrzeży stanu Maine. Dawny zakład zamknięty zostaje ponownie otwarty jako Halycon Hall. Jednak pomimo wysiłków, by prezentować się jako uzdrowisko dla bogatych i sławnych, nie może uciec od złej sławy i nawiedzonej przeszłości… Zdesperowana Rosemary Tulle przybywa na wyspę, by odnaleźć swoją młodszą siostrę, która zostawiła niepokojącą wiadomość. Pracownicy nie chcą wpuścić kobiety, a także upierają się, że jej siostra uciekła. Rosemary wie jednak, czym było Halycon Hall w przeszłości, a instynkt podpowiada jej, że prawda o siostrze jest zupełnie inna. Zmuszona jest zwrócić się o pomoc do mężczyzny, którego miała nadzieję nigdy więcej nie zobaczyć. Jakie sekrety skrywa Halycon Hall? Jaka mroczna przeszłość upomniała się o Rosemary i jej siostrę?
„Wciąga od pierwszej strony. Lisa Childs tworzy niesamowity, zapadający w pamięć nastrój, który trzyma w napięciu aż do ostatniej strony!” – Rita Herron, autorka bestsellerów „USA Today
Niesamowite historie o zmieniających życie wydarzeniach - Joe Wheeler
W życiu każdego z nas są takie chwile, które – choć trwają kilka minut, a może sekund –decydują o naszym „być albo nie być” i zmieniają nasze życie i nas samych na zawsze. Właśnie o takich doświadczeniach i przeżyciach opowiadają relacje zebrane w drugiej części serii "Niesamowite historie". Autorzy oraz bohaterowie opowiadań zamieszczonych w tym tomie mówią o momentach, które na zawsze odcisnęły swój ślad w ich życiu.
Piraci i książęta (4 tom cyklu Leśna Różyczka) - Karol May
Piraci i książęta to czwarty tom przygód z cyklu Leśna Różyczka, czyli prześladowania dookoła świata. Grupa ciekawych świata bohaterów podróżuje po różnych krajach i kontynentach. Mierzą się przy tym z nowymi wyzwaniami, stawiają czoła niebezpieczeństwom, odkrywają tajemnice i podejmują walkę z różnej maści opryszkami, stając w obronie dobra i sprawiedliwości.
Flaw(less) opowiedz mi swoją historię (nowa okładka) - Marta Łabędzka
Ta dziewczyna. Ten chłopak. Nie ten czas…
Dwoje licealistów z małego miasteczka nieopodal Londynu: Josephine, wzorowa dziewczyna z tak zwanego dobrego domu, oraz Chase, chłopak, o którym można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest ideałem. Dom rodzinny Chase’a też trudno byłoby nazwać dobrym ― jego matka od zawsze więcej uwagi poświęcała narkotykom i alkoholowi niż synowi.
Josephine za chwilę wyjedzie na studia do Bostonu, by tam spełniać oczekiwania rodziny ― musi przecież być perfekcyjna. Chase… cóż, po prostu postara się nie wkroczyć na drogę, jaką od lat podąża jego matka.
Z pozoru tej dwójki nastolatków nie łączy nic poza miejscem zamieszkania i szkołą. A jednak mają ze sobą coś wspólnego. Oboje, każde na swój sposób, próbują sobie radzić z samotnością. Chowają się za maską obojętności, ukrywają przed światem swoje prawdziwe, wrażliwe oblicza. Trafiają na siebie przypadkiem, a rozwój wydarzeń sprawia, że powoli odkrywają się przed sobą nawzajem, może nawet bardziej, niż by sobie życzyli. Czy to w ogóle ma sens, skoro Josie za moment zniknie ze świata Chase’a?
Poznajcie historię, która w serwisie Wattpad zdobyła uznanie ponad 300 tysięcy czytelniczek!
Bogowie i boginie mitów greckich - Manuela Andreani
Starożytni Grecy wierzyli, że światem rządzą potężni bogowie i że ich siedzibą jest góra Olimp, z której szczytu kierują ludzkimi losami. Jednak – mimo swej boskiej natury – przedstawiciele greckiego panteonu mieli więcej wspólnego ze zwykłymi śmiertelnikami, niż może się to na pierwszy rzut oka wydawać.
Zaprezentowane w tej książce mity, zilustrowane niezwykłymi rysunkami Manueli Adreani, przeniosą młodych czytelników w fascynujący świat dawnych wierzeń i pozwolą poznać lepiej jego mieszkańców: wszechmocnych, ale i pełnych ludzkich słabości bogów, śmiałych herosów i zadziwiające stworzenia, które mogłyby stać się bohaterami współczesnych opowieści fantasy.
Jestem dużym tatą, ale czasami udaję kota - Rafał Witek
Mała i jej tata wybierają się na wakacje na wyspę Bornholm. Co im się przydarza? Zwykłe rzeczy: rejs w czasie sztormu, spacer plażą o północy, spotkanie z chłopcem o rybim ogonie, wyprawa rowerem wodnym na pełne morze... Dołączcie do nich i spędźcie tydzień na Bornholmie – wśród jaskółek, morskich fal i zabawnie snutych opowieści.
Ta kameralna, prosto opowiedziana historia spodoba się miłośnikom „Dzieci z Bullerbyn”. Obydwie książki łączy spora dawka uśmiechu i trafne opisy drobnych, codziennych sytuacji, z których wynikają całkiem niebłahe pytania.
ODE MNIE: moje odczucia o lekturze zawralam w osobistej recenzji:
https://latarnica.pl/2025/05/07/latarnica-poleca-65/
Śmierć w latarni morskiej (2 tom cyklu Montgomery Bonbon) - Alasdair Beckett-King
Drugi tom błyskotliwej, zabawnej i wspaniale ilustrowanej serii kryminałów. Co jest najtrudniejsze w byciu detektywem?
To, że nigdy nie ma się urlopu. Kiedy Bonnie Montgomery oraz jej detektywistyczne alter ego Montgomery Bonbon wreszcie zaczynają odpoczywać od rozwiązywania zagadek kryminalnych, dzieje się coś podejrzanego.
Bonnie razem z dziadkiem Banksem wyjeżdżają na ferie na wyspę Cud. I wcale nie chodzi o to, że jest cudowna… W pobliskiej latarni morskiej dochodzi do tajemniczej śmierci.
I chociaż wszyscy uznali, że to zwyczajny wypadek, wąsy Montgomery’ego Bonbona coś wyczuwają, a Bonnie nabiera podejrzeń. Kiedy po drugiej stronie wyspy dochodzi do drugiej śmierci, Bonnie jest już pewna, że oba zgony są ze sobą powiązane.
Tatuś Muminka i morze (nowa okładka) tom 8 cyklu Muminki - Tove Jansson
Życie Muminków i ich przyjaciół z Doliny skupia się wokół domu Mamy i Tatusia Muminka, gdzie każdy może liczyć na pomoc i przyjaźń. Panna Migotka, Paszczak, mała Mi, Włóczykij, Ryjek czy straszna Buka tworzą galerię postaci, które na zawsze pozostaną w pamięci czytelników.
ODE MNIE: W tej powieści latarnia morska odgrywa wielką rolę. To wspaniały tom cyklu. Bardzo polecam!
Latarnica poleca [67]
Po rocznej przerwie od premiery „Mony Mysi”, która poprowadziła młodych Czytelników przez historię sztuki, cudowna mysia bohaterka powraca w wielkim stylu. Tym razem jako przewodniczką po X Muzie. Bowiem jej postać ściśle związana jest ze sztuką i ta sztuka mniej lub bardziej świadomie wkrada się w jej codzienne życie. Mona Mysia ma farta do wielkich dzieł. Potrafi wręcz się z nimi identyfikować i scalić. Wraz z premierą w maju tego roku zaczynamy nową przygodę w chwili kiedy Mona ma konkretne plany na najbliższy wieczór.
Wieczory można spędzać przeróżnie, ale każdy to wie, że jednym z lepszych rozwiązań jest udanie się na seans filmowy do kina. Kino to coś więcej niż budynek, w którym można obejrzeć film. To MAGIA, na którą składa się sam charakter wnętrz, rozmiar ekranu, zapachy i system nagłośnienia - przez co bodźce dźwiękowe zupełnie inaczej do nas docierają. To wszystko sprawia, że kto raz skosztował kontaktu z filmem w postaci kinowej wie, że nie zastąpi tego żaden seans domowy, nawet gdyby kupić najlepszy sprzęt i wydzielić w domu osobny pokój do oglądania.
Może dlatego - że niezwykłość odbioru obrazu i dźwięku z ekranu jest tak wyjątkowa - film i kino jako dziedziny sztuki przetrwały i z lepszym lub gorszym skutkiem wciąż nam towarzyszą. A wraz z nimi cała otoczka w postaci festiwali filmowych z prestiżowymi nagrodami czy tzw. kino niszowe, autorskie, a jednak mające swoje stałe grono odbiorców.
Mona Mysia postanowiła więc po raz kolejny skosztować filmowej przygody. Wiemy z treści, że w kinie bywa bo zna np. sekretne tajne wejście do środka. Ale żeby oddać się w całości temu przeżyciu trzeba jakoś do kina dotrzeć. I w tej chwili zaczyna się jej niezwykłą podróż - bowiem po Monę zjawia się jako środek transportu długowłosy jamnik i zamiast pędzić przez zatłoczone ulice rozpędza się by niczym samolot wznieść się w górę. I już frunie, a jego piękna sierść powiewa na wietrze, a Mona Mysia uczepiona jego karku zmierza na seans filmowy. Czy ta scenka coś wam nie mówi? Czy lot na grzbiecie ogromnego uśmiechniętego psa nie budzi skojarzeń? Czy starszym odbiorcom nie zabije szybciej serce na wspomnienia sprzed lat i tamte emocje???
To zaledwie początek, bo takich szarpnięć emocjami i odnośników do wspomnień i obejrzanych już filmów będzie bardzo bardzo dużo. Taka jest też koncepcja tej opowieści. Wieczorna wyprawa do kina stanie się furtką do osobistego przejścia przez jego historię. Tą od samego początku, gdy bracia Lumiere zarejestrowali po raz pierwszy ruchomy obraz. Czy wszyscy pamiętamy co to było? Jeśli nie to już na wstępnych stronach ta scena ożyje na naszych oczach, a Mona Mysia również zobaczy ją na dużym ekranie.
Na razie wszystko wydaje się naturalne (no może poza psem jako środkiem transportu), bo myszka z bardzo wiekowym przyjacielem żółwiem oglądają kolejne filmy, które chronologicznie pokazują rozwój filmu. Mamy więc kino nieme, czarno-biały obraz, muzykę graną na żywo w kinowej sali. Nawet dziś organizuje się czasami takie pokazy, aby oddać charakter i nastrój początków X Muzy.
Bohaterka świetnie się bawi i miło spędza czas. Tak bardzo wciąga ją to co się dzieje, że podejmuje taniec ze stonogą na wrotkach przez co ina sali interweniować musi nawet miejscowy kot Tosia - strażnik porządku w kinie. A jak wiadomo myszka nie za bardzo będzie chciała mieć bliski kontakt z ogromnym kotem więc postanowi szybko uciec. A gdzie? Błyskawicznie dostrzega takie jedyne miejsce - najlepszą drogę ewakuacji…
I wtedy zaczyna się dla niej prawdziwa magia kina i wielka przygoda. Podobnie jak w pierwszym tomie o obrazach znanych mistrzów Mona wpada w konkretnie filmowe historie, by stać się przez chwilę ich bohaterką i poczuć to co spotkało słynne filmowe postacie na ekranie. A czegóż my tu nie mamy jako czytelnik wraz z małą myszką!
Łza się w oku kręci od wspomnień i emocji. Przejdziemy płynnie przez bardzo znane historie filmowe - wiele z nich to przecież to co nas poruszało najpierw w dzieciństwie, potem już jako dorosłych ludzi chodzących do kina i wciąż czujących tą ogromną ekscytację przy odbiorze filmów na gigantycznych dziś ekranach.
Dla mnie większość wspomnianych dzieł filmowych to taka filmowa jazda obowiązkowa. Polecałabym w ciemno je każdemu. Nie wiem jak można by funkcjonować we współczesnym świecie, nie rozpoznając tych charakterystycznych postaci czy scen filmowych. Nie będę odbierała przyjemności rozpoznawania konkretnych filmów Czytelnikom - myśle, że zwłaszcza tym starszym czy czytającym tą książkę młodszemu pokoleniu. Ale traficie na to wszystko co przez lata was kształtowało jako widza. Niech pierwsze podpowiedzi znajdą się już na poniższych zdjęciach prezentujących wybrane ilustracje. Tam już wszystko stanie się klarowniejsze.
Skoro jako Czytelnik dorosły miałam tak dużo przyjemności z rozpoznawania filmów, w których nasza bohaterka osobiście się znajdzie, zaczęłam się zastanawiać dla kogo tak naprawdę jest ta książka. Bo choć docelowa grupa określana jest na wiek 5-9 lat, to oczywiście tylko sugestia. Prezentowane filmy nie odgadnie kilkulatek, bo ich nie zna. No może jeden, dwa skojarzy. Ale rodzic rozpozna już na pewno większość. Mamy więc doskonały punkt startowy, aby połączyć przyjemne z pożytecznym.
Z jednej strony książka jest historią kina podaną w fantastyczny wizualnie i pod względem treści sposób. Edukacyjnie dziecko dowie się jakie było kino kiedyś, jak wyglądały początki, można poopowiadać o różnicach czasów dawnych i współczesnych. Jest to też baza startowa czy też podpowiedź do wspólnych rodzinnych seansów. Mamy więc od razu zachętę do planowania wielopokoleniowego oglądania i dobierania odpowiedniego repertuaru.
Z drugiej strony „Mona Mysia w kinie” to wykwintny deser filmowy. Autor Marcin Kozioł wyselekcjonował różne tytuły z konkretnych epok rozwoju kina i współczesnych gatunków filmowych i może się to przyczynić do dalszego drążenia tematu już indywidualnie. Przy okazji czytania tej książeczki dorosły Czytelnik może przypomnieć sobie filmy, które go kiedyś zafascynowały, a może i czasami zmieniły całe życie. I warto pójść tym tropem i zrobić sobie taki powrót do przeszłości i przeżyć to wszystko na nowo, zobaczyć co się zestarzało, a co wciąż powoduje szybsze bicie serca.
Sztuka filmowa jest jedną z tych najpopularniejszych, na co dzień mamy z nią najczęstszy kontakt. Dzieciaki uwielbiają kreskówki, dłuższe filmy animowane, ekranizacje ich ulubionych książek. Warto pielęgnować i podsycać w nich ten ogień uwielbienia dla kina, bo przecież staje się ono dla nas tak często odskocznią od codzienności. Wierzę, że ta książka, będzie takim ciepłym azylem dla młodych Czytelników i pobudzi do wielu dyskusji i zachęci do oglądania i wyszukania kolejnych tytułów filmowych.
Marcin Kozioł jak zwykle daje nam kawał dobrze skrojonej historii i wiem, że to będzie dla czytających wspólnie fajnie spędzony czas. Walory edukacyjne są tak przemycone, że w ogóle się o tym nie myśli, a my całkowicie wchodzimy w przygody Mony Mysi na planach kolejnych filmów. Na koniec jak zwykle wielkie gratulacje dla ilustratorki. Oj miała pani Monika Urbaniak wyzwanie zawodowe! Ale efekt końcowy wyszedł znakomicie. Gratuluję obu twórcom i nie będę ukrywać - po cichu liczę na tom 3 przygód myszki. Ciekawe tylko co ją spotka i która ze sztuk tym razem wciągnie ją w swe bogate światy.
Reasumując: Latarnica poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Mona Mysia w kinie” (2 tom serii o myszce
Autor: Marcin Kozioł
Ilustracje: Monika Urbaniak
Wydawca: Bumcykcyk
Objętość: 48 stron
Oprawa: twarda
Format: 220 x 265 mm
Grupa docelowa: dla dzieci 5-9 lat
Poniżej okładka – front i tył
Poniżej oscarowa wyklejka oraz strona tytułowa
Poniżej okładka oraz wybrane rozkładówki książki
Poniżej fotosesja z moją kocią modelką Myszą, z którą wspólnie przeczytałyśmy tą książkę w piątkowy wieczór. Na ilustracji nr 1 poznajcie Tosię - kocicę pilnującą starego kina
Fot. Latarnica/ czerwiec 2025
Wpis powstał dzięki współpracy barterowej z Wydawnictwem Bumcykcyk.
Tą oraz poprzednią książkę o myszce możecie nabyć (również w opcji z autografem Autora) na stronie wydawnictwa:
Latarnica poleca [66]
Co zrobić i jak podejść do tematu, gdy ma się napisać o książce, która jest tak niewielka objętościowo, a mimo tego wzbudza tak wiele dobrych emocji?
Są takie opowieści, które od początku chwytają za serce. Nie będę udawać, że gdyby chodziło o książkę o sekretnej piekarni - pewnie nie zwróciła by ona mojej uwagi. Ale to krótkie dodatkowe słowo, że piekarnia jest "kocia" to już czyni z tej książeczki zupełnie inną historię. I chce się ją od razu poznać i zajrzeć co takiego skrywa.
Jak wspomniałam początek był idealny. Dlaczego? Bo oto od pierwszego zdania jasne jest miejsce akcji: Tallinn - stolica Estonii. No i już mnie autorka tym ma! Mamy bowiem kraj nadbałtycki, mamy perspektywy kocie - to mi się podoba i pragnę tylko wiedzieć jak się to wszytsko rozwinie.
W jednym z niedużych, drewnianych domów o kolorze niebieskim mieszkają dwa koty: Wilbur i Pchełka. (wszystko oczywiście widzimy strona po stronie na cudownych ilustracjach). Ale to nie domek z samymi kotami. Mieszka z nimi i ich ludzka obsługa - ot zwyczajna rodzina: Mama, Tata i Helka. I w zasadzie pewnie ich życie toczyłoby swoim utartym torem, gdyby nie postanowiono, że stary piekarnik - zużyty i nieatrakcyjny już wizualnie - należy wysłać na piekarnikową emertyturę i zakupić nowy. I tak w kuchni zachodzi zmiana. Ale zanim wjechał nowy sprzęt koty odkrywają, że za piekarnikiem w ścianie jest fantastyczna tajemnicza dziura. A dziura + koty to idelany duet. Wiadomo! Kot MUSI sprawdzić i zbadać osobiście takie miejsce - to leży w jego naturze.
Trudno pisać tak, aby jak najmniej zdradzić, bo nie będzie już uroku czytania i zaskoczenia treścią, ale pewnie każdy się domyśli, że koty odkryją coś ciekawego po tej drugiej stronie. Ale poza odkryciem nowych przestrzeni, które w końcu i porządnym kotom się znudzą musi być jeszcze jakiś super pomysł na wykorzystanie nowego terytorium. A że koty nęciły słodkości i ciasteczka to postanowiły rozkręcić biznes i mieć swoją piekarnię.
Wypieki mogą slużyć na własne potrzeby, ale mogą też dawać radość i innym stworzeniom. Koty z estońskiego domu miały wybór. Poszły zdecydownie jedyną słuszną drogą. A jaką? To już sami przeczytacie. Po drodze spotkają stada szczurów słuchające szczurzego rapu i myszy oraz różne gatunki ptaków co to okrychami ciastek nie pogardzą. Staną też na dodze biznesowej kociej konkurencji, a do ich duetu dołączy w domu wielkie kocisko Aksel.
Historia "Sekretnej kociej piekarni" wciąga w odbiorze dzieciaki, zostało to sprawdzone, przetestowane na małej grupie i chcą mieć ją czytaną i to nawet raz za razem. Ja dostrzegłam w książce Heleny Laks atuty, które spodobały się personalnie mnie - czytelnikowi już dorosłemu i dużo czytającemu. Ale oczywiście nie każdy uzna, że to historia warta pochylenia się nad nią. A ponieważ kocham to do czego serce samoczynnie szybciej bije to w "Kociej piekarni" urzekło mnie kilka rzeczy:
- miejsce akcji - stolica kraju nadbałtyckiego
- bohaterowie - zaradne sympatyczne koty o wdzięcznych imionach
- rozkręcany biznes - piekarnictwo - któż nie lubi rogalików, pączków, ciastek cynamonowych? (popularnym wypiekiem w Estonni jest tzw kringiel czyli drożdżowy wieniec cynamonowy)
- sympatyczny obraz rodziny razem ze starszym pokoleniem - osobą dziadka który zajmuje się Helką w trakcie jej choroby
- cudowne ilustracje Reginy Lukk-Toompere - chce się długo wpatrywać w detale rysunków i wsiąka się przez te obrazki w czytaną historię
Poniżej Tallinn - miejsce akcji "Sekretnej kociej piekarni", fot. wikipedia.org
Na koniec chciałabym dodać, że książka została wydana w ramach projektu tłumaczeniowego “Literackie zbliżenia”, dofinansowanego przez Komisję Europejską w programie Kreatywna Europa Kultura.
Reasumując: LATARNICA poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Sekretna kocia piekarnia”
Autor: Helena Laks
Przekład z estońskiego: Anna Michalczuk-Podlecki
Ilustracje: Regina Lukk-Toompere
Wydawca: Wydawnictwo EZOP
Wydanie I: Warszawa 2019
Objętość: 48 stron
Oprawa: twarda
Format: 24,5 x 21,6 cm
Poniżej front i tył okładki
Poniżej przykladowe rozkładówki
Poniżej sesja zdjęciowa z moją kotką Myszką - ogromną miłośniczką ciastek (oczywiście jest to towar w domu zakazany, ale czasami talerzyk z okruszków wyczyści)
Fot. Latarnica / maj 2025
Latarnica poleca [65]
Nie zawsze jest tak, że w cyklu Latarnica poleca pojawiają się książki otrzymane od wydawców i prezentowane tutaj na zasadzie umowy barterowej. Czasami wrzucam tutaj tytuły, które po prostu tak same z siebie do mnie przemówiły treścią lub zauroczyły stroną wizualną.
W przypadku "Jestem dużym tatą" zagrały oba czynniki. Czyli zachwyciła mnie treść oraz przepiękne nadmorskie ilustracje p. Moniki Pollak. Nie będę ukrywać w przypadku zakupu tej książki skusiła mnie latarnia morska na okładce (co sugeruje od razu też tematykę morską, z akjcą gdzieś na wybrzeżu) oraz to że tytułowy tata udaje kota i ma kocie uszy. Zapowiadało się niezłe zestawienie ulubionych motywów. I nie zawiodłam się!
Naprawdę bardzo lubię literaturę dziecięcą i młodzieżową. Absolutnie nie stronię od takich lektur, ale muszą mieć to coś. Nie jest żadną stratą czasu poświęcić się takim książkom pod warunkiem, że coś wniosą w nasze życie. Mnie opowieść Rafała Witka dała dużo przyjemności.
Główne atuty?
1/ akcja na wyspie Bornholm plus bałtycki rejs promem w obie strony
2/ kocie akcenty na duńskiej wyspie
3/ wciągająca treść
4/ fantastycznie oddana relacja tata/ kilkulenia córka
5/ zachęcająco oddane atrakcje turystyczne wyspy
6/ przepiękna strona wizualna - ilustracje sprawiające że nie tak szybko przekładałam strony (ponizej na fotografiach dowód)
W przypadku tak niedużych objętościowo książek trudno pisać coś o treści, aby nie zdradzać za wiele, ale dla zachęty chciałabym podszepnąć że "Jestem dużym tatą" umożliwia odbycie rejsu promem na Bornholm i z powrotem (bohaterowie płynęli z Kołobrzegu) i mamy okazję pobyć parę dni na tej bałtyckiej wyspie należącej do Danii.
Ja osobiście podczas czytania miałam uczucie jakbym sama tam odpoczywala i zwiedzała okolicę. Tak się w życiu bohaterów ułożyło, że mama musiała zostać w kraju i pracować w związku z czym ten wypad należał tylko do Taty i Małej (autor nie podaje imienia dziewczynki). Autor fantastycznie opisuje relację międzypokoleniową oraz atuty takiego wyjazdu z punktu widzenia osoby doroslej a także kilkuletniej. Każdy dostrzega na miejscu coś innego i inne aspekty tego wyjazdu ich zachwycają. Książka ma dużo ilustracji, mniej tekstu ale jest go na tyle sporo że możan mowić o mini powiesci bowiem akcja zamyka się w 13 rozdziałach.
Osobiście na Bornholmie nie byłam. Choć chciałabym tam popłynąć. mam jednak dośwoaczenie z rejsów po Bałtyku i wiem jak wyglądają kraje skandynawskie i jakie bywa ich wybrzeże i wysepki. Bornholm to ciekawy wybór jako atrakcja turystyczna. Na miejscu można zwiezdać wyspę autokarem a przy pobytach kilkudniowych czy dłuższych sprawdzają się rowery, które czekają już na turystów zaraz po zejściu z pokładu promu.
Kiedyś planując rejs na tą wyspę (niestetey nie doszedł do skutku, a miałam płynąć z Darłówka) od razu szukałam informacji czy są tam latarnie morskie. I oczywiście, że je mają, bo to w końcu wyspa i oznakowania nawigacyjne w postaci świateł są bardzo ważne. Tym bardziej warto udać się w taki rejs, który doświadczyli bohaterowie tej sympatycznej opowieści. W spisie latarni znalazłam 10 takich obiektow. Nie wszytskie są już dziś czynne, ale do fotografowana doskonałe. Na wyspie jest np. imponująca latarnia Dueodde (południowy krańniec Bornholmu ) - to najwyższa latarnia morska w Danii. Jej wysokość wynosi 48 m i aby się wspiąć na górny taras trzeba pokonać aż 196 schodów. Latarnia jest nowoczesna, bo została zbudowana w latach 60-tych XX wieku, a w 70-tych w pełni zautomatyzowana. Poniżej zdjęcie tej latarni z wikipedia.org

Rafał Witek jest Autorem ponad 40 książek dla dzieci. Zdobył też ważne nagrody m.in. Konkursu Literackiego im. Astrod Lindgren czy Nagrodę Literacką im. Kornela Makuszynskiego. Jeśli akurat jesteście na etapie czytania książek z dziećmi lub są już one samodzielnie czytające myślę, że warto podsunać im książki tego Autora.
Wydawca zaleca "Jestem dużym tatą" dla dzieci w wieku 6+ i przyrownuje ją swoją kameralnością i klimatem do słynnych i lubianych "Dzieci z Bullerbyn". Nie może być lepszej rekomendacji.
Poniżej wyspa Bornholm - miejsce akcji książki oraz jej położenie względem naszego wybrzeża - Google Maps
Zdecydowanie: LATARNICA poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Jestem dużym tatą, ale czasami udaję kota”
Autor: Rafał Witek
Ilustracje: Monika Pollak
Wydawca: Wydawnictwo Literatura
Wydanie I: Łódź 2021
Objętość: 96 stron
Oprawa: twarda
Format: 17 x 22,5 cm
Poniżej front i tył okładki
Poniżej wewnętrzna wyklejka i spis treści:
Poniżej przykladowe rozkładówki:
Oczywiście książka była czytana i przeżywana z Myszką

Latarnica poleca [64]
[…] To Shinjuku, znikają tu i ludzie , i koty.
Długo zastanawiałam się od czego powinnam zacząć, aby w najprostszy, ale zarazem najszczerszy sposób przekazać wam, jakie emocje wzbudziła i jakie struny duszy poruszyła we mnie powieść Duriana Sukegawy „Koty z Shinjuku”. Może zacznę zupełnie nietypowo, ale ta książka, również nie jest czymś pisanym według określonego, znanego schematu i nie daje się łatwo zaszufladkować.
Aby wejść w klimat opowieści Sukegawy i się w niej wygodnie rozsiąść trzeba zrozumieć cztery pojęcia.
Po pierwsze Shinjuku. To jedna z dzielnic Tokio - stolicy Japonii. Czym się charakteryzuje? Popularnie, gdy o niej mówimy myślimy o dużej dzielnicy rozrywkowej, biznesowej i handlowej skupionej wokół stacji o tej samej nazwie. Jest to dzielnica kontrastów. Z jednej strony nowoczesne biurowce i centra handlowe, z drugiej skupisko starych domów, w których umieszczono gastronomię i sklepiki.
Po drugie izakaya. Tym określeniem można nazwać coś na kształt japońskiego pubu, gdzie serwuje się zarówno alkohole jak i dość proste dania, w tym także z grilla. Często poza stolikami mają one tzw. miejsca przy barze i są nieznacznych rozmiarów.
Po trzecie Koto-lotek. To już określenie powstałe na potrzeby tej konkretnej książki, ale istotne bo od tej nieoficjalnej gry popularnej wśród bywalców jednego z miejscowych pubów wszystko się zaczyna. Hazardowa zabawa polega na bstawianiu i wytypowaniu imienia kota, który jako pierwszy objawi się klientom siedzącym przy długim barze w małym okienku widocznym naprzeciwko nich.
I po czwarte mapa rodzinna kotów. To również pojęcie powstałe na potrzeby tej konkretnej historii. Jest to kartka papieru przywieszona do lodówki w pubie o nazwie „Karinka” w dzielnicy Shinjuku. Ukazuje i opisuje 17 kotów kręcących się wokół lokalu i pojawiających się na jego tyłach. Teren ten jest widoczny z baru przez małe okienko, a koty często zatrzymują się w nim i patrzą na pijących wewnątrz klientów. 17 kotów - 17 imion i charakterów spośród których można typować i obstawiać, by brać udział w Koto-lotku.
I te cztery słowa są niejako klamrą spinającą tą opowieść, która zaczyna się od przypadkowego przyjścia bohatera do jednej tokijskiej izakayi. Nie planował tam wejść, nie znał tego lokalu, ale znał inne analogiczne puby i często do nich zaglądał po pracy, aby odreagować stresy dnia codziennego. A rzeczywiście miał powody by szukać ukojenia, bowiem praca mocno dawała mu się we taki ze względu na osobę szefa i konkurencję oraz dociskanie wydajności i efektywności do maksimum.
W „Kotach z Shinjuku” śledzimy pewien etap zawodowy chłopaka, który marzył o pracy w mediach - radiu, czy też telewizji, chciał tworzyć i pisać dobre scenariusze. Nazywa się Yamazaki Seita choć bywalcy pubu „Karinka” będą się do niego zwracać skrótowo po prostu Yama. Jednak życie nie układa się mu według marzeń. Ma kiepskie dorywcze zajęcia by cokolwiek zarobić, wynajmuje nieciekawą klitkę u japońskiej rodziny, a procesy rekrutacyjne do prac, z którymi chciałby związać życie odrzucają go już na etapie składania papierów, bowiem Yama jest daltonistą, a firmy medialne zaznaczają, że osoby z tą wadą wzroku nie mają czego u nich szukać.
Tak się jednak składa, że na jego drodze pojawi się Kazuki Nagasawa znany twórca scenariuszy filmowych i radiowych mający swą własną agencję. Podczas rozmowy przy alkoholu w Karince czuje jakiś drzemiący potencjał i daje chłopakowi szanse zatrudniając go. Ma odtąd planować programy TV z wyprzedzeniam, robić dla nich tzw research i opracowywać bieżące informacje.
Można by powiedzieć, że dla Yamy to jak wygrana życiowa, ale w praktyce okazuje się, że jest wyrobnikiem pracującym ponad swoje siły 7 dni w tygodniu będąc do dyspozycji szefa 24 godziny na dobę. I zadania, które stara się dobrze realizować wcale mu nie wychodzą. A konkurencja w firmie jest ogromna i oczekiwania szefa jeszcze większe, bo liczy się tylko oglądalność i sukces.
Durian Sukegawa w przejmujący sposób ukazuje atmosferę pracy w dużej medialnej agencji w której trwa nie tylko wyścig szczurów, ale co najgorsze szef stosuje mobbing i ucieka się do przemocy wśród pracowników, nie rzadko używając agresji w postaci szturchania czy ich bicia.
Równowagą dla problemów w pracy i nieustannych porażek - bo jak wykrzyczał mu zwiedziony szef w twarz: z 50 napisanych pytań do popularnego teleturnieju wybrano tylko jedno a 49 odrzucono i wyrzucono do kosza - stało się spotkanie z Yumą - dziewczyną pracującą za barem w Karince jak i obsługującą grill i serwującą potrawy. To dzięki niej poznał bliżej sylwetki kotów z zaplecza lokalu i nawiązał znajomości z ekscentrycznymi stałymi bywalcami przyłączając się do zabawy w Koto-lotka. Dzięki stałym Klientom dowiedział się, że to Yume stworzyła i narysowała rodziną mapę kotów i dokarmia je regularnie.
Przypadkowe wejście do „Karinki” stało się z czasem stałym rytuałem i bohater odwiedzał ten pub kiedy tylko mógł. Yume odkryła przez nim nowy nieznany świat - świat bezdomnych kotów z Shinjuku, który dla niej był bardzo ważny, bo ceniła ich towarzystwo bardziej od ludzkiego. Jak sama się zwierzała:
[…] Miałam kilku kolegów, przed którymi mogłam się otworzyć, ale większości ludzi nie ufałam, dlatego nawet teraz nie potrafię rozmawiać i nie bardzo wiem, na czym polega „normalność”. Lepiej czuję się w towarzystwie kotów niż ludzi.
Oczywiście w całej tej historii z czasem więź między Yamazakim, a Yume znacznie się zacieśni. Doświadczą pięknych chwil i odkryję się dla siebie nawzajem obnażając swoją przeszłość, obawy, bolączki codzienności, traumy, ułomności ciała.
Powieść Sukegawy bardzo mnie zaskoczyła na poziomie głębokiego wejścia w analizy trudnych tematów - mniej popularnych w literaturze. Aby nie zdradzać treści powiem tylko, że na kartach powieści zmierzymy się z alkoholizmem, depresją, samobójstwem, próbą morderstwa, złym i ciężkim losem bezpańskich zwierząt, mobbingiem, byciem transwestytą w uporządkowanym świecie bankowości, przemocą, molestowaniem seksualnym, dojrzewaniem w sierocińcu… Dużo tego i naprawdę mocno daje to po psychice Czytelnika. Zdecydowanie spodziewałam się lżejszej lektury, a dostałam tzw. ciężki kaliber. Ale nie piszę tego w kontekście krytycznym. Tak jak dla chłopaka Yume pokazała mu nowy nieznany śwat, tak i mnie się oczy otworzyły na aktualne problemy życia we współczesnym Tokio. Oczywiście wiele z tych problemów jest ponad narodami i płciami. Wszyscy mniej lub bardziej się o nie ocieramy lub w nie wchodzimy.
I choć patrząc na te trudne doświadczenia bohaterów można by się bardzo zdołować Autor pilnuje by ostatecznie ponad całą tą historię na wierzchu zostało podstawowe przesłanie, które próbuje nam wpoić. Podporządkowane korporacyjne życie Yamy było pracą wykonywaną dla mas, anonimowego widza i statystyk oglądalności. Czyli tak naprawdę dla nikogo. Yume starała się obudzić w chłopaku to co zawsze w nim było czyli że pisząc choćby scenariusze ma się skupić na jednostce, Nigdy nie dogodzimy wszystkim… Porusza też w nim jego poetycką cząstkę duszy, którą dawno temu uśpił, przez co w powieści mamy możliwość przeczytania również kilka pięknych wierszy o kotach.
Historia kończy się kilkadziesiąt lat później kiedy to Yamazaki i Yume mają szansę ponownie się spotkać i spojrzeć na to co chcieli zrobić ze swoim życiem, a co ostatecznie zrobili. To przepiękny mądry finał, w którym kluczową rolę odegra ręcznie przepisywany tomik wierszy pt „Koty z Shinjuku”. Idealnie podsumowuje to kilkukrotnie powtarzane przez bohatera zdanie w ostatnim rozdziale, które specjalnie powraca, aby podkreślić wagę tego stwierdzenia:
„Czasami przyszłość umyka wszelkim wyobrażeniom”
Ostatnio dość intensywnie wkręciłam się w czytanie współczesnej prozy japońskiej i koreańskiej i jestem tymi światami zachwycona. Te książki są inne, od razu się czuje, że powstały w kulturach wschodnich. Do tego bardzo często istotą rolę odgrywają w nich koty, które dla ludzi wschodu są ważne i bardzo przez nich wielbione. To tylko każde mi dalej poszukiwać interesujących nowych tytułów i autorów z tego kręgu kulturowego.
A co do „Kotów z Shinjuku” to zdecydowanie: LATARNICA poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Koty z Shinjuku"
Autor: Durian Sukegawa
Przekład: Małgorzata Samela
Ilustracja kotów: Anna Brzezina
Wydawca: Wydawnictwo Yumeka
Wydanie I: Katowice 2025
Objętość: 204 strony
Oprawa: miękka ze skrzydełkami, okładka z lakierem wybiórczym
Poniżej front i tył okładki
Poniżej wewnętrzna tylna okładka z mapę rodziny kotów oraz przykladowe rozkładówki
Poniżej sesja zdjęciowa z moją domową kocicą Myszką - wierną czytelniczką - bez niej nie czytałabym tyle ile czytam bo towarzystwo kota do dobrej książki to idealne dopełnienie
Recenzja powstała dzięki współpracy barterowej z Wydawnictwem Yumeka - serdecznie dziękuję za egzemplarz książki!

Latarnica poleca [63]
Ze zbiorami opowiadań mam problem. Od zawsze. Choć bardzo je lubię (a nie każdy miłośnik książek lubi sięgać po tą formę) zazwyczaj ostatecznie sprawiały mi zawód. Dlaczego? Statystycznie rzecz ujmując najczęściej zawierały kilka świetnych tekstów, parę średnich no i kilka takich, które całkowicie zabijały ich ostateczną ocenę. Po każdej takiej lekturze byłam zła na te słabiutkie historie, które zapadały w pamięć najdobitniej i tak naprawdę nigdy nie powinny się znaleźć w druku. Nie wiem czy w przypadku zbioru jednego autora - pisarze czasami na siłę dopisują kilka opowiadań na zlecenie wydawcy by objętość gotowej książki była obszerniejsza bądź spełniała wymogi jakiejś serii - tak czy inaczej podchodzę do takich wydawnictw naprawdę ostrożnie.
Kiedy zobaczyłam w sieci zapowiedź antologii opowiadań polskich autorów o kotach w głowie miałam tylko jedno! „Tak! Tak” Wspaniale. To kiedy premiera?” Ale za chwilę przyszło otrzeźwienie czytelnicze. Rety! Temat, który kocham i wielbię w literaturze, a który zapewne paru zaproszonych pisarzy totalnie położy i nie wyczuje klimatu. Czy wszyscy zebrani to kociarze? Czy mają pojęcie o tych zwierzakach? Dzielą z nimi pisarską codzienność? A jeśli nie, co z tego wyniknie dla książki o idei samej z siebie bardzo słusznej i pożądanej na rynku wydawniczym. Nie miałam okazji dotrzeć na specjalne spotkanie poświęcone temu wydawnictwu na Poznańskich Targach Książki w marcu tego roku. Z jednej strony żałuję, z drugiej i tak byłabym dopiero przed lekturą i niewiele wiedziała o tym co zawiera.
Od razu się przyznam. Przelatując szybko wzrokiem po nazwiskach autorów zaprezentowanych na okładce znałam i kojarzyłam tylko jedno - Katarzyny Bereniki Miszczuk. A jak wyszło po przeczytaniu notki o tej pisarce - kojarzyłam osobę, która jest współzałożycielką Wydawnictwa Mięta - dzięki któremu trzymam teraz ten koci zbiór w rękach.
Kiedy rozpakowałam paczkę od Wydawcy lekko się przeraziłam objętością książki. Prawie 400 stron - kiedy ja to przeczytam? Nie wspominając czasie potrzebnym do ułożeniu sobie w głowie opinii, a potem przelaniu wszystkiego na słowa. A jednak 11 opowiadań i 396 stron zabrało mi z życia tylko 3 świetnie spożytkowane kwietniowe wieczory. Wędrowałam od jednej historii do drugiej i jakoś tak trudno było się powstrzymać i odłożyć książkę na półkę. Może też dlatego, że zebrani pisarze są reprezentantami przeróżnych gatunków literackich, mają odmienne doświadczenia zawodowe, inne ścieżki życiowe co ostatecznie zaowocowało totalnie nieporównywalnymi do siebie opowieściami o naszych kociskach. Poczytamy typową obyczajówkę, romans, fantasy, kryminał czy horror. A w każdej odsłonie mamy inne oblicze kota i inne role jakie mogę pełnić w życiu człowieka.
Wiadomo, że przy tego typu wydawnictwach nie ma co mówić - nawet ogólnikowo - o treści, bo zdradzi się zbyt wiele. Ale nie będę spoilerować jeśli napiszę, że oto mamy na rodzimym rynku bardzo udaną antologię tematyczną, której głównym motywem są koty. Brzmi cudownie dla kociarzy? I tak naprawdę jest!
Wychodząc z założenia, że kilka story będzie słabszych robiłam sobie krótkie notatki o każdym opowiadaniu i nadawałam mu już po przeczytaniu ocenę. Jakie było moje zdziwienie - gdy już po dotarciu do końca ostatniego 11-tego opowiadania spojrzałam na moje oceny (w skali od 1-5 gdzie 5 to najwyższa nota) i nie znalazłam ani jednego poniżej solidnej noty 4+. [!] Ewenement? Na to wygląda i wyjątek od reguły! Już nie mogę narzekać na zbiory opowiadań i wrzucać je do jednego worka.
Bardzo podoba mi się, że zawarte w „Kiciusiach, kotach, sierściuchach” teksty są tak różne, a ich motyw główny - czyli KOT - potraktowany na różnych poziomach gatunkowych. Poznawałam te historie mierząc się z silnymi emocjami. Bo wywołują one cały ich wachlarz. Był strach, rozpacz, zdenerwowanie, smutek i przyjemne ciepło rozlewające się po duszy. Nawet broniłam i łezkę przejmując się losem dwóch bohaterów. Bo koty dają nam tak wiele dobrego, a my ludzie bywamy potworami i często obchodzimy się z nimi paskudnie. Nie we wszystkich opowiadaniach koty są traktowane dobrze i godnie. Ale każda historia wciąga od pierwszej stron.
Oczywiście mam swoich faworytów. To te przy których zapisałam bez wahania notę 5. I na 11 tekstów dostało ją 7 kocich opowieści. Zaproszeni pisarze wspaniale wywiązali się z tego trudnego tematycznie zadania. Bo koty to cały złożony wszechświat i zwierzęta wciąż nie do końca oswojone i zależne od ludzi. Można by o nich tomiska pisać i nigdy do końca nie odkryć wszystkich kart. Ale to zwierzaki doskonałe, piękne same z siebie, a kiedy już nam zaufają powinniśmy czuć się najbardziej docenionymi i wyróżnionymi istotami na ziemi.
Futrzani bohaterowie antologii „Kiciusie, koty...” to zwierzęta dzielące z nami mieszkania i domy, ale też dzikie istoty z tajemniczych światów. Jedni je kochają, a drudzy nienawidzą czy zupełnie nie rozumieją ten kotomannii jaka opanowała współczesny świat i internet. Ale nie oszukujmy się, to one rządzą mediami społecznościowymi, to ich historie często wyciskają łzy i pozwalają w dobroczynnych zbiórkach osiągnąć ogromne sumy na ich ratowanie, ale to również i one traktują nas jak osobistą służbę i nie mają z tym żadnego problemu.
Koty opanowały współczesny świat. Potrafią sprzedać niemal wszystko, zachwycają swym majestatem i tajemniczością. Nie mają wypisanych uczuć na pyszczkach. Wiem coś o tym, bo sama dzielę życie z kotką adoptowaną ze schroniska i to ona towarzyszyła mi całej lekturze „Kiciusiów, kotów, sierściuchów’. To mój drugi kot. Poprzedni również był adopciakiem po przejściach. I nadal czuję ze wiele mam jeszcze do odkrycia o tym gatunku.
Czy zachęcałabym do przeczytania tego zbioru Wydawnictwa Mięta? Kociarzy namawiać nie trzeba, równie mocno jak koty większość z nich kocha książki, więc ten tytuł jest obowiązkowym w ich biblioteczkach. A każdy inny Czytelnik i miłośnik książek? Według mnie te teksty się obronią i spodobają, bo to kawał dobrego pisarstwa. Jeśli ktoś lubi opowiadania powinien sięgnąć i po nie, a może odkryje nawet w nich dla siebie koty, które nie wzbudzały dotąd żadnych emocji.
Na koniec muszę dorzucić jeszcze mój zachwyt warstwą edytorską. Tom jest przepięknie wydany - sztywna oprawa, tłoczenia, przepiękna okładka ze świetnie uchwyconymi mruczkami robi swoje! Aż chce się przesuwać po papierze dłońmi. Do tego każde opowiadanie zaczyna się indywidualną ilustracją z kotem. Sama przyjemność oglądania i brawa dla ilustratorki. Wydawca do tego zachwytu dorzucił jeszcze niespodziankę w przesyłce egzemplarza recenzenckiego, bowiem w książce znalazłam zakładkę i naklejkę, a sam tom był opasany sznurkiem z słodką zawieszką z kotem. Bardzo mnie to szarpnęło za serducho jako kociarę.
Reasumując LATARNICA poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Kiciusie, koty, sierściuchy” - antologia
Autor: różni autorzy: Tomasz Betcher, Karolina Głogowska, Magdalena Kruszewska, S.J. Lorenc, Ewa Małecki, Katarzyna Berenika Miszczuk, Joan Neumann, Aga Sana, Wojciech Wojnicz, Marek Zychla, Izabela Żukowska
Ilustracje: Marta Róża Żak
Wydawca: Wydawnictwo Mięta
Wydanie I: Warszawa 2025
Objętość: 396 stron
Oprawa: twarda, szyta, z tłoczonymi napisami
Poniżej front i tył okładki, wyklejka z kocimi łapkami oraz spis treści
Poniżej wybrane strony książki i przepiękne ilustracje otwierające kolejne opowiadania
Poniżej moja ulubiona modelka i towarzyszka wszystkich lektur – kotka Mysza i jej chwile z "Kiciusmiami, kotami, sierściuchami”
Recenzja powstała dzięki współpracy barterowej z Wydawnictwem Mięta
Tak wspaniale wyglądała przesyłka z antologią, która do mnie dotarła i zaskoczyla miłymi kocimi dodatkami
Latarnica poleca [62]
Dla kociarzy była to zapewne najbardziej oczekiwana premiera wiosny tego roku. Odkąd w mediach społecznościowych na kilka tygodni wcześniej zaczęły pokazywać się reklamy z przyciągającym uwagi zdjęciem czarno-białego kotka na uroczym i stonowanym miętowe tle z dopiskiem Zaleca się kota nikt z miłośników tych zwierząt nie przeszedł wobec tej informacji obojętnie. Ja od razu zapisałam sobie w kalendarzu datę premiery i dosłownie odliczałam dni. Niestety czasami bywa tak, że jak na coś bardzo czekamy i z góry zakładamy, że będzie to produkt najwyższej klasy może przyjść wielkie rozczarowanie. Z ogromnymi obawami sięgnęłam po książkę z piękną okładką, z której patrzyły na mnie dwa urocze kocie pyszczki. Nie chciałam rozczarowania, chciałam idealnej lektury dla miłośnika kotów, takiej która niesie ciepło, nadzieję i jest po prostu fantastyczną i wciągającą historią.
Co dostałam w zamian?
Wydawca absolutnie miał rację wrzucając na rodzimy rynek tą książkę. Będąc już bestsellerem w Japonii, gdzie jak wiadomo koty darzy się szczególnym uczuciem i czułością, w Polsce również musiała się sprawdzić i trafić prosto w serce każdego kto dzieli swoje życie prywatne czy zawodowe z tymi niezwykłymi zwierzętami.
Jak z każdą nową książką, pierwsze kilkanaście czy kilkadziesiąt stron to czas poznawania się, wyczucia stylu, klimatu, rozpoznania terenu, po którym będziemy się z bohaterami poruszać czy gatunku literackiego. Mnie to rozglądanie się po nieznanej okolicy zajęło zapewne ponad 20 stron pierwszego rozdziału, ale potem już poczułam o co w tym chodzi i w jakie zakamarki ludzkiego i kociego życia chce nas poprowadzić autorka. No i wpadłam po uszy w jej opowieść!
„Zaleca się kota” tworzy 5 różnych (choć nie tak do końca) historii. Akcja rozgrywa się w Kioto i kluczowym jej elementem jest niepozorny budynek w ciemnym zaułku, gdzie na piętrze trafia się prosto pod drzwi pewnej klinki, o której przekazują sobie informacje ludzie tzw marketingiem szeptanym. Czasami przypomina to zabawę w głuchy telefon, informacje są ciut modyfikowane i zmieniane, ale kto chce i naprawdę tego potrzebuje trafi pod te właściwe drzwi, a one się dla niego otworzą.
Czym jest klinika Kokoro? To takie jakby połączenie gabinetu psychologiczno-psychiatrycznego. Ale jeśli ktoś myśli, że polega to na wielokrotnym powracaniu pacjentów i długich rozmowach czy sesjach z lekarzem to bardzo się myli. Wizyty tam są bardzo krótkie i odbywają się niemal w pośpiechu. Trafiają do niej ludzie z problemami, tacy którzy już wcześniej przeszli przez wiele innych terapii i całą gamę leków zaleconych przez lekarzy psychiatrów. Jednak nadal borykali się z codziennością i nie radzili problemami w życiu. Toteż są bardzo zaskoczeni, gdy zostają postawieni przed aktem jedynej słusznej metody stosowanej w Kokoro. Na wszystkie bolączki tego świata wypisuje się tam receptę na kota. Koty dobierane są pod pacjenta i jego bolączki i w zależności od sytuacji wydawane są na czas określony od kilku do kilkunastu dni. "Klient" wychodzi z budynku z transporterkiem z kotem i dużą papierową torbą z tzw. zestawem startowym (kuweta, żwirek, miseczki, karma).
Aż sama poczułam zaskoczenie, gdy pierwszy pacjent dostał kota w celach terapeutycznych. Zastanowiłam się jak ja sama bym się czuła nie mając dotąd zwierzaka, nie znając kotów, a tu nagle takie zalecenie z góry od lekarza. Uwierzcie, prawie wszyscy bohaterowie 5 uroczych historii są totalnie zszokowani takim obrotem sprawy. A mamy tu naprawdę różne postacie z różnych środowisk i zupełnie inne życiowe perypetie.
W „Zaleca się kota” Sho Ishida przedstawia nam młodego pracownika ogromnego biura maklerskiego, w którego w pracy stosuje się mobbing, mamy też kierownika call-center, który nie radzi sobie z nową podesłaną i narzuconą odgórnie przełożoną; w trzeciej historii bohaterką jest córka, która jako nieletnia trafia do Kokoro wraz z matką, bowiem w jej szkole utworzyły się dwie frakcje w klasie i trzeba przynależeć do jednej z nich, co budzi w niej rozterki, bo nie identyfikuje się z żadną grupą. Czwarta opowieść pokazuje nam życie ambitnej pani projektant, która tworzy ekskluzywną galanterię - głównie torebki - by po jej historii przejść do ostatniej bohaterki - tradycyjnej japońskiej gejszy, która nie ma własnego dom, ale pracuje i żyje w tzw. domu gejsz kształcącym przyszłe adeptki tego zawodu.
Jak widać zupełnie inne środowiska, inne problemy, inne oczekiwania życiowe. Ale wszystkich połączy fakt, że w ich życie wkroczą koty. Koty jako lek na wszystko, koty jako stabilizator emocji, terapeuci, wywoływacze uśmiechu i panaceum na bezsenne noce i niechęć zmierzenia się z każdym kolejnym dniem.
Jestem ogromnie zaskoczona uniwersalnością tej powieści i jej ciepłem. Jest w tej książce tyle dobrych emocji pojawiających się w życiu bohaterów od chwili, gdy wracają z transporterkim z kotem do swoich domów. Oczywiście to wszystko nie działa tak prosto jak pstryknięcie włącznika światła, ale jednak obecność stworzenia tak cudownego jak kot sprawia, że zaczynają zupełnie inaczej patrzeć na rzeczywistość i odradzają się w nich dawno zapomniane uczucia i emocje. Bywa, że po długich miesiącach po raz pierwszy zaczynają się uśmiechać, odczuwać nad czymś zachwyt i mają poczucie odpowiedzialności za drugą, słabszą istotę. Koty leczą nie tylko tych ludzi, ale uzdrawiają atmosferę w ich rodzinach, miejscach pracy - w zasadzie tak jak ja to na co dzień obserwuję wśród znajomych. Jakże to często obecność czworonożnego przyjaciela zmienia na lepsze wszystko.
Autorka (rocznik 1975) jest zdecydowanie miłośniczką tych zwierząt i doskonałą ich obserwatorką. Ogromnie mnie rozczulały te strony, na których były opisywane pierwsze wspólne chwile kotów z ludźmi, których miały leczyć. Jakże wiele tam trafnych obserwacji, najdrobniejszych gestów, mowy kociego ciała. Jak się to czyta czuje się miękkie futro pod dłonią, słychać delikatne mruczenie, bije w nas ciepło ich ciała, oczami wyobraźni zachwycamy się doskonałością proporcji budowy, jego zwinnością, cichym stąpaniem po naszej codzienności na cudownych słodkich kocich łapkach (tak bardzo, że będą zawodową inspiracją pani projektant z 4 rozdziału). Takie drobne spostrzeżenia i oczywistości cieszyły moje czytelnicze oczy jak nigdy:
[...] "Z jednej strony przyciąga uwagę, z drugiej jest cichutka... Takie chyba właśnie są koty" - pomyślał Shuta. (rozdz. 1, str 23)
[...] - To właśnie działanie kotów. To uczucie, że nie chce się wypuszczać z rąk ich ciepła, zostaje w sercu na zawsze. (rozdz. 4, str 212)
Mam wrażenie, że „Zaleca się kota” może u Czytelników na całym świecie spełnić dwojakie zadanie (a nie przesadzam, bo prawa do publikacji sprzedano do 30 krajów!). Z jednej strony po książkę sięgnie każdy kociarz, bo on już wie, że wobec zła tego świata najlepiej maszerować ramę w ramię z kotem, że jego obecność czyni naprawdę cuda. Z drugiej strony ja kupowałabym tą książkę jeszcze „niezakoconym” osobom, a borykającym się z różnymi bolączkami ducha czy ciała wierząc, że może odkryją w swoim sercu te magiczne drzwi i dopuszczą do siebie myśl, po prostu zaryzykować i adoptować kota.
Ogromnym atutem jest też pozytywne przedstawienie zawodu weterynarza (ważnym elementem tej historii jest klinika dla zwierząt starszego już pana o ogromnym doświadczeniu) oraz informacje o prokocich organizacjach i schroniskach, gdzie można znaleźć przyjaciela na całe życie. Sho Ishida zastosowała również w swojej powieści zabieg, który bardzo lubię w książkach - mianowicie, że w niepołączonych pozornie ze sobą historiach bohaterowie się gdzieś ze sobą na dalszym planie spotykają, mijają, wchodzą w większe i mniejsze interakcje. Mała podpowiedź, zwróćcie uwagę na imiona bohaterów i kotów, pod koniec książki wszystko zacznie się wam pięknie jak w prawie gotowych puzzlach układać w jeden klarowny obraz. Naprawdę finał zrobił na mnie wrażenie, a poza tym dwa wieczory spędzone z tą książką uważam za jedne z najlepszych od tygodni.
„Zaleca się kota” otoczyło mnie jak mięciutki koc i i rozgrzało jak gorąca herbata, a na dodatek ja już miałam podczas całej tej lektury moją własną kocią terapeutkę na kolanach. W ogóle nie mam wątpliwości, że tak po prostu, po ludzku jednym z najważniejszych zaleceń życia jest to proste stwierdzenie: ZALECA SIĘ KOTA.
Na koniec optymistyczna wiadomość dla tych, którzy są już po lekturze i wciąż pozostają z błogim uśmiechem na twarzy. Jest już kontynuacja tej powieści, a na polski rynku wyda ją to samo wydawnictwo Marginesy. Już nie mogę się doczekać.
Reasumując: LATARNICA poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Zaleca się kota”
Autor: Sho Ishida
Ilustracje: Arisa Shimoda
Wydawca: Wydawnictwo Marginesy
Wydanie I: Warszawa 2025
Objętość: 260 stron
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Poniżej front i tył okładki
Poniżej wybrane strony książki
Poniżej moja ulubiona terapeutka i lek na wszytsko - kotka Mysza i jej chwile z "Zaleca się kota"
Recenzja powstała dzięki współpracy barterowej z Wydawnictwem Marginesy
Tak wyglądała tajemnicza przesyłka, która do mnie dotarła a w niej cudowny zestaw recenzencki
Kolejne marzenie spełnione...
Fot. Latarnica / 8-9 marca 2025
Fot. moja z pisarzem - pani z Domu Wydawniczego REBIS - dziękuję!
Fot. główna wpisu - strona facebookowa Poznańskich Targów Książek
A za rok stuknie setka...
Za rok, w lutym 2026 roku, miasto Gdynia obchodzić będzie 100-tne Urodziny a dokładnie stulecia nadania jej praw miejskich. Już trwa konkurs na logo tego wydarzenia, a póki co świętujemy 99 urodziny miasta z morza i marzeń.
Z tej okazji chciałabym podpowiedzieć wszystkim zainteresowanym historią Gdynii o jednej - niemłodej już publikacji - ale wartej poczytania choćby dlatego, że przybliży nam dzieje poszczególnych dzielnic tego miasta.
W 2011 roku Muzeum Miasta Gdyni wydało opracowanie Tomasza Rembalskiego tp. "Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIII-XX w.)"
Książka zawiera przy okazji historii Oksywia fotografię latarni morskiej (już nieistniejącej). Poniżej okładka, spis treści , strona oraz fotografia latarni.

Ponadto w ostatnim czasie wszły jeszcze dwie nowości które również mogą zainteresować miłośników tego maista.
Poniżej okładki i krótki opis:
GDYNIA pierwsza w Polsce - Aleksandra Boćkowska
Wyd. CZARNE, 336 stron, twarda oprawa
Gdynia: najbardziej polskie z polskich miast, powstałe w kontrze do niemieckości Gdańska i Sopotu. Do dziś pielęgnuje odrębność. „Gdynianie mają poczucie, że muszą strzec tego skarbu: polskości, własności, kapitalizmu” – tłumaczy jeden z rozmówców Aleksandry Boćkowskiej.Autorka z reporterską wnikliwością prowadzi nas przez powojenne dekady życia miasta, które istnieje od ledwie stu lat. Rozmawia z mieszkańcami, społecznikami i politykami, opowiada losy miejsc niemożliwie pięknych, jak basen na Polance Redłowskiej, i niemożliwie zapomnianych, jak osiedle Pekin. Sprawdza, jak działa pamięć o tragicznym Grudniu 1970. Na wypucowanych fasadach modernistycznych kamienic szuka rys. W latach dziewięćdziesiątych znajduje źródła ważnych dla Gdyni słów: „prestiż”, „przedsiębiorczość”, „nowoczesność”, by się przekonać, że najważniejsze to przecież „miłość”.Reportaż Aleksandry Boćkowskiej to pasjonująca opowieść o złożonej historii Gdyni, miasta, które od dziesięcioleci zajmuje szczególne miejsce na mapie Polski – tej właściwej i wyobrażonej.
Tadeusz Wenda. Budowniczy portu Rzeczpospolitej - Zbigniew Opacki, Dagmara Płaza-Opacka
Wydawca: uzeum Miasta Gdyni, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, 405 stron, oprawa miękka
W 1920 r. Polska po latach zaborów i braku własnej państwowości wróciła nad Bałtyk. Niewielki skrawek wybrzeża był jednak zupełnie niezagospodarowany. Brakowało na nim choćby jednego większego portu mogącego obsługiwać flotę wojenną i handlową. Mimo to wizjonerstwo grupy ówczesnych polityków oraz ekspertów branży morskiej pozwoliło na zbudowanie własnego portu, otwierającego Polskę na świat. Miejsce jego realizacji wskazał inżynier Tadeusz Wenda, który również zaprojektował i nadzorował budowę. Stworzył dzieło, które pozwoliło na rozwój gospodarczy kraju oraz rozwinięcie żeglugi i handlu zamorskiego. Realizacji tego zadania Wenda poświęcił 17 lat pracy. Zwykł w tym czasie mówić: „Dla Polski ten port buduję”. Gdyński port był i jest dumą nie tylko rządzących, ale całego społeczeństwa. Miasto, które przy nim wyrosło, stało się symbolem nowoczesności.Wciąż jednak niewiele wiadomo o samym Tadeuszu Wendzie. Kim był budowniczy portu Rzeczypospolitej? Książka autorstwa historyków Dagmary Płaza-Opackiej i Zbigniewa Opackiego ukazuje życiową i zawodową drogę inżyniera, wychodząc od korzeni jego rodziny, przybliżając okres nauki, a stosowną uwagę poświęcając służbie Polsce w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Nie unika przy tym wątków prywatnych, odkrywając przed czytelnikiem Tadeusza Wendę jako brata, męża i ojca.
Fot główna wpisu - grafika urodzinowa z profilu facebookowego GDYNIA
Świecąca od 130 lat...
W tym roku pisałam już o okrągłych 150 urodzinach latarni Czołpino, ale w 2025 roku mamy i inną okrągłą rocznicę. Latarnia z Krynicy Morskiej świeci 130 lat. I mam tu na myśli ciągłość światła od czasu zbudowania w 1895 roku pierwszej latarni w miejscowości Kahlberg. Poniżej okolicznościowy kolaż opublikowany z tej okazji na stronie Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego.

Na facebookowej stronie Towarzystwa, które sprawuje też opiekę nad tym obiektem napisano:
Czy wiecie, że pierwszy budynek latarni w Krynicy Morskiej zbudowano 130 lat temu? Jego oddanie do użytku miało miejsce 1 maja 1895 roku. Budowa miała być na tyle ważnym przedsięwzięciem, że Cesarz Wilhelm II wraz z ministrem robót publicznych zostali zaproszeni do wzięcia udziału w uroczystości wmurowania kamienia węgielnego . Ale... z nieznanych powodów goście nie pojawili się na uroczystości, która ostatecznie odbyła się bez specjalnego ceremoniału. Początkowo latarnia świeciła światłem błyskowym: 2 sekundy światła, 4 sekundy przerwy, Widzialność wynosiła 18 mil morskich, a poziom świecenia znajdował się na wysokości 48 metrów ponad poziomem morza.
Poniżej kilka archiwaliów z prywatnych zbiorów Latarnicy: latarnia przedwojenna z 1895 roku oraz latarnia współczesna z czasów PRL-u.
Jeśli intersuje was ten obiekt nawigacyjny polecam kilka lektur, które pogłębią wiedzą w tym temacie i przybliżą dzieje i rozwój tego dziś bardzo popularnego kąpieliska.
- dr Günter Grünberg - "Mierzeja Wiśłana" - wyd. Region
- Dariusz Barton - "Dzieje kąpieliska i kurortu w Krynicy Morskiej" - wyd. Maria Wolska
- Apoloniusz Łysejko - "Latarnia w Krynicy Morskiej" - wyd. TPNMM
Literatura z latarnią w tle [22]
Po pół roku najwyższa pora powrócić do okładek wykorzystjących motyw latarni morskich - czy to jakichś konkretnych czy anonimowych bądź będących tylko elementem graficznym. Dziś zaprezentuję kolejne 9 tytułów. Żadnego nie znam. Opisy pochodzą od wydawców lub z portalu lubimyczytac.pl
Na początek nowe wydanie Jana Piepki i dwie nowości
Szumiące wrzosy - Jan Piepka
Powieść Jana Piepki rozgrywa się w dwóch przenikających się przestrzeniach czasowych. We współczesnej (lata 60. XX wieku) bohater w sztormową noc czuwa przy żonie kaszubskiego rybaka z Jastarni. Jej mąż i jego przyjaciel najprawdopodobniej zginął na morzu. Mieszają się tu rozpacz, bezsilność i wciąż tląca się nadzieja, że może jednak nie stało się najgorsze. Długa jesienna noc jest także okazją do wspomnień, w których bohater/narrator powraca do dramatycznych wydarzeń II wojny światowej, okrucieństwa radzieckiego „wyzwolenia” w 1945 roku i trudów powojennej odbudowy. Te wszystkie wypadki są z nim bezpośrednio związane i oglądane jego oczami – stąd fabuła ogranicza się do północnych Kaszub. Choć nigdzie w powieści nie wybrzmiewa jednoznacznie słowo „miłość”, to wokół niej zbudowane są historie głównych bohaterek – rybaczki Marii, młodzieńczej miłości narratora – Elżbiety i Niemki Margot, która mimo doznanych krzywd i obcości, pozostaje w rodzinnych, kaszubskich stronach.
Tytułowe wrzosy mają w powieści wymiar symboliczny – towarzyszą bohaterom w kluczowych momentach ich życia – łącząc to, co dobre (zapach, słodycz, ciepło jesieni) z tym, co złe (chłód, ból związany ze stratą najbliższych i gorycz porażki).
W nowym wydaniu wyd. Region na okładce wykorzystano latarnię Rozewie II.
Latarnia uśpionych miłości - Andrea Longarela
W miejscu, gdzie pamięć tonie w morskich falach, uczucia odradzają się na nowo
Varela de Mar to mała i spokojna wioska. Dwustu trzydziestu trzech mieszkańców. Plaża, która znika podczas przypływu. Opuszczona latarnia morska.
Alba wraca po pięciu latach do rodzinnej miejscowości. Mieszka tu jej dziadek, Pelayo, który choruje na alzheimera. Dziewczyna musi się nim zaopiekować zgodnie z wolą rodziców, którzy postanowili, że skoro ich córka rzuciła studia i nie znalazła pracy, musi im pomagać.
W Vareli mieszka także Enol. Chłopiec, z którym prowadziła długie rozmowy, mający obsesję na punkcie morza, romantyk urodzony w niewłaściwym czasie. Po latach rozłąki Alba i Enol nie potrafią znaleźć wspólnego języka. Chłopak żywi do niej urazę, ponieważ gdy byli nastolatkami, złamała mu serce. Czy coraz częstsze spotkania sprawią, że mur między Albą i Enolem zacznie się kruszyć?
Latarnia uśpionych miłości to historia, która poruszy nawet najtwardsze serca. Hiszpańska wioska nad morzem, spotkanie po latach i radzenie sobie z rodzinnymi tajemnicami to przepis na idealną powieść. Przygotujcie chusteczki!
Cztery żywioły magii - antologia
Cztery żywioły.
Cztery magiczne opowieści.
Cztery fantastyczne autorki i ich nieposkromiona wyobraźnia.
Fantastyczny dream team powraca! Jadowska, Kisiel, Kubasiewicz, Wójtowicz – cztery żywioły polskiej fantastyki znowu w natarciu!
Przez miasto przeszła wichura, a wietrzyca Majka jest przekonana, że ktoś ją śledzi. Czy popada w paranoję?
A może miała coś wspólnego z niedawnym atakiem żywiołu?
Kiedy lokalny ryneczek zostaje poddany rewitalizacji po polsku, w spokojnej dzielnicy pojawiają się groźne siły.
Filomena, Kira i Tomira zwierają szyki, żeby przywrócić ład i uchronić mieszkańców przed niebezpieczeństwem… oraz przed pewnym rozgogolonym żigolakiem.
W Krakowie dochodzi do serii podpaleń. Ogień zdaje się dziwnie obcy, a Helena, ogniowa czarownica pracująca w straży pożarnej, szybko wiąże tę sprawę z przypadkami sprzed lat. W jaki sposób się łączą i co mają wspólnego z samą Hel?Wyspa na Bałtyku, tajemnica, morskie legendy, magia… Dla Mary mogłyby to być wakacje życia, gdyby nie jeden szczegół – musi odnaleźć szczątki swojego ojca, inaczej ten nigdy nie zazna życia wiecznego.
Gorąca, porywająca i wciągająca… Oto kolejna wyjątkowa antologia stworzona przez wasze ulubione pisarki.
Głód - Uniwersum metro 2033 - Siergiej Moskwin (tom 1 cyklu Potwory apokalipsy)
Jeżeli myślisz, że znasz już cały świat Uniwersum Metro 2033 i nic nie jest już w stanie cię zaskoczyć – będziesz musiał zweryfikować swoje przekonanie! Powieść Siergieja Moskwina jest odkrywcza dla samej siebie i będzie odkryciem do każdego z was. Zamiast metra – zaśnieżone połacie Arktyki. Zamiast przygodowej powieści — kameralny thriller, napisany po mistrzowsku i dokładnie. Zamiast szybkiej akcji – rozciągnięta, powolna historia, która owieje was lodowym chłodem i napełni pierwotnym przerażeniem przemieszanym ze strachem. Czytając ją, nie raz poczujesz na twarzy lodowaty podmuch i nie raz po plecach przebiegną Ci ciarki…
Szept lawendowego ogrodu - Agnieszka Zakrzewska (tom 1 cyklu)
Rosetta wychowuje się na dziewiczych plażach wyspy Texel. Jej ojciec, rybak z dziada pradziada, traktuje dziewczynkę oschle i surowo, ale zawsze może ona liczyć na ciepło i zrozumienie ze strony troskliwej matki. W swojej kuchni Cosima uczy córki kreatywności i ciekawości świata. Życie rodziny Dussenów zmienia się jednak diametralnie, kiedy kuter ojca nie wraca do macierzystego portu.
Pozbawiona środków do życia Cosima najmuje się jako gospodyni domowa w pięknej willi jednej z zamożnych mieszkanek nadmorskiego miasteczka. Załamana z powodu przeprowadzki Rosetta stroni od ludzi, najczęściej chowając się przed światem w lawendowym ogrodzie na tyłach domu. Nie podejrzewa nawet, iż przypadkowe spotkanie z pewnym rudowłosym chłopakiem sprawi, że rozkwitnie, odkrywając w sobie pasję do gotowania. Jednak ich rozpisana na symfonię aromatów i smaków znajomość wystawiona zostaje na próbę, kiedy Nikodem postanawia wrócić do Polski. W końcu dziewczyna, mimo obaw podążając za podszeptami serca, decyduje się wyruszyć w nieznane. U kresu podróży czekają na nią stęsknione ramiona ukochanego i jego zyskująca coraz większą popularność restauracja.
Rosetta szybko uczy się egotycznej codzienności. Jej ulubionymi przyprawami stają się cząber i tymianek, ziołem – mięta, a marzeniem – serwowanie szczęścia przyprawionego ukochaną lawendą. Uwielbia się śmiać, łamać konwenanse, kocha masło i… ludzi. Czy dzięki humorowi i ciepłu kobiety z dalekiej krainy restauracja, mimo przeciwności losu, pozostanie miejscem, do którego mieszkańcy miasteczka przychodzą nie tylko zjeść, ale również nakarmić duszę i uleczyć złamane serce? Jaki wpływ na toczące się sielsko i leniwie dni w Polsce będą miały sekrety z holenderskiej przeszłości? Jedno jest pewne – kuszący aromat lawendy, miłość i pasja będą w tej pełnej humoru, wzruszeń i rodzinnych perypetii opowieści sekretnymi składnikami idealnie skomponowanego życia.
Powrót do domu - Kristin Hannah
Niepublikowana wcześniej w Polsce książka Kristin Hannah, autorki uwielbianych na całym świecie powieści „Słowik” oraz „Zimowy ogród”.
Życie prywatne światowej sławy lekarki Madelaine Hillyard dalekie jest od ideału. Kochająca, lecz przepracowana samotna matka nieustannie kłóci się z nastoletnią córką. Lina desperacko stara się odnaleźć ojca, który odszedł przed jej narodzeniem.
Czy konfrontacja z bólem i ranami z przeszłości jest konieczna?
W dodatku życie Madelaine komplikują tak od siebie różni bracia DeMarco. Podczas gdy ksiądz Francis DeMarco zawsze jest gotów podać jej pomocną dłoń, to jego brat Angel już dawno przyjął rolę niegrzecznego chłopca. Skrzywdził Madelaine, lecz teraz, gdy sam potrzebuje ratunku, znów pojawia się w jej życiu i oczekuje wsparcia.
Lecz czy pomoc potrzebującemu to jej obowiązek? I czy skrzywdzona musi pragnąć pojednania?
Na straży sekretu - Trenton Lee Stewart
Autor Tajnego bractwa pana Benedykta przedstawia tę mrożącą krew w żyłach tajemniczą przygodę pełną magii i humoru.
Kiedy Reuben odkrywa niezwykły antyczny zegarek z sekretną mocą, w jego życiu następuje intrygujący zwrot. Jeden sekret prowadzi do drugiego, a Reuben czuje się rozdarty między swoją prostoduszną naturą a pragnieniem, by zostać bohaterem.
Zmierza wprost ku niebezpiecznej przygodzie - pełnej ciekawych postaci, zdradzieckich pułapek i ucieczek w ostatniej chwili. Wyrusza, by rozwiązać zagadkę, zanim będzie za późno.
Czy wraz z nieustraszoną Penny, potężnym Jackiem i mądrą panią Genowefą u boku, Reuben zdoła przechytrzyć chytrego złoczyńcę o imieniu Dym i uratować miasto przed straszliwym losem?
W tej genialnie stworzonej powieści, uznany autor Trenton Lee Stewart zaprasza czytelników do przyłączenia się do przygody, rozszyfrowania wskazówek i zadania sobie pytania: Czy poznanie sekretu jest darem lub przekleństwem?
Głos morza - Jarosław Klonowski
Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami powieść, nawiązująca do grozy wiktoriańskiej.
Nowa Zelandia, XIX wiek. W niewyjaśnionych okolicznościach ginie Clarissa, młoda arystokratka, a zarazem jedyny mieszkaniec domu na owianym złą sławą Kalmarowym Wzgórzu. Thomas, brat Clarissy, próbuje rozwikłać tajemnicę jej śmierci. Sir Elthorn odkrywa niepokojące powiązania zmarłej z Maorysami, a także osobliwy, pokryty sztuką Polinezji fortepian, który pół wieku wcześniej przyczynił się do tragicznych wypadków na statku „Eleonora” płynącego w kierunku wyspy. Dalsze śledztwo prowadzi go aż na pustynię Karru i do Aleksandrii. W podróży towarzyszy mu młoda muzułmanka francuskiego pochodzenia. Dziewczyna, ukrywa przerażający sekret, a korytarze ekspresu Aleksandria-Kair wkrótce spłyną krwią...
Nadzieja na sensowność świata - Jerzy Surdykowski
Nowa książka Jerzego Surdykowskiego to swoisty manifest wiary. W człowieka, w cywilizację, w naukę czy wreszcie, a może przede wszystkim – w Boga. Aby zmierzyć się miejscami z dość śmiałą propozycją autora warto zdać sobie sprawę z jak nietuzinkową osobowością mamy tutaj do czynienia. Surdykowski poprzez swój niezwykły życiorys silnie oddziałuje na słowa i myśli jakimi się z nami dzieli, jest więc zarówno twórcą jak i w pewnym sensie tworzywem, co czyni jego prozę jeszcze bardziej fascynującą. Przypomnijmy, Jerzy Surdykowski to krakowianin, człowiek renesansu lub – jak kto woli – człowiek – orkiestra. Dość powiedzieć, że był marynarzem, inżynierem-elektronikiem, programistą komputerów, stoczniowcem, instruktorem alpinizmu, redaktorem, konsulem, dyplomatą, publicystą, dramaturgiem, reporterem czy pisarzem. Jest autorem między innymi powieści Powracający z morza, czy Oblężenie a także S.O.S, Wołanie o sens” czy Paradygmat.
W Nadziei na sensowność świata" autor szuka odpowiedzi na pytania: "Czemu (...) umysł dociekający prawdy o kosmosie, kwantach albo tajemnicy życia wciąż formułuje pytania bez odpowiedzi, bo dotyczące niepoznawalnego Absolutu?" I zaprasza nas, czytelników do tego abyśmy w tych poszukiwaniach towarzyszyli.
Najlepsze lektury 2024 roku - ranking osobisty [2]
Dziś przede mną ten trudniejszy wybór - beletrystyka. Jak wybrać najlepsze powieści czytane w 2024 roku? Było ich wiele, a większość zachwycała. Tematyka różnorodna, trudno zestawiać, porównywać. Muszę jakoś wybrnąć i sklasyfikować te książki w kilka kategoriach:. W stosunku do roku 2023 dołożyłam katyegorioę z kocimi bophaterami, bo inaczej ciężko było odrzucić kilka wibytnych tytułów.
PODIUM za powieści za rok 2024: (kolejność przypadkowa)
Grace córka latarnika - Hazel Gaynor
Oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o bohaterskiej młodej dziewczynie, odwadze i świetle pewnej latarni.
Rok 1838. Northumberland, Anglia. Latarnia Longstone na wyspach Farne jest dla Grace jedynym znanym domem. Kiedy ona i jej ojciec cudem ratują rozbitków z potwornej burzy, dziewczyna staje się znana w całym kraju. Ale o wiele cenniejsza niż jej przypadkowa sława jest przyjaźń, która rozwija się między Grace a pewnym artystą. A gdy George Emmerson budzi w niej miłość do malarstwa, ona z kolei budzi jego serce…
Rok 1938. Newport, Rhode Island. Dziewiętnastoletnia Matilda Emmerson po zajściu w ciążę została odesłana z Irlandii w atmosferze hańby i skandalu. Póki jej dziecko się nie urodzi, ma zostać z kuzynką Harriet, pomocnicą latarnika. Pewnego dnia Matilda wpada na porzucony, wpół ukończony portret, za którym kryje się jej rodzinna historia. Gdy zbliża się ogromny huragan, dwie kobiety żyjące w odstępie stu lat zostają na zawsze połączone więzią pełną odwagi i miłości.
"Grace córka latarnika" to piękna, wzruszająca historia dla wszystkich poszukujących romantycznych kobiecych opowieści, w których tkwi ziarnko prawdy.
ODE MNIE: Czy to w ogóle zaskakujące, że jedną z książek roku na Latarnicy zostaje powieść o latarniczce oparta na faktach? Pewnie nie :) Ale mimo tematyki od razu dodam, że gdyby autorka nie podołała ze spisaniem i fabularyzowaniem tej historii opowieść o Grace nie znalazła by się na podium. Sama tematyka nie obrobiłaby się. A tu miłe zaskoczenie! Od początku to doskonała, spójna, cudownie napisana książka, którą bardzo ogólnie można by nazwać nawet romansem ale nim zdecydowanie tylko nie jest. Owszem jest znaczący wątek miłosny... ale poza nim mam snucie opwieści o odważnych latarniczkach, podjętych przez nie akcjach ratowniczych na granicy życia i śmierci i strasznie trudnych warunkach do życia. Do tego wszytsko utrzymane w ryzach zasad pracy latarnika więc wg hermonogramu zmian i praca musiała "chodzić jak w zegarku", bo od zawsze od odpowiedzialności latarnika zależało wiele ludzkich istnień na morzu. Bardzo polecam, bo to się naprawdę czyta z przyjemnością. Dwie płaszczyzny czasowe: XIX i XX wiek - dwie silne kobiety. Drobiazgowo oddane czasy i zasady nimi rządzące. Uczta dla wielbicieli książek.
Żona lekarza (tom 1 cyklu) - Daniel Hurst
Mój mąż jest lekarzem. Mądrym i czarującym, któremu wszyscy ufają. Z wyjątkiem mnie. W oczach innych ludzi mam dosłownie wszystko - idealne małżeństwo, idealnego męża, idealne życie. Ale to takie dalekie od prawdy...
Doktor Drew Devlin nie jest tak szanowaną postacią, za jaką się uważa. Powodem, dla którego przeprowadziliśmy się do tej pięknej, starej posiadłości ze wspaniałym widokiem na morze, była chęć pozostawienia przeszłości za sobą. Z założenia ma to być nowy początek dla nas obojga. Odkryłam jednak, że mój mąż znów mnie okłamuje. Wykorzystuje wpływy, które ma w swojej pracy, aby mieszać ludziom w życiu i uzyskać dokładnie to, czego chce - bez względu na to, kto na tym ucierpi.
Nie docenił mnie jednak. W tym dużym, odległym od wioski domu znalazłam mnóstwo czasu, by przemyśleć wszystkie jego błędy. A mój mąż nie ma pojęcia, co za chwilę się wydarzy... Kontynuacją tej historii jest "Wdowa po lekarzu" i "Kochanka lekarza" (premiera w tym miesiącu).
ODE MNIE: W 2024 roku wiele kryminałów otrzymało ode mnie maksymalną notę. Przyjęłam zasadę, że jeśli przeglądając spis lektur będę doskonale jakąś pamiętała i samo spojrzenie na tytuł wzbudzi emocje i wspomnienia jak się nią ekscytowałam to będzie znaczyć, że jest tym lepszym kryminałem od innych. "Żona lekarza" jest z pogranicza gatunków kryminału i thrillera. Akcja rozgrywa się w małej nadmorskiej miejscowości, do której przeprowadzają się bohaterowie. Zakupili cudowny dom z widokiem na morze. Można by rzecz sielanka. On uznany lekarz, ona jego żona. Ale życie obojga skrywa mroki i tajemnice. Zmiana miejsca życia nie nie jest rozwiązaniem na życiowe problemy. Ta opowieść Daniela Hursta od początku wciągnęła mnie maksymalnie w wykreowany świat. NIe mogłam się oderwać. Parę konkretnych zaskoczeń i zrotów akcji tylko podbija wartość jej odbioru. A tom drugi potwierdził tylko, że autor idzie w dobrym kierunku i trzyma poziom oraz jest w stanie z tej historii wycisnąć naprawdę wiele. Bardzo polecam! I czekam niecierpliwie na tom 3!
Hildur (tom 1 cyklu) - Satu Ramo
Najprawdziwszy nordic noir, doprawiony szczyptą islandzkiego mistycyzmu.
Nękana wspomnieniami traumy z dzieciństwa oficer śledcza i dowódczyni jednostki do spraw zaginięć dzieci, Hildur Rúnarsdóttir, która walczy ze stanami lękowymi, surfując w zimnych wodach Atlantyku i jej partner - praktykant z Finlandii, Jakob Johanson, który uciekł na Islandię przed skomplikowaną sytuacją życiową.
Tych dwoje policjantów niespodziewanie znajduje się w samym środku osobliwej sieci zbrodni. Mgła okrywająca mroczne sekrety sprzed lat powoli zaczyna się rozwiewać. Gdzieś w odległych zakątkach Islandii toczą się bowiem mroczne sprawy, których bohaterowie zmuszeni są robić co w ich mocy, aby utrzymać się na powierzchni.
Mówią, że zemsta jest słodka, ale czy w rzeczywistości może cokolwiek rozwiązać?
ODE MNIE: W roku 2024 przeczytałam dużo doskonałych kryminałów i thrillerów. Ale "Hildur" wybija się na ich tle czymś wyjątkowym. Może tym że akcja rozgrywa się w mało zaludniownej częśći islandzkich fiordów, może wspaniale nakreślonymi postaciami po życiowych przejściach, pogodą i pejzażami, które są szczegółowo powiązane z akcją i opisywane z drobiazgami. Wszystko świetnie napisane, czytając całkowicie przeniosłam się TAM. Nie mogę się już doczekać na tom 2.
Wyróżnienia za powieści za rok 2024 otrzymują: (kolejność przypadkowa)
Córki latarnika - Jean Pedziwol
Córki latarnika, entuzjastycznie przyjęty przez krytykę „dorosły” debiut Jean. E. Pendziwol, autorki książek dla dzieci, to poruszająca opowieść o rodzinie, tożsamości, sztuce i prastarej tajemnicy, tchnąca niespokojną atmosferą i emocjonalną potęgą Języka kwiatów, Sierocych pociągów i Światła między oceanami.
Choć umysł ma wciąż bystry, Elizabeth straciła wzrok. Mieszka w domu spokojnej starości i nie mogąc już czytać ulubionych książek ani oglądać obrazów, które tak bardzo ją kiedyś poruszały, wypełnia pustkę muzyką i rodzinnymi wspomnieniami, zwłaszcza o ukochanej siostrze bliźniaczce Emily. Kiedy odnajdują się prywatne dzienniki zmarłego ojca Elizabeth, przeszłość staje się nagle teraźniejszością, i to za bardzo.
Przy pomocy Morgan, nastoletniej przestępczyni, która odpracowuje karę w domu spokojnej starości, Elizabeth czyta dzienniki, które zabierają ją na wyprawę przez czas i zbliżają do siebie obie podróżniczki…
ODE MNIE: wciągająca od pierwszej kartki, magiczna, z historią latarnianą i tajemnicą z przeszłości pewnej rodziny... W moich kryteriach tzw. powieść idealna.
Przyjaciel - Sigrid Nunez
Bezimienna główna bohaterka nagle traci przyjaciela, który bardzo wiele dla niej znaczył. Pozostaje po nim pustka … i wielki, przygarnięty przez niego dog arlekin. Kto miałby się nim zająć? Niechętna zwierzętom wdowa w podeszłym wieku? Nieobecna, skłócona ze zmarłym córka, która nawet nie pofatygowała się na pogrzeb?
W nagrodzonej prestiżową National Book Award z 2018 roku powieści Sigrid Nunez w sposób błyskotliwy i przenikliwy opowiada o nowojorskim środowisku literackim, problemach starzejącego się pisarza i codziennej pracy nauczyciela akademickiego. To również historia o przyjaźni, miłości i śmierci, jak też o wartościach, jakie do naszej egzystencji wnoszą zwierzęta. Kto komu bardziej pomaga w trudnych chwilach – one nam czy my im? Wzruszająca, mądra powieść o tym, co w życiu najważniejsze.
ODE MNIE: kolejny typ powieści jaki kocham: inteligentna, błyskotliwa, przepięknie napisana, wzruszająca i z podkreśleniem niezwyklej roli zwierząt w naszym życiu.
Miasteczko Twin Falls - Loreth Anne White
Bądź czujny. W każdym z nas czai się bestia
W spokojnym i sennym miasteczku brutalnie pobito i utopiono nastolatkę. Potworna zbrodnia zmieniła wszystko.
Od tego dnia minęło ponad dwadzieścia lat. Każdy doskonale pamięta, co wtedy robił. Wszyscy mają alibi dla siebie i bliskich. Nikt nie chce ponownie przechodzić przez piekło tamtej nocy.
Dla Rachel, emerytowanej policjantki, zabójstwo Leeny Rai to zamknięta sprawa. Kiedy młoda, dociekliwa podcasterka kryminalna nachodzi ją na farmie, wracają stare demony. Skazany za morderstwo Clayton Jay Pelley po latach milczenia ujawnia nowe fakty. Mieszkańców miasteczka Twin Falls ponownie ogarnia strach.
Jedno jest pewne, nie tylko Clayton skrywa mroczne tajemnice.
Loreth Anne White powraca w pełnym napięcia thrillerze inspirowanym prawdziwą zbrodnią.
ODE MNE: wspaniały kryminalny thriller z niezwykłymi zwrotami akcji, mroczny, brutalny, naturalistyczny.
Przyjrzyj się - David Ellis
Simon Dobias jest trzydziestosiedmioletnim profesorem prawa w Chicago, a jego żona Vicky pracuje na rzecz ofiar przemocy domowej. Zamożna para wydaje się zwykłym i nudnym małżeństwem z prawie dziesięcioletnim stażem, ale to tylko pozory. Oboje mają silny pociąg do kłamstwa i liczne sekrety. Część z nich zaczyna wychodzić na jaw, gdy w rezydencji na przedmieściach zostaje znalezione ciało pięknej Lauren Betancourt. Kto ją zabił? To tylko jedna z wielu zagadek. Przygotuj się na prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Skup się dobrze, ponieważ czeka cię mnóstwo zwrotów akcji i misternie utkana sieć kłamstw. To ekscytująca powieść o chciwości, zemście, obsesji i... morderstwie doskonałym? Nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka.
ODE MNIE: kolejny wyrożniony thriller - wlaśnie za to że nie nie ejst oczywiste i ciągle nas zupełnie zaskakuje. Uczta dla czytelnika w ramach gatunku.
Idealny czas na smuteczek - Nanae Aoyama
Historia podzielona na cztery pory roku, która w oryginalny sposób obala stereotypy dotyczące relacji międzypokoleniowych. Z przebłyskami poważnego humoru i wyczuleniem na przejmujące szczegóły Nanae Aoyama opisuje bolesny proces wyrywania się z więzów młodości.
Miała niejasne wrażenie, że jak się człowiek zestarzeje, to pewnie niewiele już czuje.
Dwudziestoletnia Chizu, zmęczona wiecznym pouczaniem przez matkę, przyjeżdża do Tokio. Zamieszkuje u ekscentrycznej pani Ginko, która ma ponad siedemdziesiąt lat, a w jej domu jest więcej kotów niż ludzi.
Chizu nic nie wie o starszych ludziach. Boi się, że pani Ginko może w każdej chwili umrzeć. Wkrótce przekonuje się, że podczas gdy kobieta żyje pełnią życia, jej codzienność składa się z trudnych emocji, z którymi ledwie sobie radzi. Obie zaczynają mocniej się sobie przyglądać w codzienności, zmieniającej się wraz z porami roku.
ODE MNIE: jak teraz myślę o tej książce to mam bardziej wrażenie że oglądałam film a nie czytałam lekturę. WSzytsko jest w niej takie obrazowe, plastyczne, namacvalne. Książka snująca się bardzo powoli, pełna kolorów, zapachow, miejsc. Zachwyca na kazdym kroku. Typowa lektura japońska - albo się ten styl kocha albo odrzuca.
Marzenia z brązu (Faye tom3) - Camilla Lackberg
Choć były mąż Faye nie żyje, jej koszmar trwa dalej. Ojciec, który zbiegł z więzienia i jest na wolności, stanowi dla niej śmiertelne zagrożenie. Mężczyzna budzi w niej przerażenie, a niebezpieczeństwo zagraża nie tylko jej, ale też wszystkim, których kocha. Faye musi ochronić swoich najbliższych oraz swoje życiowe dzieło – firmę Revenge. Planując ostateczną zemstę, zbiera wokół siebie grupę nieustraszonych kobiet i sięga po pomoc jedynego mężczyzny, któremu ufa. Ale czy uda jej się pokonać ojca, który współpracuje z potężną, niebezpieczną organizacją przestępczą i jest groźniejszy niż kiedykolwiek wcześniej?
ODE MNIE: Wydawało mi się że poza cudownym kryminalnym cyklem Lackberg z akcją w letniskowej Fjallbace i postaciami które tam wykreowała nie odnajdę już w jej prozie takich zachwytów. A jednak trylogia o Faye zachwuciła mnie i ukazała zupełnie inne oblicze tej pisarki. To zupełnie inna historia, zupełnie inna bohaterka. Ale totalnie wciąga i tom 3 (mam nadzieję, że nie ostatni) również mnie pochłonął i dałam się uwieść tej historii.
Najlepsze książki dla dzieci i młodzieży roku 2024: (kolejność przypadkowa)
Kocioł - pierwszy astromiauta - Marta Rydz-Domańska
Rzadko się zdarza, żeby ktoś wpadł w tarapaty tylko dlatego, że zasnął. Tak się przynajmniej zdawało Kociołkowi, nieco marudnemu i wiecznie głodnemu kocurowi, który uciął sobie drzemkę w otwartej walizce swojej Pańci i obudził się… na stacji kosmicznej. Łatwo się domyślić, że jego obecność na orbicie jest totalnym zaskoczeniem dla dowódczyni i reszty załogi. Jak kot poradzi sobie w takich warunkach i czy okaże się przydatny podczas misji pozaziemskiej? Przekonajcie się sami. W Kosmosie nigdy nic nie wiadomo…
Miau! Będzie ko(s)micznie!
ODE MNIE: wszytsko co mnie urzekłó znajdziecie w recenzji z cyklu Latarnica poleca!
https://latarnica.pl/2024/03/27/latarnca-poleca-vol-55/
Kruche życie pancernika - Arleta Remiszewska
Łajka w Kosmosie, korzyści z RPG, deterministyczny chaos i (nie)pancerny pancernik, czyli jak szukać odpowiedzi na Najważniejsze Pytania i... dogadać się z bratem.
Kacper jest z natury mądralą i lubi filozofować, w końcu zamierza zostać liderem! Antek, jego brat, wierzy w harmonię i chciałby dać drugie życie Łajce. Mama i tata starają się godzić odmienne punkty widzenia, a babcia... Babcia jest po prostu złośliwa, ale chyba rozumie Kacpra lepiej niż Antek. Choć oczywiście dobrze mieć brata, nawet jeśli ten woli psy od kotów, a braterska miłość oznacza wieczne uszczypliwości.
Gdy okazuje się, że Antek musi stawić czoła chorobie, każdy z członków rodziny mierzy się z tym faktem po swojemu. W głowie Kacpra mnoży się jeszcze więcej pytań...
Czy można przygotować się na stratę? Czemu samodzielne myślenie jest trudną sztuką? I co po nas zostaje w Kosmosie?
ODE MNIE: Książka którą natychmiast włączyłabym na listę tzw lektur obowiązkowych. Porusza tak wiele ważnych aspektów że można by godzinami o nich rozmawiać. Przepiękna historii autorki od "O latarniczce, miłości i samotnym humbaku" czy "Kota Erwina".
Cacko - Emilia Kiereś
Srebrna bombka z cienkiego dmuchanego szkła pojawiła się na choince podczas pierwszej Wigilii po przeprowadzce rodziny Jacynów do Poznania w 1911 roku. W niemal magiczny sposób spełniło się wtedy marzenie małego Ambrożego, który kilka godzin wcześniej dostrzegł ją na wystawie sklepowej i nie mógł oderwać od niej wzroku.
Od tej pory srebrne cacko stanie się najważniejszą bożonarodzeniową ozdobą, rodzinnym amuletem przechodzącym z pokolenia na pokolenie i gromadzącym w sobie pamięć o kochającej się rodzinie, jej szczęśliwych i trudnych chwilach, przywiązaniu do polskości i zwykłym byciu dobrym człowiekiem.
Czytelnik uczestniczy w świętach Bożego Narodzenia kolejnych pokoleń tej rodziny w latach ważnych dla historii Polski: 1918, 1944, 1981 i całkiem współcześnie; obserwuje, jak zmienia się świat, a jednocześnie niezmienne pozostaje to wszystko, czym promieniuje cacko.
Piękna i wzruszająca opowieść o poznańskiej rodzinie na przestrzeni stulecia.
ODE MNIE: ta powieść przniosla mi już w listopadzie swiąteczny nastrój i była ogromnym zachwytem. Wszytsko opisalam w grudniowej recenzjki z cyklu Latarnica poleca!
https://latarnica.pl/2024/11/13/latarnica-poleca-59/
Wyróżnienia dla najlepszych książki dla dzieci i młodzieży w roku 2024: (kolejność przypadkowa)
Opowieść o zimowym kotku - Holly Webb
Dla małych wielbicieli serii „Zaopiekuj się mną” specjalnie na święta niespodzianka: wyjątkowo ciepła i urocza opowieść, idealna na długie zimowe wieczory.
Ula spędza przedświąteczny czas u swojej babci. Mieszka ona w bardzo starym, wiktoriańskim domu otoczonym niesamowitym ogrodem – idealnym do zwiedzania i zabaw. Uli bardzo brakuje jednak kogoś, z kim mogłaby się bawić…
Pewnego śnieżnego poranka, gdy wychodzi do ogrodu, pod ogromną, rozłożystą jodłą dostrzega wyjątkowo pięknego białego kota o złotozielonych oczach. Później spotyka Wiktorię, dziewczynkę która dawno temu mieszkała w tym domu. Wiktoria opowiada, że ten piękny kot, Puszek, należy do jej młodszej siostry, która jest bardzo chora.
Puszek nagle znika i dziewczynki nie mają pojęcia, co mogło się z nim stać. Czy Ula zdoła pomóc swojej nowej przyjaciółce z przeszłości odnaleźć kotka?
ODE MNIE: historia idealna na koniec roku, przyprószona śniegiem, w atmosferze świąt, piękny opis relacji kilku pokoleń. Do tego uroczy koci bohater.
Morten, Emilia i zaginione światy - Reeli Reinaus
Po śmierci dziadków Morten zostaje w domu sam z wujem, w chacie na skraju bagien. Jego mama pracuje za granicą, więc widują się sporadycznie. Ojca nie poznał nigdy.
Życie z wujem alkoholikiem jest nie do zniesienia, ale Morten nie dzieli się z nikim swoim cierpieniem. Gdy w domu jest bardzo źle, ucieka na bagna. Tam czuje się wolny i bezpieczny, tam też oddaje się swojej pasji – fotografii. Wszystko się zmienia, gdy podczas jednej z takich wypraw spotyka tajemniczą dziewczynę. Emilia wydaje się nieco dziwna, ale Morten dobrze się czuje w jej towarzystwie. Ma wrażenie, że Emilia rozumie go lepiej niż ktokolwiek inny. Wkrótce jednak się okazuje, że jego nowa znajoma nie może opuścić bagien...
Napisana w tonacji realizmu magicznego historia o Mortenie i Emilie – podobnie opowieść o Mariusie i wilkołaczce Liisi – charakteryzuje się przenikaniem dwóch światów, realnego i magicznego. W nich ludzie współistnieją z bohaterami z baśni i legend, a nawet z duchami, a przyroda jest wspaniała – nieokiełznana i pełna mocy. Za to problemy, z jakimi mierzą się młodzi bohaterowie, są jak najbardziej prawdziwe i uniwersalne.
Biały Kruk 2017
ODE MNIE: bardzo smutna powieść o samotności, odrzuceniu, patologii w rodzinach, przemocy, nałogach. Ale wszytsko przepięknie ubrane w słowa i niezwykłą historię oscylującą na granicy jawy i snu.
Kotka Śmieciarka - Ernest Seton Thompson
Klasyka z 1915 roku. W Polsce wydana w 1931 roku. Opowieść o trudych losach kotki na ulicach wielkiego miasta w Ameryce na początku XX wieku. Smutbne, czasami brutalne i szczere. Bardzo mnie poruszyło. Ciekawe ilustracje. Cała dostępna darmowo na wikipedii.
Najlepsza książka z kocimi bohaterami (bez granicy wiekowej) 2024 roku: (kolejność przypadkowa)
Nero Corleone - kocia historia - Elke Heidenreich
Książka opisuje dzieje kota o imieniu Nero Corleone z perspektywy głównego bohatera, który potrzebuje zaledwie sześciu tygodni, żeby zostać szefem zagrody w pewnej włoskiej wiosce. Przecież Don Corleone nie boi się niczego ani nikogo!!!
ODE MNIE: przepiękna historia o kotach we włoskiej wiosce, klimat upalnego lata, sielskiego życia z dala od dużego miasta a wszhtsko z cudownymi ilustracjami.
Frankie - Jochen Gutsch, Maxim Leo
Richard Gold po stracie żony pogrążył się w rozpaczy. Całymi dniami nosił smutny szlafrok i stary kapelusz i zmagał się z chorobą zwaną „życie bez sensu”.
Frankie to wolna dusza, kot żyjący na ulicy, który zna dziesięć języków (nieznający języków kocur jest skończony, wszystko przez różnorodność gatunkową).
Ich pierwsze spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych. W końcu nie co dzień Frankie dostawał w łeb, i to czymś ciężkim. Jednak góra żarcia, największy telewizor na świecie i miękkie łóżko sprawiają, że kocur postanawia zamieszkać z nowo poznanym człowiekiem.
Tak zaczyna się przyjaźń między mężczyzną i kotem. Kotem, który poszukuje domu, i mężczyzną, który czuje, że jego życie nie ma sensu.
ODE MNIE: poruszająca od pierwszycb stron historia pełna smutku, ale i piękna jakie może wnosić w życie zrozpaczonego człowiek relacja z kotem.
Historia o mewie i kocie, który uczył ją latać - Luis Sepulveda
To nowe wydanie pięknej opowieści o kocie imieniem Zorbas, który obiecał umierającej mewie, że zaopiekuje się jej pisklęciem. A ponieważ „słowo honoru dane przez jednego kota portowego jest wiążące dla wszystkich kotów portowych”, Zorbas będzie mógł liczyć na pomoc przyjaciół, może nie najmądrzejszych, lecz pełnych dobrych chęci. Kocia gromadka, chroniąc pisklę przed ludzkim wzrokiem, zdecyduje się nawet na zawarcie paktu z odwiecznymi wrogami – szczurami. Czy jednak równie dobrze sobie poradzi, gdy nadejdzie czas nauki latania?
Dzieci z pewnością zachwyci obfitująca w zabawne przygody fabuła, dorosłych zaś ujmie poetycki klimat książki i jej ekologiczne przesłanie.
ODE MNIE: poetycka opowieść o tytułowych bohaterach - jest to wszytsko co kocham w książkach, nadmorksie miasto portowe, kot, mewa, mądra historia i przepiękny język opowieśći. Od początku czuje się, że mamy do czynienia z książką wyjątkową i inną niż wszytskie.
Najlepszy CYKL książek roku 2024: (kolejność przypadkowa)
Cykl Atykwariat Morisaki - Satoshi Yagisawa
Tom 1 - Moje dni w antykwariacie Morisaki
Czy da się przeżyć życie, nie angażując się w sprawy innych i nie mówiąc o tym, co się naprawdę czuje? I nie czytając książek? Takako prawie by się to udało…
Po zerwaniu z superprzystojnym Hideakim, z którym łączyła nadzieje na przyszłość, rzuciła pracę i zamierzała przespać resztę życia. Nie pozwolił jej na to wujek Satoru – przyjaciel z jej lat dziecięcych, który teraz jawi się jej jako nieudacznik. No bo kim może być porzucony przez żonę właściciel zatęchłego antykwariatu? Okazuje się jednak, że wujek ma wielu przyjaciół (równie wścibskich jak on),a jego sklep jest ceniony przez znawców literatury. Czy dzielnica pełna książek i jego mieszkańcy odmienią życie Takako? I czy Takako znajdzie w sobie siłę, aby pomóc innym?
Powieść Moje dni w antykwariacie Morisaki aż się skrzy od dowcipu, a przy tym dotyka najgłębszych potrzeb człowieka – bycia kochanym i rozumianym.
Tom 2 - Moje miejsce w antykwariacie Morisaki
Moje miejsce w antykwariacie Morisaki to powieść, która przenosi nas do tokijskiej dzielnicy antykwariatów – Jinbocho – gdzie klimat starych ksiąg kontrastuje z nowoczesnością wieżowców w tle. Przez stronice nieśpiesznie prowadzi nas Takako, która w pierwszej części Moje dni w antykwariacie Morisaki, pogrążona była w apatii. Znów spotykamy jej wujka Satoru, ciocię Momoko, Wadę i nieliczne grono znajomych oraz przyglądamy się klientom – plejadzie antykwarycznych ekscentryków. Odkrywamy nie tylko meandry pisarstwa, lecz także międzyludzkich relacji, które rzutują na to, co jest i będzie. Nie jest to proza monumentalna o rzeczach wielkich, ale bez wątpienia skrywa się w niej przytulność i bliskość. Jest tu zwyczajność kupowania woluminów, które mają swoją historię. Są małe opowieści poukładane na regałach, a równocześnie i te z krwi i kości. To powieść dla tych, którzy mogą nie jeść, ale muszą czytać. Choć w rzeczywistości jest dla każdego, bo serwuje prostolinijnie podane prawdy egzystencjalne – o czytaniu, życiu i śmierci – które wspólnie tworzą barwny gobelin naszego bytu.
ODE MNIE: pełna ciepła i życiowej mądrości piękna historia z książkami w tle.
Cykl Ulica Pazurkowa
Wszytsko zaczyna się w historii pt. "Na tropie Ogryzka"
Pierwsza z serii książek o sympatycznych mieszkańcach ulicy Pazurkowej, którzy zaprzyjaźnili się dzięki kotu Ogryzkowi. Ogryzek przyszedł do domu państwa Kociejków przed świętami Bożego Narodzenia, zwabiony zapachem karpia. Natychmiast stał się ulubieńcem całej rodziny, szczególnie trójki dzieci. Wkrótce też polubili go pozostali lokatorzy kamienicy, gdy więc na wiosnę kot niespodziewanie zniknął, wszyscy go poszukiwali. Skutek tych poszukiwań okazał się zaskakujący i sprawił mieszkańcom ulicy Pazurkowej wiele przyjemności.
ODE MNIE: więcej moich refleksji znajdziecie w recenzji z cyklu Latarnica poleca!
https://latarnica.pl/2024/02/26/latarnica-poleca-vol-53/
Cykl Elfomania Marcina Pałasza
Wszystko zaczyna się w "Sposobie na Elfa"
Pewnego dnia ze schroniska do mieszkania pisarza i jego syna trafia Elf – pies o wielkich uszach i równie wielkim sercu. Chociaż przeraża go dywan na trzepaku, papierowe ręczniki i inne Śmiertelnie Groźne Rzeczy, nie jest tchórzem. Stawia czoła dzikiemu zwierzowi i ratuje z opresji Czesława, a gdy na osiedlu pojawia się złodziej, niespodziewanie ujawnia swój instynkt tropicielski. Wciąż jednak tęskni za swoją siostrą Erką, która została w schronisku. Nawet spacery z Młodym i spotkania z piękną Karą i jej pupilką Lindą nie pozwalają mu o tym zapomnieć...
"Sposób na Elfa" to wzruszająca, a zarazem pełna humoru historia miłości psa do człowieka, i człowieka do psa. Po przeczytaniu tej książki już zawsze będziesz inaczej patrzeć na swojego pupila!
ODE MNIE: Kiedy przeczyta się tom 1 od razu pragnie się poznać więcej i sięga się szybko po kolejne tomy. To książka nie tylko o pięknej i mądrej psiej adopcji ale i wspaniale ukazana relacja ojca z synem nastolatkiem, a wszytsko z wątkiem kryminalnym w każdej z części. Zakochałam się w tych postaciach!
-----------------------
Opisy książek pochodzą z serwisu Lubimyczytac.pl i od wydawców
Najlepsze lektury 2024 roku - ranking osobisty [1]
Jak co roku, w pierwszym odcinku z wyborami najlepszych lektur w roku pomijam wszytskie powieści, które najtrudniej mi wybrać (pojawią się w odcinku 2) - zwłaszcza jeśli takich lektur było w ciągu roku sporo. Tradcyjnie na pierwszy ogień idzie kategoria:
Literatura faktu/reportaż
Na początek 3 według mnie najlepsze (podium - kolejność przypadkowo bo tutaj nie jestem w stanie wybrać):
Duchy Bałtyku. Podróże wzdłuż niemieckiego wybrzeża – Paul Scraton
Ta podróż zaczyna się w muzeum, od spojrzenia na "Mnicha nad brzegiem morza" i "Opactwo w dębowym lesie". Mrok obrazów Caspara Davida Friedricha pasuje do Bałtyku –„najbardziej złowieszczej i strasznej z wód Europy”.
Wędrowny esej Scratona przywołuje fragmenty skomplikowanej historii Niemiec. Czy zbrodnia, choćby popełniona przed naszym urodzeniem, ale w kraju, którego paszport nosimy, wciąż nas w jakiś sposób naznacza? Czy nadal ponosimy odpowiedzialność za duchy na wybrzeżu? Te pytania oraz losy zatopionych okrętów i statków, biografie wielkich pisarzy, skrawki życia w NRD i trudnych latach zjednoczenia wyznaczają tor pieszej wyprawy autora. Miejsce znajdą tu też historie wyparte i zapomniane, jak ta z Prory, miejscowości, w której na zlecenie Hitlera zbudowano ośrodek wypoczynkowy, mający zachęcić robotników do wstępowania w szeregi nazistowskiej armii. Dziś, zakłamując historię, reklamuje się ją jako modny kurort pełny nowoczesnych apartamentowców.
"Duchy Bałtyku" to fascynujący dziennik podróży po niemieckim wybrzeżu, pełen literackich odniesień, brutalnej historii i nostalgii. Miasta rozpadają się i giną w morzu. Bałtyk pozostaje.
ODE MNIE: Książka prawdzie zaskoczenie - wciąga od początku i przedstawia te cudowne wybrzeże niemieckie Bałtyku, napisana z pasją, sięgająca do bardzo ciekwaych historii, byłam oczarowana.
Islandia – tam gdzie elfy mówią dobranoc
Islandia. Wyspa ognia i lodu. Królestwo zorzy polarnej i "żywych" wulkanów. Ojczyzna Odyna, Thora i Widara. Przystań wikingów. Kraina elfów, trolli, potworów i... maskonurów. Arkadia samotników i marzycieli. Odległa, zimna, nieznana, piękna, intrygująca... Niewielka, ale mająca wiele do zaoferowania.
Na kartach tej książki autorka snuje wciągającą od pierwszych zdań opowieść o Islandii, o jakiej nie mówi się w przewodnikach. Przybliża dzieje wyspy od czasów pierwszych osadników do dzisiaj. Prowadzi do miejsc, w których kształtowała się islandzka państwowość. Przywołuje dawne wierzenia, konfrontując je z duchowością współczesnych mieszkańców. Przygląda się przyrodzie, obyczajom i przesądom, zagląda do nawiedzonych domostw, rozszyfrowuje imiona i nazwiska, podgląda codzienne życie wyspiarzy i daje się porwać islandzkiej muzyce. Przekonuje, że kraj, w którym zamarzają termometry, potrafi buzować nie tylko od gejzerów i lawy, ale także od gorących serc, i że warto zobaczyć go z bliska.
ODE MNIE: zapraszam do rarchiwalnej ecenzji z cyklu Latarnica poleca!:
https://latarnica.pl/2024/05/31/latarnica-poleca-vol-58/
Osobisty przewodnik po Pradze – Mariusz Szczygieł
Osobisty przewodnik po Pradze to jubileuszowy, 10. tytuł Mariusza Szczygła, który ukazuje się dwadzieścia lat po pierwszym wyjeździe autora do Pragi wiosną 2000 roku, kiedy to uwiodły go miasto i język.
Jak sam mówi, książka ta wzięła się ze zdenerwowania: „Od momentu pierwszych moich publikacji o Pradze nie ma tygodnia, żebym nie dostał pytania o jakieś miejsca magiczne, ważne, osobiste. Ma to być oczywiście Praga bez mostu Karola i bez Hradczan. Nadmiar tych próśb, a zwłaszcza niemożność odpisywania na wszystkie, zaczął mnie irytować, postanowiłem więc zamienić to uczucie w coś pozytywnego. Napisałem przewodnik, do którego wszystkich będę teraz odsyłał”.
Miejsca opisywane w przewodniku możemy zobaczyć dzięki fotografiom Filipa Springera.
Dom jako cios między oczy. Dworzec jako upadła bajka. Most, który ułatwia śmierć. Schron przed beznadzieją. Góra nieobojętności. Pomnik gejów. Kościół zgubiony na podwórku. Grób jako kryształ. Kamienica, która drga. Prysznic jako metafora… Do tego rozmowy z Czeszkami i Czechami. Znanymi i nieznanymi.
ODE MNIE: lektura, którą w pełni mogłam docenić dopiero po osobistym kontakcie z miasatm Praga. Przecudowny subiektywny wybór miejsc, z których większość poznałam. Wspaniale napisane i sfotografowane. Jeśli znacie kogoś kto kocha Pragę to jest to idealna książka na prezent.
Poniżej wyróżnienia w tej kategorii (kolejość przypadkowa)
Zapytaj astronautę – Tim Peake
Czy w kosmosie jest szybki internet? Kiedy człowiek postawi stopę na Marsie? Jak pachnie przestrzeń kosmiczna? Czy w stanie nieważkości da się korzystać z iPada? Czy każdy z nas może zostać astronautą?
Czy zdarzyło ci się patrzeć w nocne niebo i zastanawiać się, jakie tajemnice może skrywać ogrom przestrzeni kosmicznej? Czy wyobrażałeś sobie kiedyś, jak to jest być astronautą i patrzeć na Ziemię z góry?
Wcale nie musisz aplikować o pracę w agencji kosmicznej, aby poznać odpowiedzi na te i setki innych pytań, na które w niniejszej książce odpowiada brytyjski astronauta, Tim Peake.
Dzięki tej wspaniałej książce poczujesz się jak prawdziwy badacz kosmosu: usłyszysz ryk silników startującej w kosmos rakiety, zerkniesz w nocne niebo, by zobaczyć okrążającą Ziemię Międzynarodową Stację Kosmiczną i przekonasz się, jakie to jest podziwiać wschody i zachody słońca… 16 razy na dobę.
Ten pełen pasji do nauki przewodnik po życiu w kosmosie zabierze cię w niezwykłą podróż w kosmos, pokaże tajniki pracy astronauty i odkryje cuda technologii kosmicznej stworzonej przez człowieka.
ODE MNIE: astronautyka fascynowała mnie od dziecka, ale zawsze rodziła w głowie mnóstwo pytań. Ta książka jest odealną odpowiedzią na większość z nich. Informacje od astronauty z pierwszej ręki. Bardzo ciekawe fakty i lekko napisane.
Korespondencja z wybrzeża – Jerzy Bandrowski
W 1920 roku na mocy traktatu wersalskiego II Rzeczypospolita uzyskała dostęp do Bałtyku. Pomorze (...) dla mieszkańców pozostałej części kraju, przez długi czas pozostawało krainą egzotyczną i nieznaną.W drugiej połowie lat dwudziestych, jako jeden z pierwszych, rybacki mikrokosmos postanowił sportretować Jerzy Bandrowski. Chcąc jak najwierniej oddać (...) życie mieszkańców nadmorskich wiosek, zamieszkał wśród nich (...) Reportaże Jerzego Bandrowskiego stanowią w istocie pamiętnik z pobytu autora w Jastarni. Widać w nich fascynację i szacunek dla społeczności lokalnej, ale też dążenie do rzetelnego przedstawienia jej codzienności. Tym samym teksty Bandrowskiego należą do kanonu literatury wspomnieniowej poświęconej minionemu życiu rybaków Półwyspu Helskiego.
ODE MNIE: Kopalnia wiedzy o Jastarni po odzyskamniu przez Polskę dostępu do morza po I WŚ. Uwielbiam takie książki. Zatrzymały na kartach czas który już nigdy nie wróci i zupełnie inne życie na Półwyspie Helskim.
Sekrety Świnoujścia – Roman Czejarek
Na samym krańcu zachodniej Polski, na dwóch wyspach, tuż nad Bałtykiem roztacza swe uroki Świnoujście. Czeka tu na nas piękna nadmorska plaża, w gościnę zapraszają luksusowe hotele, sanatoria obiecują samo zdrowie. Od niedawna nie trzeba nawet czekać na prom, bo na drugą stronę miasta szybko można się dostać tunelem. O tych atrakcjach wiedzą wszyscy. A co skrywa Świnoujście? Jakie ma tajemnice?
Zapraszamy w niezwykłą wyprawę po mieście. Dajmy się porwać opowieściom o dawnym niemieckim Swinemünde i polskim Świnoujściu. To tu powstały najwyższa latarnia morska, najdłuższy falochron i „wiatrak”, który niczego nie mieli. To tu przez kilkadziesiąt lat mieściło się przedsiębiorstwo, które na polskie stoły dostarczało ryby z najróżniejszych stron świata. To tu przy przeprawie promowej został upamiętniony słynny pies Bolek. Świnoujście skrywa też mroczne sekrety. Niewielu wie o nalocie Amerykanów w 1945 roku, „Dzikim Zachodzie” w pierwszych powojennych miesiącach czy zatopionych niemieckich okrętach podwodnych, podobno ze skarbami.
Odkryjmy supertajny podziemny punkt dowodzenia PRL na wypadek wybuchu trzeciej wojny światowej, poznajmy prawdziwą historię braci Zielińskich, pokazaną w filmie 300 mil do nieba, dowiedzmy się, dlaczego właśnie tu ukrył się Lechosław Goździk, legendarny przywódca strajków z 1956 roku.
ODE MNIE: Uwielbiam ten cykl książek "Sekrety..." z łódzkiego wydawnictwa Księży Młyn. Zakupiłam i przeczytałam wszytskie wydana a dotyczące miast z naszego wybrzeża.
Literatura w tematyce muzycznej / biografie / wspomnienia (kolejność przypadkowa)
Przydaj się. Siedem zasad lepszego życia – Arnold Schwarzenegger
Inspirujący przewodnik po drodze do sukcesu od ikony kina akcji i kulturystyki.
Siedem zasad, które pomagają osiągać życiowe cele, opracowanych przez Arnolda Schwarzeneggera.
Najsławniejszy kulturysta na świecie. Najlepiej opłacany aktor w dziejach kina. Polityk i jeden z liderów szóstej największej potęgi gospodarczej naszego globu. Brzmi jak początek żartu? Ale to jedna i ta sama osoba – Arnold Schwarzenegger. Uwierzcie, że nic w jego życiu nie stało się przypadkiem.
Oszałamiający sukces Arnolda to część procesu, na który składają się: wyrazista wizja, myślenie bez ograniczeń, ciężka praca, bezpośrednia komunikacja, szybkie rozwiązywanie problemów, otwartość umysłu, ciekawość i chęć pracy na rzecz społeczeństwa. A wszystko to dzięki jednej lekcji, która wpoił mu ojciec: „Przydaj się, Arnoldzie”. Schwarzenegger pamiętał te słowa każdego dnia.
„Przydaj się” to wyjątkowo szczera książka, która inspirująco prezentuje podstawowe narzędzia pomagające nadać życiu sens. Schwarzenegger opracował je na bazie swoich życiowych doświadczeń i niesamowitych dokonań. W tej książce pokazuje, jak ich używać w służbie przyszłości – tej, którą sobie wyobrażamy i tej, którą dla siebie tworzymy. Spostrzeżenia ożywia fascynującymi osobistymi anegdotami, opowieściami o swoich sukcesach oraz zmieniających życie porażkach – o części z nich przeczytacie tutaj po raz pierwszy!
ODE MNIE: Całkowite zaskoczenie, świetnie napisana książka łącząca elementy autobiografii z poradnikiem coachingowym. A że lubię Arnolda i wiele filmów z nim widziałam to tym chętniej sięgnęłam po to wydawnictwo.
Teoria wielkiego podrywu – kulisy serialu – Jessica Radloff
Teoria wielkiego podrywu oczami twórców, aktorów i ludzi z planu.
Ten serial to zjawisko telewizyjne. Pomimo pomysłu, który wydawał się nie mieć żadnych szans powodzenia, nieudanego pierwszego pilota i strajku scenarzystów tuż po starcie emisji, Teoria wielkiego podrywu stała się prawdziwym fenomenem. Poznaj iście hollywoodzką historię, której nawet najbardziej zagorzali fani nie znają w całości!
Dziennikarka Jessica Radloff, która napisała ponad 150 artykułów na temat serialu (a nawet wystąpiła w jego finale!),daje czytelnikom przepustkę za kulisy. Dlaczego producenci musieli nagrać dwa piloty? Kto miał zagrać Penny i dlaczego miała nazywać się Katie? Dlaczego aktor, dla którego została napisana rola Howarda, ostatecznie został Stewartem? Ta książka to porywające, zabawne i pełne anegdot spojrzenie na serial, który pokochały miliony. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana przygód Sheldona, Leonarda, Penny i spółki.
Dwa lata pracy, 120 godzin zupełnie nowych wywiadów, tysiące stron zapisanych rozmów, 114 stron notatek spisanych podczas oglądania 280 odcinków wszystkich 12 sezonów. Radloff wykonała ogromną pracę, docierając do ludzi, którzy z sukcesem tworzyli Teorię wielkiego podrywu, i oddając im głos.
Nikt nie opowiedziałby tej historii lepiej niż oni.
ODE MNIE: jestem ogromną fanką tego serialu. Wielbię i już dwa albo trzy razy oglądałam wszytskie kilkanaśćie sezonów. Kocham bohaterów i to że bohaterami są naukowcy. Casting do głównych ról wykonał tutaj mistrzostwo świata. Encyklopedia wiedzy na maniaka tej telewizyjnej produkcji,
Opowieść o Jastrzębiej Górze i Jasnym Wybrzeżu – Karol Klukowski
Ten unikalny album, niezwykle bogato ilustrowany doskonałymi obrazami 40 wybitnych polskich artystów oraz archiwalnymi dokumentami i zdjęciami, narodził się z miłości do morza i sztuki. Karol Klukowski podjął się dzieła niemal niemożliwego i… stworzył pierwszą monografię poświęconą polskim malarzom, którzy – w rozmaity sposób – związali się z odzyskanym polskim wybrzeżem okresu międzywojennego. Uzupełnił ją o tych pomorskich współczesnych artystów, którzy zapisali wyraźne „morskie ślady” w swojej twórczości. W tym doborowym gronie znaleźli się oczywiście wszyscy, którzy z malarstwem o tematyce marynistycznej kojarzą się nierozerwalnie: z Marianem Mokwą, Eugeniuszem Dzierzenckim czy Henrykiem Baranowskim. Trafili do niego również chętnie sięgający po morskie tematy inni – m.in. Czesław Tumielewicz, Kazimierz Ostrowski, Ignacy Klukowski. Ale są też i tacy, którzy – tylko na pozór – z morską tematyką i Pomorzem raczej się nie kojarzą: Wojciech Kossak, Julian Fałat, Wojciech Weiss czy Jan Cybis. To opowieść nie tylko o polskim Biarritz II Rzeczypospolitej, czyli Jastrzębiej Górze, ale i o całym „jasnym Wybrzeżu” – od Karwii po Hel. Pasjonujące historie miejsc, ludzi i ich pasji. Oraz malarskie arcydzieła – obrazy zatrzymane w czasie i w przestrzeni. Warto tę historię poznać bliżej. Ten przepiękny album powinien znaleźć się na półce nie tylko wielbicieli wielkiej sztuki, ale i wszystkich, którzy kochają polskie morze i polskie wybrzeże.
ODE MNIE: Przepięknie wydana książka z licznymi archiwalnymi fotografiami i ogromny atut w postaci reprodukcji dzieł artystów tworzących na tym odcinku wybrzeża. Jako zakochana w tym rejonie nie mogłam się nie zachwycić. Wiele ciekawych historycznych faktów. Pozycja obejmuje też artystów tworzących na Rozewiu i w okolicy.
---------------------
Opisy książek pochodzą od Wydawców i z portalu lubimyczytac.pl
Lektury 2025
I już wszystko wiadomo! Po dwóch nieudanych latach (rok 2022 i 2023) osięgnięcia założonego celu czytelniczego JEST!!! Udało się! Ale się cieszę! Czytelnicze wyzwanie AD 2024, aby przeczytać 104 książki w ciągu roku (czyli 2 tygodniowo) zakończyłam około północy w Sylwestra na pułapie 125 tytułów. Naprawdę mam z tego satysfakcję. I jaki to był rok pod względem lektur! Prawie same maksymalne noty i cudooowne historie. Wiele, wiele zachwytów i nowych Autorów, na których kolejne powieści czekam.
Teraz w styczniu przede mną jedno z tych trudniejszych zadań. Wybrać ranking najlepszych przeczytanych książek w kilku kategoriach. To trudność, ale i ogromna przyjemność. Piszę ten tekst w poranek 1 stycznia. Na liczniku czytelniczym jeszcze 0. Nawet nie wiem jaka lektura zawoła jako pierwsza ale wsłucham się w te tysiące nieprzeczytanych tytułów i coś z tego wyłapię.
Pozostaje już tylko usiąść w fotelu, otworzyć czytnik Kindle lub jakieś wydanie papierowe i pogrążyć się w nieznanej jeszcze historii. Czas start!
Lektury 2025:
- Gustloff - Krzysztof Piersa - styczeń - nota 5
- Dwadzieścia jeden - Krzysztof Maciejewski - styczeń - nota 4
- Polski SOR - Jan Świtała - styczeń - nota 5
- Mój kochany mąż - Kimberly Belle - Styczen - nota 5
- Opowieścui kota ze starej wierzby - Marcel Ayme - styczen - nota 5
- Historia kotów - Madeline Swan - styczeń - nota 5
- Sekrety Kołobrzegu - Paweł Górski - styczeń - nota 4+
- Kot, który zgubił dom - Ewa Nowak - styczeń - nota 5
- Wszytsko oprócz prawdy - Gillian McAllister - styczeń - nota 5
- Europa - prawdziwa historia o kotce - Jan Grabowski - styczeń - nota 5
- Tylko szeptem - Lidia Liszewska (tom 1 trulogii) - styczeń - nota 5
- Zemsta rodziców - Daniel Hurst - styczeń - nota 5
- Przyjdę po ciebie nocą - Heather Gudenkauf - styczeń - nota 5
- Czuła przewodniczka - Natalia De Barbaro - styczeń/luty - nota 4+
- Pomoc domowa (tom 1 serii) - Freida McFadden - luty - nota 5
- Elfie, mamy problem! (tom 8 Elfomanii) - Marcin Pałasz - luty - nota 5
- Sekretna kocia piekarnia - Heleny Laks - luty - nota 5
- Kochanka lekarza (tom 3 serii) - daniel Hurst - luty - nota 5
- Koty św. Gertrudy - Ks. Jan Twardowski - luty - nota 5
- Jednym gestem (2 tom serii) - Lidia Liszewska - luty - nota 5
- Pomoc domowa. Sekret (tom 2 serii) -Freida McFadden - luty - nota 5
- Cichym gestem - (3 tom serii) - Lidia Liszewska - luty - nota 5
- Ślub pomocy domowej (tom 2,5 serii) - Freida McFadden - nota 5
- Dziewczyna z pokoju nr 12 - Kathryn Croft - luty - nota 5
- Jacht Mazurek - Paweł Janikowski - luty - nota 4
- Kobiety Picassa - Jeanne Mackin - luty/marzec - nota 5
- Myszart (tom 1) - Thierry Joor - luty - nota 5
- Odłamki gwiazd. Podróże do latarni morskich - Piotr Oleksy - luty - nota 5-
- Kocięta - Laurie Halse Anderson - luty - nota 5
- Lighthouses of the world - Jean Marie Calbet - luty - nota 5-
- Sklep pory deszczowej - You Yeong-Gwang - marzec - nota 5
- Myszart w Wenecji (tom 2) - Thierry Joor - marzec - nota 5
- Nawet diabeł go nie chce (tom 12 cyklu o katie Maguire) - Graham Masterton - marzec - nota 5
- Kocie story - Katarzyna Burda - marzec - nota 5
- W środku nocy - Riley Sager - marzec - nota 5
- Chciałbym mieć psa czyli jak wychować człowieka - Marcin Pałasz i Elf - marzec - nota 5
- Anglia. Czas na herbatę - Marta Dziok-Kaczyńska -marzec - nota 5
- Słone łąki. Wybrzeże Morza Północnego - Dorthe Nors - marzec - nota 5
- W księżycowym lesie - Michiko Aoyama - marzec - nota 5
- Ty, ja, ona - Sue Watson - marzec - nota 5
- Męskie gadanie - Beata Biały - marzec - nota 5
- Zła siostra - Claire Douglas - marzec - nota 5
- Zaleca się kota - Sho Ishida - kwiecień - nota
- Budząc lwy - Ayelet Gundar-Goshen - kwiecień - nota 5
- Kiciusie, koty, sierściuchy - kocia antologia opowiadań - kwiecień - nota 5
- Koty z Shinjuku - Durian Sukegawa - kwiecień - nota 5
- Diego, kota Krzysztofa Kolumba - Andrzej Urbańczyk - kwiecień - nota 5
- Kot słusznie dumny. Opowieści - Powiastki - Spotkania - kwiecień - nota 5
- Mieszane towarzystwo - Irena Krzywicka - kwiecień - nota 4
- Po słońce i wodę - Dagmara Płaza-Opacka - kwiecień - nota 5
- Elf i dom demonów (tom 7 Elfomanii) - Marcin Pałasz - kwiecień - nota 5
- Jestem dużym tatą, ale czasami udaję kota - Rafał Witek - kwiecień- nota 5
- Magiczny kotek - Sue Bentley - kwiecień - nota 5
- Rosa i Bjork (tom 2 cyklu) Satu Ramo - kwiecień/maj- nota 5
- Kwiat wiśni i czerwona fasola - Durian Sukegawa - maj - nota 5
- Farerskie kadry - Maciej Brencz - kwiecień/maj - nota 5
- Papier, kamień, nożyce - Alice Feeney - maj - nota 5
- Hipacy chce się zakochać - Katarzyna Ziemnicka - maj nota 5
- Dobra zła dziewczyna - Alice Feeney - maj - nota 5
- Gdynia. Pierwsza w Polsce - Aleksandra Boćkowska - maj - nota 5
- Sekrety nadbałtyckich wczasowisk - tom 1 - Paweł Górski - maj - nota 5
- Hela foka - historie na fali - Renata Kijowska - maj - nota 5
- Lato, gdy mama miała zielone oczy - Tatiana Tibuleac - maj - nota 5+
- Biały jak śnieg i czarny jak węgiel - Hilli Rand - maj - nota 4+
- Zwierzęta "Daru Pomorza" - Arleta Gałążka - maj - nota 4+
- Ryży placek i portowa kampania - Jan Tetter - maj - nota 5
- Gdziekolwiek mnie rzucisz. Polacy na wyspie Man - Dionisos Sturis - maj - nota 5
- Dziewczyna z Titanica - Shana Abe - maj - nota 5
- Mona Mysia w kinie - Marcin Kozioł - maj - nota 5
- Ścigana - Lisa Childs - czerwiec - nota 5
- O czym myślą koty - Thomas McNamee - czerwiec - nota 5
- Made in Sweden. 60 słów, które ukształtowały naród - Elisabeth Asbrink - czerwiec - nota 4
- Zanim wyblakną wspomnienia - Toshikazu Kawaguchi - czerwiec - nota 4+
- Wciórnopowieści - Krzysztof Maciejewski - czerwiec - nota 5
- Złe dziecko - Camilla Way - czerwiec - nota 5
- Riese. tajemnica Gór Sowich - Krzysztof Piersa - czerwiec - nota 5
- Goście - Agnes Ravatn - czerwiec/lipiec - nota 5
- Bliżnięta znad klifu - Emma Rous - lipiec - nota 5
- Kot Pirat i jego załoga - Grzegorz Żak - lipiec - nota 5
- Svampe i jego kot Buse - Bernt Rosengren - lipiec - nota 5
- Na ratunek śnieżnej panterze - Holly Webb - lipiec - nota 5
- To tylko kolejna zaginiona - Gillian McAllister - lipiec - nota 5
- Odyseusz i gwiazdy - Ota Hofman - lipiec - nota 5
- Kocia Szajka i Baszta Siedmiu Płaszczy - Agata Romaniuk - lipiec - nota 5
- W rytmie serca - opowieść o dzieciach, które uwierzyły w siebe - Aleksandra Struska-Musiał - lioiec - nota 5
- Hamish MacBeth i śmierć zrzędy (tom 11 cyklu) - M.C. Beaton - lipiec - nota 5
- Najlepszy opiekun - Holly Webb - lipiec - nota 5
- Nie kłam - Freida McFadden - lipiec - nota 5
- Twoja ostatnia wiadomość - Gillian McAllister - sierpień - nota 5
- Elfatastic! (9 tom serii Elfomania) - Marcin Pałasz - sierpień - nota 5
- Sekrety nadbaltyckich wczasowisk - tom 2 - Paweł Górski - sierpień - nota 4+
- Pierwsza osoba liczby pojedynczej - Haruki Murakami - sierpień - nota 4+
- Kot i jego papież - Jeanne Perego - sierpień - nota 4
- Pewnej zimy nad morzem - Iwona Banach - sierpień - nota 5
- Śmierć w latarni morskiej - Montgomery Bonbon [tom 2 serii] - Alasdair Beckett-King - sierpień - nota 5
- Gdzie jest Rudek - Holly Webb (z serii Zaopiekuj się mną) - sierpień - nota 5
- Porwanie małej Mili - Holly Webb (z serii Zaopiekuj się mną) - sierpień - nota 5
- Serce Bałtyku - Marek Lis - sierpień / wrzesień - nota 5
- Kołobrzeskie uzdrowisko w prasie poznanskiej XIX wieku - Bartosz Szczeglik - wrzesień - nota 5
- Świadek śmierci nad Śniardwami - Marta Matyszczak (4 tom serii Kryminał z pazurem) - wrzesień - nota 5
- Kołobrzeskie uzdrowisko w przededniu Wielkiej Wojny - Bartosz Szczeglik - wrzesień - nota 5
- Ktoś ukradł Prążka - Holly Webb ( z cyklu Zaopiekuj się mną) - wrzesień - nota 5
- Lato pośród wydm - Agieszka Krawczyk - wrzesień - nota 5
- Bogowie naszej planety - Aleksandra Szarłat - wrzesień - nota 5+
- Bliżej niż myślisz - Ewa Przydryga - wrzesień - nota 5
- W głowie kota - Szymon Szafratowicz - wrzesień - nota 5
- Zatrutka - Ewa Przydryga - wrzesień - nota 5
- Róża wiatrów - Agieszka Krawczyk - wrzesień - nota 5
- Malinka Wombat i Kapibara (tom 3 cyklu) - Marcin Kozioł - wrzesień - nota 4+
- Wyspa wspomnień (tom 1 cyklu Dziwnowo) - Dorota Milli - wrzesień/październk - nota 5
- Arkadia - gdynskie letnisko przełomu XIX i XX wieku - wrzesień - nota 5
- Brzegiem Małego i Wielkiego Morza - wspomnienia wędrowki (wyd. 1914) - ks. Alfons Mańkowski - październik - nota 5
- Pogoda dla puchaczy - jesień - Marcin Kozioł - październik - nota 5
- Dom na wyspie (tom 2 cyklu Dziwnowo) - Dorota Milli - październk - nota 5
- W głowie opiekuna - Szymon Szafratowicz - październk - nota 5
- Sekret wyspy (tom 3 cyklu Dziwnowo) - Dorota Milli - październk - nota 5
- Orłowo. Perła Gdyni - Sławomir Kitowski - październik - nota 5
- Zęza - Ewa Przydryga - październik - nota 5
- Psyjaciele - Marcin Kozioł - październik - nota 5
- Dziecko lekarza (4 tom serii) - Daniel Hurst - pażdziernik - nota 5
- Kocie niebo. O kocie który jeździł w wózku dla lalek - Karol Kuc - październik - nota 5
- Miała umrzeć - Ewa Przydryga - październik - nota 5
- To nie moje imię - Megan Lally - październik - nota 5
- W domu kłamców - Kelsey Cox - październik - nota 5
- Dania - tu mieszka spokój - Sylwia Izabela Schab - październik - nota 5
- Jacob (3 tom serii) - Satu Ramo - październik - nota 5
- Pokrewne dusze - Sally Hepworth - październik - nota 5
- Pierwsze czytanki dla... - antologia prozy i wierszy - październik - nota 4+
- Zaleca się kolejnego kota - Sho Ishida - październik/listopad - nota 5
- Nie wiem - Filip Springer - listopad - nota 4+
- To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach - Daria Grzesiek - listopad - nota 5
- Piękna brzydota - Alice Feeney - listopad - nota 5+
- Feliks. Kot astronauta - Andrzej Urbańczyk - listopad - nota 5
- Księgarnia wspomnień - Song Yo Jeong - listopad - nota 5
- Portret Lukrecii - Maggy O'Farrell - listopad - nota 5
- Sekrety Sopotu - Aleksandra Tarkowska - listopad - nota 5
- Pusia zagubiona kotka - Holly webb - listopad - nota 5
- Andy Warhol życie i śmierć - Victor Bockris - listopad/grudzień/styczeń - nota...
- Nauczyciele - Freida McFadden - listopad - nota 5
- Mała Lotta i renifery - Holly Webb - listopada - nota 5
- Czarna Madonna - Remogiusz Mróz - listpad/grudzień - nota 5
- Dziwne obrazki - Uketsu - grudzień - nota. 5
- Wypadek - Freida McFadden - grudzień - nota 5
- Króliczek - Mona Awad - grudzień - nota ...
Fot. Mysticartdesign/pixabay.com
Fot. główna wpisu StockSnap/pixabay.com
Latarnica poleca [61]
Czy lubicie powracać do ulubionych bohaterów książkowych? Czy macie tak jak ja, że bardzo przyzwyczajacie się do świata książki, w której aktualnie przebywacie i żal wam jest pod koniec czytania rozstania i z tymi miejscami i postaciami? Mnie zazwyczaj dopada taki smutek, gdy docieram do finałów historii książkowych. Czasami wręcz zwalniam z tempem czytania, by jeszcze trochę nacieszyć się tym wykreowanym przez pisarza światem.
Wombat Maksymilian jest takim bohaterem, do którego można na szczęście powrócić jak do dobrego kumpla i przeżyć z nim nowe przygody. 12 listopada miała miejsce premiera - obok misji na dachu świata - kolejnych przygód Wombata Maksymiliana - tym razem w Chinach. Nikomu nie trzeba dziś mówić jaką potęgą gospodarczą jest w obecnych czasach to państwo i jak wiele wokół nas i w naszych domach produktów wyprodukowanych właśnie w tym ogromnym i bardzo gęsto zaludnionym kraju. Byłoby dziwne, gdyby Wombat Maksymilian przemierzając Bhutan czy Nepal nie trafił do tej azjatyckiej krainy, której zawdzięczamy mnóstwo wciąż używanych wynalazków nawet sprzed tysięcy lat.
Maksiu jest wciąż w niekończącej się podróży i przeżywa nadal swą wielką przygodę. Nie po drodze mu powrócić do rodzimej Australii i martwiącej się tam o niego rodziny. Czasami dopada go myśl o powrocie, ale kiedy kończy się jedna misja, zaraz zaczyna kolejna. Musi stale iść przed siebie, choć sam najchętniej to by przed sobą kopał tunele, bo przecież to wombatom wychodzi najlepiej. A jemu na pewno, skoro przekopał się z rodzinnych stron aż na inny kontynent.
Dla przypomnienia wombaty to małe, okrągłe włochate stworzenia z rodziny torbaczy. Lubią zajadać korzonki i roślinki czyli to klasyczni wegetarianie. Ich ojczyzną jest kontynent australijski. W trzecim tomie przygód tego słodkiego zwierzaka (a każdy nadaje się do czytania jako samodzielna niezależna powieść podróżnicza) przemierzamy z Maksymilianem kraj zwany Chinami. Nasz bohater jak zwykle nie potrafi rozpoznać, gdzie tym razem rzucił go los, ale znajduje na swojej drodze miejscowego przewodnika. Tym razem takim nieocenionym pomocnikiem i przyjacielem zostaje szczurek o imieniu He. Maksymilian w życiu nie przypuszcza, że w Państwie Środka przyjdzie mu znienacka spotkać się ze swoją rodziną, choć będą to raczej same kłopoty, z których trzeba będzie jakoś po wombaciemu z honorem wybrnąć.
W „Wombacie Maksymilianie i rodzinie w tarapatach” mamy okazję poznać bliżej postać jego starszego brata Klopsa. Dlaczego futrzak nosi takie imię dowiecie się również z tej historii. Autor Marcin Kozioł użył w tej opowieści takiego zabiegu, że Klopsik szukający Maksymiliana w różnych krajach ma osobno poświęcone mu rozdziały, których jest narratorem i które są czytelnie wyróżnione w książce. Póki się oboje nie spotkają oko w oko samotnie przemierzają nieznane sobie kraje. A wszystko przez tęskniącą za bratem ich młodziutką siostrę Malinkę. To ona wywołała lawinę niefortunnych zdarzeń, bowiem przy pierwszym wyrwaniu się Maksia w świat wskoczyła za nim w jego wykopany wombaci tunel i… no właśnie. Wpadła w prawdziwe tarapaty! Mamy więc nie tylko powieść podróżniczą, ale wręcz konkretne wątki gangstersko-kryminalne.
Jeśli „Rodzina w tarapatach” będzie waszym pierwszym spotkaniem z tymi bohaterami to możecie się zastanawiać co znaczą te wombacie łapki z tajnym szyfrem. Od razu rozwieję wasze wątpliwości. Książki o Wombacie Maksymilianie to coś więcej niż zadrukowane strony. A zadrukowane są pięknie, bo chińską przygodę wzbogacają BARDZO liczne i PRZEPIĘKNE fotografie wykonane przez Autora, które pokazują nam wszystkie opisywane miejsce. A odwiedzimy tutaj m.in. Wielki Chiński Mur, Pekin, Szanghaj, Hongkong i Makao. Poznacie też co to uliczki hutongu. Tym „czymś więcej” wombaciego cyklu jest jego multimedialność. Drogi Czytelniku - bądź koniecznie uzbrojony w dostęp do internetu. Tajne kody z łapek przenieś w stosowne deszyfrujące okienko na stronie WombatMaksymilian.pl a odkryją się przed tobą dodatkowe multimedia: zdjęcia, mapy, filmy. Ja np. z wielką ciekawością sprawdziłam jak brzmi tradycyjny chiński instrument oraz jakie wrażenie robi koncert na największe bębny z Wieży Bębna. Coś niesamowitego!
Poza fotografiami wydawnictwo zdobią prześliczne ilustracje pana Mariusza Andryszczyka. To dzięki niemu wombaty są jak żywe i nie mogę oczu nasycić tymi słodkimi krągłymi kształtami. O realizm i dbałość faktograficzną powieści zadbała pani Elvira Eevr Djaltchinova-Malets, historyk sztuki i antropolog kulturowa. W chińskiej przygodzie Maksia dużo dowiemy się o kulturze, religii, i tradycji Chin. Sami zobaczycie, że wombaty odwiedzą te najważniejsze i słynne miejsca. Natrafią nawet podczas spaceru na pomnik samego Bruce’a Lee.
Jak zawsze mamy tu super nakreślone postacie. Sympatyczny szczurek He jest bardzo pomocny w zrozumieniu kraju, w którym żyje, choć najbardziej zna go od strony kanałów i śmietnisk restauracji. A skoro Autor wyjawi wam dlaczego Klops został Klopsem to poznacie również historię imienia Malinki. No i pojawi się również znany z nepalskiej przygody Pan Dudek!
Podobnie jak w pozostałych książkach cyklu od strony naukowej Maksymiliana wspomaga jego Tata Wombat (chodząca encyklopedia) oraz podróżniczka Zuza - przyjaciółka i sprawczyni tego, że namówiła naszego bohatera na publikację swoich przygód. Wiedza dopełniająca to z czym spotyka się bohater jest odpowiednio wyróżniona na kartach książki. W chińskiej przygodzie Czytelnicy zetkną się również ze sztuką kaligrafii, Zakazanym Miastem, terakotową armią, siecią podziemnych kanałów, starymi chińskimi grami, a znajomość jednej sprawi, że Maksiu… Nie, jednak wam nic więcej nie zdradzę. Przeczytajcie sami.
Na koniec pytanie, ale odpowiedzcie sobie szczerze. Lubicie czytać? Ja nie wyobrażam sobie dnia bez chwili na książkę, ale nie każdy to lubi i nie każdy dysponuje wolnym czasem. Ale lubicie przygodę, podróże i fajne historie? To możecie odetchnąć. Nic straconego! Przygody Wombata Maksymiliana są dostępne również w formie dźwiękowej. W Legimi znajdziecie audiobooki czytane przez aktora Krzysztofa Plewako-Szczerbińskiego.
Jeśli jeszcze ma ktoś wątpliwość czy warto udać się do dalekich krajów z Masymilianem, to dodam że książki otrzymały prestiżowe nagrody. Mają na swoim koncie:
Nagrodę Magellana:
Nagroda główna dla najlepszego przewodnika dla dzieci ogłoszona przez „Magazyn Literacki Książki”, „Kontynenty” i „Podróże”
Nagrodę Komitetu Ochrony Praw Dziecka.
Nagroda główna w XXI konkursie „Świat przyjazny dziecku” dla książki „Wombat Maksymilian i Królestwo Grzmiącego Smoka”
Wydawca podaje, że historie o Maksymilianie najbardziej trafią do czytelnika w wieku 7-12 lat. Ale przyznam się , że mnie bardzo wciągnęły te opowieści. Zatem to lektura dla każdego. I jest to fantastyczny środek by zainteresować dzieciaki światem i odmiennymi kulturami. Ale i dla młodszych czytelników Wydawnictwo Bumcykcyk ma coś w tym temacie. Dla dzieci w wielu 4-8 lat ukazały się już dwa tomy z nowej serii o Malince Wombat. Więc i młodsze i starsze znajdą coś dla siebie. Aby zobaczyć pełną ofertę zajrzyjcie koniecznie na bumcykcyk.com. I jestem przekonana że bez względu na to, od której przygody zapoznacie się z tym bohaterem, na jednej książce się nie skończy.
Reasumując: LATARNICA poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Wombat Maksymilian i rodzina w tarapatach”
Autor: Marcin Kozioł
Ilustracje: Mariusz Andryszczyk
Zdjęcia: Marcin Kozioł
Wydawca: Wydawnictwo Bumcykcyk
Wydanie II: 2024
Objętość: 208 stron
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 166 x 220 mm
Poniżej front i tył okładki
Poniżej wybrane rozkładówki książki
Poniżej sesja 3 tomu serii z kotką Myszką i jej chinńska przygoda
Dla przypomnienia dodam, że przygody Wombata Makrymialiana to cykl 3 książek (na chwilę obecną) i można je kupować i czytać w dowolnej kolejności.





























































































































































































































































































































