Wakacje 2019 [11] - na przylądku

W poprzednim odcinku wakacyjnych wspomnień (a kolejny nadbałtycki urlop już tuż tuż...) dotarłam w relacji do Rozewia I i II. Przybyłam na przylądek pieszo od strony Jastrzębiej Góry.

Jak zawsze w tym miejscu nie mogłam pohamować się przed robieniem zdjęć. Niby to wszystko mam juz od lat obfotografowane, a jednak ciagle coś kusi i inspiruje. Może to szum morza i wiatr od morza? Może legendy ukryte w każdym rozewskim kamieniu i konarze starego drzewostanu? A może szept do ucha morsie opowieści legendarny latarni Leon Wzorek, dla którego to miejsce było umiłowanym?

Muszę więc zasypać was dziś zdjęciami z Rozewia. Bo to miejsce nigdy mi się nie nudzi. Co roku jest dreszczyk emocji gdy zbliżam się do ulicy Leona Wzorka, a w oddali już widzę taka charakterystyczną sylwetkę blizy. Tylko czasy inne i inne technologie. Nie ma już otwartych przestrzeni przylądka z łąkami. Ale jest muzeum i miejsce pamięci. I warto przekazywać i utrwalać dalej historię tego miejsca i związanych z nim ludzi - latarników.

Fot. Latarnia / czerwiec 2019


Kocia strona wakacji 2019 [5]

Ten konkretny kot z Kuźnicy jest dla mnie tak ważny i bliski, że zdecydowanie nie starczy dla niego jednego wpisu. To urodzony model i towarzysz dla człowieka i innych kotów.

Pojawiał się już w relacjach z nadmorskich wakacji i kiedy spotkałam go ponownie przy porcie w czerwcu 2019 roku byłam zachwycona.

I tutaj mam do napisania coś, co zaprzeczy moim poprzednim wpisom o nim. Ale zaraz, zaraz... Nie wiecie jeszcze o kim mowa. Ten tekst, a przede wszystkim zdjęcia, są na temat Stefana. Choć odtąd Stefan będzie dwojga imion - Stefan Tadeusz. Już wszystko wyjaśniam.

Kiedy spotkałam w Kuźnicy Stefcia po raz pierwszy to byłam przekonana, że to kolejny tzw. koci wczasowicz. Czyli kot przywożony z miasta na wakacje nad morzem. Od razu uznałam że to kot domowy, bo jego wygląd i futerko świadczyło o tym iż jest zadbany i dobrze odkarmiony.

Podziwiałam to jak pięknie odnajduje się w terenie i że po harcach na plaży i w porcie gdzieś tam wraca na swoją kwaterę. Wysnułam wniosek, że musi do Kuźnicy przyjeżdżać od lat skoro tak wszystko dobrze zna. I tak żyłabym sobie w tej błogiej nieświadomości, czekając i licząc na to że pojawi się i na wakacjach w roku 2020. I pięknie mi jak zwykle popozuje. Ale historia potoczyła się inaczej i niespodziewanie.

Moja znajoma kociara i psiara pojechała zimą na ferie do Kuźnicy ze swoimi psami. Wynajęła lokum od strony portu. Podziwiałam fotografie jej psów na wietrznej zimowej plaży, ale jednego razu podesłała mi zdjęcie kota, który przychodzi pod jej okna i jest kotem właścicielki obiektu.

Spojrzałam na dość niewyraźne i ciemne zdjęcie i w głowie zapaliło mi się światełko. Ten kot przypominał mi "mojego" Stefana, tyle że był bardziej puchaty. Jak to koty zimą. Więc od słowa do słowa zaczęłam dopytywać i prosić o więcej zdjęć kotka aby być pewną. I tak od słowa do słowa okazało się że Stefan to mieszkaniec Kuźnicy i codziennie sobie po okolicy spaceruje. A na dodatek żaden ż niego Stefan bo to przecież Tadeusz :)

Tak więc kot z portu stał się kotem dwojga imion a ja zadałam się z opiekunką kota przez facebooka i jak dobrze pójdzie to jeszcze w tym miesiącu odwiedzę go i może dane mi będzie wypić kawę w towarzystwie Tadeusza. A nawet jak nie, to dowiem się o nim więcej od jego pani. Wiem, że w domu jest i drugi kot. I pięknie się dogadują.

A póki co poniżej pierwsza foto odsłona ze Stefanem -Tadeuszem z lata 2019.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [10] - Rozewie

Dziś kolejny odcinek wakacyjnych wspomnień. Skoro ostatnio byłam w Jastrzębiej Górze to jest oczywiste że następnym miejscem do odwiedzin był Lisi Jar i Rozewie.

W Lisim Jarze nie byłam już lata więc zaskoczyło mnie, jak zmieniło się otoczenie pomnika. Idąc dalej ku Rozewiu z drogi są już tablice kierujące na latarnie. W pewnym momencie w tle takiej tablicy widać nad linią drzew potężną laternę Rozewia II. (fot. 10)

Dochodząc do alei wiodącej ku latarni głównej mijamy parking i skwerek z drewnianą figurą latarni oraz drogowskazami. Przy parkingu oczywiście reklamy z wizerunkiem latarni, budka parkingowa również, są też stoiska z pamiątkami.

Pomiędzy fotografie Rozewia I i II wrzuciłam drzewiastą aleję wiodącą ku latarni Rozewie II. Kocham ten zielony tunel na końcu którego czeka tak piękny widok na wyremontowaną wieżę.

Poniżej pomnik w Lisim Jarze i przepiękna ściana/tablica za nim ze starymi zdjęciami z Jastrzębiej, Lisiego i Rozewia. Są też oczywiście fotografie latarni. (fot. 1-5), dla porównania fot. archiwalne (na końcu) to pomnik w Lisim jarze z lat 20-tych XX wieku, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe - zupełnie inne otoczenie.

Fot. Latarnica / 21 czerwca 2019


Wakacje 2019 [9]

Dzień po naszej rocznicy ślubu, którą świętowaliśmy w Helu następnego poranka zdecydowaliśmy się odwiedzić Rozewie. Ale najpierw dojechaliśmy autobusem PKS do Jastrzębiej Góry, bo kilka lat już tam nie byliśmy.

Chcieliśmy zobaczyć jak się zmieniła. Poniżej fotorelacja z tej części dnia - uroczy poranek w Kuźnicy (fot. 1-2) i pobyt w Jastrzębiej Górze (fot. 3-18).

Wcześniej w internecie widziałam takie zdjęcia, że są miejsca gdzie trudno dojść na plażę i schody ku morzu prowadzą prosto do wody. I faktycznie trafiliśmy w takie miejsce. Ma to też swój urok. Tym bardziej, że plaża w Jastrzębiej jest bardzo wąska i specyficzna.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Kocia strona wakacji 2019 [3]

Powracam z przyjemnością do kotów, spotkanych w latem podczas wakacji na Półwyspie Helskim. Jak pisałam w relacjach z lata 2019 roku będzie bardziej zachowana chronologia wykonania zdjęć. Wiec skoro pojawi się jakiś kot na fotografiach, nie znaczy że do niego juz nie wrócę.

KRAWACIK

Krawacika spotykałam przy jednej z szopek z narzędziami rybackimi nad zatoką. Dałam mu chwalebny tytuł najpiękniejszych złotych oczu w Kuźnicy. Ale czy się myliłam? Kotuś jest nieśmiały, za blisko nie podejdzie ale jak juz usiądzie to i całkiem ładna sesyjka może wyjść.

SALOMON

Koci sąsiad przez ulicę - Salomon - to jeden z nadłużej spotykanych przeze nie kotów w Kuźnicy. Nieufny, ostrożny, ale uwielbiam go. Jego ciemne futro lśni w słońcu idealnie, jest puchaty i miękki. Tak, udało mi czasami go pogłaskać. Ponieważ mieszka w pierwszej linii domów od strony morza często udaje się przez tory na plażę.

CZOCHRACZ

Trzeciego dnia po przyjeździe nastąpiło to na co najbardziej czekałam i za czym tęskniłam cały rok w domu w Poznaniu. Do ogrodu posesji, gdzie wynajmujemy pokój przyszedł mój ukochany bury Czochracz. To kolejny kot, z którym spotykam się już od kilku lat w Kuźnicy. Umiłowany, prawie jak "mój" - bowiem jego obecność przy mnie wzbudza tak silne emocje jakie kojarzę tylko z domowym Errorem. Z Czochraczem to twarda i szorstka miłość. Kot (do dziś nie wiem czy to kocur czy kotka) ma charakter i lubi z lapy czy zęba przywalić znienacka. Ale jest też chętny do turlania się pod nogami, do miziania jeśli akurat chce i lubi przy człowieku pobyć. O apetycie nie wspomnę. Z tym jest bardzo dobrze.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [8] - w helskim porcie vol. 2

Dziś druga odsłona wycieczki po porcie w Helu. Miało to miejsce w wakacje AD 2019 w dniu naszej rocznicy ślubu (20 czerwca). Panowało wtedy dziwne urocze światło, bo nad Hel nadciągała potężna burza.

Udało mi się również wypatrzeć portowe koty, co w Helu zdarza mi się rzadko. Tego samego południa miał także miejsce poza na terenie portu wojennego. Po prostu dużo się działo. Nad miastem kłębił się gesty czarny dym.

Fot. Latarnica / 20 czerwca 2019


Zdjęcie na niedzielę - 5 kwietnia 2020

To nic nowego, że latarnia z Góry Szwedów trafia ponownie do niedzielnego cyklu. Tą fotografię wykonałam w czerwcu 2019 roku. Tym razem szliśmy na wysoką wydmę trochę innym szlakiem, bo startując od centrum Helu od ulicy Wiejskiej, a nie zaczynając spacer obok płotu MOW.

Fot. Latarnica / 2019


Wakacje 2019 [7] - w helskim porcie vol. 1

Każdego roku - jeśli tylko jesteśmy na półwyspie - naszą rocznicę ślubu świętujemy w Helu. Tak było i latem 2019. Podjechaliśmy pociągiem do stacji końcowej i poza uczczeniem naszego święta przy kawie, a potem obiedzie udaliśmy się na spacer po porcie.

Poniżej rocznicowa kawa z przepysznym ciastem w Cafe Classic przy Wiejskiej - naprzeciwko Cpt. Morgana.

O ile do portu szliśmy pomału robiąc fotografie i rozglądając się za ciekawymi kadrami o tyle na obiad w Cpt. Morgan przy ulicy Wiejskiej prawie biegliśmy bo nad Hel nadciągała potężna burza. I tak też się stało. Ulewa z piorunami nie ominęła początku Polski.

Poniżej pierwszy z dwóch zestawów zdjęć portowych.

Fot. Latarnica / 20 czerwca 2020


Wakacje 2019 [6] - słoneczna Kuźnica

Dzień przed naszą kolejną rocznicą ślubu, którą zawsze świętujemy w Helu - z racji tego że tam mieliśmy ślubne przyjęcie - zrobiliśmy sobie spokojny, leniwy i stacjonarny dzień w Kuźnicy. Takie również są potrzebne na urlopie.

To dla mnie zawsze okazja, aby na spokojnie pospacerować i porobić zdjęcia. Oczywiście tego dnia powstało tez mnóstwo fotografii moich kochanych kuźnicznych kotów, ale one pojawiają się w całkiem osobnym cyklu.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 22 marca 2020

To jedna z moich ulubionych kocich fotografii wykonana podczas wakacji w Kuźnicy w 2019 roku. Przedstawiony na zdjęciu kot - nazwany przeze mnie Pomykaczem - bo jest szybki i płochliwy - pomyka od człowieka - uwielbia siedzieć na kamieniach nad wodami zatoki. Właśnie tam można go najczęściej spotkać. Ale zdecydowanie daje się przekupić przysmakami i podejdzie bliżej i popozuje, o czym się wkrótce przekonacie.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Kocia strona wakacji 2019 [2]

W tym odcinku zobaczycie trochę taki koci mix fotograficzny. I nie znaczy to, że jeśli jeden konkretny kot się tutaj pojawi, to pokazuję już wszystkie jego zdjęcia, które udało mi się w 2019 roku pstryknąć.

Po prostu wiele z nich to koty, które pojawiały się już w poprzednich relacjach wakacyjnych i w tegorocznym cyklu wrzucam kocie galerie bardziej chronologicznie niż tematycznie. Bo i kocich zdjęć zrobiłam naprawdę dużo. I potrzeba na ich prezentacje wielu odcinków, a co lepsi modele/bohaterowie będą się tutaj powtarzać.

Pani Bułeczka

To kuźniczna dobra znajoma i nasza sąsiadka. Ja uważam, że jest wczasowiczką i latem pojawia się na swojej posesji. Bułeczka jest okrąglutka i trzykolorowa. Ale żywa z niej istotka. Kiedy sytuacja tego wymaga jest szybka i zwinna. Potrafi jednym susem wskoczyć na dość wysoki płot przeganiając niechciane kocury.

Maska vel Zorro

To kuźniczny niezależny kocur, który skusi się dobrym przysmakiem, ale jest nieufny i chadza swoimi ścieżkami. Często spaceruje między posesjami i chowa pod samochodami turystów.

Jurata

Kicia spotkana podczas jedynego spaceru po Juracie. Nie wiem czy to była koteczka czy kocur. Wyglądała na kociego seniora. Ale była głodna i rzuciła się na podane jedzenie. Siedziała między dwoma domami wczasowymi w kierunku wylotówki do Jastarni. Urzekła mnie swim dostojeństwem i taki kocim doświadczeniem widocznym w futerku i spojrzeniu.

Jaster

Rude kocie cudo spotkane przy starym domostwie niedaleko kościoła w Jastarni. Ponieważ mam słabość do rudych kotów, na ile pozwolił i się nie spłoszył obfotografowałam go. Kotuś był ciekawski i chętnie wyszedł na chodnik z terenu swojej posesji.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [5] - między Jastarnią a Juratą

Po obejściu wąskich uliczek w Jastarni (fotorelacja z tego w odcinku 3 i 4 z 2019 roku), w których najszybciej można trafić na piękne stare domostwa i cudownie niebieskie ozdobniki kaszubskie udałam się na sam koniec (idąc już w stronę stacji pkp) na drugą stronę torów.

Tam blisko wyremontowanej i oświetlonej nowymi latarniami ścieżki można trafić na wysoką wydmę, na której stoi mała pasiasta bliza.

Po obejściu Jastarni pojechałam po latach przerwy do Juraty. Nie byłam tam już dawno, więc interesowało mnie co się zmieniło i w jakim stanie jest molo i okolica.

Do tej wizyty skłoniła mnie też lektura książki "Jurata - kurort z niczego". Poza tym ilekroć czytam cokolwiek o malarzu Kossaku lub kimś z jego rodziny od razu widzę Juratę i "Kossakówkę" domek w którym malował i spędzał z rodziną i znajomymi letnie miesiące. Dziś jest tam kawiarnia o stylowym wnętrzu.

Poniżej paręnaście ujęć z tej miejscowości.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Kocia strona wakacji 2019 [1]

Tworząc cykl postów o kocich spotkaniach podczas ostatnich wakacji, spróbuję chronologicznie przedstawić wszystkich spotkanych przedstawicieli tego gatunku. Będą wśród nich koty nowe i jak starzy dobrzy znajomi. A kto jako pierwszy przywitał mnie na wakacjach w 2019 roku w Kuźnicy? Niezawodni sąsiedzi: Arnoldzik, Rudzik i Gapcio.

Ta trójka kotów to starzy znajomi. Mieszkają na posesji po sąsiedzku więc ich spotkanie to raczej kwestia czasu, bo widuję ekipę od lat. Arnoldzik (vel Terminator) co roku wygląda marnie, a może i trochę swoim wyglądem straszyć. Ale to bardzo przyjazny kot. Mruczy, tryka baranki, chętnie podchodzi. Nasze pierwsze kontakty były mniej śmiałe. Nie miał tej ufności. Nie wierzę, że mnie pamięta czy kojarzy, ale może i we mnie jest mniej obaw więc chętniej do mnie podchodzi.

Rudzik zapuszcza się dalej w kuźniczne zaułki niż Arnoldzik. Ale jego nigdy nie dotknęłam, bo jest bardzo płochliwy i szybki. Swe rude futro ma przepiękne i jak nie wykonuję gwałtownych ruchów udaje mi się pstryknąć parę fotek.

Gapcio nic nie stracił ze swego gapowatego spojrzenia. To przemiły kotek w zgodzie dzielący teren z Rudzikiem i Arnoldzikiem. On również jest nieśmiały i płochliwy. Podejdzie bliziutko, ale nie chce być dotkany. Chętnie podje wysypane smakołyki.

Wcześniejsze zdjęcia tych kotów znajdziecie we wpisach z cyklu "Kocia strona wakacji" z 2018 roku.

Fot. Latarnica/ czerwiec 2019


Wakacje 2019 [4] - Jastarnia vol. 2

Najwyższa pora znowu trochę powspominać ostatnie letnie wakacje. Kontynuuję spacer po uroczej Jastarni. Tylko tam można wypatrzeć takie niebieskie detale.

Poza tym przyjrzyjmy się trochę kościołowi. Jakie ma piękne marynistyczne detale: koniki morsie na drzwiach, ambona w kształcie łodzi na falach spienionych wód wewnątrz, łodzie na murze zewnętrznym i róża wiatrów.

Kościół współczesny został zbudowany w 1932 roku. Inicjatorem tej budowy był ks. Stefański, który tak wspaniale pisał o Jastarni w swoich wspomnieniach wydanych drukiem ("Wspomnienia z Jastarni 1917-1939").

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 23 luty 2020

Jest druga połowa lutego, a serce już tęskni do lata i jego ciepła. A skoro lato to oczywiście ukochana Kuźnica i Półwysep Helski. Dziś spójrzmy na fragment ekspozycji skansenu starych łodzi w Kuźnicy - przy ścieżce nad Małym Morzem. Wspomnienie ostatnich wakacji i pięknych długich czerwcowych dni.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [3] - Jastarnia vol. 1

W trzecim dniu wakacji AD 2019 pojechałam do Jastarni. Jak wiadomo, bez względu na to gdzie by się nocowało - to małe portowe miasteczko trzeba odwiedzić.

Podobnie jak w Kuźnicy czy Helu znajdziemy tam jeszcze starą zabudowę kaszubską z charakterystycznymi elementami w kolorze niebieskim. Na koniec długiego spaceru w gorący letni dzień nie ma nic lepszego nad mrożoną kawę z dobrym ciastem w jastarnickim Cappuccino Cafe.

Poniżej stacja kolejowa, dworzec w bardzo złym stanie, z tego co czytałam w internecie wszystkie budynki stacji na półwyspie mają być poddane generalnym remontom. Oby efekt końcowy był zadowalający!

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Flora Półwyspu Helskiego [8]

Dziś w tym cyklu pierwsze fotografie roślinek pstryknięte na wakacjach w 2019 roku. Lubię ten czas, kiedy wychodzę z aparatem nastawiona na sesję flory.

Bo nie pstrykam ich przypadkowo przy okazji. Roślinki to zawsze sesje planowane. Poniżej efekt jednej z nich - wykonana drugiego dnia po przyjeździe do Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [2]

Dziś trochę fotorelacji z drugiego dnia wakacji, który nadal spędziłam w Kuźnicy kontemplując ukochane miejsca. Fotografie obejmują zdjęcia od tych wykonanych porannie bo zachód słońca i księżycową noc w porcie.

Poniżej: dla mnie najpiękniej położone tory kolejowe w Polsce, uwielbiam trasę do Helu pokonywaną właśnie pociągami

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Przedwojenny Lisi Jar - fototryptyk

W Lisim Jarze - obecnie część Jastrzębiej Góry - idąc w kierunku Rozewia przy drodze można zobaczyć bardzo charakterystyczny pomnik. Powstał on (w 1932 roku) na pamiątkę powrotu króla Zygmunta III ze Szwecji u wejścia do Lisiego Jaru (obecnie przy ul. Rozewskiej).

W Narodowym Archiwum Cyfrowym są dostępne archiwalne fotografie z lat 30-tych XX wieku, wykonane przy drodze wiodącej z Władysławowa (wtedy Hallerowo) do Karwi właśnie na wysokości pominka. Widać go w kadrze.

Te zdjęcia zafascynowały mnie, bowiem w oddali nad linią koron drzew widać górne partie obu latarń rozewskich. Rozewie II już bez oryginalnej optyki i przeszklonej laterny - obiekt nieczynny nawigacyjnie.

Poniżej ten ciekawy tryptyk. We wszystkich kadrach widać na drodze cień fotografa.

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Sam pomnik / obelisk z orłem w Lisim Jarze został podczas II WŚ zniszczony. Wrócił na swoje miejsce w 1995 roku. Poniżej aktualny widok na to miejsce - zdjęcia z czerwca 2019. Pośrodku fragment kolażu zdjęć (obelisk z najbliższym otoczeniem na starej kartce pocztowej) na ścianie za pomnikiem, ale o tym będzie jeszcze w relacji z wakacji 2019.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019 (w tym fotografia główna z kierunkowskazami)


Zdjęcie na niedzielę - 12 stycznia 2020

Skoro zaczęłam prezentować wpisy z wakacji 2019 roku to w drugą niedzielę stycznia obrazek z Kuźnicy. Portowa stawa nawigacyjna widziana od strony uliczki prowadzącej do portu.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019