Wakacje 2019 [22] - Jastarnia Bór [vol.1]

Dzisiejszy wpis dotyczy poza tym co pojawia się w tytule i jest oczywiste - trzeciej okrąglej rocznicy latarnianej, która przypada w tym roku. A nie jest to zwykły rok bo nie dość, że mamy czas epidemii i tak wiele turystycznych ograniczeń, to jeszcze mamy tyle powodów do świętowania.

Latem w 2019 roku po raz pierwszy - zaopatrzeni od lat w mapę helskich fortyfikacji wydaną przez MOW w Helu - postanowiliśmy dojść pieszo od stacji Hel do ruin czy raczej pozostałości po wysadzeniu w 1939 roku historycznej latarni morskiej Jastarnia Bór.

Cel dnia był jasny i precyzyjny: mapa gotowa, aparat uszykowany, baterie naładowane, komórki z gps gotowe, a do boju miał zachęcać archiwalny wizerunek latarni. Podążyliśmy pierwszym znanym już nam odcinkiem od MOW w Helu - dokładnie tak jak zaczyna się piesza wędrówka do Góry Szwedów - tylko z tą różnicą na początkowym etapie zamiast na wschód ku cyplowi należy skręcić w głąb "kosy" półwyspu. Na fot. 2 jedyny wiadukt półwyspu i przejście pod torami kolejowymi.

A jaką mamy rocznicę w związku z tym nieistniejącym już obiektem, ale jednak takim, którego położenie da się wizualnie na podstawie szczątków zidentyfikować? Otóż rok 2020 to równe 100 lat istnienia polskiej latarni morskiej w Jastarni, bo w roku 1920 polscy urzędnicy oficjalnie przejęli latarnię Jastarnia Bór od niemieckich urzędników. Sama latarnia została zbudowana w roku 1872 roku, a jako działający obiekt nawigacyjny jej historia zakończyła się w roku 1936, kiedy to zdecydowano o wygaszeniu jej optyki. Zadania Boru przejęła nowoczesna wtedy konstrukcja na Górze Szwedów. Sam charakterystyczny i zdobny budynek Jastarni Boru z przylegającą do niego wieżą przetrwał do 1939 roku.

Poniżej w drodze do celu - wokół piękne helskie lasy, bliskość kolei i torów, bardzo pofałdowany teren i ani jednego napotkanego człowieka.

Poniżej: prawie u celu a jednak coś nie tak?

Tak wygląda obecnie (stan na 2019) i skłaniała nas do poszukiwań szczątek latarni myląca lokalizacja podawana jako namiary gps w Google Maps. Z jednej strony nam pasowało, bo była to odkryta polana na wysokiej wydmie idealna pod budowę latarni, z drugiej wokół rzucały się w oczy jakieś murki, cegły - już serce zadrżało ale... Po tylu latach od wysadzenia ten teren powinien być jednak bardziej dziki i porośnięty, bo tam nikt nie chodzi. Coś było nie tak. Nie czuliśmy sukcesu za to mnóstwo wątpliwości. lata temu pamiętałam też jakiś wpis w przestrzeni blogowej i ciemne niewyraźne zdjęcia o widocznych fundamentach. Tamten teren był mocno zarośnięty.

W samą porę skontaktowałam się z Stanisławem Szewczak z portalu Popiasku.pl, bo kojarzyłam, że kiedyś tam osobiście był i coś zaczęłam sobie przypominać, że gdzieś w internecie funkcjonują błędne współrzędne tych ruin. Po krótkiej wymianie zdań miałam się kierować z danymi opublikowanymi na wymienionym wyżej portalu i teraz poszło już w miarę gładko - a co najważniejsze z sukcesem.

Poniżej błędna lokalizacja i właściwa - spora różnica w terenie prawda?

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 18 października 2020

Na październikową niedzielę tryptyk – słoneczne październikowe kadry z początku Polski - Helu. I to wyjątkowo magicznego miejsce. Kto nie był polecam, aby podejść spacerkiem od centrum na tereny dawnego portu wojennego i dalej gdzie od strony zatoki można przy plaży zobaczyć wraki okrętów Wicher II i Grom II. Robią niesamowite wrażenie i ja dopiero całkiem niedawno tam dotarłam i się zachwyciłam.

Kiedy pierwszy raz rzuciłam okiem na te zdjęcia (zwłaszcza drugie) myślałam to jakieś wymarłe miasto z lotu ptaka. Fotografie zrobił niezawodny Biegacz Portowy i mieszkaniec Helu - Grzegorz Elmiś.

Fot. Grzegorz Elmiś / październik 2020


Wakacje 2019 [21] - port w Jastarni

Dwa dni przed końcem letnich wakacji w 2019 roku (kto by pomyślał, że już rok później będzie taki dziwny covidowy czas, i wakacje staną dla wielu pod znakiem zapytania) poszliśmy spacerkiem pieszo z Kuźnicy do Jastarni. Tym razem w planie był port.

Taki spacer Kuźnica-Jastarnia powtarzamy co parę dni co umożliwia za każdym razem skupienie się na innych atrakcjach Jastarni. Poniżej fotorelacja co działo się w porcie tego dnia tj. 26 czerwca 2019 r.

Na początek kutry w porcie, sieci, detale i na sam koniec bonus "nieportowy" - kultowe kino "Żeglarz".

Poniżej kutry, widok na miasto z portu - na ostatniej fotografii (panorama) widać nad linią budynków i drzew lacernę latarni, która stoi od strony otwartego morza.

Fot. Latarnica / 27 czerwca 2019


Kocia strona wakacji 2019 [8]

Dziś w ramach relacji wakacyjnych spotkań z kotami w Kuźnicy w roku 2019 drugi odcinek, którym zawładnie wybitny koci model - Tadeusz vel Stefan.

Tadek to kot czaruś. Potrafi w sobie rozkochać człowieka raz dwa. Uwielbiam się z nim bawić na plaży nad Małym Morzem w porcie Kuźnica. Jest kontaktowy, energiczny, potrafi rozbawić i rozczulić. Do tego przepiękny kolor umaszczenia i pozowanie na medal. Przekupny również bywa choć jak chce to i sam przysmaki z torby skradnie.

Mam tyle udanych zdjęć z tym kotem w plenerach kuźniczych, że obawiam się, iż będę musiała zrobić z nim i trzeci odcinek.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Dawno temu w Helu [10]

Po ponad czterech tygodniach z przyjemnością prezentuję Wam kolejne stare archiwalne fotografie związane z miastem Hel. Dla mnie jako ich odbiorcy to były zupełnie inne czasy, których nawet nie potrafię przełożyć na dzisiejszy Hel.

Wszystkim ceniącym ten cykl i chcącym bardziej pogrążyć temat polecam (póki co dwa tomy - 1 obejmuje lata do 1920 roku, 2 - lata 1920-1938) opracowania Mirosława Kuklika pt. "Typtyk Helski", które są ilustrowane genialnymi i unikalnymi archiwaliami. Poniżej okładki tych opracowań:

A teraz zapraszam już do oglądania archiwalnych fotografii Helu, którego już niema. W tle kadrów można czasami przedwojenną latarnię wypatrzeć.

Fot. ze zbiorów Muzeum Helu / Ryszard Kretkiewicz


Wakacje 2019 [19] - kolejowo vol. 1

Co roku część kadrów wakacyjnych wypełniają klimaty kolejowe. Bo pociągi na Półwyspie Helskim to jeden z nieodłącznych elementów tego odcinka wybrzeża. I jedna z najpiękniejszych tras kolejowych.

Każdemu polecałabym przejażdżkę na odcinku Puck-Hel. I od razu należy znaleźć dobre miejsca przy oknie, bo będą wspaniałe widoku na zatokę i otwarte morze (Władysławowo port i okolice Kuźnicy).

Fot. Latarnica/ czerwiec 2019


30 lat odkąd nie świeci... - Wakacje 2019 [18]

Ten wpis jest zmieszaniem dwóch lat bowiem jego treść dotyczy roku bieżącego czyli 2020 ale zdjęcia pochodzą sprzed roku. To druga okrągła rocznica w tym roku.

W poprzednim wpisie blogowym opisywałam uroczystości związane z 70-tymi urodzinami latarni w Jastarni. O tyle radosna uroczystość, bo latarnia wciąż "pracuje" i rozświetla fragment naszego wybrzeża.

Rok 2020 to także równe 30 lat od wyłączenia latarni morskiej na Górze Szwedów. Jej zniszczona przez czas wieża wciąż stoi na wysokiej wydmie pod Helem, ale latarnia niestety od trzech dekad już nie świeci.

Mimo wszystko jest bardzo popularnym miejscem docelowym spacerów plażą lub lasem miłośników latarni i letników. Miejsce stało się tak rozpoznawalne i popularne że MOW z Helu wytyczyło specjalny szlak do jej "szczątków" i ustawiło przy drodze tablicę informacyjną.

Nie będę ukrywać - przebywając na Półwyspie MUSZĘ ją zawsze odwiedzić. Uwielbiam miejsce jej lokalizacji, przepiękną niemal dziewiczą plażę u jej podnóża, spokój i ciszę okolicy. Sama trasa czy plażą nad brzegiem morza czy lasem jest urokliwa. Ciągle zachwycają te polskie nadmorskie pejzaże.

Idąc na Górę Szwedów zazwyczaj trafiamy w upalną pogodę, ale zdarzały się już burze i ulewne deszcze, które nacierały na półwysep znienacka.

Powstanie nowego obiektu nawigacyjnego i budowę nowej latarni zapowiadano w prasie w latach 30-tych XX wieku.

A skoro latarnia na Górze Szwedów obchodzi rocznicę to warto co nieco o niej przypomnieć. Dokładka data wyłączenia nie jest znana. Wszystkie opracowania podają że zgasła w 1990 roku choć dawni latarnicy z Helu twierdzą, że nie działała już wcześniej lub działała z przerwami bo były z nią ciągle kłopoty.

Latarnicy z Helu mieli ją pod swoją opieką i musieli systematycznie odwiedzać i dozorować. Jako obiekt automatyczny wymagała odwiedzin i sprawdzania jak się mają jej urządzenia bo stojąc na odludzie padała ofiarą kradzieży - czy to kabli i innych metalowych elementów nadających się do skupu złomu.

Najważniejsze fakty nt latarni Góra Szwedów:
– latarnia Góra Szwedów znajduje się w granicach administracyjnych miasta Hel
– została zbudowana na wydmie/wzniesieniu o wysokość 19 m na tzw Górze Szwedów - terenach należących w latach 30-tych do wojska
– obecnie najlepsze dojście do latarni to oznakowana ścieżka od Muzeum Obrony Wybrzeża, można też iść z centrum miasta Hel lub idąc na cypel, schodząc na plażę i idąc brzegiem morza- wysoką wydmę z wieżą latarni nie da się przegapić
– Góra Szwedów znajduje się pomiędzy dwoma latarniami - Helem i Jastarnią; kiedy ją zbudowano wyłączono światło w Jastarni Borze
– w okresie swego działania układ dwóch świateł Helu i Góry Szwedów ułatwiał nocną nawigację wokół półwyspu
– nazwa wzniesienia wzięła się od wydarzenia z XVII wieku kiedy na wysokości tej wydmy osiadł na mieliźnie szwedzki okręt "Christine"
– zanim zbudowano latarnię samo wzniesienie stanowiło atrakcję turystyczną
– decyzja o budowie latarni zapadła w 1931 roku
– miesięcznik "Morze" w 1932 roku pisał, że nowa latarnia zostanie wyposażona w najnowocześniejsze urządzenia techniczne a także sygnalizację podwodną, radiową, akustyczną, nadwodną i świetlną
– budowę latarni ukończono w 1936 roku
– ostatecznie latarnia przybrała formę 17-metrowej stalowej wieży o konstrukcji ażurowej - posadzono ją na solidnym żelbetonowym fundamencie
– z czasem dolną część obudowaną zespawanymi blachami stalowymi aby uniemożliwić osobom postronnym dostęp do wieżī i urządzeń
– od samego początku była obiektem zasilanym prądem elektrycznym
– obsługą latarni zajmowali się latarnicy z Helu
– latarnia była obiektem automatycznym ale wymagała stałych odwiedzin i sprawdzania stanu technicznego np. zimą szyby laterny mogły być zalodzone lub zasypane śniegiem
– tablica rozdzielcza latarni w Helu miała neonówkę, która paliła się w chwili działania optyki Góry Szwedów
– na wieży zamontowany był nautofon - który wydawał dźwięk "T" wg alfabetu Morse'a
– na jesień 1988 roku neonówka odpowiedzialna za działanie Góry Szwedów w latarni Hel nie zapaliła się, latarnik udał się na miejsce zbadać co zaszło, totalna dewastacja latarni przez wandali spowodowała konieczność napraw, latarnia zaświeciła dopiero wiosną, mimo kosztownych napraw z czasem znowu wandale zaatakowali wieżę i zniszczyli soczewki
– w październiku 1990 roku podjęto decyzję o wyłączeniu latarni
– latarnia nie jest póki co uznana za zabytek
– wieża latarni jest zdana na warunki atmosferyczne i od 1990 roku służy jako dzienny znak nawigacyjny i cel wycieczek miłośników latarń
– nautofon kiedyś zainstalowany na wieży jest obecnie odrestaurowanym eksponatem w Muzeum Helu
– rewitalizację obiektu planuje Towarzystwo Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [17] - ostatnie dni w Kuźnicy

Ostatnie dni w Kuźnicy podczas urlopu w 2019 roku przyniosły przepiękną upalną pogodę. Od razu złapałam za aparat i obeszłam Kuźnicę od miejsca zakwaterowania aż po jej najdalej wysuniętą dzielnicę w kierunku Jastarni - Syberię.

Ostatnio odwiedziła te miejsca moja znajoma kociara z Poznania i stwierdziła, że to najładniejsza miejscowość Półwyspu i jak robi zdjęcia nie musi robić żadnych retuszy ani dodawać filtrów bo tam naprawdę są takie cudne kolory przyrody i wody.

To prawda, te niżej prezentowane zdjęcia są zagrywką z aparatu i telefonu i nic je nie retuszowałam. Nie trzeba... tam jest tak naturalnie pięknie. Podejrzewam, że o każdej porze roku można by zrobić w Kuźnicy niezwykłe fotografie.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 13 września 2020

W drugą niedzielę września przepiękne nocne zdjęcie helskiej latarni. A nie jest prosto ją sfotografować o takiej porze. Plusem była na pewno pora roku - lato - i piękne bezchmurne niebo z gwiazdami.

Fot. Tomasz Wieczorek- Fotoklik / 2020


Wakacje 2019 [16] - latarnia w Helu

Jest już tradycją, że podczas wakacji na Półwyspie Helskim odwiedzamy wszystkie latarnie w okolicy - od Rozewia po Hel. Bywa, że porwie nas i do Stilo albo do Gdańska. Ale nie co roku. Natomiast Hel, Jastarnia i Rozewie to jazda obowiązkowa - w tym i miejsca z latarniami zamkniętymi dla turystów (Jastarnia) jak i wyłączonymi (Góra Szwedów) czy tylko miejsce z ruinami (Jastarnia Bór).

Współczesna helska bliza to spacer, któremu się nie oprę. W poprzednie lata pogoda nas nie rozpieszczała na Hel, ale w 2019 roku udało się ją obfotografować w słońcu. To zupełnie inna jakość.

Poniżej latarnia w Helu z 25 czerwca 2019 roku. Mieliśmy szczęście, że tego dnia było pusto i tłumy nie gromadziły się przed wejściem do wieży. Kto by wtedy przypuszczał, że rok później będzie stała zamknięta z powodu epidemii. Bardzo to smutny widok.

Fot. Latarnica


70-te urodziny latarni

Rok 2020 jest znaczący w historii polskiego latarnictwa. Mamy w nim 4 różne powody do świętowania. Dziś chciałabym uczcić pierwszy z nich: 70-lecie istnienia powojennej latarni w Jastarni.

Rok 1950 przyniósł uruchomienie w połowie helskiej kosy (Jastarnia) nowej latarni morskiej. Stanęła ona w miejscu latarni z najkrótszą historią – kratowanej ażurowej konstrukcji z 1938 roku, którą wysadzono już w 1939 roku. Poniżej poprzedniczka obecnej latarni z Jastarni widziana od strony portu.

Fragment fot. ze zbiorów Latarnicy

Obecna latarnia morska w Jastarni stanęła w miejscu swej poprzedniczki – do dziś można oglądać obok jej podstawy śruby kotwiące przedwojenną wieżę (pomalowane współcześnie na żółto). Poniżej miejsce umocowania konstrukcji latarni przedwojennej i tablica z historią latarń jastarnickich na murze latarni.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018

Po wojnie istniała konieczność przywrócenia temu miejscu latarni. Do jej nowoczesnej konstrukcji wykorzystano metalowy walec buczka spod latarni Stilo. Poniżej kolumna buczka spod latarni Stilo - która stała się bazą dla współczesnej latarni.

Fot. 1 - z Archiwum Urzędu Morskiego; fot. 2 fotoexploracje.manifo.com

Poniżej aktualny widok na szczątkową pozostałość - samą przechyloną już podstawę buczka oraz murowaną kolumnę buczka widoczną w lesie z wieży latarni Stilo. Na drugim poziomym zdjęciu wnętrze kolumny. Bystre oko miłośnika latarni i kotów zauważy, że takie samo grafitti z kotem na murowanej ścianie znajduje się również w porcie w Helu.

Fot. Lidia Czuper /30.08.2020

Latarnia w Jastarni jest drugą całkowicie metalową latarnią na naszym wybrzeżu obok trójkolorowej Stilo. Pamiętam ją jeszcze z lat 70-tych XX wieku kiedy przypływałam do Jastarni wodolotami i stateczkami białej floty prosto z Trójmiasta. Była wtedy znacznie mniej osłonięta i idąc na plażę nad otwartym morzem widać było wysoką wydmę, na której stoi. Dziś spacerując alejką wzdłuż torów można śmiało minąć miejsce, gdzie się znajduje, bo po obu stronach rosną gęste krzewy i drzewa.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018

23 sierpnia br w słynnym jastarnickim Kinie Żeglarz z okazji 70-lecia istnienia latarni odbyło się spotkanie z latarnikiem i pisarzem Karolem Kłosem. Miał również miejsce pokaz  legendarnego już film filmu o  społeczności Półwyspu Helskiego pt. „Między dwiema latarniami”. 

Wieczór uświetnił także występ Rybackiej Orkiestry Dętej z Jastarni, która w swoim repertuarze nawiązała między innymi do tradycyjnych pieśni kaszubskich i zagrała Sto lat dla latarni!

 

Fot. z facebookowego profilu kina Żeglarz

Jednym z latarników w Jastarni jest Karol Kłos. Nie tylko pilnuje światła, ale i wydał już kilka powieści, z których „Latarnik” i „Latarniczka” najpełniej i z pierwszej ręki wykorzystują jego wiedzę o tym zawodzie i pracy latarnika w Jastarni. Poniżej moje pierwsze osobiste w cztery oczy spotkanie z Karolem Kłosem na uroczystościach pod latarnią w gdańskim Nowym Porcie w 2013 roku.

Fot. Tomasz Lerczak/ Gdańsk 2013

Jakie dane techniczne ma jedna z najmniejszych latarni?
– wysokość wieży ok 13,5 m
– wysokość światła 22 m n.p.m.
– zasięg światła 15 Mm

Obiekt jest nieudostępniony dla ruchu turystycznego ze względu na swoje niewielkie rozmiary. Informuje o tym wprost tabliczka na płocie posesji z latarnią.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019

Po zmierzchu prace latarni pięknie widać z portu w Jastarni, gdzie jej laterna góruje nad koronami drzew, a światło bardzo mocno rozświetla okolice. Bliskim sąsiadem latarni jest Dom Kuracyjny, z którego najwyższych kondygnacji pięknie widać górną partię latarni. Poniżej współczesna fotografia ukazująca jak widać latarnię z całkiem już innego nowoczesnego Domu Kuracyjnego oraz przedwojenna, gdzie za budynkiem domu zdrojowego widać krótko istniejącą ażurową wieżę poprzedniczki.

Fot. 1 Kasia Foigt, fot. 2 NAC

Latarni życzę wielu kolejnych dziesięcioleci życia i rozświetlania nam tej części wybrzeża ku uciesze miłośników latarń ale i dla bezpieczeństwa ludzi na morzu.


Zdjęcie na niedzielę - 6 września 2020

W pierwszą niedzielę września powspominamy wakacyjne letnie dni. Tu akurat te najpiękniejsze, bo czerwcowe czyli najdłuższe. Nad morzem widno jest jeszcze dłużej niż w miastach. Można do północy siedzieć na plaży i wciąż rozróżniać piasek plaży i morze.

Rok temu ten helski tryptyk powstał w drodze na Górę Szwedów. Wyruszyliśmy na nią wyjątkowo inaczej - bo od współczesnej helskiej bluzy. Jakąkolwiek by drogę nie wybrać zawsze ten spacer jest pełen emocji. Pogoda wreszcie dopisała, bo w poprzenie lata sam Hel często witał nas chmurami i szarym niebem.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Dawno temu w Helu [9]

Po ponad 3 miesiącach przerwy wracam do cyklu helskiego archiwum, bowiem takie zdjęcia trudne zignorować i przepięknie ilustrują historię tego miejsca, jedynego takiego na naszym wybrzeżu.

Poniżej domy z charakterystycznymi kominami wędzarni, port, postająca zabudowa kolonii rybackiej i słynny Kurhaus.

Fot. ze zbiorów Muzeum Helu / Ryszard Kretkiewicz


Kocia strona wakacji 2019 [7]

Dziś w kocim odcinku niezła kuźniczna mieszanka kotów. To były ostatnie dni wakacji. W kadr udało mi się złapać kilku znajomych, nowe okazy i koty portowe.

Poniżej starzy znajomy sąsiedzi: Rudzik, Gapcio i Parkingowy

Tego kota spotkałam tylko raz jednego dnia. Właśnie otworzono na sezon letni 2019 przyczepę z doskonałymi wypiekami i pieczywem regionalnej firmy Konkel. Pojawił się od razu i wypatrywał i węszył co tam dobrego jest. Stąd nadałam mu imię Piekarz.

Porciaki to koty bez imion. Nie odróżniam ich poza Czarną (kotka z nagrzanego dachu) i Krawacikiem (najpiękniejsze kocie złote oczy Kuźnicy). Najczęściej są prawie całe czarne. Kręcą się u nasady falochronów portowych i w przy szopkach z rybackimi narzędziami nad zatoką.

Płotek to też koci sąsiad. Uwielbia siedzieć na płocie dzielącym dwie posesje, choć zdarza się że do boju wkracza mało ruchliwa - ale jak już to całkiem energiczna - Pani Bułeczka i wtedy Płotek zmyka przepędzony. Pani Bułeczka mieszka naprzeciwko niego i ma go na oku.

A ten kotuś zwany Leżakiem (nie widziałam go żadnego roku, aby stał na łapkach) - bo zawsze wyleguje się w trawie przy zaparkowanych autach na jednej z posesji przy ulicy Żeglarskiej. Jest bardzo płochliwy stąd nie można mu zrobić dobrych zdjęć. Ale ta płochliwość objawia się tym, że najwyżej przesunie się pod stojące najbliżej auto. Leżak ceni relaks i jest miłośnikiem spania na słońcu. Nawet w upalny dzień.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [15] - port w Jastarni i Góra Lubek

W drugim tygodniu urlopu na Półwyspie Helskim po wizycie w jastarnieńskiej latarni wracając do Kuźnicy wpadliśmy na chwilę do portu aby pooglądać świecące się główki wejściowe w porcie. Widać je już było z poziomu laterny, ale co innego być znacznie bliżej i uchwycić ten moment.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019

Dzienna już wyprawa (a raczej lekki spacer choć kiedyś jak szliśmy tam po raz pierwszy miałam wrażenie że to daleko i trudne strome podejście) następnego dnia z Kuźnicy to dotarcie do Góry Lubek pod tą kaszubską wsią.

Warto tam pójść bo z samej górki przepiękny widok na Bałtyk i pustą plażę. Po drodze urokliwy sosnowy las, po prawej wody Zatoki Puckiej, po lewej morze, tuż tuż tory kolejowe tak niesamowicie pachnące w upalny letni dzień. Zapachy i doznania słuchowe (szum fal, wiatru, stukot kół pociągu) to kwintesencja wakacji.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 23 sierpnia 2020

W przedostatnią niedzielę sierpnia przenosimy się na zazwyczaj upalne wydmy pod Helem, gdzie stoją pozostałości latarni Góra Szwedów. Jak stali czytelnicy wiedzą, to jedno z moich ukochanych miejsc na Półwyspie Helskim.

Podczas wakacji 2020 wyjątkowo pogoda w dniu odwiedzin tej okolicy nie dopisała i zlał nas deszcz. To się zdarza naprawdę rzadko. Ale o tej wyprawie wpis dopiero się pojawi.

Fot. Tomasz Lerczak / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [14] - z wizytą w latarni

Pomału staje się to miłą tradycją, że co kilka lat podczas urlopu na półwyspie, udaję się na kawę/herbatę do jastarniańskiego latarnika na jego nocną zmianę, aby z laterny obserwować kończący się letni dzień i zachodzące słońce uciekające za wody Bałtyku.

Jeśli w danym dniu pogoda sprzyja (cóż nie mam za bardzo wpływu na harmonogram zmian pracy latarnika i mogę się jedynie dostosować) to jest szansa na przepiękny spekzlak barw.

Z laterny jastarnenskiej blizy cudnie widać nie tylko zachody słońca ale i panoramę miejscowości i cały basen portowy ze światłami na główkach wejściowych.

Spotkanie z latarnikiem to nie tylko okazja do rozmów o specyfice pracy, latarniach tego regionu ale i długie dysputy o książkach, bowiem Karol Kłos poza swymi obowiązkami flizowego pisze książki. Ma na swoim koncie już kilka powieści. Szczególnie polecałabym "latarnika" i "Latarniczkę" bo to w końcu najbliższa nam tematyka, ale mnie urzekła również historia "Kota Amadeusa w Sopocie".

Poniżej okładki jego książek, fot. z profilu facebookowego Karola

W czerwcu 2019 roku pogoda na spotkanie w latarni bardzo się udała. To był piękny letni wieczór i przygodowa zrobiła spektakl barwny w klasycznym nadbałtyckim zachodzie słońca. Do tego chwila ekscytacji i oczekiwania aż włączy się automatycznie optyka latarni, no i samo przebywanie wewnątrz dawnej kolumny buczka spod Stilo oraz wejście na poziom górnego tarasu to zawsze są ogromne emocje i szybsze bicie serca.

Poniżej fotorelacja z tego pobytu:

Fot. Latarnica / czerwiec 2019, ostatnia fotografia: Tomasz Lerczak / czerwiec 2019


Wakacje 2019 - aneks do vol. 12 - Kurhaus

Przed wakacjami w czerwcu wrzuciłam wpis pokazujący piękną makietę helskiego Kurhausu, którą można podziwiać w jednej z sal Muzeum Helu.

Wcześniej wielokrotnie spotykałam się w publikacjach elektronicznych i drukowanych w papierze, że historycy i miłośnicy Helu ubolewają, iż nie zachowały się zdjęcia wnętrz tego popularnego obiektu.

Zupełnie się nie spodziewałam, że moje archiwum wkrótce wzbogaci się o dwie fotografie, które pokazują odrobinę czym był ten budynek.

Poniżej na fot. 1 przepiękne ujęcie kurhausu z ciągiem zabudowanych werand z dużymi oknami, które miały chronić letników przed trudnymi warunkami atmosferycznymi. Fot. ze zbiorów Ryszarda Kretkiewicza / Muzeum Helu

Na fot. 2 i 3 zdobyczne unikalne fotografie wnętrz. Wprawdzie dotyczą tylko pomieszczeń gastronomicznych - prawdopodobnie kawiarnia - ale dobre już i to. W tle fotografii 3 reklama o treści Książęce Tyskie Piwa. Jak widać piwa zawsze latem cieszyły się popularnością wczasowiczów. Może objawią się i kolejne zdjęcia wnętrz. Obie fotografie dostałam od p. Władysława Szarskiego z Muzeum Obrony Wybrzeża. Jak sam napisał:

fot. 2 - [...] znalazłem fotkę wnętrza kurhausu! Co prawda, to tylko kawiarnia, ale zawsze coś!

fot. 3 - weranda i Juliusz Żuławski

Jak wiadomo, w słynnym helskim domu zdrojowym z noclegu korzystał też nasz pisarz Stefan Żeromski. Nie mam co prawda - jak dotąd żadnych zdjęć z nim związanych, a pokazujących jednocześnie ten obiekt (może są w archiwum rodzinnym), ale miłośnicy jego twórczości zapewne kojarzą to znane ujęcie pisarza przy helskich sosnach z roku 1922. Jest ono ciekawe i klimatyczne, więc dodaję je na sam koniec.

Na stronie Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Stefana Żeromskiego w Helu możemy przeczytać:

[...] Był pisarzem wyjątkowo bacznie obserwującym rzeczywistość. Swoją bogatą twórczością potwierdził zaangażowanie w sprawy narodowe i społeczne. Jako pierwszy z naszych pisarzy zwrócił uwagę narodu polskiego w stronę morza. Półwysep Helski i jego okolice były inspiracją i tematem wielu dzieł Stefana Żeromskiego. 

Podczas ostatnich, najbardziej dojrzałych i twórczych lat swojego życia spędził pięć letnich sezonów nad polskim morzem. W tym czasie utrwalił na kartach swoich książek dzieje i piękno pomorskiej ziemi. Helski "Kurhaus" z charakterystycznymi wieżyczkami i łazienkami do kąpieli leczniczych położony niegdyś na samym cyplu (późniejsza willa Polonia) był świadkiem wizyt Żeromskiego w Helu. To tu na pięterku miał on swój pokój. 

Ech chciałoby się zobaczyć ten pokoik na pięterku. Albo poznać jego dokładny opis. A w "międzymorzu" możemy przeczytać:

[...] Z potężnego pnia sosny, skoro tylko wydostał się z zaspy piaszczystej na zachodnim przylądku, wyrastają tuż przyziemne konary. Wystrzelają równolegle do ziemi, albo z góry w pałąk wygięte kierują się ku niej. Ścielą się grubymi ramiony o kolorze miodu żółtego po miale zszarzałym i do zimnej powierzchni się tulą.

Poniżej wspaniałe ujęcie budynku od strony zatoki, widać detale, balkony, rolety w oknach, słynną wieżyczkę i na pierwszym planie plażowiczów, fot. aukcyjna

Fot. główna wpisu - Latarnica / czerwiec 2019.


Zdjęcie na niedzielę - 28 czerwca 2020

To ostatnie takie widoki plaży kuźnicznej. Dlaczego? Od tego roku inaczej ją zapamiętam, bo przeciwdziałając ubywaniu plaż teraz już w Kuźnicy, podobnie jak kiedyś w Chałupach, mamy paliki wbite w morze.

Dlatego ta fotografia ma znaczenie. Już tak nie będzie. A to dla mnie kwintesencja tego miejsca i esencja wspomnień. Ciekawe jak odbiorę nowy "wizerunek" plaży w wejściu nr 33.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 21 czerwca 2020

Co może lepiej oddać wakacyjny klimat niż zdjęcie z upalnego przedpołudnia podczas wakacji na Półwyspie Helskim w 2019 roku?

Ta fotografia została zrobiona w Kuźnicy na wysokości jej części zwanej Syberią. Oj był wtedy skwar i na takie same klimaty podczas urlopu liczę i w tym roku.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019