Ex Libris z latarnią morską [3]

Niestety Ex librisów związanych z naszymi latarniami morskimi jest tak mało (przynajmniej ja na nie nie trafiam), że ten cykl pojawia się rzadko. Ostatnio pisałam o nich w 2018 roku. Ale na początku tego roku przypadkiem natrafiłam na ten dziś prezentowany.

Chciałabym dziś dołączyć do tego cyklu Ex Libris autorstwa pani Danuty Dońskiej-Marciniak opublikowany w roku 1962, a przygotowany dla Witolda Tubielewicza. W sieci znalazłam tylko jedno źródło pokazujące go i nie jest zbyt dobrej jakości, ale zasługuje aby o nim wspomnieć. Motyw wykorzystuje tzw gdyńską latarenkę. Jest to jedna z dwóch wież z portu Gdynia - główki wejściowe do portu, które zostały zbudowane wraz z powstającym nowoczesnym nowym portem nad Bałtykiem.

Oryginał Ex Librisu znajduje się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Toruniu. Jest wykonana techniką drzeworytu, wielkość rzeczywista 10,7 x cm.

Poniżej Ex Libris, fot. Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa

Motyw tego Ex Librisu pokazuje gdyńską latarenkę, którą dla porównania przypomnę w kilku ujęciach (archiwalnych i współczesnych).

Fot. główna wpisu frag. ilustracji do artykułu z "Gazety Gdańskiej" nr 300 z 1 stycznia 1931 r.


Ze starej prasy [71]

Dziś trochę temat "nieprasowy" ale wydawniczy i jednak z prasą powiązany. Przepiękne zdjęcie główek portowych (latarenek) portu Gdynia znalazło się w kalendarzu na rok 1933 wydanym przez Ligę Morską i Kolonialną.

Co to ma wspólnego z prasą? Otóż organizacja ta wydawała od 1924 roku miesięcznik "Morze" znany wszystkim miłośnikom żeglugi, latarnictwa i wybrzeża.

Liga Morska i Kolonialna była organizacją społeczną założoną w roku 1918 pod nazwą Stow. Pracowników na polu Rozwoju Żeglugi „Bandera Polska”, od 1919 Tow. „Liga Żeglugi Polskiej”, 1924–30 Liga Mor. i Rzeczna, od 1930 Liga Morska i Kolonialna.

Popularyzowała zagadnienia morskie i wychowanie morskie młodzieży; wydawała „Morze”; propagowała ekspansję kolonialną w Afryce.

Liczby robią wrażenie! W 1939 roku liczyła ok. 990 tys. członków. Niestety z powodu sytuacji w Europie w 1939 roku zaprzestała działalności. Reaktywowała się już w 1944 roku pod nazwą Liga Morska, by ulec likwidacji w 1953 roku.

Ciekawe czy ktoś z was ma w domu jakiś archiwalny przedwojenny kalendarz wydany przez Ligę.

Fot. aukcyjne


Zdjęcie na niedzielę - 20 października 2019

Dawno nie było w tym cyklu fotografii Kasi Foigt, która przepięknie uwiecznia na zdjęciach nasze wybrzeże. Dlatego dziś skoczymy do jesiennej Gdyni i popatrzymy na główkę portową ze światłem i wpływający prom.

Więcej zdjęć Kasi na facebooku na https://www.facebook.com/Kasia-Foigt-Fotografia-Nadmorska-536794559730583/

Fot. Kasia Foigt / Gdynia 2019


Gdynia zimą [2]

Poniżej kolejna odsłona fotogalerii zimowej Gdyni. Tym razem spacer ze Skweru Kościuszki - przez port jachtowy - ku plaży i Muzeum Miasta Gdyni.

Mróz był tego dnia delikatny, na plaży sporo spacerowiczów. Choć z pewnością więcej miejscowych niż przyjezdnych.

Na koniec aneks gastronomiczny. Jak wspominałam we wpisie numer 1 nie mogłam się obejść bez wizyty w przyplażowym lokalu o nazwie "F.Minga" położonym przy Bulwarze Nadmorskim.

Genialny widok z sali już jest wart wejścia do środka. Tym razem była to krótka przerwa, jedynie na długość kawy i szklanicy grzanego wina, które w taką aurę jest antidotum na całe zimno.

Za to dłuższym przystankiem była wizyta w kawiarni znanej gdyńskiej cukierni z tradycjami "Delicje". Mieści się ona przy ulicy 10 Lutego 27 i została uruchomiona w 1979 roku. Cukiernia "Delicje" zasłynęła z tego, że od początku produkowała wyroby tylko z surowców naturalnych, a jej wyroby zyskały miano najlepszych w Trójmieście, a czasem i jednej z najlepszych w Polsce.

Odkąd - ku wielkiej mojej rozpaczy - zlikwidowano Cafe "Monika" przy ulicy Świętojańskiej 32 (obecnie drogeria sieci "Hebe") chętnie pijam kawę i kosztuję ciasta lub desery właśnie w "Delicjach". Mam nadzieję, że ten lokal przetrwa jeszcze wiele lat. Swym wystrojem jest troszeczkę reliktem epoki minionej, ale akurat to mi się tutaj podoba. A ciasta i desery mają wybitne.

Poniżej gdyńska kawiarnia "Delicja" czyli specyficzny wystrój, coś miłego i smacznego dla podniebienia oraz widok z okna.

Fot. Latarnica/styczeń 2019.


Gdynia zimą [1]

W ubiegłym tygodniu pokazałam Wam trochę zimowych zdjęć z krótkiego pobytu w Gdańsku. Nie byłabym sobą, gdybym przy takiej okazji nie wpadła na chwilę do miasta z morza i marzeń - Gdyni.

Miałam plan odwiedzenia sklepiku w Muzeum Miasta Gdyni na stronie internetowej wypatrzyłam kilka książek do przejrzenia. A skoro gmach muzeum to trzeba przejść się także na Skwer Kościuszki, plażę i Bulwar Nadmorski. A przy plaży zimową porą koniecznie przerwa na grzaniec i popatrzenie na wody zatoki.

To wszystko mi się ziściło. Był spacer, była tawerna, była stara cukiernia "Delicje", był sklepik i dwa książkowe zakupy, z których jeden (o kocie Antonim) już nawet zrecenzowałam tutaj. A przy każdej niemal okazji zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia. Przecież tak rzadko tu jestem, nie mogłam marnować ani minuty.

Poniżej zimowa Gdynia.

For. Latarnica / styczeń 2019.


Zdjęcie na niedzielę - 16 września 2018

W połowie września powspominajmy wciąż lato. Tak uroczo ujęła na fotografii główkę wejściową gdyńskiego portu Ania.

Takie widoki na latarenki pochodzące z czasów budowy portu Gdynia w latach 20-tych XX wieku ma się tylko podczas rejsów promami płynącymi z  Gdyni np. do Skandynawii.

Tym razem był to rejs promem Stena Line do szwedzkiego Karlskrone.

Fot. Anna Dykban / sierpień 2018


Ze starej prasy [50]

Tak się czasami ze starą prasą ma, że jedyny interesujący materiał zdjęciowy pojawiał się jedynie na okładce. Ale czasami ta okładka ma taką wagę ilustracyjną, że nie potrzeba już nic więcej. Uważam, że kwietniowy numer "Morza" z 1934 roku swoją szatą zewnętrzną wynagradza brak zdjęć latarni w środku tego wydania.

Wprawdzie obiekt z okładki to nie typowa latarnia morska, ale główki falochronów w porcie gdyńskim stanowią przepiękne nawiązanie architektoniczne do dobrych projektów wież latarni morskich.

Poniżej urokliwa okładka tego wydania "Morza", a dalej dla przypomnienia unikalne, znalezione w sieci, zdjęcie z budowy tych główek w okresie powstawania nowoczesnego portu w Gdyni oraz widok współczesny, prezentowany już 5 lat temu tutaj na Latarnicy.


Ze starej prasy [47]

Dziś w cyklu stara prasa - informacja na podstawie aukcji na jednym z portali. Stąd znaki wodne na zdjęciach, bowiem nie jestem posiadaczką tego numeru prezentowanej gazety.

W numerze 39 z 1932 roku w "ILUSTRACJI POLSKIEJ" mamy zdjęcia z Gdyni  dotyczące NAJNOWOCZEŚNIEJSZEJ STACJI SYGNALIZACYJNEJ MGŁOWEJ (artykuł + wykres charakterystyki sygnałów) + 2 x foto: widok ogólny stacji / nadajnik i tablica obsługi radiolatarni.

Poniżej okładka:

Poniżej dwa zdjęcia, opis pod drugim podaje: Stacja sygnałowa mgłowa w Gdyni na falochronie węglowym. A - syrena wahadłowa, B - radiolatarnia, C - buczek.


Wakacje na START!

Drodzy Czytelnicy!

Minęła połowa czerwca i nadeszła dla mnie ta najmilsza chwila, kiedy udało mi się przetrwać kolejny rok i udać na zasłużony odpoczynek. To był bardzo ciężki i wyczerpujący rok pod względem zawodowym jak i prywatnym. Ale minął i pora na zatrzymanie i zachłyśnięcie się pięknem naszego wybrzeża.

Oglaszam przerwę wakacyjną i do spotkania za parę tygodni.

Fot. Tomasz Lerczak

Fot. główna wpisu pexels.com


Zdjęcie na niedzielę - 14 maja 2017

Dziś przenieśmy się do wiosny 2012 roku. Wtedy to po raz kolejny pokonałam pieszo ulubioną ścieżkę w Trójmieście z Gdyni do Orłowa.

Na fotografii widać zabudowania gdyńskie w okolicy Skweru Kościuszki widziane przez budzącą się do życia roślinność z trasy wzdłuż wybrzeża w kierunku Orłowa.

Fot. Tomasz Lerczak / 2012


Styczniowe Orłowo [3]

Dziś ostatnie foto wspomnienie ze styczniowego pobytu w Gdyni Orłowo.

Fot. Latarnica, archiwalne ujęcia pomnika Błogosławieństwo morza z interenetu.


Styczniowe Orłowo [2]

Dziś chciałabym wrócić do tej cudownej styczniowej soboty, kiedy pod koniec stycznia br. odwiedziłam ukochane gdyńskie Orłowo. Nie dość, że bez zmarznięcia mogłam pospacerować to po raz pierwszy odwiedziłam na posiłek tamtejszą tawernę przy plaży  i byłam mile zaskoczona! Zdecydowanie polecam. Bardzo sympatyczne miejsce pod względem wystroju i wyśmienita kuchnia.

Fot. Latarnica/2017


Muzeum Emigracji - Gdynia

W dniach 27-29 stycznia br. przebywałam w Trójmieście. Będąc jeszcze w domu zaplanowałam sobie, że podczas pobytu w Gdyni odwiedzę Muzeum Emigracji w dawnym Dworcu Morskim.

Dworzec został wzniesiony w dwudziestoleciu międzywojennym i jest perełką modernistycznej architektury. Nie byłam pewna czy jest tak naprawdę czym wypełnić tak pokaźny gmach w kontekście emigracji prezentowanej na przestrzeni XIX-XXI wieku. Ale pobyt w muzeum mile mnie zaskoczył. Ekspozycja jest bardzo ciekawa i bogata.

Zdecydowanie warto udać się do tej części Gdyni (polecam pieszy spacer od stacji SKM Gdynia Stocznia - ok. 20 minut) i zobaczyć co i jak zgromadzono w muzeum. Na zwiedzanie najlepiej poświęcić 2-3 godziny i naprawdę jest się co uwijać, aby w tym czasie dokładnie pooglądać i poczytać wszystko co umieszczono w kolejnych salach.

Warto przed wejściem zabytkowymi schodami na poziom +1 , gdzie zaprezentowano m.in.  na fotografiach poszczególne etapy remontu dworca w kontekście przygotowania go pod placówkę muzealną  - wzmocnić się kofeiną w sympatycznej Cafe Bistro na parterze. Zwiedzać można samodzielnie lub z przewodnikiem wolontariuszem. Tak o wystawie stałej można przeczytać na stronie muzeum:

[...] Zapraszamy do zwiedzania wystawy stałej, która przybliża dzieje emigracji z ziem polskich od wieku XIX do czasów współczesnych. Opowiada o Polakach, którzy wyjeżdżali w różnych czasach, z różnorodnych powodów, do rozmaitych miejsc na świecie. Jej narracja prowadzi zwiedzających od Wielkiej Emigracji, przez rewolucję przemysłową, masowe wyjazdy do Ameryki, życie w brazylijskiej dżungli, społeczność Chicago, dramatyczne ludzkie losy w czasie i po II wojnie światowej, trudne lata PRL-u, aż po najnowszą historię – po wstąpieniu przez Polskę do Unii Europejskiej. Ekspozycja pozwala poczuć i zrozumieć z czym wiązał się wyjazd, pokazuje jak wyglądała morska podróż pasażerów III klasy od zaokrętowania, przez oceaniczny rejs – zarówno na, jak i pod pokładem, po procedurę imigracyjną na słynnej Wyspie Ellis w USA. Wśród wielu atrakcji goście Muzeum znajdą kilkumetrową, multimedialną instalację globu, poświęconą polskiej obecności na świecie, czy projekt Batory w budowie – w ramach którego powstaje największa na świecie makieta statku pasażerskiego.

Więcej informacji i zdjęć na stronie http://www.polska1.pl/pl//%22%20target=/%22_blank/%22%3ETUTAJ

Zdecydowanie polecam jako punkt obowiązkowy podczas pobytu w Gdyni! Poniżej (fot. 1) stary most mijany  idąc od stacji SKM Gdynia Stocznia w kierunku terenów portowych i muzeum.

Nie byłabym sobą gdybym wyszła z placówki muzealnej bez wypatrzenia czegoś w tematach mnie interesujących. Więc do domu wróciłam z - poza biletami wstępu - kartkami pocztowymi z krynicką latarnią i z kotami.

Fot. Latarnica / 2017


Ze starej prasy [37]

Po długiej przerwie wracam do cyklu Ze starej prasy. Miesięcznik "Morze" w pierwszym numerze w 1967 roku opublikował na okładce zdjęcie laterenki Westerplatte czyli wschodniej główki wejściowej w gdańskim porcie.

W całym numerze nie ma już żadnej innej treści na temat latarni morskich, ale ta okładka jest bardzo interesująca. Chodzi mi o specyficzne pomalowanie wieży latarni. Przecież wszyscy pamiętamy, że w ostatnich latach przed rozbiórką (a i również teraz nowa wieża) jest koloru jednolitego - czerwonego.

Prasa ze zbiorów Latarnicy.


Ze starej prasy [33]

W dzisiejszym cyklu przeglądu starej prasy latarniana perełka z "Kurjera Warszawskiego" (jego niedzielnego dodatku ilustrowanego). Rzadkość, bo pokazuje nieistniającą już latarnię morską w Gdyni Oksywie.

Zdjęcia i notka o postępach budowy i rozwoju gdyńskiego portu ukazały się 7 kwietnia 1928 roku.

Gazeta ze zbiorów prywatnych Latarnicy


Ze starej prasy [29]

Po kilku miesiącach przerwy wracam do wpisu z cyklu "Ze starej prasy". W tym miesiącu udało mi się nabyć na portalu aukcyjnym czasopismo "Światowid" z interesującym latarnianym artykułem. Jest to numer 17 (402) z kwietnia 1932 roku.

Opublikowano w nim artykuł Alfreda Świerkosza pt. "Polska posiada najsilniejszą latarnię morską w Europie". Przypomnę, że Alfred Świerkosz uchodzi za twórcę tzw. legendy nt Żeromskiego i jego pomieszkiwania w rozewskiej blizie. Twórcę w tym sensie, że jeździł i przeprowadzał rozmowy z latarnikiem Leonem Wzorkiem i potem publikował na temat pobytu pisarza na Rozewiu artykuły w prasie ogólnopolskiej.

W tym numerze "Światowida" napisał o latarni Rozewskiej jako znaku nawigacyjnym o najsilniejszej optyce w Europie jak na swoje czasy. Poniżej kilka ujęć czasopisma: okładka, strona z artykułem i zbliżenia na zdjęcia.

Prasa: ze zbiorów Latarnicy.


Zdjęcie na niedzielę [23]

Dodatek Ilustrowany do dziennika "Życie Warszawy" z 31 lipca 1960 roku uraczył mnie bardzo ładnym dużym zdjęciem na okładce. Przedstawia ono główkę wejściową do gdyńskiego portu.

orma architektoniczna tych portowych główek jest chyba na naszym wybrzeżu najbliższa typowym latarniom morskim właśnie w Gdyni. Zdjęcie zaprezentowano z okazji III Ogólnopolskiej Wystawy Fotografiki Marynistycznej.

Autorem tego zdjęcia jest J. Uklejewski - fotoreporter CAF. Został on wyróżniony I nagrodą za wszystkie eksponowane na wystawie prace. Tytuł zdjęcia: "Wejście do portu gdyńskiego".

Poniżej nagrodzona fotografia.

Prasa ze zbiorów Latarnicy.


Ze starej prasy [22]

Dziś w cyklu ze starą prasą chciałabym wam pokazać przedwojenny numer czasopisma "Młody Zawodowiec". Była to prasa wydawana w Warszawie z przeznaczeniem dla uczniów szkół zawodowych, ogólnokształcących i szkół powszechnych.

W 27 numerze z 17 marca 1936 roku ukazał się artykuł  inż. A. Pauly zatytułowany "Latarnie morskie". Ilustrują go zdjęcia latarni morskiej w Helu (z okresu gdy przedwojenna bliza pomalowana była w poziome pasy) oraz jednej główki wejściowej portu w Gdyni, która ma postać latarni morskiej oraz rysunek z 4 różnymi typami latarń.

Prasa ze zbiorów Latarnicy.