Kocia strona wakacji 2018 [1]

Każdy mój pobyt nad morzem to także czas, w którym miejscowe koty odgrywają istotną rolę. Są to albo koty mieszkające trwale na naszym wybrzeżu albo koty-wczasowicze.

Różnica jest spora, bo te miejscowe to często zgrabne zwinne chudzinki o mniej lub bardziej zaniedbanej sierści, a koty przywożone na wakacje to typowe miejskie kanapowce - koty o konkretnej wadze, leniwie poruszające się na małym terenie przy kwaterze, za to o zadbanej sierści, nierzadko rasowe.

Dziś pokażę wam tylko dwóch przedstawicieli kotowatych. I należą do obu grup. Pierwszy to Czochracz. Imię sama mu nadałam kilka lat temu kiedy spotkaliśmy się w Kuźnicy po raz pierwszy. Odtąd towarzyszy wszystkim moim wakacjom na Półwyspie Helskim. Jest kotem niezależnym, wolno bytującym, ale ma - z tego co widzę dom - tylko że chadza swoimi ścieżkami. Imię ma od tej swojej cechy - że lubi być czochrany czyli wygłaskiwany. lecz oczywiście na swoich zasadach. Kiedy nie ma już ochoty da o tym znać swoimi zębami i pazurami.

Czochracz pojawi się w tym cyklu nie raz. Na zdjęciach poniżej nasze pierwsze spotkanie po roku, na drugi dzień po przyjeździe.

Poniżej przedstawiciel kotów wczasowiczów. Wkrótce z resztą wyjechał do domu i już go nie spotkałam. Zostawił po sobie same miłe wspomnienia. I dzięki niemu odbyłam niezapomnianą wycieczkę z kotem u boku na plażę od strony Małego Morza. Dzięki niej jest to wspaniałe zdjęcie na górze strony. Rudzik był bardzo aktywny i chętnie podjął zabawę patykami czy trawą. Sam stwierdził, że sznurki mojej torby z latarnią są super zabawką i pozwoliłam mu je nawet pogryźć. Poznajcie Rudzika!

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Zdjęcie na niedzielę – 20 stycznia 2019

Tak. Tęsknię. Nawet bardzo. Dlatego w kolejną niedzielę stycznia wyszukałam w swoim archiwum to urocze zdjęcie z wakacji z 2017 roku. Czy muszę pisać co przedstawia? Ta latarnia pojawia się u mnie bardzo często, ale jest niejako naturalne. Kocham to chcę na obiekt mojej miłości jak najczęściej patrzeć.

Poniżej nieczynna latarnia morska na Górze Szwedów pod Helem.

Fot. Tomasz Lerczak - czerwiec 2017


Zdjęcie na niedzielę – 13 stycznia 2019

Styczniowy silny sztorm zrobił "swoje" na wybrzeżu. Pod wodą zniknęło wiele plaż a szalejący Bałtyk wdzierał się na ulice i bulwary. Tak było choćby w Darłówku, gdzie latarnia stała w wodach morza czy Ustce, w której woda podeszła pod apartamentowce przy porcie.

Na Półwyspie Helskim plaże praktycznie zniknęły. Do wody przewracały się drzewa czy bardzo ciężkie betonowe kręgi i inne umocnienia. Dzisiejsza fotografia pokazuje plażę w Helu po sztormie. Tzw. chwilowa cisza po burzy.

Fot. Grzegorz Elmiś / styczeń 2019.


Latarnie Jamajki [1]

Tak się czasami składa, że życie samo podsuwa mi tworzenie nowych cykli latarnianych. Nigdy nie zrobiłabym serii wpisów o latarniach Jamajki, bo niewiele o nich wiem. Nie mam też wielu źródeł, z których mogłabym czerpać wiedzę.

A jednak w nowym 2019 roku taki cykl powstał - dzisiaj jego inauguracja - bo moja dobra znajoma wyjechała tam na kilka miesięcy i w planach ma m.in. odwiedzanie latarni morskich.

Pierwszym obiektem latarnianym podczas jej zwiedzania Jamajki okazała się latarnia nazywana Negril Point.

Poniżej kilka faktów nt tej latarni:
– obiekt zbudowany w 1894 roku
– latarnia aktywna
– wysokość wieży 27 m
– wysokość światła 31 m n.p.m.
– wieża okrągła żelbetonowa zasilana na baterie słoneczne
– przy latarni kilka jednopiętrowych domków latarników
– jest jedną z atrakcji Negril 
– znajduje się na najbardziej wysuniętym na zachód punkcie wyspy
– pod samą latarnię można bez problemu podejść, ale otwarcie wieży do zwiedzania
– trzeba wcześniej uzgodnić

Fot. Agnieszka Bańkowska / styczeń 2019

Powyżej widok lotniczy z marinas.com
Powyżej widok satelitarny z Google Maps

Zdjęcie na niedzielę – 6 stycznia 2019

W pierwszą niedzielę stycznia, a zarazem w pierwszym wpisie z tego cyklu w Nowym 2019 Roku, przeniesiemy się do jednego z moich ulubionych miejsc na naszym wybrzeżu. I nie ma tam latarni morskiej, a jednak lata temu zawładnęło moim sercem.

O jakim miejscu piszę? O gdyńskim Orłowie: plaży z duszą, pięknym molo, szkole plastycznej, willach z lat 20-tych XX wieku, smacznej tawernie na plaży z wyśmienitym jedzeniem, pięknej ścieżce spacerowej ku orłowskiemu klifowi, cudownej kawiarni w Domku Żeromskiego (pisarz przebywał tam w 1920 roku i tworzył opowieść „Sambor i Mestwin”), figurze Chrystusa - Błogosławieństwo Morza, dawnym domu kuracyjnym... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

Autorka dzisiejszego zdjęcia powraca tam często o każdej porze roku. Wykonała wiele wybitnych zdjęć z Orłowa. Fotografia publikowana poniżej powstała w grudniu 2018.

Fot. Kasia Foigt


Zdjęcie na niedzielę – 30 grudnia 2018

Ostatnim zdjęciem w tym cyklu w starym 2018 roku będzie zimowe ujęcie portu we Władysławowie. Widać na nim również główkę wejściową - zieloną latarenkę.

Fot. Kasia Foigt


W klimacie świątecznym...

W ten bardziej cichy niż zwykle czas, wrzucam tutaj migawki z okresu przedświątecznego jak i samych świąt. Kojarzy mi się on najbardziej z określonymi zapachami: korzennymi, cytrusowymi, leśnymi. Poza tym w święta staram się jadać potrawy, które znajdą się na stole tylko w tym okresie, aby nie było to coś dostępne przez cały rok. Również w napojach: kawie czy herbacie dominują aromaty świąt (np. kawa karmelowa, herbata adwentowa z korzeniami i owocami cytrusowymi). Ale nade wszystko Boże Narodzenie to nastrój w nas samych. To jak się do siebie odnosimy, te liczne wspólne rytuały, spotkania, na które w ciągu roku nie ma czasu - to tworzy jeszcze tzw. magię świąt. Cieszę się, że co roku to odnajduję, choćby na ostatni moment, bo bez tego czymże byłby ten czas? Nakręcany materialny wizerunek świąt zaklęty w słowach kup więcej i bierz kredyt, aby było na bogato, zupełnie mnie nie przekonuje i nie dotyczy. Od kilku lat nie robimy sobie prezentów. Symboliczne podarunki wysyłam do kilku bliskich osób lub wręczam w okresie przedświątecznym osobom z poza rodzinnego grona. W ten sposób i tak pod choinkę lądują małe paczusie od przyjaciół, które otwieram dopiero w Wigilię. Obowiązkowo obdarowuję w święta drobnymi podarunkami zwierzaki, które przyjdzie mi spotkać w tym czasie. I już tak zupełnie niewspółcześnie razem z moją przyjaciółką wymieniamy się odręcznie napisanymi wielostronicowymi listami, które rytualnie czytamy (każda w swoim domu, bo dzielą nas setki kilometrów) późną nocą w Wigilię, gdy wszyscy pogrążeni są już w głębokim śnie. Ot takie moje zwyczaje i tradycje.

Poniżej foto migawki świąteczne.

Fot. Latarnica / 2018


Zdjęcie na niedzielę – 23 grudnia 2018

W przedświąteczną niedzielę – 23 grudnia – usiądźmy na chwilę i zatrzymamy się. Tak jak Autor tego zdjęcia z Półwyspu Helskiego – Biegacz Portowy Grzegorz Elmiś, który uchwycił grudniowy klimat tej części plaży zwanej Górą Szwedów. Bowiem na wysokiej wydmie (prawa strona kadru) stoi tam nieczynna od 1990 roku latarnia morska. Jedno z najwspanialszych miejsca polskiego wybrzeża w moim prywatnym rankingu. Fotografia powstała 21 grudnia br.


Kalendarz 2018 – latarnia grudnia

Kalendarz latarniany w grudniu pokazuje wizerunek latarni St. Joseph ze stanu Michigan. W zimowej szacie biało-czerwona latarenka wygląda malowniczo i uroczo.

Poniżej kilka faktów nt tej latarni:
- zbudowana w 1907 roku
- obiekt aktywny
- wysokość wieży 16 m, pomalowana na biało z czarną laterną 
- wieża jest ze stali i zbudowano ją na planie ośmiokąta
- do wieży przylega bezpośrednio budynek latarników z czerwonym dachem
- latarnia znajduje się w połowie molo
- pieczę nad latarnią wzięło miasto St. Joseph w 2013 roku
- w latach 2015-16 przeprowadzono gruntowną renowację obiektu
- obiekt można zwiedzać odpłatnie  z przewodnikami muzealnymi

Poniżej archiwalne zdjęcie z lighthousefriends.com

Na zdjęciu poniżej widok satelitarny z Google Maps

Fotografia poniżej przedstawia widok na latarnię z Street View


Jesień w poznańskim Ogrodzie Botanicznym [2]

Dziś drugi zestaw zdjęć wykonanych na początku listopada br. w poznańskim Botaniku. Nie mogłam oprzeć się palecie barw, jaką przygotowała dla nas ta pora roku. Uwielbiam jesień słoneczną i kolorową.  Gdy liście opadną i nastaną szare dni, najczęściej skropione deszczem – tego czasu nie lubię najbardziej. Wtedy najlepszy jest kocyk, kot i dobra lektura.

Fot. Latarnica/listopad 2018


KALENDARZ 2019 – Latarnie Morskie Polskiego Wybrzeża

Podobnie jak w ubiegłym roku przygotowaliśmy do sprzedaży dla wszystkich miłośników naszych latarni KALENDARZ – Latarnie Morskie Polskiego Wybrzeża na rok 2019. Przygotowując kalendarz na kolejny rok skupiliśmy się przede wszystkim na latarniach, które nie pojawiły się w tegorocznym kalendarzu. Na poszczególnych kartach zobaczycie latarnie Świnoujście, Czołpino, Hel, Ustkę, Kikut, Górę Szwedów, Krynicę Morską, Darłowo, Rozewie II, Jarosławiec, Stilo, Gąski.

W tej chwili kalendarz  jest już w sprzedaży. Poniżej podstawowe informacje o produkcie i jak można go zamówić.

Kalendarz posiada 7 dwustronnych kart formatu A4; papier kreda matowa, biała spirala z zawieszką.

Wszystkie zainteresowane osoby proszę o kontakt w wiadomości prywatnej na facebooku przez messengera do strony latarniami [TUTAJ] z informacją jaką ilość Państwo zamawiacie. W odpowiedzi otrzymacie Państwo numer konta na jaki należy dokonać wpłaty oraz wszelkie informacje dotyczące wysyłki. Można też pisać do mnie bezpośrednio maila na adres:  monika.sniedziewska@latarnica.pl
– – – – – –
Poniżej koszty zakupu i wysyłki jednego kalendarza:
1. 29,00 – kalendarz (w tym pakowanie i wysyłka listem poleconym Pocztą Polską)
2. 33,50 – kalendarz (w tym pakowanie i wysyłka kurierem DPD)
Wszystkie osoby, które będą chciały kupić więcej niż jedną sztukę kalendarza, wycenę wysyłki otrzymają w wiadomości prywatnej.
– – – – – –
Tak jak w zeszłym roku kalendarz jest pakowany w koperty wzmocnione tekturą.


Zdjęcie na niedzielę – 18 listopada 2018

Dziś w Zdjęciu na niedzielę kompozycja własna. Chciałam w niej zawrzeć to co jest dla mnie kwintesencją listopada, a co kojarzy mi się dobrze i domowo. Kubek gorącej herbaty, dobra lektura (tutaj 18 tom serii kryminalnej „Kot, który…”), smaczna – tylko gorzka – czekolada, gruszka, jesienny liść i oczywiście obecność kota – tutaj w postaci ogonka.


Zdjęcie na niedzielę – 11 listopada 2018

Dziś ciekawe ujęcie Góry Szwedów, a raczej dwóch śmiałków, którzy zdobyli nieczynną latarnię morską. Wiadomo nie od dziś, że mimo tablic informacyjnych, bardzo wiele osób wchodzi na tą ażurową konstrukcję. Choćby dla widoku – na pewno warto. Oby kiedyś mogła służyć wszystkim chętnym pragnącym tego doświadczyć i to w bardziej kontrolowanych, bezpiecznych warunkach.
Fot. Stanisław J. Szewczak


Jesień w poznańskim Ogrodzie Botanicznym [1]

Mieszkańcy Trójmiasta mają urocze Orłowo, gdyński Bulwar Nadmorski, park i plażę w Brzeźnie, Babie Doły, kolonię rybacką na Oksywiu i wiele innych miejsc. Mieszkańcy Półwyspu Helskiego mają do dyspozycji całą helską kosę, a w okolicach Rozewia cudowne klify Chłapowa i Jastrzębiej Góry. Tam wszędzie można o tej porze pozachwycać się barwami jesieni, która jest tego roku bardzo łaskawa. Jak mówi stare porzekadło: gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Więc mnie pozostaje zachwycać się przyrodą miejską miasta Poznania i na tą chwilę musi mi to wystarczyć. Pokazywałam wam już tutaj jesień na Rozewiu, w Orłowie i w Helu. Zatem pora na moją okolicę. 10 minut spacerem od domu mam poznański Ogród Botaniczny, który staram się odwiedzać o każdej porze roku i uchwycić na zdjęciach zmiany, jakie zachodzą w przyrodzie. Ogrodem opiekuje się Uniwersytet Przyrodniczy i jest to bardzo miłe i zadbane miejsce. Dodatkowym atutem jest obecność na jego terenie całorocznej kawiarni, gdzie miło wypić mrożoną kawę w upały  i  równie miło jest ogrzać się filiżanką gorącej kawy w jesienne południe. Poniżej fotorelacja ze spaceru do Botaniku z 2 listopada br.