Wakacje 2018 [20] - gastronomicznie vol. 3
W dzisiejszym odcinku chciałabym pokazać wam moje dwie ulubione kawiarnie z Jastarni. Jedna mieści się na wlocie do centrum. Jeśli byście szli pieszo plażą od Kuźnicy lub tzw. leśnym duktem (kiedyś droga dla dorożek i poczty) to przechodząc przez tory na wysokości cmentarza mijacie po lewej stronie pierwszy lokal, z którego okien widać właśnie pociągi. Adresowo jest to ulica Bałtycka 25.
To kawiarnia "Swojskie Klimaty". Kilka lat wstecz mieścił się w tym samym miejscu inny lokal, również chętnie przeze mnie odwiedzany. Atuty tego miejsca są co najmniej trzy. Pierwszy,że mamy wspaniały widok na kursujące po Półwyspie pociągi (to atut dla takich miłośników kolei jak ja). Drugim jest wyśmienita kuchnia - od ciast i deserów aż po naleśniki z dodatkami. A trzecim sympatyczny wystrój, trochę domowy, trochę staroświecki ale i z elementami nadmorskimi (w tym wymalowaną na ścianie latarnią morską). Dla lubiących rybki, pod tylną ścianą mieści się spore akwarium.
Poniżej wnętrze "Swojskich Klimatów", przez okno widać pociągi na wyciągnięcie ręki
Fot. Latarnica / czerwiec 2018, ostatnie zdjęcie ze strony facebookowej kawiarni https://www.facebook.com/SwojskieKlimatyJastarnia/
Drugim ulubionym lokalem na kawę i słodkości w Jastarni jest Cafe Capuccino. Ono dla odmiany znajduje się bardziej na wylocie, jak byśmy chcieli już udać się spacerkiem do Juraty. Adresowo mieści się przy Ks. Sychty 43.
Lokal niepozorny, typowy dla letników z sporą salką i ogródkiem. Ale -jak twierdzą znawcy, a ja się do nich nie zaliczam - jest tam najlepsza i największa beza w Polsce. Poza bezą mamy wspaniałe wypieki np serniki na ciepło i zimno z owocami sezonowymi, koktajle, lody domowe, ciasta, desery. Dla smaków warto tam się udać.
Przed sezonem spokojnie jest tam miejsce, ale w sezonie może już być spory problem. Bo kawiarnia leży przy popularnym deptaku.
Poniżej parę fotek z Cafe Capuccino
Fot. Latarnica / czerwiec 2018, trzy ostatnie fotografie ze strony facebookowej kawiarni https://www.facebook.com/capuccinocafe.jastarnia/
Zdjęcie na niedzielę - 6 października 2019
W pierwszą październikową niedzielę posiedźmy mentalnie na plaży pod Górą Szwedów. Dzisiejsza fotografia pięknie pokazuje konstrukcję ażurową latarni w tle. Niesamowite chmury dopełniają całości.

Fot. Monika Mucha / Hel 2019
Flora Półwyspu Helskiego [6]
Wciąż mamy lato więc póki pora nadal bardziej zielona niż i z bujniejszą przyrodą to powracam do prezentacji roślin uchwyconych podczas wakacji w Kuźnicy w 2018 roku.
Nigdy nie przypuszczałam, że fotografowanie roślin będzie mi dawać tyle satysfakcji. Ale to bardzo wdzięczne modele. Największą przeszkodą bywa nadmorski wiatr, który zaczyna poruszać kwiatami, gałązkami i liśćmi wtedy, kiedy bym sobie tego nie życzyła.
Niektóre fotografie powstają dość długo bo czekam na ten idealny moment ciszy i braku powiewu wiatru od morza. Poniżej moje roślinne modelki z Kuźnicy.
Fot. Latarnica / czerwiec 2018
Flora Półwyspu Helskiego [5]
Czwarty odcinek tego cyklu dotyczył letnich wakacji z 2017 roku, a dziś przechodzę już płynnie do fotografii nadmorskiej flory uchwyconej podczas urlopu na Półwyspie w roku 2018.
Jak zwykle nie próbuję nawet klasyfikować obiektów uwiecznionych na zdjęciach. Dla mnie to świat roślin. I na tym moja wiedza się kończy. Parę razy w kadr roślinny wkradły się też owady czy ślimaki.
Fot. Latarnica / czerwiec 2018
Kocia strona wakacji 2018 [10]
Pomału zmierzam ku końcowi prezentacji kotów spotkanych podczas letnich wakacji w 2018 roku. Być może dojdą jeszcze jeden/dwa odcinki i będę mogła skupić się na tegorocznych jakże wspaniałych rozmruczanych spotkaniach (głownie w Kuźnicy).
Dziś poznajcie Szczuplaka (chłopak po sąsiedzku - ale prawie zawsze tak jest, bo w Kuźnicy wszędzie blisko). Szczuplak pojawił się pewnego dnia jako kot wczasowicz w tzw. przyczepach nazywanych domkami holenderskimi. Był kotem nieufnym. Nie bardzo interesowali go obcy ludzie ani nie kusiły przysmaki. Miał w oczach jakiś smutek.
Fotografowałam go na spokojnie tylko w jeden wieczór. Bo nikt akurat się nie kręcił z ludzi po posesji z przyczepami. Nie nawiązała się między nami relacja, bo Szczuplak jej nie potrzebował. Po prostu był i chcąc nie chcąc mi zapozował. Dwa kady Szczuplaka w słońcu trafiły się przypadkowo. Jednego ranka wybrał się poza swój teren i pobuszował po posesji naprzeciwko. O mało co, a trafił by do Pani Bułeczki. A ona potrafi kawalerów pogonić. Ale dowody na to będą na zdjęciach z tegorocznych wakacji.
Za jego posesją kręciły się inne kuźniczne koty. Może go to stresowało i denerwowało. Na pewno był wsród nich kolejny kot do przedstawienia. Poznajcie słodziaka, którego stała mina i spojrzenie wpłynęły na nadane przeze mnie imię. Oto Gapcio - mieszkaniec Kuźnicy.
Gapcio mieszka, czy też raczej kręci się i stołuje, na tej samej kwaterze co spotykam Rudzika, Sąsiadkę i Arnolda. Na drugim zdjęciu w tle kadru pojawił się Arnold.
Gapcio to łagodny kotek. Nie bardzo ufny, ale pomału i drobnymi kroczkami oswaja się z towarzystwem obcego człowieka (czytaj: fotografa) i z zaciekawieniem podejdzie do rozsypanych przysmaczków. O głaskaniu nie ma mowy. Ale wszystko wynagradza to słodkie pysio i cielęce gapowate spojrzenie.
Od razu ujawnię, że Gapcia spotkałam również w tym roku. Był już śmielszy i zrobiłam mu parę fajnych zdjęć. Liczę na kolejne spotkanie za rok. Podejrzewam, że Gapcio może być koteczką. Jest spokojny względem innych kotów, nie wchodzi w konflikty. W domu zapewne byłby miłym przytulaskiem.
Na dwóch ze zdjęć towarzyszy mu bohater kolejnego odcinka. Bury Czochracz to kot (do teraz nie wiem, czy kotka czy kocur) ktory zasługuje na osobny odcinek. Nasza relacja jest wyjątkowa i trwa już parę sezonów. Ale niechaj wkrótce opowie się sama.
Fot. Latarnica / Kuźnica czerwiec 2018
Wakacje 2018 [14] - nie ma wakacji bez Szwedzkiej Górki vol. 2
W ostatnim wpisie pokazywałam wam konstrukcję z Góry Szwedów z daleka. Dziś podejdziemy bliżej.
Najbliższe otoczenie Góry Szwedów jest bajeczne. Cała okolica to urokliwe wydmy i wspaniały widok na szerokie plaże i morze.
Fot. Latarnica / czerwiec 2018
Te trudne powroty...
12 miesięcy oczekiwania, robienia planów, marzenia... I nadchodzi ten moment wyjazdu. Wielkie nadzieje i wielkie emocje.
A potem po 15 dniach chwila powrotu. Jakże trudna, jak bolesna. Ale jestem. Wakacje letnie AD 2019 za mną. To już historia. Wszystko co ważne zostało na zdjęciach. Licznych jak zwykle zdjęciach.
Plany zrealizowane w 100%. W tym jeden bezsprzeczny sukces. Wreszcie dotarłam do ruin przedwojennej latarni Jastarnia Bór. Na sam koniec wakacji. Ale się udało, mimo trudności i błędnych danych powielanych w internecie. Ale o tym będzie szczegółowo w osobnym wpisie.
Póki co, jak zawsze coś nowego przywiozłam do domowej biblioteczki. I muszę się teraz ogarnąć, posegregować zdjęcia zebrać myśli. Nie jest łatwo. Ponownie muszę bazować przez 11,5 miesięcy na marzeniach i wspomnieniach.
Poniżej nowe nabytki z urlopu na Półwyspie Helskim: 3 książki i prasa: czerwcowe Wysokie Obcasy z artykułem "Latarniczki".

Przerwa urlopowa
I nadszedł ten dzień, nadszedł miesiąc czerwiec, który dla mnie jest czasem odpoczynku. Pojechałam na północ ładować baterie. Szukam ciszy, spokoju, zatrzymania.
Wrócę na blog w II połowie miesiąca, a póki co zachęcam do oglądania i czytania wpisów archiwalnych i śledzenia migawek nadmorskich na moim facebooku.
Będę pstrykać foty, co by starczyło na kolejny rok rozmów z Wami. Mam nadzieję, że wrócę z interesującymi historiami do opowiedzenia.

Wakacje 2018 [9]
Być na Półwyspie Helskim, a nie odwiedzić Jastarni to zdecydowanie byłby błąd. Ale być w Jastarni, a nie podejść pod latarnię morską to najwyższe przewinienie.
Osobiście staram się do takich sytuacji nie dopuścić, więc ochoczo udałam się podczas urlopu pod jastarnicką blizę.
Wiadomo do samej wieży się nie podejdzie, choć ja akurat miałam to szczęście, że dwukrotnie w porze letniej zwiedzałam tą latarnię.
Okolica samej wieży jest urokliwa. Wokół lasy, blisko morze, sama latarnia na wysokiej wydmie. Z dzieciństwa pamiętam to miejsce inaczej - mniej zalesione i ukryte, latarnia zdecydowanie bardziej widoczna i odkryta. Ale to były lata 70-te XX wieku.
Dziś faktycznie można przejść obok główną ścieżką równoległą do torów i minąć się. Poniżej fotorelacja z wizyty z czerwca 2018.
-

Tablica z historią latarń w Jastarni -

Pozostałość po poprzedniczce (śruby kotwiczące)

Fot. Latarnica / czerwiec 2018
Kocia strona wakacji 2018 [4]
W czwartym odcinku kociego lata zaprezentuję Wam w sumie trzy kuźniczne koty. Ten wpis zdominuje fantastyczny rudzielec - nie wiem dlaczego, ale najczęściej wręcz automatycznie nazywam takie koty Rudzikami - a poza nim zobaczycie kota Pomykacza (Pędziwiatra) z mariny oraz wczasowiczkę Bułeczkę.
Zacznijmy od Pomykacza (Pędziwiatra), bo to cud że udało mi się go uchwycić na zdjęciu. O tym kocie wiedziałam, że gdzieś tam po prostu jest. Czasami mignęła mi jego sylwetka, czasami zza traw wykuknęły ciekawskie oczy, ale generalnie jest bardzo bojaźliwy i jak widzi człowieka to ucieka. I właśnie takiego pomykającego - od mariny ku restauracji obok - uchwyciłam Pomykacza. (fot. 1). Lubi kursować na tym odcinku i mam nadzieję, że jest bystry i w porę ucieknie jadącym tam samochodom. Jakby nie było jest dowód, że istnieje.
Rudzik mieszka kilka domów od naszej kwatery w kierunku portu. Nie wiem czy kiedykolwiek wchodzi w progi domu, bo zawsze widzę go na podwórku, przy szopce z narzędziami lub krążącego po uliczce wiodącej nad zatokę. On również jest nieufny. O ile zdjęcia powoli sobie zrobić z dość bliska, to o dotknięciu futerka nie ma mowy. Nawet mając w dłoni kocie jedzonko. Nieprzekupny tubylec (fot. 2-10).
Pani Bułeczka/ Buła to wczasowiczka. Pierwszy raz widziałam ją dwa lata temu. Latem 2018 była w tym samym domu - choć przyjechała później niż my. Mieszka prawie vis-a-vis Rudzika i jest puszczana luzem. Choć specjalnie nie oddala się od domu, nie przeszkadza to jej jednak wychodzić na małą wąską ulicę i czaić się na ptaszki. A bywa, że Buła leży w niskich krzewach na posesjach obok i naprawdę głęboko śpi. Po prostu wyluzowana kuracjuszka na wczasach nad morzem (fot. 11-12).
Fot. Latarnica / Kuźnica, czerwiec 2018
Wakacje 2018 [5]
Dziś kolejna fotoporcja wspomnień z nadmorskich wakacji. Są to oczywiście moje wspomnienia, ale wiem że niektórzy z was mają bardzo podobne. A nawet zdarzało się tak, że mieszkaliście na tej samej kwaterze w Kuźnicy co ja.
W tym odcinku nie ruszymy się poza Kuźnicę, ale w następnym będzie już Hel. Bo staram się wrzucać fotografie chronologicznie według zdjęć wykonanych w kolejne dni urlopu na Półwyspie Helskim.
Poniżej ujęcia z Kuźnicy od strony zatoki i otwartego morza. Prezentuję zdjęcia z różnych godzin - od porannych do zachodu słońca.
Fot. Latarnica / czerwiec 2018.
Wakacje 2018 [4]
Czas płynie nieubłaganie do przodu, a ja jeszcze nie pokazałam wam tak wiele materiału fotograficznego, wykonanego podczas ubiegłorocznych wakacji na Półwyspie Helskim.
Dziś zostaniemy wyłącznie w Kuźnicy, która od lat 90-tych XX wieku jest moją bazą wypadową na cały Półwysep Helski i okolice.
Uchwycone wieczorową porą stare łodzie obecnie tworzą tzw. skansen łodzi i wyeksponowane są od strony Małego Morza. Wysłużone łodzie rybackie można oglądać na niewielkiej, malowniczej łące i przypominają o dawnych czasach i okresie kiedy służyły miejscowym rybakom.
Wybrany na dziś komplet zdjęć zamyka zachód słońca oraz księżyc nad plażą w Kuźnicy.
Fot. Latarnica / czerwiec 2018
Zdjęcie na niedzielę - 27 stycznia 2019
W dzisiejszym Zdjęciu na niedzielę skoczymy do Kuźnicy, a konkretnie do portu, gdzie z malutkiej plaży nad Małym Morzem sfotografowałam widok na jedną odnogę falochronu.
Dzień był słoneczny, z lekkim wietrzykiem. Jak na czerwiec przystało rzadko kiedy trafi się, aby ktoś wszedł w sterylny, bezludny kadr. Poprzez wyrwę w chmurach nagle przebiły się ku wodom Zatoki Puckiej promienie słońca. Chwila była wyjątkowa i udało mi się to uchwycić.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018
Wakacje 2018 [3]
Kończy się styczeń, a jeszcze tak wiele zdjęć z ostatnich letnich wakacji na Półwyspie Helskim zostało do opublikowania. Nadal pozostajemy w Kuźnicy, ale jeszcze chwila, a pokażę również inne miejscowości półwyspu.
Póki co kilkanaście zdjęć z 2 i 3 dnia pobytu, kiedy to na spokojnie, z aparatem gotowym do zdjęć, spacerowałam pustymi uliczkami Kuźnicy.
Poniżej kilka ujęć z portu i plaży nad otwartym morzem. Chwytałam na zdjęciach to mnie inspirowało, detale i szerokie panoramy. Są też moje ukochane tory wiodące do Helu.
Fot. Latarnica / czerwiec 2018
Zdjęcie na niedzielę – 13 stycznia 2019
Styczniowy silny sztorm zrobił "swoje" na wybrzeżu. Pod wodą zniknęło wiele plaż a szalejący Bałtyk wdzierał się na ulice i bulwary. Tak było choćby w Darłówku, gdzie latarnia stała w wodach morza czy Ustce, w której woda podeszła pod apartamentowce przy porcie.
Na Półwyspie Helskim plaże praktycznie zniknęły. Do wody przewracały się drzewa czy bardzo ciężkie betonowe kręgi i inne umocnienia. Dzisiejsza fotografia pokazuje plażę w Helu po sztormie. Tzw. chwilowa cisza po burzy.
Fot. Grzegorz Elmiś / styczeń 2019.

Zdjęcie na niedzielę – 23 grudnia 2018
W przedświąteczną niedzielę – 23 grudnia – usiądźmy na chwilę i zatrzymamy się. Tak jak Autor tego zdjęcia z Półwyspu Helskiego – Biegacz Portowy Grzegorz Elmiś, który uchwycił grudniowy klimat tej części plaży zwanej Górą Szwedów. Bowiem na wysokiej wydmie (prawa strona kadru) stoi tam nieczynna od 1990 roku latarnia morska. Jedno z najwspanialszych miejsca polskiego wybrzeża w moim prywatnym rankingu. Fotografia powstała 21 grudnia br.

Wakacje 2018 [2]
Dziś kolejne zdjęcia z pierwszych dni, a raczej będąc dokładniejszą to pierwszych godzin, wakacji w Kuźnicy w czerwcu br. Pierwsze godziny pobytu na Półwyspie Helskim dobrze wróżyły na kolejne wakacyjne dni. Pogoda była idealna, ani za gorąco ani za zimno, spokojne wody, ostre słońce i ten wszechobecny spokój tak miły i potrzebny po całym roku wrzawy wielkomiejskiej. Nie potrzebuję już na urlopie hałasu i tłumów. Sukam raczej miejsc spokojnych, abym tam w pokoju mogła zachwycać się otoczeniem i robić zdjęcia, na których nie będą co chwilę wchodzić w kadr tłumy wczasowiczów. To wszystko daje mi czerwcowa Kuźnica. I za to jestem jej wdzięczna.
Poniżej port w Kuźnicy i widoki na spokojne wody zatoki Puckiej (fot. 1-10) oraz plaża nad Dużym Morzem w pierwszy wieczór pobytu na Półwyspie Helskim (fot. 11-13)
Fot. Latarnica/czerwiec 2018
Zdjęcie na niedzielę – 11 listopada 2018
Dziś ciekawe ujęcie Góry Szwedów, a raczej dwóch śmiałków, którzy zdobyli nieczynną latarnię morską. Wiadomo nie od dziś, że mimo tablic informacyjnych, bardzo wiele osób wchodzi na tą ażurową konstrukcję. Choćby dla widoku – na pewno warto. Oby kiedyś mogła służyć wszystkim chętnym pragnącym tego doświadczyć i to w bardziej kontrolowanych, bezpiecznych warunkach.
Fot. Stanisław J. Szewczak
Wakacje 2018 - jak to się zaczęło...
Mamy już październik, a ja poza prezentacją "Projektu Kuźnica 2018" tuż po letnich wakacjach, ani razu do nich we wpisie i fotografii nie wróciłam, bo wciąż były inne pilniejsze tematy.
Ale nie mogę już tak dłużej zwlekać. Bo nie chcę i tęsknię do tych kadrów i uwiecznionych na fotografiach miejsc. Kuźnica. Mała miejscowość na Półwyspie Helskim. Chyba już jedyna o jeszcze jako tako niekomercyjnym charakterze. Bardziej wieś dla osób lubiących spokój, ceniących swoją przestrzeń i ciszę.
Oczywiście piszę z perspektywy siebie jako "wczasowicza" czerwcowego przedsezonowego lub jesiennego. Bo nie gwarantuję, że gdziekolwiek w sezonie lipiec-sierpień jest jeszcze na półwyspie spokojnie i pusto.
W tym wpisie chciałam pokazać wybiórczo moje pierwsze dwa dni w Kuźnicy. Tak się zaczęło dla mnie TO lato i TE wakacje. Bo zawsze jest taki czas oczekiwania na nie lub czas już po powrocie. A najważniejszym jest ten spędzony TAM.
A gdzie? W miejscu które daje mi czysty tlen i pożywkę energii w najczystszej postaci. Pamiętam Kuźnicę sprzed budowy portu, pamiętam sklepy które już nie istnieją, posesje sprzed remontów, ludzi których już nie ma, fajne lokale gastronomiczne, które zostawiły w pamięci smak potraw, miejsca które są już dziś nie do poznania.
Czy jest lepiej? I tak, i nie, zależy gdzie, zależy jacy ludzie są w danym miejscu. Ale to wciąż jest TA Kuźnica i moje miejsce na ziemi. Zatem - jeśli macie ochotę - pooglądajcie migawki z połowy czerwca 2018.
Jedną z pierwszych fotografii wykonanych po przyjeździe była oczywiście ta z pociągiem w tle. Tak to się musi po prostu zacząć... Tak to już ze mną i Kuźnicą jest.

Fot. Latarnica/ 16-17 czerwca 2018
Zdjęcie na niedzielę - 23 września 2018
Dziś dla odmiany zdjęcie bez latarni, ale z naszego pięknego Półwyspu Helskiego.
Tym razem we wrześniową niedzielę skoczymy na chwilę do Juraty na końcówkę molo. Więcej zdjęć Grzegorza na facebooku: https://www.facebook.com/GrzegorzElmis/

Fot. Grzegorz Elmiś / Jurata, 2 września 2018







































































































































































































