Kocie lato 2020 [1]

Po dwóch pierwszych wpisach z wakacji na Półwyspie Helskim w 2020 roku pora przyszła na inaugurację pierwszego wpisu o nadmorskich kotach - starych przyjaciołach i tych nowych. W czerwcu 2020 roku znane pyszczki objawiły mi się wyjątkowo szybko.

Ogromną radością było ponowne spotkanie kota Tadeusza vel Stefana. To był "nasz wspólny" kolejny rok. Nie wiem już który. Ale to takie uczucie jakby powrócić po roku do dawno niewidzianego przyjaciela, którego nam przez 12 miesięcy brakowało.

Spotkanie z kocimi futerkami i nadmorskim mruczandem miało miejsce już pierwszego dnia. Tego chyba jeszcze nie było! Nie będę ukrywać - byłam potwornie spragniona takich kontaktów. W rodzinnym Poznaniu trzy miesiące wcześniej pożegnałam mojego kocura Errora, z powodu covidu nie można było wchodzić na teren schroniska dla zwierząt w którym pomagam - więc obecność zwierząt (którą tak w życiu cenię) zniknęła z mojej codzienności.

Kuźniczne koty dopisały. Na pierwszy ogień objawił się Peroniak na stacji PKP a potem było to wzruszające spotkanie z Tadkiem nad zatoką. Tadek przyprowadził też swojego kolegę - Kajtka z punktu wypożyczalni sprzętu. sezon 2020 to był zdecydowanie Tadeuszowo-kajtkowe zabawy nad zatoką.

Pierwszy spotkany kot w sezonie 2020 - Peroniak vel Lolek

Ogromnie wzruszające było spotkanie z przyjacielem Tadeuszem

Tadeusz przedstawił mi nowego kumpla w Kuźnicy - Kajtka

Pierwsza sesja Kajtka to było wyzwanie, jak na młodego kota przystało to wulkan energii i ruchu, ale czasami zamierał w bezruchu, uff...

Fot. Latarnica /czerwiec 2020


Wakacje 2020 [2]

Dziś drugi odcinek wspominkowy z letnich covid-owych wakacji na Półwyspie Helskim AD 2020. Poniżej paręnaście fotografii z 2-3 dnia pobytu - widoki z Kuźnicy - pejzaże, rośliny, lato nad wodą...

Poniżej kilka ujęć z portu nad zatoką, plaża nad morzem oraz bujna ukwiecona roślinność. W Kuźnicy panowały pustki w I połowie czerwca. Pomału turystyka i gastronomia ruszała, by jesienią znów zamierać.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Wakacje 2020 - start! [1]

Mamy już marzec, do lata coraz bliżej. Najwyższa pora zacząć prezentować materiały z urlopu na Półwyspie Helskim w 2020 roku. O mały włos wakacji by nie było. W roku pandemii wszystko było niepewne. Cudem ruszyła turystyka w czerwcu - idealnie na czas zaplanowanego już pół roku wcześniej urlopu w ukochanym miejscu.

Tradycyjnie pierwszy wpis z urlopu to chwile w Kuźnicy z dnia przyjazdu. Powrót do ukochanych miejsc, sprawdzenie czy wszystko jest po staremu, co nowego i jak egzystuje ta mała miejscowość w pandemii.

Już tak blisko... Parking i ostatni postój przed wjazdem na Półwysep, nad zatoką Pucką - gdyby nie mgła na horyzoncie półwysep byłoby już widać.

Kuźnica przywitała ciepłem, ale i mgłą. Jednak bardzo szybko się rozpogodziło i słońce przygrzało, choć był to dopiero 12 czerwca.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Zdjęcie na niedzielę - 24 stycznia 2021

W zimowym miesiącu podtrzymuję klimaty śnieżne i mroźne. Dziś miejsce, do którego o tej porze roku dotrze raczej tylko mieszkaniec Helu lub ogromny pasjonat latarni.

Padło na mieszkańca Helu, który bardzo często gości w tym cyklu. Grzegorz uchwycił zimowy klimat okolic Szwedzkiej Góry, na której stoi nieczynna latarnia. Ławeczka jest nowym obiektem, ale bardzo chętnie fotografowanym i malowniczo prezentuje się w kadrze.

Fot. Grzegorz Elmiś / styczeń 2021


Góra Szwedów w śnieżnej pierzynce

Rzadko kiedy miłośnik latarni z głębi kraju ma szansę oglądać nasze strażniczki wybrzeża w zimowej szacie. Po pierwsze zimą nie każdy nad morze wyjeżdża, po drugie z zimami u nas bywa ostatnio różnie. Są i całe lata bez śniegu czy mrozu.

W syczniu 2021 roku śnieg dopisał w całym kraju. I o dziwo również na wybrzeżu. Dotarł na Półwysep Helski i gęste klejące płaty obsiadły okolicę, dzięki czemu mogły powstać tak wspaniałe ujęcia nieczynnej latarni na Górze Szwedów.

Jak zwykle dziękuję Grzegorzowi za czujńóść pogodową i zlapanie tego najlepszego momentu pogodowego i najlpeszych kadrów.

Fot. Grzegorz Elmiś / 16 stycznia 2021


Zakamuflowany Bór

Dziś krótka historia unikatowego zdjęcia z nieistniejącą latarnią w Borze , które zostało dawno temu błędnie opisane, ale na szczęście trafiło do grupy osób, które mogły podpowiedzieć co tak naprawdę pokazuje.

Znana mi, mieszkająca w Niemczech pani Irena Elsner (autorka książek i grupy historycznej na Facebooku dotyczących historii Chorzewa i okolic) przeglądając niemieckie źródła i archiwalia natrafiła na fotografię opisaną po niemiecku jako: Willa rodziny Rodenacker z Gdańska na wydmach w Helu, w tle latarnia morska. Lata 30-te XX wieku.

Poniżej ta fotografia, ze zbiorów p. Ireny Elsner

W grupie miłośników Helu i okolic szybciutko przyjrzeliśmy się zdjęciu i od razu było jasne, że w tle to latarnia Bór pod Helem (jak pokazuje fragment archiwalnej mapy w nagłówku wpisu - na wysokości kiedyś istniejącego przystanku kolejowego o nazwie "Bór"). Czyli latarnia została zidentyfikowana (aby nie mylić jej z przedwojenną z samego Helu, bo są jej podobne ujęcia na tle letnich domów i willi - pokaże to na samym końcu).

Serce mi od razu zadrżało jak zobaczyłam to zdjęcie, bo od razu widziałam że to Bór, a fotografie tej latarni są zawsze unikatami. Natomiast nie potrafiłam potwierdzić podpisu dotyczącego willi i jej właścicieli. Jednak zupełnie mi nie pasowało, aby w tym miejscu (bo w końcu mamy już za sobą dwukrotny pobyt w miejscu gdzie są szczątki wysadzonej latarni Bór) mogły nawet kiedyś istnieć wille letniskowe, bo to jednak był naprawdę teren z dala od siedzib ludzkich.

Z pomocą i wiedzą szybko przyszedł pan Mirosław Kuklik - dyrektor Muzeum Ziemi Puckiej i autor tryptyku helskiego. Dla niego potwierdzenie lub zaprzeczenie temu opisowi była proste do zrewidowania. Napisał: "[...] to fantastyczne zdjęcie budynku latarników obsługujących latarnię Hel - Bór. Willa Rodenackerów stała w zupełnie innym miejscu w pobliżu cypla helskiego za kurhausem.

Poniżej zdjęcia właściwej willi Rodenackerów. Ilustracje Mirosław Kuklik/ Tryptyk helski.

Wille Rodenackerów i Magnusów na cyplu helskim. Rysunek Rity Rodenacker.

Carmen Rita Rodenacker i jej siostra Hela przed helskim domkiem letniskowym.

Poniżej (o czym wspomniałam wcześniej) analogiczne kadrem zdjęcie faktycznie helskich willi / domków letniskowych z prawdziwą helską latarnią morską w tle. Dla miłośnika latarni na pierwszy rzut oka widać że obu fotografiach są bardzo różne wieże i laterny (Bór i Hel).

Fot. karta aukcyjna

Skoro zdjęcie ukazuje dom latarników może ukazywać jednego z nich z rodziną, albo letnikami, którzy do latarni w Borze również docierali. Widać przecież dwie eleganckie panie plus odłożone na bok parasolki. Może tego dnia padało, może miały chronić od słońca. Pan w środku wydaje się jakby miał mundur, ale nie widać tego na tyle dokładnie by można to stwierdzić ze 100-procentową pewnością.

I tak kończy się małe "zamieszczanie" ze starą helska fotografią błędnie opisaną i wywołującą dyskusję. Ważne, że doszliśmy do właściwych wniosków po analizie tego zachwycającego kadru z lat 30-tych X wieku.

Na koniec jeszcze dwa ujęcia Boru (na drugim również widać dom latarników i latarnię w tle). Fot. 1 - kartka aukcyjna, fot.2 ze zbiorów Apoloniusza Łysejko


Dawno temu w Helu [11]

Dziś po ponad dwóch miesiącach powracam do widoków z dawnego Helu. Po tych fotografiach tak trudno czasami rozpoznać, jak wygląda to miejsce współcześnie. Ale jedno jest nieprzemijające - czy dawniej czy obecnie - Hel to wyjątkowe miejsce na mapie Polski.

Fot. ze zbiorów Muzeum Helu / Ryszard Kretkiewicz

Kolorowe fotografie opracowane barwnie przez pana R. Kretkiewicza.


Flora Półwyspu Helskiego 2019 [1]

W wakacje na półwyspie w 2018 roku - umiłowanam sobie fotografowanie przyrody. Tak bardzo zachwycali mnie roślinni i kwiatowi modele, że powstało 8 odcinków z fotografiami przyrody z Półwyspu Helskiego.

W 2019 roku mniej skupiłam się na roślinności, ale kiedy była urokliwa nie hamowałam się by uwiecznić ją na fotografiach. Tym razem nie przywiozłam ze sobą dużo "portretów" kwiatowych, ale coś złapałam w kadrze.

Poniżej efekt polowania aparatem na rośliny - głównie w Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Kocia strona wakacji 2019 [11]

Tak jak wspaniały koci model i mieszkaniec Kuźnicy - Tadeusz vel Stefan - zasługiwał po wakacjach 2019 roku na swoich kilka galerii, tak nie mogłabym zamknąć mojej zabawy fotograficznej ze stadkiem z mariny w jednym odcinku.

Zbyt duże to kocie indywidualności i zbyt pięknie mi pozowali w uroczych okolicznościach przyrody Półwyspu Helskiego. A do bandy z kuźnecznej mariny należą: Pomykacz, Nieśmiałek i Chłopak zza Winkla. Czasami pojawiła się też Czarna Pantera i inne przechodnie koty, którym imion nie zdążyłam nadać. Przychodziły, opadły, odchodziły...

Poniżej druga porcja z moją najlepszą portową ekipą. Wszystkie koty z tych niedotykalskich. Mogłam dokarmiać i podziwiać jedynie na odległość. Ale naprawdę cieszyły oczy. I fantastycznie się je fotografowało nad wodami zatoki.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 15 listopada 2020

Dziś, dawno już tutaj nieprezentowana praca pani Kasi Stempniak - mieszkanki Helu. Ten uroczy pejzaż portowy o zmierzchu przywołuje nadmorskie wspomnienia i spacery do portów miejscowości leżących na półwyspie właśnie celem porobienia nocnych zdjęć.

Autorka ma swoją stronę fotograficzną na Facebooku, kto chciałby pooglądać więcej fajnych zdjęć ten niech odwiedzi profil: https://www.facebook.com/KatarzynaStempniak.Fotografia

Fot. Katarzyna Stempniak / październik 2020


Kocia strona wakacji 2019 [9]

Zupełnie osobną grupę kuźniczych kotów, które miałam przyjemność uchwycić na zdjęciach, stanowiły dla mnie te, które fotografowałam przy marinie. Ich rewirem była sama marina jak i murowany obiekt informacji turystycznej czy zaplecze restauracji Czerwona Oberża i ich najbliższa okolica.

To tam panoszyła się (głównie rankiem i wieczorem) moja głodna ekipa, przez co przekupując je jedzonkiem mogłam podchodzić dość blisko i czasami zwabiać do powstania jeszcze lepszych morsko-kocich ujęć.

A kogóż tam spotykałam? Trafił się Chłopak zza Winka i Pomykacz oraz Nieśmiałek. Dwa pierwsze - starzy znajomy z wakacji z 2018 roku. Wtedy trudno mi było ich fotografować - podchodzenie bardzo je płoszyło. Rok 2019 stanowił przełom w naszych relacjach i spędziliśmy naprawdę długie godziny będąc "razem" tak po kociemu czyli ja z jedzonkiem i aparatem a oni na odległość najczęściej kilku metrów. Nigdy żaden nie pozwolił się dotknąć, choć najbliżej przebywać Chłopak zza Winkla i Pomykacz - czasami właśnie na wyciągnięcie ręki.

Ponieważ zrobiłam im dużo zdjęć, stanowczo jeden odcinek nie wystarczy na te zachowane kadry. Popatrzmy na uroczą kocią bandę w pięknych plenerach Kuźnicy.

Na początek się poznajmy. Poniżej (fot. 1) - na pierwszym planie jedzący Pomykacz, w tle wyżej Chłopak zza Winkla. Zdecydowanie do rozróżnienia. Tym bardziej, że Pomykacz ma na nosku charakterystyczną łatkę i minkę charakternego chłopaka. Nieśmiałek (biało-czarny) - jak głosi imię - był wtedy blisko, ale bał się wyjść z krzaków. Na fot. nr 6 widać jego pyszczek w tle w krzakach. Potem na otwartej przestrzeni parkingu przy restauracji czuł się pewniej i są nawet wszystkie trzy na jednej fotografii. I udało się zrobić mu samodzielne zdjęcie. Taki był nasz pierwszy kontakt latem 2019 roku.

Czasami w porcie dołączała do nich Czarna Pantera - ale bywała tam rzadko i nie mam pojęcia skąd przychodziła. Będzie w kolejnej galerii, gdy zaprezentuję zdjęcia zrobione bliżej wód zatoki. Kępy krzaków dzikiej róży były ich ulubionym schronieniem od skwaru lata. Chętnie też siadały na kamieniach umacniających brzeg przy pomoście mariny.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [25] - Jastarnia Bór [vol. 3]

W mojej prezentacji pierwszego w życiu spaceru do szczątek latarni Jastarnia Bór (staram nie używać się słowa "ruin" bo sugeruje jednak istnienie większych struktur) nadeszła chwila by pokazać jak w roku 2019 wyglądało to miejsce.

Sami zobaczycie, że latem 2020 wyglądało inaczej i natrafiliśmy na miejscu na inne ciekawe artefakty związane z tą latarnią.

Historyczne już artykuły prasowe i wspomnienia książkowe wspominają o wizycie Prezydenta Mościckiego u latarników w Jastarni Borze, którzy narzekali na dostawy produktów spożywczych - głównie pieczywa do ich położonej daleko od drogi i siedzib ludzkich latarni. Historia ta jest przytoczona m.in. w artykule na portalu nadmorze.eu.

We wspomnianym artykule pt "Hel Prezydencki" czytamy:
Ignacy Mościcki był pierwszym z naszych mężów stanu, który zaczął przedkładać wypoczynek nad polskim morzem ponad wizyty w modnych letniskach Europy Zachodniej i Południowej. Jego pobyty, jako prezydenta II Rzeczypospolitej, nad Bałtykiem, rozpoczęły się pod koniec lat 30., choć po raz pierwszy przybył on do Gdyni, Jastarni i Pucka w sierpniu 1927 roku. Najdłużej, bo ponad miesiąc, przebywał na Półwyspie Helskim w roku 1937. Mieszkał on wówczas wraz z małżonką w ustanowionej letniej siedzibie prezydenckiej, zlokalizowanej w pobliżu modnego kurortu letniskowego, jakim była wówczas Jurata. Administracyjnie teren ten należy obecnie do Gminy Hel i znajduje się na obszarze zajmowanym przez Ośrodek WDW "Jantar". Zachowała się tu szczęśliwie (w latach 70. przeznaczona do rozbiórki) drewniana, wypoczynkowa willa prezydencka o nazwie "Muszelka". Jej skromna, parterowa architektura, nawiązuje do stylu wypoczynkowych domów z Juraty i w niczym nie przypominała miejsca wypoczynku głowy państwa. Na niewielkim ganeczku przyjmowani byli liczni goście, którym w trakcie letniego wypoczynku udało się uzyskać audiencję u dostojnego letnika. Prezydent Mościcki podczas pobytów na Półwyspie Helskim był bardzo aktywny i często odwiedzał okoliczne miejscowości, rozmawiając z ich mieszkańcami. Szczególnie upodobał sobie rozmowy z latarnikami, mieszkającymi i pracującymi na pobliskiej, obecnie nieistniejącej latarni morskiej w Borze (znajdującej się w okolicy obecnego Helu-Boru). Latarnikami tymi byli wówczas Piotr Miczyński i Jan DettlafT. Z zachowanych zapisków prasowych wynika, że Prezydent chętnie wdawał się z nimi w dyskusje, podziwiając życiową mądrość i rezolutność zwłaszcza Jana Dettlaffa. Ten stary rybak, który tytułował Prezydenta mianem: Jego Ekscelencji, potrafił bardzo szczerze rozmawiać z dostojnym gościem, poruszając wszystkie bolączki Kaszubów i swoje. Poruszył na przykład, śmieszną z pozoru sprawę, że w związku z utworzeniem Rejonu Umocnionego zabroniono dostarczania do latarni pieczywa z Helu i latarnicy są zmuszeni sami codziennie po niego udawać się do Jastarni. Oczywiście p. prezydent stanął na wysokości zadania i sprawę załatwił, a dodatkowo podarował latarnikom 100 kg mąki - tak na wszelki wypadek.

Poniżej fotografie terenu z czerwca 2019; porośnięte wzgórze z fragmentami murów i pojedyncze cegły to właśnie to miejsce.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 1 listopada 2020

Pierwszy dzień nowego miesiąca i niedziela. W ten najbardziej szary i ponury miesiąc warto przywołać barwy i optymizm lata. Dlatego na dziś wybrałam fotografię z mariny w Kuźnicy.

Czerwone leżaki nad brzegiem zatoki puckiej wręcz zapraszają i wołają - aby na nich przysiąść i zatrzymać się. Poza tym ta fotografia uchwyciła światło pięknego letniego popołudnia. Plusk wody, zapach rozgrzanych desek pomostu, delikatny wietrzyk i cisza.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [24] - Jastarnia Bór [vol. 2]

W pierwszym wpisie-relacji dotarcia do miejsca, gdzie stała kiedyś latarnia Jastarnia Bór ukazałam drogę do niej wiodącą i mylne oznaczenie z Google Maps, które skierowało nas na polanę na wysokim wzniesieniu, na której nawet były jakieś fundamenty, ale zdecydowanie było to błędne interpretowanie terenu.

Po skorygowaniu współrzędnych GPS z tymi podanymi na stronie popiasku.pl nie tak łatwo, ale dotarliśmy do celu. W TYM prawdziwym punkcie trudno byłoby się połapać stawiając np. tylko na własny wzrok, że rozpozna iż w tym miejscu stał kiedyś obiekt latarniany z budynkiem dla latarników.

Bo prawdziwa lokalizacja Boru to mało oczywiste wizualnie miejsce. Na pierwszy rzut oka las taki jak wszędzie wokół, bałagan i nieporządek również często w okolicy spotykany. Jedna, dwie cegły nie czynią miejsca niezwykłym. Żadnych murowanych konkretów. Kto spodziewa się sensacji będzie zawiedziony.

Pamiętam z internetu zdjęcia sprzed ok. 10 lat, gdzie można było dopatrzeć się więcej samych fundamentów, choć i tak na miejscu jest naprawdę niewiele pozostałości. Czas i przyroda zrobiły swoje.

Poniżej fotografie sprzed 9 i 4 lat z Wikimapia.org

Fot. 1 - 3 miejsce sprzed 9 lat , autor laxbery, na fotografii trzeciej pięknie widać jeszcze prawdopodobnie stopień bądź wejście do budynku latarników lub samej wieży latarni; fot. 4 model latarni Jastarnia Bór w parku miniatur w Niechorzu rok 2013, fot. Marlena 1666 / wikipedia.org; fot. 5 fragment starej mapy z lokalizacją przystanku kolejowego Bór i lokalizacja latarni na wzniesieniu o wysokości 20,2 m n.p.m. - fot. Darek 205/ Wikimapia.org

Poniżej zdjęcie pozostałości latarni z września 2012 roku, fot. Stanisław J. Szewczak / popiasku.pl

Poniżej kartka pocztowa z rysunkiem i przekrojem latarni Jastarnia Bór oraz archiwalna fotografia obiektu, fot. kartki tpnmm.pl, zdjęcie - aukcyjne

Krótki filmik z wyglądem miejsca można zobaczyć na youtube.com pod adresem: (stan na 2016 rok)

https://www.youtube.com/watch?v=CjhHLy2vcYQ

Jak wyglądała latarnia w czasach świetności? Poniżej kilka starych zdjęć i kartek. Fot. aukcyjne. Dziś trudno cokolwiek z tej budowli doszukać się w terenie. Dla mnie architektonicznie i lokalizacyjne była to jedna z najpiękniejszych latarni. I fakt, że z dala od siedzib ludzkich i piękna budowla.

A co znalazłam ja na miejscu w 2019 roku? To pokażę w trzecim ostatnim odcinku na ten temat.

Fot. główna wpisu Latarnica / czerwiec 2019 - idąc do szczątek latarni prawie cały czas mamy po lewej stronie tory kolejowe Władysławowo-Hel. Na ostatnim etapie wchodzimy w głąb półwyspu od strony otwartego morza.


Wakacje 2019 [23] - Kuźnica

Dziś foto migawki z ostatnich dwóch dni w Kuźnicy w czerwcu 2019 roku. Tak było już po znalezieniu szczątków latarni Jastarnia Bór, która była naszym ostatnim zaplanowanym celem w tamtym roku.

Była we mnie ulga, że się udało i zawsze to dziwne uczucie gdy ma się już za sobą tą pierwszą wizytę w danym miejscu. Już nie będzie etapu gdybania i wyobrażania - jak to wszystko może wyglądać. W głowie istniały już tylko realia i stan faktyczny miejsca gdzie kiedyś latarnia stała.

W ostatnie dni wakacji pogoda trochę się zepsuła. Było wiele ciemnych chmur i silniejszy wiatr. Dobrze, że pogody i dobrego światła do zdjęć starczyło na Bór.

Poniżej kuźniczne pejzaże z plaży nad Dużym Morzem oraz kadry z portu.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [22] - Jastarnia Bór [vol.1]

Dzisiejszy wpis dotyczy poza tym co pojawia się w tytule i jest oczywiste - trzeciej okrąglej rocznicy latarnianej, która przypada w tym roku. A nie jest to zwykły rok bo nie dość, że mamy czas epidemii i tak wiele turystycznych ograniczeń, to jeszcze mamy tyle powodów do świętowania.

Latem w 2019 roku po raz pierwszy - zaopatrzeni od lat w mapę helskich fortyfikacji wydaną przez MOW w Helu - postanowiliśmy dojść pieszo od stacji Hel do ruin czy raczej pozostałości po wysadzeniu w 1939 roku historycznej latarni morskiej Jastarnia Bór.

Cel dnia był jasny i precyzyjny: mapa gotowa, aparat uszykowany, baterie naładowane, komórki z gps gotowe, a do boju miał zachęcać archiwalny wizerunek latarni. Podążyliśmy pierwszym znanym już nam odcinkiem od MOW w Helu - dokładnie tak jak zaczyna się piesza wędrówka do Góry Szwedów - tylko z tą różnicą na początkowym etapie zamiast na wschód ku cyplowi należy skręcić w głąb "kosy" półwyspu. Na fot. 2 jedyny wiadukt półwyspu i przejście pod torami kolejowymi.

A jaką mamy rocznicę w związku z tym nieistniejącym już obiektem, ale jednak takim, którego położenie da się wizualnie na podstawie szczątków zidentyfikować? Otóż rok 2020 to równe 100 lat istnienia polskiej latarni morskiej w Jastarni, bo w roku 1920 polscy urzędnicy oficjalnie przejęli latarnię Jastarnia Bór od niemieckich urzędników. Sama latarnia została zbudowana w roku 1872 roku, a jako działający obiekt nawigacyjny jej historia zakończyła się w roku 1936, kiedy to zdecydowano o wygaszeniu jej optyki. Zadania Boru przejęła nowoczesna wtedy konstrukcja na Górze Szwedów. Sam charakterystyczny i zdobny budynek Jastarni Boru z przylegającą do niego wieżą przetrwał do 1939 roku.

Poniżej w drodze do celu - wokół piękne helskie lasy, bliskość kolei i torów, bardzo pofałdowany teren i ani jednego napotkanego człowieka.

Poniżej: prawie u celu a jednak coś nie tak?

Tak wygląda obecnie (stan na 2019) i skłaniała nas do poszukiwań szczątek latarni myląca lokalizacja podawana jako namiary gps w Google Maps. Z jednej strony nam pasowało, bo była to odkryta polana na wysokiej wydmie idealna pod budowę latarni, z drugiej wokół rzucały się w oczy jakieś murki, cegły - już serce zadrżało ale... Po tylu latach od wysadzenia ten teren powinien być jednak bardziej dziki i porośnięty, bo tam nikt nie chodzi. Coś było nie tak. Nie czuliśmy sukcesu za to mnóstwo wątpliwości. lata temu pamiętałam też jakiś wpis w przestrzeni blogowej i ciemne niewyraźne zdjęcia o widocznych fundamentach. Tamten teren był mocno zarośnięty.

W samą porę skontaktowałam się z Stanisławem Szewczak z portalu Popiasku.pl, bo kojarzyłam, że kiedyś tam osobiście był i coś zaczęłam sobie przypominać, że gdzieś w internecie funkcjonują błędne współrzędne tych ruin. Po krótkiej wymianie zdań miałam się kierować z danymi opublikowanymi na wymienionym wyżej portalu i teraz poszło już w miarę gładko - a co najważniejsze z sukcesem.

Poniżej błędna lokalizacja i właściwa - spora różnica w terenie prawda?

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 18 października 2020

Na październikową niedzielę tryptyk – słoneczne październikowe kadry z początku Polski - Helu. I to wyjątkowo magicznego miejsce. Kto nie był polecam, aby podejść spacerkiem od centrum na tereny dawnego portu wojennego i dalej gdzie od strony zatoki można przy plaży zobaczyć wraki okrętów Wicher II i Grom II. Robią niesamowite wrażenie i ja dopiero całkiem niedawno tam dotarłam i się zachwyciłam.

Kiedy pierwszy raz rzuciłam okiem na te zdjęcia (zwłaszcza drugie) myślałam to jakieś wymarłe miasto z lotu ptaka. Fotografie zrobił niezawodny Biegacz Portowy i mieszkaniec Helu - Grzegorz Elmiś.

Fot. Grzegorz Elmiś / październik 2020


Wakacje 2019 [21] - port w Jastarni

Dwa dni przed końcem letnich wakacji w 2019 roku (kto by pomyślał, że już rok później będzie taki dziwny covidowy czas, i wakacje staną dla wielu pod znakiem zapytania) poszliśmy spacerkiem pieszo z Kuźnicy do Jastarni. Tym razem w planie był port.

Taki spacer Kuźnica-Jastarnia powtarzamy co parę dni co umożliwia za każdym razem skupienie się na innych atrakcjach Jastarni. Poniżej fotorelacja co działo się w porcie tego dnia tj. 26 czerwca 2019 r.

Na początek kutry w porcie, sieci, detale i na sam koniec bonus "nieportowy" - kultowe kino "Żeglarz".

Poniżej kutry, widok na miasto z portu - na ostatniej fotografii (panorama) widać nad linią budynków i drzew lacernę latarni, która stoi od strony otwartego morza.

Fot. Latarnica / 27 czerwca 2019


Kocia strona wakacji 2019 [8]

Dziś w ramach relacji wakacyjnych spotkań z kotami w Kuźnicy w roku 2019 drugi odcinek, którym zawładnie wybitny koci model - Tadeusz vel Stefan.

Tadek to kot czaruś. Potrafi w sobie rozkochać człowieka raz dwa. Uwielbiam się z nim bawić na plaży nad Małym Morzem w porcie Kuźnica. Jest kontaktowy, energiczny, potrafi rozbawić i rozczulić. Do tego przepiękny kolor umaszczenia i pozowanie na medal. Przekupny również bywa choć jak chce to i sam przysmaki z torby skradnie.

Mam tyle udanych zdjęć z tym kotem w plenerach kuźniczych, że obawiam się, iż będę musiała zrobić z nim i trzeci odcinek.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Dawno temu w Helu [10]

Po ponad czterech tygodniach z przyjemnością prezentuję Wam kolejne stare archiwalne fotografie związane z miastem Hel. Dla mnie jako ich odbiorcy to były zupełnie inne czasy, których nawet nie potrafię przełożyć na dzisiejszy Hel.

Wszystkim ceniącym ten cykl i chcącym bardziej pogrążyć temat polecam (póki co dwa tomy - 1 obejmuje lata do 1920 roku, 2 - lata 1920-1938) opracowania Mirosława Kuklika pt. "Typtyk Helski", które są ilustrowane genialnymi i unikalnymi archiwaliami. Poniżej okładki tych opracowań:

A teraz zapraszam już do oglądania archiwalnych fotografii Helu, którego już niema. W tle kadrów można czasami przedwojenną latarnię wypatrzeć.

Fot. ze zbiorów Muzeum Helu / Ryszard Kretkiewicz