Ten wypad był spontaniczny i nieplanowany. Spadł na mnie nagle, ale nie oparlam mu się. Obawiałam się tylko pogody, bo sobota miała być pochmurna, a każde pierwszy raz widziane miasto – najlepiej jednak odkrywać w słońcu. I wbrew prognozom sobota obudziała się ze wstającym słońcem i tak było już cały dzień. Żeby było przyjemniej (każdy kto czyta tego bloga wie ze kocham pociągi) wyprawa była składem Intercity w obie strony, a sama podróż trawajca z Poznania godzinkę z kawałkiem w ogóle nie męczy. Za to nie spodziewałam się, że poznam miasto, które totalnie mnie zachwyci a konkretne odwiedzane miejsca przywodziły skojarzenia z Pragą, Puckiem, Darłówkiem i Ustką. Tak, tak aż takie morskie skojarzenia. Bowiem woda odgrywa w mieście Bydgoszcz dużą rolę a płynąca Brda i jej nabrzeża to urocze miejsca, na samej rzece spory ruch: jednostki wycieczkowe, rowery wodne, pontony, motorówki. Do tego wspaniała architektura, klimatyczne urliczki, zadbana zieleń, dobrze wykonane rewitalizacje starych budynków.
Poniżej pierwsza fotorelacja z majowej sobory nad Brdą.
Fot. Latarmica / 9 maja Bydgoszcz


















