Moje magiczne miejsca - subiektywnie [3]

Nie wrzucam często wpisów do tego cyklu. Chcę by przemówił tylko od czasu do czasu. Prezentowane miejsca są czysto osobistym wyborem "skażonym" często niezrozumiałymi zachwytami. Ale serce nie sługa. Bywa że zabije mocno wobec pewnego obiektu czy miejsca i tak jest tym razem. Bo tym tytułowym magicznym miejscem jest kawiarnia "Kossakówka" w Juracie.

Gdyby dawnego bungalowu i pracowni znanego malarza Wojciecha Kossaka nie przemianowano w czasach współczesnych na kawiarnię to tym miejscem byłby pewnie dawny dom malarza, może muzeum... Stało się tak, że mamy obiekt gastronomiczny ale w tak uroczym miejscy z prawie 100-letnią historią, że cieszę się iż mogę je odwiedzać - spędzając przy okazji trochę czasu dokładnie w tym miejscu.

Jestem zakochana w dawnej Juracie. Jaka to Jurata? To letnisko z czasów przedwojennych - okresu, gdy powstawała i wszystko realizowano według określonego planu budowy nadbałtyckiego kurortu na miarę tych popularnych z południa Europy.

Nazwa letniska odwołuje się do bogini Juraty, której miłość do urodziwego rybaka nie znalazła aprobaty srogiego ojca. Jeśli dobrze ramię†am, została wyłoniona w ogólnopolskim konkursie. Wszystko zaczęło się w latach 20-tych XX wieku kiedy to w lutym 1928 roku Spółka Akcyjna „Jurata” objęła 150 hektarów terenu na helskim półwyspie. Tak zaczęła się historia tego kąpieliska dla elit - za jakie uchodziła w początkowych latach. Parcele pod zabudowę nabywali znani ludzie ze świata sztuki, kultury i polityki.

Jeden z domków stał się letnią pracownią i wakacyjną odskocznią dla malarza Kossaka i jego rodziny. Niestety próżno dziś spacerując uliczkami Juraty znaleźć echa 20-lecia międzywojennego i pierwszej zabudowy. Nieliczne domki z tamtych lat zostały mocno przebudowane (rozbudowane) lub całkowicie przearanżowane. Na kilku posesjach można odczuć jeszcze ducha rodzącego się kurortu.

Mimo to, kiedy spaceruję wąskimi uliczkami wytycznomymi pośród cudownego sosnowego lasu od strony Zatoki Puckiej, wypatruje dawnych lat i wspomnień o tym miejscu, które tak bardzo mnie zauroczyły, że ostatecznie "Kossakowska" trafiła do tych umiłowanych miejsc, do których chętnie i z emocjami powracam. Ogromny wpływ na to miała lektura sprzed lat "Maria i Magdalena" Magdaleny Samozwaniec - cudownie napisane wspomnienia o rodzinie Kossaków, w których Jurata też odgrywa znaczącą rolę.

W tzw. wakacyjnych wpisach z Półwyspu Helskiego z różnych lat pokazywałam bardziej szczegółowo to miejsce. Dziś tylko migawki dla oddania klimatu miejsca i najbliższego otoczenia kawiarni. Zachęcam do osobistego przespacerowania się ulicami Juraty i odkrywania jej przeszłości dla siebie.

Poniżej kilka ujęć z drogi do kawiarni czyli co nam zostało z tamtych lat.

Poniżej kawiarnia "Kossakówka" w dawnym domu artysty.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020 i czerwiec 2021

Na koniec chciałabym zachęcić zainteresowanych nie tylko tym miejscem, ale całym procesem powstawania "kurortu z niczego" do lektur książek, które dla mnie są kluczowe jeśli chodzi o informacje o tej miejscowości i jej historii. Już jestem ciekawa jak będą uczczone setne urodziny tego popularnego miejsca wypoczynku nad Bałtykiem.

 

 


Ze starej prasy [92]

Dziś w cyklu prasowym sięgamy do "Jantarowych szlaków" - pisma oddziału PTTK na Trójmiasto - a konkretnie numer z lutego 1959 roku.

Na okładce pisma znalazł się znany turystom pomnik z Rozewia, który w ostatnich latach został przeniesiony na skwer przy parkingu między dwoma rozewskimi blizami. Kiedyś stał za latarnią Rozewie I na szczycie klifu w otoczeniu krzewów.  Pamięta czasy legendarnego latarnika Leona Wzorka i powstał aby upamiętnić ujęcie Pomorza przez wojska polskie w roku 1920.

Poniżej okładka pisma - fot. pomnika Czesław Skonka oraz archiwalne zdjęcie Alfreda Świerkosza z 1934 roku na potrzeby Ilustrowanego Kuriera Codziennego (NAC). Niżej dwie strony (10-11) gdzie w opisie wycieczki pomorskiej mamy wspomniana latarnie Stilo i Rozewie.

 

Dla uzupełnienia tematu, który nasunęła okładka "Jantarowych Szlaków" poniżej archiwalne karki i zdjęcia z pomnikiem - fot. aukcyjne, kartka z latarnikiem Leonem Wzorkiem i marynarzami ze zbiorów Latarnicy, fotografia pomnika z oddali ze zbiorów NAC.

 

Poniżej widok na pomnik z lata 2011 roku - jeszcze w starej lokalizacji na krawędzi klifu, fot. Latarnica

Poniżej aktualny widok pomnika (w tle laterna Rozewia II) - fotografia letnia Latarnica, fotografia ze stycznia br Lidia Czuper i Tomasz Bury


W pierwszym noworocznym odcinku tego cyklu przeniesiemy się zimową porą na Maderę - portugalską wyspę na wodach Oceanu Atlantyckiego. Tam znajduje się między innymi latarnia Ponta do Pargo - zarządzana przez Narodowy Urząd Morski Portugalii.

Poniżej kilka fotografii, które z pobytu na Maderze podesłał mój kolega Szymon.

Fot. Szymon Kościelniak / grudzień 2022

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– zbudowana w 1922 roku
– obiekt aktywny
– wysokość światła 312 m n.p.m.
– zasięg światła 26 Mm
– wysokość wieży 14 m
– murowana kwadratowa wieża
– w latarnie soczewka Fresnela
– budynek jednokondygnacyjny, wieża pomalowane na biało, laterna czerwona
– najbardziej znana latarnia na Maderze
– jedna z najwyżej położonych latarń na świecie
– spod latarni przepiękne widoki na zachód słońca nad Atlantykiem
– latarnia morska czynna i otwarta w środy
– od 1989 roku zautomatyzowana
– w 1999 r. Uchwałą Prezydium rządu regionalnego uznano latarnię  za wartość kulturową regionu, klasyfikując ją jako wartość lokalną
– w 2001 roku w oficynie latarni morskiej utworzono małe centrum muzealne

Poniżej widok satelitarny i Street View z Google Maps

Poniżej laterna z soczewką Fresnela, fot. wikipedia.org

Poniżej kilka ujść latarni z wikipedia.org

Zdjęcie na niedzielę - 8 stycznia 2023

Na pierwszą niedzielę Nowego Roku nie może być innej blizy - tylko ONA i to jeszcze przykryta śnieżną pierzynką. Ten zimowy pejzaż z przylądka działa na mnie uspokajająco. Piękna jest rozświetlona laterna i śnieg na alejkach. Rozewie zimą - niewiele osób je wtedy odwiedza, zwłaszcza po zapadnięciu zmroku. Dzięki fotografii Marcina możemy przez chwilę poczuć jak tam wtedy jest.

 

Fot. Marcin Pałaszyński / listopad 2022


Powitanie nowego roku na Rozewiu

Niewiele osób ma okazję być na Rozewiu nocą. nawet latem. Jeszcze mniej będzie w tej okolicy zimą. A mało kto ma okazję przywitać nowy rok na Rozewiu w Sylwestra.

Nie każdy wie, że właśnie w tym miejscu jest taki zwyczaj iż nadejście północy ogłaszają rownież uruchomione na tą okazję buczki z przylądka rozewskiego. Cała maszyneria jest tuż obok latarni i opiekują się nią latarnicy. jak to wygląda? Jeszcze 31 grudnia starego roku wszystko jest szykowane by o północy rozległ się charakterystyczny dźwięk. dzięki uprzejmości latarnika z Rozewia możemy zobaczyć te kilka zdjęć opisanych na Facebooku:

Zbiornik napełniony, powietrze nabite, maszyneria naoliwiona i o godzinie 24 nasze wspaniałe buczki oznajmią nadejście Nowego 2023 roku. Załoga na posterunku!

Fot. Andrzej Sikorra - latarnik z Rozewia - 31 grudnia 2022

A sam już Sylwester to czas, gdy mimo wszystko niewiele osób dociera pod latarnię. Wolą tradycyjnie świętować w domach i ośrodkach Karwii, Jastrzębiej Góry i Władysławowa. Ale prawdziwi miłośnicy latarń dotrą na sam placyk u stóp blizy nawet o północy ostatniego dnia roku. Poniżej kilkanaście migawek z tej chwili. Jak widać mamy nie tylko czynne i pracujące po zmierzchu Rozewie I, ale i latarnię Rozewie II gdzie laterna jest świątecznie ustrojona.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury - 31 grudnia 2022/1 stycznia 2023

A na koniec najważniejsze - bo mało kto w ogóle miał okazję ja miałam za dnia) usłyszeć włączone buczki rozewskie. Oto dwa filmiki prezentujące jak wybrzmiewa północ pod latarniami.

2023-01-01 09.51.36

2023-01-01 10.08.08

Filmy - Lidia Czuper i Tomasz Bury - 31 grudnia 2022/1 stycznia 2023


Koniec roku

Dopiero co szykowałam świąteczny wpis ogłaszający przerwę blogową a tu mamy już dziś w kalendarzu ostatni dzień roku. O północy zmieni się nie tylko miesiąc, ale i trzeba będzie się przyzwyczaić, że mamy już 2023 rok.

Rok niczym z powieści SF, bo mam nadal takie skojarzenia że każdy rok po 2000 roku to datowanie, z którym spotykałam się w dzieciństwie tylko w często czytanych wtedy książkach fantastycznych.

Wszyscy stajemy przez faktem, że zaczynamy kolejny rok. Każdy z nas starszy i każdy z innymi oczekiwaniami i planami. Kiedyś robiłam noworoczne postanowienia ale dziś już nic nie planuję. Tak bardzo życie mnie zaskakuje że nie ma co planów. Ale jeśli komuś to omega lub go napędza dlaczego nie!

Kończąc ten rok życzę wam, aby następny przyniósł nam lepszy świat i dobre zmiany w naszym kraju. Wszyscy odczuwamy skutki wojny na Ukrainie czy ogromnej inflacji. Mimo tego nie przestawajcie marzyć i niech latarnie morskie oświetlają nam mroki codzienności. Zapraszam już w nowym roku na kolejne wpisy.

Pamiętajcie żeby nie strzelać w Sylwestra. Nasi futrzasty przyjaciele bardzo ciężko znoszą tą noc.

Fot. główna wpisu i nocnego nieba  pexels.com


Cicha noc, święta noc... - przerwa świąteczna

Kiedy spojrzymy dziś na datę w kalendarzu zobaczymy, że do Bożego Narodzenia zostały dwa dni, a do Wigilii tylko jeden. Nie wiem jak to wyglądało u was w tym roku, ale ja już dawno nie miałam tak intensywnego grudnia. Nawet listopad, który lubi się niemiłosiernie wlec, minął raz dwa. Grudzień zlał mi się w jeden identyczny dzień, bo codziennie było tyle pracy, obowiązków i biegania, że nie było kiedy zatrzymać się na chwilę i przypatrzeć wszystkiemu co dzieje się wokół.

Ale nadszedł TEN piątek, wróciłam z pracy i przede mną świąteczny, ciut przedłużony weekend. To tak inny tryb działania iż trudno to pojąć i dostosować się. Ale nadchodzi taki jeden wieczór, gdy świat zwalnia. Wieczór pachnący choinką, potrawami, z kolędami w tle a jak się uda to i z śniegiem za oknem. Poznań w tym roku wielkie śnieżyce jak dotąd omijały co mnie jako codziennego kierowcę spieszącego na 7 rano do pracy bardzo cieszy. Jedyną ogromną rysą na tegorocznych świętach jest wojna tocząca się na Ukrainie. I często myślę o mieszkańcach Ukrainy, którzy zostali w ojczyźnie jak sobie radzą zimą bo to dodatkowe ogromne utrudnienie.

Lubię ten czas blogowego zatrzymania, to także podarowanie sobie trochę luzu i uwolnienie od rytuału (jakby nie było miłego, ale czasami robionego pod ogromną presją czasu i zmęczenia) przygotowywania postów na kolejne dni. Robię więc i sobie święta. W tym czasie od Wigilii do nowego roku wrzucam tylko to na co mam ochotę i jeśli w ogóle mam ochotę.

Początek roku będzie znowu okresem spojrzenia wstecz na 2022 rok, czasem podsumowań, rozliczeń. No i tradycyjnie dużymi krokami nadciągają kolejne urodziny bloga. Pamiętam jak dziś kiedy robiłam ostatni taki wpis, a już minęło kolejne 365 dni. To coś niebywałego!

Na koniec chcę zostawić was z tym pięknym widokiem Rozewia w śniegu. Był kiedyś dawno temu taki dokument TVP pt. "Wigilia na Rozewiu". W tym czasie zawsze mi się on przypomina. I zapewne do dziś okres świąteczny spędzany w takim miejscu jest jakiś inny i wyjątkowy.

A ponieważ jest kilka wolnych dni przed nami proszę was o to byście zrobili coś w tym czasie także dla siebie, byście poczuli się zrelaksowani, a nie zmuszani czy zabiegani. Spędzajcie ten czas tak jak tego potrzebujecie. Do poczytania w Nowym Roku! A może i szybciej :)

 

Fot. Rozewia ze strony Jastrzębiej Góry na facebooku autorstwa Marii  Kisielewicz - mieszkanki tej miejscowości

Zdjęcie główne wpisu - www.pexels.com


Rozewskie świętowanie - mural

Pomału kończę wpisy blogowe na ten rok, ale byłoby ogromnym niedopatrzeniem nie wrzucić w kończącym się 2022 roku tej informacji. Jak zauważyliście od września  publikowałam tu posty powiązane z odbywającymi się właśnie wtedy na Przylądku Rozewie uroczystościami.

Jak zapewne już pamiętacie nie tylko przypadały urodziny latarni Rozewie I, ale i okrągła rocznica objęcia posady latarnika przez Leona Wzorka.

Zwieńczeniem tych pięknych chwil jest praca, która się tworzy, dzieło wymagająca czasu i działań w trudnych warunkach atmosferycznych. Konrad i Daniel Wzorek (nazwisko oczywiście nieprzypadkowe) chcąc uczcić pamięć o latarniku Leonie postanowili zamalować w stosowny motyw część tzw. opaski betonowej u podnóża Rozewia. Opaska ciągnie się przez spory odcinek wybrzeża i może być idealnym "płótnem" do malarza, który zobaczy ją jako bazę do swoich artystycznych działań.

Poniżej rozewski mural Konrada i Daniela na różnym etapie prac plus projekt w wizji autorów. Dla nich takie malowanie to coś z czym są obyci  i się zajmują z sukcesami - czego dowodzi galeria na stronie www.  Możecie zajrzeć do nich pod adresem: http://zamalujladnie.pl

Zobaczycie co już zrobili i jaką ofertę mają dla chętnych, którzy dysponują kawałkiem ściany/muru do zamalowania.

Poniżej miejsce, które stało się bazą dla obu artystów.

Poniżej filmik z malowania - przy blasku księżyca:

Poniżej rozewski mural na różnym etapie prac:

Poniżej projekt muralu - tak jak opracowali go Konrad i Daniel Wzorek

Fot./ film - Konrad i Daniel Wzorek

Bardzo dziękuję za udostępnienie materiałów i dziękuję Wam, że chcecie w ten sposób upamiętnić postać Leona Wzorka pierwszego polskiego latarnika z Rozewia.


Ostatni dzwonek prezentowy

To już ostatni moment na wybranie jakiegoś sympatycznego prezentu książkowego dla bliskich faromaniaków lub zwierzolubów. Czysto subiektywnie (bierzcie to pod uwagę i w razie czego szukajcie informacji w sieci i czytajcie opinie tych, którzy już je poczytali) podrzucę dziś wam dwie galeriei wydawnictw świeżutkich i ciut starszych, ale wciąż bez problemu dostępnych w internetowych księgarniach, sklepach czy na portalach aukcyjnych.

Patrząc na ważność tematyki tego bloga na początek propozycje latarniane bądź morskie (fakty i literatura obyczajowa z latarniami w tle):

A teraz coś dla zwierzolubów z naciskiem na miłośników kotów:

Mam nadzieję, że w tych zestawach znajdziecie jakąś prezentową inspirację. Korzystajcie z podpowiedzi. To doskonałe publikacje, które dostarczają rozrywkę, rzetelną wiedzą albo opowiadają niezwykłe prawdziwe historie.

Fot. główna wpisu - Markus Spiske/ pexels.com


Zdjęcie na niedzielę - 18 grudnia 2022

W ostatnią niedzielę przed świętami popatrzmy na zimowy i wręcz bajkowy wizerunek latarni morskiej Stilo. Skąpana w śnieżnej pierzynie, z rozświetlonymi okienkami - zachęca by do niej podejść, by schronić się przed zimą w wieży.

Fot. z facebooka Bazy Oznakowania Nawigacyjnego


Zdjęcie na niedzielę - 11 grudnia 2022

Trzy niedziele wstecz prezentowałam w tym cyklu prawie takie samo ujęcie latarni morskiej Stilo, ale jakże inna wtedy była pogoda i jej najbliższe otoczenie. Listopad w tym roku sypnął śniegiem na wybrzeżu i powstało wiele pięknych zimowych już ujęć mimo, że kalendarzowa zima wciąż przed nami.

Fot. Latarnik ze Stilo / listopad 2022


Wakacje 2021 [12] - detale (2)

Z przyjemnością w drugi dzień grudnia powracam wspomnieniami do letniej Kuźnicy. W listopadzie br. zaprezentowałam pierwszą galerię z detalami, czyli to co zachwyciło mnie w najbliższej okolicy, ale w spojrzeniu detalicznym - przyjrzałam się kolorom, fakturom, kompozycją.

Poniżej efekt takiego spaceru po uliczkach Kuźnicy. Atutem była piękna pogoda i najlepszy czas na wypoczynek czyli czerwiec.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Zdjęcie na niedzielę - 27 listopada 2022

Wprawdzie przed 20 listopada mieliśmy już w Polsce pierwsze znaczne opady śniegu to dziś - w ostatnią niedzielę listopada - chciałabym jeszcze na chwilę zatrzymać jesienny klimat zdjęcia.

Poniżej latarnia Rozewie II w kolorach jesieni uchwycona 31 października br.

oznorTO

Fot. Kasia Foigt / 2022


Zdjęcie na niedzielę - 20 listopada 2022

Po 2 tygodniach wracam w tym cyklu do latarni morskiej Stilo. Tym razem z listopadowym ujęciem, choć fotografia nie pokazuje klasycznego oblicza tego miesiąca z tak pięknym niebem i słoneczną pogodą. Ale może dlatego tak mnie urzekła, że mimo iż mamy IV kwartał roku może być na wybrzeżu tak pięknie. Magia tego miejsca!

Fot. Latarnik ze Stilo / listopad 2022


Wakacje 2021 [11] - detale (1)

Co roku mam takie dni, że wychodzę z aparatem fotograficznym w celu skupienia się na detalach danego miejsca. Najczęściej dotyczy to samej Kuźnicy, choć powstają i poza nią bliskie kadry i zachwyty fakturą, barwą czy motywem.

Dziś kilkanaście bliższych i dalszych kadrów przyglądających się pięknu miejsca poprzez pochylenie się nad "modelem". Tak się złożyło, że te z dzisiejszego odcinka wszystkie pochodzą z Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Wakacje 2021 [10]

Dawno nie wracałam do relacji z wakacji na Półwyspie Helskim z roku 2021. Była już kilkukrotnie Kuźnica, był Hel i nawet Jurata, ale nie było jeszcze Jastarni. A do Jastarni podczas urlopu trafiam kilkukrotnie. Najczęściej idąc pieszo z Kuźnicy - albo ścieżką nad zatoką, albo plażą nad Dużym Morzem lub duktem leśnym.

Wiadomo, że jeden czy dwa razy podejdę pod samą latarnię, aby zobaczyć w jakim jest stanie, co się zmieniło, jak jak wygląda jej najbliższe otoczenie. Do opłotowanego terenu trzeba podejść kawałek przez tzw. tereny zielone. Niestety najczęściej w sezonie letnim wyglądają one jak jeden wielki śmietnik. Leżą na zapleczu oficjalnej ścieżki, więc niektórzy uważają że nikt tam nie zagląda. A zaglądają i bywają choćby faromaniacy.

Jastarnia to obowiązkowo port, deptak wiodący do najsmaczniejszej kawy w Cappuccino Cafe, latarnia morska. W porcie wypatruję kotów choć najłatwiej je zastać wczesnym rankiem i przed nocą lub po zmierzchu. Koty bywają przy i na stacji kolejowej. Centrum zwiedzam starając się dotrzeć do najstarszej zabudowy i najwęższych uliczek. Lubię Jastarnię. Taką "moją", miejsca które od lat odwiedzam i obserwuję zmiany.

Poniżej w drodze z Kuźnicy do Jastarni

Poniżej latarnia w Jastarni w sezonie letnim 2021, ostatnie trzy fotografie to powrót plażą do Kuźnicy oraz lokal w samym centrum Jastarni zdobiony wizerunkiem latarni morskiej

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Po uroczystościach rozewskich...

Pamiętacie zapewne jak mało fotogeniczna była pogoda w dniu obchodów rocznic rozewskich. 10 września na przylądku panowała mgła, przejmujący chłód i blisko było by dzień spływał kroplami deszczu. Na szczęście deszcz został nam oszczędzony co bardzo cieszy, bo całe świętowanie poza wernisażem wystawy starych kartek i zdjęć z latarnią Rozewie w sali wystawowej Stodoła, odbywało się na świeżym powietrzu.

Tego samego wieczoru wracałam już pociągiem do rodzinnego Poznania. Jakie było moje zdumienie, gdy dzień później dostałam od koleżanki te oto zdjęcia z miejsce, które dopiero co odwiedziłam, a aura na nich była tak diametralnie różna. Rozewie skąpane było w słońcu, a oczy cieszył błękit nieba i pojedyncze białe obłoki.

No cóż, czasami tak bywa. A może te mniej sprzyjające warunki miały nam wszystkim uświadomić, że latarnia Rozewie I przez 200 lat służy bezpieczeństwu czy słońce czy deszcz, a praca latarnika - takiego jakim był Leon Wzorek, który 100 lat temu objął posadę właśnie na naszym przylądku - musiała sprawnie i bez zakłóceń odbywać się w każdych warunkach. Nie zawsze sprzyjających.

Poniżej latarnia Rozewie I (historyczne już ujęcia z banerem informujących o 200-latach latarni):

Poniżej latarnia Rozewie II:

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / wrzesień 2022


Zdjęcie na niedzielę - 30 października 2022

Dziś cenna fotografia latarni z Jastarni - bo jak zawsze gdy w grę wchodzi użycie drona lub fotografowanie z małego samolotu - latarnię widzimy wtedy tak, jak nigdy jej nie ujrzymy poruszając się po ziemi.

Niestety nie wiem kto jest autorem zdjęcia. Fotka została zgłoszona do konkursu kalendarzowego na Facebooku na profilu Jastarnickie nowiny. Do kalendarza na rok 2023 nie dostała się ale dla mnie ma swój urok i niezaprzeczalną wartość.

Fot. z profilu Jastarnickie nowiny na Facebooku


Koniec lata w Sopocie [3] - latarnia

Po dwóch wpisach z wrześniowymi widokami z Sopotu dziś pora na ograniczenie się do tego jednego - jakże ważnego obiektu - latarni morskiej. Dzieje tej latarni mają swoje początki w architekturze nie mającej nic wspólnego z nawigacją, bo powstawała w innym celu.

Wieżę z sopockim światełkiem doskonale widać z plaży i z daleka. To w okolicy najwyższy punkt. Mówiąc najprościej i najkrócej latarnia to obudowany komin. I na tym można by zakończyć jej dzieje.

Tak było w chwili jej powstania. Był rok 1903 i na terenie dawnych zakładów leczniczych Jerzego Haffnera (założyciel kąpieliska Sopot) zbudowano nowoczesny Zakład Balneologiczny. Znajduje się w idealnym miejscu bo przy samym wejściu na molo. Dziś zakład jest wpisany do rejestru zabytków.

Powstał też wtedy niezbędny spory komin znajdujący się w północno-wschodnim narożniku budynku, który został obudowany wieżą. U jej szczytu znajduje się oszklona galeria widokowa pełniąca teraz funkcję latarni morskiej. Po drodze na przemian Sopot miał latarnię morską lub światło nawigacyjne. Dziś to ponownie latarnia.

Światło na wieży pojawiło się w roku 1977. Była już konieczność postawienia w tym miejscu oznakowania mimo bliskości tak silnych latarni jak Rozewie, Jastarnia, Hel, Gdańsk czy Krynica Morska. światło w Sopocie zamontowano na zewnętrznej ścianie wieży, będąc w środku i patrząc przez okno widzimy je przed sobą patrząc na molo z góry.

Poniżej kilka faktów na temat tej latarni:
– zbudowana w 1903 roku jako komin obudowany wieżą z całkiem innym przeznaczeniem
– konieczność uruchomienia latarni nastąpiła w roku 1977
– wysokość wieży 30 m
– wysokość światła 25 m n.p.m.
– zasięg: obecnie to 7 Mm, wcześniej miała okresowo mocniejsze światło o zasięgu 17 Mm
– światło błyskowe
– wieża odpłatnie udostępniona do zwiedzania

Fot. Latarnica / wrzesień 2022

Poniżej kilka archiwalnych przedwojennych ujęć wieży sopockiej w okresie przedwojennym - zanim była latarnią morską.

Fot. aukcyjne


Widoki z podróży [112]

Dziś wpis mieszany, choć dotyczy bliskiego rejonu stąd pozwalam sobie go połączyć. Obie latarnie są w Gdańsku dlatego pokażę je w jednym odcinku.

Na początek historyczna latarnia morska - Gdańsk Nowy Port. latarnię tą odwiedził w lipcu br. wielki miłośnik latarni Tomek Smołka. Poniżej zdjęcia wykonane przez niego tego dnia, gdy kolejna latarnia została zaliczona i miał to szczęście spotkać osobiście właściciela obiektu - pana Jacka Michalaka.

Fot. Tomasz Smołka / lipiec 2022

Drugą bohaterką odcinka jest nasza najmłodsza bliza - Port Północny,. Z resztą tą latarnię widać zarówno z wieży nowojorskiej jak i z nabrzeża portowego u jej podstawy. Zdjęcia pochodzą z września 2021 roku.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / wrzesień 2021