Te trudne powroty...

12 miesięcy oczekiwania, robienia planów, marzenia... I nadchodzi ten moment wyjazdu. Wielkie nadzieje i wielkie emocje.

A potem po 15 dniach chwila powrotu. Jakże trudna, jak bolesna. Ale jestem. Wakacje letnie AD 2019 za mną. To już historia. Wszystko co ważne zostało na zdjęciach. Licznych jak zwykle zdjęciach.

Plany zrealizowane w 100%. W tym jeden bezsprzeczny sukces. Wreszcie dotarłam do ruin przedwojennej latarni Jastarnia Bór. Na sam koniec wakacji. Ale się udało, mimo trudności i błędnych danych powielanych w internecie. Ale o tym będzie szczegółowo w osobnym wpisie.

Póki co, jak zawsze coś nowego przywiozłam do domowej biblioteczki. I muszę się teraz ogarnąć, posegregować zdjęcia zebrać myśli. Nie jest łatwo. Ponownie muszę bazować przez 11,5 miesięcy na marzeniach i wspomnieniach.

Poniżej nowe nabytki z urlopu na Półwyspie Helskim: 3 książki i prasa: czerwcowe Wysokie Obcasy z artykułem "Latarniczki".


Wakacje 2018 [9]

Być na Półwyspie Helskim, a nie odwiedzić Jastarni to zdecydowanie byłby błąd. Ale być w Jastarni, a nie podejść pod latarnię morską to najwyższe przewinienie.

Osobiście staram się do takich sytuacji nie dopuścić, więc ochoczo udałam się podczas urlopu pod jastarnicką blizę.

Wiadomo do samej wieży się nie podejdzie, choć ja akurat miałam to szczęście, że dwukrotnie w porze letniej zwiedzałam tą latarnię.

Okolica samej wieży jest urokliwa. Wokół lasy, blisko morze, sama latarnia na wysokiej wydmie. Z dzieciństwa pamiętam to miejsce inaczej - mniej zalesione i ukryte, latarnia zdecydowanie bardziej widoczna i odkryta. Ale to były lata 70-te XX wieku.

Dziś faktycznie można przejść obok główną ścieżką równoległą do torów i minąć się. Poniżej fotorelacja z wizyty z czerwca 2018.

Obowiązkowe selfie z latarnią :)

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Latarnica poleca - vol. 18 - Powieść z Jastarnią w tle

Nie będę ukrywać. W moich wyborach lektur mają zdecydowanie fory te, których akcja rozgrywa się nad morzem. Jeśli jest to nasze morze to dochodzi kolejny atut, a jeśli jeszcze jest to miejscowość nadmorska (nawet jeśli opisana pod fikcyjną nazwą) położona na Półwyspie Helskim to raczej pewne, że po taką książkę sięgnę i zmierzę się z nią.

W przypadku tej powieści nie ma mowy o jakimś mierzeniu się czy walce i czytaniu z trudem, aby już przez to przebrnąć. Jej lektura to była czysta przyjemność. Choć tematyka wcale nie jest lekka i przyjemna.

Nie znałam dotąd dokonań literackich pani Kowalewskiej więc hasło "cykl książek o Zawrociu" które już popełniła i które cieszą się popularnością, nic mi nie mówiło. Za to mówiła wiele zachęcająca notka wydawcy i umieszczenie akcji w nadmorskiej Jantarni.

Bardzo szybko się zorientowałam, że Jantarnia to Jastarnia, bo jeśli w książce Hel jest Helem, a Kuźnica Kuźnicą to nie może być mowy o wyimaginowanym miejscu. Tym bardziej że opisy idelanie pasują do rzeczywistości.

Zatem ten fakt przykuł moją uwagę i sięgnęłam po "Tam gdzie nie sięga już cień". Powieść zaczyna się intrygująco. Główna bohaterka dostaje telegram o treści "Przyjedź. Berta" i odtąd wszystko się zmienia. Musi stawić czoło demonom przeszłości i po latach wrócić do Jantarni, którą opuściła - zdawałoby się że na zawsze. Ale życie czyni niespodzianki i czasami nie można uciec od tego co było.

Tak zaczyna się bardzo wciągająca powieść współczesna o Ince i jej rodzinie. Powieść nieprzekoloryzowana, bynajmniej bez lukru i głaskania po główce, historia wręcz brutalna, pełna złych charakterów, zasupłanych losów, rodzinnych intryg i tajemnic, przemocy, zdrady, knowań i... mimo wszystko jakiegoś piękna.

tle zdarzeń jesienna posezonowa Jastarnia i Półwysep Helski. Autorka opisuje miejsca tak dokładnie że znawca tych miejscowości będzie wiedział o które ulice chodzi. Mamy też wątek wypadów do nieczynnej latarni, która stała się dla niektórych tubylców idealnym miejscem do spotkań przy alkoholu i do odbycia tzw ważnych rozmów Polaków.

Nie chcę nic zdradzać z treści, bo mamy tam wiele wątków i naprawdę świetnie poprowadzoną akcję. Mnie odkrywanie kolejnych kart przez czytelnikiem fascynowało i wciągnęło do głębi. Od razu dodam, że "Tam gdzie nie sięga..." to cz. 1 zapewne nadmorskiej trylogii, ale oczywiście można ją już przeczytać, bo stanowi pewną zamkniętą historię.

Już w tym miesiącu a dokładnie 31 X odbędzie się premiera tomu II zatytułowanego "Zanim odfrunę". Ja na pewno po niego sięgnę i każdą kolejną część cyklu.

Latarnica zdecydowanie poleca!

Dane książki:
Tytuł: Tam gdzie nie sięga już cień
Autor: Hanna Kowalewska
Wydawca: Wydawnictwo Literackie 2015
Ilość stron: 450
Oprawa: miękka

Zainteresowanym polecam wywiad z Autorką nt tej książki i jej twórczości: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/strona/69/Wywiad-z-Hanna-Kowalewska.

Ika dziękuję za znalezienie dla mnie tej książki!

Poniżej okładka książki oraz okładka zapowiadająca tom 2 serii o Jantarni, Fotografie ze strony wydawcy


Ze starej prasy [58]

Dziś w cyklu Ze starej prasy prawdziwa latarniana gratka. Artykuł znanego Alfreda Świerkosza (autora rozpropagowania w prasie krajowej legendy opowiedzianej mu przez latarnika Leona Wzorka o związkach Stefana Żeromskiego z latarnią Rozewie) w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym" z 1938 roku.

W numerze 312 z listopada 1938 roku czytamy tekst pt. "Wyścig piękna i techniki na polskim wybrzeżu". Znajdziemy tam malutki interesujący mnie szczególnie fragment o planach zbudowania w Jastarni (należy pamiętać. że w tym czasie funkcjonuje wciąż wysadzona podczas II WŚ latarnia morska w Jastarni Borze) nowej latarni morskiej o konstrukcji ażurowej. Szczegóły poniżej.

Fot. skany stron z Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej

Poniżej okładka Kuriera

Poniżej zbliżenie na datę wydania

Poniżej strona 5 z artykułem Alfreda Świerkosza

Poniżej kadr na treść artykułu

Poniżej fragment o planie zbudowania nowej ażurowej latarni morskiej w Jastarni

ANEKS osobisty: Latarnia, o której wspomina się w artykule jako o budowli zaplanowanej wyglądała już po postawieniu tak:

Kartka pocztowa ze zbiorów Latarnicy


Jastarnia - lato 2017 [2]

Dziś druga fotowizyta w jastarnickim porcie od strony małego morza (zatoki). Tak było w czerwcu 2017 roku. I już coraz bliżej do chwili, kiedy znowu oko w oko popatrzę na ten port i pooddycham tamtejszym powietrzem.

Jastarnia jest najczęściej miejscem docelowych spacerów pieszych  Kuźnicy. Czy idzie się nad zatoką czy plażą spacer obfituje w piękne widoki.

A na samym końcu wędrówki cały trud może wynagrodzić spotkanie z latarnią na wydmie od strony morza lub oglądanie znaków nawigacyjnych (główek) w porcie.

 Fot. Latarnica / czerwiec 2017


Kocie wakacje nad morzem [4]

Poprzedni tydzień wpisów zakończyłam na spacerku po Jastarni i porcie. Ale drążąc dalej temat kocich egzemplarzy spotkanych na wakacyjnych szlakach, również w Jastarni miałam bardzo miłe spotkanie z przedstawicielem kotowatych i miało ono miejsce właśnie w porcie.

Kot okazał się wielkim miłośnikiem jedzonka i chętnie dał się wygłaskać. Wyszedł spomiędzy zabudowań portowych, ale wyglądał zachowywał się jak dyrektor obiektu. Widać było, że czuje się tam swojsko i jest stałym bywalcem. Toteż jego zdjęcia zostały zrobione w typowo portowym terenie (zdjęcie 1-6).Pozostałe koty sfotografowałam w Kuźnicy.

Poniżej koci szef z jastarnickiego portu

Poniżej wyjątkowo rozleniwiony puchaty okaz leżący przy ścieżce wzdłuż portu w Kuźnicy

Poniżej nowy "nabytek" z peronowej kociej bady z stacji PKP Kuźnica (Hel)

Fot. Latarnica /czerwiec 2017


Jastarnia - lato 2017 [1]

Rok temu podczas wakacji nie odmówiłam sobie kilku pieszych wycieczek (pieszych czyli z Kuźnicy) do Jastarni. I celem nie było jedynie podejście pod latarnię morską.

Z równą przyjemnością spacerowałam po porcie gdzie lubię robić zdjęcia, bo to bardzo żywe miejsce i ciągle się coś tam zmienia. Poniżej fotorelacja z takich wycieczek.

Dodam jeszcze, że nie w Helu, nie w Juracie ale w Jastarni mam ulubioną kawiarnię na Półwyspie Helskim i nie tylko podają tam wyśmienitą kawę w wielu odsłonach i rozmiarach, ale serwują przepyszne domowe ciasta i desery, które trudno zastąpić menu innej letniej kawiarenki.

Fot. Latarnica/czerwiec 2017


Zdjęcie na niedzielę - 4 luty 2018

Dziś taka zabawa i zamiast jednego zdjęcia zestawienie współczesnej fotografii latarni z Jastarni i dwa odpowiedniki prawie tego samego ujęcia sprzedawane na kartkach pocztowych w latach 80-tych XX wieku.

Fot. współczesna Tomasz Lerczak, kartki - fot. aukcyjne


Z zimową wizytą w latarni Jastarnia [2]

Dziś drugi i ostatni zestaw zdjęć z zimowego pobytu Kasi w latarni morskiej Jastarnia.

Jak się ma szczęście i trafi jeszcze dodatkowo na ładną pogodę i dobre światło to pięknie widać z górnego tarasu i poziomu laterny całą okolicę - w tym wieżę kościoła w Jastarni, wieże wojskowe na wydmach czy górne kondygnacje Domu Zdrojowego po sąsiedzku.

Fot. Kasia Foigt/2017

Fot. główna postu - Latarnica


Z zimową wizytą w latarni Jastarnia [1]

Na Latarnicy już kilka razy razy pokazywałam wnętrze i detale z laterny jastarneńskiej blizy, ale wszystko zawsze odbywało się w otoczce letniej, bo wtedy mam okazję bywać we wnętrzu tej jednej z naszych najmniejszych latarni.

Ku ogromnej radości przeglądałam zdjęcia z pobytu w latarni Jastarnia doskonale fotografującej Kasi Foigt, bo udało jej się odbyć tą wizytę w okresie zimowym, a konkretnie w grudniu.

Poniżej pierwsza część z tej historycznej chwili, bowiem dla niej było to pierwsze wejście do tego obiektu nawigacyjnego naszego wybrzeża.

Fot. Kasia Foigt / 2017

Fot. główna postu - Latarnica


Zdjęcie na niedzielę - 3 grudnia 2017

W pierwszą niedzielę grudnia wyskoczymy po zmroku do portu w Jastarni. Zdjęcie zostało zrobione 17 listopada br. i pięknie widać świecące się główki wejściowe.

Fot. Katarzyna Foigt/2017


Unikat spod latarni Stilo

Podczas mojego urlopu trafiła do mnie "perełka" fotograficzna, którą muszę się z Wami podzielić.

Miłośnicy latarni morskich w Polsce znają historię współczesnej latarni z Jastarni. Czyli fakt że jej wieża jest zrobiona z kolumny buczka, który stał kiedyś na plaży u stóp można by rzec latarni Stilo.

Murowana podstawa tego buczka z resztą do dziś jest widzialna z wieży latarni Stilo. Ale unikatem są fotografie, na których widać jeszcze kompletny buczek.

Dziś dla Was drodzy faromaniacy taki unikat.

Fot. z Archiwum Urzędu Morskiego.

Leszku, dziękuję za informację i podesłanie tak rzadkiej fotografii!

Fot. główna wpisu - widok z latarni Stilo - Latarnica.


Zdjęcie na niedzielę 16 lipca 2017

Dziś na zdjęciu motyw bardzo mi bliski i świeży jeszcze bowiem niedawno byłam w jastarnickim porcie. Fotografia pochodzi z początku lipca br.

Pięknie widać wschodnią główkę falochronu oraz w oddali  na wodach zatoki punkt obserwacyjny torpedowni.

Więcej fantastycznych zdjęć ze wschodniego wybrzeża na stronie Kasi: https://www.facebook.com/Kasia-Foigt-Fotografia-Nadmorska-536794559730583/

Fot. Kasia Foigt