Zdjęcie na niedzielę - 18 sierpnia 2019

W tą niedzielę chciałabym się z wami podzielić przepięknym i bardzo nietypowym (bo od strony plaży) zdjęciem latarni morskiej w Gąskach.

W sezonie letnim trudno przy tej latarni zrobić dobrą fotografię, bowiem jej najbliższe otoczenie to stragany, place zabaw, mała gastronomia. Plaża pozwala uchwycić całe jej piękno.

Fotografia pochodzi sprzed roku. Dziękuję Autorce za pozwolenie wykorzystania tej fotografii na Latarnicy.

Fot. Jolanta Kopowska / sierpień 2018


Widoki z podróży [33]

W lipcu dotarły do mnie drogą mailową wspaniałe fotografia latarniowca. To rzadki dziś widok na morskich akwenach i w portach. Jest jeszcze parę wciąż będących na służbie. Czy ten sfotografowany do nich należy? Nie mam pojęcia.

Losy latarniowców są obecnie różne. Albo przestają być używane, albo stają się miejscową atrakcją jako kawiarnia, albo niszczeją w dokach portowych jak ten duński - idący na dno przy gdańskiej stoczni, o którym kiedyś na Latarnicy już pisałam.

Marzena Józefczyk podczas jednej ze swoich licznych podróży (tym razem był to powrót znad Morza Białego) wypatrzyła przy nabrzeżu w porcie w Królewcu latarniowiec "Irbenskij". Niestety w ogromnej przestrzeni internetu nie natrafiam na jakąkolwiek wzmiankę o historii tego latarniowca.

Więcej fantastycznych zdjęć autorki na profilu fotograficznym "Pstrykowisko" na facebooku : https://www.facebook.com/Pstrykowisko/

Poniżej jego sylwetka.

Fot. Marzena Józefczyk - Królewiec / czerwiec 2019.


Zdjęcie na niedzielę - 11 sierpnia 2019

W drugą niedzielę sierpnia zaglądamy w okolice latarni morskiej Stilo (koło Osetnika). Fotografia została wykonana z drona.

Więcej fantastycznych zdjęć autora na facebooku: https://www.facebook.com/CiapDron/?__tn__=%2Cd%2CP-R&eid=ARCc-ohrAZrN8AWOZMRsNxi4JMSgHf8we_xPdUp6yxtUVgDSc1zakCL2Tevj5tbRgh0jbZ9X_zq7W8YC

Fot. Ciap-dron / lipiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 4 sierpnia 2019

Pierwszą niedzielę sierpnia chciałabym uświetnić obrazkiem już z tegorocznych wakacji w Kuźnicy. Dla mnie ten kadr jest idealny. Nie technicznie, ale motywem.

Bo co my tutaj widzimy? Jest Zatoka Pucka, na dalekim planie w tle łódka, poza tym molo z kuźnicznej mariny i wolno bytujący kot. Ode mnie otrzymał imię Pomykacz i spotykamy się już kolejny rok.

Pomykacz jest zadbany, dobrzd odkarmiony. Dbają o to panie z informacji turystycznej w Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019.


Widoki z podróży [31] - Dania

Wracamy dziś do podróży po nadbałtyckich latarniach Czytelnika mojej strony latarnianej na facebooku. Dziś chciałabym zatrzymać się przy duńskiej latarni Stevns Klint.

Stevns Klint - Dania

Poniżej panorama sfotografowana spod latarni Stevns Klint

Fot. Łukasz Łapanowski / 2019 [2x]

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– po pierwszej latarni z 1818 roku pozostał w tym miejscu jedynie fragment wkomponowany teraz do domu latarnika (fot.) - dom biały, dach laterny zielonkawy
– obecna latarnia została zbudowana w 1878 roku
– obiekt aktywny
– wysokość światła 64 m n.p.m.
– wysokość wieży 26 m
– biała okrągła wieża z zielonkawą laterną
– dom latarników to małe muzeum, oferuje również prace plastyczne lokalnych artystów
– muzeum otwarte codziennie (bezpłatnie)
– wieża otwarta dla turystów
– nie ma personelu obsługi ruchu turystycznego ale przy wyjściu można wrzucić opłatę /datek do skarbonki

Poniżej wkomponowana w dom latarników część pierwszej latarni, fot. leuchtutm-welt.net i Danish Maritime 

Poniżej dwa ujęćia lotnicze - marinas.com

Poniżej Street View oraz zdjęcie satelitarne z Google Maps

Poniżej stara kartka pocztowa z leuchttirm-welt.net


Wakacje 2018 [14] - helskie wraki

Po zwiedzeniu falochronu wschodniego dawnego portu wojennego przespacerowałam się rok temu do tzw. helskich wraków.

Trzeba spory kawałek przejść pieszo, ale warto. Poniżej mapka z zaznaczonym falochronem wschodnim i miejsce spoczynku wraków.

Fot. Google Maps

A co to są za wraki? W wodach zatoki spoczywają ORP Wicher II i ORP Grom II. Są to okręty z lat 50. XX wieku. Zostały one wydzierżawione przez polską Marynarką Wojenną.

Po zakończeniu służby, kadłuby dwóch powojennych niszczycieli zostały zatopione w pobliżu helskiego portu. Dziś widać je doskonale choć ich stan pozostawia wiele do życzenia. Warunki atmosferyczne i wodne robią swoje.

Zanim dojdziemy na małą dziką plażę od strony zatoki trzeba przejść przez tory kolejowe.

Fot. Latarnica / 2018

A potem już tylko ku linii brzegowej i do wraków. Tereny te wyglądają tak:

Fot. Latarnica / 2018

Natomiast wraki z bliska - tyle na ile się da podejść czy złapać obiektywem - prezentują się na rok 2018 jak na zdjęciach poniżej.

Fot. Latarnica / 2018


Wakacje 2018 [13] - nie ma wakacji bez Szwedzkiej Górki vol. 1

W cyklu blogowym relacji z wakacji 2018 powielam tytuł stworzony we wpisach powakacyjnych z 2017 roku. Niechaj już zostanie taka mała tradycja. Bo cała prawda tkwi w tym krótkim stwierdzeniu - "nie ma wakacji bez Szwedzkiej Górki!".

Choćby nie wiem jaka była pogoda w trakcie tych 2 tygodni na Półwyspie Helskim jeden - ewentualnie dwa dni - muszę poświęcić na pobyt na tej wysokiej wydmie pod Helem.

Do Latarni wiodą co najmniej trzy drogi - alby wyruszy się od MOW i uda w las w kierunku morza, albo z centrum Helu czy spod latarni wzdłuż wybrzeża przez las, albo przez kładki cypla i dalej plażą w kierunku Juraty.

Rok temu po raz kolejny spacer miał miejsce przez ścieżkę idącą początkowo koło płotu terenu MOW. A potem idzie się już oznakowań szlaku. Bo trasa na Górę Szwedów ma swój szlak. A na prawie ostatnim odcinku trafia się jeszcze przy drodze na tablicę z opisem obiektu i mapką.

Poniżej kilkanaście fotografii z tej miłej sercu wycieczki na historyczną wydmę. Nie każdy bowiem kojarzy, że tam w XVII wieku miała miejsce morska potyczka ze Szwedami - wszystko poszło o galeon "Christine" który wszedł na mieliznę pod Helem.

Poniżej fotorelacja z czerwcowego spaceru na Górę Szwedów.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Kocia strona wakacji 2018 [9]

I choć w kolejce czekają na swoją prezentację koty z tegorocznego pobytu nad morzem wciąż ma do pokazania mruczących przyjaciół z 2018 roku.

Dziś również pozostajemy w Kuźnicy. Chciałabym Wam pokazać dwa kocury. Jednego z nich ponownie spotkałam w tym roku. Drugiego niestety nie. Jeden bytował na stacji PKP Kuźnica, drugi pomieszkuje prawie po sąsiedzku w stosunku do naszej kwatery.

Kotem peronowym był Jajcarz. Imię dostał nie od swego charakteru i żartowania ale faktu, że był kotem niekastrowanym i hojnie obdarzonym przez naturę.

Jajcarz to taki kocur, który podobnie jak kiedyś peronowy Zdenek, wiele już przeżył i niejedną ostrą walkę stoczył. Wszystko to odbija się na jgo marnej posturze i wyglądzie - ma liczne rany i zadrapania i jest mocno szczupły.

Kocur nie był ufny, ale głód robił swoje. Zazwyczaj odczekał aż się oddalę i szybko wcinał co tylko dostał. Ale po którymś juz spotkaniu pozwalał mi dość blisko podejść. Obecność innych kotów go nie zniechęcała. Raczej je przeganiał lub odsuwał się w cień.

Jego rewirem zdecydowanie była stacja i najbliższa okolica torów. Tam go zastawałam i tam się odnajdywał. Oto Jajcarz.

Kocim sąsiadem, mieszkającym po stronie zatoki, jest natomiast Arnold (vel Terminator). Imię otrzymał po kocie z poznańskiego schroniska, który go bardzo przypominał. Kocur może odstraszać wyglądem, ale nic bardziej mylnego. To nie jest typ zabijaki i agresora do ludzi.

Jak widać po fotografiach nie jest w najlepszej kondycji zdrowotnej. Podejrzewam też, że wiekowo jest całkiem kocim seniorem, ale może ten wygląd tak myli. Doskonale radzi sobie żyjąc w kocim stadzie (na tej samej posesji mamy też Rudzika, Gapcia czy Sąsiadkę).

Arnolda bardzo lubię. Początkowo jest nieufny, ale potem całkiem odważnie podchodzi do człowieka. jedzonko chętnie wcina i lubi delikatne drapanie po głowie. Pięknie wtedy pomrukuje.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Wakacje 2018 [12] - port wojenny

Rok temu podczas letniego urlopu po raz pierwszy odwiedziłam dawny port wojskowy i dotarłam to miejsca spoczynku słynnych, często fotografowanych, helskich wraków.

W tym roku nie powtarzałam tej wycieczki. Może za rok sprawdzę czy coś się zmieniło. Trochę było za gorąco na tą trasę choć  nie powstrzymało mnie to przed szaleństwem corocznego dotarcia do Góry Szwedów. W tym przypadku pogoda nie ma znaczenia. Muszę tam być i tyle.

Spacer rozpoczęłam od sfotografowania tak charakterystycznego betonowego pirsu w porcie (falochron wschodni prostopadły do lądu) ,na końcu którego znajduje się znany ze zdjęć z internetu kot - grafitti z dopiskiem "Hej przyjacielu co robisz na Helu?"

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Zdjęcie na niedzielę - 21 lipca 2019

Dziś przenosimy się na nasze wybrzeże zachodnie. Tuż przy granicy leży popularne miasto kuracyjne i turystyczne - Świnoujście.

Świnoujśćie słynie z bardzo wysokiej latarni morskiej. Ale jednym z najbardziej znanych obiektów jest charakterystyczny biały "wiatrak". To stawa nawigacyjna usytuowana na głowicy falochronu zachodniego. Jej nazwa to Stawa Młyny.

Na fotografii poniżej prom Unity Line w kanale portowym - już po minięciu wiatraka.

Fot. Artur Żyto / czerwiec 2019


Widoki z podróży [30]- Szwecja

Dziś dla odmiany przeskakujemy w tym cyklu na północ. Ostatnio byliśmy oglądać latarnie na Korfu, a teraz Szwecja. Fotografię ze swojej wyprawy podesłał do mnie Czytelnik latarnianego fan page'u z facebooka. Odwiedził jeszcze kilka innych (Szwecja i Niemcy) i pojawią się one również tutaj. Na początek ciekawa konstrukcja latarni Sandhammaren.

Fot. Łukasz Łapanowski / 2019

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– zbudowana 1862 (projektował ją znany budowniczy Gustav von Heidenstam)
– obiekt aktywny
– wysokość światła 31 m n.p.m.
– wysokość wieży 29,5 m
– żeliwna wieża o konstrukcji szkieletowej
– w użyciu oryginalna soczewka Fresnela
– wieża pomalowana na czerwono
– niedaleko dostępny jest parking przydrożny
– wieża zamknięta dla turystów
– położona jest na rozległym obszarze wydm i lasów morskich

Poniżej plan tej latarni (fot. z strony latarnie.com.pl) oraz sylwetka budowniczego latarń Gustava von Heidenstam, fot. wikipedia.org

Poniżej archiwalne fotografie z 1891 roku, fot. wikipedia.org

Poniżej fotografia współczesna latarni i jej optyka, fot. archiwalna (1891 rok) i współczesna, fot. wikipedia.org [4x]


Wakacje 2018 [11] - będąc na przylądku

10 odcinek cyklu zakończyliśmy na pieszym spacerze z Władysławowa na Przylądek Rozewie. Ostatnie fotografie ukazywały oznakowanie tego miejsca na tzw opasce betonowej u stóp przylądka nad otwartym morzem.

Dziś jesteśmy kawałek wyżej. Wspięliśmy się niemal górską ścieżką pokonując zakręty i strome drewniane schody. A co czeka na strudzonego wędrowca na wysokim zadrzewionym klifie? Dwie rozewskie blizy! I cały atrakcyjny teren blizarium.

Poniżej sylwetki obu latarń (stan na czerwiec 2018) oraz ich najbliższe otoczenie. Skwerek przed latarnią Rozewie I jest popularnym miejscem turystycznym. Tam znajdują się też drogowskazy z odległościami w kilometrach do kilku innych naszych latarń.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Zdjęcie na niedzielę - 14 lipca 2019

Dziś w cyklu niedzielnym pierwsze zdjęcie (poza projektem Kuźnica AD 2019) z tegorocznych wakacji na Półwyspie Helskim. Bohaterem portowej fotki jest kot Pomykacz z kuźnicznej mariny.

Za jakiś czas wrzucę jego więcej zdjęć, bo mimo swej płochliwości pozował jak urodzony model (za sowitą opłatą chrupek oczywiście i drobiowych przysmaków).

Takie połączenie tematu jak wody zatoki, nadmorskie kamienie częściowo pokryte roślinnością i kot wypatrujący ofiary (pewnie rybki) - to perfekcyjny kadr wakacyjny. Do tego pora wieczorna, pomału zachodzące słońce. Uwielbiam tą fotografię.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Kocia strona wakacji 2018 [8]

Absolutnie nie mogę rozpocząć wrzucać tutaj wpisy z kociego lata AD 2019 skoro jeszcze trochę zostało do pokazania z ubiegłego roku. Mogę już teraz uprzedzić, że tegoroczny czerwiec naprawdę darzył mi kotami. To było pod tym względem hojne lato w Kuźnicy.

Ale na razie wracam wspomnieniami do czerwca 2018. To już ósmy odcinek tej serii, a nie pokazałam wam tak ważnych dla mnie kotowatych jak Szyszka czy Salomon. To nie byle jacy koci znajomi, bowiem spotkałam ich w 2018 roku po raz kolejny. Zatem popatrzcie na nich, bo pierwsze wzmianki opublikowałam o nich już w 2017 roku w podobnym powakacyjnym cyklu.

Szyszka - koteczka ze stacji PKP Kuźnica. Ma gdzieś w pobliżu swój domek (ja obstawiałam domki w stylu miejskich działek rekreacyjnych za torami po stronie otwartego morza), ale głowy nie dam, że tak jest. Lata wcześniej kręciła się po prostu bliżej budynku stacji i cały czas spędzała przy przejściu na perony i pobliskich krzewach. W 2018 roku kręciła się po dalszych peronach i znikała na działkach za torami.

Szyszunia jest przecudnej urody szylkretką o przewspaniałym ufnym charakterze. Barankuje, tryka i wywala brzusia na zawołanie. Do tego pomrukuje i depta w miejscu z podekscytowania, gdy dotyka ją ludzka dłoń.

Potrafiła mi towarzyszyć w oczekiwaniu na pociąg póki nie wjeżdżał na stację. Nigdy nie potrafiła się zdecydować czy chce akurat jeść czy skorzystać z obecności człowieka i miziania futra. Najczęściej kończyło się jednym i drugim z małymi przerwami.

Salomon mieszka od lat w domu przy wejściu nr 33 na kuźniczną plażę. Jest to tzw. wejście główne bowiem w sezonie na tym odcinku plaży jest ona strzeżona przez ratowników (ach te malownicze, jakże fotogeniczne niebieskie domki!).

Salomon to starszy już kot. Dystyngowany, powolny, nigdzie się nie spieszący. Ma najpiękniejsze kocie futro jakie widziałam. Chodzi mi nie o umaszczenie ale jego jakość. Takiego blasku i miękkości czerni jeszcze nie doświadczyłam gdzie indziej. Myślę, że to zasługa rybek, bowiem jego pan (słyszałam jak miejscowi mówią o nim Zbyszek) ma na plaży łódkę i łowi świeże rybki.

Na pewno Salomonowi się z tego powodu nieźle darzy. A to przekłada się na jakość futra. Kocur nie lubi się mocno oddalać od domu. Kręci się czasami w przejściu i przechodzi przez tory kolejowe siadając w wejściu na plażę czy na ścieżce wzdłuż wydm. Czasami siedzi na daszku przybudówki. Nie jest zbyt ufny. I dość trudno go dobrze sfotografować. Te zdjęcia poniżej to prawdziwy sukces.

Imię otrzymał od salomonowej mądrości. Jako kocur starszy powinien jej mieć już całkiem sporo. Przypomina mi również bohatera wspaniałej opowieści książkowej "Salomon. Kot, który leczył dusze" Sheili Jeffries.

Fot. Latarnica / 2018.


Widoki z podróży [29]

W pierwszym wakacyjnym odcinku cyklu Widoki z podróży przeniesiemy się na słoneczne greckie Korfu. To jedna z górzystych Wysp Jońskich.

Fotografie latarni, które dziś zaprezentuję, dostałam dzięki czujnemu oku mojej niezastąpionej koleżanki Adrianny. Udało jej się wypatrzeć malowniczo położoną latarnię morską.

W spisie latarń funkcjonuje ona pod nazwą Sidero, Kerkyra, Korfu i znajduje się w stolicy o nazwie Korfu. Poniżej maleńka latarnia Sidero Light.

Poniżej dwie stawy nawigacyjne na falochronach portowych - Korfu

Poniżej kot z mariny portu - klasztor Vlacherna

Fot. Adrianna Jeleń-Tomasik / czerwiec 2019 [8x]

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– latarnia zbudowana w 1828 roku
– obiekt aktywny nawigacyjnie
– wysokość światła 78 m n.p.m.
– wysokość wieży 8 m
– budulec wieży stanowi kamień, na planie okręgu
– wieża latarni posadowiona na kamiennym jednopiętrowym budynku
– latarnia nie jest otynkowana, dach laterny w kolorze zielonym
– obiekt jest bardzo zaniedbany i grozi mu popadnięcie w ruinę
– latarnia została zbudowana przez Brytyjczyków
– stoi na wschodnim krańcu miasta w miejscu Kérkyra w weneckiej cytadeli, która przetrwała powtarzające się oblężenia Turków
– pod latarnię można podejść
– wieża zamknięta

Poniżej stara historyczna kartka pocztowa z tą latarnią, fot. leuchtturm-welt.net

Poniżej widok satelitarny z Google Maps oraz Street View z Google Maps

Poniżej dwie fotografie z flickr.com ukazujące zły stan obiektu (z 2009 i 2013 roku)


Zdjęcie na niedzielę - 7 lipca 2019

W pierwszą niedzielę lipca typowo letni obrazek. Na zdjęciu widzimy zachód słońca nad naszym pięknym Bałtykiem obserwowany z górnej galerii (tarasu) latarni morskiej Stilo. Fotografia powstała w sierpniu ubiegłego roku.

Autor zdjęcia jest adminem grupy facebookowej o nazwie "Bałtyk W Obiektywie". Serdecznie zapraszam miłośników tego akwenu do dołączenia i dzielenia się swoimi fotografiami znad morza. A grupę można znaleźć pod adresem: https://www.facebook.com/groups/817602101727643/

Fot. Michał Poniatowski / 2018.


Latarnia z kalendarza - lipiec 2019

Pierwszy wakacyjny miesiąc prezentuje w kalendarzu latarnię z duńskiej wyspy Rømø. To wyspa na Morzu Północnym. Obiekt ze zdjęcia w spisie latarń funkcjonuje jako latarnia List Ost. Wyspę Rømø zamieszkuje tylko ok. 600 osób. Wyspa należy do Archipelagu Wysp Fryzyjskich.

Poniżej karta z lipca:

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– obiekt aktywny
– zbudowany w 1858 roku
– wysokość światła 22 m n.p.m.
– światło białe, czerwone lub zielone - w zależności od kierunku świecenia
– wieża żeliwna o wysokości 13 m
– malowanie w poziome pasy
– laterna czerwona
– w laternie soczewka Fresnela
– wieża zamknięta
– latarnia położona na samej plaży blisko morza

Poniżej 3 ujęcia lotnicze, fot. marinas.com

Poniżej widok satelitarny, fot. Google Maps

Poniżej stara kartka pocztowa z tą latarnią, fot. leuchtturm-welt.net


Projekt Kuźnica 2019

Jak co roku w trakcie urlopu na Półwyspie Helskim planuję realizację cyklu fotograficznego tzw. Projektu Kuźnica.

Projekt Kuźnica 2019 zakładał fotografowanie codziennie o mniej więcej tej samej porze (w realu było to między godziną 7 a 9) fragmentu plaży w kierunku zachodnim. W kadrze znajdowało się zawsze morze i domek ratowników w Kuźnicy.

Zestawienie zdjęć z okresu 15-29 czerwca pozwala przyjrzeć się kształtowaniu pogody na przestrzeni 15 kolejnych dni. W tym roku nie mogę złego słowa powiedzieć o pogodzie. Przez cały pobyt było bardzo gorąco i słonecznie.

Krótki deszcz przejściowy dopadł mnie w dwa dni, ale po nim zaraz wyszło słońce. Padało też w dwie noce, ale o poranku nawet nie czuło się tego nocnego opadu.

Jednym słowem czerwiec na Półwyspie Helskim darzy letnią aurą i najkrótszymi nocami. A jak było każdego ranka? Sami popatrzcie. Fotografie są wstawione wg daty tj od 15 czerwca do 29 czerwca br.

Fot. Latarnica / Kuźnica, czerwiec 2019


Te trudne powroty...

12 miesięcy oczekiwania, robienia planów, marzenia... I nadchodzi ten moment wyjazdu. Wielkie nadzieje i wielkie emocje.

A potem po 15 dniach chwila powrotu. Jakże trudna, jak bolesna. Ale jestem. Wakacje letnie AD 2019 za mną. To już historia. Wszystko co ważne zostało na zdjęciach. Licznych jak zwykle zdjęciach.

Plany zrealizowane w 100%. W tym jeden bezsprzeczny sukces. Wreszcie dotarłam do ruin przedwojennej latarni Jastarnia Bór. Na sam koniec wakacji. Ale się udało, mimo trudności i błędnych danych powielanych w internecie. Ale o tym będzie szczegółowo w osobnym wpisie.

Póki co, jak zawsze coś nowego przywiozłam do domowej biblioteczki. I muszę się teraz ogarnąć, posegregować zdjęcia zebrać myśli. Nie jest łatwo. Ponownie muszę bazować przez 11,5 miesięcy na marzeniach i wspomnieniach.

Poniżej nowe nabytki z urlopu na Półwyspie Helskim: 3 książki i prasa: czerwcowe Wysokie Obcasy z artykułem "Latarniczki".


Przerwa urlopowa

I nadszedł ten dzień, nadszedł miesiąc czerwiec, który dla mnie jest czasem odpoczynku. Pojechałam na północ ładować baterie. Szukam ciszy, spokoju, zatrzymania.

Wrócę na blog w II połowie miesiąca, a póki co zachęcam do oglądania i czytania wpisów archiwalnych i śledzenia migawek nadmorskich na moim facebooku.

Będę pstrykać foty, co by starczyło na kolejny rok rozmów z Wami. Mam nadzieję, że wrócę z interesującymi historiami do opowiedzenia.