Kolejowe klimaty z wakacji na Półwyspie Helskim 2017 [3]
Zanim wrzucę tutaj pociągi, które kursowały Półwyspem Helskim w tym sezonie, kontynuuję jeszcze pokazanie jednostek jakie śmigały po torach pod oknami mojej kwatery Kuźnicy (Hel) w czerwcu 2017 roku.
I już widzę różnicę, bo w w tym sezonie nie ma wagonu T -Mobile czy wagonów piętrowych w barwach niebiesko-żółtych.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Zdjęcie na niedzielę - 1 lipca 2018
Tory kolejowe i pociągi zawsze wzbudzały we mnie wiele emocji. A te na Półwyspie Helskim są umiłówane bardziej. W dzisiejszym zdjęciu tory wąskotorówki w ujęciu mieszkanki Helu.
Więcej fotografii Kasi na facebooku: https://www.facebook.com/KatarzynaStempniak.Fotografia/

Fot. Kasia Stempniak / Hel
Kolejowe klimaty z wakacji na Półwyspie Helskim [2]
Coraz bliżej do moich kolejnych wakacji na Półwyspie Helskim, bo zgodnie z tradycją i umiłowaniem tzw. okresu przedsezonowego (nie cierpię tłoku i ścisku nadmorskich miejscowości w miesiącach lipiec-sierpień) będą one miały miejsce jeszcze w tym miesiącu!
Ale zanim nadejdzie tak oczekiwany dzień kiedy na zostawię za sobą problemy dnia codziennego i obowiązki projektowe w pracy powspominam i popatrzę na klimaty kolejowe z wakacji z 2017 roku.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Jastarnia - lato 2017 [2]
Dziś druga fotowizyta w jastarnickim porcie od strony małego morza (zatoki). Tak było w czerwcu 2017 roku. I już coraz bliżej do chwili, kiedy znowu oko w oko popatrzę na ten port i pooddycham tamtejszym powietrzem.
Jastarnia jest najczęściej miejscem docelowych spacerów pieszych Kuźnicy. Czy idzie się nad zatoką czy plażą spacer obfituje w piękne widoki.
A na samym końcu wędrówki cały trud może wynagrodzić spotkanie z latarnią na wydmie od strony morza lub oglądanie znaków nawigacyjnych (główek) w porcie.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Kuźnica – czyli moje miejsce nad Bałtykiem [4]
Po kilku miesiącach przerwy postanowiłam jednak wrócić do tego tematu. Zanim po raz kolejny przekonam się, a raczej utwierdzę w przekonaniu, że to MOJE miejsce, z przyjemnością zajrzę do wykonanych rok temu fotografii i wrzucę jeszcze kilkanaście ujęć z Kuźnicy.
Teraz łatwiej mi do tego archiwum sięgać, bo do letnich wakacji coraz bliżej. Tęsknota nie jest już tak bolesna.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Muzeum Helu [5]
Dziś ostatnia wizyta w Muzeum Helu - jednym z wielu obiektów należącym do MOW w Helu.
Mam nadzieję, że moimi wpisami zachęciłam tych, którzy jeszcze tej placówki nie odwiedzili aby zajrzeli do niej.
Fot. Latarnica/czerwiec 2017
Jastarnia - lato 2017 [1]
Rok temu podczas wakacji nie odmówiłam sobie kilku pieszych wycieczek (pieszych czyli z Kuźnicy) do Jastarni. I celem nie było jedynie podejście pod latarnię morską.
Z równą przyjemnością spacerowałam po porcie gdzie lubię robić zdjęcia, bo to bardzo żywe miejsce i ciągle się coś tam zmienia. Poniżej fotorelacja z takich wycieczek.
Dodam jeszcze, że nie w Helu, nie w Juracie ale w Jastarni mam ulubioną kawiarnię na Półwyspie Helskim i nie tylko podają tam wyśmienitą kawę w wielu odsłonach i rozmiarach, ale serwują przepyszne domowe ciasta i desery, które trudno zastąpić menu innej letniej kawiarenki.
Fot. Latarnica/czerwiec 2017
Kocie wakacje nad morzem [3]
Do kolejnych letnich wakacji nad morzem zostało mi już półtora miesiąca - mogę śmiało odliczać! Tęsknota za naszymi plażami, szumem fal, latarniami morskimi wchodzi już w fazę apogeum.
A wraz z tymi wszystkimi silnymi emocjami przychodzą też o większym natężeniu wspomnienia o zostawionych na okres jesienno-zimowo-wiosenny kotach z Półwyspu Helskiego - w tym głównie z Kuźnicy.
Bo nimi na wakacjach zajmuję się najintensywniej. Znowu przede mną wielka niewiadoma: które przetrwały, z którymi przyjdzie mi się spotkać kolejny rok a jakie nowe poznam i z pewnością pokocham.
Rok temu kilka kotów spotkałam po raz kolejny. To było przemiłe doświadczenie. Ale poznałam i nowe, z którymi zawiązała się pewna więź lub do końca pozostały bojaźliwe i nieufne.
Karma na wyjazd jest już zbierana i odkładana przez cały rok. Bo na miejscu można nabyć jedynie tanie marketówki, a chcę im dawać coś lepszego.
Poniżej dwie koteczki - nowa znajoma (bura) oraz stara znajoma - Szyszka ze stacji PKP.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Muzeum Helu [3]
Dziś zaprezentuję tą ekspozycję z Muzeum Helu, która najbardziej mnie poruszyła. Jak już wspominałam wszelakie opracowania książkowe na temat historii tego maleńkiego skrawka lądu między wodami interesują mnie od zawsze.
Mam takie mgliste wspomnienie z dzieciństwa, że moja siostra miała wycięte z gazety zdjęcie i wklejone w taki zeszyt z różnymi interesującymi fotografiami, które przedstawiało makietę czy rysunek będący rekonstrukcją Starego Helu.
Dopiero po wielu latach, właśnie w salach Muzeum Helu, zetknęłam się zna żywo z kolejną makietą ukazującą jak kiedyś wyglądało to miejsce. Zatrzymałam się przy niej na dłużej i oglądałam z wielu stron próbując przeniknąć wyobraźnią w uliczki dawnego Helu.
Na koniec bonus unikat z Muzeum Helu - kaszubska szopka bożonarodzeniowa z latarnią morską

Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Flora Półwyspu Helskiego [4]
Ostatni wpis o florze - letniej florze - występującej na Półwyspie Helskim opublikowałam w październiku 2017.
Pomału nadchodzi kolejne lato, a z nim coraz realniejsza wizja wyjazdu w ukochane nadmorskie rejony. Zatem najwyższa pora, aby wstawić kolejne zdjęcia wykonane podczas wakacji AD 2017.
Jak zwykle nie będę nawet próbowała nazywać to co uchwyciłam na zdjęciu bo z botaniki jestem kiepska.W tym odcinku wszystkie fotografie powstały w samej Kuźnicy. Część w paśmie roślinności między drogą samochodową, a wydmami, a część przy posesjach w okolicy portu w Kuźnicy.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Zdjęcie na niedzielę - 22 kwietnia 2018
W końcówce kwietnia chciałabym abyśmy pozachwycali się taką jakby zajawką lata. Bo ta fotografia od razu kojarzy mi się z porą letnią na naszym wybrzeżu.
Poza tym piękne przezroczyste wody wokół Półwyspu Helskiego stwarzają okazję do zrobienia takich właśnie urokliwych zdjęć. Więcej zdjęć Kasi na Facebooku: https://www.facebook.com/KatarzynaStempniak.Fotografia/

Fot. Katarzyna Stempniak z Helu / 2018
Wybrzeże w obiektywie gościa z Białegostoku
Lubię oglądać zdjęcia naszego wybrzeża uchwycone w obiektywie osób przyjezdnych - z różnych części Polski lub świata. Inaczej patrzy na znane sobie kąty mieszkaniec np. Helu, a inaczej przyjezdny tymczasowo do Helu.
Moja przyjaciółka Asia z Białegostoku w lutym br. odwiedziła Trójmiasto i Półwysep Helski. Zdjęcia helskiej blizy w zimowej otoczce osobiście zamawiałam, ale oprócz nich dostałam tak piękne bonusy, że chcę się z Wami tymi wszystkimi fotografiami podzielić.
Więcej różnych tematycznie zdjęć Asi na profilu facebookowym - https://www.facebook.com/joanna.organek.fotografia/
Fot. Joanna Organek / luty 2018
Nie ma wakacji bez Szwedzkiej Górki [4]
Po grudniowym wpisie - trzecim odcinku fotorelacji z wakacyjnej wycieczki na Górę Szwedów - z przyjemnością w lutym powracam na moją ukochaną wysoką wydmę pod Helem.
Poniżej kolejne zdjęcia z tego całkiem ciepłego czerwcowego dnia. Pogoda była zmienna, trochę chmur, trochę słońca. Idealnie na spacer i robienie zdjęć. Rozejrzymy się dalej po okolicy ale i zajrzymy do środka nieczynnej wieży.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Moje kochane "piekiełko" czyli z wizytą w Helu'
Podczas urlopu na Półwyspie Helskim nie mogłam sobie odmówić odwiedzin w Helu.
Oczywiście wizyta w helskiej latarni to osobna kwestia i specjalny rodzaj zdjęć archiwizujący stan obiektu i jego otoczenia na dany rok. Ale zanim pójdziemy do latarni porozglądajmy się chwilkę po samym Helu.
Zanim ruszy się w miasto warto (naprawdę WARTO!) udać się na deser lub obiad do Captaina Morgana przy ulicy Wiejskiej. To mój ulubiony lokal i najlepsze desery! A kawę po irlandzku można zamawiać tylko tam. Nie szczędzą "procentów"!
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Kuźnica – czyli moje miejsce nad Bałtykiem [3]
Dziś kolejne foto dowody, że taka mała miejscowość jak Kuźnica na Półwyspie Helskim może mieć swój ogromny urok. Oczywiście każdy szuka nad morzem tego co lubi. Jeśli się woli gwar i większe miejscowości Kuźnica nie zachwyci.
Jest niewielka, ma wąskie uliczki, małe domki i panuje w niej spokój. Nie ma hałaśliwego deptaku, licznych straganów i knajpek. Są puste plaże nad małym i dużym morzem, słychać szum wiatru i fal, nie trzeba stać w gigantycznych kolejkach po posiłek czy deser. Mnie to odpowiada. Szukam na urlopie spokoju i możliwości posiedzenia w ciszy mając wokół tylko odgłosy przyrody. Zatem to moje miejsce na ziemi.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Kocie wakacje nad morzem [2]
Po pierwszym wrześniowym wpisie nt przedstawicieli kotowatych spotkanych podczas tegorocznych wakacji nad Bałtykiem prezentuję dziś poniżej fantastycznych przedstawicieli swego gatunku.
Część ze spotkanych okazów była bardziej dzika, część oswojona i chętna na dokarmianie i głaskanie. Niektóre bardzo głodne jak ten osobnik, który z apetytem zjadał rzucone przez kogoś na ulice suche kawałki chleba.
Miejscowości nadmorskie pełne są kotów biegających po podwórkach, leżących w słońcu na wąskich uliczkach miasteczek i wsi oraz wędrujących dumnie do portów, gdzie kusi ich zapach świeżej rybki z kutrów.
Poniżej spotkane koty z kuźnicznych podwórek i uliczek (Półwysep Helski).
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Kuźnica – czyli moje miejsce nad Bałtykiem [2]
Miesiąc temu pokazałam Wam jak pięknie przywitała nas po roku nieobecności Kuźnica. Bardzo szybko ruszyłam z aparatem, aby uwiecznić te wszystkie niezwykłe chwile.
Dziś spacerów po Kuźnicy ciąg dalszy. Kto zna miejscowość odnajdzie znajome kąty, a kto nigdy nie był może coś dla siebie znajdzie a może i serce mocniej zabije i kiedyś się do niej wybierze.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Kocie wakacje nad morzem [1]
Jak co roku okres letnich wakacji to czas rozstania z moim domowym kocurem Errorem. Ponieważ wiem, że ma najlepszą opiekę ta rozłąka jest do wytrzymania. Choć emocje są zawsze i rozdarte serce też.
Z drugiej strony wiem, że wakacje nie będą czasem odpoczynku od kotów. W Kuźnicy i w ogóle nad morzem czekają liczne mruczki, liczące na towarzystwo i dobre jedzenie. W moim wakacyjnym bagażu musi się znaleźć miejsce na kupowaną przez rok kocią karmę - właśnie pod kątem wakacji i dokarmiania kotów miejscowych. Jak zwykle było jej za mało, jak zwykle dokupowałam na miejscu. Mam zresztą wrażenie, że w tym roku kotów było więcej. A może moje czujne oczy po prostu je widziały.
Najmilszą niespodzianką było spotykanie tych przedstawicieli kotowatych, które pamiętam sprzed roku i lat wcześniejszych. To wielka ulga, że przetrwały kolejny rok. Smutny natomiast był fakt że nie zobaczyłam się ze Zdenkiem ze stacji PKP Kuźnica - moim ubiegłorocznym ulubieńcem. Cóż, już wtedy wyglądał kiepsko i był kocurem po przejściach o czym świadczyły liczne rany i zadrapania oraz poszarpane uszy, ale to zawsze niemiłe rozczarowanie. Tym bardziej że przez 10 miesięcy w Poznaniu często o nim myślałam i bardzo cieszyłam się na nasze kolejne spotkanie.
Nie dane mi było rownież spotkać szylkretowej Łapki ze stacji. Ale ona chorowała na astmę i jako kot wolno bytujący miała małe szanse dać sobie z tą chorobą radę bez specjalistycznej opieki.
Ale miałam zaszczyt poznać koty nowe. Każde takie spotkanie zostawiło trwały ślad w moim sercu. I zostało uwiecznione na zdjęciach, które będę tu w kocim cyklu wrzucać.
Poniżej kot Obróżek (wszystkie imiona zostały nadane przeze mnie, nadając imię kot zostaje kimś konkretnym z całą swoją osobowością a nie zwykłym anonimowym zwierzakiem) w głównym przejściu na plażę. Obróżek pojawiał się wcześnie rano i późnym popołudniem oraz wieczorem, zawsze był głodny, zawsze chętnie doskakiwał do miseczki. Poza tym miał na stałe wyłożoną miseczkę którą ją wypełniałam i inne osoby też.
Poniżej Szyszka (fotografia nr 2 i 4). Jakże miło było spotkać kotkę, którą poznałam już rok temu. Bardzo przyjazna i bardzo barankująca ludzi, miała stale grono karmicieli. Obok Szyszki na stacji urzędowała nowa koteczka trikolorka.
Poniżej Obróżek w trakcie posiłku pod szopką u sąsiada na przeciwko

Poniżej Salomon [fot. 4x]. Salomon to wyjątkowy kot. Ma swój dom. Mieszka właśnie w domu przy przyjściu na plaże i lubi zwiedzać okolicę. Ponieważ jego ludzie łowią rybi i wędzą we własnej wędzarni Salomon jest dobrze odkarmiony. Ma konkretną sylwetkę i przepiękne zdrowe futro. Ale to nie jest powodem, aby nie korzystał z przywiezionych przeze mnie chrupek. Salomon jest ufny, daje się głaskać i ładnie pozuje. Bywa, że wypuszcza się na plażę i roślinność wydmową.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Kuźnica - czyli moje miejsce nad Bałtykiem
Dziś pociągnę jeszcze trochę temat Kuźnicy. Prezentowane dziś zdjęcia powstały w 3 i 4 dzień wakacji.
Bardzo lubię z rana wybrać się na dłuższy spacer z aparatem. Ponieważ połowa czerwca to jeszcze okres przed sezonem głównym wszędzie panuje miły spokój i cisza.
Ta okolica uzdrawia mnie samą swoją obecnością. Kocham tą bliskość plaży i drugiej plaży nad zatoką Pucką. Wszędzie jest blisko, woda wokół z każdej strony. Choć obejście Kuźnicy nie zajmuje dużo czasu pokonywanie tych samych ścieżek nigdy mi się nie nudzi.
Codziennie jest w tym coś nowego bo nowa/inna jest pogoda, wysokość fali lu jej brak, nowe światło, zapachy...
Poniżej efekt takich spacerów i próba uchwycenia paru fajnych miejsc.
Fot. Latarnica / czerwiec 2017
Kuźnica Hel - pierwsze wrażenia po roku
Zawsze ważny - jeśli nie najważniejszy - jest ten pierwszy dzień po roku przerwy i czekania na powrót TUTAJ. Ważny, bo chyba patrząc wstecz na ostatnie urlopy na Półwyspie Helskim - potem najbardziej zapada w pamięć.
tym roku jak przyjechaliśmy było pochmurnie ale szybko wyszło słońce jakby chciało nas nie zniechęcać i dać promyk nadziei, że oto zaczynają się wakacje. TEN jedyny długi urlop w ciągu roku, wyczekiwany i wymarzony.
Niby znam to miejsce jak własną kieszeń, niby nic nie zaskoczy ale serce bije mocno, oczy łapią każdy skrawek pejzażu, chłoną znane zapachy, kolory, faktury... Dzień rozpoczęcia wakacji to w tym roku był piątek 16 czerwca.
Jeszcze wcześnie, jeszcze trwał rok szkolny, ale ja zawsze czekam na ten luźniejszy, przedsezonowy czas bo lubię ciszę, spokój i brak tłoku. Było tak jak sobie wymarzyłam.
Poniżej kilkanaście różnorodnych tematycznie zdjęć wykonanych tego dnia po przyjeździe. Wszystkie w ukochanej Kuźnicy. Tam naprawdę odpoczywam, tam się relaksuje i stawiam do pionu, ładuję akumulatory.
Poniżej: taką pogodą przywitała nas Kuźnica... ale nie trwało to długo.
Chmury minęły, a dalsza część dnia wyglądała optymistycznie...
Fot. Latarnica / 16 czerwca 2017











































































































































































































































































