Widoki z podróży [134]

W listopadzie trafiły na mój telefon fotografie z dalekiej Kanady. Koleżanka Karolina, która poleciała do Montrealu specjalnie dla mnie udała się na wyspę św. Heleny, aby zrobić parę ujęć tej latarni morskiej. Jak widać obiekt jest już opuszczony i zaniedbany.

Fot. Karolina Rosiak / listopad 2025

Poniżej kilka faktów na temat tego obiektu:

– zbudowana w 1912 roku
– nieczynna od wielu lat (prawdopodobnie już od 50-tych XX wieku)
– wysokość wieży 14,5 m
– budulec wieży beton
– latarnia malowana na biało
– ta latarnia zastąpiła kwadratową szkieletową wieżę, która służyła tylko przez pięć lat na pobliskim molo
– jest to jedyna latarnia morska w centrum Montrealu
– dostęp do obiwektu z  mostu Jacques'a Cartiera, w pobliżu znajduje się parking

Poniżej dwa razy steet view z Google Maps

Poniżej widok satelitarny z Google Maps

Ponizej archiwalna kartka pocztowa z leuchtturm-welt.net

Ponizej archiwalne ujęcie lotnicze z 1927 roku - fot ografia ze strony 2.bp.blogspot.com

Poniżej archiwalne ujęcie z 1929 roku na most i latarnię - fotografia ze strony 2.bp.blogspot.com


Jesienna wizyta w Czołpinie

Przedstawiciele Bazy Oznakowania Nawigacyjnego odwiedzili we wrześniu latarnię w Czołpinie. To jedna z tych niewielu , która podobmie jak np. latarnia w Stilo leży z dala od siedzib ludzkich przez co jej lokazliacja jest wybitnie urodziwa i daje przyjemność odbycia cudownego spaceru przez nadmorski las.

Przy okazji warto przypomnieć, że na trasie do latarni mijamy Muzeum Słowińskiego Parku Narodowego, w którym spora część ekspozycji poswięcona jest latarniom morskim. Samo Muzeum w Czołpinie wykonano w zabytkowej „Osadzie Latarników” z 1871 roku, w skład której wchodzą dwukondygnacyjny budynek mieszkalny, stodoła, budynek inwentarski oraz budynki gospodarcze.

Fot. BON / Gdynia - wrzesień 2025

Samo muzuem i część ekspozycji znajdziecie w archiwalnym wpisie:

https://latarnica.pl/2022/02/16/widoki-z-podrozy-91/


Gąski jesienią [vol. 2]

Dziś powracam do jesiennych Gąsek. Mam sporo zdjęć od Lidii i są tak atrakcyjne, że trudno dokonywać selekcji ;) Poza tym utwierdzają w przekonaniu, że latarnie mortskie są piękne o każdej porze roku. Podobnie jak nasz Baltyk.

Fot. Lidia Czuper / październik 2025


Zdjęcie na niedzielę - 30 listopada 2025

Dziś przepiękne listopadowe kadry z Wydmy Lubiatowskiej. Na terenie tym znajduje się wieża tzw. dostrzegalnia przeciwpożarowa, która z daleka może przypominać wieżę latarni morskiej.

Fot. Kasia Foigt/ listopad 2025


BON z wizytą w latarni w Darłówku

We II połowie września br BON zawitała z wizytą w Darłówku. Przy okazji tego pobytu powstało te kilka fantastycznych ujęć z drona na latarnię i port. Pogoda tego dnia była idealna do fotografowania.

Fot. BON / wrzesnień 2025

 


Widoki z podróży [133]

Przyczynkiem do dzisiejszego wpisu stała się fotografia latarni z miasta Piran -w Słowenii. Położone jest na wydłużonym, skalistym morskim cyplu. Jest jednym z najatrakcyjniejszych turystycznie miejsc nad słoweńskim Adriatykiem.

Fot. Jagoda Purszke / październik 2025

Poniżej kilka faktów na temat tego obiektu:

– zbudowany w 1872 roku
– wysokość światła 10 m n.p.m.
– wysokość wieżī 3 m
– obiekt czynny nawigacyjnie
– latarnia to kamienna wieża przylegająca do jednopiętrowego kamiennego domku latarnika
– optyka została usunięta, a światło jest teraz widoczne z żelaznego słupa przed wieżą
– okrągła wieża za domkiem latarnika jest często mylona z latarnią morską, ale  jest to dzwonnica
– znajduje się na końcu ostrego cypla w Piranie, oznaczającego wejście do Zatoki Pirańskiej
- wieża zamknięta dla turystów

Poniżej street view i widok satelitarny z Google Maps

Poniżej zdjęcia z widocznym nowym usytuowaniem światła - poza laterną, fot. listsoflights.com, wikipedia.org

Poniżej archiwlana fotogrfasia z 1962 roku, fot. Jože Gal / wikipedia.org

Poniżej stara kartka pocztowa z latarnią  rok 1911, fot. wikipedia.org

Poniżej stara kartka pocztowa z latarnią  rok 1900, fot. wikipedia.org

Poniżej stara kartka pocztowa z latarnią  rok 1910, fot. wikipedia.org

Fot. główna wpisu wikipedia.org


Listopad nad morzem? TAK!

Czy ktoś kiedyś twierdził, że późna jesień nad morzem jest niewarta odwiedzenia naszego wybrzeża? Nawet jeśli - głęboko się mylił. Prezentowane poniżej dziś kadry zdecydowanie dowodzą, że warto pokusić się na listopadowy wypad nad Bałtyk. A przy okazji jeśli uda się odwiedzić jeszcze latarnie to już w ogóle przyjemność podwójna.

Poniżej latarnia Kikut w Wisełce

Poniżej latarnia w Niechorzu

Poniżej Stawa Mlyny w Świnoujściu

Poniżej ruiny kościoła w Trzęsaczu

Fot. Krzysztof Maciejewski / listopad 2025


Zdjęcie na niedzielę - 23 listopada 2025

Dziś takie zestawienie: przeszłość ze współczesnością. Na jednym zdjęcie latarnia morska Świnoujście obecnie (drugi plan), a na pierwszym planie tablica a terenie Fortu Gerhardta  z reprodukcją starej przedwojennej kartki pocztowej - lata 30-te XX wieku.

Fot. Latarnica / Fort Gerhardta wrzesień 2025


Jesienna wizyta w Jarosławcu

W październikowy słoneczny dzień br. BON odwiedziła latarię morską w Jarosławcu. Od jakiegoś czasu jest już w laternie nowa optyka, a sama latarnia jest po gruntownym remoncie.  Choć obiekt nie stoi nad samym brzegiem a w centrum miesteczka to jest doskonale widoczny bo znajduje się na wzniesieniu, a z tarasu górnego przepięknie widać okolicę i morze.

Fot. Baza Oznakowania Nawigacyjnego / paźdzernik 2025


Latarnia z kalendarza - listopad 2025

Latarnią listopada jest Tarrytown Lighthouse ze stanu Nowy Jork, leżąca na rzecze Hudson. Poniżej karta kalendarza:

Poniżej kilka faktów na temat tego obiektu:
– zbudowana w 1883 roku
– obiekt aktywny - wyłączony w latach 1961-2013
– wywoość światła 16 m n.p.m.
– wysokość wieży 19 m
– świeci białym światłem
– wieża biała, laterna czarna
– wewnątrz kwatery latarnika
– oficjalnie jest to latarnia Tarrytown, ale wszyscy nazywają ją latarnią morską Sleepy Hollow
– latarnia morska jest własnością hrabstwa Westchester od 1974 roku
– uruchomiona ponownie w 2013 roku - teplika soczewki Fresnela czwartego rzędu została zainstalowana w 2015 roku
– 2023-2024  obiekt w renowacji
– otwarta dla zwiedzających z przewodnikiem w październiku 2024 roku
– do latarni morskiej można dotrzeć z brzegu kładką dla pieszych
– znajduje się po wschodniej stronie rzeki w North Tarrytown, około 1,5 km od mostu Tappan Zee

Poniżej archiwalna kartka pocztowa (z www.leuchtturm-welt.net) orz stara fotografia (lighthousefriends.com)

Poniżej widok lotniczy z marinas.com

Poniżej widok satelitarny i Street View z Google Maps

Poniżej trzu ujęcia  latarni z wikipedia.org

Poniżej archiwalne ujęcie - czarno-białe zdjęcie – ze źródeł: HAER (Historic American Engineering Record)


12-ta swiąteczna zbiorka dla schroniska

Nadchodzą SZÓSTE święta z kotką Myszą! Jak ten czas minął nie pytajcie. I nam trudno w to uwierzyć. Ale data 11 listopada to dla nas to też znak, że pora zabrać się do pracy. Bo w tym okresie od kilkunastu lat mamy początek Świąteczną Zbiórki. Naszym głównym celem jest, aby koty w poznańskim schronisku miały dobre jedzonko, zabawki, preparaty dla zdrowia, legowiska, kocyki. Ze względu na mój niezmienny stan zdrowia (poważny uraz kręgosłupa) utrzymujemy zasady zbiórki takie jak w latach poprzednich. Kto brał udział ten wie i je zna. Dla nowych osób przypominamy poniżej.
1/ punktem zbiórki przestaje być nasza siedziba czyli mieszkanie
2/ Mysza nie sprawdza zawartości każdej paczki przez co nie powstaje klasyczna galeria darów z Myszą, możemy pokazywać faktury, zamówienia itp.
Tak wiemy, to był bardzo przyjemny zwyczaj za Errorka i przez pierwsze lata z Myszą - także dla nas - ale wiązał się z ogromnym wysiłkiem fizycznym. Waga darów od Was często wynosiła kilkanaście, a bywało i nawet kilkadziesiąt kilogramów.
Ale to nadal nasza taka jak zawsze Myszowata zbiórka (kontynuacja wcześniejszych„obłędnych” zbiórek Errorkowatych). Tradycja musi mieć ciągłość.
Istnieje kilka sposobów wsparcia kotów z Schroniska:
1/ zakup podarunków w jednym ze sklepów internetowych i podanie TUTAJ ZMIANA - adresu do wysyłki - nowej siedziby schroniska. Podamy ją na priv jak zgłosicie że szykujecie pakę.
2/ zakup podarunków i zapakowanie ich i wysłanie na (ZMIANA) nowy adres schroniska - podamy ją na priv jak zgłosicie że szykujecie pakę.
3/ przelanie datku na zakup produktów a my sami zajmiemy się ich wybraniem i zakupem, zbieramy kilka wpłat razem aby złapać promocje i rabaty oraz darmową wysyłkę kurierską - adres dostawy będzie (ZMIANA) nowa siedziba schroniska
4/ robicie w domu przegląd starych ręczników, poszewek pościeli, kocyków i kocy przesyłacie lub zawozicie (to dotyczy Poznaniaków) na (ZMIANA) adres nowej siedziby schroniska.
Dane do przelewu podajemy w wiadomości prywatnej więc prosimy odzywać się tutaj na myszowatym profilu na priv.
Dary pokazujemy na naszym profilu w specjalnej galerii - w postaci faktur lub zdjęć faktur lub wrzucanie plików zdjęciowych od was. KONIECZNIE nas informujcie (na priv Myszy), że coś pofrunie do schroniska (poróbcie zdjęcia) abyśmy odznaczyli was jako uczestników zbiórki!
NIE ULEGA ZMIANIE:
Każdy Darczyńca (ludzki czy zwierzęcy - to wy nam podajecie kogo mamy podpisać na wirtualnej kartce z podziękowaniem) zostaje umieszczony w specjalnej galerii Darczyńców w pamiątkowej grafice zbiórkowej przygotowywanej indywidualnie co roku. Dziś ją zdradzamy poniżej. Tylko koniecznie musicie nam dać znać, że daliście kotom wsparcie - jeśli paczka do schroniska pójdzie bezpośrednio od was.
Czas trwania akcji jak co roku : 11 listopada - 31 grudnia 2025 więc ostatnie dary mogą trafić do schroniska już w Nowym Roku.
Zatem: 3… 2… 1… START! Bo dobrze jest pomagać!
PS. Prosimy o udostępnianie tej zbiórki! Kotki ze schroniska czekają na smaczne i wesołe święta!
________________________________________________
Poniżej facebookowa grafika zbiórk na rok bieżący
Poniżej motyw - kartka dla wirtualnych podziękowań dla Darczyńców
Fot. główna wpisu pexels.com

Zdjęcie na niedzielę - 16 listpada 2025

Dzisiejsza fotografia to niejako zapowiedź aneksu fotograficznego do  jednego z przyszłych odcinków cyklu Moje magiczne miejsce - subiektywnie. W 5 ocinku w 2023 roku pisalam i pokazywałam Domek Żeromskiego w Gdyni Orłowie. W tym roku we wrześniu miałam okazję zrobić mu aktulane zdjęcia przy bardzo dobrej pogodzie. Wciąż jest to dla mnie jedno z tych wyjątkowych miejsc na naszym wybrzeżu.

Fot. latarnica / Orłowo wrzesień 2025


Wakacje 2022 [17]

Wakacje 2022 to był ten rok kiedy na spokojnie po raz kolejny zdecydowalam się zwiedzić latarnię Rozewie II. Zdecydowanie mniej osób wykupuje na nią bilet. Było spokojnie do robienia zdjęć i podziwinia tego obiektu po gruntownym remoncie.

Dziś zajmiemy się tylko tą latarnią - dojściem do niej przepiękną zadrzewioną aleją, jej architekturą, otoczeniem (ach ta kuta metalowa brama z motywem mew!) oraz widokiem na Rozewie I z tarasu Roewia II.

Fot. Latarnica / czerwiec 2022


Widoki z podróży [132]

Dziś przenosimy się do Muzeum w Edynburgu (Szkocja), gdzie wystawiany jest aparat optyczny z latarni Inchkeith (wschodnia Szkocja) zaprojektowany przez Davida i Charlesa Stevensona (słynna dynastia brytyjskich projektantów latarni morskich).

Zdjęcia tego spektakularnego eksponatu podesłał mi kolega z pracy, który miał szczęście zwiedzać tą wspaniałą placowkę.

Fot. Piotr Urbaniak / wrzesień 2025 [5x], fot. budynku muzeum - Wikipedia.org

Aparat optyczny prezentowany w muzealnej sali służył kiedyś latarni, która obecnie jest w prywatnych rękach.

Poniżej kilka faktów o tym obiekcie:

– zbudowana w 1897 roku
- zaprojektowana przez Davida i Charlesa Stevenson
– nieaktywna od 2007 roku
– wysokość wieży 13 m
– latarnię zautomatyzowano w 1988 roku
- budulec wieży kamień
– wieża latarni połączona z budynkiem techicznym i domem latarnika
– wieża malowana na biało, laterna czarna
– budynki latarni morskiej są obecnie własnością prywatną, obiekt można sfotografować z pobliskiej odległości

Poniżej archiwalana kartka pocztowa, fot. leuchtturm-welt.net

Poniżej widok lotniczy z marinas.com

Poniżej widok sateliarny oraz street view z Google Maps

Poniżej dwa ujęcia latarni z Wikipedia.org

Fot. główna wpisu - National Museum of Scotland - Wikipedia.org


Latarnica poleca [71]

Jak ten czas leci! 26 marca br. miała w Polsce premiera powieści Sho Ishido o intrygującym tytule „Zaleca się kota”. Zaraz też na początku kwietnia wrzucałam na bloga recenzję - pełną zachwytu nad tą niespodziewanie rozwijającą się historią i samym pomysłem funkcjonowania kliniki wypisującej koty na recepty. A już pół roku później polski czytelnik może cieszyć się lekturą drugiego tomu i kontynuacji historii o przedziwnej klinice doktora Kokoro z Kioto. Premiera „Zaleca się kolejnego kota” miała miejsca 29 października i świeżutkie egzemplarze szybko trafiły do rąk spragnionych jej recenzentów. 

Jestem jednak przede wszystkim czytelnikiem. I jako osoba miłująca książki i sam proces czytania wyczekiwałam paczki z egzemplarzem, który dopiero co zszedł z drukarskich maszyn. Po pięknej miętowej okładce tomu 1 otrzymujemy przyjemnie ciepłą, wręcz kobiecą w kolorystyce różową okładkę tomu 2, na którym rządzą tym razem dwa przepiękne koty. Ilustrację stworzyła japońska artystka Arisa Shimoda i koty, które rysuje są urocze i takie realne. Ogromna przyjemność już od samego patrzenia na gotowy produkt czyli książkę. Ale wiedziałam już „czym to się je” i czego się po prozie Ishido spodziewać. Praktyka pokazała że nie do końca miałam rację.  Ta lektura jednak mnie po części zaskoczyła. Ale to bardzo bardzo pozytywnie.

Cóż może być przyjemniejszego nad literacką premierę w porze jesiennej, która działa jak ciepły miękki koc, rozgrzewa ciało jak korzenna herbata i ociera się o wyobraźnię czytelnika jak mruczący kot?  W zasadzie z innym nastawieniem usiądzie do niej na pewno ktoś kto jest już po lekturze tomu 1, a inaczej, kto nie ma pojęcia, że to kontynuacja i nie zna zupełnie świata, w który wkroczy po rozpoczęciu czytania rozdziału otwierającego.

Spodziewałam się większej ilości historii gabinetowych w tomie drugim,  ale Autorka (ostatecznie uznaję, że to był dobry zabieg) podarowuje nam tylko 4 opowieści, które są ze sobą splątane pewnymi nitkami jak kłębek wełny.

Mamy tu całkiem różnych bohaterów, których dzieli wiek, wykształcenie, praca i pasje. A co łączy? To że są mieszkańcami Kioto, znajdują się akurat na jakimś życiowym zakręcie, ale nie wszyscy do końca zdają sobie z tego sprawę . I to właśnie oni skądś nagle dowiadują się o istnieniu tej dziwnej klinki, do której trafi osobna naprawdę tylko potrzebująca otrzymania w niej pomocy. To coś na kształt gabinetu lekarskiego - coś pomiędzy psychiatrią, psychologią, seansem terapii dla ciała i ducha. Ale i też zdecydowanie coś więcej...

Kogo spotkamy na trudnym etapie życiowym? Bohaterką rozdziałku pierwszego jest studentka Moe Otani, jej przyjaciółka Reona i chłopak Moe - Ryuji. Dziewczyna jest tak pogubiona i nie potrafiąca trzeźwo ocenić co dzieje się w jej życiu  na tym właśnie etpie jej związku, że w klinice doktora Kokoro otrzyma trzykrotnie  przedłużoną kurację kotem zapisanym na receptę. Będą to urocze: Kotetsu, Noel i Bibi. Wszytskie koty rasy bengalskiej.

W rozdziale drugim poznamy historię emeryta w żałobie po śmierci żony - pana Tatsuya. W zasadzie odkąd został wdowcem życie dla niego się skończyło. Nie widzi w nim sensu, najchętniej siedziałby w swoim pokoju i wiódł tak monotonnie ubogą egzystencję. Nic go już nie ciszy i nie motywuje. Nawet obecność nastoletniego wnuka Hayato, który jak sowa prowadzi nocny tryb życia też uciekając w swój świat. Tym razem ożywczy zastrzyk da nie tyle zabranie kota do domu na wskazany czas co spotkanie z nim i dzwne okłady ciała w gabinecie doktora Kokoro. A  potem życie postawi na drodze życiowej emeryta i jego wnuka historię zagubionej w dzielnicy Kioto kotki sąsiadów. W tej historii po raz pierwszy pojawia się  też istotna dla tej całej historii instytucja miejskiego schroniska dla zwierząt.

Trzecia historia skupi się na postaci Reony - przyjaciółki bohaterki z pierwszego rozdziału. Uwaga! Zataczamy pomału pełny zamknięty krąg zlaeżności, relacji, akcji! Co za cudowny zabieg za strony pisarki! Reona ma brata Tomoyę - który jest zastępcą kierownika schroniska dla zwierząt. Dziewczyna czuje się w swojej rodzinie wyobcowana. Ma wrażenie że dla jej matki liczy się tylko syn. Trafia do kliniki doktora Kokoro nie wiedząc jeszcze jakie znamienne słowa tam wypowie i co okaże się jej największą bolączką. Jej to przypadnie kuracja z cudownym niskołapkim kotem Sashą rasy munchkin. Ten czas spędzony wspólnie z zapisanym na receptę zwierzakiem zakończy się nietypowo. Nic nie zdradzę!

Książkę kończy chyba najbardziej szarpiący za emocje - przynajmniej dla mnie tak było - rozdział o bracie Reony - pracowniku miejskiego  schroniska dla kotów w Kioto. Jak każda tego typu placówka finansowana przez miasto walczy z wieloma problemami kadrowymi, płacowymi, finansowymi a kotów tylko przybywa i wiele wymaga szczególnej troski, leczenia i socjalizacji. Sho Ishida nazywa tą placówkę Domem Społecznym. Ta opowieść, która zepnie książkę z początkiem mocno mną wstrząsnęła. To w niej poznamy genezę i historię miejsca znanego jako klinika doktora Kokoro (wstrząsająca opowieść) oraz będziemy świadkami relacji bohatera z czarnym jak węgiel kotem Nike - którym się w domu opiekuje. Jako kociara odebrałam to z sercem rozpadniętym na milion kawałków. Ale jest to napisane przepięknie, wręcz naturalistycznie i tak powinno pozostać. Bo życie czy to ludzkie czy kocie bywa trudne, brutalne, bolesne, nieprzewidywalne.

Tom 2 zdecydowanie ujawnia więcej faktów o pracownikach kliniki i miejscu, w którym przyjmują pogubionych ludzi. Może brzmi to za szumnie, bo w klinice jest tylko sam jeden doktor oraz jego pomocnica - recepcjonistka, pielęgniarka i zapewne bliska przyjaciółka  - pani Chitose.

Czytając kontynuację historii, którą zachwyciła mnie już pół roku wcześniej bardzo bym  chciała, aby Autorka rozbudowała jeszcze to co dała nam na tacy w tomie 2. Historia ma ogromny potencjał, ukrywa jeszcze wiele tajemnic, a przede wszystkim niesie cudowne przesłanie. Bo nie każdy wie, że na wiele bolączek tego świata wystarczyłoby po prostu zalecić / zapisać na receptę kota. To wspaniali mruczący terapeuci, którzy nas nie oceniają, ale biorą takimi jakimi jesteśmy, a często mogą dokonać cudu przewrotu w naszym pogubieniu i smutku.

Sho Ishida to japońska pisarka z Kioto z roczika 1975. Jej oba tomy książki o kotach wypisywanych na recepty stały się światowymi bestsellerami, a tom 1 został już przetłumaczony na 30 języków.

Dziękuję wydawnictwu Marginesy za recenzencki egzemplarz z dodatkiem wspaniałych kocich gadżetów (cudne naklejki, zakładka, kartki). Zobaczycie to na zdjeciu poniżej A wszystko przybyło w bijącej po oczach różowej kopercie z przepiękną naklejką z ilustracją z okładki.

Reasumując: LATARNICA poleca!

Podstawowe dane książki

Tytuł: „Zaleca się kolejnego kota

Autor: Sho Ishida

Ilustracja na okładce : Arisa Shimoda

Wydawca: Margnesy

Tłumaczenie z japońskiego: Dariusz Latoś

Objętość: 236 stron

Wydanie: I (premiera paźdzernik 2025 rok)

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Format: 135 x 210 mm

Poniżej tak oczekiwana przesyłka i jej zawratość - zestaw recenzencki <3

Poniżej okładka front i tył

Poniżej wybrane rozkładówki oraz 2-tomowa seria

Poniżej fotosesja z moją kocią modelką i terapeutką na receptę - Myszą

Fot. Latarnica / 2025


Zdjęcie na niedzielę - 9 listopada 2025

W drugą niedzielę listopada taki gąskowy duecik. Oba zdjęcia dzieli ponad 60 lat. Archiwalne to stara katka pocztowa z lat 60-tych XX wieku, kolorowe to z października tego roku.  Fot. Lidia Czuper


Ze starej prasy [114]

W grudniowym numerze Miesięcznika "Morze" z 1978 roku na stronie 3 ukazał się artykuł pana Jerzego Ringera na temat podwyższenia wieży latarni morskiej Rozewie I.

Poniżej okładka świątecznego numeru oraz strona z artykułem

Poniżej powiększony artykuł

Gazeta ze zbiorów cyfrowych z interentu

Na koniec dodam, kto nie zna, że pan Jerzy Ringer jest również autorem sympatycznej książeczki wdanej w 1969 roku pt. Latarnie polskiego Wybrzeża (Wyd. RUCH). Poniżej fron i tył okładki.


Gąski jesienią [vol .1]

Czy głęboką jesienią warto pojechać do Gąsek? Ależ oczywiście! Podobnie jak do każdej innej miejscowości nadmorskiej, bowiem jesień nad polskim morzem jest przepiękna - i ta złota słoneczna i ta pochmurna, a jeszcze lepiej sztormowa.

Na dwóch kadrach załapały się dwa miejscowe koty. Żyją sobie w kompleksie latarnianym w Gąskach i są przyjazne ludziom.

Fot. Lidia Czuper / październik 2025


Widoki z podróży [131]

Inspiracją do dzisiejszego wpisu stała się fotografia podesłana przez moją dobrą znajomą kociarę Jagę. Podczas jesiennego pobytu w Chorwacji, w rejonie Istrii , sfotogrfaowała tą niedużą latarnię Rovinj.

Fot. Jaga Purszke / Chorwacja październik 2025

Poniżej kilka faktów na temat tego obiektu:

– zbudowany w 1903 roku
– obiekt aktywny
– wysokość wieży 7 m
– wysokość światła 19 m n.p.m.
–  Swiatło biale
– budulec wieży stanowi kamień
– laterna nie jest używana; światło jest przeniesione i świeci z poręczy górnej galerii
– znajduje się na końcu półwyspu osłaniającego port w Rovinj
– pod latarnię można podejść, wieża zamknięta

Poniżej Street View i widok satelitarny z Google Maps

Poniżej widok na front latarni  z widocznym światłem na poręczy - listsoflights.com oraz zdjęcie latarni z wikipedia.org


Zdjęcie na niedzielę - 2 listopada 2025

W pierwszą niedzielę listopada fotografia z tegorocznych wrześniowych wakacji nad naszym morzem. Tym razem przenosimy się do Sopotu by popatrzeć na wieżę zakładu leczmiczego, która jednocześnie ejst światłem nawigacyjnym a w samym mieście atrakcją znaną jako latarnia morska. Wejście ejst biletowane i płatne.

Poniżej zestawienie 2 światów - początków kurortu Sopot oraz karuzeli z czasów wiktoriańskich. Pogoda w tym roku w Sopocie nie była najlepsza choć tego samego dnia rano w i południe doświadczyłiśmy cudownego słońca w Gdyni i Orłowie.

Fot. Latarnica / wrześień 2025


Privacy Preference Center