Zdjęcie na niedzielę - 4 sierpnia 2019

Pierwszą niedzielę sierpnia chciałabym uświetnić obrazkiem już z tegorocznych wakacji w Kuźnicy. Dla mnie ten kadr jest idealny. Nie technicznie, ale motywem.

Bo co my tutaj widzimy? Jest Zatoka Pucka, na dalekim planie w tle łódka, poza tym molo z kuźnicznej mariny i wolno bytujący kot. Ode mnie otrzymał imię Pomykacz i spotykamy się już kolejny rok.

Pomykacz jest zadbany, dobrzd odkarmiony. Dbają o to panie z informacji turystycznej w Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019.


Kocia strona wakacji 2018 [9]

I choć w kolejce czekają na swoją prezentację koty z tegorocznego pobytu nad morzem wciąż ma do pokazania mruczących przyjaciół z 2018 roku.

Dziś również pozostajemy w Kuźnicy. Chciałabym Wam pokazać dwa kocury. Jednego z nich ponownie spotkałam w tym roku. Drugiego niestety nie. Jeden bytował na stacji PKP Kuźnica, drugi pomieszkuje prawie po sąsiedzku w stosunku do naszej kwatery.

Kotem peronowym był Jajcarz. Imię dostał nie od swego charakteru i żartowania ale faktu, że był kotem niekastrowanym i hojnie obdarzonym przez naturę.

Jajcarz to taki kocur, który podobnie jak kiedyś peronowy Zdenek, wiele już przeżył i niejedną ostrą walkę stoczył. Wszystko to odbija się na jgo marnej posturze i wyglądzie - ma liczne rany i zadrapania i jest mocno szczupły.

Kocur nie był ufny, ale głód robił swoje. Zazwyczaj odczekał aż się oddalę i szybko wcinał co tylko dostał. Ale po którymś juz spotkaniu pozwalał mi dość blisko podejść. Obecność innych kotów go nie zniechęcała. Raczej je przeganiał lub odsuwał się w cień.

Jego rewirem zdecydowanie była stacja i najbliższa okolica torów. Tam go zastawałam i tam się odnajdywał. Oto Jajcarz.

Kocim sąsiadem, mieszkającym po stronie zatoki, jest natomiast Arnold (vel Terminator). Imię otrzymał po kocie z poznańskiego schroniska, który go bardzo przypominał. Kocur może odstraszać wyglądem, ale nic bardziej mylnego. To nie jest typ zabijaki i agresora do ludzi.

Jak widać po fotografiach nie jest w najlepszej kondycji zdrowotnej. Podejrzewam też, że wiekowo jest całkiem kocim seniorem, ale może ten wygląd tak myli. Doskonale radzi sobie żyjąc w kocim stadzie (na tej samej posesji mamy też Rudzika, Gapcia czy Sąsiadkę).

Arnolda bardzo lubię. Początkowo jest nieufny, ale potem całkiem odważnie podchodzi do człowieka. jedzonko chętnie wcina i lubi delikatne drapanie po głowie. Pięknie wtedy pomrukuje.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Kocia strona wakacji 2018 [2]

21 stycznia br. zaprezentowałam wam dwóch przedstawicieli kotowatych spotkanych latem na Półwyspie Helskim w roku 2018. Pierwszym był mój dobry kumpel Czochracz, który się tu jeszcze parę razy pojawi, bo z nim ( i ze stacyjną Szyszką) mam największą więź.

Widzieliście fantastycznego Rudzika (urlopowicz w Kuźnicy), z którym byłam na plaży nad Małym Morzem. Dziś pora na kolejne spotkania. Poznajcie Toracza.

Toracza spotkałam pierwszy raz przy torach kolejowych i w zasadzie tylko w ich okolicy widywaliśmy się parę razy. Obstawiałam, że to wczasowicz - po pierwsze obróżka, po drugie wychodził przeskakując przez płot posesji stojącej bezpośrednio przy torach. W latach poprzednich go na niej nie było. Ale to tylko moje przypuszczenia.

Toracz był kotem bardzo żywiołowym. Wszystko robił pośpiesznie, więc uchwycenie go na zdjęciu nieporuszonego graniczyło z cudem.

Ale był też na swoich kocich warunkach kontaktowy. Mogłam go wygłaskać, choć ważniejsze było, abym znowu podała Panu Kotu jedzonko. Jak widać na jednej fotografii, kiedyś sam ją wyczuł w torbie, i śmiało wyjadał bezpośrednio z niej.

Czasami sobie po prostu spacerowaliśmy idąc ścieżką wzdłuż plaży. A kiedy miał już dość nagle gdzieś znikał w wysokich trawach i tyle go widziałam.

Na początek miejsce naszych schadzek. Tory i przejście przez nie na plażę - tzw. "Kuźnica - wejście nr 33". Kto był ten doskonale skojarzy.

Poniżej Toracz i parę wspólnych chwil.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018.


Kocia strona wakacji 2018 [1]

Każdy mój pobyt nad morzem to także czas, w którym miejscowe koty odgrywają istotną rolę. Są to albo koty mieszkające trwale na naszym wybrzeżu albo koty-wczasowicze.

Różnica jest spora, bo te miejscowe to często zgrabne zwinne chudzinki o mniej lub bardziej zaniedbanej sierści, a koty przywożone na wakacje to typowe miejskie kanapowce - koty o konkretnej wadze, leniwie poruszające się na małym terenie przy kwaterze, za to o zadbanej sierści, nierzadko rasowe.

Dziś pokażę wam tylko dwóch przedstawicieli kotowatych. I należą do obu grup. Pierwszy to Czochracz. Imię sama mu nadałam kilka lat temu kiedy spotkaliśmy się w Kuźnicy po raz pierwszy. Odtąd towarzyszy wszystkim moim wakacjom na Półwyspie Helskim. Jest kotem niezależnym, wolno bytującym, ale ma - z tego co widzę dom - tylko że chadza swoimi ścieżkami. Imię ma od tej swojej cechy - że lubi być czochrany czyli wygłaskiwany. lecz oczywiście na swoich zasadach. Kiedy nie ma już ochoty da o tym znać swoimi zębami i pazurami.

Czochracz pojawi się w tym cyklu nie raz. Na zdjęciach poniżej nasze pierwsze spotkanie po roku, na drugi dzień po przyjeździe.

Poniżej przedstawiciel kotów wczasowiczów. Wkrótce z resztą wyjechał do domu i już go nie spotkałam. Zostawił po sobie same miłe wspomnienia. I dzięki niemu odbyłam niezapomnianą wycieczkę z kotem u boku na plażę od strony Małego Morza. Dzięki niej jest to wspaniałe zdjęcie na górze strony. Stefan vel Rudzik był bardzo aktywny i chętnie podjął zabawę patykami czy trawą. Sam stwierdził, że sznurki mojej torby z latarnią są super zabawką i pozwoliłam mu je nawet pogryźć. Poznajcie Stefana!

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


10-te urodziny Errora

To było jakby wczoraj. Data ta sama czyli 28 grudnia, ale 8 lat temu. Południe było słoneczne, dziś deszczowe. Temperatura była na minusie i biel pokrywała cały Poznań, a dziś bardziej wiosna i grubo na plusie. Ale pamiętam ten wtorek wyraźnie. I podekscytowanie kilka dni wcześniej przy wigilijnym stole, bo decyzja już dawno zapadła i wszystko było uszykowane na przyjęcie kogoś nowego… Trzeba było tylko zaczekać 24, 25, 26 i 27 grudnia (w poniedziałki schronisko było nieczynne), a potem… ahoj wielka przygodo! Ogromna niewiadoma i spełnienie wielkiego życiowego marzenia.

Wkroczyłeś w mój świat odważnie. Na 4 łapkach puchatego szczęścia. Bo zima była sroga to i twoje futerko nabrało w kociarni kulistych kształtów. Obszedłeś całe mieszkanie i śmiało spojrzałeś mi w oczy, w których było zatwierdzenie nowego terytorium bytowania. A potem były baranki, mruczanka i wywalanie ufnie brzuszka.

Dziś mija 8 lat wspólnego życia. I twoje Errorku 10 lat od chwili narodzin. Nie wiem jak i kiedy to zleciało. Poznałam cię już jak kota dorosłego i ukształtowanego. Nie mogłam niczego narzucać i wymagać. Ty już swoje wiedziałeś i tak chciałeś czynić nadal. Wciąż bywasz łobuzem, a momentami nawet niesfornym kociakiem. Wciąż budzisz po nocach, miewasz szalone pomysły i chwile wariactw oraz dziwactw. Po prostu mój Error, kot o(błędny).

Według tabeli w twojej książeczce zdrowia masz teraz 56 lat, a więc jesteś w tym domu najstarszy, a tym samym masz prawo oddania najważniejszego i ostatecznego głosu. I choć twoje wybryki i kłopoty zdrowotne dodały mi wiele siwych włosów, nie zmieniłabym żadnych wspólnych chwil na inne. Chyba, że mogłabym ci trwale przywrócić zdrowie…

Mimo twojej astmy, kłopotów z pęcherzem, dwóch operacji, słabej psychiki, która czasami daje o sobie znać przykrymi problemami zdrowotnymi wciąż wspólnie walczymy. Mam nadzieję, że w dalekiej przyszłości u kresu twego ziemskiego wędrowania starczy mi mądrości i doświadczenia, aby myśleć tylko o twoim dobrze i nie robić nic z czystego ludzkiego egoizmu.

Dla Ciebie kocurze przeczytałam mnóstwo mądrych książek o psychice i naturze kotów. Dla ciebie skończyłam kurs pierwszej pomocy dla zwierząt. Dla ciebie od lat pomagam kotom z poznańskiego schroniska, aby miały lepiej i szybko trafiły do najlepszych domów. 

To prawda, że koty uczą nas jak żyć. One mają właściwy dystans i podejście do spraw istotnych. Trudna to nauka, ale staram się czerpać z twojej kociej mądrości na co dzień. Dziękuję, że jesteś, dziękuję że wtedy w grudniowe południe sam nas wybrałeś jako swój przyszły dom i mimo kilku sytuacji grozy przez te ostatnie lata – w tym stanu zagrożenia życia – wiem że adopcje zwierząt (ale te przemyślane, a nie spontaniczne pod wpływem impulsu) mogą wzbogacić nas o zupełnie nowe sfery i jeszcze bardziej uwrażliwić na potrzeby naszych braci mniejszych. za te wspólne 8 lat po prostu bardzo ci kocie dziękuję!

Poniżej urodzinowa uczta obok dokumentu adopcji z 28 grudnia 2010 roku.

Fot. Latarnica / grudzień 2018


W klimacie świątecznym...

W ten bardziej cichy niż zwykle czas, wrzucam tutaj migawki z okresu przedświątecznego jak i samych świąt. Kojarzy mi się on najbardziej z określonymi zapachami: korzennymi, cytrusowymi, leśnymi. Poza tym w święta staram się jadać potrawy, które znajdą się na stole tylko w tym okresie, aby nie było to coś dostępne przez cały rok. Również w napojach: kawie czy herbacie dominują aromaty świąt (np. kawa karmelowa, herbata adwentowa z korzeniami i owocami cytrusowymi). Ale nade wszystko Boże Narodzenie to nastrój w nas samych. To jak się do siebie odnosimy, te liczne wspólne rytuały, spotkania, na które w ciągu roku nie ma czasu - to tworzy jeszcze tzw. magię świąt. Cieszę się, że co roku to odnajduję, choćby na ostatni moment, bo bez tego czymże byłby ten czas? Nakręcany materialny wizerunek świąt zaklęty w słowach kup więcej i bierz kredyt, aby było na bogato, zupełnie mnie nie przekonuje i nie dotyczy. Od kilku lat nie robimy sobie prezentów. Symboliczne podarunki wysyłam do kilku bliskich osób lub wręczam w okresie przedświątecznym osobom z poza rodzinnego grona. W ten sposób i tak pod choinkę lądują małe paczusie od przyjaciół, które otwieram dopiero w Wigilię. Obowiązkowo obdarowuję w święta drobnymi podarunkami zwierzaki, które przyjdzie mi spotkać w tym czasie. I już tak zupełnie niewspółcześnie razem z moją przyjaciółką wymieniamy się odręcznie napisanymi wielostronicowymi listami, które rytualnie czytamy (każda w swoim domu, bo dzielą nas setki kilometrów) późną nocą w Wigilię, gdy wszyscy pogrążeni są już w głębokim śnie. Ot takie moje zwyczaje i tradycje.

Poniżej foto migawki świąteczne.

Fot. Latarnica / 2018


Zdjęcie na niedzielę – 18 listopada 2018

Dziś w Zdjęciu na niedzielę kompozycja własna. Chciałam w niej zawrzeć to co jest dla mnie kwintesencją listopada, a co kojarzy mi się dobrze i domowo. Kubek gorącej herbaty, dobra lektura (tutaj 18 tom serii kryminalnej „Kot, który…”), smaczna – tylko gorzka – czekolada, gruszka, jesienny liść i oczywiście obecność kota – tutaj w postaci ogonka.


5-ta zbiórka świąteczna dla poznańskiego schroniska

Jak co roku  na profilu facebookowym mojego kota Errora rusza świąteczna  zbiórka rzeczowa dla podopiecznych Schroniska dla zwierząt. Oto zasady i niezbędne informacje:

I TY MOŻESZ POMAGAĆ! – czyli o(błędna) czytaj: errorkowata świąteczna zbiórka na rzecz podopiecznych ze Schroniska dla zwierząt w Poznaniu AD 2018.

I znowu mięło 12 miesięcy odkąd przyjmowaliśmy (ja i kocur) od Was dary i przekazywaliśmy dalej – tym którzy je najbardziej wyczekują. W końcówce 2017 roku było jak zwykle hojnie i z sercem na dłoni przystąpiliście do pomocy najbardziej potrzebującym czyli kotom z poznańskiego schroniska. Tradycją już  jest, że startujemy około 6 tygodni przed świętami, a sama zbiórka trwa do Sylwestra przez co ostatnie dary trafiają do potrzebujących już w nowym roku i tym samym dobrze go zaczynają. Czy wiecie, że to już taka 5 nasza akcja? To niesamowite, że nieśmiały spontaniczny zryw i pomysł stał się już tradycją i sami pytacie czy w tym roku również działamy. Śmiało mówimy, że TAK!

CO KUPIĆ? CO PRZEKAZAĆ?
Co zbieramy? To co potrzebne. A więc tradycyjnie karmy suche i mokre, przysmaczki, preparaty witaminowe i zdrowotne, koce, ręczniki, zabawki, legowiska, drapaczki i wszystko to co może się przydać, a co tutaj nie wymieniliśmy. Nic nie narzucamy i nie stawiamy żadnych wymagań.

JAK POMAGAĆ?
Zasada jest prosta. Darczyńcy z Poznania mogą podesłać do nas paczki lub przywieźć osobiście. Mamy w tym roku również NOWOŚĆ! Pozyskaliśmy Partnera Logistycznego, którym jest poznański oddział PickPack. Jeśli masz w domu uszykowane dary, a nie możesz ich sam przetransportować czy w inny sposób wysłać czy przekazać daj nam znać na priv. Kurier od zadań specjalnych podjedzie i odbierze, a potem przekaże Schronisku.

Darczyńcy z kraju czy zagranicy przesyłają paczki na nasz adres lub robią zakupy w sklepach internetowych i podają nasz adres wysyłki.

Jeśli nie macie czasu na szukanie, i kupowanie zawsze możemy coś podpowiedzieć czy się dogadać i prosimy wtedy o kontakt na priv. Przekazana suma zostanie w całości wydana na podarunki i rozliczona. Wszystkie zapytania kierujcie na  priv na stronie Errora –  www.fb.com/kot.ERROR

CO Z NASZEJ STRONY?
Co damy z naszej strony? Jak zwykle osoby mające swoje strony i kocie fan page na FB dostaną na swoją stronę pamiątkową grafikę z podziękowaniem za przystąpienie do akcji – w tym roku Wasze zdjęcie będzie w miejscu logo schroniska w tym pięknym prezencie, bowiem darujecie coś innym. Ten wizerunek grafiki prezentuję poniżej. Wasze zdjęcie lub zdjęcie waszego zwierzaka otrzyma zwrotnie podziękowania za przystąpienie do zbiórki. W lata poprzednie nosiliście już  czapki mikołaja, rogi renifera, czerwone nosy, byliście Śnieżynką i wisieliście na choince – zatem pora na bycie prezentem, bo decyzja pomocy przekłada się na rzeczywisty dar dla zwierzaka.

ŻADNYCH OGRANICZEŃ
Zapraszamy do bycia Darczyńcą i podkreślamy, że nigdy nie liczy się ilość, ale fakt otwarcia serca dla potrzebujących. Więc równie mocno cieszy nas np. pojedyncza puszka jak ich cała paleta. Dary będą systematycznie pokazywane, bo wszystkie oglądam i daję im prawo wywozu do kociarni schroniska. Co roku pomagamy głównie kotom, ale równie chętnie przyjmiemy też podarunki dla naszych psiaków.

Z góry wielkie errorkowate MIAUU i… 3… 2… 1… CZAS START!

I pamiętajcie! Nie kupuj… ADOPTUJ! Cudowni przyjaciele i koci terapeuci czekają w kociarni ma DOM.


W schroniskowej kociarni [2]

Dziś druga odsłona foto migawek ze schroniskowej kociarni. Takie chwile uwieczniłam odwiedzając zwierzaki w okresie przedświątecznym i tuż przed nowym rokiem.

Bywało słonecznie, bywało ponuro, ale te kochane futra rozświetlą mi każdy dzień. Chciałoby się, aby schroniska nie były potrzebne, aby klatki, boksy, kociarnie opustoszały, ale zwierząt w nich w całej Polsce jest niestety bardzo dużo.

Dlatego jeśli ktoś chce znaleźć w swoim życiu miejsce dla czworonożnego towarzysza na dobre i złe, niechaj uda się do takiej placówki w swojej okolicy, bo tam czekają przyjaciele na całe życie.

Fot. Latarnica/listopad-grudzień 2017

Fot. Latarnica przy figurkach kota i psa oraz głaszcząca kota - Tomasz Lerczak [2x]


W schroniskowej kociarni [1]

Co roku przez ostatnie kilka lat (niestety nie potrafię sobie przypomnieć kiedy miała miejsce pierwsza taka akcja) w okresie listopad-grudzień organizuję na facebooku zbiórkę rzeczową na potrzeby podopiecznych poznańskiego schroniska dla zwierząt z większym naciskiem na wspomożenie przebywających tam kotów, ponieważ w gronie moich znajomych są przede wszystkim kociarze.

Każdego roku akcja pomocy przechodzi moje najśmielsze oczekiwania i spływają do mnie paki z całej Polski oraz sporadycznie z zagranicy z fantastyczną hojną zawartością. A ja w tym czasie często kursuje na linii dom-schronisko i wszystko wywożę aby koty i psy miały na święta i po nich zimową porą super jedzonko w miskach oraz nowe zabawki i inne akcesoria - w zależności co darczyńca zakupi.

Przy okazji dowozu świątecznych paczek kiedy nadarzy się okazja wpadam do kociarni aby wytulić przebywających tam podopiecznych i sama też skorzystać dobra płynącego z szeroko pojętej felinoterapii.

Poniżej prezentowane zdjęcia uchwyciły takie chwile i przebywające w schronisku koty. One są nieustannie moim motorem do podobnych działań, bo tak naprawdę zbiórka u mnie trwa cały rok i nie ma miesiąca bez dowożenia darów ale w okresie końcówki roku mam po prostu szaleństwo.

Do świąt siadam zmęczona, ale szczęśliwa. I mam nadzieję że zwierzaki w schronisku czują w tym czasie że to taki wyjątkowy czas. Ja dziękuję im za czułość, otwartość i to że kochają bezgranicznie i bezinteresownie.

Fot. Latarnica /listopad-grudzień 2017