Ani się spostrzegłam, jak ponownie nadszedł czas końca roku, dni świątecznych oraz podsumowań, rozliczeń, planów. Mam wrażenie jakbym wczoraj myślała nad lekturami roku i szykowała się do kolejnych urodzin bloga.
Ale póki co ogłaszam przerwę świąteczną – jakże mi w tym roku potrzebną. W IV kwartale tego roku zbyt dużo się zadziało i zbiegło naraz. I z moim zdrowiem, i nawałem pracy, zbiórką dla schroniska, totalnnie trudnym długim procesem chorowania zwierzaka domowego. Stresy, nieprzespane nocki, ból fizyczny i psychiczny… Tak bedę kojarzyć jesień i początek tegorocznej zimy. Więc czas powiedzieć STOP na parę dni.
Dziś Wigilia, dla jednych bywa czasem najpięknieszym, dla innycn trudnym, bolesnym, okupionym ogromnym stresem. Nasze rodziny też bywają różne. Mamy prawdziwe szopki bożonarodzeniowe – piękne i podnoszące dna duchu – ale i te odgrywane przy rodzinnych spotkaniach. Potrafimy aż nadto pięknie świętować albo aż nadto wszystko i wszystkich niszczymy.
Życzę Wam, Moi Czytelnicy świąt z tej jasnej świetlistej strony. Żyby to słowo „narodzenie” odbywało się w nas, zbudowało podstawy czegoś nowego lub wzmocniło fundamenty dobrze rozpoczętych prac i działań. Świętujcie w atmosferze pokoju, nie dajcie się prowokować, spędzajcie ten czas najmilej jak można i doceniajcie obecność bliskich. Czasami tak szybko potrafią od nas odejść i nie da się już nic nadrobić wstecz. Bądźmy dla siebie mili i wyrozumiali. Każdy z nas to inny wszeschświat. Podążajcie za światełem swoich wewnętrznych latarni morskich. One dobrze wam wskażą drogę do portów, tam gdzie macie ostatecznie się znaleźć i rozgościć na dobre..
Fot. depositphotos.com [2x]