Tak się składa, że dziś przypadają moje urodziny. Nie może być lepszej okazji do przedstawienia swoich osobistych wybranych „NAJ” lektur za rok 2020. Jak pokazuje spis udało mi się prawie osiągnąć cel – czyli 104 lektury.

Skąd bierze się ta liczba? Otóż rokrocznie biorę udział w zabawie na facebooku – Przeczytam, 52 książki w roku. To takie całoroczne wyzwanie stawiające pułap przeczytania jednej książki tygodniowo. Kiedy się to osiągnie wchodzi się na pułap 104 książek, czyli 2 x 52 co daje dwie książki na tydzień. Ja rok 2020 skończyłam z 99 tytułami na liczniku. Kilku jednak zabrakło.

Z efektu liczbowego i jakościowego jestem bardzo zadowolona. I choć większość oceniłam na maksymalną notę, to wśród nich zawsze są takie, które wybijają się na tle innych. Czasami to sprawdzeni autorzy, czasami w ciągu roku poznaję nowego twórcę i jest wielkie olśnienie i zachwyt.

Podobnie jak na początku roku 2020 podzielę ten wpis na lektury NAJ w kategorii Literatura związana z wybrzeżem oraz Literatura faktu/reportaż/biografia.

W drugim wpisie podzielę się moimi typami wybranymi z powieści autorów rodzimych i światowych. To zawsze najtrudniejszy wybór.

Literatura związana z wybrzeżem

Na podium za rok 2020 wchodzą (kolejność przypadkowa):

Jurata – cały ten szpas

Dziewięćdziesiąt lat temu zauroczeni swoim morzem Polacy zamarzyli o kurorcie z prawdziwego zdarzenia. Jurata natychmiast stała się ulubionym miejscem wakacyjnych pobytów ówczesnych elit. Można tu było spotkać Wojciecha Kossaka, zajeżdżającego przed swój dom lśniącym automobilem. Plażą przechadzał się prezydent Mościcki, a w luksusowych pensjonatach zatrzymywały największe gwiazdy z Bodo, Smosarską i Kiepurą na czele.

Krótka przedwojenna historia zakończyła się we wrześniu 1939 roku. Letnicy wyjechali, a Niemcy skwapliwie korzystali z jurackiej infrastruktury. Odpoczywali tu lotnicy Luftwaffe i młodzież z Hitlerjugend.

[…] Anna Tomiak opowiada o nadmorskim kurorcie od jego początków w 1928 roku, przez zmianę w centrum wczasów pracowniczych, aż po powrót do elitarności w latach 90. i czasy współczesne. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: To kolejna książka o historii Juraty, którą dosłownie połknęłam. Uwielbiam patrzeć na nią przez pryzmat okresu gdy się rodziła jako ekskluzywny kurort dla elit i kocham wyszukiwać na miejscu ocalałe resztki dawnej świetności.

Wakacje 1939

Od marca 1939 roku Polska graniczyła z III Rzeszą nie tylko od zachodu, ale też od południa, mimo to, jeszcze na początku lata niewielu było pesymistów. Do sezonu urlopowego przygotowywano się jak zwykle nieco wcześniej. Oprócz niepokojących wieści, w gazetach znajdowało się także miejsce dla wakacyjnych tematów i anonsów zachęcających do spędzenia urlopu w znanych kurortach.

Ludzie z pierwszych stron gazet: Nałkowska, Barszczewska, Halama, Mościcki, Gombrowicz i ci mniej znani: Straszewicz, Parnell, Pruszkowski, Roszkowska, Stempowski – w scenerii upalnego lata. Ich nadzieje, tęsknoty, żarty, marzenia i plany. Szlaki przemierzane luksusowymi, szybkimi wagonami o aerodynamicznych kształtach, liniami LOT-u, ale także własnymi samochodami oraz ekonomicznymi wagonami trzeciej klasy. 
Największą popularnością wśród elity cieszą się: Zakopane, Jurata, Krynica, Zaleszczyki i urokliwe letniska: Kosów Huculski, Jaworze, Kazimierz. Słoneczny polski modernizm Ciechocinka oraz campingi wagonowe.

W drugiej połowie sierpnia – choć to przecież pełnia sezonu – ośrodki wczasowe powoli pustoszeją. Coraz więcej złych wieści u schyłku tego lata sprawia, że wielu urlopujących, skraca swoje wywczasy. Wrzesień tego roku będzie miał zupełnie inne barwy. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: To kolejna tego typu pozycja na naszym rynku zbliżona choćby do „Pokoju z widokiem – lato 1939” Marcina Wilka (również ją wyróżniłam wśród lektur za 2019 rok). Aż ciarki przechodzą, gdy czyta się o wakacjach 1939 roku wiedząc już co się wydarzyło 1 września 1939 roku. Bardzo interesująca, doskonale napisana.

Kuźnica – gdzie morze całuje zatokę

Kolejna publikacja Małgorzaty Abramowicz o czasach dwudziestolecia międzywojennego nad brzegiem Bałtyku. Opowiada o przemianie małej wioski rybackiej w modne letnisko, o nieustającej walce z żywiołem, o ludziach, którzy na wąskim pasku ziemi, między Wielkim i Małym Morzem z ogromną determinacją walczyli o swoje domy. Jak zwykle pomocne były: prasa międzywojenna, notatki i artykuły, zachowane w archiwach dokumenty, pocztówki, ilustracje i zdjęcia z prywatnych albumów. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: nie mogło zabraknąć w wydaniu książkowym lektury dotyczącej mojej ukochanej Kuźnicy na Półwyspie Helskim, do której jeżdzę od 1997 roku. Dla mnie ta książka ma bardzo osobisty wymiar. czytałam z wypiekami na twarzy i wzruszeniem, bo znam każdy kąt tej małej rybackiej miejscowości na najwęższym odcinku półwyspu. Na dodatek cenię wszystkie monografie pani Abramowicz i mam już niestety za sobą te lektury. Szkoda tylko, że niektóre archiwalne zdjęcia tak niewielkich rozmiarów.

Dwa wyróżnienia:

Ode mnie: Prace pani Ireny Elsner („Półwysep Helski…”) bardzo cenię, bo sama przeszukuje archiwa, dociera do niesamowitych dokumentów i tekstów w archiwach niemieckich i własnym sumptem wydaje naprawdę wartościowe publikacje dotyczące wybrzeża i historii (głównie okolic Choczewa, ale nie tylko).

Ode mnie: Sopot między wojnami – połączenie wspaniałych archiwaliów fotograficznych i bardzo ciekawe tematyczne rozdziały. Dla kogoś kto lubi a nawet kocha Sopot pozycja obowiązkowa.

Literatura faktu/reportaż/biografia

Na podium za rok 2020 wchodzą (kolejność przypadkowa):

Kocie chrzciny

Kissanristiäiset, kocie chrzciny, to pretekst do świętowania, muzyki, śpiewu. Finowie umieją imprezować i nie stronią od alkoholu, tak w towarzystwie, jak w samotności (to słynne fińskie „gaciopicie” w domu, na kanapie, w bieliźnie lub wyciągniętych dresach). Ale Małgorzata Sidz zaprasza nas nie tylko do zabawy – uchyla przed nami drzwi do fińskich domów, przedstawia fińskie rodziny, opowiada o fińskiej mentalności, o pracowitości i wyrozumiałości, alkoholizmie i samotności. Zabiera nas do domków letniskowych i do domów spokojnej starości. Pisze o historii, skomplikowanych relacjach z sąsiadami i o mniejszościach, ale też o Muminkach, Tove Jansson i saunach. Jej Finlandia to kraj wymykający się stereotypom, pełen sprzeczności i podziałów, wspaniały i trudny zarazem. Kraj lata i zimy. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: dopiera ta lektura i wnikliwa analiza tego kraju tak mocno mi uświadomiła jak jak kocham Finlandię. Każdy rozdział zachwyca. Kraj, ludzie, zwyczaje, przyroda, kultura. Pochłonęłam z ogromnym apetytem.

Przeżyć – moja tragedia na Nanga Parbat

W styczniu 2018 roku Tomasz „Czapkins” Mackiewicz i Élisabeth Revol stanęli na wymarzonym szczycie Nanga Parbat. Mieli to zrobić po swojemu i bez żadnego rozgłosu. Jednak w drodze powrotnej Czapkinsa dopadła choroba wysokościowa. Revol sprowadziła go do szczeliny w śniegu około 800 m poniżej szczytu, gdzie został na zawsze. – Jest mi zimno, chcę odpocząć – miał powiedzieć w ostatnich słowach, które w intymnym wyznaniu na łamach tej książki wspomina Francuzka.

„Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat” jest osobistym, emocjonalnym zapisem dramatu Élisabeth Revol, ocalałej dzięki brawurowej akcji ratowniczej prowadzonej przez himalaistów, którzy w tym czasie uczestniczyli w Zimowej Narodowej Wyprawie na K2 – Adama Bieleckiego, Jarosława Botora, Denisa Urubkę i Piotra Tomalę. Revol po raz pierwszy z tak szczegóowo wspomina przebieg tragicznych wydarzeń. Szczera do bólu, konfrontuje się z własną traumą i emocjami, by swoimi słowami opowiedzieć tę intymną historię, która wydarzyła się na oczach milionów ludzi na całym świecie.

„Wciąż wracam do tego, co przeżyłam tam z nim – a potem już bez niego. Kiedy jestem sama, przychodzą mi do głowy jednocześnie tysiące słów, widzę tysiące niuansów. Może potęga słów złagodzi ból… Cały czas myślę o nim; o tym, jak żył, o jego filozofii, jego sztuce życia, jego miłości do Nangi…” – fragment listu Élisabeth Revol do tragicznie zmarłego partnera wspinaczkowego Tomka Mackiewicza [opis od Wydawcy]

Ode mnie: w 2019 roku wyróżniłam „Czapkinsa” opowieść biograficzną o Tomku Mackiewiczu – partnerze wypraw Revol na Broad Peak. Tym razem historia tej drugiej. I to jak napisana! Jedna z najlepszych książek biograficzno-górskich jakie czytałam i jakie przeżyłam, bo dostarczyła mi sporo nerwów i wzruszeń. TO tak świeża historia i pamiętam tamte trudne dni i wieści na jakie się czekało nasłuchując media.

Życie po Broad Peak

Opowieść żony himalaisty.

W marcu 2013 roku świat przeżywał wielki sukces czterech polskich himalaistów – pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. Chwilę później cała Polska zamarła. Dwóch wspinaczy rozpoczęło dramatyczną walkę o życie, a kiedy ją przegrali, rozgorzała narodowa dyskusja o etyce himalaizmu i partnerstwie w górach. Dysputy i oskarżenia ciągnęły się tygodniami, tymczasem w Zakopanem, z dala od zgiełku, została pogrążona w rozpaczy rodzina Maćka Berbeki – jego żona Ewa i czterech synów. Od ponad trzydziestu lat ich wspólnego życia Ewa bała się właśnie tego momentu. Choć byli jedną z nielicznych par w świecie alpinistów, których góry nie rozdzieliły, ostatecznie to one zabrały najważniejszą osobę w jej życiu. A mimo to syn Maćka, Franek, żegnając Ojca, powiedział w imieniu całej rodziny: „Chciałbym podziękować Bogu za góry, które ukształtowały naszego Tatę i towarzyszyły mojej rodzinie od bardzo dawna. I wciąż będą towarzyszyć”.

Ta książka to opowieść o miłości, pasji i akceptacji… aż po grób. [nota od Wydawcy]

Ode mnie: kolejna górska i biograficzna lektura. Wywiad rzeka z żoną znanego himalaisty Maćka Barbeki. Bardzo osobista rozmowa, bardzo szczera, bardzo poruszająca. Najwyższa półka tego gatunku.

Dwa wyróżnienia:

Ode mnie: Krzysztof Wielicki – dla mnie człowiek legenda, doskonały wspinacz i kierownik wypraw wysokogórskich. Nie znałam jego życia prywatnego, ani drogi do gór. Tą książkę czyta się jednym tchem i jest bardzo wciągająca. Także jako portret pewnych dekad z dziejów PRL oraz inny obraz tego samego środowiska górskiego czasów współczesnych. Wielkie i małe wyprawy od kulis i logistyki, do tego naprawdę bardzo ciekawe życie pełne pasji i namiętności.

Ode mnie: Niech to szlak – wydawało by się że będzie to suchy pełen faktów obraz zebranych i wybranych wypadków w naszych górach, ale ta książka to coś więcej. To nie tylko współczesne wypadki ale i sięganie daleko wstecz – nawet o 100 lat. Różnorodne epoki, rożne pobudki i motywacje wspinania, różne rozmiary tragedii. To nie kronika policyjna – to obraz środowiska ratowników ale i przykry często portret polskiego turysty górskiego, który nie czuje respektu przed grozą gór i jest w swych decyzjach naiwny i lekkomyślny.

Fot. główna wpisu Janko Ferlic / pexels.com