Zdjęcie na niedzielę - 7 marca 2021

Dziś kolejna kompozycja z książką, która jest warta przeczytania i polecam tym co na co dzień czują podobnie. Jakże rozumiem jej bohaterów. Urodzeni z dala od morza i wybrzeża, a jednak swoje życie z morzem trwale związani. Ja również wolałabym wieść życie bliżej wielkiej wody, ale kiedyś zabrakło mi tej odwagi diametralnej zmiany. Może wszystko jeszcze przede mną...

Fot. Latarnica


Wakacje 2020 - start! [1]

Mamy już marzec, do lata coraz bliżej. Najwyższa pora zacząć prezentować materiały z urlopu na Półwyspie Helskim w 2020 roku. O mały włos wakacji by nie było. W roku pandemii wszystko było niepewne. Cudem ruszyła turystyka w czerwcu - idealnie na czas zaplanowanego już pół roku wcześniej urlopu w ukochanym miejscu.

Tradycyjnie pierwszy wpis z urlopu to chwile w Kuźnicy z dnia przyjazdu. Powrót do ukochanych miejsc, sprawdzenie czy wszystko jest po staremu, co nowego i jak egzystuje ta mała miejscowość w pandemii.

Już tak blisko... Parking i ostatni postój przed wjazdem na Półwysep, nad zatoką Pucką - gdyby nie mgła na horyzoncie półwysep byłoby już widać.

Kuźnica przywitała ciepłem, ale i mgłą. Jednak bardzo szybko się rozpogodziło i słońce przygrzało, choć był to dopiero 12 czerwca.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Urodzinowo...

Dokładnie dziś - 4 marca 2021 roku - przypada 125 rocznica urodzin pierwszego polskiego latarnika Leona Wzorka. Urodzony w Sanoku pod koniec XIX wieku, w latach 20-tych XX wieku objął służbę (po 2-letniej pracy jako podoficer maszynowy i elektryk na ORP "Pomorzanin") na latarni morskiej Rozewie I obejmując posadę kierownika tego obiektu.

Dziś ulica wiodąca do latarni nosi jego imię, na parterze latarni można oglądać pamiątkową tablicę wraz z płaskorzeźbą z jego wizerunkiem, a gdyby nie jego starania nikt nie kojarzyłby tej latarni z osobą znanego pisarza Stefana Żeromskiego.

Człowiek z gór, wielki patriota, który osiadł na wybrzeżu i pozostał na posterunku do końca - nie opuszczając latarni. Został zamordowany w Piaśnicy pod Wejherowem po wielu brutalnych przesłuchaniach przez gestapo.

Poniżej Leon z grupą turystek (fragment fotografii ze zbiorów NAC), przy urządzeniach elektrycznych latarni oraz przy optyce - sercu latarni Rozewie I (fot. - 2x ze zbiorów NAC) oraz fotografia studyjna ze zbiorów rodzinnych Joanny Wzorek Głowackiej.

W 1988 roku Poczta Polska wypuściła pamiątkową kartę pocztową z wizerunkiem rozewskiego latarnika. Karta ze zbiorów Latarnicy.


Ze starej prasy [73]

Dziś sięgam do starego numeru czasopisma "Zbliżenia - tygodnik słupski". Nie jest to numer przedwojenny, po które często tu sięgam ale zwiera interesujący artykuł o latarni i latarnikach z Jarosławca.

Artykuł Józefa Naróć pt. Saga rodu latarników ukazał się na 4 stronie w 30 numerze pisma z 24 lipca 1980 roku.


Dla bezpieczeństwa na morzu

Na Przylądku Rozewie niedaleko latarni pojawił się nowy obiekt. Jest nim maszt GMDSS. Ten obiekt radionawigacyjny nadzoruje Urząd Morski w Gdyni.

Czerwiona tablica na płocie obiektu informuje:

Obiekt radionawigacyjny bezpośrednio odpowiedzialny za bezpieczeństwo życia na morzu. Niszczenie lub zakłócanie pracy urządzeń surowo wzbronione.

Fot. Latarnik z Rozewia / luty 2021


Zdjęcie na niedzielę - 28 luty 2021

Dziś zdjęcie zapowiedź. Bo z pewnością pojawi się po lekturze recenzja tej opowieści, w której tytułowa Lampka to córka latarnika. Książka Annet Schaap dostała prestiżową nagrodę Gouden Griffel (w roku 2018) i została przełożona na dziesięć języków.

Fot. Latarnica / luty 2021


Latarnie zimowo... [4]

Tak mnie cieszy w tym roku ten zimowy cykl. Ostatnie lata zima bywała różna, często łagodna i jakoś nie dostawałam tak licznie serii zdjęć latarń z naszego wybrzeża.

W tym roku - fotografie spływają pięknym nurtem - i z ogromną radością je publikuje, bo sama po siebie wiem, iż wielu miłośników latarń ma tylko okazje widzieć je najczęściej w lecie.

Osobiście widziałam latarnie o każdej porze roku i naprawdę tym którzy nie są przekonani polecam pobyt zimą nad Bałtykiem. Jest równie wspaniały co latem. Także wizualnie i jako plener do wykonywania zdjęć.

W tym odcinku fotografie związane z latarnią w Jarosławcu. Poniżej zimowe kadry za dnia i po zmroku (z włączonym światłem) oraz nowa (zamontowana 2 lata temu) lodowa optyka. Dwa lata temu ta latarnia przeszła również gruntowny remont.

Fot.: Łukasz Żuchowski / instagram.com/jaroslawiec


Ogród Botaniczny pod śnieżną pierzynką

Staram się o każdej porze roku zaprezentować jakie zmiany w przyrodzie zachodzą w naszym poznańskim ogrodzie botanicznym. Mam to szczęście, że nie jest daleko i aby się tam znaleźć wystarczy niedługi spacer na własnych nogach.

W sobotę 13 lutego była tak ładna pogoda (słońce plus niewielki mróz ale śnieg wciąż nie topniał), że postanowiłam to wykorzystać i podejść z aparatem do botaniku.

Ludzi spacerujących było sporo lecz łapałam takie kadry by była tylko zima i roślinność. Poniżej wybór zdjęć z tego spaceru.

Fot. Latarnica/ 13 luty 2021


Morska rzecz

Wiele razy pisałam tutaj, głównie przy prezentacji cyklu Ciekawostki aukcyjne, że na naszym rynku przedmioty związanem z morzem i latarniami najczęściej mieszczą się niestety w grupie, którą najkrócej można określić jako pamiątkarski kicz. Ani to ładne, ani dobrze wykonane, ani nie oddaje ducha miejsc, które ma przypominać. Niektóre figurki latarń to wręcz koszmarki daleko odbiegające od pierwowzoru.

Dlatego bardzo się cieszę, gdy natrafiam na przedmioty estetyczne, z klimatem, powiązane z morzem do tego stopnia, że ich budulec stanowi np. drewno wygładzone morską wodą. Podoba mi się oszczędna kolorystyka, zachowanie struktury drewna, prostota form.

Morska rzecz to marka stworzona nie przez kogoś żyjącego daleko do naszego wybrzeża, ale przez samego latarnika z Jarosławca. Już długi czas śledziłam w internecie te przedmioty bo mnie urzekły od pierwszego spojrzenia, ale nie miałam pojęcia kto jest ich Autorem. Jeśli przejrzy się galerię prac to od razu widzimy, że spod rąk latarnika wychodzą dekoracje tworzone z drewna zbieranego na bałtyckich plażach.

Sam Autor pisze tak o swoim rękodzielena profilu facebookowym:

Wszystkie prezentowane wyroby są rękodziełem. Każdy z nich jest niepowtarzalny. Wszystkie powstają z pasji i zamiłowania do morskiego stylu. Staram się nadać im niepowtarzalny klimat, który pozwoli nabywcy choć na chwilę przenieść się w nadmorskie strony Bałtyku.Tworząc swoje wyroby chcę zachować ich naturalne piękno. Pragnę, aby głęboko kojarzyły się z przyrodą, słońcem i przede wszystkim morzem.

Według mnie (ale to ocena czysto subiektywna) tak powinny wyglądać przedmioty dekoracyjne związane z naszym wybrzeżem. Jestem oczarowana stylem, emocjami które wzbudzają, przywoływaniem chwil nadmorskich przy obcowaniu z tego typu przedmiotami. Polecam profil Autora na Facebooku i instagramie (podaję je na końcu wpisu).

W tym roku Morska Rzecz obchodzi 5 urodziny. Tak się też zbiegło, że materiał o Autorze prac nakręciła i wyemituje stacja TVN. To idealne podsumowanie pierwszych lat działalności. Od siebie szczerze gratuluję i życzę wielu kolejnych wspaniałych rzeźb z morza i dla ludzi kochających morze.

Poniżej sześć prac z motywem latarni (moje ulubione)

Poniżej inne motywy wykonane przez Artystę

Fotografie i autor prezentowanych prac Łukasz Żuchowski / instagram.com/morskarzeczfacebook.com/morskarzecz


Zdjęcie na niedzielę - 21 luty 2021

Zostajemy w klimacie zimy i śniegu. Dziś obiekt, który raz pojawiał się na liście naszych latarń a raz znikał. Obecnie Sopot jest na tej liście.

Fotografia powstała w tym miesiącu. W jej centrym latarnia Sopot czyli obudowany wieżą komin zakładu leczniczego, w którym zamontowano w górnej partii światło nawigacyjne.

Fot. Kasia Foigt / luty 2021


Latarnie zimowo... [3]

Tak się składa, że ten zimowy cykl sam się pisze... Ciągle napływają do mnie zimowe zdjęcia naszych latarń. Jak im się oprzeć? Nie można! Jest prawdziwa zima więc korzystajmy z takich widoków.

Poniżej latarnia w Nowym Porcie oraz zachodnia (zielona) latarenka wejściowa Nowego Portu.

Fot. Czesiek Pajkert / luty 2021

Poniżej lutowy śnieżny pobyt w Stilo,

fot. Joanna Jaworska / luty 2021


Unikalne stare ujęcia latarni [2]

Wracam dziś do kolejnych rzadkich i niezwykłych ujęć naszych latarń z okresu przedwojennego. Warto je pokazywać, warto wracać pamięcią do tego jak wyglądały 100 lat temu te miejsca.

Poniżej trzy unikalne ujęcia z Rozewia z książki pana Apoloniusza Łysejko "Polskie latarnie morskie na pocztówkach"

Poniżej Rozewie w okresie międzywojennym, ech te niezalesione przestrzenie przylądka, te widoki na morze, na fot. 1 w oddali dwie latarnie, ostatnia kartka to wiejski sielankowy pejzaż, fot. polska-org.pl

Poniżej latarnia i droga przy niej z lat 30-tych XX wieku, fotografię wykonał łodzianin Roman Wajnikonis wypoczywający w tym regionie w latach 1930-38

Poniżej archiwalne ujęcia z helską latarnią, fot. 1-2 ze zbiorów Ryszarda Kretkiewicza, fot. 3 - wycieczka nad morze członków Ligi Morskiej i Kolonialnej Okręgu Radomsko-Kieleckiego, IKC lata 30-te XX wieku, fot. NAC W tle przedwojenna latarnia morska, po lewej fragment domu latarników

Poniżej latarnia w Helu lata 30-te XX wieku, fot. 1 aukcyjna, fot. 2 ze starej prasy (prawdopodobnie miesięcznika "Morze") ze zbiorów Latarnicy

Poniżej grupa wycieczkowa pod latarnią w Helu (fot. aukcyjna) i nieistniejąca już latarnia w Borze (fot. polska-org.pl)

Poniżej latarnia Świnoujska - fot. ze strony facebookowej tej latarni


Dedykacje latarnika Leona Wzorka

Dziś rarytas dla miłośników Rozewia i oczywiście naszych wszystkich latarń. Każdy kto odwiedził kiedykolwiek Rozewie wie, że ulica którą dochodzi cie do latarni Rozewie I z główną ekspozycją muzealną jest nazwana ulicą Leona Wzorka.

A Leon był pierwszym polskim latarnikiem, który rozpoczął tam służbę po odzyskaniu przez Polskę niewielkiego pasma wybrzeża, a tym samym dostępu do Bałtyku. Rok temu było 100-lecie objęcia przez Leona posady latarnika na Przylądku Rozewie.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020

Sama postać Leona Wzorka zasługuje na opowieść książkową czy filmową. Wielokrotnie o nim wspominałam tutaj, bo miał wybitny talent rozsławiania latarni rozewskiej wśród letników i mediów swoich czasów. Dzięki niemu nierozerwalnie związana jest z Rozewiem postać pisarza Stefana Żeromskiego, dzięki niemu tłumy letników waliły do latarni (w tamtych czasach istniało coś takiego jak Księga gości latarni) i to zjawisko masowej turystyki trwa do dziś, choć mamy już XXI wiek.

Korespondując z Asią Wzorek Głowacką - dla której postać Leona Wzorka i rozewskie legendy to część rodzinnej historii zgadałyśmy się kiedyś, że ciekawie byłoby zobaczyć odręczne pismo Leona. Uznałyśmy wspólnie, że będzie to raczej niemożliwe ze względu na II wojnę światową, która położyła kres wielu cennym dokumentom i pamiątkom, a tu nagle dostałam od niej maila, że w książce pana Apoloniusza Łysejko "Polskie latarnie morskie na pocztówkach" są reprodukcje rewersów przedwojennych kartek z rozewską blizą z lat 30-tych XX wieku, na których wpisał się na pamiątkę nasz słynny latarnik. Co ciekawe posługiwał się w tych wpisach imieniem Tomasz.

Poniżej książka dzięki której dotarłyśmy z Asią do zdawałoby się rzeczy niemożliwej. Nigdy nie należy tracić nadziei!

Ponieważ książka leży u mnie na półce w części księgozbioru dotyczącego spraw morza i wybrzeża szybko zajrzałam do niej i nic nie znalazłszy przypominałam sobie, że zwiera przecież płytę z pełną kolekcją pana Apoloniusza i tam przeszukałam zbiory pod tym kątem czytając wpisy na rewersach. I tak trafiłam na trzy kartki i trzy bezcenne wpisy, w których Leon Wzorek dopisuje na końcu zawsze "Pierwszy polski latarnik morski". Jakże to pasuje do jego osoby i ogromnego patriotyzmu.

Poniżej trzy kartki ze zbiorów Apoloniusza Łysejko - awersy + rewersy.

Poniżej zdjęcia latarnika Leona Wzorka ze zbiorów rodzinnych Joanny Wzorek Głowackiej [3x]

Poniżej Leon Wzorek wśród harcerek - z pewnością opowiadał im o związkach Stefana Żeromskiego z tą latarnią, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe


Zdjęcie na niedzielę - 14 luty 2021

Nadal póki można i są fantastyczne fotografie pozostaje w klimacie zimy na naszym wybrzeżu. Dziś latarnia Rozewie I sfotografowana 28 stycznia br. Spadł wtedy świeży śnieg i przylądek był tak cudnie biały.

Fot. Renata Łojek Ostrowska - Sołtys Rozewia / styczeń 2021


Latarnie zimowo... - 2

W tym roku wyjątkowo obficie spływają do mnie zimowe ujęcia naszych latarni. Muszę tą dobrą koniunkturę wykorzystać i od razu je tutaj zaprezentować. Póki za oknami mróz i biało.

Poniżej latarnia Jarosławiec ze stycznia 2021, fot. Joanna Jaworska

Poniżej latarnia w Jastarni, fot. Lidia Czuper / 31.01.2021

Poniżej latarnia Hel, fot. Lidia Czuper / 31.01.2021

Poniżej zima we Władysławowie, główki portowe w śniegu oraz plaża - w tle Przylądek Rozewie, fot. Kasia Foigt - 31.01.2021, ostatnia zdjęcie Jurata - fot. Kasia Foigt, 22.01.2021


Latarnia lutego 2021

Tak się składa, że co roku w kalendarzu latarnianym zdarza się powtórka jakiejś latarni. Są takie latarnie w USA, które swą popularnością pod względem robienia im zdjęć biją inne na głowę. Jedną z nich jest Portland Head Light ze stanu Maine, którą już kilkakrotnie miałam w swych naściennych kalendarzach.

Fakt, jest bardzo fotogeniczna - o każdej porze roku wygląda fantastyczne, bo pięknie położona i ładna architektonicznie. Poniżej karta lutowa z kalendarza 2021:

Dlatego tradycyjnie już danych technicznych i jej historii w pigułce nie powtarzam. Zapraszam do zajrzenia do archiwalnych wpisów Latarnicy:

https://latarnica.pl/2019/09/30/latarnia-z-kalendarza-wrzesien-2019/
https://latarnica.pl/2019/03/13/latarnia-z-kalendarza-marzec-2019/

Latarnie zimowo... - 1

Dziś z racji panującej w kraju zimy pooglądajmy mało popularne widoki czyli nasze wybrzeże i latarnie w zimowej szacie.

Poniżej Rozewie I i aleja wiodąca do latarni. fot. Renata Łojek Ostrowska - sołtys Rozewia

Poniżej przylądek Rozewie z drona i latarnia Rozewie I i II, fot. Konrad Kędzior

Poniżej zimowy Sopot - widok na latarnię i widok na molo z jej wieży, fot. Kasia Foigt

Poniżej zima przy latarni Stilo, fot. latarnik ze Stilo

Poniżej ostatnia niedziela stycznia - rozświetlona słońcem wieża Rozewia II, fot. latarnik z Rozewia

Poniżej uliczka wiodąca do latarni Hel i latarnia, fot. Monika Mucha

Poniżej zima przy latarni w Świnoujściu, fot. z strony facebookowe Latarnia Morska w Świnoujściu


Zdjęcie na niedzielę - 7 luty 2021

Ponieważ nadal jesteśmy w zimowych miesiącach to pozostajemy w tym cyklu (póki się da i mam takowe materiały) przy śnieżnych lub czasowo wykonanych zimą fotografiach latarń bądź wybrzeża.

Dziś powracamy do Darłówka i przyprószonego białym puchem falochronu wschodniego, u podnóża którego stoi latarnia.

To ujęcie na szczęście nie starszy architektonicznym koszmarkiem który obecnie stoi po drugiej stronie kanału ani nie pokazuje nowoczesnego budynku tuż za latarnią. Wszystko jest tak jak powinno. Latarnia i kanał portowy, pustka, zimno, cisza...

Fot. Kasia Foigt / styczeń 2021


Monety z latarniami - Kikut

Dziś pochwalę się analogiczną nową monetą - z serii, z której prezentowałam 8 stycznia we wpisie Świnoujście. Tym razem moneta z rzadko prezentowaną latarnią - Kikut.

Pojawia się ona na przedmiotach latarnianych nie często z pewnością ze względu na fakt, że jest (obok Jastarni i póki co Rozewia II) latarnią zamkniętą dla turystów.

Pod wieżę Kikuta można podejść (to piękny spacer oznakowanym szlakiem w lesie) ale to wszystko. Wieża zamknięta na cztery spusty. Latarni bez dozoru na miejscu, automatyczna. Wokół las, a kawałek dalej plaża i Bałtyk. Kiedyś była to kamienna wieża widokowa. Z czasem dobudowano jej górną partię, zadaszono i wstawiono optykę. Na jednym ze zdjęć poniżej archiwalną fotografię, na której wieża jest jeszcze z okresu tuż przed przeróbką na latarnię morską.

Poniżej moneta i kartki pocztowe. Przedmioty kolekcjonerskie ze zbiorów Latarnicy.

Fot. główna wpisu – Projekt LATERNA


Najlepsze lektury 2020 - ranking osobisty [2]

Dziś drugi odcinek subiektywnego rankingu moich NAJ książek za rok 2020. Tym razem ten trudniejszy wybór, bo chciałabym pokazać książki/powieści, które zrobiły na mnie największe wrażenie.

Kiedy przeglądam spis lektur za rok 2020 co chwila przy danym tytule myślę: Super, ekstra, ta to była fajna. Ale wtedy musiałabym tu stawić bardzo dużo pozycji. Chcę pośród tych naprawdę dobrych znaleźć perełki, czyli takie które poza tym, że dostały maksymalną notę miały w sobie to coś więcej, coś co siedzi we mnie po ich przeczytaniu do dziś, jakiś rozdział, scenę która utkwiła w pamięci, poruszyła, dała po głowie.

Takie podejście powoduje że ilość książek się uszczupla i dam radę wybrać te na podium i wyróżnienia. Zatem jeszcze raz przejrzę spis i już się dzielę moimi wyborami.

NAJLEPSZYMI książkami 2020 roku, które wstawiam na podium (kolejność przypadkowa, bo tego już nie potrafię ustawić która z nich jest tą NAJ):

Ruta Sepetys "Sól morza" / Henning Mankell "Włoskie buty" / Michael Crummey "Bez winy"

Z opisu wydawcy:

SÓL MORZA - Zima 1945 roku. Troje młodych ludzi. Trzy tajemnice.

Druga wojna światowa zbliża się ku końcowi. Tysiące uchodźców szukają ratunku przed nadciągającą Armią Czerwoną. W trakcie ewakuacji Prus Wschodnich krzyżują się drogi trojga nastolatków. Emilia, Joana i Florian – każde z innego kraju, każde dręczone poczuciem winy, strachem i wstydem – muszą zrobić wszystko, by dostać się na pokład Wilhelma Gustloffa. Tylko czy zdołają sobie zaufać? I czy to wystarczy, żeby przetrwać?

Ode mnie: wstrząsająca historia uchodźców zmierzających na pokład Wilhelma Gustloffa. W tym rejsie widzieli swoje ocalenie. Jak się stało każdy wie. Jedna z największych katastrof morskich. Powieść wręcz naturalistyczna, waląca po głowie emocjami, przerażająca prawdą o pewnych epizodach II wojny światowej. Zostaje w człowieku na długo. Już po lekturze z ogromnym zainteresowaniem oglądałam dokumenty nt tego rejsu dostępne na YouTube. Polecam!

Z opisu wydawcy:

WŁOSKIE BUTY - Na niewielkiej bałtyckiej wyspie od dwunastu lat mieszka samotnie Frederick Welin, sześćdziesięciosześcioletni emerytowany lekarz. Rytm jego życia wyznaczają codzienne poranne kąpiele w wykuwanym codziennie przeręblu. Jedynymi towarzyszami jego samotnej egzystencji są stary pies i równie wiekowy kot oraz pojawiający się od czasu do czasu hipochondryczny listonosz. Tak trwa to niezmącone niczym życie aż do momentu, w którym na otaczającym wyspę lodzie pojawia się kobieca postać, wspierająca się na chodziku. Okazuje się nią Harriet, miłość życia Fredericka, którą prawie czterdzieści lat wcześniej opuścił bez słowa. Dawna kochanka żąda spełnienia złożonej wiele lat wcześniej obietnicy - chce, żeby Frederick zawiózł ją nad leśne jezioro, o którym niegdyś opowiadał. Ruszają więc w podróż, która całkowicie zmieni starzejącego się, złamanego życiem człowieka.

Dziwaczna prośba dawnej miłości pociągnie za sobą lawinę zdarzeń i spotkań, które nie pozwolą byłemu lekarzowi wieść dawnej, wycofanej egzystencji, ale zmuszą go do powrotu do życia i rozliczenia z przeszłością.

Ode mnie: To była moja pierwsza styczność z tym znanym i cenionym autorem. Od pierwszej strony zakochałam się w tej opowieści i jej niespiesznej fabule. Jest ona taka ociężała jak wiek i schorzenia głównego bohatera a jednak wpada się w jej czar, język, styl, pejzaże i nie idzie przestać czytać. Postać dawnej kochanki wkracza gwałtownie w samotne i uporządkowane życia bohatera i wszystko się zmienia. Odkrywamy kolejne karty. Przeszłość miesza się z teraźniejszością. Coś wspaniałego językowo. Zakochałam się w tej wysepce i miejscach gdzie rozgrywa się akcja. Doskonała historia i niepopularnej schyłkowej fazie życia.

Z opisu wydawcy:

BEZ WINY - to odważna, czuła i przewrotna powieść psychologiczna najwyższej próby, rozgrywająca się w swoistym zawieszeniu poza światem: w przestrzeniach szarości, w których miłość, niewinność i wrodzona ludzka prawość ścierają się z ciemnotą, lękiem i popędami instynktu.

Bohaterami rozgrywającej się na przełomie XVIII i XIX wieku powieści „Bez winy” są Ada i Evered, rodzeństwo żyjące wraz z rodzicami w odciętej od świata zatoczce na północnym wybrzeżu Nowej Fundlandii. Gdy pewnej strasznej zimy oboje rodzice umierają, dzieci postanawiają pozostać w samotnej chacie nad wodą i kontynuować tam jedyne życie, jakie znają – rok po roku, przez całe lato, w nieludzkich warunkach łowić ryby, aby zarobić na zapasy pozwalające przetrwać kolejną srogą zimę. Niespełna dwunastoletni Evered i o dwa lata młodsza Ada będą musieli zmierzyć się jednak nie tylko z głodem, chorobą i żywiołami. Staną również twarzą w twarz z własnym niebywale ograniczonym pojęciem o świecie oraz nienazwanymi, coraz trudniejszymi do kontrolowania, narastającymi w skrajnym odosobnieniu emocjami – osiągającymi apogeum, gdy w okresie dorastania zacznie budzić się między nimi całkowicie dla nich niezrozumiałe napięcie seksualne...

Ode mnie: Miałam mieszane uczucia. Wiedziałam, że powieści tego autora są wysoko oceniane i zachwycają, ale bałam się że nie podołam, że będzie to za trudne, za ambitne. Jakież było moje miłe rozczarowanie. Nie dość, że nowy Autor - do nich podchodzę z rezerwą - bo albo się sprawdzi, albo już nigdy więcej nie sięgnę. To jeszcze osadza akcje książek na mojej ukochanej Nowej Fundlandii. Czy zepsuje mi obraz tych ziem tak mile zapamiętanych po "Kronikach portowych" i "Zwariowanej łódce"? A jednak od pieszych zdań czułam że to będzie zachwyt. Byłam sama zaskoczona jak wciągnęła mnie ta powieść. Bohaterowie mówią trochę archaicznym językiem, to bardzo prości ludzie, historia dramatyczna, przygnębiająca, wręcza porażająca pod każdym względem. Pokochałam ten styl i to co Autor chce nam przekazać. Napisane przepięknie, bez ubarwiania i wiele scen nie chce wyjść z głowy. Jakbym tak była i na własne oczy podglądała bohaterów. Na bank sięgnę kolejne książki Crummeya.

Podsumowanie: Ciekawym faktem jest to, że trzy najważniejsze powieści 2020 roku to wszystko dla mnie autorzy nieznani i mój pierwszy kontakt z ich twórczością. Mam już kolejne tytuły, które wyszły spod ich pióra i na pewno sięgnę, aby poczuć czy czar był jednorazowy (a nawet jeśli tak to te historie i tak się bronią) czy podtrzymają swoją formę literacką w moich oczach.

WYRÓŻNIENIA:

S.K. Tremayne - Zanim umarłam / Peter May za całokształt tj wszystkie 4 tytuły przeczytane w 2020 roku - Człowiek z Wyspy Lewis, Jezioro tajemnic, Na szlaku trumien i Na gigancie / Eric Berg za całokształt tj dwa tytuły przeczytane w 2020 - Zatokę cieni i Dom mgieł

ZANIM UMARŁAM - od wydawcy:

Przeżyła wypadek, ale prawdziwy koszmar miał się dopiero zacząć… Kath nie może się nadziwić swojemu szczęściu – z wypadku, którego nie powinna przeżyć, wyszła lekko poobijana i z tymczasową utratą pamięci. Rodzina nie podziela jej entuzjazmu. Mąż jest oziębły, a córka zachowuje się dziwnie. Kath wciąż zadaje sobie jedno pytanie: o czym jej nie mówią?

Ode mnie: Tremayne dla mnie to tzw. pewniak podobnie jak dwoje pozostałych wyróżnionych pisarzy. Pisze pod pseudonimem, ale to brytyjski pisarz i dziennikarz. Odkąd przeczytałam jego "Bliźnięta z lodu" mam już za sobą wszystkie 4 wydane w Polsce powieści. Każda zachwyciła i zostawia po sobie wrażenie, że w ramach gatunku (thriller psychologiczny) to najwyższa półka. Biorę w ciemno wszystko co napisze.

ERIC BERG

DOM MGIEŁ - od Wydawcy

Przeszłość zawsze Cię dogoni. Czy naprawdę chcesz spotkać swoich dawnych znajomych?
Czwórka przyjaciół z młodości na wiele lat traci kontakt ze sobą. Kiedy w końcu odnajdują się dzięki internetowi i mediom społecznościowym, postanawiają spędzić ze sobą weekend na malowniczej wyspie Hiddensee. Podczas spotkania dochodzi jednak do tragedii. Podczas burzliwej, sierpniowej nocy trzy osoby giną od strzału z broni. Dodatkowo jedna z kobiet zostaje ciężko ranna i zapada w śpiączkę.
Dwa lata po masakrze sprawę na nowo analizuje dziennikarka Doro Kagel. Czy uda się jej odkryć, co naprawdę wydarzyło się tej przerażającej nocy.

ZATOKA CIENI - od Wydawcy:

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.
Czego nigdy nikomu nie zdradzisz?
Marlene Adamski z nieznanych powodów skacze z balkonu swojego
domu. Uchodzi z upadku z życiem, lecz od tej pory nie mówi ani
słowa. Psychoterapeutka Ina Bertholdy nie potrafi wyjaśnić zachowania
sześćdziesięciodwuletniej żony piekarza. Ponieważ sprawa
nie daje jej spokoju, jedzie do meklemburskiej wioski Prerow, by
odwiedzić pacjentkę. Wydaje się, że Marlene jest otoczona troskliwą
opieką, lecz postawa jej męża wprawia Inę w  zdumienie.
Mężczyzna nawet na chwilę nie zostawia żony sam na sam z psychoterapeutką.
Robi wszystko, by uniemożliwić kobietom rozmowę.
Czternaście miesięcy wcześniej w kuchni Adamskich zbiera się przy
stole osobliwe towarzystwo. Zgromadzeni planują coś potwornego…

Ode mnie: jego pierwszą powieść pt "Ruiny na wybrzeżu" przeczytałam w 2017 roku. Zrobiła tak ogromne wrażenie (z resztą pamiętam o niej do dziś), że czekałam z niecierpliwością na kolejne. I tak przyszły już dwie i obie nie zawiodły. Berg to pisarz niemiecki (kiedyś wydawało mi się że nie cenię literatury niemieckiej ale po zachwytach nad cyklem Petera Wolfa o Fryzji już w życiu tak nie powiem) piszący połączenie kryminałów z thrillerami. Obie historie są wspaniałe i czyta się jednym tchem.

PETER MAY

CZŁOWIEK Z WYSPY LEWIS - od Wydawcy

Druga część, po "Czarnym domu", trylogii Petera Maya o wyspie Lewis

CZŁOWIEK BEZ IMIENIA
Niezidentyfikowane zwłoki zostaną znalezione w torfowisku na wyspie Lewis. Jedyną wskazówką do odkrycia do tożsamości jest zbieżność DNA z lokalnym rolnikiem.

CZŁOWIEK BEZ PAMIĘCI
Jednakże Tormond Macdonald, starszy pan cierpiący na demencję, twierdzi, że jest jedynakiem.

CZŁOWIEK BEZ WYBORU
Gdy rodzina Tormoda prosi o pomoc Fina Macleoda, czuje się on w obowiązku rozwiązać tę zagadkę

JEZIORO TAJEMNIC - od Wydawcy:

Hebrydy Zewnętrzne to mroczne i surowe miejsce, gdzie w ciągu jednej nocy może zniknąć jezioro, ukazując wrak awionetki ze zwłokami zaginionego przed laty słynnego rockmana.

I nie ma w tym żadnej magii.

Są za to głęboko skrywane konflikty zamkniętej purytańskiej społeczności, jest podłość i chciwość.

I jest mur milczenia.

Jeśli Fin Macleod go nie zburzy, nie odkryje, co naprawdę zdarzyło się na wyspie Lewis przed siedemnastu laty. A musi to zrobić, bo chociaż nie pracuje już w policji, to wciąż myśli jak inspektor.

NA GIGANCIE - od Wydawcy

Pięciu nastolatków z marzeniami. 
Pięć dekad strachu.
JEDNA MROCZNA PRAWDA.

Glasgow, 1965 rok. Jack Mackay, nieustępliwy, uparcie dążący do celu nastolatek, nie wyobraża sobie życia, które miałoby być nudne i przewidywalne. Chłopak ma tylko jedno marzenie, a jest nim przeprowadzka do Londynu. Udaje mu się przekonać czterech muzyków ze swojego zespołu, by wyjechali do Wielkiej Brytanii, gdzie czeka ich kariera muzyczna.

Glasgow, 2015 rok. Sześćdziesięciosiedmioletni Jack Mackay nie ma odwagi spojrzeć wstecz na życie pełne niepowodzeń i przeciętności. Wciąż nękają go obrazy tego, co wydarzyło się przed pięćdziesięciu laty. Dręczą go wspomnienia, przed którymi tak uciekał.

Londyn, 2015 rok. Martwy mężczyzna leży w jednopokojowym mieszkaniu. Nad jego ciałem stoi bezlitosny zabójca. Nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia. To, co pięć dekad temu zaczęło się jako niewinna pogoń nastolatków za marzeniami, dziś stało się koszmarem na jawie, gotowym zniszczyć życie wszystkich pięciu mężczyzn.

„Na gigancie” jest trzymającym w napięciu thrillerem, przedstawiającym losy trwającej półwiecze przyjaźni między pięcioma chłopakami, których połączyły wspólna pasja i wspólne marzenia, a wszystko to na tle dwóch wyjątkowo klimatycznych miast.

NA SZLAKU TRUMIEN - od Wydawcy:

Wyspa Harris, Hebrydy Zewnętrzne.
Wyrzucony na plażę mężczyzna nie ma pojęcia, gdzie się znajduje ani kim jest. Stopniowo dowiaduje się kolejnych szczegółów o sobie: nazywa się Neal Maclean i zjawił się na Harris przed rokiem, by pisać książkę. Tyle że w jego komputerze nie ma po niej ani śladu. Jedyne, co znajduje w domu, to mapka z zaznaczoną trasą zwaną Szlakiem Trumien.

Wyspa Flannana.
Na niezamieszkanej wysepce archipelagu Hebryd Zewnętrznych, z której ponad sto lat temu w tajemniczych okolicznościach zniknęło trzech latarników, zostają znalezione zwłoki zamordowanego mężczyzny. Policja podejrzewa Macleana. A jemu trudno dowieść niewinności, skoro nadal niewiele pamięta i sam nie jest o niej przekonany.

Edynburg.
Karen Flemming, zbuntowana nastolatka, która od dwóch lat zmaga się z traumą po samobójstwie ojca naukowca, dostaje od jego przyjaciela dziwny list napisany przez ojca przed śmiercią. I budzi się w niej podejrzenie, że tata wciąż żyje, a za jego zniknięciem może stać koncern, w którym pracował.

Ode mnie: Peter May szkocki pisarz i scenarzysta. Jego "Czarny dom" tom 1 trylogii Wyspa Lewis przeczytałam w 2018 roku i została jedną z moich książek roku. To było wielkie BUM i WOW jednocześnie. Miłość od pierwszego akapitu. I w żadnej kolejnej książce mnie nie zawiódł. Najczęściej akcja jego powieści rozgrywa się na wyspach szkockich ale bywają wyjątki. Od kryminalnych powieści odstaje "Na gigancie" - to już literacki majstersztyk! Coś na kształt genialnej "Ostatniej kolejki " Grahama Swifta ale po szkocku. Nie odmowie sobie nigdy lektury tego co napisze. Jestem już wierną fanką na zawsze.

Fot. okładek z internetu (głównie z portalu lubimyczytac.pl)

Fot. główna wpisu:  Janko Ferlic / pexels.com