70-te urodziny latarni

Rok 2020 jest znaczący w historii polskiego latarnictwa. Mamy w nim 4 różne powody do świętowania. Dziś chciałabym uczcić pierwszy z nich: 70-lecie istnienia powojennej latarni w Jastarni.

Rok 1950 przyniósł uruchomienie w połowie helskiej kosy (Jastarnia) nowej latarni morskiej. Stanęła ona w miejscu latarni z najkrótszą historią – kratowanej ażurowej konstrukcji z 1938 roku, którą wysadzono już w 1939 roku. Poniżej poprzedniczka obecnej latarni z Jastarni widziana od strony portu.

Fragment fot. ze zbiorów Latarnicy

Obecna latarnia morska w Jastarni stanęła w miejscu swej poprzedniczki – do dziś można oglądać obok jej podstawy śruby kotwiące przedwojenną wieżę (pomalowane współcześnie na żółto). Poniżej miejsce umocowania konstrukcji latarni przedwojennej i tablica z historią latarń jastarnickich na murze latarni.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018

Po wojnie istniała konieczność przywrócenia temu miejscu latarni. Do jej nowoczesnej konstrukcji wykorzystano metalowy walec buczka spod latarni Stilo. Poniżej kolumna buczka spod latarni Stilo - która stała się bazą dla współczesnej latarni.

Fot. 1 - z Archiwum Urzędu Morskiego; fot. 2 fotoexploracje.manifo.com

Poniżej aktualny widok na szczątkową pozostałość - samą przechyloną już podstawę buczka oraz murowaną kolumnę buczka widoczną w lesie z wieży latarni Stilo. Na drugim poziomym zdjęciu wnętrze kolumny. Bystre oko miłośnika latarni i kotów zauważy, że takie samo grafitti z kotem na murowanej ścianie znajduje się również w porcie w Helu.

Fot. Lidia Czuper /30.08.2020

Latarnia w Jastarni jest drugą całkowicie metalową latarnią na naszym wybrzeżu obok trójkolorowej Stilo. Pamiętam ją jeszcze z lat 70-tych XX wieku kiedy przypływałam do Jastarni wodolotami i stateczkami białej floty prosto z Trójmiasta. Była wtedy znacznie mniej osłonięta i idąc na plażę nad otwartym morzem widać było wysoką wydmę, na której stoi. Dziś spacerując alejką wzdłuż torów można śmiało minąć miejsce, gdzie się znajduje, bo po obu stronach rosną gęste krzewy i drzewa.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018

23 sierpnia br w słynnym jastarnickim Kinie Żeglarz z okazji 70-lecia istnienia latarni odbyło się spotkanie z latarnikiem i pisarzem Karolem Kłosem. Miał również miejsce pokaz  legendarnego już film filmu o  społeczności Półwyspu Helskiego pt. „Między dwiema latarniami”. 

Wieczór uświetnił także występ Rybackiej Orkiestry Dętej z Jastarni, która w swoim repertuarze nawiązała między innymi do tradycyjnych pieśni kaszubskich i zagrała Sto lat dla latarni!

 

Fot. z facebookowego profilu kina Żeglarz

Jednym z latarników w Jastarni jest Karol Kłos. Nie tylko pilnuje światła, ale i wydał już kilka powieści, z których „Latarnik” i „Latarniczka” najpełniej i z pierwszej ręki wykorzystują jego wiedzę o tym zawodzie i pracy latarnika w Jastarni. Poniżej moje pierwsze osobiste w cztery oczy spotkanie z Karolem Kłosem na uroczystościach pod latarnią w gdańskim Nowym Porcie w 2013 roku.

Fot. Tomasz Lerczak/ Gdańsk 2013

Jakie dane techniczne ma jedna z najmniejszych latarni?
– wysokość wieży ok 13,5 m
– wysokość światła 22 m n.p.m.
– zasięg światła 15 Mm

Obiekt jest nieudostępniony dla ruchu turystycznego ze względu na swoje niewielkie rozmiary. Informuje o tym wprost tabliczka na płocie posesji z latarnią.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019

Po zmierzchu prace latarni pięknie widać z portu w Jastarni, gdzie jej laterna góruje nad koronami drzew, a światło bardzo mocno rozświetla okolice. Bliskim sąsiadem latarni jest Dom Kuracyjny, z którego najwyższych kondygnacji pięknie widać górną partię latarni. Poniżej współczesna fotografia ukazująca jak widać latarnię z całkiem już innego nowoczesnego Domu Kuracyjnego oraz przedwojenna, gdzie za budynkiem domu zdrojowego widać krótko istniejącą ażurową wieżę poprzedniczki.

Fot. 1 Kasia Foigt, fot. 2 NAC

Latarni życzę wielu kolejnych dziesięcioleci życia i rozświetlania nam tej części wybrzeża ku uciesze miłośników latarń ale i dla bezpieczeństwa ludzi na morzu.


Wakacje 2019 [15] - port w Jastarni i Góra Lubek

W drugim tygodniu urlopu na Półwyspie Helskim po wizycie w jastarnieńskiej latarni wracając do Kuźnicy wpadliśmy na chwilę do portu aby pooglądać świecące się główki wejściowe w porcie. Widać je już było z poziomu laterny, ale co innego być znacznie bliżej i uchwycić ten moment.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019

Dzienna już wyprawa (a raczej lekki spacer choć kiedyś jak szliśmy tam po raz pierwszy miałam wrażenie że to daleko i trudne strome podejście) następnego dnia z Kuźnicy to dotarcie do Góry Lubek pod tą kaszubską wsią.

Warto tam pójść bo z samej górki przepiękny widok na Bałtyk i pustą plażę. Po drodze urokliwy sosnowy las, po prawej wody Zatoki Puckiej, po lewej morze, tuż tuż tory kolejowe tak niesamowicie pachnące w upalny letni dzień. Zapachy i doznania słuchowe (szum fal, wiatru, stukot kół pociągu) to kwintesencja wakacji.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [14] - z wizytą w latarni

Pomału staje się to miłą tradycją, że co kilka lat podczas urlopu na półwyspie, udaję się na kawę/herbatę do jastarniańskiego latarnika na jego nocną zmianę, aby z laterny obserwować kończący się letni dzień i zachodzące słońce uciekające za wody Bałtyku.

Jeśli w danym dniu pogoda sprzyja (cóż nie mam za bardzo wpływu na harmonogram zmian pracy latarnika i mogę się jedynie dostosować) to jest szansa na przepiękny spekzlak barw.

Z laterny jastarnenskiej blizy cudnie widać nie tylko zachody słońca ale i panoramę miejscowości i cały basen portowy ze światłami na główkach wejściowych.

Spotkanie z latarnikiem to nie tylko okazja do rozmów o specyfice pracy, latarniach tego regionu ale i długie dysputy o książkach, bowiem Karol Kłos poza swymi obowiązkami flizowego pisze książki. Ma na swoim koncie już kilka powieści. Szczególnie polecałabym "latarnika" i "Latarniczkę" bo to w końcu najbliższa nam tematyka, ale mnie urzekła również historia "Kota Amadeusa w Sopocie".

Poniżej okładki jego książek, fot. z profilu facebookowego Karola

W czerwcu 2019 roku pogoda na spotkanie w latarni bardzo się udała. To był piękny letni wieczór i przygodowa zrobiła spektakl barwny w klasycznym nadbałtyckim zachodzie słońca. Do tego chwila ekscytacji i oczekiwania aż włączy się automatycznie optyka latarni, no i samo przebywanie wewnątrz dawnej kolumny buczka spod Stilo oraz wejście na poziom górnego tarasu to zawsze są ogromne emocje i szybsze bicie serca.

Poniżej fotorelacja z tego pobytu:

Fot. Latarnica / czerwiec 2019, ostatnia fotografia: Tomasz Lerczak / czerwiec 2019


Ze starej prasy [66]

Dziś w cyklu, który po raz ostatni kontynuowałam w grudniu 2019, mini notka prasowa, ale jaka gratka.

"Polska zbrojna" nr 201 z 23 lipca 1938 roku opublikowała notkę na temat planów budowy latarni w Jastarni i dotyczy to najkrócej istniejącej naszej latarni, bowiem jej "życie" przypada na lata 1938-1939.

Wybuch II WŚ przerwał brutalnie jej żywot. A była to wysoka 25 metrowa ażurowa wieża.

Poniżej okładka, strona z notką oraz sama notka i jej pełna treść.

A o jaki obiekt nawigacyjny w Jastarni zapowiada ta notka? Poniżej stara kartka pocztowa z kratową ażurową konstrukcją od strony zatoki oraz fotografia z Narodowego Archiwum Cyfrowego.


Wakacje 2019 [5] - między Jastarnią a Juratą

Po obejściu wąskich uliczek w Jastarni (fotorelacja z tego w odcinku 3 i 4 z 2019 roku), w których najszybciej można trafić na piękne stare domostwa i cudownie niebieskie ozdobniki kaszubskie udałam się na sam koniec (idąc już w stronę stacji pkp) na drugą stronę torów.

Tam blisko wyremontowanej i oświetlonej nowymi latarniami ścieżki można trafić na wysoką wydmę, na której stoi mała pasiasta bliza.

Po obejściu Jastarni pojechałam po latach przerwy do Juraty. Nie byłam tam już dawno, więc interesowało mnie co się zmieniło i w jakim stanie jest molo i okolica.

Do tej wizyty skłoniła mnie też lektura książki "Jurata - kurort z niczego". Poza tym ilekroć czytam cokolwiek o malarzu Kossaku lub kimś z jego rodziny od razu widzę Juratę i "Kossakówkę" domek w którym malował i spędzał z rodziną i znajomymi letnie miesiące. Dziś jest tam kawiarnia o stylowym wnętrzu.

Poniżej paręnaście ujęć z tej miejscowości.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [4] - Jastarnia vol. 2

Najwyższa pora znowu trochę powspominać ostatnie letnie wakacje. Kontynuuję spacer po uroczej Jastarni. Tylko tam można wypatrzeć takie niebieskie detale.

Poza tym przyjrzyjmy się trochę kościołowi. Jakie ma piękne marynistyczne detale: koniki morsie na drzwiach, ambona w kształcie łodzi na falach spienionych wód wewnątrz, łodzie na murze zewnętrznym i róża wiatrów.

Kościół współczesny został zbudowany w 1932 roku. Inicjatorem tej budowy był ks. Stefański, który tak wspaniale pisał o Jastarni w swoich wspomnieniach wydanych drukiem ("Wspomnienia z Jastarni 1917-1939").

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 16 luty 2020

W pierwszą niedzielę po walentynkach (w tym roku przypadały w piątek) taki serduszkowo-latarniany akcent fotograficzny. I duecik bliz z Półwyspu Helskiego - Jastarnia i Hel.

Fot. Lidia Czuper / 14 luty 2020


Wakacje 2019 [3] - Jastarnia vol. 1

W trzecim dniu wakacji AD 2019 pojechałam do Jastarni. Jak wiadomo, bez względu na to gdzie by się nocowało - to małe portowe miasteczko trzeba odwiedzić.

Podobnie jak w Kuźnicy czy Helu znajdziemy tam jeszcze starą zabudowę kaszubską z charakterystycznymi elementami w kolorze niebieskim. Na koniec długiego spaceru w gorący letni dzień nie ma nic lepszego nad mrożoną kawę z dobrym ciastem w jastarnickim Cappuccino Cafe.

Poniżej stacja kolejowa, dworzec w bardzo złym stanie, z tego co czytałam w internecie wszystkie budynki stacji na półwyspie mają być poddane generalnym remontom. Oby efekt końcowy był zadowalający!

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 29 grudnia 2019

W ostatnią niedzielę grudnia i końcówkę roku zapraszam do portu w Jastarni. Pewnie trudno byłoby określić na podstawie zdjęcia w jakim miesiącu było robione. Ale ten słoneczny dzień przypadł w II połowie listopada br. Ciepła aura sprzyja w tym roku. Prawdziwych zim coraz mniej. Także nad morzem. W oddali główka portowa.

Fot. Kasia Foigt / listopad 2019


Kocia strona wakacji 2018 [12]

Wszystko się kiedyś kończy. Ten cykl dotyczący roku 2018 również. Ale to otwiera nową furtkę na prezentację kotów uchwyconych w obiektywie w roku 2019.

Odcinek 12 nie wymieni koty z imienia. Te kuźniczne, które spotykam częściej musiałam "oswoić" i pogrupować nadając im konkretne imiona, ale koty spotkane raz bądź w innej miejscowości Półwyspu nie dostają imion. Co nie znaczy, że są mniej ważne. Ale na pewno wiem o nich mniej albo nic.

Galeria prezentowana poniżej to grupa kotów z jastarnickiego portu. Niezła banda, która chyba się lubi, a przynajmniej na pewno toleruje. Nie było łatwo je fotografować, bo towarzystwo bardzo ruchliwe. Ale przyjemność obserwacji ogromna. Niech zostaną roboczo nazwane jako Banda Porciaków.

Fot. Latarnica / Jastarnia czerwiec 2018

Na koniec jako bonus kilka kotów spotkanych tylko raz w Kuźnicy stąd pojawiają się tak anonimowo. Wielkim zaskoczeniem było spotkanie tego osobnika rasowego latającego samopas wieczorem przy torach kolejowych.

Fot. Latarnica / Kuźnica czerwiec 2018


Wakacje 2018 [20] - Cmentarzowa Góra

Czy są takie miejsca na Półwyspie Helskim, które dopiero co odkrywam mimo, że jeżdżę tam z niewielkimi przerwami od 1997 roku? Jednak są!

Dzisiejszy wpis poświęcony jeszcze wspomnieniom z wakacji z 2018 roku chciałabym poświęcić miejscu, które odwiedziłam po raz pierwszy. Nie wiem jak się to stało, bo mijałam je wielokrotnie ale objawiło się dopiero teraz. Może samo otoczenie i wzniesienie zaczęło po prostu inaczej wyglądać - stało się miejscem oznaczonym, bardziej uporządkowanym i stąd rzuca się w oczy.

Moje odkrcie znajduje się w Jastarni. To Cmentarzowa Góra. Fachowo i merytorycznie można przeczytać o nim na tablicy, która tam stoi i którą pokazuję poniżej więc nie będę tych faktów powielać. Zdecydowanie warto tam podejść. Pagórek z krzyżem znajduje się u wylotu drogi z Jastarni w kierunku Juraty.

Fot. Latarnica / 2018


Wakacje 2018 [20] - gastronomicznie vol. 3

W dzisiejszym odcinku chciałabym pokazać wam moje dwie ulubione kawiarnie z Jastarni. Jedna mieści się na wlocie do centrum. Jeśli byście szli pieszo plażą od Kuźnicy lub tzw. leśnym duktem (kiedyś droga dla dorożek i poczty) to przechodząc przez tory na wysokości cmentarza mijacie po lewej stronie pierwszy lokal, z którego okien widać właśnie pociągi. Adresowo jest to ulica Bałtycka 25.

To kawiarnia "Swojskie Klimaty". Kilka lat wstecz mieścił się w tym samym miejscu inny lokal, również chętnie przeze mnie odwiedzany. Atuty tego miejsca są co najmniej trzy. Pierwszy,że mamy wspaniały widok na kursujące po Półwyspie pociągi (to atut dla takich miłośników kolei jak ja). Drugim jest wyśmienita kuchnia - od ciast i deserów aż po naleśniki z dodatkami. A trzecim sympatyczny wystrój, trochę domowy, trochę staroświecki ale i z elementami nadmorskimi (w tym wymalowaną na ścianie latarnią morską). Dla lubiących rybki, pod tylną ścianą mieści się spore akwarium.

Poniżej wnętrze "Swojskich Klimatów", przez okno widać pociągi na wyciągnięcie ręki

Fot. Latarnica / czerwiec 2018, ostatnie zdjęcie ze strony facebookowej kawiarni https://www.facebook.com/SwojskieKlimatyJastarnia/

Drugim ulubionym lokalem na kawę i słodkości w Jastarni jest Cafe Capuccino. Ono dla odmiany znajduje się bardziej na wylocie, jak byśmy chcieli już udać się spacerkiem do Juraty. Adresowo mieści się przy Ks. Sychty 43.

Lokal niepozorny, typowy dla letników z sporą salką i ogródkiem. Ale -jak twierdzą znawcy, a ja się do nich nie zaliczam - jest tam najlepsza i największa beza w Polsce. Poza bezą mamy wspaniałe wypieki np serniki na ciepło i zimno z owocami sezonowymi, koktajle, lody domowe, ciasta, desery. Dla smaków warto tam się udać.

Przed sezonem spokojnie jest tam miejsce, ale w sezonie może już być spory problem. Bo kawiarnia leży przy popularnym deptaku.

Poniżej parę fotek z Cafe Capuccino

Fot. Latarnica / czerwiec 2018, trzy ostatnie fotografie ze strony facebookowej kawiarni https://www.facebook.com/capuccinocafe.jastarnia/


Wakacje 2018 [17] - latarnia w Jastarni

Jak co roku podejście pod latarnię w Jastarni jest obowiązkowym punktem wakacji i zawsze stanowi dla mnie bardzo ekscytującą chwilę.

Pamiętam z dzieciństwa tą latarnię i jakże inne otoczenie (mniej zalesione). Wtedy przybywałam do tej miejscowości jedynie na kilka godzin stateczkiem Białej Floty z Trójmiasta.

Na samą Jstarnię było mało czasu. Po prostu niemal biegiem szło się z portu w poprzek Półwyspu helskiego aby popatrzeć na plaże nad otwartym morzem.

Teraz od lat, mieszkając podczas urlopu na samym półwyspie, nie ma już takiego pośpiechu. Fotografie z ubiegłego roku prezentują nie tylko samą wieżę latarni, ale i detale i tablice informacyjne, które się na niej znajdują.

Widać tam przekrój kolumny buczka która stała się docelowo jej wieżą, widać poprzedniczki czyli latarnię w Jastarni Borze i istniejącą rok ażurową konstrukcję latarni wysadzonej w 1939 roku - która stała niemal w tym samym miejscu co współczesna. Fotografia 11 pokazuje śruby, które ją kotwiczyły do podłóża.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Te trudne powroty...

12 miesięcy oczekiwania, robienia planów, marzenia... I nadchodzi ten moment wyjazdu. Wielkie nadzieje i wielkie emocje.

A potem po 15 dniach chwila powrotu. Jakże trudna, jak bolesna. Ale jestem. Wakacje letnie AD 2019 za mną. To już historia. Wszystko co ważne zostało na zdjęciach. Licznych jak zwykle zdjęciach.

Plany zrealizowane w 100%. W tym jeden bezsprzeczny sukces. Wreszcie dotarłam do ruin przedwojennej latarni Jastarnia Bór. Na sam koniec wakacji. Ale się udało, mimo trudności i błędnych danych powielanych w internecie. Ale o tym będzie szczegółowo w osobnym wpisie.

Póki co, jak zawsze coś nowego przywiozłam do domowej biblioteczki. I muszę się teraz ogarnąć, posegregować zdjęcia zebrać myśli. Nie jest łatwo. Ponownie muszę bazować przez 11,5 miesięcy na marzeniach i wspomnieniach.

Poniżej nowe nabytki z urlopu na Półwyspie Helskim: 3 książki i prasa: czerwcowe Wysokie Obcasy z artykułem "Latarniczki".


Wakacje 2018 [9]

Być na Półwyspie Helskim, a nie odwiedzić Jastarni to zdecydowanie byłby błąd. Ale być w Jastarni, a nie podejść pod latarnię morską to najwyższe przewinienie.

Osobiście staram się do takich sytuacji nie dopuścić, więc ochoczo udałam się podczas urlopu pod jastarnicką blizę.

Wiadomo do samej wieży się nie podejdzie, choć ja akurat miałam to szczęście, że dwukrotnie w porze letniej zwiedzałam tą latarnię.

Okolica samej wieży jest urokliwa. Wokół lasy, blisko morze, sama latarnia na wysokiej wydmie. Z dzieciństwa pamiętam to miejsce inaczej - mniej zalesione i ukryte, latarnia zdecydowanie bardziej widoczna i odkryta. Ale to były lata 70-te XX wieku.

Dziś faktycznie można przejść obok główną ścieżką równoległą do torów i minąć się. Poniżej fotorelacja z wizyty z czerwca 2018.

Obowiązkowe selfie z latarnią :)

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Latarnica poleca - vol. 18 - Powieść z Jastarnią w tle

Nie będę ukrywać. W moich wyborach lektur mają zdecydowanie fory te, których akcja rozgrywa się nad morzem. Jeśli jest to nasze morze to dochodzi kolejny atut, a jeśli jeszcze jest to miejscowość nadmorska (nawet jeśli opisana pod fikcyjną nazwą) położona na Półwyspie Helskim to raczej pewne, że po taką książkę sięgnę i zmierzę się z nią.

W przypadku tej powieści nie ma mowy o jakimś mierzeniu się czy walce i czytaniu z trudem, aby już przez to przebrnąć. Jej lektura to była czysta przyjemność. Choć tematyka wcale nie jest lekka i przyjemna.

Nie znałam dotąd dokonań literackich pani Kowalewskiej więc hasło "cykl książek o Zawrociu" które już popełniła i które cieszą się popularnością, nic mi nie mówiło. Za to mówiła wiele zachęcająca notka wydawcy i umieszczenie akcji w nadmorskiej Jantarni.

Bardzo szybko się zorientowałam, że Jantarnia to Jastarnia, bo jeśli w książce Hel jest Helem, a Kuźnica Kuźnicą to nie może być mowy o wyimaginowanym miejscu. Tym bardziej że opisy idelanie pasują do rzeczywistości.

Zatem ten fakt przykuł moją uwagę i sięgnęłam po "Tam gdzie nie sięga już cień". Powieść zaczyna się intrygująco. Główna bohaterka dostaje telegram o treści "Przyjedź. Berta" i odtąd wszystko się zmienia. Musi stawić czoło demonom przeszłości i po latach wrócić do Jantarni, którą opuściła - zdawałoby się że na zawsze. Ale życie czyni niespodzianki i czasami nie można uciec od tego co było.

Tak zaczyna się bardzo wciągająca powieść współczesna o Ince i jej rodzinie. Powieść nieprzekoloryzowana, bynajmniej bez lukru i głaskania po główce, historia wręcz brutalna, pełna złych charakterów, zasupłanych losów, rodzinnych intryg i tajemnic, przemocy, zdrady, knowań i... mimo wszystko jakiegoś piękna.

tle zdarzeń jesienna posezonowa Jastarnia i Półwysep Helski. Autorka opisuje miejsca tak dokładnie że znawca tych miejscowości będzie wiedział o które ulice chodzi. Mamy też wątek wypadów do nieczynnej latarni, która stała się dla niektórych tubylców idealnym miejscem do spotkań przy alkoholu i do odbycia tzw ważnych rozmów Polaków.

Nie chcę nic zdradzać z treści, bo mamy tam wiele wątków i naprawdę świetnie poprowadzoną akcję. Mnie odkrywanie kolejnych kart przez czytelnikiem fascynowało i wciągnęło do głębi. Od razu dodam, że "Tam gdzie nie sięga..." to cz. 1 zapewne nadmorskiej trylogii, ale oczywiście można ją już przeczytać, bo stanowi pewną zamkniętą historię.

Już w tym miesiącu a dokładnie 31 X odbędzie się premiera tomu II zatytułowanego "Zanim odfrunę". Ja na pewno po niego sięgnę i każdą kolejną część cyklu.

Latarnica zdecydowanie poleca!

Dane książki:
Tytuł: Tam gdzie nie sięga już cień
Autor: Hanna Kowalewska
Wydawca: Wydawnictwo Literackie 2015
Ilość stron: 450
Oprawa: miękka

Zainteresowanym polecam wywiad z Autorką nt tej książki i jej twórczości: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/strona/69/Wywiad-z-Hanna-Kowalewska.

Ika dziękuję za znalezienie dla mnie tej książki!

Poniżej okładka książki oraz okładka zapowiadająca tom 2 serii o Jantarni, Fotografie ze strony wydawcy


Ze starej prasy [58]

Dziś w cyklu Ze starej prasy prawdziwa latarniana gratka. Artykuł znanego Alfreda Świerkosza (autora rozpropagowania w prasie krajowej legendy opowiedzianej mu przez latarnika Leona Wzorka o związkach Stefana Żeromskiego z latarnią Rozewie) w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym" z 1938 roku.

W numerze 312 z listopada 1938 roku czytamy tekst pt. "Wyścig piękna i techniki na polskim wybrzeżu". Znajdziemy tam malutki interesujący mnie szczególnie fragment o planach zbudowania w Jastarni (należy pamiętać. że w tym czasie funkcjonuje wciąż wysadzona podczas II WŚ latarnia morska w Jastarni Borze) nowej latarni morskiej o konstrukcji ażurowej. Szczegóły poniżej.

Fot. skany stron z Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej

Poniżej okładka Kuriera

Poniżej zbliżenie na datę wydania

Poniżej strona 5 z artykułem Alfreda Świerkosza

Poniżej kadr na treść artykułu

Poniżej fragment o planie zbudowania nowej ażurowej latarni morskiej w Jastarni

ANEKS osobisty: Latarnia, o której wspomina się w artykule jako o budowli zaplanowanej wyglądała już po postawieniu tak:

Kartka pocztowa ze zbiorów Latarnicy


Jastarnia - lato 2017 [2]

Dziś druga fotowizyta w jastarnickim porcie od strony małego morza (zatoki). Tak było w czerwcu 2017 roku. I już coraz bliżej do chwili, kiedy znowu oko w oko popatrzę na ten port i pooddycham tamtejszym powietrzem.

Jastarnia jest najczęściej miejscem docelowych spacerów pieszych  Kuźnicy. Czy idzie się nad zatoką czy plażą spacer obfituje w piękne widoki.

A na samym końcu wędrówki cały trud może wynagrodzić spotkanie z latarnią na wydmie od strony morza lub oglądanie znaków nawigacyjnych (główek) w porcie.

 Fot. Latarnica / czerwiec 2017


Kocie wakacje nad morzem [4]

Poprzedni tydzień wpisów zakończyłam na spacerku po Jastarni i porcie. Ale drążąc dalej temat kocich egzemplarzy spotkanych na wakacyjnych szlakach, również w Jastarni miałam bardzo miłe spotkanie z przedstawicielem kotowatych i miało ono miejsce właśnie w porcie.

Kot okazał się wielkim miłośnikiem jedzonka i chętnie dał się wygłaskać. Wyszedł spomiędzy zabudowań portowych, ale wyglądał zachowywał się jak dyrektor obiektu. Widać było, że czuje się tam swojsko i jest stałym bywalcem. Toteż jego zdjęcia zostały zrobione w typowo portowym terenie (zdjęcie 1-6).Pozostałe koty sfotografowałam w Kuźnicy.

Poniżej koci szef z jastarnickiego portu

Poniżej wyjątkowo rozleniwiony puchaty okaz leżący przy ścieżce wzdłuż portu w Kuźnicy

Poniżej nowy "nabytek" z peronowej kociej bady z stacji PKP Kuźnica (Hel)

Fot. Latarnica /czerwiec 2017


Jastarnia - lato 2017 [1]

Rok temu podczas wakacji nie odmówiłam sobie kilku pieszych wycieczek (pieszych czyli z Kuźnicy) do Jastarni. I celem nie było jedynie podejście pod latarnię morską.

Z równą przyjemnością spacerowałam po porcie gdzie lubię robić zdjęcia, bo to bardzo żywe miejsce i ciągle się coś tam zmienia. Poniżej fotorelacja z takich wycieczek.

Dodam jeszcze, że nie w Helu, nie w Juracie ale w Jastarni mam ulubioną kawiarnię na Półwyspie Helskim i nie tylko podają tam wyśmienitą kawę w wielu odsłonach i rozmiarach, ale serwują przepyszne domowe ciasta i desery, które trudno zastąpić menu innej letniej kawiarenki.

Fot. Latarnica/czerwiec 2017