Kocie lato 2020 [2]

W drugim odcinku kociego cyklu z 2020 roku zaprezentuje się mój stary znajomy sąsiad Rudzik, jeden z Porciaków okrzyknięty dwa lata temu najpiękniejszymi złotymi oczami Kuźnicy, koty biało-czarne spotykane pomiędzy punktem z wędzonymi rybami a szkółką windsurfingu oraz kot, z którym przez lata poza Tadeuszem jestem najbliżej czyli Czochracz.

Poniżej Rudzik czyli jak to między nami sąsiadami

Poniżej złotooki Porciak polegujący oczywiście nad zatoką

Poniżej koty w typie krówek z portu - i zachęcą do wędzonej rybki i do nauki surfingu

Poniżej mój ukochany bury Czochracz - kolejny sezon razem (foty 1-3 pierwsze spotkanie po roku, ten pytający ogonek!)

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Widoki z podroży [72]

W podróżniczym cyklu dziś przesuwamy się do wczesnowiosennego Helu, a konkretnie podchodzimy pod samą latarnię morską.

Latarnię Hel można podziwiać z kilku stron. Najbardziej oczywista to ta od strony ulicy Wiejskiej kiedy idąc od dworca PKP przechodzimy cały deptak i mijając mini rondo i Topolę Helena udajemy się w kierunku ulicy Bałtyckiej wiodącej prosto do latarni. Ale można ją obserwować pośród drzew idąc np. od stropmy kładki spacerowej na cyplu helskim. A także od strony jednej z dróg wiodących na helską plażę nad otwartym morzem.

W dzisiejszym odcinku latarnia Hel fotografowana z kilku stron. Tej oczywistej (pierwsze ujęcia) i mniej znanej.

Fot. Lidia Czuper / kwiecień 2021


Ze starej prasy [79]

Dziś w cyklu archiwalnej prasy sięgam do "Gazety Gdańskiej" z 1935 roku. W numerze 150 z 8 lipca 1935 roku a więc na początku wakacji ukazała się notka prasowa wyjaśniająca różne genezy nazwy "Rozewie".

Poniżej winieta gazety

Tak w roku 1935 wyjaśniano nazwę popularnego miejsca odwiedzin podczas wakacyjnych wycieczek:

Jako uzupełnienie do tego tekstu dołączam widok na przylądek w latach 30-tych XX wieku, tablicę nadając latarni Rozewie I imię popularnego pisarza oraz widok na latarnię od strony drogi. Zdjęcia 1-3 - fotopolska.eu, zdjęcie 4 - z archiwum rodzinnego Justyny Wajnikonis-Maciejewskiej, fotografię wykonał Stanisław Wajnikonis


Wakacje 2020 [3]

Za mną już dwa pierwsze kuźnicze odcinki wakacyjne z 2020 roku oraz 1 odcinek o kotach Kuźnicy z tego samego sezonu wakacyjnego. Dziś zajrzymy na chwilę do Jastarni.

Spacer pieszo z Kuźnicy do Jastarni to jedna z moich ulubionych ścieżek. Czy to wzdłuż Zatoki Puckiej czy ścieżką leśną mijając po drodze wzniesienie Lubek, czy to piaskiem plażą nad Dużym Morzem. Tym razem szliśmy trochę lasem a trochę nad zatoką.

Poniżej migawki z portu, słynne i klubowe kino Żeglarz oraz kotka którą kilka razy spotkaliśmy na peronach stacji Jastarnia.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Zdjęcie na niedzielę - 2 maja 2021

23 kwietnia przypadał Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. W nawiązaniu do tego święta na zdjęciu stosik prezentujący fragment literatury latarnianej i morskiej mający zachęcić do czytania i uciekania w świat literatury.

Ja jestem nieuleczalną czytelniczką. Dla mnie dzień bez książki to stracony dzień. Czytam jednocześnie wydania papierowe i ebooki. Doceniam każdą z tych form. Książki są odskocznią, relaksem, poszerzają wiedzę, pobudzają wyobraźnię. Są moim napędem, obcowanie z nimi to chwile najlepsze, osobiste i takie spokojne.

Fot. Latarnica


Zdjęcie na niedzielę 25 kwietnia 2021

W ostatnią niedzielę kwietnia piękny w barwach wiosenny Hel. Konkretnie detale obiektów należących do Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu. Całość taka ładna kolorystycznie i kompozycyjnie! Jest w tym tchnienie pory roku, która przynosi odrodzenie.

Fot. Katarzyna Stempniak - Fotografia / 21 marca 2021


Zdjęcie na niedzielę - 11 kwietnia 2021

Po prezentacji w tym tygodniu wiosennych kadrów z Góry Szwedów - widok na wysoką wydmę z ruinami latarni . Fotografia została wykonana dnia 28 marca. Spacer z Helu na Górę Szwedów to idealna trasa widokowa i wielka przyjemność. Czy las, czy wydmy - trasa urokliwa i bliskość morza.

Fot. Grzegorz Elmiś / 28 marca 2021


Latarnica poleca - vol. 33

To w zasadzie nie będzie i nie może być recenzja. Nie mnie osądzać ludzkie losy i życiowe wybory oraz ścieżki karier zawodowych. To raczej garść refleksji po lekturze, luźne przemyślenia i zachęta do poczytania.

Książka dotarła do mnie dzięki Towarzystwu Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego, do którego od lat należę i przy okazji przynależności do niego staram się dalej (głównie poprzez internet) propagować tematykę latarnianą i morską.

Zawsze z przyjemnością czytałam biografie ludzi morza, relacje z wypraw żeglarskich, wielkich eskapad oceanicznych, historie budowy portów, łodzi, rodzenie się i rozwój jednostek muzealnych powiązanych z morzem i wybrzeżem. Ta książka i pomysł na nią doskonale się w te gusta wpasowuje. Nie obawiałam się, że stracę na nią czas. Mimo, że z opisywanych osób znam osobiście zaledwie kilka. Nie miało to większego znaczenia. To kolejna lektura z wielką wodą i marzeniami w tle.

Sama idea ukryta już w tytule podoba mi się. Bo życie czasami tak nas pokieruje, że nie zawsze wielcy i znani ludzie morza czy zasłużeni dla spraw morskich są osobami z dziada pradziada urodzonymi na wybrzeżu. Otóż jak widać po tych zebranych rozmowach - wcale tak nie jest i nie musi tak być. Nie ma żadnej reguły!

Bohaterowie rozmów o morzu, wybrzeżu i swojej pracy zawodowej związanej z morzem często pochodzą z odległych zakątków kraju oraz z samego południa kraju, a w morzu zafascynowało ich coś dzięki przeczytanym w dzieciństwie lekturom, napotkanej osobie, która przeżyła coś fajnego na wybrzeżu lub swój los z nim związała. Czasami opowieść bliższej lub dalszej znajomej zapoczątkuje zew wyruszenia w nieznane i stanie się nasionkiem wielkiego marzenia o pracy na morzu lub w instytucjach z nim związanych.

W tym zbiorze życiorysów mamy niestety tylko dwie kobiety. Ale za to jakie! Krystyna Chojnowska-Liskiewicz to żeglarka, która jako pierwsza samotnie opłynęła kulę ziemską. Druga - Anna Wypych-Namiotko - to kapitan żeglugi wielkiej i obecnie urzędnik państwowy.

Każdy rozdział składa się z dwóch zasadniczych części - krótkiego biogramu bohatera oraz właściwej rozmowy. Mamy tutaj historie m.in. kapitanów żeglugi, rybaków, projektantów statków, pracowników naukowych, nawigatorów, inżynierów, pracowników muzealnych, pasjonatów modelarstwa okrętowego czy duszpasterza ludzi morza.

Nie jestem związana z tym środowiskiem, dla mnie osoby, z którymi rozmawiał Autor są bardzo anonimowe (poza kilkoma) i czytałam ich losy i przebieg zawodowej kariery z ogromnym zainteresowaniem. Najbardziej ciekawiły mnie początki każdej z nich czyli co było tym bodźcem, który pchnął na północ ku wielkiej wodzie i zawodowej przygodzie, która w przypadku wszystkich jest również ich wielką pasją.

Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w przypadku większości jest wymieniana lektura miesięcznika "Morze" i książki podróżnicze pochłaniane w młodym wieku. I coś w tym jest, bowiem ja również doskonale pamiętam numery "Morza" które prenumerował tutaj w Poznaniu mój dziadek i jako małe dziecko z ogromnym zainteresowaniem je przeglądałam - początkowo mogąc jedynie napawać wzrok ilustracjami - pełnymi egzotyki i przygód. Może już wtedy zakiełkowała i we mnie miłość do morza i wybrzeża, która już w dorosłym życiu tylko się rozwinęła. Było coś magicznego i namacalnego w oddziaływaniu tej gazety na ludzi młodych i ciekawych świata.

"Morze szumi pod Tatrami" to doskonała książka dla tych nieprzekonanych czy podjąć swą pracę zawodową w dziedzinie związanej z morzem. Jeśli już dziś czujecie w sobie kiełkowanie takiej idei warto spróbować. Przekona was o tym rozmowa z każdym z bohaterów.

Reasumując  Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki:
Tytuł: Morze szumi pod Tatrami
Autor: Paweł Janikowski
Wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego
Objętość: 392 strony
Oprawa: twarda
Wydanie: Gdańsk 2020

Poniżej okładka, spis treści oraz kilka przykładowych rozkładówek tej książki

Fot. Latarnica


Zdjęcie na niedzielę - 4 kwietnia 2021

W pierwszą niedzielę kwietnia obrazek z elementami wiosny, Wielkanocy i kotami.

Książka o sławnych kotach to moja marcowa lektura - zdecydowanie warta przeczytania. Poznajemy w niej nie tylko trochę faktów z życia prywatnego i zawodowego znanych osób (pisarze, muzycy, malarze, politycy) z kraju i zagranicy, ale dowiemy się jakie i ile kotów posiadali, co dla nich robili, jakie więzi z nimi stworzyli.

Fot. Latarnica / 2021


Wielkanoc 2021

Nadeszły kolejne święta Wielkiej Nocy... Drugie w pandemii, choć rok temu zdawało mi się że w 2021 będzie już normalnie. Niestety niewiele się zmieniło... Potrzeba nam mądrości, dystansu i dbania o siebie i bliskich. Bądźcie zdrowi.

Fot. główna wpisu Karolina Grabowska / Pexels

Fot. Latarnica/2021


Ze starej prasy [76]

Pierwszy wpis kwietniowy z tego cyklu sięga do tytułu prasowego z lat 30-tych XX wieku.

W "Kurierze porannym" z 31 lipca 1932 roku (nr 205) - tygodniowym dodatku ilustrowanym opublikowano artykuł o naszym wybrzeżu prezentując m.in. wizerunek helskiej latarni morskiej.

Poniżej winieta tej gazety

Poniżej fragment strony ze zdjęciem latarni oraz powiększenie kadru z helską blizą


Dawno temu w Helu [12]

Po trzy miesięcznej przerwie wracam do cyklu tego jakim był Hel dawno dawno temu. A to dawno to najczęściej czasy międzywojenne.

Poniżej kilkanaście ujęć pejzażowych oraz z mieszkańcami i letnikami. Jest też kilka ujęć z latarnią morską - w tym unikat z ludźmi na schodach latarni oraz ołtarzem ustawionym w samym wejściu do latarni morskiej.

Fot. ze zbiorów Ryszarda Kretkiewicza / Muzeum Helu [ołtarz w drzwiach wejściowych latarni - zbiory prywatne]


Widoki z podróży [69]

Dziś w Widokach z podróży jedna z najmniej popularnych latarń naszego wybrzeża. Dlaczego? Z dwóch prostych powodów - przeciętny nadmorski turysta preferuje obiekty nawigacyjne, do których może wejść (Kikut jest w pełni zautomatyzowaną latarnią bez możliwości zwiedzania) oraz nie leży w popularnej miejscowości w terenie uczęszczanym przez letników. Do Kikuta trzeba dojść oznakowanym szlakiem i jest daleko od siedzib ludzkich.

Dla bardzo zakochanego w latarniach faromaniaka położenie tej latarni i jej zamknięte drzwi to żaden powód, aby się tam nie znaleźć. Kikut leży niedaleko wsi Wisełka, w terenie lesistym, na wysokiej wydmie. Dojście plażą czy lasem od drogi to wspaniały urokliwy spacer.

Te fotografie powstały na początku marca br. Pogoda sprzyjała zdjęciom obiektu. Wykonała je wielka miłośniczka latarń morskich Ania, która prowadzi aktywny fan page na facebooku o nazwie Anna's Lighthouses. Polecam polubienie i regularne zaglądania tam.

Fot. główna wpisu Tomasz Lerczak

Fot. z podróży Anna z facebookowego profilu dla miłośników latarń - Anna's Lighthouses (fot. z 6 marca br.)


Latarnie zimowo... [7]

W siódmym odcinku zimowego cyklu zapraszam do portu we Władysławowie. Wprawdzie na zdjęciach nie mamy typowych latarń ale latarnię - głowę portową, jednak ta z Władysławowa jest trak bardzo latarniana że zaliczam ją do tego cyklu bez oporów.

Fotografie powstały w lutym br. Zima w tym roku naprawdę na pomorzu dopisała i zmroziła wiele obiektów. Skuta lodem latarenka portowa to klasyczny widok. Wysokie fale zimą systematycznie robią jej wodną kąpiel a potem niskie temperatury robią swoje.

Poniżej lodowe pejzaże z portu.

Fot. Kasia Foigt / 2021


Widoki z podróży [68]

Mimo, iż dzisiejsze fotografie pochodzą z lutego br. to tego dnia latarnia morska w Czołpinie nie była w śniegowej kołderce. Dlatego zdjęcia trafiają do cyklu podróżniczego moich Czytelników, bo do zimowego się nie nadają. Chciałam tam pokazać w tym roku ewidentnie latarnie w pejzażu ze śniegiem i lodem.

Czołpino ze zdjęć prezentowanych poniżej wygląda bardziej na kadry wiosenne czy jesienne. Atutem jest brak ludzi i pustka oraz surowość pejzażu parku narodowego. Wspaniała jest droga wiodąca pod górę ku latarni. Kto jeszcze tam nie szedł bardzo polecam, bez względu na porę roku.

Fot. główna wpisu Tomasz Lerczak

Fot. Joanna Jaworska / 28 luty 2021


Zdjęcie na niedzielę - 14 marca 2021

Choć mamy już połowę marca wykorzystam jeszcze ten zimowy kadr, bo jest niezwykły. Luty tego roku zaskoczył wszystkich pogodowo. W ramach tego samego miesiąca mieliśmy temperatury w granicy około -20 stopni i około +20 stopni. Zima i lato w jednym miesiącu.

Poniżej skuta lodem latarenka w porcie Władysławowo. Piękny pejzaż i kolory. Ale zdecydowanie wolę ciepłe miesiące.

Fot. Kasia Foigt / luty 2021


Latarnie zimowo... [6]

W odcinku zimowym, w którym w roli głównej występuje latarnia z Niechorza, pojawiają się również liczne zdjęcia najbliższego otoczenia latarni oraz widoki z niej na okolicę.

Dziękuję za zgodę prowadzących facebookowy profil na udostępnienie tych pięknych zimowych zdjęć z wybrzeża.

Fot. latarni z fan page na Facebook o razie Latarnia Morska w Niechorzu, więcej znajdziecie na: https://www.facebook.com/latarniamorskawniechorzu


Latarnie zimowo... [5]

Nie będę mieć okazji pokazać wam wszystkich latarń naszego wybrzeża w śniegu ale w tym roku z tą dokumentacją fotograficzną w porze zimowej jest naprawdę całkiem nieźle.

Jakiej latarni brakowało w poprzednich 4 odcinkach? Z pewnością tej z Ustki, którą bardzo lubię. Poniżej lutowy dzień właśnie w tej miejscowości. I główna modelka - ustecka bliza.

Fot. główna wpisu Latarnica / 2010

Fot. Joanna Jaworska / luty 2021


Zdjęcie na niedzielę - 7 marca 2021

Dziś kolejna kompozycja z książką, która jest warta przeczytania i polecam tym co na co dzień czują podobnie. Jakże rozumiem jej bohaterów. Urodzeni z dala od morza i wybrzeża, a jednak swoje życie z morzem trwale związani. Ja również wolałabym wieść życie bliżej wielkiej wody, ale kiedyś zabrakło mi tej odwagi diametralnej zmiany. Może wszystko jeszcze przede mną...

Fot. Latarnica


Wakacje 2020 - start! [1]

Mamy już marzec, do lata coraz bliżej. Najwyższa pora zacząć prezentować materiały z urlopu na Półwyspie Helskim w 2020 roku. O mały włos wakacji by nie było. W roku pandemii wszystko było niepewne. Cudem ruszyła turystyka w czerwcu - idealnie na czas zaplanowanego już pół roku wcześniej urlopu w ukochanym miejscu.

Tradycyjnie pierwszy wpis z urlopu to chwile w Kuźnicy z dnia przyjazdu. Powrót do ukochanych miejsc, sprawdzenie czy wszystko jest po staremu, co nowego i jak egzystuje ta mała miejscowość w pandemii.

Już tak blisko... Parking i ostatni postój przed wjazdem na Półwysep, nad zatoką Pucką - gdyby nie mgła na horyzoncie półwysep byłoby już widać.

Kuźnica przywitała ciepłem, ale i mgłą. Jednak bardzo szybko się rozpogodziło i słońce przygrzało, choć był to dopiero 12 czerwca.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020