Ze starej prasy [62]

Dziś w cyklu Ze starej prasy zaglądamy do "Kuriera Warszawskiego" z 1938 roku. A dokładnie do jego wydania z 25 czerwca 1938 (nr 172). Tam opublikowano notkę prasową o tytule "ROZEWIE - otwarcie pokoju Żeromskiego w latarni rozewskiej".

Podtrzymywała ona legendę stworzoną przez rozewskiego latarnika Leona Wzorka o pobycie pisarza w latarni i pisaniu tam "Wiatru od morza".

Poniżej winieta "Kuriera Warszawskiego"

Poniżej strona z notką z Rozewia

Poniżej treść samej notki z 1938 roku


Latarnie Jamajki [3]

Wróćmy na chwilę na egzotyczną dla nas Jamajkę, z której mogę Wam pokazać kilka tamtejszych latarni morskich. W trzecim odcinku serii przyjrzymy się latarni Lover's Leap z zachodniej części wyspy.

Fot. Agnieszka Bańkowska / luty 2019 [8x]

Poniżej kilka faktów nt tej latarni:

– dokładna data powstania jest nieznana, prawdopodobnie lata 60-te XX wieku
– obiekt aktywny nawigacyjnie
– wysokość światła - imponująca - 530 m n.p.m. bowiem latarnia znajduje się na bardzo wysokim klifie
– wysokość stalowej wieży 30,5 m
– sześciokątna galeria z laterną, całość pomalowana w poziome pasy biało-czerwone
– zasięg światła 40 Mm
– najnowsza latarnia morska Jamajki zbudowana po tym, jak Jamajka uzyskała niepodległość (1962)
– wieża otwarta codziennie z wyjątkiem niedziel przez cały rok
– otoczenie latarni jest atrakcją turystyczną, w pobliżu znajduje się restauracja z tarasem widokowym
– figura pary kochanków przy latarni związana jest z romantyczną historią o tragicznym finale, w którym Mizzy i Tunkey skoczyli z wysokiego klifu wybierając śmierć nad rozdzielenie ich przez właściciela plantacji, który liczył, że oddalając Tunkeya na inną plantację zakończy ich związek. Para postanowiła uciec jednak pogoń dotarła do nich na klifie. Tam podjęli ostateczną i dramatyczną decyzję.

Poniżej widok lotniczy na imponujący klif

fot. marinas.com

Poniżej widok satelitarny na wybrzeże z położeniem latarni


Zdjęcie na niedzielę - 17 marca 2019

Zima w tym roku wyjątkowo nas oszczędziła jeśli chodzi o warunki atmosferyczne. Pierwsze dni z temperaturą powyżej 10 stopni na plusie były już w lutym. Pierwsze dni z temperaturą dochodzącą 20 stopni na plusie mieliśmy już w tym miesiącu.

Tym łatwiej sięga się przy takie aurze po fotografie letnie, bo pogoda kieruje moje myśli już na tematy wakacyjne. To urocze zdjęcie latarenki w porcie we Władysławowie zrobiłam podczas ubiegłorocznych wakacji na Półwyspie Helskim.

Trochę martwi moje oczy "połatane" kolorystycznie poszycie zewnętrzne latarni, ale może doczekam się, że zobaczę ją w lepszej formie.

Port we Władysławowie

Fot. Latarnica/ czerwiec 2018


Najstarsza helska bliza

Jeśli chce się rozmawiać o historii helskich latarni morskich, nie sposób nie wspomnieć tej, o której wiemy najmniej - ale której istnienie potwierdzają pisane źrodła.

Zanim na Helu pojawiły się "klasyczne" latarnie, mające postać zwężających się ku górze murowanych wież na helskiej kosie znajdowała się tzw. bliza mająca postać wysokiego żurawia z wiszącym miedzianym koszem. W nim palono smołę i węgiel drzewny.

Notkę prasową na temat wizyty w Helu króla Jana III Sobieskiego (XVII wiek) prezentowałam już na Latarnicy w cyklu Ze starej prasy. Dziś pragnę jedynie przypomnieć archiwalne ujęcia pewnego kopca, który stanowił dawną podstawę blizy. Odkrycie to miało miejsce przed II WŚ na terenach przy helskim Kurhausie (Hotel Polonja).

Poniżej artykuł prasowy nt odkrycia ruin latarni.

Ze zbiorów Muzeum Helu.

Poniżej archiwalne ujęcia miejsca odkrycia ruin.

Odsłonięta podstawa starej blizy
ok.1937

Ze zbiorów Muzeum Helu - 2x

To tyle jeśli chodzi o historię i najstarszą helską latarnię. Można próbować sobie dziś wyobrazić taki obiekt w postaci dużego żurawia, bo przywykliśmy jednak do bardziej klasycznych latarni czyli wysokich wież zwieńczonych laternami z sercem latarni - czyli jej optyką (aparatem świetlnym).

Ale jest takie miejsce we współczesnym Helu, gdzie możemy replikę starej blizy zobaczyć w realu. To Muzeum Helu - placówke, o której również już pisałam i pokazywałam na fotografiach.

Muzeum mieści się w poniemieckim betonowym bunkrze, zaraz za torami kolejowymi idąc / jadąc w kierunku z Helu do Juraty. Ma swoją stronę internetową http://muzeumhelu.pl/ oraz profil na facebooku - https://www.facebook.com/muzeumhelu/

Na "dziedzińcu" przed wejściem do bunkra stoi wysoko i góruje nad nami właśnie taka dawna helska bliza. Poniżej kilka jej ujęć o różnej porze.

Fot. Muzeum Helu- 5x

Serdecznie dziękuję Panu Ryszardowi Kretkiewiczowi z Muzeum Helu za podzielenie się opublikowanymi dziś materiałami.


Latarnia z kalendarza - marzec 2019

Miesiąc marzec na swojej karcie prezentuje wizerunek latarni Portland Head ze stanu Maine (USA). Akurat z rozpoznaniem tego obiektu nie było problemu, bo to jedna z najpopularniejszych wizerunkowo latarni na świecie w ogóle.

Jej sylwetka bardzo często pojawia się w kalendarzach, na kartkach, reklamach, filmach, gadżetach latarnianych czy okładkach książek, notesów, zeszytów.

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– obiekt aktywny nawigacyjnie
– wysokość światła 31 m n.p.m.
– wysokość wieży 24,5 m
– do 1813 roku - kiedy to obiekt był odbudowywany - mierzyła 18 m wysokości
– okrągła wieża pomalowana na biało, przylegająca do budynku latarników
– laterna pomalowana na czarno
– na 1 piętrze budynku znajduje się muzeum
– najstarsza latarnia morska w stanie Maine 
– jedna z najstarszych latarni USA
– znajduje się na cyplu na południe od Portland
– gruntowny remont obiektu przeprowadzono w 2005 roku
– uporządkowanie okolicy latarni (tzw. Fort Williams przeprowadzono w 2014 roku
– w 2016 roku naprawiono pęknięcia w murze
– muzeum otwarte codziennie od maja do października
– wieża zamknięta dla turystów

Poniżej karta marcowa z latarnią Portland Head (Maine, USA)

Poniżej zabytkowe soczewki Fresnela z latarnia Portland Head

Fot. lighthousefriends.com

Poniżej historyczny wizerunek ze starej karty pocztowej

Fot. leuchtturm-welt.net

Poniżej widok z lotu ptaka

Fot. marinas.com

Poniżej widok satelitarny z Google Maps

Więcej o samej latarni i jej otoczeniu na https://portlandheadlight.com


Ciekawostki aukcyjne [29]

Po ponad miesiącu przerwy wracam do prezentacji różnych przedmiotów związanych z latarniami morskimi, a wypatrzonymi na aukcjach bądź w szeroko rozumianej przestrzeni internetu.

Dziś taki odcinek, gdzie dominować będą kartki pocztowe. Niektóre pewnie już znacie, może którymiś was zaskoczę. Obok nich pojawi się też pewien obrazek i stare sztychy.

Fot. aukcyjne.


Zdjęcie na niedzielę - 10 marca 2019

W drugą niedzielę marca spojrzenie wstecz - ale nie odległe. Choć fotografia została wykonana w lutym br. to kadr wygląda bardzo wiosennie. Tego dnia wprawdzie słońce było tylko do południa ale Autorowi zdjęcia udało się uchwycić pod helską blizą ten nastrój przedwiośnia.

Fot. Grzegorz Elmiś /20 luty 2019.

Więcej zdjęć autorstwa Grzegorza na facebooku : https://www.facebook.com/GrzegorzElmis/


Nie śmierć jej pisana... [2]

Jak już wiecie z poprzedniego wpisu, los latarni z Góry Szwedów zarysowuje się w optymistycznych barwach. Zapomniany obiekt przetrwa i nie umrze śmiercią naturalną. To najlepsza wiadomość latarniana ostatnich lat!

A póki nie ruszą pierwsze prace przypomnijmy sobie kilka faktów.

Góra Szwedów w faktach i datach:

– projekt latarni  powstał w 1931 roku
– budowę zakończono w 1936 roku
– wysokość wieży 17 m
– wysokość światła 34,4 m n.p.m.
– światło białe błyskowe
– zasięg światła 16 Mm
– ażurowa wieża z galerią i laterną zakończoną kopulastym daszkiem,
– ze względu na akty wandalizmu z czasem dół wieży obudowano do wysokości 4 m blachą
– wyłączona z użytku w 1990 roku
– pieczę nad obiektem ma Urząd Morski z Gdyni

Miłośnikom latarni warto też przypomnieć, że nautofon z tej latarni (po renowacji) mogą zobaczyć na terenie Muzeum Helu na skarpie z roślinnością od strony ulicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2017

Poniżej dalszy ciąg wspaniałych zdjęć Góry Szwedów z lutego br.

Fot. Grzegorz Elmiś / 2019.


Latarnica poleca - vol. 22 - Myszaczek

Tak się jakoś złożyło, że po recenzji książki dla dzieci o kocie opowiadającym o historii miasta Gdynia, moje kolejne tegoroczne literackie zauroczenie latarniano-morskie dotyczy również pozycji dla najmłodszych. I wydaje mi się że śmiało może trafić do jeszcze mniejszych dzieci niż odbiorcy kota Antoniego.

Książeczka duetu Max i Lev Kaplan zauroczyła mnie od razu. Posiada kilka niepodważalnych atutów. Podstawowym są przepiękne ilustracje Lva Kaplana - urodzonego na Ukraine rysownika, grafika i ilustratora. To dzięki jego kresce poszczególne rozkładówki „Myszaczka” zapierają dech w piersi miłośnika latarń morskich. 

Drugim atutem jest treść i bohaterowie. Bo akcja historii „Myszaczka” rozgrywa się w latarni morskiej, do której trafia tytułowa mysz i zostaje przyjacielem i pomocnikiem pracującego tam latarnika.

Trzecim atutem są dyskretnie przemycone walory edukacyjne - można się dowiedzieć z tej opowiastki o charakterze pracy latarnika, o działaniu latarni morskich, o niebezpieczeństwach czyhających na morzach i ważnej roli, jaką odgrywają w sytuacjach tragicznych latarnie i obiekty nawigacyjne.

W zasadzie nie ma co więcej wymieniać plusów i zdradzać detali z tej książeczki. Myślę, że idealnie nadaje się do czytania dziecku przed snem, bo pobudzi wyobraźnię i ześle niesamowite morskie sny o dzielnych myszach. Ale przysporzy też wiele radości dzieciom, które dopiero co opanowały sztukę czytania. Same poznają jej treść a tekstu nie jest za dużo. Tak akurat na pierwsze samodzielne wprawki w czytaniu.

Podsumowując: Latarnica zdecydowanie poleca! Nawet dziś taka historia, z takimi ilustracjami (ach ta latarnia i jej detale!) poruszy niejedno serce faromaniaka. 

Dane książki:
Tytuł:  Myszaczek
Autor:  Max Kaplan 
Ilustracje: Lev Kaplan
Wyd. Esteri - Edra Urban & Partner Sp. z o.o.
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 28
Oprawa twarda

Poniżej okładka książki i przykładowe rozkładówki:

Fot. książki i czytającego kota Errora - Latarnica / 2018


Nie śmierć jej pisana... [1]

Myślałam, że nie doczekam tej chwili, że nie nadejdzie taka godzina, iż będę mogła podać tak dobre wieści. Po drodze przechodziłam już fazę załamania i braku nadziei. Miałam informację o decyzji likwidacji z powodów bezpieczeństwa, dotarł do mnie termin rozbiórki obiektu... wydawało się że to już ostateczne nieodwołalne decyzje.

Za każdym razem reagowałam na nie oburzeniem i natychmiastowym bólem głowy! Bo jak tak można?! Nieczynne, zdewastowane nie znaczy niepotrzebne. Byłam gotowa protestować, pisać, monitować, prosić... A jak przyjdzie i potrzeba niczym ekolodzy przykuć się do konstrukcji.

O czym piszę? Oczywiście o ewenemencie latarnianym z naszego wybrzeża. Mamy tylko taką jedną - nieczynną, porzuconą latarnię morską (pomijam Rozewie II czy Nowy Port, które nie świecą jako aktywne światło nawigacyjne, ale są po kapitalnym remoncie i mają swoich opiekunów).

Góra Szwedów czy Szwedzka Górka (nazwa na pamiątkę starcia morskiego z XVII wieku na wysokości tego wzniesienia ) - najwyższa w okolicy Helu wydma. To właśnie na niej w latach 30-tych XX wieku postanowiono postawić nowoczesną konstrukcję latarni morskiej.

W 1936 roku zakończono budowę 17-metrowej ażurowej wieży. Była to latarnia na miejscu bezzałogowa, dozorowana przez latarników z Helu. Jej zapalenie i gaszenie odbywało się na odległość. W 2036 roku będzie obchodzić swoje 100-letnie urodziny. Będzie... bo nie zginie w piachach wydm półwyspu helskiego.

Podczas styczniowego spotkania Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku usłyszałam ze sceny - w relacji nt planów na najbliższy rok - o akceptacji przez zarząd decyzji o przeprowadzeniu remontu nieczynnego obiektu na Górze Szwedów. Oczywiście wszystko potrwa i najpierw musi się rozegrać na linii kosztorysów i przetargów, ale to co w tym najważniejsze to powiedzenie "TAK" dla ratowania tej latarni. Mogę porządnie odetchnąć. Nie śmierć jej pisana...

Patrząc na to jak dziś wygląda po remoncie przeprowadzonym pod nadzorem TPNMM latarnia Rozwie II, nie boję się o los Góry Szwedów. Oczywiście mamy tutaj inną sytuację, bo latarnia jest daleko od siedzib ludzkich, nie ma bezpośredniego jej dozoru - więc trzeba brać to pod uwagę w planach renowacji. Ale na pewno będzie to remont z głową.

Jak tylko będę znać kolejne szczegóły na pewno dam o nich znać. A póki co przepiękne zdjęcia detali latarni z Góry Szwedów. Fotografie wykonał terenowy strażnik Latarnicy z Helu - Biegacz Portowy. Więcej zdjęć autorstwa Grzegorza - https://www.facebook.com/GrzegorzElmis/

Fot. Grzegorz Elmiś / luty 2019.


Zdjęcie na niedzielę - 24 luty 2019

Dziś w ostatnią niedzielę lutego (swoją drogą jak ten czas leci!) w Zdjęciu na niedzielę tryptyk helski. A konkretnie trzy lutowe (tak, tak te zdjęcia powstały 12 lutego br.) ujęcia latarni morskiej w Helu. Piękne światło słoneczne budzi już skojarzenia z nadciągającą wiosną.

Autorem zdjęć jest oczywiście niezawodny w kwestiach fotograficznych Biegacz Portowy - Grzegorz Elmiś z Helu. Więcej zdjęć Grzegorza - https://www.facebook.com/GrzegorzElmis/


Latarnie Jamajki [2]

Dziś powracam do cyklu, którego odcinek 1 ukazał się w styczniu br. Jako drugą latarnię z Jamajki chciałabym pokazać tą, która funkcjonuje pod nazwą Plumb Point Light (Port Royal, Kingston).

Poniżej kilka faktów nt tej latarni:

– latarnię zbudowano w 1853 roku
– wysokość światła 21 m n.p.m.
– świeci światłem czerwonym i białym
– wysokość wieży 21 m
– dolna część wieży jest z kamienia, górna z żeliwa
– w 2017 roku jej zewnętrzna elewacja została odmalowana
– ta latarnia znajduje się w historycznej dzielnicy Port Royal, którą rząd ma nadzieję rozwinąć jako atrakcję turystyczną
– do latarni jest dostęp drogą utwardzoną
– pod latarnię jest swobodny dostęp, wieża zamknięta dla turystów

Fot. Agnieszka Bańkowska, luty 2019.

Historyczna kartka pocztowa, leuchtturm-welt.net

Widok satelitarny, Google Maps
Street View, Google Maps
Zdjęcie lotnicze, marinas.com

Zdjęcie na niedzielę - 17 luty 2019

W połowie miesiąca w cyklu Zdjęcie na niedzielę latarnia morska na Górze Szwedów jakże w innych okolicznościach przyrody niż ten sam obiekt prezentowany tutaj 3 lutego br.

A pora roku wcale nie uległa zmianie. Wciąż mamy kalendarzową zimę. Ale taka aura panowała w Helu 8 lutego, bo wtedy powstała ta fotografia. Widać i zapewne też czuć nadciągającą wiosnę.

Więcej zdjęć Autorki na jej facebooku - Katarzyna Stempniak - Fotografia

Fot. Katarzyna Stempniak / luty 2019.


Latarnia z kalendarza - luty 2019

Mój wymagający tegoroczny kalendarz wymusza na mnie długie poszukiwania prezentowanych na poszczególnych kartach latarni świata.

Po przeglądaniu zdjęć, wyszykowaniu podobieństw i w lutym mam sukces - zidentyfikowałam latarnię ze zdjęcia.

Latarnią miesiąca, która zdobi 28 dni moją ścianę, jest Santa Cruz Breakwater Light - północnej Karoliny (USA).

Santa Cruz Breakwater Light

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:

– światło w tym miejscu istniało i działało od 1964 roku ale było prymitywną konstrukcją, latarnię z prawdziwego zdarzenia zbudowano z prywatnych darowizn dopiero w 2001 roku
– wysokość światła 11 m n.p.m.
– wysokość wieży 13 m
– biała okrągła wieża z zieloną laterną
– obiekt aktywny
– do latarni można dojść pieszo idąc po falochronie
– wieża zamknięta dla turystów
– obiektem zarządza Straż Przybrzeżna USA

Poniżej kilka ujęć tej latarni:

Poniżej widok z lotu ptaka i satelitarny


Zimowe rozewskie blizy

Póki jest zima, warto tą zimę na naszym wybrzeżu pokazywać. Ja akurat należę do osób, którym nie straszne połączenie: mrozy i morze. Uważam, że na wybrzeżu każda pora roku jest piękna i ma swoje atuty.

Tak samo latarnie morskie. Nie tylko w letniem otoczeniu zachwycają. Zimową porą bardziej ujawnia się pejzaż wokół latarni. To co latem jest zarośnięte, jesienią i zimą prześwituje i pozwala na przykład dostrzec bliskość morza.

Dziś kilka ujęć z koncówki stycznia na Przylądku Rozewie. A konkretnie sylwetki naszych dwóch latarni morskich Rozewia I i II (zdjęcia 1-5 -Rozewie II, 6-7 Rozewie I).

Bardzo dziękuję Latarnikowi za podesłanie aktualnych zdjęć!

Fot. Latarnik z Rozewia

Duża fotografia pozioma Rozewia I w nagłówku wpisu - Apoloniusz Łysejko (styczeń 2012)


Wyróżnienie dla Latarnicy

Rokrocznie staram się być na tzw. noworocznym spotkaniu członków i sympatyków Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku (do których się zaliczam i należę od 2005 roku).

W tym roku udało mi się w terminie wziąć urlop od spraw zawodowych i przybyć na krótko do miasta Neptuna. To miało być kolejne spotkanie, jakich już wiele doświadczyłam, sympatyczny czas kiedy poznaję plany związane z latarniami wschodniego wybrzeża dotyczące kolejnego roku kalendarzowego. A już po formalnych uroczystościach mogę w kulisach porozmawiać o morzu, latarniach i aktualnych sprawach muzealnych.

Zimowy wieczór na luzie przysporzył mi jednak sporej dawki adrenaliny, która utrzymywała się przez kolejne dni. Podczas zebrania członków TPNMM w jednej z sal Narodowego Muzeum Morskiego na Ołowiance kolejnym punktem wieczoru było rozdanie medali. Jakież było moje zdumienie, kiedy na scenie pojawił się pan Apoloniusz Łysejko i ogłosił, że zaprezentuje działalność pani Moniki Śniedziewskiej-Lerczak, która stała się podstawą wyróżnienia medalem „Przyjaciela Narodowego Muzeum Morskiego”. Serce zaczęło mi walić z emocji i zaskoczenia i tylko martwiłam się czy ogromna trema pozwoli mi wyjść przed tak liczne i znakomite audytorium.

Pan Apoloniusz Łysejko - autor licznych książek o naszych latarniach, wspaniałych monografii poszczególnych bliz wschodniego wybrzeża, ogromny pasjonat tematu i jeden z najlepszych kolekcjonerów przedmiotów latarnianych - pięknie opowiedział o moich początkach fascynacji latarniami, miłości do morza oraz latarnianej działalności blogowej i w mediach społecznościowych.

Medal odebrałam z rąk Prezesa Towarzystwa p. Fryderyka Tomali i wiceprezesa p. Apoloniusza Łysejko, a ja przełamałam się i zabierając głos przy mikrofonie spontanicznie podziękowałam za otrzymane wyróżnienie i opowiedziałam o prowadzonej stronie internetowej LATARNICA.PL.

Medal dla Przyjaciela TPNMM jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Nigdy nie zajmowałam się latarniami, mając gdzieś w tyle głowy myśl, że kieruje mną chęć zdobycia uznania czy wyróżnień. Pisałam i fotografowałam dla ludzi takich jak ja - pasjonatów tematu spragnionych informacji i fotografii obiektów latarnianych.

Pisząc o tym chciałabym podziękować zarządowi TPNMM za poparcie mojej kandydatury i przyznanie tego pięknego medalu. Bo czyż mogło się na nim znaleźć coś innego, bardziej mi bliskiego? Zdecydowanie nie. Na awersie spoglądają na mnie dwie rozewskie blizy - latarnie umiłowane i trawle zachowane w sercu.

Dziękuję za nieformalne już rozmowy przy poczęstunku z panem Fryderykiem Tomalą, Apoloniuszem Łysejko, nowym dyrektorem Muzeum p. Robertem Domżał, dawnym dyrektorem Muzeum p. Jerzym Litwinem, skarbnikiem p. Robertem Witkowskim, latarnikim z Rozewia p. Romanem Adrianem i innymi gośćmi.

Jednocześnie zapraszam do odwiedzin - poza tym blogiem - na moje strony na Facebooku (fb.com/latarniemorskie.pw i Instagramie (instagram.com/latarniemorskie.pw)

Poniżej krótka fotorelacja oraz przepiękny medal.


Zdjęcie na niedzielę - 3 luty 2019

Jak mawiano w starej polskiej komedii filmowej: Jest zima, to musi być zimno... I ostatnio nawet więcej była tego zimna niż styczniowej wiosny. Śniegi i mrozy dotarły nawet na Półwysep Helski i przyprószyło Górę Szwedów z nieczynną latarnią morską. O smej latarni będę mieć dla Was same dobre wieści, ale o tym wkrótce.

A dziś zimowy obrazek z ażurową konstrukcją wieży z Góry Szwedów. Stan na styczeń 2019.

Fot. Grzegorz Elmiś. Więcej aktualnych zdjęć Półwyspu Helskiego znajdzieie na fb https://www.facebook.com/GrzegorzElmis/


Ciekawostki aukcyjne [28]

W ostatni poniedziałek stycznia zapraszam do pooglądania wyszukanych przeze mnie przedmiotów na tzw. aukcjach latarnianych.

Podobnie jak w wielu innych dziedzinach kolekcjonerstwa, kiedy się szuka, okazuje się, że jest tego wszystkiego bardzo dużo. Oczywiście są przedmioty i ładne i wartościowe, i bardzo kiczowate oraz nieudolne wykonane. Wstawiam tutaj zarówno jedne jak i drugie, choć staram się kłaść nacisk na te ładne.

W dzisiejszym zestawieniu mamy i archiwalne kartki pocztowe i zdjęcia, ale również tekstylia (poduszki, koszulki) czy rękodzieło. Niektóre zdjęcia posiadają znak wodny osób sprzedających dane przedmioty.

Fot. aukcyjne.


Zdjęcie na niedzielę – 20 stycznia 2019

Tak. Tęsknię. Nawet bardzo. Dlatego w kolejną niedzielę stycznia wyszukałam w swoim archiwum to urocze zdjęcie z wakacji z 2017 roku. Czy muszę pisać co przedstawia? Ta latarnia pojawia się u mnie bardzo często, ale jest niejako naturalne. Kocham to chcę na obiekt mojej miłości jak najczęściej patrzeć.

Poniżej nieczynna latarnia morska na Górze Szwedów pod Helem.

Fot. Tomasz Lerczak - czerwiec 2017


Latarnia z kalendarza - styczeń 2019

Ale psikusa i wyzwanie rzucił mi tegoroczny kalendarz z latarniami. Dotąd to miałam lekko, bowiem przez kilka lat latarnie prezentowane w kalendarzach naściennych były podpisane.

Tegoroczny kalendarz-wyzwanie

Wystarczyło znać ich nazwę lub lokalizację, a wyszukanie o nich informacji nie sprawiało większych problemów. W tym roku trafił mi się kalendarz z nieopisanymi zdjęciami. Super! Tylko skąd wiedzieć jaką latarnię przedstawia lub chociaż w jakim kraju dane zdjęcie zostało zrobione.

Początkowo chciałam w tym roku zrezygnować z wpisów w tym cyklu, ale nie byłabym Latarnicą gdyby jednak odpuściła. Rzuciłam sobie wyzwanie. Skoro kalendarz stawia przede mną trudność odgadnięcia jakie latarnie zawiera, to ja przyjmuję to wyzwanie i jeśli znajdę odpowiedź do danej karty miesięcznej to wam ją pokażę, a o latarni wspomnę parę faktów.

Na razie 1:0 dla Latarnicy. Latarnia morska z karty styczniowej została zidentyfikowana. A co przedstawia zdjęcie? To obiekt nazywany Bodie Island Light z północnej Karoliny (USA).

Karta styczniowa
Bodie Island Light

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– zbudowany w 1872
– obiekt aktywny (utrzymywany przez National Park Service)
– wysokość światła 47,5 n.p.m.
– wysokość wieży 49 m
– budulec wieży stanowi cegła
– do wieży przylega jednokondygnacyjny budynek
– w laternie oryginalna soczewka Fresnela
– wieża malowana w biało-czarne pasy
– większy kompleks budynków przy latarnia to sklepik z pamiątkami i muzeum
– w latach 1997-98 przeprowadzono gruntowny remont latarni
– w 2004 na nowo odmalowano wieżę
– muzeum otwarte cały rok, wieża otwarta od kwietnia do października

Street View z Google Maps
Widok satelitarny z Google Maps
Fotografia lotnicza ukazująca obiekt w 1944 roku, fot. Bodie Island Light Station

Fotografie poniżej: wikimedia.org