Wakacje 2019 [19] - kolejowo vol. 1

Co roku część kadrów wakacyjnych wypełniają klimaty kolejowe. Bo pociągi na Półwyspie Helskim to jeden z nieodłącznych elementów tego odcinka wybrzeża. I jedna z najpiękniejszych tras kolejowych.

Każdemu polecałabym przejażdżkę na odcinku Puck-Hel. I od razu należy znaleźć dobre miejsca przy oknie, bo będą wspaniałe widoku na zatokę i otwarte morze (Władysławowo port i okolice Kuźnicy).

Fot. Latarnica/ czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 27 września 2020

Dziś genialne nocne zdjęcie pstryknięte w Słowińskim Parku Narodowym. Przedstawia latarnię morską w Czołpinie i morze gwiazd na nocnym letnim niebie. Typowy letni obraz z polskiego wybrzeża, który może zobaczyć na żywo niewiele osób, bo latarnia jest na odludziu na terenie parku i w nocy chodzenie nie wskazane.

Fot. Pe Wu/ The_story_of_nature / 2020


Widoki z podróży [56]

Dziś w cyklu podróżniczym Czytelników tego bloga miejsce, w którym nie byłam już wiele lat. W międzyczasie zdążono przy wsparciu dotacji unijnych zbudować w dawnej osadzie latarników (obiekty z XIX wieku) muzeum latarnictwa tej części wybrzeża. A o tej placówce zrobię osobny wpis, a dziś skupmy się na urokliwej latarni w Czołpinie.

Latarnia w Czołpinie zagrała co najmniej w dwóch filmach ("Zakochani" z 1999 roku w reż. Piotra Wereśniaka, gdzie Cezary Pazura zagrał latarnika oraz "Kloss - podwójna stawka" - z 2011 roku - powrót do Hansa Klossa po ponad 40 latach).

Jest przepięknie położonym obiektem bowiem znajduje się na terenie Słowińskiego Parku narodowego więc Adama ścieżka do latarni to wspaniały spacer w pięknych okolicznościach przyrody. Do tego strome podejście pod górę na wysoką wydmę i zapach lasu sosnowego wokół, a przy wietrzej pogodzie szum morza daleko w tle.

Dzisiejsza galeria pokazuje stan obiektu na lato 2020 roku. Latarnię uruchomiono po kilku latach budowy w 1875 roku. Wieża liczy 25,2 m wysokości, zasięg światła 21 Mm a wysokość światła aż 75 m n.p.m. ze względu na wysokość wydmy.

Fot. Lidia Czuper / 30 sierpnia 2020


Zdjęcie na niedzielę - 20 września 2020

Dziś w fotograficznym cyklu niedzielnym - latarniane archiwalia. Dostałam skan tego zdjęcia mailem z informacją, że fotografię wykonał Bronisław Gontarczyk, budowniczy BGK w Warszawie. 

Na zdjęciu oczywiście przedwojenna helska latarnia. Fotografia z pewnością z lat 1931-1939, bowiem wtedy ta latarnia miała elewację w poziome pasy.

Poza tym urzeka mnie wakacyjny i letni nastrój tego zdjęcia. Łąki wokół, spokój, cisza i ani jednego człowieka w kadrze. Mimo, że w tych latach również była atrakcją turystyczną i mogli do wieży wejść letnicy.


30 lat odkąd nie świeci... - Wakacje 2019 [18]

Ten wpis jest zmieszaniem dwóch lat bowiem jego treść dotyczy roku bieżącego czyli 2020 ale zdjęcia pochodzą sprzed roku. To druga okrągła rocznica w tym roku.

W poprzednim wpisie blogowym opisywałam uroczystości związane z 70-tymi urodzinami latarni w Jastarni. O tyle radosna uroczystość, bo latarnia wciąż "pracuje" i rozświetla fragment naszego wybrzeża.

Rok 2020 to także równe 30 lat od wyłączenia latarni morskiej na Górze Szwedów. Jej zniszczona przez czas wieża wciąż stoi na wysokiej wydmie pod Helem, ale latarnia niestety od trzech dekad już nie świeci.

Mimo wszystko jest bardzo popularnym miejscem docelowym spacerów plażą lub lasem miłośników latarni i letników. Miejsce stało się tak rozpoznawalne i popularne że MOW z Helu wytyczyło specjalny szlak do jej "szczątków" i ustawiło przy drodze tablicę informacyjną.

Nie będę ukrywać - przebywając na Półwyspie MUSZĘ ją zawsze odwiedzić. Uwielbiam miejsce jej lokalizacji, przepiękną niemal dziewiczą plażę u jej podnóża, spokój i ciszę okolicy. Sama trasa czy plażą nad brzegiem morza czy lasem jest urokliwa. Ciągle zachwycają te polskie nadmorskie pejzaże.

Idąc na Górę Szwedów zazwyczaj trafiamy w upalną pogodę, ale zdarzały się już burze i ulewne deszcze, które nacierały na półwysep znienacka.

Powstanie nowego obiektu nawigacyjnego i budowę nowej latarni zapowiadano w prasie w latach 30-tych XX wieku.

A skoro latarnia na Górze Szwedów obchodzi rocznicę to warto co nieco o niej przypomnieć. Dokładka data wyłączenia nie jest znana. Wszystkie opracowania podają że zgasła w 1990 roku choć dawni latarnicy z Helu twierdzą, że nie działała już wcześniej lub działała z przerwami bo były z nią ciągle kłopoty.

Latarnicy z Helu mieli ją pod swoją opieką i musieli systematycznie odwiedzać i dozorować. Jako obiekt automatyczny wymagała odwiedzin i sprawdzania jak się mają jej urządzenia bo stojąc na odludzie padała ofiarą kradzieży - czy to kabli i innych metalowych elementów nadających się do skupu złomu.

Najważniejsze fakty nt latarni Góra Szwedów:
– latarnia Góra Szwedów znajduje się w granicach administracyjnych miasta Hel
– została zbudowana na wydmie/wzniesieniu o wysokość 19 m na tzw Górze Szwedów - terenach należących w latach 30-tych do wojska
– obecnie najlepsze dojście do latarni to oznakowana ścieżka od Muzeum Obrony Wybrzeża, można też iść z centrum miasta Hel lub idąc na cypel, schodząc na plażę i idąc brzegiem morza- wysoką wydmę z wieżą latarni nie da się przegapić
– Góra Szwedów znajduje się pomiędzy dwoma latarniami - Helem i Jastarnią; kiedy ją zbudowano wyłączono światło w Jastarni Borze
– w okresie swego działania układ dwóch świateł Helu i Góry Szwedów ułatwiał nocną nawigację wokół półwyspu
– nazwa wzniesienia wzięła się od wydarzenia z XVII wieku kiedy na wysokości tej wydmy osiadł na mieliźnie szwedzki okręt "Christine"
– zanim zbudowano latarnię samo wzniesienie stanowiło atrakcję turystyczną
– decyzja o budowie latarni zapadła w 1931 roku
– miesięcznik "Morze" w 1932 roku pisał, że nowa latarnia zostanie wyposażona w najnowocześniejsze urządzenia techniczne a także sygnalizację podwodną, radiową, akustyczną, nadwodną i świetlną
– budowę latarni ukończono w 1936 roku
– ostatecznie latarnia przybrała formę 17-metrowej stalowej wieży o konstrukcji ażurowej - posadzono ją na solidnym żelbetonowym fundamencie
– z czasem dolną część obudowaną zespawanymi blachami stalowymi aby uniemożliwić osobom postronnym dostęp do wieżī i urządzeń
– od samego początku była obiektem zasilanym prądem elektrycznym
– obsługą latarni zajmowali się latarnicy z Helu
– latarnia była obiektem automatycznym ale wymagała stałych odwiedzin i sprawdzania stanu technicznego np. zimą szyby laterny mogły być zalodzone lub zasypane śniegiem
– tablica rozdzielcza latarni w Helu miała neonówkę, która paliła się w chwili działania optyki Góry Szwedów
– na wieży zamontowany był nautofon - który wydawał dźwięk "T" wg alfabetu Morse'a
– na jesień 1988 roku neonówka odpowiedzialna za działanie Góry Szwedów w latarni Hel nie zapaliła się, latarnik udał się na miejsce zbadać co zaszło, totalna dewastacja latarni przez wandali spowodowała konieczność napraw, latarnia zaświeciła dopiero wiosną, mimo kosztownych napraw z czasem znowu wandale zaatakowali wieżę i zniszczyli soczewki
– w październiku 1990 roku podjęto decyzję o wyłączeniu latarni
– latarnia nie jest póki co uznana za zabytek
– wieża latarni jest zdana na warunki atmosferyczne i od 1990 roku służy jako dzienny znak nawigacyjny i cel wycieczek miłośników latarń
– nautofon kiedyś zainstalowany na wieży jest obecnie odrestaurowanym eksponatem w Muzeum Helu
– rewitalizację obiektu planuje Towarzystwo Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Widoki z podróży [55]

W poprzednim tygodniu pokazałam moje zdjęcia wykonane przy latarni morskiej Hel w wakacje 2019 roku. Nie przewidziałby nikt, że prawie cały sezon letni AD 2020 latarnia Hel będzie zamknięta dla turystów. Pod koniec sierpnia udało się jednak ją otworzyć dla miłośników takich obiektów i ma być czynna dla zwiedzających do końca września.

Prezentowane dziś zdjęcia są najbardziej aktualną relacją ze stanu tego obiektu - bo pochodzą z tego miesiąca. Na początek wnętrze wieży z charakterystycznym żółtym malowaniem poręczy.

Poniżej widok z okien i poziomu tarasu oraz serce latarni - optyka.

Poniżej tablice u podnóża latarni oraz grób latarnika Maya.

Poniżej latarnia z zewnątrz - charakterystyczna wieża na planie ośmiokąta w kolorze czerwonym.

Fot. Lidia Czuper / 6 września 2020


Wakacje 2019 [17] - ostatnie dni w Kuźnicy

Ostatnie dni w Kuźnicy podczas urlopu w 2019 roku przyniosły przepiękną upalną pogodę. Od razu złapałam za aparat i obeszłam Kuźnicę od miejsca zakwaterowania aż po jej najdalej wysuniętą dzielnicę w kierunku Jastarni - Syberię.

Ostatnio odwiedziła te miejsca moja znajoma kociara z Poznania i stwierdziła, że to najładniejsza miejscowość Półwyspu i jak robi zdjęcia nie musi robić żadnych retuszy ani dodawać filtrów bo tam naprawdę są takie cudne kolory przyrody i wody.

To prawda, te niżej prezentowane zdjęcia są zagrywką z aparatu i telefonu i nic je nie retuszowałam. Nie trzeba... tam jest tak naturalnie pięknie. Podejrzewam, że o każdej porze roku można by zrobić w Kuźnicy niezwykłe fotografie.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Zdjęcie na niedzielę - 13 września 2020

W drugą niedzielę września przepiękne nocne zdjęcie helskiej latarni. A nie jest prosto ją sfotografować o takiej porze. Plusem była na pewno pora roku - lato - i piękne bezchmurne niebo z gwiazdami.

Fot. Tomasz Wieczorek- Fotoklik / 2020


Wakacje 2019 [16] - latarnia w Helu

Jest już tradycją, że podczas wakacji na Półwyspie Helskim odwiedzamy wszystkie latarnie w okolicy - od Rozewia po Hel. Bywa, że porwie nas i do Stilo albo do Gdańska. Ale nie co roku. Natomiast Hel, Jastarnia i Rozewie to jazda obowiązkowa - w tym i miejsca z latarniami zamkniętymi dla turystów (Jastarnia) jak i wyłączonymi (Góra Szwedów) czy tylko miejsce z ruinami (Jastarnia Bór).

Współczesna helska bliza to spacer, któremu się nie oprę. W poprzednie lata pogoda nas nie rozpieszczała na Hel, ale w 2019 roku udało się ją obfotografować w słońcu. To zupełnie inna jakość.

Poniżej latarnia w Helu z 25 czerwca 2019 roku. Mieliśmy szczęście, że tego dnia było pusto i tłumy nie gromadziły się przed wejściem do wieży. Kto by wtedy przypuszczał, że rok później będzie stała zamknięta z powodu epidemii. Bardzo to smutny widok.

Fot. Latarnica


Widoki z podróży [54]

Nikt z nas co roku nie jest w stanie zobaczyć wielu latarń morskich i sprawdzić co się zmienia w ich otoczeniu i samych obiektach nawigacyjnych.

Dzięki takim miłośnikom latarń jak Lidia bywam na bieżąco z tym co dzieje się w latarniach. Lidia ma szczęście mieszkać na co dzień na wybrzeżu przez co łatwiej i bliżej jej do tego, by często monitorować jak mają się nasze strażniczki wybrzeża.

W tym roku zasypała mnie fotografiami z wypraw i będzie je sukcesywnie wrzucać do tego cyklu. Bardzo dziękuję za takie zasilenie fotografiami, ale i przez to relacjami jak wyglądają teraz tereny przy wielu latarniach.

Dziś relacja z letniego pobytu w Darłówku - 8 sierpnia br.

Fot. Lidia Czuper / 8 sierpnia 2020


70-te urodziny latarni

Rok 2020 jest znaczący w historii polskiego latarnictwa. Mamy w nim 4 różne powody do świętowania. Dziś chciałabym uczcić pierwszy z nich: 70-lecie istnienia powojennej latarni w Jastarni.

Rok 1950 przyniósł uruchomienie w połowie helskiej kosy (Jastarnia) nowej latarni morskiej. Stanęła ona w miejscu latarni z najkrótszą historią – kratowanej ażurowej konstrukcji z 1938 roku, którą wysadzono już w 1939 roku. Poniżej poprzedniczka obecnej latarni z Jastarni widziana od strony portu.

Fragment fot. ze zbiorów Latarnicy

Obecna latarnia morska w Jastarni stanęła w miejscu swej poprzedniczki – do dziś można oglądać obok jej podstawy śruby kotwiące przedwojenną wieżę (pomalowane współcześnie na żółto). Poniżej miejsce umocowania konstrukcji latarni przedwojennej i tablica z historią latarń jastarnickich na murze latarni.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018

Po wojnie istniała konieczność przywrócenia temu miejscu latarni. Do jej nowoczesnej konstrukcji wykorzystano metalowy walec buczka spod latarni Stilo. Poniżej kolumna buczka spod latarni Stilo - która stała się bazą dla współczesnej latarni.

Fot. 1 - z Archiwum Urzędu Morskiego; fot. 2 fotoexploracje.manifo.com

Poniżej aktualny widok na szczątkową pozostałość - samą przechyloną już podstawę buczka oraz murowaną kolumnę buczka widoczną w lesie z wieży latarni Stilo. Na drugim poziomym zdjęciu wnętrze kolumny. Bystre oko miłośnika latarni i kotów zauważy, że takie samo grafitti z kotem na murowanej ścianie znajduje się również w porcie w Helu.

Fot. Lidia Czuper /30.08.2020

Latarnia w Jastarni jest drugą całkowicie metalową latarnią na naszym wybrzeżu obok trójkolorowej Stilo. Pamiętam ją jeszcze z lat 70-tych XX wieku kiedy przypływałam do Jastarni wodolotami i stateczkami białej floty prosto z Trójmiasta. Była wtedy znacznie mniej osłonięta i idąc na plażę nad otwartym morzem widać było wysoką wydmę, na której stoi. Dziś spacerując alejką wzdłuż torów można śmiało minąć miejsce, gdzie się znajduje, bo po obu stronach rosną gęste krzewy i drzewa.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018

23 sierpnia br w słynnym jastarnickim Kinie Żeglarz z okazji 70-lecia istnienia latarni odbyło się spotkanie z latarnikiem i pisarzem Karolem Kłosem. Miał również miejsce pokaz  legendarnego już film filmu o  społeczności Półwyspu Helskiego pt. „Między dwiema latarniami”. 

Wieczór uświetnił także występ Rybackiej Orkiestry Dętej z Jastarni, która w swoim repertuarze nawiązała między innymi do tradycyjnych pieśni kaszubskich i zagrała Sto lat dla latarni!

 

Fot. z facebookowego profilu kina Żeglarz

Jednym z latarników w Jastarni jest Karol Kłos. Nie tylko pilnuje światła, ale i wydał już kilka powieści, z których „Latarnik” i „Latarniczka” najpełniej i z pierwszej ręki wykorzystują jego wiedzę o tym zawodzie i pracy latarnika w Jastarni. Poniżej moje pierwsze osobiste w cztery oczy spotkanie z Karolem Kłosem na uroczystościach pod latarnią w gdańskim Nowym Porcie w 2013 roku.

Fot. Tomasz Lerczak/ Gdańsk 2013

Jakie dane techniczne ma jedna z najmniejszych latarni?
– wysokość wieży ok 13,5 m
– wysokość światła 22 m n.p.m.
– zasięg światła 15 Mm

Obiekt jest nieudostępniony dla ruchu turystycznego ze względu na swoje niewielkie rozmiary. Informuje o tym wprost tabliczka na płocie posesji z latarnią.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019

Po zmierzchu prace latarni pięknie widać z portu w Jastarni, gdzie jej laterna góruje nad koronami drzew, a światło bardzo mocno rozświetla okolice. Bliskim sąsiadem latarni jest Dom Kuracyjny, z którego najwyższych kondygnacji pięknie widać górną partię latarni. Poniżej współczesna fotografia ukazująca jak widać latarnię z całkiem już innego nowoczesnego Domu Kuracyjnego oraz przedwojenna, gdzie za budynkiem domu zdrojowego widać krótko istniejącą ażurową wieżę poprzedniczki.

Fot. 1 Kasia Foigt, fot. 2 NAC

Latarni życzę wielu kolejnych dziesięcioleci życia i rozświetlania nam tej części wybrzeża ku uciesze miłośników latarń ale i dla bezpieczeństwa ludzi na morzu.


Zdjęcie na niedzielę - 6 września 2020

W pierwszą niedzielę września powspominamy wakacyjne letnie dni. Tu akurat te najpiękniejsze, bo czerwcowe czyli najdłuższe. Nad morzem widno jest jeszcze dłużej niż w miastach. Można do północy siedzieć na plaży i wciąż rozróżniać piasek plaży i morze.

Rok temu ten helski tryptyk powstał w drodze na Górę Szwedów. Wyruszyliśmy na nią wyjątkowo inaczej - bo od współczesnej helskiej bluzy. Jakąkolwiek by drogę nie wybrać zawsze ten spacer jest pełen emocji. Pogoda wreszcie dopisała, bo w poprzenie lata sam Hel często witał nas chmurami i szarym niebem.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Dawno temu w Helu [9]

Po ponad 3 miesiącach przerwy wracam do cyklu helskiego archiwum, bowiem takie zdjęcia trudne zignorować i przepięknie ilustrują historię tego miejsca, jedynego takiego na naszym wybrzeżu.

Poniżej domy z charakterystycznymi kominami wędzarni, port, postająca zabudowa kolonii rybackiej i słynny Kurhaus.

Fot. ze zbiorów Muzeum Helu / Ryszard Kretkiewicz


Kocia strona wakacji 2019 [7]

Dziś w kocim odcinku niezła kuźniczna mieszanka kotów. To były ostatnie dni wakacji. W kadr udało mi się złapać kilku znajomych, nowe okazy i koty portowe.

Poniżej starzy znajomy sąsiedzi: Rudzik, Gapcio i Parkingowy

Tego kota spotkałam tylko raz jednego dnia. Właśnie otworzono na sezon letni 2019 przyczepę z doskonałymi wypiekami i pieczywem regionalnej firmy Konkel. Pojawił się od razu i wypatrywał i węszył co tam dobrego jest. Stąd nadałam mu imię Piekarz.

Porciaki to koty bez imion. Nie odróżniam ich poza Czarną (kotka z nagrzanego dachu) i Krawacikiem (najpiękniejsze kocie złote oczy Kuźnicy). Najczęściej są prawie całe czarne. Kręcą się u nasady falochronów portowych i w przy szopkach z rybackimi narzędziami nad zatoką.

Płotek to też koci sąsiad. Uwielbia siedzieć na płocie dzielącym dwie posesje, choć zdarza się że do boju wkracza mało ruchliwa - ale jak już to całkiem energiczna - Pani Bułeczka i wtedy Płotek zmyka przepędzony. Pani Bułeczka mieszka naprzeciwko niego i ma go na oku.

A ten kotuś zwany Leżakiem (nie widziałam go żadnego roku, aby stał na łapkach) - bo zawsze wyleguje się w trawie przy zaparkowanych autach na jednej z posesji przy ulicy Żeglarskiej. Jest bardzo płochliwy stąd nie można mu zrobić dobrych zdjęć. Ale ta płochliwość objawia się tym, że najwyżej przesunie się pod stojące najbliżej auto. Leżak ceni relaks i jest miłośnikiem spania na słońcu. Nawet w upalny dzień.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Sztuczna atrakcja turystyczna

Przyczynkiem do powstania tego wpisu jest krótki artykuł z portalu Namierzeje.pl, który opisuje atrakcje turystyczne małej wsi nadmorskiej Piaski (inaczej Nowa Karczma) - obecnie włączonej administracyjnie jako część Krynicy Morskiej.

Wspomniany artykulik kusi miłośników latarń morskich słowami o obecności na terenie Piasków starej latarni morskiej. Pełna treść pod linkiem: http://namierzeje.pl/2019/05/15/latarnia-morska-w-piaskach/?fbclid=IwAR1EqTtaw6uOH3MQTQHjlKSA1OJI5ohncs7wxeqtJdo0oaQpA9ItGrLrUro

Jest to budynek dawnej stacji ratownictwa morskiego i obecnie jest użytkowany przez Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej. Do budynku przylega bezpośrednio niska wieża. Najbardziej zaintrygował mnie wyróżniony fragment: [...] Budynek podczas II wojny światowej pełnił funkcję niemieckiej stacji ratownictwa morskiego oraz – zgodnie z nazwą – latarni morskiej.

Na nim bym się skupiła. Piaski (Nowa Karczma), niemiecka nazwa Neukrug, leżą blisko Krynicy Morskiej. Tam od XIX wieku (1894 rok budowy) istniała latarnia morska, która została wysadzona w 1945 roku pod sam koniec działań wojennych. Zatem istnienie czy choćby czasowe uruchomienie latarni morskiej na istniejącej wieży tuż obok nie ma swojego uzasadnienia.

Kształt, styl, surowce budowlane stacji ratownictwa Piaski są klasyczne dla tego typu obiektów na naszym wybrzeżu. Bardzo podobna jest choćby taka stacja w Jastarni (obecnie restauracja i pizzeria). Stacje tego typu pokazuje choćby stara mapa południowego wybrzeża Bałtyku (fot. aukcyjna) i mapa Piasków (Neukrug) gdzie czerwonym owalem zaznaczyłam jej położenie (ilustracja z aefl.de)

Tablica z atrakcjami turystycznymi w Piaskach wstawioną ikonką wprost informuje, że istnieje na ich terenie latarnia morska. Poniżej zdjęcie (fot. namierzeje.pl)

Wspomniany artykuł zupełnie nie przekonuje mnie co do słuszności podkreślania takiej atrakcji i funkcji wieży przy stacji ratownictwa, z której zapewne obserwowano akwen morski i zalew. Ale ponieważ człowiek uczy się całe życie czekam i liczę na Was - aby ktoś znalazł źródła dla podanych tam informacji. Jeśli będą wiarygodne przyznam rację i uznam czasowe przeznaczenie wieży stacji w okresie II WŚ.

Póki co tworzenie takich historii jest całkowicie nieuzasadnione. Tym bardziej, że nadal ogromną atrakcją turystyczną Krynicy Morskiej jest współczesna powojenna latarnia morska.

Jeśli ktoś z was posiada informację na ten temat bardzo proszę o zostawienie info lub maila w komentarzu do tego wpisu. A na razie nie przyjmuję do wiadomości, że na mapie polskich latarń morskich: czynnych, historycznych czy będących w ruinie jest stara latarnia morska w Piaskach. Niestety przez takie artykuły wieść się szybko rozprzestrzenia po internecie i informacja jest już przekazywana i kopiowana dalej.

Osobiście poszukiwałam również przez Google informacji w języku niemieckim na ten temat i niestety nie znalazłam. Baza obozowa ZHR w Piaskach, która na Facebooku ma swoją stronę, zapytana o źródła informacji o wieży pełniącej funkcję latarni, nie reaguje.

Wygląd obiektu i samej miejscowości uchwyciła na zdjęciach wielka miłośniczka latarni z Gdyni. Dziękuję za szybką, aktualną fotodokumentację.

Poniżej jako bonus porcik w Piaskach i czerwono-biały znak nawigacyjny w porcie

Fot. Lidia Czuper / 16 sierpnia 2020


Rozewska latarnia w poezji

Dziś chciałabym podzielić się z Wami słowami poezji. I to nie byle jakimi, bo dotykającymi samej latarni w Rozewiu. Wiersze pochodzą z lat 30-tych XX wieku. Nie miałabym o nich pojęcia, gdyby w ręce podczas wakacji w Kuźnicy nie wpadło mi nowe wydanie "Zapisków Puckich" nr 19/2020.

W jednym z artykułów dowiedziałam się o istnieniu poety - Kazimierzu Wierzyńskim (1894-1969) , który lesie wakacje 1939 roku spędził w Juracie. W trakcie ich trwania wybrał się ze świeżo poślubioną małżonką do Jastrzębiej Góry a to jak wiadomo oznacza po drodze odwiedzenie i Rozewia, które graniczy z tym letniskiem. W artykule czytamy:

Poniżej zdjęcie poety z 1928 roku oraz nagrobek na Cmentarzu Powązkowskim. Fot. 1 Wikipedia.org , fot. 2 Wikipedia.org/fot. Mariusz Kubik

Poniżej jedne z dwóch wierszy napisanych w latach 30-tych XX wieku.

O latarni morskiej

Nie bój się tej latarni, której smuga drżąca,

Jak wahadło, rozcina noc na dwie połowy

I ciemność nagłym cięciem raz po raz roztrąca,

Aż słychać przelot światła, świst błyskawicowy.

Nie bój się brzóz pod oknem, gdy światło je łuska,

Szpera w liściach i szumi i las niepokoi,

Na włosy spadnie księżyc, liliowa piuska,

I głowy drzew do ręki położą się twojej.

Nie bój się, gdy z firanki posypie się kruchej,

Złoty szron po podłodze, po szybach, po ścianie,

I gołoledzią szkliste prześlizną się duchy,

Nie bój się, miła moja, zmienimy mieszkanie.

Jest jeszcze wielka przestrzeń, jest wolna swoboda:

Morze, gdzie będzie puściej, niż tutaj, i czarniej!

Słyszysz, jak huczy w dole, jak woła nas woda,

Odpłyniemy okrętem bez żadnej latarni.

Fot. Tomasz Lerczak [2x]

Ja jestem falą

Ja je­stem falą.

Zmierz­chy i zo­rze

We mnie się palą,

Od­dy­cha mo­rze.

Lot mój pod­nie­ca-

A gdy przy­gar­nie,

Wśród skał za­świe­ca

Mor­skie la­tar­nie.

Po­płyń­cie ze mną,

W dal, ma­ry­na­rze!

Nie bę­dzie ciem­no,

Wiatr dro­gę wska­że.

Wiersz z tomu „Gorzki urodzaj”, 1933 rok.


Zdjęcie na niedzielę - 23 sierpnia 2020

W przedostatnią niedzielę sierpnia przenosimy się na zazwyczaj upalne wydmy pod Helem, gdzie stoją pozostałości latarni Góra Szwedów. Jak stali czytelnicy wiedzą, to jedno z moich ukochanych miejsc na Półwyspie Helskim.

Podczas wakacji 2020 wyjątkowo pogoda w dniu odwiedzin tej okolicy nie dopisała i zlał nas deszcz. To się zdarza naprawdę rzadko. Ale o tej wyprawie wpis dopiero się pojawi.

Fot. Tomasz Lerczak / czerwiec 2019


Widoki z podróży [53]

Dziś wpis łączony. Podesłane zdjęcia naszych rodzimych latarni dotarły do mnie od dwóch Autorów, a ponieważ chciałam bardziej wypełnić ten odcinek prezentuje je razem. 

Na początek przepiękne wieczorne ujęcia latarni w Gąskach o zachodzie słońca. Widać, że niebo przybrało malarskie odcienia barw - tak charakterystyczne dla nadmorskich wieczorów po słonecznym dniu. Fotografie pochodzą z początku sierpnia br.

Fot. Sławek Andrzej Włodarczyk / VIII.2020

Drugi latarniany duecik pochodzi z dwóch miejsc. Poniżej latarnia w Ustce i w Jarosławcu (również wieczorową porą).

Fot. Leszek Bąk / VIII.2020


Zdjęcie na niedzielę - 16 sierpnia 2020

W połowie sierpnia wracam do obłędnych nocnych zdjęć Marcina Pałaszyńskiego. Tym razem celem była nocna wyprawa pod latarnię Czołpino. kto zna i był ten wie, że w po zmroku trudno tam dotrzeć, bez latarki ani rusz. Jak sam Autor napisał - to było wyzwanie:

Prawie 200km samochodem, kilka km pieszo. Spotkanie ze strażą graniczną i nieprawdopodobny klimat. Nie myślałem że do niej dotrę w nocy, bo jest najzwyczajniej na totalnym zadupiu, no ale opłaciło się.

Ja też zdecydowanie uważam, że TO wszystko się opłaciło, bo efekt jaki jest widzimy i można by się długo wpatrywać w tą fotografię.

Fot. Marcin Pałaszyński / lipiec 2020


Lipcowe oblicze botaniku

Staram się odwiedzać poznański Ogród Botaniczny z aparatem fotograficznym przynajmniej raz w daną porę roku. Letni botanik miałam okazję zobaczyć dopiero w II połowie lipca. Z jednej strony przez koronawirusa bo uniemożliwiał pójcie tam wcześniej, z drugiej, że do końca czerwca byłam na urlopie nad morzem.

Tegoroczny letni pobyt w tak znanym miejscu lekko przygnębił. Widać było od razu zaniedbanie tych kilku miesięcy i słabsza frekwencję pracowników dbających o wygląda i kształt tamtejszych roślin. Wiele fragmentów bardzo zaniedbanych, zarośniętych chwastami. Część roślin spalona od słońca.

Takie mile dla oka perełki starałam się uchwycić i wynaleźć, aby na kadrach zostało jednak coś ładnego z tego dziwnego lata 2020.

Fot. Latarnica / lipiec 2020