Zdjęcie na niedzielę - 25 stycznia 2026

Dziś kuźniczny tryptyk czyli jak bywa zimą w porcie po Bożym Narodzeniu. czyż nie urokliwie? Ten śnieg i zachodzące słońce, a w tle wody zatoki.

Fot. Kasia Foigt - Fotografia Nadmorska / styczeń 2026


Widoki z poróży [136] - Wyspy Owcze 1

Genezą do tego wpisu stały się trzy fotografie podeslane z Wysp Owczych przez mojego chrześniaka Artura, którego zdjęcia w tym cyklu nie raz już się pojawiały, bo sporo podrożuje. Oto one - latarnia z Kalsoy:

Fot. Artur Żyto / 2025

Kalsoy to długa, wąska i dość nierówna wyspa położona na północny wschód od Eysturoy. Liczy około 75 mieszkańców.

Poniżej kilka informacji o tym obiekcie:

– zbudowana w 1893 roku
– wysokość światła 12 m n.p.m.
– wysokość wieży 7 m
– wieża z żeliwa, w kształcie cylindra
– malowanie wieży na biało z jednym czerwonym pasem poziomym
– obok latarenki jednopiętrowy budynek techniczny
– częstowliwość światła 2 s włączone, 2 s wyłączone
– świeci w zależości od kierunku - na biało, czerwono i zielono
– znajduje się na południowym krańcu Kalsoy; miejsce wydaje się być trudno dostępne,
– latarnia znajduje się w pobliżu portu Syðradalur
– wieża zamknięta

Poniżej dwa zdjcia z leuchtturm-welt.net oraz z flickr.com

Poniżej Wyspy Owcze - na czerwono zaznaczona wyspa Kalsoy, a obok mapa tej wyspy - ilsutracje z wikipedia.org

Poniżej fotografia latarni z visitkalsoyuk.weebly.com


Zdjęcie na niedzielę 4 stycznia 2026

O czym marzę w pierwszą niedzielę nowego roku? O tym co widać na zdjęciu z lata 2023. O życiowej flaucie - spokojnych wodach, na które wypłynę i będzie cicho i bezpieczenie, bez niespodzianek. Niech to przyniesie ten świeży 2026 rok.

Fot. Latarnica / Dąbki 2023


Praga [11] - Wełtawa [vol.I]

Wyjeżdżając do Pragi byłam ciekawa jakie wrażenie zrobi na mnie Wełtawa - najdłuższa rzeka w granicach Czech. Spodziewałam się , że w stosunku do dobrze znanej mi Warty płynącej przze rpdzinny Poznań wypadnie spektakularnie. I wielkościow i z pewnoscią Czesi inaczej zadbali o tereny nadrzeczne i przewidzieli dla nich różne cele i funkcje.

Tak, Wełtawa jest piękną szeroką rzeką. I znalazłam na niej - to był szok ! - nawet latarnię morską. A o tym będzie w innym odcinku. Dzś pierwsze dzienne i nocne migawki.

Fot. Latarnica / wrzesień 2024


Zdjęcie na niedzielę - 30 listopada 2025

Dziś przepiękne listopadowe kadry z Wydmy Lubiatowskiej. Na terenie tym znajduje się wieża tzw. dostrzegalnia przeciwpożarowa, która z daleka może przypominać wieżę latarni morskiej.

Fot. Kasia Foigt/ listopad 2025


Zdjęcie na niedzielę - 16 listpada 2025

Dzisiejsza fotografia to niejako zapowiedź aneksu fotograficznego do  jednego z przyszłych odcinków cyklu Moje magiczne miejsce - subiektywnie. W 5 ocinku w 2023 roku pisalam i pokazywałam Domek Żeromskiego w Gdyni Orłowie. W tym roku we wrześniu miałam okazję zrobić mu aktulane zdjęcia przy bardzo dobrej pogodzie. Wciąż jest to dla mnie jedno z tych wyjątkowych miejsc na naszym wybrzeżu.

Fot. latarnica / Orłowo wrzesień 2025


Zdjęcie na niedzielę - 5 października 2025

I mamy jesień już pełną gębą. Dlatego chcialabym wam dziś pokazać fotogrfaię z ostatnich wakacji wykonaną wprawdzie jeszcze latem bo zaraz za połową września, ale już w jesiennych kklimatach. Poniżej kuter oznakowany jako Gdynia Obłuże, ale już bliżej Osady Rybackiej na Oksywiu. Liście już w odcieniach złotych i to piękne, mocno grzejące letnie słońce.

Fot. Latarnica / wrzesień 2025


Domowe życie kota - III kwartał 2025

Jak ten czas leci. Dpiero co dokonywalam selekcji zdjęć na II kwartał a już zakończył się trzeci. Przed nami najgorsza pora ale za nami lato - dość kapryśne i kiepskie w tym roku - ale wtedy powstają piękne słoneczne kadry.

Lipiec - lato

Lipiec w 2025 był prawdziwą porą deszczową, do tego chłodno i wilgoć zza okien wchodzila każdym kątem w życie domowe. Nie nastrajało to dobrze, bo dominowała szarość i ciemność.

Sierpień - lato

Sierpień wygrał z lipcem na punkty bycia latem. Znacznie lepszy miesiąc z paroma naprawdę solidnie upalnymi dniami. Chciało się żyć i przedłużyć ten okres maksymalnie.

Wrzesień - lato / jesień

Wrzesień na przemian dawał odczuć że to miesiąc przełomu pór roku.raz było letnio, rz jesiennie by pod koniec miesiąca obdarować nas prawdziwie letnim weekendem (temp sięgała 29 stopni), a zaraz potem spać gwaltowanie do poziomu maksymalnie kilkunastu stopni i jednocyfrowych temperatur nocą. Ech babie lato i czuć i widać już barwy pani jesieni. Myszka w tym roku miała swoje wakacje u dziadków właśnie we wrześniu, nie męczyły ją więc upały.

A na wrześniowych wakacjach u Dziadków było tak:

Fot. Latarnica / czerwiec-wrzesień 2025; wakacje u dziadków - fot. Barbara Lerczak (4x)


Zdjęcie na niedzielę - 28 września 2025

Wróciłam!  Pełna wrażeń, pięknych kadrów fotograficznych (ech, kiedy to wszytsko obrobię, nadrobię, podzielę się  tym z wami!), z morzem i latarniami pod powiekami. Niechaj mój powrót na bloga i kończący soę III kwartał 2025 roku rozpocznie się spokojnie wpisem fotografcznym niedzielnym.

Dziś jeden kadr z tegorocznych wakacji.  Ale zarazem jedna z najpiękniejszych chwil i ogromne przeżycie, bo byłam tam po raz pierwszy.

Poniżej torpedownia widziana z plaży w Babich Dołach (Gdynia) o wschodzie słońca. Ponieważ słońce we wrześniu wstaje po godzinie 6 rano nie było to aż tak ogromne wyrzeczenie. Prawie jak wstawianie do pracy. Ale sam dojazd na miejsce i obserwacja budzoacego się do życia dnia i oraz portu i bazy kontenerowej o świcie to było coś!

Fot. Latarnica / Gdynia Babie Doły 2025


Widoki z podróży [129]

Moja koleżanka po fachu  wybrała się w tym roku latem do Zadaru w Chorwacji. Zadar leży nad Morzem Adriatyckim i posiada port, w którym są dwie charakterystyczne pasiaste główki wejściowe. Te mini latarenki bardzo mi się spodobały. O jednej z nich więcej informacji poniżej a na razie podesłane zdjęcia.

Główka zielona i wody Adriatylku aoraz panorama portu Zadar.

Stopklatki z filmiku, które pokazują główkę zieloną (w oddali) oraz bliźniaczą czerwoną

Ada podesłała mi również dwa piękne murale z latarniami z Chorwacji.

Fot. Adrainna Jeleń-Tomasik/ lipiec 2025

Poniżej kilka informacji o główce portowej w kolorze zielonym:

– jest nazywana Istarske Obala (Porto Zara)
–  zbudowana w 1880 roku
–  obiekt aktywny nawigacyjnie
– wysokość 6 m
– charakterystyka: zielony błysk co 2 sekundy
– wieża wykonan z kamienia
– ta latarenka jest identyczna z latarnią Zadar Falochron - czerwona
– wieża niedostępna dla turystów

Poniżej Street View z Google Maps i widok satelitarny z Google Maps

 

Fot. główna wpisu - Wikipedia.net


Zdjęcie na niedzielę - 10 sierpnia 2025

Dziś nietypowe zdjęcie - pasujące i jednocześnie nie pasujące do mojego bloga. Czyż obiekt z fotografii nie wygląda jak latarnia morska?  Dałabym się nabrać, ale to wieża przeciwpożarowa ze Staszkowa na Mazurach. A ponieważ tak bardzo przypomina latarnię niechaj się u mnie rozgości. Z samą formę architektoniczną.

Fot. Lidia Czuper / lipiec 2025


Wakacje 2022 [13]

Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, że poza selekcją tematyczną zdjęć  z wakacji na półwyspie helskim (były cykle roślinne, detale, kolejowe, koty, latarine morskie, porty) dać wpis z dominantą jakiegoś koloru.

Dziś wakacje w Kuźnicy ze zdecydowaną przewagą niebieskości. Bo w końcu to kolor nieba i i wody a tego nad morzem jest sporo. Zatem Kuźnica - głównie od strony portu.

Fot. Latarnica / czerwiec 2022


Zdjęcie na niedzielę - 20 lipca 2025

Dziś połączenie dwóch cudownych tematów - miejscowości nadmorskiej i tematyki kociej. Na zdjęciu poniżej jeden z porciaków w Kuźnicy (Hel)  na wieczornym spacerze po porcie. Słońce już zachodziło, koty w Kuźnicy stawały się po bardzo gorącym dniu coraz aktywniejsze i coraz bardziej głodne. Ten zostalł oczywiście przeze mnie nakarmiony.  A potem zapozował.

Fot. Latarnica / czerweic 2022


Praga [8] - Stare Miasto vol. 2

Dziś dalej przechadzam się wspomnienami po uliczkach Starego Miasta w Pradze. To absolutnie przepiękne i bardzo klimatyczne miasto. Póki co byłam tam tylko raz, ale jestem absolutnie i nieuleczalnie zakochana. Mogłabym tam mieszkać, choć sama myśl, by żyć w kraju bez morza wprowadza lekki element paniki :)

Fot. Latarnica / wrzesień 2024


Widoki z podróży [147] - Ustka vol.1

W Widokach z podróży dziś pierwsza odsłona czerwcowej Ustki. Latarnia jest dość świeżo po remoncie, w bardzo dobrym stanie, a latarnicy dbają by ruch turystyczny odbywał się sprawnie, a przy kasie byly do nabycia ciekawe pamiątki . To przepiękny zabytkowy obiekt, który podlegał przemianom architektonicznym  - dotyczy to głównie wieży z optyką. Trochę przypomina formą mini kościół, ale dzisiejsza wieża różni się od tej z początków działania latarni, co można prześledzić na archiwalnych fotografiach i starych kartkach pocztowych.

Poniżej galeria z końcówki czerwca br.

Fot. Artur Żyto / czerwiec 2025

Poniżej archiwalne ujęcia usteckiej latarni na starych kartkach pocztowych - wystarczy przyjrzeć się wieży, aby widzieć różnice. Fot. serwis fotopolska.eu


Praga [7] - Stare Miasto vol. 1

Z przyjemnością po paru miesiącach przerwy powracam do fotorelacji z wrześniowej wizyty w Pradze (2024). Dziś spacer na Stare Miasto. To przepiękna część Pragi z cudowną architekturą i klimatycznymi sklepikami i knajpkami.

Stare Miasto to dzielnica zabytkowa. Do XVIII wieku było samodzielnym miastem. W 1784 Stare Miasto włączono jako dzielnicę do Królewskiego Miasta Pragi. Z każdej strony otacza zielnicę żydowską – Josefov. Ale o niej będzie osobny wpis.

Stare miasto rownież mnie zachwyciło. Nie można się napatrzeć detalom budynków, z pzyjemnością zerka się w wąskie uliczki, szuka klimatycznych kafejek, ogląda witryny sklepów. Poniżej malutka część moich zachwytów.

Fot. Latarnica / wrzesień 2024.


Wakacje 2022 [12]

Po upalnym dniu i męczącym podejściu w spiekocie na wydmę Góra Szwedów pod miejscowością Hel warto było wieczorem wyciszyć się i ochłodzić na spokojnym spacerze po Kuźnicy - po plaży nad otwartym morzem oraz po porcie od strony Zatoki Puckiej.

Niechaj te zdjęcia będą dla Was ukojeniem w gorący letni dzień.

Fot. Latarnica / czerwiec 2022


Kolejowe lato 2022 [2]

Kontynuuję wakacyjne kadry z pociągami i infrastrukturą kolejową z lata 2022 na Półwyspie Helskim.

Dziś w galerii:

fot. 1-2 widok z okna kwatery na pociągi - przejście na plażę nr 33 w Kuźnicy

fot. 3-4 pociąg na hel na stacji Kuźnica-Hel

fot. 5-6 tory w lasach przed stacją Hel

fot. 7-10 czeski skład widziany w Kuźnicy

Fot. Latarnica/czerwiec 2022


Latarnica poleca [67]

Po rocznej przerwie od premiery „Mony Mysi”, która poprowadziła młodych Czytelników przez historię sztuki, cudowna mysia bohaterka powraca w wielkim stylu. Tym razem jako przewodniczką po X Muzie. Bowiem jej postać ściśle związana jest ze sztuką i ta sztuka mniej lub bardziej świadomie wkrada się w jej codzienne życie. Mona Mysia ma farta do wielkich dzieł. Potrafi wręcz się z nimi identyfikować i scalić. Wraz z premierą w maju tego roku zaczynamy nową przygodę w chwili kiedy Mona ma konkretne plany na najbliższy wieczór.

Wieczory można spędzać przeróżnie, ale każdy to wie, że jednym z lepszych rozwiązań jest udanie się na seans filmowy do kina. Kino to coś więcej niż budynek, w którym można obejrzeć film. To MAGIA, na którą składa się sam charakter wnętrz, rozmiar ekranu, zapachy i system nagłośnienia - przez co bodźce dźwiękowe zupełnie inaczej do nas docierają. To wszystko sprawia, że kto raz skosztował kontaktu z filmem w postaci kinowej wie, że nie zastąpi tego żaden seans domowy, nawet gdyby kupić najlepszy sprzęt i wydzielić w domu osobny pokój do oglądania.

Może dlatego - że niezwykłość odbioru obrazu i dźwięku z ekranu jest tak wyjątkowa - film i kino jako dziedziny sztuki przetrwały i z lepszym lub gorszym skutkiem wciąż nam towarzyszą. A wraz z nimi cała otoczka w postaci festiwali filmowych z prestiżowymi nagrodami czy tzw. kino niszowe, autorskie, a jednak mające swoje stałe grono odbiorców.

Mona Mysia postanowiła więc po raz kolejny skosztować filmowej przygody. Wiemy z treści, że w kinie bywa bo zna np. sekretne tajne wejście do środka. Ale żeby oddać się w całości temu przeżyciu trzeba jakoś do kina dotrzeć. I w tej chwili zaczyna się jej niezwykłą podróż - bowiem po Monę zjawia się jako środek transportu długowłosy jamnik i zamiast pędzić przez zatłoczone ulice rozpędza się by niczym samolot wznieść się w górę. I już frunie, a jego piękna sierść powiewa na wietrze, a Mona Mysia uczepiona jego karku zmierza na seans filmowy. Czy ta scenka coś wam nie mówi? Czy lot na grzbiecie ogromnego uśmiechniętego psa nie budzi skojarzeń? Czy starszym odbiorcom  nie zabije szybciej serce na wspomnienia sprzed lat i tamte emocje???

To zaledwie początek, bo takich szarpnięć emocjami i odnośników do wspomnień i obejrzanych już filmów będzie bardzo bardzo dużo. Taka jest też koncepcja tej opowieści. Wieczorna wyprawa do kina stanie się furtką do osobistego przejścia przez jego historię. Tą od samego początku, gdy bracia Lumiere zarejestrowali po raz pierwszy ruchomy obraz. Czy wszyscy pamiętamy co to było? Jeśli nie to już na wstępnych stronach ta scena ożyje na naszych oczach, a Mona Mysia również zobaczy ją na dużym ekranie. 

Na razie wszystko wydaje się naturalne (no może poza psem jako środkiem transportu), bo myszka z bardzo wiekowym przyjacielem żółwiem oglądają kolejne filmy, które chronologicznie pokazują rozwój filmu. Mamy więc kino nieme, czarno-biały obraz, muzykę graną na żywo w kinowej sali. Nawet dziś organizuje się czasami takie pokazy, aby oddać charakter i nastrój początków X Muzy.

Bohaterka świetnie się bawi i miło spędza czas. Tak bardzo wciąga ją to co się dzieje, że podejmuje taniec ze stonogą na wrotkach przez co ina sali interweniować musi nawet miejscowy kot Tosia - strażnik porządku w kinie. A jak wiadomo myszka nie za bardzo będzie chciała mieć bliski kontakt z ogromnym kotem więc postanowi szybko uciec. A gdzie? Błyskawicznie dostrzega takie jedyne miejsce - najlepszą drogę ewakuacji…

I wtedy zaczyna się dla niej prawdziwa magia kina i wielka przygoda. Podobnie jak w pierwszym tomie o obrazach znanych mistrzów Mona wpada w konkretnie filmowe historie, by stać się przez chwilę ich bohaterką i poczuć to co spotkało słynne filmowe postacie na ekranie. A czegóż my tu nie mamy jako czytelnik wraz z małą myszką! 

Łza się w oku kręci od wspomnień i emocji. Przejdziemy płynnie przez bardzo znane historie filmowe - wiele z nich to przecież to co nas poruszało najpierw w dzieciństwie, potem już jako dorosłych ludzi chodzących do kina i wciąż czujących tą ogromną ekscytację przy odbiorze filmów na gigantycznych dziś ekranach.

Dla mnie większość wspomnianych dzieł filmowych to taka filmowa jazda obowiązkowa. Polecałabym w ciemno je każdemu. Nie wiem jak można by funkcjonować we współczesnym świecie, nie rozpoznając tych charakterystycznych postaci czy scen filmowych. Nie będę odbierała przyjemności rozpoznawania konkretnych filmów Czytelnikom - myśle, że zwłaszcza tym starszym czy czytającym tą książkę młodszemu pokoleniu. Ale traficie na to wszystko co przez lata was kształtowało jako widza. Niech pierwsze podpowiedzi znajdą się już na poniższych zdjęciach prezentujących wybrane ilustracje. Tam już wszystko stanie się klarowniejsze.

Skoro jako Czytelnik dorosły miałam tak dużo przyjemności z rozpoznawania filmów, w których nasza bohaterka osobiście się znajdzie, zaczęłam się zastanawiać dla kogo tak naprawdę jest ta książka. Bo choć docelowa grupa określana jest na wiek 5-9 lat, to oczywiście tylko sugestia. Prezentowane filmy nie odgadnie kilkulatek, bo ich nie zna. No może  jeden, dwa skojarzy. Ale rodzic rozpozna już na pewno większość. Mamy więc doskonały punkt startowy, aby połączyć przyjemne z pożytecznym. 

Z jednej strony książka jest historią kina podaną w fantastyczny wizualnie  i pod względem treści sposób. Edukacyjnie dziecko dowie się jakie było kino kiedyś, jak wyglądały początki, można poopowiadać o różnicach czasów dawnych i współczesnych.  Jest to też baza startowa czy też podpowiedź do wspólnych rodzinnych seansów. Mamy więc od razu zachętę  do planowania wielopokoleniowego oglądania i dobierania odpowiedniego repertuaru.

Z drugiej strony „Mona Mysia w kinie” to wykwintny deser filmowy. Autor Marcin Kozioł wyselekcjonował różne tytuły z konkretnych epok rozwoju kina  i współczesnych gatunków filmowych i może się to przyczynić do dalszego drążenia tematu już indywidualnie. Przy okazji czytania tej książeczki dorosły Czytelnik może przypomnieć sobie filmy, które go kiedyś zafascynowały, a może i czasami zmieniły całe życie. I warto pójść tym tropem i zrobić sobie taki powrót do przeszłości i przeżyć to wszystko na nowo, zobaczyć co się zestarzało, a co wciąż powoduje szybsze bicie serca.

Sztuka filmowa jest jedną z tych najpopularniejszych, na co dzień mamy z nią najczęstszy kontakt. Dzieciaki uwielbiają kreskówki, dłuższe filmy animowane, ekranizacje ich ulubionych książek. Warto pielęgnować i podsycać w nich ten ogień uwielbienia dla kina, bo przecież staje się ono dla nas tak często odskocznią od codzienności. Wierzę, że ta książka, będzie takim ciepłym azylem dla młodych Czytelników i pobudzi do wielu dyskusji i zachęci do oglądania i wyszukania kolejnych tytułów filmowych.

Marcin Kozioł jak zwykle daje nam kawał dobrze skrojonej historii i wiem, że to będzie dla czytających wspólnie fajnie spędzony czas. Walory edukacyjne są tak przemycone, że w ogóle się o tym nie myśli, a my całkowicie wchodzimy w przygody Mony Mysi na planach kolejnych filmów. Na koniec jak zwykle wielkie gratulacje dla ilustratorki. Oj miała pani Monika Urbaniak wyzwanie zawodowe! Ale efekt końcowy wyszedł znakomicie. Gratuluję obu twórcom i nie będę ukrywać - po cichu liczę na tom 3 przygód myszki. Ciekawe tylko co ją spotka i która ze sztuk tym razem wciągnie ją w swe bogate światy.

Reasumując: Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki

Tytuł: „Mona Mysia w kinie” (2 tom serii o myszce

Autor: Marcin Kozioł

Ilustracje: Monika Urbaniak

Wydawca: Bumcykcyk

Objętość: 48 stron

Oprawa: twarda

Format: 220 x 265 mm

Grupa docelowa: dla dzieci 5-9 lat

Poniżej okładka – front i tył

Poniżej oscarowa wyklejka oraz strona tytułowa

Poniżej okładka oraz wybrane rozkładówki książki

Poniżej fotosesja z moją kocią modelką Myszą, z którą wspólnie przeczytałyśmy tą książkę w piątkowy wieczór. Na ilustracji nr 1 poznajcie Tosię - kocicę pilnującą starego kina

Fot. Latarnica/ czerwiec 2025

Wpis powstał dzięki współpracy barterowej z Wydawnictwem Bumcykcyk.

Tą oraz poprzednią  książkę o myszce możecie nabyć (również w opcji z autografem Autora) na stronie wydawnictwa:

https://www.bumcykcyk.com


Zdjęcie na niedzielę - 1 czerwca 2025

W pierwszą niedzielę nowego miesiąca jedno z moich ulubionych ujęć wakacyjnych z 2022 roku - wydmy i drzewa iglaste na półwyspie helskim, a w centrum kadru górna partia wieży obserwacyjnej na wysokości ruin latarni w Borze.

Fot. Tomasz Lerczak / czerwiec 2022


Privacy Preference Center