Wakacje 2019 [6] - słoneczna Kuźnica

Dzień przed naszą kolejną rocznicą ślubu, którą zawsze świętujemy w Helu - z racji tego że tam mieliśmy ślubne przyjęcie - zrobiliśmy sobie spokojny, leniwy i stacjonarny dzień w Kuźnicy. Takie również są potrzebne na urlopie.

To dla mnie zawsze okazja, aby na spokojnie pospacerować i porobić zdjęcia. Oczywiście tego dnia powstało tez mnóstwo fotografii moich kochanych kuźnicznych kotów, ale one pojawiają się w całkiem osobnym cyklu.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 22 marca 2020

To jedna z moich ulubionych kocich fotografii wykonana podczas wakacji w Kuźnicy w 2019 roku. Przedstawiony na zdjęciu kot - nazwany przeze mnie Pomykaczem - bo jest szybki i płochliwy - pomyka od człowieka - uwielbia siedzieć na kamieniach nad wodami zatoki. Właśnie tam można go najczęściej spotkać. Ale zdecydowanie daje się przekupić przysmakami i podejdzie bliżej i popozuje, o czym się wkrótce przekonacie.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Kocia strona wakacji 2019 [2]

W tym odcinku zobaczycie trochę taki koci mix fotograficzny. I nie znaczy to, że jeśli jeden konkretny kot się tutaj pojawi, to pokazuję już wszystkie jego zdjęcia, które udało mi się w 2019 roku pstryknąć.

Po prostu wiele z nich to koty, które pojawiały się już w poprzednich relacjach wakacyjnych i w tegorocznym cyklu wrzucam kocie galerie bardziej chronologicznie niż tematycznie. Bo i kocich zdjęć zrobiłam naprawdę dużo. I potrzeba na ich prezentacje wielu odcinków, a co lepsi modele/bohaterowie będą się tutaj powtarzać.

Pani Bułeczka

To kuźniczna dobra znajoma i nasza sąsiadka. Ja uważam, że jest wczasowiczką i latem pojawia się na swojej posesji. Bułeczka jest okrąglutka i trzykolorowa. Ale żywa z niej istotka. Kiedy sytuacja tego wymaga jest szybka i zwinna. Potrafi jednym susem wskoczyć na dość wysoki płot przeganiając niechciane kocury.

Maska vel Zorro

To kuźniczny niezależny kocur, który skusi się dobrym przysmakiem, ale jest nieufny i chadza swoimi ścieżkami. Często spaceruje między posesjami i chowa pod samochodami turystów.

Jurata

Kicia spotkana podczas jedynego spaceru po Juracie. Nie wiem czy to była koteczka czy kocur. Wyglądała na kociego seniora. Ale była głodna i rzuciła się na podane jedzenie. Siedziała między dwoma domami wczasowymi w kierunku wylotówki do Jastarni. Urzekła mnie swim dostojeństwem i taki kocim doświadczeniem widocznym w futerku i spojrzeniu.

Jaster

Rude kocie cudo spotkane przy starym domostwie niedaleko kościoła w Jastarni. Ponieważ mam słabość do rudych kotów, na ile pozwolił i się nie spłoszył obfotografowałam go. Kotuś był ciekawski i chętnie wyszedł na chodnik z terenu swojej posesji.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Kocia strona wakacji 2019 [1]

Tworząc cykl postów o kocich spotkaniach podczas ostatnich wakacji, spróbuję chronologicznie przedstawić wszystkich spotkanych przedstawicieli tego gatunku. Będą wśród nich koty nowe i jak starzy dobrzy znajomi. A kto jako pierwszy przywitał mnie na wakacjach w 2019 roku w Kuźnicy? Niezawodni sąsiedzi: Arnoldzik, Rudzik i Gapcio.

Ta trójka kotów to starzy znajomi. Mieszkają na posesji po sąsiedzku więc ich spotkanie to raczej kwestia czasu, bo widuję ekipę od lat. Arnoldzik (vel Terminator) co roku wygląda marnie, a może i trochę swoim wyglądem straszyć. Ale to bardzo przyjazny kot. Mruczy, tryka baranki, chętnie podchodzi. Nasze pierwsze kontakty były mniej śmiałe. Nie miał tej ufności. Nie wierzę, że mnie pamięta czy kojarzy, ale może i we mnie jest mniej obaw więc chętniej do mnie podchodzi.

Rudzik zapuszcza się dalej w kuźniczne zaułki niż Arnoldzik. Ale jego nigdy nie dotknęłam, bo jest bardzo płochliwy i szybki. Swe rude futro ma przepiękne i jak nie wykonuję gwałtownych ruchów udaje mi się pstryknąć parę fotek.

Gapcio nic nie stracił ze swego gapowatego spojrzenia. To przemiły kotek w zgodzie dzielący teren z Rudzikiem i Arnoldzikiem. On również jest nieśmiały i płochliwy. Podejdzie bliziutko, ale nie chce być dotkany. Chętnie podje wysypane smakołyki.

Wcześniejsze zdjęcia tych kotów znajdziecie we wpisach z cyklu "Kocia strona wakacji" z 2018 roku.

Fot. Latarnica/ czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 23 luty 2020

Jest druga połowa lutego, a serce już tęskni do lata i jego ciepła. A skoro lato to oczywiście ukochana Kuźnica i Półwysep Helski. Dziś spójrzmy na fragment ekspozycji skansenu starych łodzi w Kuźnicy - przy ścieżce nad Małym Morzem. Wspomnienie ostatnich wakacji i pięknych długich czerwcowych dni.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Flora Półwyspu Helskiego [8]

Dziś w tym cyklu pierwsze fotografie roślinek pstryknięte na wakacjach w 2019 roku. Lubię ten czas, kiedy wychodzę z aparatem nastawiona na sesję flory.

Bo nie pstrykam ich przypadkowo przy okazji. Roślinki to zawsze sesje planowane. Poniżej efekt jednej z nich - wykonana drugiego dnia po przyjeździe do Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [2]

Dziś trochę fotorelacji z drugiego dnia wakacji, który nadal spędziłam w Kuźnicy kontemplując ukochane miejsca. Fotografie obejmują zdjęcia od tych wykonanych porannie bo zachód słońca i księżycową noc w porcie.

Poniżej: dla mnie najpiękniej położone tory kolejowe w Polsce, uwielbiam trasę do Helu pokonywaną właśnie pociągami

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 12 stycznia 2020

Skoro zaczęłam prezentować wpisy z wakacji 2019 roku to w drugą niedzielę stycznia obrazek z Kuźnicy. Portowa stawa nawigacyjna widziana od strony uliczki prowadzącej do portu.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [1]

Muszę się sprężyć z prezentacją zdjęć z wakacji z 2019 roku. Do końca 2019 roku ledwo udało mi się ogarnąć z fotografiami letnimi z 2018 roku.

Na początek tak jak zwykle pierwsze fotografie wykonane tuż po dotarciu na miejsce. W ubiegłym roku ruszyliśmy w drogę już o 4:30 rano. W czerwcu tej porze jasno, a i serce bardzo tęskniło do morza.

Pogoda dopisała w Kuźnicy jak nigdy. Ostatnie lata bywało tak, że zaraz po przyjeździe padało, a potem się wypogadzało. W 2019 roku półwysep łaskawie przywitał nas słońcem.

Poniżej pierwsze uchwycone kadry. Dużo miejsc oczywiście znanych i ukochanych, ale widziane po roku nieobecności więc bezcenne.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 22 grudnia 2019

Święta tuż tuż, a ja dopiero teraz dotarłam w moich zaległościach fotograficznych z urlopu letniego w 2018 roku, że wreszcie mogę rozpocząć wstawianie wpisów z wykorzystaniem zdjęć z wakacji na Półwyspie Helskim w roku bieżącym.

Dlatego niechaj początek wpisów urlopowych otworzy zdjęcie w cyklu zdjęć na niedzielę. Czas start! Tak pięknie było w czerwcu 2019 nad polskim morzem. A dokładnie 15 czerwca. Przyjeżdżasz, podbiegasz na brzeg i widzisz ten piękny kolor wody i plażę. Do uszu dociera szum fal. Nie ma piękniejszej melodii i widoku!

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2018 [21] - pielgrzymka kutrowa

Tak się jakoś składa, że zawsze w trakcie pobytu na wakacjach w Kuźnicy przypada jedyna taka w Polsce kutrowa pielgrzymka. Ma ona miejsce w Kuźnicy w okolicy uroczystości św. Piotra i Pawła (koniec czerwca) i pielgrzymi ulokowani na kutrach i łodziach zmierzają do Pucka. Po drodze na wodach zatoki odbywają się nabożeństwa.

Fotorelację z roku 2017 znajdziecie tutaj: https://latarnica.pl/2018/06/08/kutrowa-pielgrzymka/

Rok temu od rana pogoda dopisywała, choć niemal tradycją już jest, że tego dnia prędzej czy później pada deszcz, a nawet przechodzi gwałtowna burza. Poniżej kilkanaście kadrów z lata 2018.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Flora Półwyspu Helskiego [7]

Dziś ostatni odcinek z przyrodą uchwyconą podczas wakacji na Półwyspie Helskim w 2018 roku. Pora dorzucić przy następnej okazji zdjęcia z lata 2019.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Kocia strona wakacji 2018 [11]

Dla tego kota musiał zostać zarezerwowany osobny odcinek. Lata wstecz nie podejrzewałam, że zostanie tym najważniejszym. Ale życie tak się potoczyło, że spotykamy się już kilka lat i teraz nie wyobrażam sobie Kuźnicy bez Czochracza.

Panie, Panowie! Oto ON! Kot, z którym załapałam niesamowity kontakt. A raczej ten kot pozwolił na to, by nasza więź i relacja w ogóle się rozwinęła.

Czochracz – niech imię was nie zmyli. Owszem, uwielbia mizianki ale tylko na jego zasadach. Kiedy nie wpasujesz się w jego nastrój, miejsce dotyku, wykonasz gwałtowniejszy ruch - oj można dostać niezłe baty z pazura i zębów. Ale gdy potraktujesz to bure ciałko tak jak lubi i w danej chwili chce, to można się nieuleczalnie zachwycić i zakochać na zawsze.

Czochracz jest jedynym kotem wakacyjnym, który wzbudza we mnie uczucia bliskie jedynie temu co czuję w domu do mojego Errora. Porusza mnie całą swoją czochrowatością, niezależnością, wariactwem, nieprzewidywalnością, słodyczą, kondycją i gibkością. Kiedy chce to tu i teraz, kiedy nie chce to zmykaj człowieku i nie napastuj!

Ale Chochracz - po przebyciu za dnia sobie tylko znanych kuźnicznych dróg - pamięta, gdzie jestem, gdzie może podejść aby podjeść, być wyczochranym, pobyć blisko ale bez dotyku, po prostu posiedzieć wspólnie i poturlać się u stóp w słonecznej plamie. Nie wiem gdzie jest jego stała baza i meta. Podejrzewam że ma dom, ale wraca tam tylko na noc. Jest na to zbyt czysty i dokarmiony.

To dla Czochracza wybieram zimą i wiosną dobre kocie menu które mu zawiozę, dla Czochracza szoruje porcelany na kwaterze bo mokra karma tylko z eleganckiego talerzyka, a miseczka wody to kryształowa czara. On na to zasługuje. Jest królem podwórek i płotów. Uwielbiam ten dźwięk za plecami - szuranie pazurów po drewnie. A co to? A kto to? To Czochracz wspina się po płocie i zaraz będzie przy mojej nodze gotowy do głasków i czułych słów zachwytu.

Macie takie koty na swoich wyjazdach? Istoty wyjątkowe i zdawałoby się całkowicie nas rozumiejące? Uwielbiam tego burasa z jednym chorym okiem. Podejrzewam, że na nie nic nie widzi, bo jeśli poruszyć dłonią to tylko od strony zdrowego oczka. Inaczej panicz może się bardzo wystraszyć, a tym samym zaatakować dłoń. Ja już się tego nauczyłam. I respektuję te zasady.

Poniżej przegląd zdjęć (ach jak trudno było dać ich mniej!) z naszych chwil w Kuźnicy w 2018 roku.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Wakacje 2018 [20] - kuźniczne zachody słońca [2]

Po miesiącu powracam do tego aspektu wakacji z ubiegłego roku, który jest prawdziwym działaniem artystycznym natury. Można się kłócić czy zachody słońca nad morzem to kicz czy piękno, ale niemal każdy staje wobec nich jak zahipnotyzowany.

Świadczą o tym wysokie frekwencje gości na plaży wieczorową porą ustawiające się z aparatami, rozkładające kocyki, siadające w paśmie podwydmowym, a patrzące w kierunku niknącej kuli słońca.

Ja sama daję się oczarowywać podczas wakacji tym spektaklom pogodnych letnich dni. Nie codziennie, ale często wychodzę na plażę albo do portu nad zatoką, i pstrykam ferię barw. Poniżej druga foto odsłona moich działań w Kuźnicy - plaża nad otwartym morzem i port.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Wakacje 2018 [19] - gastronomicznie vol. 2

Są w Kuźnicy trzy takie miejsca, które bardzo dobrze kojarzą mi się gastronomicznie. Pierwszym jest nasz "własny" mały pokoik na poddaszu rybackiej chaty Budziszów. To w końcu tam przygotowujemy sobie śniadania i kolacje oraz z doskoku zjadamy sezonowe owoce, miejscowe ciasta i wzmacniamy się przed dłuższymi spacerami kawą.

Poniżej kawa z najlepszym widokiem bo na morze i tory kolejowe oraz kaszubskie truskawki

Poniżej restauracja "Maszop" w kuźnicznym porcie. Kiedyś obiadowo stołowaliśmy się w kilku miejscach - dziś jesteśmy wierni temu miejscu. Kuchnia domowa, smaczna, regionalna. Miejsca w sali albo w ogródku. Wspaniały widok na port (w słońcu lub ulewie).

Trzecim miejscem gastronomicznym jest autorska kuchnia w "Czerwonej oberży" przy przystani. To również lokal z możliwością degustacji w zadaszonym pomieszczeniu jak i w ogródku z widokiem na zatokę. Najlepiej udać się do Oberży wieczorem. Wtedy można przy smacznym daniu, kawie czy kieliszku wina obserwować zachód słońca i posłuchać muzyki na żywo. Szanty, szum wód zatoki, powiew wiatru o zapachu lata i widoki - to ogromne atuty tego miejsca. I zazwyczaj nie trzeba czekać na stolik (w czerwcu, bo jak jest w pełni sezonu to nie wiem).

Poniżej ogródek restauracji "Czerwona oberża" przy kuźnicznej marinie

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Wakacje 2018 [18] - kuźniczne zachody słońca [1]

Wspominając letni urlop w Kuźnicy (Półwysep Helski) sprzed roku nie sposób pominąć najbardziej malowniczą porę dnia - zachód słońca.

Prezentowane dziś fotografie pokażą różne oblicze barwne tej pory. Niektóre fotografie wykonałam nad otwartym morzem, a część powstała nad zatoką (małe morze).

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Kocia strona wakacji 2018 [10]

Pomału zmierzam ku końcowi prezentacji kotów spotkanych podczas letnich wakacji w 2018 roku. Być może dojdą jeszcze jeden/dwa odcinki i będę mogła skupić się na tegorocznych jakże wspaniałych rozmruczanych spotkaniach (głownie w Kuźnicy).

Dziś poznajcie Szczuplaka (chłopak po sąsiedzku - ale prawie zawsze tak jest, bo w Kuźnicy wszędzie blisko). Szczuplak pojawił się pewnego dnia jako kot wczasowicz w tzw. przyczepach nazywanych domkami holenderskimi. Był kotem nieufnym. Nie bardzo interesowali go obcy ludzie ani nie kusiły przysmaki. Miał w oczach jakiś smutek.

Fotografowałam go na spokojnie tylko w jeden wieczór. Bo nikt akurat się nie kręcił z ludzi po posesji z przyczepami. Nie nawiązała się między nami relacja, bo Szczuplak jej nie potrzebował. Po prostu był i chcąc nie chcąc mi zapozował. Dwa kady Szczuplaka w słońcu trafiły się przypadkowo. Jednego ranka wybrał się poza swój teren i pobuszował po posesji naprzeciwko. O mało co, a trafił by do Pani Bułeczki. A ona potrafi kawalerów pogonić. Ale dowody na to będą na zdjęciach z tegorocznych wakacji.

Za jego posesją kręciły się inne kuźniczne koty. Może go to stresowało i denerwowało. Na pewno był wsród nich kolejny kot do przedstawienia. Poznajcie słodziaka, którego stała mina i spojrzenie wpłynęły na nadane przeze mnie imię. Oto Gapcio - mieszkaniec Kuźnicy.

Gapcio mieszka, czy też raczej kręci się i stołuje, na tej samej kwaterze co spotykam Rudzika, Sąsiadkę i Arnolda. Na drugim zdjęciu w tle kadru pojawił się Arnold.

Gapcio to łagodny kotek. Nie bardzo ufny, ale pomału i drobnymi kroczkami oswaja się z towarzystwem obcego człowieka (czytaj: fotografa) i z zaciekawieniem podejdzie do rozsypanych przysmaczków. O głaskaniu nie ma mowy. Ale wszystko wynagradza to słodkie pysio i cielęce gapowate spojrzenie.

Od razu ujawnię, że Gapcia spotkałam również w tym roku. Był już śmielszy i zrobiłam mu parę fajnych zdjęć. Liczę na kolejne spotkanie za rok. Podejrzewam, że Gapcio może być koteczką. Jest spokojny względem innych kotów, nie wchodzi w konflikty. W domu zapewne byłby miłym przytulaskiem.

Na dwóch ze zdjęć towarzyszy mu bohater kolejnego odcinka. Bury Czochracz to kot (do teraz nie wiem, czy kotka czy kocur) ktory zasługuje na osobny odcinek. Nasza relacja jest wyjątkowa i trwa już parę sezonów. Ale niechaj wkrótce opowie się sama.

Fot. Latarnica / Kuźnica czerwiec 2018


Zdjęcie na niedzielę - 4 sierpnia 2019

Pierwszą niedzielę sierpnia chciałabym uświetnić obrazkiem już z tegorocznych wakacji w Kuźnicy. Dla mnie ten kadr jest idealny. Nie technicznie, ale motywem.

Bo co my tutaj widzimy? Jest Zatoka Pucka, na dalekim planie w tle łódka, poza tym molo z kuźnicznej mariny i wolno bytujący kot. Ode mnie otrzymał imię Pomykacz i spotykamy się już kolejny rok.

Pomykacz jest zadbany, dobrzd odkarmiony. Dbają o to panie z informacji turystycznej w Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019.


Dobrze rokujące nowości! [1]

Wiosna i lato przyniosła w tym roku kilka doskonale zapowiadających się lektur książkowych. Kto gustuje w historii wybrzeża, kocha nasze morze i nie potrafi bez niego oddychać a pewno odnajdzie się w tych lekturach.

Od razu dodam, że jeszcze żadnej nie czytałam, ale może ktoś z was chciałby również już nabyć to wrzucam zajawki z krótką informacją. Notki o książkach pochodzą od wydawców.

Jurata. Cały ten szpas - Anna Tomiak (wyd. Czarne)

Dziewięćdziesiąt lat temu zauroczeni swoim morzem Polacy zamarzyli o kurorcie z prawdziwego zdarzenia. Jurata natychmiast stała się ulubionym miejscem wakacyjnych pobytów ówczesnych elit. Można tu było spotkać Wojciecha Kossaka, zajeżdżającego przed swój dom lśniącym automobilem. Plażą przechadzał się prezydent Mościcki, a w luksusowych pensjonatach zatrzymywały największe gwiazdy z Bodo, Smosarską i Kiepurą na czele. 

Krótka przedwojenna historia zakończyła się we wrześniu 1939 roku. Letnicy wyjechali, a Niemcy skwapliwie korzystali z jurackiej infrastruktury. Odpoczywali tu lotnicy Luftwaffe i młodzież z Hitlerjugend. 

Po wojnie władza ludowa usiłowała zmienić elitarny charakter kurortu na egalitarny. W najbardziej atrakcyjnych miejscach wzniesiono ośrodki FWP, wyburzano przedwojenne wille i wycinano sosny. Ale nawet pod nowymi rządami Jurata zachowała swój swobodny styl przechowywany we wspomnieniach i anegdotach. 

W XXI wieku w miejscu dawnej Juraty wyrasta nowa, ze szkła, betonu i stali. Historia toczy się dalej. 

Anna Tomiak opowiada o nadmorskim kurorcie od jego początków w 1928 roku, przez zmianę w centrum wczasów pracowniczych, aż po powrót do elitarności w latach 90. i czasy współczesne.

Wakacje 1939 - Anna Lisiecka (wyd. Muza)

Ludzie z pierwszych stron gazet: Nałkowska, Barszczewska, Halama, Mościcki, Gombrowicz i ci mniej znani: Straszewicz, Parnell, Pruszkowski, Roszkowska, Stempowski - w scenerii upalnego lata. Ich nadzieje, tęsknoty, żarty, marzenia i plany. Szlaki przemierzane luksusowymi, szybkimi wagonami o aerodynamicznych kształtach, liniami LOT-u, ale także własnymi samochodami oraz ekonomicznymi wagonami trzeciej klasy. Raiki dla bogatych: Zakopane, Jurata, Krynica, Zaleszczyki i urokliwe letniska: Kosów Huculski, Jaworze, Kazimierz. Słoneczny polski modernizm Ciechocinka oraz campingi wagonowe. Wszystko to w innych niż dzisiejsze granicach i często w zapomnianych pejzażach.

"Taniec w przeddzień kataklizmu, modny krok lambeth-walk, w Zakopanem zabawy letników i artystów, na Polesiu arystokratów, dyplomatów i szefa brytyjskiej misji wojskowej polującego na kaczki. Wojna wisi w powietrzu, jednak jej nie będzie, bo Hitler się nie odważy, a jeśli, to po trzech tygodniach zwycięska defilada w Berlinie, nasza i sojuszników. Mamy gwarancje Anglii. Książka Anny Lisieckiej – pełna szczegółów, epizodów, ludzi krótko obecnych albo znikających wraz z wybuchem wojny w 1939 – odtwarza tamten makabryczno-rozrywkowy nastrój. Po raz drugi w życiu poczułem się trzynastolatkiem na progu wieku dojrzewania. Weź pod rękę damę swą, idź na spacer razem z nią – wzywał lambeth-walk w Zakopanem."
Jacek Bocheński

Pokój z widokiem. Lato 1939 - Marcin Wilk (wyd. W.A.B.)

Współczesne lato to przede wszystkim wakacje. W przedwojennej Polsce lato odróżniało się od innych pór roku tylko tym, że było cieplej.

Podróżowali oczywiście artyści, literaci, dziennikarze, a kurorty z roku na rok stawały się coraz nowocześniejsze (tak jak modernizowała się Polska). Ale nie wszędzie było tak kolorowo. Na wsi o wakacjach się nie marzyło. Krucho z marzeniami było także w województwach wschodnich, dziś określanych mianem Kresów.

Opisując ostatnie przedwojenne lato, Marcin Wilk zajrzał do Zakopanego, spędził trochę czasu w Gdyni, przyjrzał się Zaleszczykom, ale przede wszystkim zboczył z popularnych tras turystycznych. Przemierzając tereny Polski przedwrześniowej, postanowił dotrzeć do żyjących świadków epoki i wysłuchać ich opowieści o ostatnich tygodniach życia w pokoju.

Obrazy pamięci wzbogacone wycinkami z prasy i dokumentami epoki złożyły się w mozaikę o codzienności na moment przed apokalipsą.

Kuźnica - Małgorzata Abramowicz (wyd. BiT)

Kolejna publikacja Małgorzaty Abramowicz o czasach dwudziestolecia międzywojennego nad brzegiem Bałtyku. Opowiada o przemianie małej wioski rybackiej w modne letnisko, o nieustającej walce z żywiołem, o ludziach, którzy na wąskim pasku ziemi, między Wielkim i Małym Morzem z ogromną determinacją walczyli o swoje domy. Jak zwykle pomocne były: prasa międzywojenna, notatki i artykuły, zachowane w archiwach dokumenty, pocztówki, ilustracje i zdjęcia z prywatnych albumów.

Jeszcze żyjemy. Lato '39 - Marcin Zaborski  (wyd. Bellona)

Marcin Zaborski wraca do upalnego lata 1939 roku. Próbuje odtworzyć świat ostatnich miesięcy poprzedzających wojenny dramat. Przywołuje zapachy i smaki. Pokazuje codzienne życie Polaków, zabiera nas na przedwojenne ulice wielu miast i miasteczek, opisuje z jakimi problemami zmagają się w tamtym czasie ich mieszkańcy. Towarzyszy im w podróżach do popularnych kurortów i „badów”. Przygląda się turystom na plażach nad polskim Bałtykiem, śledzi modowe trendy zaglądając do walizek i szaf polskich kobiet.

Uliczny hałas, pękające w szwach kolejki podmiejskie, matrymonialni oszuści, nocne wyścigi nietrzeźwych kierowców. Prężenie muskułów w polskiej armii, dramatyczne sceny z Gdańska, dyplomatyczne zabiegi, które mają uchronić świat przed eksplozją wojennej zawieruchy. Nadzieja na to, że uda się jej uniknąć przeplata się tu z przekonaniem o nieuchronności starcia, które na zawsze już zmieni świat.

Czym żyją Polacy w lipcu i sierpniu 1939 roku?

Tryptyk Helski. Część II od roku 1920 do roku 1938 - Mirosław Kuklik (wyd. Stowarzyszenie Miłośnicy Helu)

"Tryptyk Helski. Część II od roku 1920 do roku 1938" - kolejna część historii Helu obejmującej czasy międzywojnia przybliżona przez dyrektora Muzeum Ziemi Puckiej - Mirosława Kuklika.

Fot. główna wpisu - pexels.com


Zdjęcie na niedzielę - 14 lipca 2019

Dziś w cyklu niedzielnym pierwsze zdjęcie (poza projektem Kuźnica AD 2019) z tegorocznych wakacji na Półwyspie Helskim. Bohaterem portowej fotki jest kot Pomykacz z kuźnicznej mariny.

Za jakiś czas wrzucę jego więcej zdjęć, bo mimo swej płochliwości pozował jak urodzony model (za sowitą opłatą chrupek oczywiście i drobiowych przysmaków).

Takie połączenie tematu jak wody zatoki, nadmorskie kamienie częściowo pokryte roślinnością i kot wypatrujący ofiary (pewnie rybki) - to perfekcyjny kadr wakacyjny. Do tego pora wieczorna, pomału zachodzące słońce. Uwielbiam tą fotografię.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019