W klimacie świątecznym...

W ten bardziej cichy niż zwykle czas, wrzucam tutaj migawki z okresu przedświątecznego jak i samych świąt. Kojarzy mi się on najbardziej z określonymi zapachami: korzennymi, cytrusowymi, leśnymi. Poza tym w święta staram się jadać potrawy, które znajdą się na stole tylko w tym okresie, aby nie było to coś dostępne przez cały rok. Również w napojach: kawie czy herbacie dominują aromaty świąt (np. kawa karmelowa, herbata adwentowa z korzeniami i owocami cytrusowymi). Ale nade wszystko Boże Narodzenie to nastrój w nas samych. To jak się do siebie odnosimy, te liczne wspólne rytuały, spotkania, na które w ciągu roku nie ma czasu - to tworzy jeszcze tzw. magię świąt. Cieszę się, że co roku to odnajduję, choćby na ostatni moment, bo bez tego czymże byłby ten czas? Nakręcany materialny wizerunek świąt zaklęty w słowach kup więcej i bierz kredyt, aby było na bogato, zupełnie mnie nie przekonuje i nie dotyczy. Od kilku lat nie robimy sobie prezentów. Symboliczne podarunki wysyłam do kilku bliskich osób lub wręczam w okresie przedświątecznym osobom z poza rodzinnego grona. W ten sposób i tak pod choinkę lądują małe paczusie od przyjaciół, które otwieram dopiero w Wigilię. Obowiązkowo obdarowuję w święta drobnymi podarunkami zwierzaki, które przyjdzie mi spotkać w tym czasie. I już tak zupełnie niewspółcześnie razem z moją przyjaciółką wymieniamy się odręcznie napisanymi wielostronicowymi listami, które rytualnie czytamy (każda w swoim domu, bo dzielą nas setki kilometrów) późną nocą w Wigilię, gdy wszyscy pogrążeni są już w głębokim śnie. Ot takie moje zwyczaje i tradycje.

Poniżej foto migawki świąteczne.

Fot. Latarnica / 2018


Na Święta...

Kochani, na te piękne świąteczne dni życzę Wam wszystkim zatrzymania, czasu dla bliskich, ale i dla siebie samych, żeby były okazje do wsłuchania się w muzykę, która Wam w duszy gra, chwile do poczytania książek, do zanurzenia dłoni w futrach zwierząt, z którymi dzielicie życie. Spędzajcie ten czas tak, abyście byli szczęśliwi, dbajcie o atmosferę i cieszmy się z obecności bliskich, bo nigdy nie wiemy ile kolejnych świąt przyjdzie nam razem spędzić. A tak już najbardziej tematycznie – bo blogowo – to muszę dodać, żebyśmy wszyscy w Nowym Roku 2019 przeżyli wspaniałe latarniane wyprawy. Tym, którzy jeszcze nie dotarli do wszystkich naszych bliz, życzę aby mieli w Paszportach Latarnika komplet pamiątkowych pieczątek, a ja z pewnością będę docierać do znanych już sobie latarni - co nie wyklucza wzruszeń i emocji.

Dla mnie będą to jak zawsze święta rodzinne, ale i czas odpoczynku po całorocznym pędzie, obowiązkowy czas z książką, kolędami i piosenkami świątecznymi (które już słucham od pocztu grudnia), a także poświęcenie większej uwagi mojemu kocurowi, który za kilka dni skończy 10 lat.

Fot. Latarnica


Latarnica poleca – vol. 19 – Po prostu Bałtyk

Są takie książki, które już po pierwszym spojrzeniu sprawiają, że serce zaczyna mi szybciej bić. Tak było dokładnie w tym przypadku. Choć emocje już trochę ostygły, bo  zaczytywałam się tą książką latem (i to jest dla niej idealny czas) to nie mogłam jej pominąć w moim cyklu Latarnica poleca, bo byłabym dla niej niesprawiedliwa. Poza tym należy do takich, które od razu polecam jeśli ktoś pyta o fajną lekturę, a wiem jednocześnie, że lubi nasze morze i wybrzeże. Dla mnie to był literacki pewniak. I nie  zawiodłam się. Sam tytuł: Bałtyk. Słowo, które przywołuje całą masę skojarzeń, a przede wszystkim wspomnień. Morze Bałtyckie towarzyszy mi od dziecka. Nie pamiętam mojego pierwszego z nim kontaktu, ale miałam wtedy kilka lat i  byłam w wieku przedszkolnym. Wiem jedno – to co wtedy zobaczyłam – bardzo mi się spodobało i do tego tęskniłam czekając niecierpliwie  na letnie wypady nad Bałtyk.

Dziś już wiem,  że Bałtyk wygląda równie pięknie widziany  z plaż kurortów niemieckich czy wybrzeża Szwecji. Jest czarujący obserwowany  z pokładów dużych promów i mniejszych statków wycieczkowych. To chyba „moje” morze. Widziałam przepiękny koloryt wód Morza Śródziemnego,  ale… to nie był mój Bałtyk. I wychodząc z  tej fascynacji i bezgranicznej miłości sięgnęłam po książkę Aleksandry Arendt. Już mile było to,  że ukazała się w moim rodzimym Wydawnictwie Poznańskim. I choć nie należy sądzić książek po okładkach ta mnie  zauroczyła bo przywołuje ten Bałtyk z  dzieciństwa,   perspektywy kocyka i leżaka. Tak wtedy spędzało się wakacje – albo przy dobrej pogodzie (a upalnym latem bywały temperatury 22-24 stopnie) leżąc na plaży, albo przy gorszej – chodząc na desery i inne słodkości do centrum kurortów. Ot typowe wakacje w ramach FWP (Funduszu Wczasów Pracowniczych) w   latach 70-tych i 80-tych XX wieku. Dopiero po roku 1990 otworzyły mi się oczy, że można trochę inaczej czyli więcej  zwiedzając i poznając historię danych miejsc i okolic.

Autorka sięga po tematy dawniejsze i bliższe nam czasowo. Czym jest ta książka? Właściwie  zapewne subiektywnym wyborem ciekawych historii i miejsc  związanych  z naszym wybrzeżem. W 12 tematycznych rozdziałach (aż prosiłoby się o więcej, a może doczekam się kolejnego tomu   o tytule  Bałtyk 2? Bo przecież interesujących historii   znad morza są setki) Aleksandra Arendt wybrała różnorodną tematykę i przemieszczamy się z nią od Wolina po Hel. Jest to także podróż wehikułem czasu. Książkę otwiera rozdział o latarniach morskich. To całkiem dobry wybór jak na wielkie bum na sam początek. Dla mnie rozwiązanie idealne. I choć osobiście większość z  tych 12 historii  znałam to sam sposób opowiadania o nich i strona wizualna książki są wystarczającym atutem, abym się w jej treści rozsmakowywała. Fantastyczny wybór archiwaliów, miłe dla oka stare fotografie i karty pocztowe, muzealne artefakty i mapy… Czułam się jak dziecko w Boże Narodzenie siedzące pod choinką   z rozpakowanym  idealnie trafionym prezentem. Bo ta książka jest dla mnie czymś takim. Historiami uszytymi na miarę i pozostaje się nimi tylko cieszyć. Celowo nie spieszyłam się  z lekturą. Nie chciałam, aby ten  zakup był lekturą na dwa dni (a mógł się stać i na jeden dzień bo jak tu pohamować ciekawość). Wolniutko przetrawiałam rozdział po rozdziale i przy okazji wracałam do własnych innych źródeł książkowych o danej tematyce. Ale jestem przekonana, że równie trafnie raduje czytelnika mniej znającego historię wybrzeża i ciekawostki z  nim  związane. Ja w końcu jestem pasjonatką tematu, a inny – mniej emocjonalnie podchodzący do tematu odbiorca –  z pewnością wielokrotnie pomruczy  z  zadowolenia wybraną tematyką rozdziałów. Bo co tutaj mamy oprócz latarni morskich? Jest tych  wciągających historii wiele.  M.in. o Winecie – naszej rodzimej Atlantydzie, modzie plażowej, historii o Starym Helu, jedynej windzie na plaże, charakterystycznym „zameczku” przy plaży w Łebie, ruinach w Trzęsaczu,  zatopionych lokomotywach, rejsach Tomasza Raczka czy rodzajach plażowania. Słowem istny kufer pełen cudów.   Idealna lektura na plażę kiedy odrywając wzrok od kart lub czytnika ebook-ów od razu  zawieszamy spojrzenie na wody Bałtyku. A  z drugiej strony idealny prezent na jesienne i  zimowe wieczory – kiedy tęsknota  za morzem już bardzo doskwiera – można na chwilę przenieść się TAM.

Latarnica  zdecydowanie poleca!   I czekam jednak na kontynuację. Tutaj było tego wszystkiego  zdecydowanie  za mało. Bałtyk  zasługuje na wydawnictwo wielotomowe. Wszystkim, którzy  zdecydują się na  zakup  życzę miłej lektury i fascynujących spacerów po naszym wybrzeżu.

Dane książki:
Tytuł:  Bałtyk. Historie  zza parawanu
Autor:  Aleksandra Arendt
Wydawnictwo  Poznańskie 2018
Ilość stron: 254
Oprawa miękka

Poniżej okładka książki i kilka wybranych kart:


Ex Libris z latarnią morską [2]

Dziś powracam do cyklu zainaugurowanego 1 sierpnia br. o Ex librisach z wizerunkami naszych latarni morskich. Od razu zachęcam Was jeśli macie gdzieś w domu w książce taki latarniany Ex libris to proszę o podesłanie jego zdjęcia lub skanu do mnie - z przyjemnością zaprezentuję go.

A drugi i na razie ostatni latarniany Ex libris w mojej kolekcji (po tym z pierwszą świnoujską latarnią) to ten z wizerunkiem latarni Rozewie I.

W samym Ex librisie mamy tekst: Muzeum Stefana Żeromskiego. Latarnia morska Rozewie. Obok znajduje się pieczęć o treści: Pamiątka z Muzeum S. Żeromskiego. Latarnia morska Rozewie. Dom Książki

Autorem tego Ex Librisu jest Stanisław Rolicz. Został wydany w roku 1961. Jest wykonany techniką drzeworytu, wielkość rzeczywista: 14 x 8,6 cm. Oryginał znajduje się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Toruniu.

Fot. Ex Libris i przedwojenne kartki ze zbiorów Latarnicy

Poniżej Ex Libris z Rozewiem I

Poniżej archiwalne ujęcia latarni Rozewie I na przedwojennych kartkach pocztowych - latarnia pod względem architektonicznym z okresu zaprezentowanego na Ex Librisie (przed rozbudową i zwiększeniem wysokości wieży).


Latarnica poleca - vol. 18 - Powieść z Jastarnią w tle

Nie będę ukrywać. W moich wyborach lektur mają zdecydowanie fory te, których akcja rozgrywa się nad morzem. Jeśli jest to nasze morze to dochodzi kolejny atut, a jeśli jeszcze jest to miejscowość nadmorska (nawet jeśli opisana pod fikcyjną nazwą) położona na Półwyspie Helskim to raczej pewne, że po taką książkę sięgnę i zmierzę się z nią.

W przypadku tej powieści nie ma mowy o jakimś mierzeniu się czy walce i czytaniu z trudem, aby już przez to przebrnąć. Jej lektura to była czysta przyjemność. Choć tematyka wcale nie jest lekka i przyjemna.

Nie znałam dotąd dokonań literackich pani Kowalewskiej więc hasło "cykl książek o Zawrociu" które już popełniła i które cieszą się popularnością, nic mi nie mówiło. Za to mówiła wiele zachęcająca notka wydawcy i umieszczenie akcji w nadmorskiej Jantarni.

Bardzo szybko się zorientowałam, że Jantarnia to Jastarnia, bo jeśli w książce Hel jest Helem, a Kuźnica Kuźnicą to nie może być mowy o wyimaginowanym miejscu. Tym bardziej że opisy idelanie pasują do rzeczywistości.

Zatem ten fakt przykuł moją uwagę i sięgnęłam po "Tam gdzie nie sięga już cień". Powieść zaczyna się intrygująco. Główna bohaterka dostaje telegram o treści "Przyjedź. Berta" i odtąd wszystko się zmienia. Musi stawić czoło demonom przeszłości i po latach wrócić do Jantarni, którą opuściła - zdawałoby się że na zawsze. Ale życie czyni niespodzianki i czasami nie można uciec od tego co było.

Tak zaczyna się bardzo wciągająca powieść współczesna o Ince i jej rodzinie. Powieść nieprzekoloryzowana, bynajmniej bez lukru i głaskania po główce, historia wręcz brutalna, pełna złych charakterów, zasupłanych losów, rodzinnych intryg i tajemnic, przemocy, zdrady, knowań i... mimo wszystko jakiegoś piękna.

tle zdarzeń jesienna posezonowa Jastarnia i Półwysep Helski. Autorka opisuje miejsca tak dokładnie że znawca tych miejscowości będzie wiedział o które ulice chodzi. Mamy też wątek wypadów do nieczynnej latarni, która stała się dla niektórych tubylców idealnym miejscem do spotkań przy alkoholu i do odbycia tzw ważnych rozmów Polaków.

Nie chcę nic zdradzać z treści, bo mamy tam wiele wątków i naprawdę świetnie poprowadzoną akcję. Mnie odkrywanie kolejnych kart przez czytelnikiem fascynowało i wciągnęło do głębi. Od razu dodam, że "Tam gdzie nie sięga..." to cz. 1 zapewne nadmorskiej trylogii, ale oczywiście można ją już przeczytać, bo stanowi pewną zamkniętą historię.

Już w tym miesiącu a dokładnie 31 X odbędzie się premiera tomu II zatytułowanego "Zanim odfrunę". Ja na pewno po niego sięgnę i każdą kolejną część cyklu.

Latarnica zdecydowanie poleca!

Dane książki:
Tytuł: Tam gdzie nie sięga już cień
Autor: Hanna Kowalewska
Wydawca: Wydawnictwo Literackie 2015
Ilość stron: 450
Oprawa: miękka

Zainteresowanym polecam wywiad z Autorką nt tej książki i jej twórczości: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/strona/69/Wywiad-z-Hanna-Kowalewska.

Ika dziękuję za znalezienie dla mnie tej książki!

Poniżej okładka książki oraz okładka zapowiadająca tom 2 serii o Jantarni, Fotografie ze strony wydawcy


Literatura z latarnią w tle [11]

Po kwartale roku z przyjemnością powracam do cyklu okładek książkowych wykorzystujących motyw latarni morskich. Prezentowane poniżej książki nie zawsze mają (niestety!) w swej treści coś wspólnego z latarniami.

I nie wszystkie w chwili pisania tego wpisu zostały przeze mnie przeczytane (pewnie nie do każdej sięgnę). Jeśli którąś czytałam i polecam zaznaczę to.

Notki na ich temat publikuję na podstawie tzw. informacji wydawcy lub ze strony lubimyczytac.pl

Samotny dom - Agatha Christie

Emeryt Herkules Poirot miał wypoczywać w nadmorskim uzdrowisku, tymczasem poznał Nick Buckley i musi uspokajać nerwy, budując domki z kart. Pech, czy ktoś nieudolnie próbuje zabić Nick? Właścicielka Samotnego Domu cztery razy uniknęła śmierci, a jednak lekceważy ostrzeżenia detektywa. Do czasu! Podejrzani przyjaciele, zaginiony narzeczony, pożyczony szal.... Miłość, chciwość i tragiczne qui pro quo. Morderstwo. Czyżby pierwsza porażka detektywa? To tylko pozory!

Zatęsknię za tobą jutro - Heine Bakkeid (tom 1 cyklu o Thorkild Aske)

Gdy osiągnie się dno, droga wiedzie już tylko w jedną stronę – na północ…Thorkild Aske, były oficer śledczy, wychodzi właśnie z więzienia i daje się namówić na podróż do opuszczonej morskiej latarni na dalekiej północy, gdzie zaginął niedawno młody człowiek. Szaleją jesienne sztormy, nadchodzi kolejna polarna noc. Aske szybko uświadamia sobie, że na smaganej wiatrami wysepce nie jest sam…

Miałam przyjemność czytać ten thriller i jest doskonały - polecam! Oczywiście są w nim sceny związane z latarnią morską.

Fabryka wiatru - Beata Mieczkowska-Miśtak

Jak zobaczyć to, co niewidoczne? Tajemnica znikającego budynku przy porcie w Kołobrzegu. To miała być formalność. Idę we wskazane miejsce, spisuję adres i wysyłam maila. Takie z pozoru proste zadanie dostałam od mojego przyjaciela Rajmunda, który pokazał mi na swoich zdjęciach pewien obiekt i poprosił o jego zlokalizowanie. Ta misja jednak zmieniła wszystko, co do tej pory wiedziałam. Gdyby mogła przewidzieć, że zlecenie okaże się tak skomplikowane, pewnie nie zgodziłabym się. Poradziłabym Rajmundowi, żeby sam sobie odnalazł to, co sfotografował. Z drugiej strony czułam, że nie mogę się poddać. Przeszukiwałam cały Kołobrzeg. Kusiło mnie poznanie tajemnicy znikającego budynku. Dotarłam do ludzi, którzy o nim opowiedzieli. Byli też tacy, którzy go namalowali, a nawet sfotografowali. Wiedziałam, że istniał, tylko z jakiegoś powodu nie mogłam go zobaczyć. Wiedziałam też, że musiał być mocno powiązany ze sztormami na Bałtyku…

Tą powieść planuję przeczytać. Ogromnie podoba mi się że na okładce wykorzystano pierwszą kołobrzeską latarnię istniejącą w latach 1899-1909.

Fatal Headwind - Leena Lehtolainen

Poniżej okładka do anglojęzycznego wydania powieści "Pod wiatr", o której pisałam w 10 odcinku tego cyklu w maju br.  zatem jeśli chodzi o treść polecam zajrzeć do archiwum.

Bazy morskie w Pucku i Oksywiu - 141 tom Wielkiego Leksykonu Uzbrojenia

Leksykon Uzbrojenia Wrzesień 1939; to unikatowe wydawnictwo przedstawiające najciekawsze przykłady uzbrojenia Wojska Polskiego w kampanii 1939 roku. Po raz pierwszy zebraliśmy w jednej serii szczegółowy opis polskiego oręża, którym polscy żołnierze w 1939 roku próbowali wykonać niewykonalny wówczas rozkaz - obronę Ojczyzny. Zapraszamy do poznania historii uzbrojenia Wojska Polskiego z 1939 roku oraz osiągnięć polskiej myśli technicznej dwudziestolecia międzywojennego, z których do dziś dumne są następne pokolenia Polaków.

Osobiście zakupiłam ten tom bo dotyczy interesujących mnie epizodów II Wojny Światowej. Poza tym na okładce pięknie prezentuje się nieistniejąca już latarnia w Gdyni Oksywie. Dla miłośników historii i latarni - polecam!

Milczenie śniegu - Ragnar Jonasson (5 tom cyklu Mroczna wyspa śniegu)

Ari Thór Arason – młody policjant, który równie często jak ze zbrodnią, musi walczyć z samym sobą. Chciał zostać filozofem, żeby lepiej zrozumieć świat. Potem teologiem, żeby odnaleźć wiarę, którą stracił po śmierci rodziców. Został policjantem, żeby znaleźć sprawiedliwość.\r\nPierwszą pracę dostał w Siglufjörður, odciętym od świata, pogrążonym w mroku arktycznej nocy miasteczku na północy Islandii. Choć nie jest to dobre miejsce dla kogoś, kto nie ma zbyt grubej skóry.

A teraz ma rozwiązać ponurą zagadkę w miejscu jeszcze bardziej złowieszczym… Pod urwiskiem w opuszczonej wsi znaleziono ciało młodej kobiety. Skoczyła? Czy coś straszniejszego stało się pod starą latarnią morską i samotnym domem na odległym skalnym klifie? Ari Thór odkrywa, że kobieta mieszkała tu w dzieciństwie. I że dwadzieścia pięć lat wcześniej jej matka i pięcioletnia siostra zginęły pod tym samym klifem...W wyludnionej wsi wciąż mieszka kilka osób. Wszyscy znali rodzinę ofiary. I wszyscy coś ukrywają. Nawet gdy ginie kolejny człowiek. Jutro wigilia. A Ari Thór rozpoczyna samotny wyścig z czasem, by odkryć prawdę, zanim dawne winy zrodzą nową zbrodnię…\

Książka czeka u mnie w kolejce na przeczytanie. Ponieważ uwielbiam skandynawskie thrillery to lektura jest niemal pewniakiem.

Nie wracają na obiad - Stanisława Flesarowa-Muskat

To wciągająca opowieść o losach marynarzy i ich żon. Główny bohater, kapitan żeglugi wielkiej, mężczyzna w sile wieku ze schorowanym sercem, wyrusza w ostatni rejs, Po dopłynięciu do Gdyni porzuci morze i zacznie nowe życie. Jednakże spokój nie jest mu pisany. W Hongkongu dowiaduje się, że na statku podłożono bombę. Wybuch ma nastąpić za dwie godziny. Następuje ewakuacja, ale kapitan postanawia samotnie wytrwać na posterunku. Niepewna jego losu żona czeka na wiadomość.

Jak czytać wodę - Tristan Gooley

Nowa książka autora bestsellerowego „Przewodnika wędrowca”. Tym razem Tristan Gooley zabierze cię na swoje odważne wyprawy – od mroźnej Arktyki, przez nurty Sussex, aż po tajemniczy Oman. Czerpiąc ze swoich bogatych doświadczeń, pokaże ci, jak odczytać sekretne znaki kałuż, sadzawek, jezior, rzek i mórz. Chcesz:przewidywać pogodę z fal, odnaleźć drogę dzięki kałużom, umieć zinterpretować kolor wody? Sięgnij po unikatowy niezbędnik każdego, kogo interesuje świat przyrody

Latarnia z Kiss River - Diane Chamberlain (tom 2 cyklu Kiss River)

Lata 40. XX wieku. Czternastoletnia Elizabeth Poor, córka latarników z Kiss River, zakochuje się w żołnierzu ze Straży Wybrzeża. Na świecie panuje wojna, w Kiss River grasuje niemiecki szpieg. Bess wpada na jego trop. A później znika.\r\n\r\nWspółcześnie. Gina Higgins, nauczycielka ze Stanu Waszyngton, przemierza setki kilometrów, by dotrzeć do Kiss River, a na miejscu z rozpaczą przekonuje się, że latarnię przed laty zniszczył sztorm, a imponującą soczewkę pochłonął ocean.

Zawiedzioną Ginę, która podaje się za badaczkę zabytkowych latarni morskich, przyjmują pod swój dach Lacey i Clay, dorosłe już dzieci Anne O’Neil. Gina nagłaśnia akcję wydobycia soczewki z dna oceanu, pod pozorem przywrócenia Kiss River ważnego dziedzictwa. Zataja przed wszystkimi, że w soczewce latarni ukryty jest skarb… Gdy jednak zakocha się w Clayu, przekona się, że jej brak szczerości może zniszczyć kiełkującą miłość. Ich relacja złożona i niełatwa, przypomina romans Bess z Sandym ze Straży Wybrzeża. Ale nie tylko skłonność do zawiłych związków łączy te dwie kobiety. Jest coś jeszcze…

Diane Chamberlain z właściwą sobie lekkością splata ich losy w drugiej części trylogii o Kiss River i kontynuacji powieści "Światło nie może zgasnąć", wyjaśnia tajemnicę zniknięcia córki latarniczki, odsłania dalsze losy rodziny zmarłej w tragicznych okolicznościach Anne O’Neil, i wprowadza na scenę nowych bohaterów, z którymi równie szybko się zaprzyjaźnimy.


Latarnica poleca! - vol. 17 - Tajemniczy czarny kot

My kociarze mamy w swoich biblioteczkach ”Historię kotów” – przekrojowe spojrzenie na ten gatunek od wieków, mamy atlasy ras, albumy, wzruszające historie oparte na autentycznych wydarzeniach (kot Homer, kot Bob, kot Oscar), mamy wspaniałe powieści o kocie Salomonie czy Alfim, mamy poradniki o kocich dietach i behawioryźmie, mamy wreszcie wesołe, ale jakże trafne książki popularne jak dwa tomy „Jak wytresować kota”, „Jak żyć z neurotycznym kotem” czy „Kot instrukcja obsługi”.

Mamy nawet przepiękne tomiki poezji o kotach takie jak ślicznie ilustrowane zbiory wierszy Franciszka Klimka. Mamy też książki o kotach napisane piórem wielkich literatów – noblistki Doris Lessing, Charlesa Bukowskiego czy Terrego Pratchetta.

Ale takiej książki jeszcze na rodzimym rynku nie było. "Tajemniczy czarny kot” Natahalie Semenuik to monografia poświęcona kotom czarnym i spojrzenie na ich rolę w relacji z człowiekiem pod kątem historii, legend, wierzeń i przesądów, których wiele pokutuje niestety do dziś.

Sama dostrzegam podczas moich działań wspomagania miejscowego schroniska dla zwierząt (i ta sama informacja pojawia się również na kartach tej książki), że koty czarne są ostatnie w kolejce do adopcji, co jest związane z ich wielowiekowym negatywnym postrzeganiem i zakorzenieniem się wśród ludzi pewnych ugruntowanych opinii o kotach z czarnym umaszczeniem.

Te negatywne widzenie kotów czarnych nie ma lat 100 czy 200. To tradycja wielowiekowa i stąd tak trudno ją całkowicie zwalczyć. Ale pamiętajmy też, że pewne kultury i epoki czciły koty jako stworzenia boskie i oddawały im hołd, co rehabilituje setki lat potwornych zwyczajów czy ciągnących się z pokolenia na pokolenia opinii o diabelskiej naturze kota czarnego.

Osobiście nie dzielę kotów na czarne i te pozostałe, nie zakochuję się w nich pod względem koloru sierści, bo każdy jest innym samodzielnym bytem i albo wytwarza się między nami więź albo nie. I kolor nie ma tu nic do rzeczy ani nie rzutuje jednoznacznie na koci charakter. Poznałam w schroniskowej kociarni wiele cudownych kruczoczarnych mruczków o przepięknej duszy.

Ale patrząc wstecz można wyciągnąć wniosek, że dla kotów urodzenie się właśnie w czarnym futerku miało często z góry narzucone fatalne skutki dla jego ziemskiego żywota. Książka Nathalie Semenuik podzielona jest na trzy zasadnicze części. W pierwszej mamy historię kotów od starożytności do czasów współczesnych. Na kartach historii na szczęście były dla nich i dobre okresy i wtedy kotom czarnym i w ogóle temu gatunkowi żyło się jak w niebie. Ale takich okresów jest zdecydowanie mniej.

Czytelnicy prześledzą dobre i złe epoki i dowiedzą się również o tych najmniej chlubnych dla ludzkości czasach – kiedy czarny kot uważany był za wysłannika szatana, a osoba opiekująca się nim z góry skazywana była na taką która miewa konszachty z mocami nieczystymi. Zachwyty nad kotami na przestrzeni epok przeplatały się z nienawiścią i tępieniem ich. Średniowiecze wniosło wiele złego dla wizerunku kota czarnego i niektóre opinie ciągną się za nimi do dziś.

W drugiej części poznamy czarne koty pojawiające się w legendach. Oczywiście w książce zagranicznej autorki nie pojawiają się żadne wątki rodzime, ale i tak obracamy się głównie w najbardziej nam znanej kulturze europejskiej oraz tym co działo się w kocim świecie na terenie Stanów Zjednoczonych. Legendy nie są już tak okrutne dla go kota jak jego historia na przestrzeni wieków w różnych krajach.

Trzecia część opowiada o tym jak postrzegane są koty czarne w wierzeniach ludowych oraz jakie istniały i pokutują nadal do dziś przesądy związane z tymi przedstawicielami swojego gatunku. Ta część wydała mi się w stosunku do poprzednich najbardziej optymistyczna, bowiem autorka przedstawia tutaj również dużo pozytywnych cech od takich jak przynoszenie szczęścia (koty jako talizmany w różnych częściach świata z naciskiem na najsłynniejsze Maneki-neko z Japonii) aż po ich moce terapeutyczne o czym każdy posiadacz kota jest z pewnością głęboko przekonany.

Mnie osobiście – jako osobie zakochanej w morzu i wszystkim co wiąże się z wybrzeżem i rejsami po akwenach wodnych - bardzo ucieszyły rozdziały o pozytywnej roli kotów na morzach świata, które towarzyszyły marynarzom w najdalszych rejsach i były zalecane jako niezbędni towarzysze na pokładach statków. Poznajemy tam znane koty – maskotki swoich okrętów. Co niektóre pojawią się nawet na dołączonych fotografiach.

Zatapiając się w lekturze „Tajemniczego czarnego kota” nie da się nie zwrócić uwagi na przepiękną stronę edytorską tego wydawnictwa. Biorąc do ręki książeczkę Nathalie Semenuik z tajemnicą w tytule ma się wrażenie, że otrzymujemy jakąś tajemną księgę, do której nas dopuszczono, abyśmy poznali sekretną wiedzą niedostępną dla wszystkich. Przepiękna oprawa ze złoceniami i złotą tasiemką służącą za zakładkę mile łechce wzrok.

Do tego bardzo ładnie wybrane artystyczne fotografie z czarnymi kotami oraz przedruki starych sztychów, ilustracji, plakatów czy kart pocztowych oraz dobrane do treści rozdziałów zdjęcia archiwalne. To wszystko sprawa, że serce kociarza bije mocniej i nie potrafi się oprzeć takiej lekturze. Nie będę ukrywać, że w niektórych fragmentach ta lektura nie jest łatwa, bowiem dla nas opiekunów kotów ciężko jest przyjąć do wiadomości o tym jak źle traktowano je w wiekach średnich, jak je tępiono i na różne okrutne sposoby mordowano. Niestety te aspekty również są nieodłączną częścią całej historii kota czarnego – kojarzonego z satanizmem i mocami piekielnymi.<

Dziś czarne dachowce są członkami naszych rodzin podobnie jak koty wszelakiej innej maści czy rasy. Nikt nie widzi w nich złych mocy i traktuje ja tak samo jak innych przedstawicieli kotowatych. To wielka ulga dla tak umaszczonych mruczków. W dobie XXI wieku koty czarne są jak inne gwiazdami internetu, filmu, reklam, mają swoje fan page na portalach społecznościowych i kociarze widzą w nich po prostu kota – istoty wyjątkowe, w których trudno szukać wad bowiem tak wiele dobrego dają człowiekowi jako towarzysze życia.

W cyklu „Latarnica poleca!” prezentuję książki, które w mojej opinii zasługują na wyróżnienie i wspomnienie. Wydawnictwo popularnonaukowe „Tajemniczy czarny kot” zdecydowanie do takich należy i uważam, że ten tytuł powinien się znaleźć obowiązkowo na półce domowej biblioteczki. I to nie tylko zadeklarowanego kociarza.

Dziękuję Wydawnictwu Alma-Press za nadesłanie egzemplarza tej książki. 

Dane ksiąki:
Autor: Nathalie Semenuik
Tytuł: "Tajemniczy czarny kot - legedny i przesądy"
Wydawca: Alma-Press
Data wydania: Warszawa 2018
Ilość stron: 140
Oprawa: twarda, złocona
Liczne ilustracje

Poniżej wizualizacja przestrzenna książki (fot. Alma-Press), okładka i kilka przykładowych stron oraz mój kot, który wprawdzie nie jest czarny, ale i o nim jest ta książka. I jak na kota nałogowej czytelniczki przystało, lubi słuchać takich opowieści.

 Fot. Latarnica [7x]


Latarnica poleca! - vol. 16 - Latarnia morska Gdańsk Nowy Port

Stefan Jacek Michalak od lat planował samodzielne wydawnictwo o swojej ukochanej blizie. Bo nabycie tego obiektu nie było zwykłym zakupem dokonanym przez miłośnika latarń morskich. To była miłość od pierwszego wejrzenia i byli sobie przeznaczeni.

Aż strach pomyśleć jaki byłby los tej przepięknej, ale zrujnowanej i będącej w coraz gorszym stanie wyłączonej z użytku wieży (latarnię Nowy Port zastąpiła nowoczesna latarnia w gdańskim Porcie Północnym), gdyby nie jego pobyt w grodzie Neptuna przed laty i dostrzeżenie właśnie jej na nabrzeżu przy ulicy Przemysłowej.

Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. I zakupiona (po wielu trudach i walce o sfinalizowanie tego marzenia) latarnia nie tylko odzyskała całe swoje piękno i została odrestaurowana z ogromną dbałością o detale, ale jej nabycie nie miało na celu cieszenia oczu tylko jej właściciela.

Od początku było wiadomo, że wieża ma służyć innym i stać się obiektem muzealnym udostępnionym turystom. O tym również traktuje ta książka. O historii blizy od chwili jej wybudowania i dziejów do II wojny światowej i tuż po niej, ale też o tym rozdziale, który opowiada o drugim życiu latarni, odkąd stała się przysłowiowym "oczkiem w głowie" Stefana Jacka Michalaka.

Na potrzeby tej publikacji i ekspozycji muzealnej w samej wieży właściciel od początku wynajdował i zbierał przedmioty związane z jej historią. Gromadził sztychy, ilustracje, mapy, kartki pocztowe, druki, starą prasę i inne powiązane z nowoporcką latarnią przedmioty. Sama kilkakrotnie byłam czujna i wynajdywałam dla niego unikalne zdjęcia latarni z różnego okresu działalności.

Autor opracowania pan Czesław Romanowski - gdański dziennikarz  (którego miałam okazję poznać osobiście kilka lat temu) zebrał w tej książce najdawniejszą i współczesną historię tej latarni dodając oczywiście niezbędny rozdział o przywróceniu tak ważnego jej elementu jakim była kula czasu.

Treść wzbogacają liczne archiwalia i fotografie współczesne. Wszystko podane jest w sposób przystępny i taki aby zainteresować tym obiektem Czytelnika. I w przypadku latarni w Nowym Porcie jak i wielu innych tak to już jest, że turyści nie przyjeżdżają do nie tylko raz.

Wiele osób powraca w lata kolejne, w inne pory roku, przywozi ze sobą znajomych i rodzinę, aby im pokazać tą pięknie zachowaną wieżę.

O samej treści nie będę pisać więcej, bowiem to czysta historia tego miejsca i warto się z nią zapoznać. W książce znajdziemy następujące rozdziały: Od Wisłoujścia do Brzeźna, Nowy Port i nowa latarnia, Kula czasu, Wojenne i powojenne losy, <Drugie życie latarni oraz Gdański latarnik. 

Książkę można nabyć bezpośrednio w latarni Nowy Port oraz w "MEWKA. Otwarta Pracownia" przy ulicy Bliskiej 11A w Gdańsku.\

Mam nadzieję, że kolejne latarnie naszego wybrzeża doczekają się rownież takich swoich pasjonatów tematu, którzy zechcą opisać wnikliwie ich dzieje i przede wszystkim ocalić je od zapomnienia. Książka "Latarnia morska Gdańsk Nowy Port i kula czasu" zdecydowanie trafia do działu Latarnica poleca!

Dane książki:
Tytuł: Latarnia morska Gdańska Nowy Port i kula czasu
Autor: Czesław Romanowski
Wydawnictwo: Bernardinum 2018
Ilość stron: 58
Oprawa miękka, liczne ilustracje

Fot. Latarnica [5x]


Spotkanie w Nowym Porcie

Na początku lipca br. do rąk Czytelników i miłośników latarń morskich trafiła książka będąca pierwszym pełnym opracowaniem historii nowoporckiej blizy.

Każda polska latarnia morska zasługuje na swoją monografię, a ta Gdańska doczekała się już w 2009 roku książki "Latarnie morskie w Gdańsku" autorstwa Apoloniusza Łysejko oraz "Najstarsze latarnie morskie Zatoki Gdańskiej" Antoniego F. Komorowskiego. 

Ale tegoroczne wydawnictwo to w pełni samodzielne opracowanie o tej konkretnej latarni, która w ostatnim momencie zyskała drugie życia i została uratowana i ocalona od zapomnienia.  

14 lipca 2018 roku w "Perle Bałtyku" (lokal przy ulicy Oliwskiej w Nowym Porcie) odbyła się pierwsza uroczysta promocja książki i spotkanie z jej autorem  Czesławem Romanowskim oraz latarnikiem i właścicielem latarni - Stefanem Jackiem Michalakiem.

Poniżej zdjęcie z tego spotkania, fot. Latarnia morska Gdańsk Nowy Port


Latarnica poleca! - vol. 15 - Mataszkowie i gdańska zagadka

Minęły ponad dwa lata, a ja znowu spotkałam się na łamach książki z bohaterami cyklu o Mataszkach. Te przygodowe książki dla młodszego czytelnika (choć ja się całkowicie w nich odnajduję i czytam z zapartym tchem) noszą w sobie echa dawnych lektur ze szkoły podstawowej, które z wypiekami na twarzy wybierałam lub zamawiałam w szkolnej bibliotece. Musiała być w nich przygoda, tajemnica, historia i fajne postacie, które da się lubić, a nierzadko można się z nimi również zidentyfikować.

Te same cechy posiada - na chwilę obecną 4-tomowy cykl - "Mataszkowie" Tomasza Stochmala i przywodzi w trakcie lektury z odmętów pamięci tamte emocje i całkowite zatapianie się w czytanej historii. Jedno jest pewne i zawsze mi się w życiu sprawdzało. Kto ma pasję, a Tomasz Stochmal to człowiek wielu pasji,  ten będzie potrafił o niej opowiadać i zarażać nią innych ludzi.

Autor w swoich książkach wplata to co na co dzień go pochłania - zabytki, historię, obiekty warte ocalenia od zapomnienia. Wystarczy wejść na jego strony internetowe np. stotom.wordpress.com i szybko można się zorientować co fascynuje Autora.

Szczególne miejsce w jego sercu mają również latarnie morskie i ten typ obiektów sprawił, że w nieskończonej przestrzeni internetu i zawartych tam treści odnaleźliśmy się kiedyś i zaczęliśmy rozmowy o latarniach. Latarnie morskie pojawiają się w dwóch z czterech tytułów tego cyklu (tom 1 - "Mataszkowie i tajemnice Helu", tom 2 - "Mataszkowie i i skarby Torunia", tom 3 - "Mataszkowie  i mazurska przygoda", tom 4 - "Mataszkowie i gdańska zagadka").  W tomie 1 helska latarnia jest niemal główną bohaterką. W tomie 4 - w tle głównego nurtu akcji przewinie się dawna latarnia morska - Twierdza Wisłoujście oraz latarnia morska w Nowym Porcie.

Jak dotąd czytałam tylko tom 1 i 4 z tej serii, ale pragnę w miarę szybko to nadrobić. Bowiem po zakończonej dziś lekturze wiem, że Autor trzyma poziom i pisze tak, iż chce się nieustannie być w tej książce i nie odkładać jej na półkę póki nie poznamy zakończenia.

Ja podzielilam sobie czas lektury najnowszego tomu Mataszków na trzy letnie wieczory. I to był dobry pomysł, bo nie przeczytałam jej za szybko, a mogłam cieszyć się detalami i opisami oraz przywoływać z pamięci te miejsce Gdańska (miasta, które uwielbiam), które są dokładnie opisane. Często uśmiechałam się pod nosem i pewnie nawet mruczalam podczas lektury, bo przypomniała mi wiele miejsc, które znam, a ktore ta książka wywołała w wyobraźni.

Tak naprawdę "Gdańska zagadka" rozgrywa się w samym centrum starówki i opisywane obiekty to taka "jazda obowiązkowa" dla gościa przybywającego do grodu Neptuna (uliczki Długa, Piwna, Mariacka, Długi Targ, Ratusz Głównego Miasta, Dom Uphagena, Dwór Artusa, Bazylika Mariacka, Muzeum Archeologiczne, Żuraw, Targ Rybny, czy trochę dalsze  Nowy Port i Twierdza Wisłoujście).

Sposób w jaki Autor opisuje architekturę i to jak wpływa na nią np. pora roku czy zmienna aura pokazuje niezwykłą wrażliwość i dbałość o detale , które sam zapamiętał zachwycając się tymi miejscami. A ja te zachwyty zdecydowanie podzielam.

Dlaczego warto sięgać po cykl o Mataszkach? Uważam, że są to doskonałe książki dla dzieci, które mogą rozbudzić zainteresowania podróżami, historią czy tematycznym kolekcjonerstwem. Nadają się do rodzinnego albo samodzielnego czytania.

Główni bohaterowie - Mataszkowie - to bardzo sympatyczna rodzina. Chciałabym napisać, że taka jakich jest wiele, ale niestety podczas urlopów na naszym wybrzeżu coraz częściej widzę, że z lupą szukać takich rodzin, które tak naprawdę wspólnie spędzają wakacje, mają na nie jakiś pomysł i cieszą się swoim towarzystwem. A przecież wspólny wyjazd to doskonała okazja, aby przeżyć przygody, poznać nowe miejsca i może właśnie łapać bakcyla czegoś co w przyszłości przerodzi się w pasję, a może i stanie jednocześnie pracą zawodową.

Tom 4 cyklu rozgrywa się w Gdańsku. Jak zawsze młodzi bohaterowie trafią na swojej drodze na tajemnice tego miasta i będzie zagadka do rozwiązania powiązania z historią tego miasta. Znaczącą rolę odegra tutaj przepiękna w realu ulica Mariacka i postać Jana Ernesta Weichenthala (w XVIII wieku mieszkańca tejże ulicy) - budowniczego zegarów np. na Dworze Artura czy w Domu Uphagena.

Jako autorka blogu o latarniach morskich, kotach i literaturze, muszę od razu zaznaczyć, że wszystkie te elementy można spotkać w "Gdańskiej zagadce" ( rudy kot odegra z resztą ważną rolę w rozwikłaniu tajemnicy),  podobnie jak bardzo sympatyczny gdański antykwariat. Ale jego opis i lokalizację sami znajdźcie w Mataszkach i odgadnijcie, o którym punkcie ze starociami wspomina Autor . Warto tam w Gdańsku zajrzeć, bo mają rzeczywiście wspaniale przedmioty i książki.

Jako miłośniczka historii naszego wybrzeża i książek z dobrze poprowadzoną fabułą, które doskonale się czyta, po raz kolejny zdecydowanie jestem na TAK! Latarnica poleca!

Tradycyjnie zachęcam również do zaglądania na stronę facebookową Mataszków: https://www.facebook.com/Mataszkowie/

Poniżej dane o książce:
Autor: Tomasz Stochmal
Tytuł: Mataszkowie i gdańska zagadka (4 tom cyklu)
Wydawca: Wydawnictwo STOTOM\
Ilość stron: 92
Ilustracje: Paulina Lewandowska
Rok i miejsce wydania: Toruń 2018

Egzemplarz "Mataszków i gdańskiej zagadki" przybył do mnie pocztą z odręczną dedykacją Autora, za co bardzo Tomaszowi Stochmalowi dziękuję oraz życzę niewygasającego źródła dobrych pomysłów na lokalizacje i fabuły kolejnych tomów. Czekam na nie z niecierpliwością!

Fot. Latarnica [4x]


Pierwsza okładka Errora

Wiosną tego roku - zachęcona ciekawymi informacjami w internecie -  zakupiłam książkę Stephane Garnier pt. "Żyć jak kot". Mając swój egzemplarz i szykując się do lektury trafiłam na facebooku na profil tego konkretnego tytułu (kto ma konto zachęcam, aby odwiedzić), a tam na konkurs, w którym można było wygrać egzemplarz książki, ale z fotografią swojego kota na okładce.

Wydawca ANDROMEDA przygotował specjalną aplikację w internecie, w której tworzyło się grafikę okładki i zakończoną można było zgłosić na konkurs.

Zainteresowanie zabawą było spore i po wysłaniu pliku zapomniałam o wszystkim. Ogromnie się zdziwiłam, gdy za jakiś czas zobaczyłam swoje nazwisko na liście zwycięzców. I tak niedługo potem trafił w moje ręce egzemplarz tej samej książki, ale już z kotem Errorem na okładce.

Śmieję się, że to jego pierwsza okładka i kto wie jaki rozgłos medialny jeszcze go czeka. Pozostała nam po tej zabawie bardzo miła pamiątka i przyjmnie mieć taki egzemplarz książki w swojej bibliotece.

Dodam, że książka z uniwersalną okładką (jest ona również na fotografiach poniżej) jest wciąż do nabycia w internecie. I naprawdę warto ją poczytać i przyjrzeć się temu, że tak naprawdę gdyby podpatrzeć koty i spróbować żyć jak one, nasze życie byłoby lepsze.

Dane szczegółowe:
Autor: Stephane Garnier 
Tytuł: Żyć jak kot
Wydawnictwo: Andromeda
Wydanie I : Kraków 2018
Ilość stron: 268

Fot. Latarnica


Literatura z latarnią w tle [10]

Po roku (ale to zleciało!) wracam do cyklu okładek książkowych wykorzystujących motyw latarni morskich. Jak zwykle przypomnę, że prezentowane książki nie zawsze mają w swej treści coś wspólnego z latarniami. I nie wszystkie zostały przeze mnie przeczytane. 

Notki na ich temat publikuję z strony lubimyczytac.pl. Okładki - fot. z internetu.

Wyspa Skazanców - Dennis Lehane (wydanie II jako Wyspa Tajemnic)

Akcja książki rozgrywa się w 1954 roku na pięknej wyspie Zatoki Bostońskiej. W tak bajecznym miejscu znajduje się... szpital dla obłąkanych przestępców. Po tajemniczym zniknięciu jednej z pacjentek, dwóch federalnych szeryfów, Tedd i Chuck, rozpoczyna śledztwo. Kobieta zniknęła z zamkniętego pokoju o zakratowanych oknach. Pozostała po niej tylko zaszyfrowana wiadomość. Tymczasem nad wyspę nadciąga huragan i łączność z resztą świata zostaje zerwana.

Na podstawie książki powstała ekranizacja w reżyserii Martina Scorsese  z udziałem Leonarda DiCaprio, Bena Kingsleya i Maxa von Sydowa.

Sekrety Pomorza Zachodniego - Roman Czejarek

Z tej serii czytałam rewelacyjne Sekrety Półwyspu Helskiego oraz Sekrety Gdyni. Myślę że i ta pozycja regionalna nie zawiedzie. Na okładce mamy m.in. archiwalną starą kartkę pocztową z latarnią Niechorze

O tym, że Pomorze Zachodnie jest pełne sekretów, chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Czas jednak by wszystkie najciekawsze historie zebrać w jednym miejscu. Po dwóch bestsellerowych częściach Sekretów Szczecina ich autor Roman Czejarek, znany dziennikarz i kolekcjoner starych pamiątek, rusza w teren: wzdłuż Odry aż do samego Bałtyku. Świnoujście, Międzyzdroje, Wolin, Goleniów, Trzebiatów, Kamień Pomorski, Dziwnów, Gryfino, Gryfice, Chojna, Zatoń Dolna, Moryń, Trzcińsko-Zdrój – to tylko część miejscowości, które opisuje.

Dziennikarz strona po stronie odkrywa sekrety Pomorza Zachodniego, a w kolejnych rozdziałach odpowiada na liczne intrygujące pytania. Co kryło się pod tajemniczym kryptonimem „Stonoga” i dlaczego Niemcy aż do samego końca wojny tak pilnie strzegli tego sekretu? Gdzie można zobaczyć szachownice z przygód Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego? Jak powstała najwyższa w Polsce latarnia morska? Co mają ze sobą wspólnego słynny holenderski malarz Rembrant, urodzona na Cejlonie słonica Hasken i nasz Trzebiatów? Dlaczego popularny w każdym smartfonie bluetooth pochodzi w rzeczywistości z Wolina? Jak i gdzie w wielkim sekrecie ukrywano w Polsce po wojnie Greków i jak ta historia łączy się z popularną piosenkarką Eleni? Co w rzeczywistości zdarzyło się 28 lutego 1973 roku w Goleniowie? Kto odpowiada za utajniony przez lata wypadek, w którym zginęli wysocy urzędnicy z kilku Państw?

Zagadek i sekretów Pomorza Zachodniego jest dużo więcej. Wiele z nich można wytropić, ale trzeba wiedzieć, gdzie i kiedy wybrać się na poszukiwania. Ta książka może w tym pomóc. Zapraszamy na wyprawę tropami tajemnic!

Sandy (tom I) - Aleksander Janowski

Przez Nowy Jork przetoczył się huragan Sandy. Nie był tak silny, jak prognozowali synoptycy, ale i tak poczynił wiele szkód. Brak prądu, ogrzewania, benzyny, drożejące artykuły spożywczo-przemysłowe. Do tego nieudolne i okaleczone przez biurokrację służby miejskie…

W takich warunkach Michael musi napisać esej o kondycji imperium amerykańskiego, a później scenariusz do filmu o terroryzmie. Tymczasem filmem i branżą telewizyjną zaczynają się interesować mafie…

Powieść Aleksandra Janowskiego napisana jest z wdziękiem i humorem, dzięki czemu w barwny sposób urozmaica polski krajobraz czytelniczy.

Lighthouse Hauntings - propozycja anglojęzyczna

 Krąg śmierci - Chris Tvedt

Mikael Brenne jest wspólnikiem w renomowanej firmie adwokackiej i ma opinię jednego z najwybitniejszych adwokatów w kraju. Obrona Hansa Mikkelsena stanowi dla niego rutynowe zadanie, przynajmniej na początku. Jednak zwyczajnie zapowiadająca się sprawa wkrótce zmieni się w koszmar, który może zniszczyć Mikaelowi życie.

Aby uciec od własnych problemów, prawnik decyduje się pomóc mężczyźnie, którego dwadzieścia pięć lat wcześniej skazano za zabójstwo dwóch dziewczyn. Teraz mężczyzna chce wznowić sprawę. Brenne nie ma większych nadziei na sukces, lecz – jak się okaże – tragedie sprzed lat nadal żyją w pamięci ludzi i nie wszystkim się podoba, że ktoś odgrzebuje dawne tajemnice. Adwokat, który sądził, że już nie może go spotkać nic gorszego, wkrótce przekona się, że był w błędzie…

"Krąg śmierci" znalazł się w gronie najlepszych norweskich powieści kryminalnych, zdobywając w roku 2010 prestiżową Nagrodę Rivertona.Piąta część serii o adwokacie Mikaelu Brennem to prawdziwy rarytas – książka tak pełna napięcia, niespodzianek i nagłych zwrotów akcji, że frazes "czyta się z zapartym tchem" staje się niebezpiecznie bliski prawdy. Tvedt depcze po piętach Staalesenowi, Nesbø i innym cenionym autorom.

Pod wiatr - Leena Lehtolainen

Rudowłosa nadkomisarz Maria Kallio wraca do pracy po urlopie macierzyńskim i od razu otrzymuje nietypową sprawę. Musi rozwikłać zagadkę śmierci swojego dawnego kochanka, który rzekomo popełnił samobójstwo, rzucając się ze skały do morza. Dokładnie rok później w tym samym miejscu ginie kolejna osoba. I choć wszystko wskazuje na nieszczęsliwy zbieg okoliczności, pani nadkomisarz zaczyna podejrzewać, że obie sprawy coś łączy. Prędko okazuje się, że za siatką pozorów i prywatnej tragedii kryje się morderstwo oraz katastrofa ekologiczna. Tym razem jednak nie wystarczą przenikliwy umysł i dedukcja, by rozwikłać zagadkę. Podkomisarz Kallio, młoda mężatka, zakochuje się w jednym z głównych podejrzanych…

Wyspa Trzech Sióstr (tom 1) - Nora Roberts

Trzy zalęknione czarownice, uciekając przed prześladowaniami, znalazły kryjówkę u wybrzeży Massachusetts – stworzyły czarodziejską Wyspę Trzech Sióstr. Chociaż zyskały na niej spokój, wszystkie zawarły fatalne związki. Teraz Nell, Ripley i Mia muszą ocalić urokliwą wyspę przed dawną klątwą.

Kiedy Nell Channing przybywa na Wyspę Trzech Sióstr, sądzi, że w końcu uciekła przed brutalnością męża. Pogodne, słoneczne dni, a także troskliwa opieka nowych przyjaciół pomagają jej rozpocząć nowe, bezpieczne życie. Zaloty szeryfa Zacka Todda sprawiają, że przyszłość Nell zaczyna wydawać się różowa. Ale na horyzoncie pojawia się zagrożenie. Czy Nell odnajdzie w sobie moc, która pozwoli jej pokonać zło i odkryć miłość?

Poniżej pierwsze wydanie Wyspy Tajemnic jako Wyspa skazańców (okładka niefilmowa)


Latarnica poleca! - vol. 14 - Naucz się kocie!

Pod koniec marca miałam okazję przeczytać bardzo interesującą dla każdego, kto dzieli swe życie z kotem, książkę. Mam na myśli poradnik Naucz się kocie. Jak sprawić by ludzie i koty żyli razem szczęśliwiej – autorstwa Sarah Ellis i Johna Bradshaw.

Można by mieć wrażenie podczas lektury, że będzie o szkoleniu i tresurze kotów, co w każdym właścicielu mruczka wywoła od razu pusty śmiech. Ale w tym poradniku nie  jest to napisane w takim celu, aby pochwalić się przed znajomymi różnymi sztuczkami, których nauczyliśmy nasze zwierzę. Autorzy ( w tym ceniona i doświadczona behawiorystka) opisują w kilkunastu rozdziałach różne trudne sytuacje, które możemy okiełznać znając proste metody oswajania kota z  niepożądanymi sytuacjami, zdarzeniami czy zachowaniami.

Czytałam Naucz się kocie. Jak sprawić, by ludzie i koty żyli razem szczęśliwiej z ogromnym zaintereseowniem, bo już w trakcie zauważyłam, że kilka "sztuczek" doskonale opanował mój kot i to naprawdę działa. A ja osiągnęłam cel tymi samymi metodami, o których piszą autorzy, choć zrobiłam to mało świadomie.

Myślę, że wiele osób ma problem z kotami lękająymi się np. wizyty u weterynarza, nie chcącymi wchodzić do transporterta, odbywać podróże, zaprzyjaźniać się z innymi zwierzętami, nie powalającymi skrócić sobie pazurków, podać leku, czy drapiącymi domowe rzeczy i meble ile wlezie, mimo że posiadają super drogie drapaki.

Autorzy pokazują prostymi zadaniami i ćwiczeniami, że wszystko to można okiełznać i zamienić dla kota w doświadczenie pozytywne. Bo oczywiście chodzi o to aby te "szkolenia" nie były dla zwierzaka czymś przykrym. Zresztą, który kot chciałby w to iść, gdyby mu nie pasowało? A tak możemy go trochę oszukać i oswoić z wieloma uciążliwymi sytuacjami i zachowaniami.

Gorąco polecam i na pewno pewne techniki będę stosować, a na osłodę kilkanaście zdjęć z marcowego pobytu z kotami z poznańskiego schroniska. Co do książki - po prostu Latarnica poleca!

Poniżej dane o książce:
Autor: Sarah Ellis i Johna Bradshaw
Tytuł: Naucz się kocie! Jak sprawić by ludzie i koty żyli razem szczęśliwiej
Wydawca: Czarna owca
Ilość stron: 376
Rok wydania: 2018

Poniżej okładka polskiego wydania:

Fot. ze schroniskowej kociarni - Latarnica.

Fotografie, na których jestem ja z kotami - Felicja Zdankiewicz


Latarnica poleca - vol. 13 - Kryminał z Półwyspem Helskim w tle

Od czasu do czasu dzięki podpowiedziom internetu lub znajomym albo i Waszym komentarzom dowiaduję się o istnieniu książki. Tak było w tym ostatnim przypadku. O istnieniu tej powieści dowiedziałam się dzięki komentarzowi pod moim podsumowującym wpisem o książkach roku.

Do książek, w których tle jest morze, wybrzeże, a już idealnie by było to nasze wybrzeże, a jeszcze lepiej mój ukochany Półwysep Helski, nie trzeba mnie w ogóle przekonywać. Z ogromną przyjemnością sięgnęłam po kryminał, o którym wiedziałam tylko tyle, że akcja dzieje się na Półwyspie Helskim. To mi wystarczyło, abym szybko tą książkę znalazła i dorwała.

Fakt, że była z gatunku - kryminał działał jeszcze bardziej na jej korzyść. Ale już zupełnie nie spodziewałam się, że szybko się przekonam iż akcja dzieje się w dużym stopniu w mojej ukochanej Kuźnicy, którą znam jak kieszeń a którą - z tego co czytałam - również dobrze znają autorzy książki. Bo tego na pewno nie można im odmówić - miejsca o których pisali (a akcja obejmuje Hel, Jastarnię, Juratę, Kuźnicę, Chałupy, Władysławowo i Puck) znają i opisy są adekwatne do rzeczywistości. Jak miło z bohaterami przebywać w tych wszystkich miejscach!

O treści nie chcę specjalnie pisać. Ale powiem tak. Kto lubi kryminały nie zawiedzie się. Fajna akcja, jest napięcie, wiele wątków które poskładają się w finale w całość. Świetnie nakreślone postacie pasują do naszej rzeczywistości i piekiełka małych miast i wsi.

A wszystko w pejzażu nadmorskim z piskiem mew w tle, szumem morza, wędrówkami znanymi uliczkami, odwiedzinami znanych lokali w kurortach północnych Kaszub. Mamy też wędrówki szlakami helskich fortyfikacji. A wszystko napisanie sprawnie, nieraz z humorem, nieraz jest mrocznie i groźnie. Mnie osobiście powieść wciągnęła, choć nie oszukujmy się - to takie wakacyjne czytadło, ale sympatyczne.

Dla osób, które znają Półwysep to jazda obowiązkowa. Powrócą do określonych miejsc, poczują nadmorskie powietrze i przypomną sobie wakacyjny czas nad Bałtykiem. Reasumując - Latarnica poleca!

Dane ksiąki:
Autorzy: Robert Ostaszewski, Violetta Sajkiewicz
Seria: Mroczna Seria
Wydawca; Wydawnictwo WAB
Data wydania: 2012
Ilość stron: 320

Poniżej okładka, fot. z internetu.


Zdjęcie na niedzielę – 21 stycznia 2018

Dziś takie nietypowe zdjęcie. Bo nie jest pejzażem z natury, ale kompozycją z przedmiotów, którymi uwielbiam otaczać się zimą.

Jakie to miłe posiedzieć w ciepłym mieszkaniu w styczniu z książkami o historii latarnictwa i albumami o nich, a do tego napić się gorącej kawy i przygryzać ciasteczka.

To moja idealna niedziela. Chcę się tą chwilą z Wami podzielić.

Fot. Latarnica


Najlepsze lektury 2017 roku

Do tego wpisu przygotowywałam się mentalnie od 1 stycznia. Wiedziałam, że będzie to trudniejsze niż w poprzednie lata, bo ilość lektur z których muszę wybrać najlepszą piątkę plus ewentualnie wyróżnienie jest o wiele dłuższa niż to dotąd bywało.

Licznik przeczytanych książek na rok 2017 zatrzymał się na 84 tytułach i choć większość ma notę 5 (co u mnie oznacza maksimum), to z jak tu wybrać najlepsze z najlepszych?

Przeglądam spis tytułów i dokonuję powolnej selekcji, aby zatrzymać się na 5 tytułach. Dobrze jest z perspektywy 365 dni spojrzeć raz jeszcze na to co przeczytałam. Mogę wtedy spojrzeć wstecz i pomyśleć jak na dziś myślę o tej książce i czy rzeczywiście była taka wyśmienita. Co mi naprawdę po tej lekturze w głowie zostało, jak zmieniła mnie i moje spojrzenie na całokształt poznanych książek w ostatnich latach.

I tak z 84 książek przedstawiam poniżej moje wybrane typy (pierwsza piątka) wraz z wyróżnieniami, bez których nie byłoby ubiegłorocznych zachwytów.

Uwaga - co istotne - kolejność wybranej piątki przypadkowa. Tutaj nie potrafiłabym już dokonać gradacji na miejsce 1, 2 itd. Najlepsze 5 tytułów przeczytane w 2017 roku:

DZIECKO OGNIA - S.K. Tremayne,  

Gatunek:  Thriller psychologiczny

Po rewelacyjnych "Bliźniętach z lodu", przeczytanych w 2016 roku, które również trafiły do mojej piątki najlepszych lektur 2016 sięgnięcie po "Dziecko z ognia" w roku 2017 było oczywiste i siadałam do tej lektury z obawą. Tak to miewam kiedy poznaję jakiegoś autora i pierwsza przeczytana powieść zwala mnie z nóg. Po niej są już tylko obawy czy autor/autorka podtrzyma formę i nadal będzie zachwycać.

Jak widać moje obawy były bezpodstawne. Po dwóch przeczytanych tytułach S.K. Tremayne ma u mnie ogromny kredyt zaufania i liczę, że może ten rok przyniesie kolejny tytuł sygnowany tym nazwiskiem, abym mogła ponownie zanurzyć się w mroczny świat autora i historii napisanych tak dobrze i tak jak lubię, że praktycznie nie mam im nic do zarzucenia.

No może poza tym, że nie można się od nich oderwać ani przewidzieć zakończenia. I trzymają w ogromnym napięciu do samego finału. Napisałam, że sygnowanych jako S.K. Tremayne, bo pod tym pseudonimem ukrywa się brytyjski pisarz i dziennikarz Sean Thomas piszący znane thrillery archeologiczne, po które jeszcze nie sięgałam.

ZMIERZCH - Johan Theorin (tom 1 cyklu Kwartet olandzki)

Gatunek: thriller / kryminał

Podejrzewam, że ten tytuł trafił do pierwszej piątki, a nie tegorocznych wyróżnień cykli literackich, bo zdążyłam przeczytać tylko tom 1. Z drugiej strony cieszę się, że przede mną wciąż niewiadoma w postaci kolejnych tomów bo jedynka doskonale zapowiada następne historie z kwartetu olandzkiego, którego akcja rozgrywa się właśnie na Olandii czyli szwedzkiej wyspie na Morzu Bałtyckim.

Miałam to szczęście zobaczyć osobiście brzegi wyspy i ogromny nowoczesny most wiodący na nią, który znacznie usprawnił transport na Olandię. Tom 2 - z tego co kojarzę - będzie historią z latarnią morską w tle. Zatem na pewno w tym roku po niego sięgnę. Poza tym klimat tych historii jest taki jaki lubię. I czasami dobrze, gdy akcja osadzona jest w mało popularnych rejonach - w tym przypadku na Olandii. Już zacieram ręce na kolejne tomy a jeśli będą wyśmienite jak pierwszy to i na inne tytuły tego pisarza.

RUINY NA WYBRZEŻU - Eric Berg

Gatunek: kryminał psychologiczny

Kolejna powieść z latarnią na okładce i zetknięcie z nowym autorem. Niestety nic więcej póki co nie zostało raczej wydane po polsku, choć była zapowiedź na listopad 2017 "Domu z mgły". A szkoda, bo ta historia mnie zauroczyła i pochłonęła jak bagno.

Bardzo mroczna opowieść rodzinna z zaskakującym zakończeniem, dziejąca się znowu w mało typowym rejonie. W tym przypadku autor osadził akcje na niemieckiej wyspie Poel. To siódma pod względem wielkości wyspa Niemiec leżąca na południu Zatoki Meklemburskiej.

Dzięki niej zaczęłam buszować w internecie i szukać zdjęć z wyspy. I zachwyciła mnie swym pięknem. Jest to popularne miejsce letniskowe i zupełnie się temu nie dziwię. Jest tam też latarnia morska.\

CÓRKA KAPITANA - Leah Fleming

Gatunek: literatura piękna

Takie książki jak "Córka kapitana" to moje kolejne pewniaki. Autor musiałby już naprawdę być nieudolnym pisarzem, aby zawalić ten temat. Powieść Loah Fleming porusza po części temat katastrofy Titanica i feralnego rejsu.

Podobnie jak inne książki o tej tematyce i rejsów morskich w ogóle, tragedia Titanica jako tło wydarzeń powieści bardzo mi odpowiada i chętnie do niej wracam jeśli trafi w moje ręce powieść dotykająca tego dramatu. Historia jest bardzo ciekawie napisana, pełna dramatyzmu i ukazuje jak wyglądać losy osób, które z tragedii ocalały.

Tutaj również atutem jest trzymająca w napięciu akcja dziejąca się równocześnie w kilku krajach. By potem wszystkie wątki pięknie razem się połączyły w niezwykle dramatycznej historii losów ocaleńców. Świetnym uzupełnieniem jest  dokumentalna książka "Titanic. Pamiętna noc" Waltera Lorda, którą rownież przeczytałam w 2017 roku i bardzo polecam.

KOBIETA - Jack Ketchum, Lucky McKee (cykl Dead river)

Gatunek: horror

Horroru nie mogło zabraknąć w rocznym zestawieniu. Bowiem horror to jeden z moich ulubionych gatunków. Ale nie horror z potworami czy duchami, ale horror rozgrywający się między nami, zwykłymi ludźmi, bowiem potrafimy sobie sami zgotować taki los, że żadne zjawy nie są potrzebne aby było naprawdę bardzo przerażająco.

"Kobieta" była moim pierwszym kontaktem z prozą Ketchuma. Wiele osób gustujących w gatunku polecało mi jego książki. Nie pamiętam już dlaczego padło na ten tytuł, ale nie żałowałam. Genialna historia pełna mroku i pokazująca zło, które potrafi wyleźć z nas samych i ujawnić się w stosunku do innych istot ludzkich.

Na podstawie książki powstała ekranizacja - dobra ale już nie tak doskonała jak sama powieść. Dobrze że najpierw trafiłam na książkę. Film nigdy by mnie już nie zachęcił po sięgnięcie tego tytułu. "Kobieta" na tyle mnie poruszyła, że na pewno nie było to moje pierwsze spotkanie z Ketchumem. Podobnie ja inni popularni pisarze gatunku potrafi naprawdę przerażać i mistrzowsko buduje napięcie i intrygę.

To tyle w temacie mojej szczęśliwej piątki 2017 roku. Poniżej trzy wyróżnienia za cykle tematyczne bądź literackie, bo gdybym miała oceniać poszczególne tomy to np. cztery tytuły z wyróżnienia 1 zajęły by już 4 pozycje z finałowej piątki, bo są tak doskonałe. Stąd ta dodatkowa kategoria.

Wyróżnienie 1:

Cykl kryminalny Grahama Mastertona o komisarz Katie Maguire. W 2017 roku zaczęłam go czytać. Na dzień dzisiejszy obejmuje 7 tomów. W roku ubiegłym przeczytałam cztery pierwsze, a reszta czeka w kolejce tylko dlatego, że żal mi tak szybko poznać cały.

Mastertona uwielbiam wiernie od czasów licealnych. Wtedy zaczytywałam się w jego horrorach. Na chwilę obecną uważam że na mistrzowski poziom wspiął się właśnie w tym cyklu kryminalnym, którego akcja rozgrywa się w Irlandii. Nie wyróżniłabym żadnego tytułu bo trzyma równy poziom i trzeba czytać go tak jak powstawał bo życie prywatne bohaterki jest kontynuowane w kolejnych tomach i inaczej można by się pogubić w pewnych wątkach.

Wyróżnienie 2:

Cykl kryminalny Klausa Petera Wolfa o komisarz Ann Kathrin Klaasen. W 2017 roku przeczytałam dwa pierwsze tomy. Obecnie po polsku dostępne są trzy i ostatni czeka na swój czas, choć baaardzo już kusi. Nie podejrzewałam, że zachwyci mnie tak proza autora niemieckiego, bo gustuję głównie w anglojęzycznej literaturze, a tu takie zaskoczenie.

Na dodatek okładka 1 tomu ukazuję popularną latarnię morską. I notka o książce ukazała się również w moim cyklu wpisów o książkach z latarniami morskimi na okładkach.

Atutem serii jest miejsce, gdzie rozwija się akcja - Fryzja (kraina w północno-zachodniej Europie, wzdłuż wybrzeża Morza Północnego, obecnie w granicach Niemiec, Danii i Holandii). Odkąd zaczęłam czytać ten cykl poszukałam trochę informacji i pooglądałam zdjęcia z tego rejonu co też było dla mnie odkryciem.

Jak na swój gatunek cykl Wolfa jest rownież na najwyższym poziomie. Podobnie jak Masterton autor dba o zaplecze psychologiczne i postacie są genialnie napisane.\

Wyróżnienie 3:

O tym cyklu był osobny pozytywny wpis recenzencki (polecam na Latarnicy  "Trylogia z Helem w tle" z sierpnia 2017) . Nie mogło go tutaj zabraknąć, bo mój ukochany Hel przewija się w tle tej cudownie ciepłej opowieści.

Liliana Fabisińska, która często bywa w helu i zna go coraz lepiej przepięknie wykorzystała te pobyty i napisała naprawdę interesującą współczesną trylogię z kryminalnym i miłosnym wątkiem, ale bez przesłodzenia i pójścia w stronę typowego romansidła. Tym razem tak dałam się pochłonąć czarowi tej historii, że uczyniłam wyjątek i czytałam ciurkiem trzy tomy.

Tak wyglądały moje literackie zachwyty 2017 roku, choć jak widać z ocen we spisie lektur tylko 15 tytułów ma notę "4" a reszta to już same "5", żadna wybrana książka nie dostała "3" lub "2" co na szczęście pokazuje ze nie zmarnowałlam czasu z żadną lekturą, bo nawet jak jest słaba zawsze doczytuję do końca.

Na koniec dodam tylko, że w trakcie 2017 roku poznałam kilka nowych pozycji z tzw. literatury górskiej dotyczących relacji z wypraw czy wspomnień naszych alpinistów i ZAWSZE jest to dla mnie bardzo pozytywne doświadczenie i mocne przeżycie literackie. Dlatego chcialam tutaj to podkreślić i na swój sposób dodatkowo wyróżnić. Na pewno i w tym roku sięgnę po podobne bo w kolejce czekają wybitne biografie jak ta o Jerzym Kukuczce czy Wandzie Rutkiewicz.

Fot. główne wpisu  Ylanite Koppens from Pexels


Lektury 2018

Z ogromną przyjemnością – wedle starej blogowej tradycji Latarnicy –  na początku stycznia tworzę wpis o nazwie Lektury 2018, który jako jedyny jest aktualizowany przez cały okrągły rok. Pozwala mi to nie tylko kontrolować ilość przeczytanych książek, ale przede wszystkim jest archiwum tytułów, bo niestety zdarzają mi się chwilę, że naprawdę już nie pamiętam czy daną książkę czytałam. Podobnie jak w 2017 roku przystąpiłam na Facebooku do grupy o nazwie Przeczytam 52 książki w roku. To smpatyczne miejsce gdzie dzielimy się tym co aktualne czytamy i dopingujemy by osiągnąć choć status 52 tytułów w roku – co daje jedną lekturę na tydzień. Rok wcześniej byłam blisko mety ale zabrakło mi 2 tytułów. W tym roku moje Czytelnictwo totalnie mnie zaskoczyło. Od razu dodam, że nie czytam dla statystyk i prędkości, bo książki są moją pasją i jak już poświęcam czas książce to na spokojnie. Rok 2017 skończyłam z wynikiem 84 tytułów i to jest największa ilość przez ostatnie lata.

Nie znajduję uzasadnienia naukowego ale wiem, że większa ilość książek w moich spisach lektur pojawiła się odkąd w 2016 roku nabyłam czytnik Kindle. Długo się wzbraniałam, bo byłam przekonana że nie przyzwyczaję się do książek w wersjach elektronicznych, a jednak ebooki nie tylko mnie „kupiły” – to jeszcze czytam odtąd zdecydowanie szybciej, także pozycje które mają bardzo dużo stron i w wersji papierowej balam się po takie w ciągu roku sięgać bo zmęczenie w tygodniu pracy robi swoje.

Sama jestem ciekawa co przyniesie ten rok. Jeśli mniej lektur, albo o wiele mniej to trudno. Nic na siłę. Ważne aby jakość tych wybieranych spełniała moje literackie fascynacje. A tego raczej nie zabraknie patrząc na kolejkę czekających tytułów w wersji ebookowej czy papierowej. Zatem startuj roku 2018!

Lektury 2018:

  1. Frida Kahlo prywatnie - Suzanne Barbezat - styczeń - nota 5
  2. Hamish Macbeth i śmierć żony idealnej(4 tom cyklu) - M.C. Beaton - styczeń - nota 5
  3. Grand- Janusz Leon Wiśniewski - styczeń - nota 5
  4. Szwecja czyta. Polska czyta- Katarzyna Tubylewicz, Agata Diduszko-Zyglewska  - styczeń - nota 5
  5. Mężczyzna na balkonie- Per Wahloo, Maj Sjowall - styczeń - nota 5
  6. Zakonnice odchodzą po cichu- Marta Abramowicz - styczeń - nota 5
  7. Zaginiony- Conrad Anker, David Roberts - styczeń - nota 5
  8. Felidae - Koci kryminał- Akif Pirincci - styczeń - nota 5
  9. Polska odwraca oczy- Justyna Kopińska - styczeń - nota 5
  10. Jak wytresować kota 2 - techniki zaawansowane- Dawid Ratajczak - styczeń - nota 4+
  11. Trzech panów w łódce nie licząc psa- Jerome K. Jerome - styczeń - nota 5
  12. Kumaki sierpniowe- Wioletta Sajkiewicz, Robert Ostaszewski - styczeń - nota 5
  13. Alpiniści- Adam Bilczewski - styczeń/luty - nota 5
  14. Migdał - opowieść intymna- Nedjma - luty - nota 5
  15. Anioł Jessiki- Graham Masterton - luty - nota 5
  16. Droga bez powrotu - Nanga Parbat- Sandy Allan - luty - nota 5
  17. Fotografia- Penelope Lively  - luty - nota 5
  18. Oto człowiek- Adam Szustak OP - luty - nota 5
  19. Na skraju załamania  - B.A. Paris - luty - nota 5+
  20. David Lynch - Rozmowy- zebrał Richard A. Barney - luty - nota 5
  21. Siostrzyczka- Sue Fortin - luty/marzec - nota 5
  22. Dziewczyna z zegarem zamiast serca- Peter Swanson - marzec - nota 5+
  23. Z nienawiści do kobiet- Justyna Kopińska - marzec - nota 4+
  24. Naucz się kocie- Sarah Ellis, John Bradshaw - marzec - nota 5
  25. Wyspa- Guy N. Smith - marzec - nota 5
  26. Szatański pierwiosnek- Guy N. Smith - marzec - nota 4+
  27. Zew lodu- Simone Moro - kwiecień - nota 5
  28. Nieboszczyk wędrowny- Małgorzata Kursa - kwiecień - nota 5
  29. Jeszcze więcej nieboszczyków czyli śledztwo z pazurem- Małgorzata Kursa - kwiecień - nota 5
  30. Dziewczyna z kabiny nr 10- Ruth Ware - kwiecień - nota 5
  31. To jest napad czyli kawałek nieznanej historii Ameryki- Marek Wałkuski - kwiecień - nota 4+
  32. Pod prąd- Robert Biedroń - kwiecień - nota 5
  33. Śmiejący się policjant- Per Wahloo i Mar Sjowall (tom 4 cyklu Martin Back) - kwiecień - nota 5
  34. Milczenie lodu- Ragnar Jonasson - maj - nota 5
  35. Zanim pozwolę ci wejść-  Jenny Blackhurst - maj - nota 5
  36. Śmiertelny lot- Guy Smiths - maj - nota 3+
  37. A ja żem jej powiedziała- Katarzyna Nosowska - maj - nota 5
  38. Dziewczyna która czytała w metrze- Christine Feret- Fleury - maj - nota 5
  39. Najmroczniejszy sekret- Alex Marwood - czerwiec - nota 5
  40. Lubię farbować wróble- Agnieszka Osiecka - czerwiec - nota 5
  41. Energia kobiet- wywiady - czerwiec - nota 5
  42. Seks na wysokich obcasach- Alicja Długołęcka, Paulina Reiter - czerwiec - nota 5
  43.  Przepaść- Michelle Paver - czerwiec - nota 5
  44. Czarny dom  (tom 1 trylogii) - Peter May - czerwiec - nota 5
  45. Hamish Macbeth - śmierć bezwstydnicy - tom 5 - M.C. Beaton - 5
  46. Siostry krwi- Graham Masterton (5 tom cyklu Katie Maguire) - czerwiec - nota 5
  47. Obrączka diabła- Vidar Sundstol - czerwiec/lipiec - nota 5
  48. Mataszkowie i gdańska zagadka-Tomasz Stochmal - lipiec - nota 5
  49. Randka- Louise Jensen - lipiec - nota 5
  50. Latarnia morska Gdańsk Nowy port i kula czasu- Czesław Romanowski - lipiec - nota 5
  51. Latarnie polskiego wybrzeża - vademecum krajoznawcze - Kazimierz Bielicki, Jarosław Ellwart - lipiec - nota 3
  52. Bałtyk - Historie zza parawanu- Aleksandra Arendt - lipiec - nota 5
  53. Tajemniczy czarny kot - legendy i przesądy - Nathalie Semeniuk - sierpień - nota 5
  54. Gdynia spacery po dawnym letnisku- Ewelina Marciniak - sierpień - nota 5
  55. Wrzesień 1939 - bazy morskie w Pucku i Oksywiu- Mariusz Borowiak - sierpień - nota 5
  56. Kot Rabina- Joann Sfar - sierpień - nota 5
  57. Pani Fletcher- Tom Perrotta - sierpień - nota 5
  58. Jastarnia z morza i lądu- Małgorzata Abramowicz - sierpień - nota 5
  59. Para zza ściany- Shari Lapena - sierpień - nota 5
  60. Jurata - kurort z niczego- Małgorzata Abramowicz - sierpień - nota 5
  61. Czerń kruka- Ann Cleeves - wrzesień - nota 5
  62. Jastrzębia Góra - Filija ósmego cudu świata- Małgorzata Abramowicz - wrzesień - nota 5
  63. Laurie- Stephen King - wrzesień - nota 5
  64. Tam gdzie nie sięga już cień- Hanna Kowalewska - wrzesień - nota 5
  65. Inkwizytor też człowiek- Tomasz Gałuszka OP - wrzesień - nota 5
  66. Pobrzeże gdańskie- J. Stankiewicz, B. Szeremer - wrzesień - nota 4+
  67. Jabłoń w ogrodzie, morze jest blisko - rozmowa z  Małgorzatą Braunek- październik - nota 5
  68. Pogrzebani- (cykl Katie Maguire) - Graham Masterton - październik - nota 5
  69. Latarnik- Henryk Sienkiewicz - październik - nota 5
  70. 80-te - Jak naprawdę żyliśmy w ostatniej dekadzie PRL- Joanna Solska - październik - nota 4+
  71. O kotach- antologia opowiadań - październik - nota 5
  72. Śmierć nie istnieje- dr Chauncey Crandall - październik - nota 4
  73. Agatha Raisin i zemsta topielicy (tom 12 cyklu) - M.C. Beaton - październik - nota 5
  74. Grób we Fryzji Wschodniej- Klaus Peter Wolf (3 tom cyklu) - październik - nota 5
  75. Kot który lubił sery(tom 18 cyklu) - Lilian Jackson Braun - listopad - nota 5
  76. Kobieta w oknie- A.J. Finn - listopad - nota 5
  77. Spowiedź niedokończona - Janusz Leon Wiśniewski - listopad - nota 5
  78. Niechciany gość- Shari Lapena - listopad – nota 5
  79. Kiedy Ciebie nie ma – Lisa Jewell – listopad/grudzień – nota 5+
  80. Zagubione cywilizacje czyli wielki szok datowania! – Jonathan Gray – grudzień – nota 4+
  81. Tylko morze zapamięta – Monika A. Oleksa – grudzień – nota 5
  82. Góry. Stan umysłu - Robert Macfarlane - grudzień – nota 4+
  83. Zakochane Zakopane - antologia opowiadań - grudzień – nota 5
  84. Morderstwo na święta - Francis Duncan - grudzień – nota 5
  85. Sekrety Pomorza zachodniego - Roman Czejarek - grudzień – nota 5

Z wizytą u Fridy i Diego

Dziś wyjątkowo nie będzie ani o latarniach morskich, ani o kotach, ani o książkach czy naszym wybrzeżu. Dziś krotka fotorelacja z wydarzenia, które jest moim spełnieniem marzeń.

Odkąd lata temu przeczytałam kilka różnych biografii o meksykańskiej malarce Fridzie Kahlo i obejrzałam doskonalą ekranizację jej życia z Salmą Hayek w roli głównej twórczość Kahlo często mi towarzyszy i jestem pod niesłabnącym czarem jej prac i życia, które mimo potwornego wypadku w młody wieku naznaczone było ogromną wolą walki i chęci życia ze sztuką i dla sztuki.

Gdzieś tam głęboko w głowie marzył mi się wyjazd do Meksyku aby zobaczyć jej dom muzeum a przede wszystkim jej prace na żywo. I tak ja do meksyku nie poleciałam, bo koszty by mnie "zżarły", ale Meksyk przybył do mnie a konkretnie do mojego miasta.

Od jesieni do końca stycznia w poznańskim Centrum Kultury Zamek można oglądać wystawę "Frida Kahlo i Diego Rivera - Polski kontekst" a ja miałam okazję  wreszcie 16 grudnia br.  (bilety rezerwuje się przez internet i dłuuuugo czekałam na jakiś wolny termin) stanąć oko w oko z twórczością Fridy i jej męża Rivery. Przeżycie ogromne i niezapomniane. Poniżej krótka fotorelacja.

A na pamiątkę zakupiłam sobie kolejną książkę której nie miałam w swojej kolekcji, przepięknie wydaną Frida Kahlo. Życie prywatne (fot. końcowa).

Fot. Latarnica


Trylogia z Helem w tle

Są takie książki lub autorzy, po które nigdy bym nie sięgnęła, gdyby nie jakiś atut powodujący iż jednak przełamuje niechęć i próbuję. Tak było zdecydowanie z trylogią Liliany Fabisińskiej.

Jej książek w ogóle nie znałam, o autorce w ogóle nie słyszałam. Obyczajówki współczesnych polskich pisarzy? Nie moja działka. Zupełnie przypadkowo na facebooku, we wpisie znajomego mieszkającego w Helu znalazłam okładkę jednej z nich i informację że pan się w tym zaczytuje i jakie to jest dobre bo świetnie ukazuje współczesny Hel i jego różne znane miejsca i realia. Hel? W książkach? Hm... dało mi to do myślenia.

Jeśli mężczyzna czyta coś co należy do nurtu tzw. babskiej literatury i jeszcze chwali to coś musi być na rzeczy. szybko zaczęłam szukać w internecie informacji czy aby nie są to jakieś rodzime harlequiny bo tego bym chyba nie zniosła i natrafiłam na wiele bardzo pochlebnych opinii o twórczości autorki. zaczęłam o nią rozpytywać oczytane znajome i okazało się zeznają, czytają, polecają...

Takie zbiorowe zachwyty nie mogły więc być zupełnie przypadkowe. Powzięłam decyzje. Raz kozie śmierć. Spróbuję ten pierwszy tom. W końcu jeśli nawet jest marny to chociaż Hel mi wszystko zrekompensuje bo znam go - podobnie jak cały Półwysep - dość dobrze i chyba autorka mnie niczym nie zaskoczy.

A jednka zaskoczyła. Paroma historiami dotyczącymi historii Helu jak i poziomem tej trylogii bo - jak nigdy w życiu - przeczytałam całą trylogię ciurkiem. Dodam, że zawsze lubiłam robić sobie tzw. płodozmiany literackie. Nawet przy ukochanych autorach NIDGY nie czytywałam ich cykli jeden po drugim. A tu takie zaskoczenie i życiowy wyjątek.

Ten wpis nie ma być recenzją ani jednego tomu ani cyklu. Więc nie będzie dużo o tym co znajdziecie w tych trzech pokaźnych objętościowo tomach, które czyta się szybko jak niewielkie książeczki. Ale będzie jednak z mojej strony ogromna pochwała. Nie wiem czy sięgnę po inne, niezależne powieści pani Fabisińskiej nie dziejące się w Helu. Pewnie nie, a może spróbuję jeszcze jakąś, kiedyś... Ale ta trylogia (swoją drogą okładki mnie urzekły jak i pojęcie Czarci Cypel jako jedno z miejsc w Helu) ma w sobie moc.

Po pierwsze to nie typowe obyczajówki, a raczej historia, której główna oś ciągnie się przez trzy tomy i rozstrzyga naprawdę wielkim zaskakującym finałem w "Zielarni" (broń Boże niech nikt nie czyta w innej kolejności czy pojedyncze wyrwane z kontekstu bo straci bardzo dużo!). To nie babska obyczajówka, bo w każdej części mamy również zagadkę kryminalną. Ale największym atutem serii są bohaterowie (fantastycznie nakreśleni i jakże z różnych światów - właśnie tacy jak pies z kotem) oraz Hel. Czasami go więcej (najwięcej w tomie II), czasami mniej, ale gra niebagatelną rolę w tej opowieści (jedna z bohaterek jest jego mieszkanką i prowadzi na głównym deptaku przy ulicy Wielkiej zakład fotograficzny).

Kto zna Hel, kto tam jeździ na wakacje rozpozna wiele miejsc i... nawet miejscowych ludzi. Nie ma w książkach latarni morskiej, ale jest także okolica Helu (Jastarnia, Puck, Kuźnica czy Jurata). Wszystko tak sprawnie i świetnie napisane, że totalnie nie moglam się od czytania oderwać.\r\n\r\nI jeszcze jeden atut. Po lekturze poleciłam cykl znajomemu. Jest od lat moim guru czytelniczym, bowiem czyta takie ilosci książek wszelakich gatunków, że ja z kilkudziesięcioma tytułami w roku to mała myszka przy nim jestem. Zatem przyjacielski test miał mi dać miarodajny wynik.

Dlaczego? Bo namówiłam faceta na czytanie czegoś co z pewnością z założenia jest skierowane bardziej do damskiego czytelnika, bo czyta naprawdę dużo i zachwycał się wielkimi dzielami literatury światowej, więc byle czytadło go nie zwiedzie na manowce. Bo woli góry niż morze, więc Hel nie będzie atutem.

I co? Jaki wynik eksperymentu? Pełen zachwyt oraz szczere  ochy i achy nad cyklem "Jak pies z kotem". Nic dodać już nie muszę.

Zatem kto ma chęć, kto jest odważny, kto nie dyskryminuje z góry tego typu literatury lżejszej sięgajcie po prozę pani Liliany Fabisińskiej, albo chociaż po tą trylogię. Mocne wrażenia gwarantowane jak i uśmiech i refleksja. Zupełnie nie spodziewałam się po sobie takiego efektu, ale kocham miłe rozczarowania literackie. To tyle z mojej strony. Po prostu Latarnica poleca!

PS. Już później przetestowałam cyklem "Jak pies z kotem" kolejne koleżanki i było jeszcze lepiej. Nawyzywały mnie, że zafundowałam im totalnie przyklejenie do książek i zapomniały o całym świecie póki nie poznały zakończenia.  A żeby je poznać trzeba mieć za sobą jakieś ok. 1500 stron, bo średnio tom liczy ok. 500. Ale do odważnych świat należy. Odnajdziecie się w tej historii!

Poniżej okładki trylogii J. Fabisińskiej, fot. ze strony pisarki na Facebooku 


Literatura z latarnią w tle – aneks [9]

Mając do zaprezentowania jeszcze kilka okładek książkowych z wizerunkami latarni kontynuuję dziś cykl prezentujący różną literaturę - niekoniecznie związaną tematem z tym co ma na okładce - ale frajda wyszukiwania takich pozycji jest ogromna podobnie jak wciągnięcie znajomych w poszukiwania w księgarniach czy przestrzeni internetu.

Poniżej kilka ostatnio znalezionych wydawnictw. Z góry dodam, że tych książek nie znam i wstawiam o nich jedynie krótkie notki wydawców. W tym zestawie jedynie jedna książka ma wydanie rodzime i o jej krotki opis mogłam tutaj zaprezentować.

Dwie pierwsze to propozycje krajoznawcze - pierwsza o wybrzeżu Północnej Karoliny, druga bardzo konkretna, bo tylko o latarniach.

Eric Berg - Ruiny na wybrzeżu

Po dwudziestu trzech latach nieobecności Lea Mahler wraca do rodzinnej wioski na wyspie Poel. Niestety wizyta kończy się tragicznie. W tajemniczym wypadku ginie jej siostra, a ona sama zostaje ciężko ranna i doznaje amnezji.

Cztery miesiące po tym wydarzeniu Lea, wbrew radom lekarzy, ponownie przyjeżdża na wyspę. Chce się dowiedzieć, jak doszło do wypadku. Ponieważ nic nie pamięta, jest zdana na pomoc dawnych przyjaciół – tyle że ci przedstawiają sprzeczne wersje. Najwyraźniej ukrywają przed nią coś, co dotyczy ich wspólnej przeszłości… (info od Wydawcy).

Poniżej powieść Grahama Swifta, która u nas się nie ukazała. Jej akcja rozgrywa się w okresie II Wojny Światowej i historią szpiegowską. Na okładce znajduje się bardzo urokliwa latarenka.

Poniżej wstawiam okładkę powieści, o której polskim wydaniu w tym cyklu już wspominałam ale rosyjska wersja okładki książki "Ta chwila" G. Musso bardzo mi się podoba.

Na koniec mam taką nietypową ciekawostkę w tym temacie. W internecie można też znaleźć gotowe szablony okładek z latarniami, które wystarczy uzupełnić tytułem czy nazwiskiem Autora. Oto kilka takich przykładów. I serdeczne podziękowania dla Krzysztofa za ich wyszukanie!