Ciekawostki aukcyjne [47]

Wracam do cyklu rzeczy wyszperanych na aukcjach. Co ciekawe, w tym odcinku skupimy się tylko na starych kartkach i fotografiach, czyli to co kolekcjonerzy lubią najbardziej.

Fot. aukcyjne


Widoki z podróży [84] - Bibione vol. 2

W 82 odcinku tego cyklu pokazałam włoską latarnię z zewnątrz. Dziś wracamy do niej i przyjrzymy się jej historii na podesłanych fotografiach oraz zajrzymy do wnętrza.

Skróconą historię latarni znajdziecie we wspomnianym odcinku 82. A sama historia obiektu jest prezentowana na zewnątrz i wewnątrz latarni.

Fot. Tomasz Smołka / lipiec 2021


Zdjęcie na niedzielę - 24 października 2021

Cóż lepszego można robić w jesiennie, szybko zapadające zmrokiem wieczory październikowe? Otóż na takie chwile polecam gorącą herbatę lub kawę - najlepiej z korzennymi dodatkami - oraz przeglądanie i czytanie albumów o latarniach świata. Takie książki z krótszymi tekstami, za to przepięknymi zdjęciami latarń i ich detali, rozświetlają duszę. To najlepszy lek. Polecam!

Fot. Latarnica


Jesień na Rozewiu

Będąc wciąż w klimatach złotej polskiej jesieni dziś zapraszam na Przylądek Rozewie. Poniżej latarnia Rozewie I i II w jesiennych okolicznościach przyrody. Piękny słoneczny dzień sprzyjał wycieczce i fotografowaniu. Aż trudno uwierzyć, że to październik.

Poniżej latarnia Rozewie I

Poniżej latarnia Rozewie II

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / 3 X 2021


Jesienna latarnia Hel

Po jesiennym Oksywiu pora na jesień na Półwyspie Helskim, a dokładnie na jesienne kadry spod samej latarni w Helu. Fotografie wykonano 3 października br. w piękny słoneczny dzień - idealny do fotografowania.

Fot. Joanna Jaworska / 3 X 2021

Fot. główna wpisu - Google Maps


Zdjęcie na niedzielę - 17 października 2021

Kolejne niedziele tego miesiąca chcę fotograficznie poświęcić na polecenie lektur. Dziś najnowsza zdobycz - "Dziewczyna z Helu" Fanny Lewald. Książkę przetłumaczyła Irena Elsner, której książki o historii Choczewa i okolic oraz Helu mam w swoich zbiorach.

Ta jeszcze nie czytana, ale wątpię by zawiodła skoro to powieść z akcją w XIX-wiecznym Helu ukazująca ówczesne życie w tym miejscu między dużym a małym morzem.

Fot. Latarnica


Widoki z podróży [83]

Odcinek 83 tego cyklu mogę wam zaprezentować dzięki podróży kociary Mirelli do Gruzji. Tam pstryknęła dla mnie te dwie fotografie latarni z Batumi (druga z tzw Wieżą Alfabetu) oraz przy okazji plaża w Batumi.

Fot. Mirella Kamińska/październik 2021

Oczywiście widząc zdjęcia latarni od razu zaintrygowała mnie historia tego miejsca i zaczęłam szukać w internecie informacji o tym obiekcie.

Poniżej kilka faktów na temat tej latarni:
– zbudowana w 1882 roku
– obiekt aktywny
– wysokość światła 20 m n.p.m., świeci światłem czerwonym
– wysokość wieży 17 m
– wieża murowana na planie ośmiokąta, elewacja pomalowana na biało
– w pobliżu latarni wieża widokowa o wysokości 130 m, zwana Wieżą Alfabetu, ponieważ wyświetla 33 litery alfabetu gruzińskiego, zbudowana w 2011 roku
– znajduje się na przylądku Tabiya, który częściowo osłania port Batumi
– wieża zamknięta

Poniżej Street View i widok satelitarny z Google Maps

Poniżej widok na latarnię z 2007 roku fot. Monika /Wikipedia.org

Fot. główna wpisu Wikipedia.org


Nowy mural z latarnią na Rozewiu 2

13 września pokazałam wam nowy mural z latarnią Rozewie I (autorstwa pani Teresy Bartoszewicz-Bylińskiej) na opasce betonowej chroniącej przy plaży Przylądek Rozewie. Dalszy odcinek opaski był w planach do dalszego malowania i zdobienia. Na początku października pojawiła się ekipa, która najpierw zagruntowała na biało "płótno" a potem zaczęło się zdobienie.

Tym razem pani Teresa Bartoszewicz-Bylińska namalowała latarnię Rozewie II, powstały i inne motywy malowane przez zebrane tam osoby. Poniżej efekt tych działań.

Fot. Renata Łojek Ostrowska - Sołtys Rozewia

Fot. Teresa Bartoszewicz-Bylińska


Widoki z podroży [82] - Bibione vol.1

Przez dłuższy czas w tym cyklu wstawiałam wyłącznie polskie latarnie, ale jest on zarezerwowany dla wszystkich obiektów nawigacyjnych świata - więc dziś z przyjemnością przeskoczymy do Włoch. A konkretnie do Bibione. Zdjęcia, które ukażą się w 2 lub 3 odcinkach dostałam od Czytelnika Tomasza Smołki. Odwiedził on tą włoską miejscowość latem br. A tak napisał o tej wyprawie:

Latarnia morska w Bibione znajduje się w pobliżu ujścia rzeki Tagliamento. Latarnie odwiedziliśmy razem z żoną i moim synem w ostatnim tygodniu lipca tego roku korzystając z nieco tylko gorszej pogody. Do latarni prowadzi piękna ścieżka równoległa do brzegu morza którym również można dojść na miejsce.Dużo turystów wybiera się tam na rowerach które są bardzo popularne w tej miejscowości.Zwiedzać można cały budynek latarni w którym mieszkali latarnicy z rodzinami natomiast sama wieża jest niedostępna dla turystów ponieważ jest własnością Marynarki Wojennej Włoch.

Pomieszczenia budynku wypełnione są zdjęciami z różnych lat działania latarni historiami i ciekawostkami. Jest tam również pomieszczenie w którym urzędnik państwowy może udzielić ślubu, a na piętrze znajdują się multimedialne prezentacje opisujące okoliczne atrakcje film o latarni oraz pokój w którym dzieci mogą narysować swoja wymarzoną latarnie i zostawić rysunek na pamiątkę.Zwiedzanie jest całkowicie darmowe a wszystko opisane jest w 3 językach włoskim niemiecki i angielskim. Latarnia usytuowana jest nad samym brzegiem morza co dodaje jej uroku.Często na terenie latarni odbywają się różne wydarzenia dla dzieci i dorosłych( warsztaty z malowania,wykłady na temat flory i fauny morskiej itp.)

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:

– zbudowana w 1913 roku
– obiekt aktywny
– wysokość światła 22 m n.p.m.
– wieża okrągła, budulec: beton
– wysokość wieży 21 m
– do latarni przylega dwupiętrowy domek latarników
– wieża biała, laterna szara a dom pomalowany w charakterystyczną kratkę
– w celu ochrony obiektu przed falami wybudowano w pobliżu kilka kamiennych falochronów
– latarnia morska wychodzi na dawną granicę austriacką, więc kiedy została zbudowana, oznaczyła najbardziej wysunięty na wschód punkt Włoch
– budynek otwarty, wieża zamknięta

Poniżej Street View i widok satelitarny z Google Maps

Poniżej zdjęcia lotnicze z marinas.com

Fot. Tomasz Smołka / lipiec 2021


Zdjęcie na niedzielę - 10 października 2021

Dziś w zdjęciu niedzielnym taki obrazek, który jest pełną ilustracją moich wspomnień wakacyjnych. Pokazuje ulubioną parę dnia - spokojny wieczór o zachodzie słońca w Kuźnicy nad zatoką. Uwielbiam te "moje" wieczory nad morzem, długie spacery na plaży nad otwartym morzem i nad zatoką. zależnie gdzie akurat jest fajniej lub ma się ochotę.

Poniżej łódki niedaleko wypożyczalni sprzętu pływającego - bliżej kuźnicznej mariny. Wody spokojne, pustka i cisza. Wszystko to co potrzebuje i szukam podczas urlopu.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Jesień na Oksywiu

Tak to się z moimi gustami latarnianymi składa, że bardzo podobały mi się trzy nasze latarnie, które już nie istnieją. Mam na myśli latarnię Jastarnia Bór na półwyspie helskim, przedwojenną Krynicę Morską oraz właśnie Oksywie.

Oksywie działało jaka latarnia do 1933 roku, wtedy zgaszono optykę a sama latarnia została wysadzona w 1939 roku.

1 października 2007 roku – w 120 rocznicę uruchomiania latarni – na jej miejscu odsłonięto pomnik będący jej modelem w skali 1:5 (teren cmentarza Marynarki Wojennej w Gdyni Oksywiu). Niestety pomnik (jego forma) to dość luźna interpretacja prawdziwej budowli.

Cieszę się, że w jakikolwiek osób upamiętniono ten obiekt, bo szkoda by było, aby istniał tylko w kronikach i książkach. Dobrze, że tablica w tle pomnika pokazie jak kiedyś latarnia i jej otoczenie wyglądały.

Fot. Lidia Czuper/Tomasz Bury - 24 września 2021

Poniżej położenia Cmentarza Marynarki Wojennej na Oksywiu i Pomnika Latarni Morskiej Gdynia Oksywie - Google Maps

Poniżej archiwalne ujęcia latarni oksywskiej (fot. 1 - kartka aukcyjna, fot. 2-5 serwis fotopolska.eu, fot.6 zbiory NAC, fot. 7 - zdjęcie Mieczysława Filipowicza z książki "Ludzie , stocznie i okręty", fot. 7 - akcyjna/serwis fotopolska.eu, fot. 8 - zbiory NAC)


Latarnia października 2021

Latarnią w kalendarzu planszowym na miesiąc październik jest Heceta Head Light ze stanu Oregon (USA).

Poniżej bieżąca karta z kalendarza:

Latarnia ta jest bardzo popularna i chętnie fotografowana. Jej historię przedstawiłam już w 2017 roku - gdzie również była jedną z kart kalendarza. Ten wpis znajdziecie tutaj:

https://latarnica.pl/2017/08/09/latarnia-sierpnia-2017-heceta-head-lighthouse-oregon/

Obecnie w domku latarnika funkcjonuje obiekt Bed & Breakfast - dla chętnych szczegóły na ich stronie internetowej:

https://www.hecetalighthouse.com/rooms

Poniżej archiwalna fotografia z 1951 roku (fot. lighthousefriends.com) oraz trzy zdjęcia lotnicze z marinas.com

Obecnie obiektem zajmuje się Oregon State Parks.


Literatura z latarnią w tle [14]

Zapraszam na kolejny odcinek z literaturą (dla dorosłych i dzieci), która ma okładki z latarniami morskimi. Książki prezentowane w tym cyklu są przeróżne - od takich których treść faktycznie ma coś wspólnego z latarniami po takie, na których okładce latarnia nie ma zupełnie uzasadnienia.

Noty o książkach są notami wydawcy lub pochodzą z serwisów książkowych. Jeśli jakąś książkę znam dodaję na końcu kilka słów od siebie.

Mój wieloryb - Benji Davies

Zdobywca nagrody Oscar’s First Book Prize 2014.

Chłopiec o imieniu Noi mieszka z tatą nad morzem. Pewnego dnia, po gwałtownej burzy, znajduje na plaży małego wieloryba. Zabiera go do domu i postanawia się nim zaopiekować. Jednak czy wanna to na pewno dobry dom dla jego nowego przyjaciela? "Mój wieloryb" to pięknie zilustrowana opowieść o dziecięcej potrzebie przyjaźni. Wzruszy każdego czytelnika – bez względu na wiek.

Powrót wieloryba - Benji Davies

Kiedy nadchodzi zima, wyspa, gdzie mieszka Noi, pokrywa się śniegiem. Chłopiec wciąż nie może zapomnieć o małym wielorybie, którego uratował latem. Pewnego dnia tata wyrusza na połów. Kiedy nie wraca na noc do domu, zmartwiony Noi rusza na ratunek. W mroźną noc samotny na środku oceanu potrzebuje pomocy. Czy jego przyjaciel powróci?

Benji Davies – autor, ilustrator, reżyser animacji. Jako dziecko często malował przy kuchennym stole… co kontynuuje w dorosłym życiu. Mieszka w Londynie z żoną Niną i córką Esther.

Myszaczek - Max Kaplan

Pewnej jesiennej, deszczowej, wyjątkowo zimnej nocy mała myszka zwana Myszaczkiem trafia do latarni morskiej i zostaje przygarnięta przez starego latarnika Gustawa.
Od tamtej burzliwej nocy Myszaczek i Gustaw stają się nierozłączni. Wszystko robią razem, wspierają się i wzajemnie sobie pomagają.Nagle Gustawa dopada ciężka choroba. Gdy przyjaciel leży nieprzytomny, rozpętuje się straszliwa burza i na horyzoncie pojawia się statek wzywający pomocy. W tej dramatycznej sytuacji los statku oraz jego załogi zależy wyłącznie od Myszaczka. Czy zdana sama na siebie maleńka myszka na pewno sobie poradzi?
Cudownie opowiedziana historia o wielkiej przyjaźni, ogromnej sile charakteru i niezwykłej odwadze, ze znakomitymi, działającymi na wyobraźnię ilustracjami.

Ode mnie: książeczka znajduje się z moim zbiorze książek z latarniami i o latarniach. Potwierdzam, że to wspaniała historia z wyjątkowo atrakcyjnymi ilustracjami pokazującymi latarnię morską i jej detale.

Przypływy - Brigitte Vaillancourt

Jest lato. Wakacje. Siedemnastoletnia Capucine spędza je na brytyjskiej wyspie Jersey. Kąpie się w morzu, jeździ na rowerze, surfuje. I poznaje swoją starszą siostrę. Siostrę, o której istnieniu do tej pory nie miała pojęcia. Mają takie same rude włosy, dużo piegów, skłonność do alergii i bezsenności. Czy to wystarczy, żeby poczuć się rodziną? Powieść Brigitte Vaillancourt Przypływy to historia o rodzinnych tajemnicach. O poznawaniu siebie i o budowaniu relacji. Kanadyjska pisarka pięknie opowiada o rodzinie, miłości do morza, dorastaniu. Jej Przypływy pozostają w pamięci na długo.

Twierdza Ustka - Bunkry i ciekawostki militarne - Marcin Barnowski

Czy historia wojennych umocnień może być ciekawa? Tak, jeśli dodamy do niej kilkaset zdjęć i archiwalnych ilustracji, mapy, rysunki i plany rozległych podziemnych budowli, których tak bliskiego istnienia nie podejrzewają wylegujący się na usteckich plażach wczasowicze. Zapraszamy na wyprawę szlakiem zbrojonego stalą kamienia współczesności – betonu; ulubionego materiału budowniczych współczesnych twierdz, zwanego też krótko ŻELBETEM.

II wydanie przewodnika adresujemy nie tylko do pasjonatów militariów, ale do wszystkich, którzy lubią aktywność i wędrówki śladami historii, połączone z odszukiwaniem tych śladów w terenie. W lasach wokół Ustki nie jest to proste, więc wiele żelbetowych pozostałości określamy współrzędnymi GPS. 

Dlaczego „twierdza”? Formalnie Ustka nie miała takiego statusu, ale w szerszym rozumieniu „twierdzą” są wszelkie fortyfikacje przystosowane do obrony w okrążeniu. A temu właśnie miał służyć zbudowany w okresie zimnej wojny system bunkrów Batalionowego Rejonu Umocnionego (BRU nr 4). Nad nim szczerzyła lufy Bateria Artylerii Stałej (9.BAS). Pozostałości tych masywnych fortyfikacji pokazują, jak zaciekle miała się bronić socjalistyczna Ustka w przypadku wybuchu kolejnego światowego konfliktu. Gdyby wcześniej Hitler zdążył zrealizować swoje usteckie inwestycje, świat usłyszałby o twierdzy Ustka (Festung Stolpműnde) już w czasie II wojny światowej. Nad militarnymi inwestycjami wisiało tu jednak jakieś fatum: żadna z nich nie została dokończona...

Listonosz kot - misja prawie niemożliwa - Mariusz Niemycki

Listonosz Kot minutę przed skończeniem pracy otrzymuje ekspresową przesyłkę do doręczenia. Pojawia się problem, ponieważ musi ją dostarczyć na… Wyspę Siedmiu Wiatrów. Leon Kot stawia czoła misji prawie niemożliwej. Czy uda się mu dostarczyć przesyłkę na czas? Przeczytajcie koniecznie!

Seria książek o listonoszu Kocie zawiera komplet praktycznych informacji: jak adresować listy, jak napisać piękny list do osoby, na której bardzo nam zależy, kim jest filatelista. Dowiecie się, jaką trudną misję do spełnienia może mieć listonosz, a także jakie dziwne paczki można wysłać pocztą.

Dwunaste: nie myśl że uciekniesz - Flip Springer

Jante to miasteczko, w którym życie reguluje jedenaście opresyjnych zasad określających miejsce jednostki w społeczności. Prawo Jante jest w Skandynawii powszechnie znane, chociaż mało kto pamięta, że po raz pierwszy pojawiło się w 1933 roku w powieści Aksela Sandemosego Uciekinier przecina swój ślad.

Filip Springer wyrusza na Północ, żeby znaleźć miejsce, które odcisnęło piętno na kolejnych pokoleniach Skandynawów. Ale gdzie jest Jante? Czy w duńskim Nykøbing Mors, pierwowzorze miasteczka z powieści? A może w zagubionej pośród norweskich fiordów samotni pisarza? 

A gdyby okazało się, że Jante nie ma nic wspólnego z geografią i tkwi w każdym z nas? 

Książka Springera to opowieść o niemożliwej ucieczce od systemu, który nam narzucono, i o ponurym obliczu najszczęśliwszych krajów świata. Ale to także opowieść o świecie rozpiętym między prawdą a fikcją. By go poznać, Springer przekracza nie tylko granice krajów, ale i gatunków literackich. 

Uciekinier przecina swój ślad - Aksel Sandemose

Espen Arnakke w wieku siedemnastu lat zamordował Johna Wakefielda. Kolejne siedemnaście poświęcił na rozpamiętywanie popełnionej zbrodni. Powoli osuwając się w szaleństwo, próbuje dociec, co tak naprawdę skłoniło go do morderstwa. Tajemnica może tkwić w małej miejscowości, w której się wychował. To surowe prawa Jante ukształtowały go na całe życie.

Wiara i ateizm, abstynencja i alkoholizm, miłość i nienawiść, życie i śmierć. Według Espena między sprzecznościami często stoi znak równości. Raskolnikowowski obłęd Arnakkego miesza się z trzeźwą oceną rzeczywistości, a prowincjonalny i zamknięty świat Jante nie daje o sobie zapomnieć. 

Uciekinier przecina swój ślad to jedna z najważniejszych powieści skandynawskich, dzięki której możemy zrozumieć złożoną tożsamość człowieka Północy.

Dziewiąta fala - Stefan Balicki

Ode mnie: Poniżej okładki dwóch różnych wydań "Dziewiątej fali", nie znalazłam w internecie opisu ale posiadam tą książkę w swojej biblioteczce i czytałam ją. Okładka zielonkawa to wydanie starsze - z lat 30-40-tych XX wieku, okładka z fioletową latarnią to wydanie z lat 50-60-tych. Napisana została w 1930 roku. Autor był nauczycielem, twórcą powieści i nowel. "Dziewiątą falę" zdecydowanie polecam, bo latarnia nie jest przypadkowa. Akcja rozgrywa się na naszym wybrzeżu przed II WŚ. Miejscem wydarzeń jest Przylądek Rozewie i okolica a bohaterowie żyją i mieszkają w zabudowach kompleksu latarnianego. Jest to opowieść smutna, z wątkiem kryminalnym i miłosnym, pokazująca trudne realia życia w tym okresie.

Wymarzony dom Ani - Lucy Maud Montgomery

Piąty tom cyklu o Ani z Zielonego Wzgórza. Opowieść o rudowłosej dziewczynie, która, choć jest dorosła, nie straciła dziecięcego ducha. Właśnie ujmujący charakter Ani sprawia, że od lat bohaterka Lucy Maud Montgomery pozostaje ulubienicą tysięcy młodych czytelniczek, które zaczytują się w jej przygodach i wraz z nią przeżywają zmienne koleje losu.

W kolejnej części historii o przygodach Ani Shirley, czytelnicy towarzyszą jej najpierw w drodze na ślubny kobierzec. Ania, czego łatwo się domyślić już we wcześniejszych odcinkach, wychodzi za mąż za Gilberta Blythe'a. Młoda para po zaślubinach, rozpoczyna przygotowania do wspólnego życia, a jednym z podstawowych warunków, aby się to udało, jest oczywiście dom. Na początek, Ania i Gilbert przeprowadzają się do położonej w malowniczej okolicy wioski ST. Mary. Właśnie w tym miejscu, nieopodal Zatoki Czterech Wiatrów, Gilbert rozpoczyna praktykę lekarską, którą przejął wcześniej od swojego wuja Dave'a. Po wielu różnych wydarzeniach, przygodach bardziej lub mniej wesołych, pojawia się szansa kupienia dużego, wygodnego domu. Posiadłość Morganów podoba się Ani i jej mężowi, postanawiają ją kupić, aby pozyskać w ten sposób więcej miejsca dla całej rodziny a także na gabinet lekarski dla Gilberta. Wymarzony dom staje się od tej pory kolejnym świadkiem losów ani i jej rodziny.


Zdjęcie na niedzielę - 3 października

W pierwszą niedzielę października - wspomnienie wakacji. Pejzaż znad zatoki puckiej - w Kuźnicy w czerwcowy wieczór. Bez żadnego retuszu barw. Tam jest po prostu tak pięknie i wyjątkowo.

Kocham te wieczorną ciszę i spokój. W taki dzień gdy tafla wody ani drgnie i w zasadzie nie słychać plusku wody ma się wrażenie, że świat się zatrzymał.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Kocie lato 2020 [5]

Rude jest piękne! Także w kocim świecie. Tego kawalera (tylko zakładam że to chłopak) spotkałam latem 2020 roku w Kuźnicy, ale już rok później nie widziałam go. Był tak uroczo rudy, w porze zachodu słońca wręcz pomarańczowy, że nie mogłam się napatrzeć. Z tego zauroczenia nie potrafiłam nadać mu imienia i został Nowym Rudym.

Jak widać modelem był wdzięcznym, trzymał się z dala ode mnie ale pozwolił podejść dość blisko. Na tyle by powstały ciekawe fotografie. Na ostatniej w tym odcinku z kuźnicznym kocim celbrytą - biało-rudnym Tadeuszem.

Podobnie jak Tadka, Nowego Rudego spotykałam nad zatoką w okolicach mariny. Lubił tam spacerować czy to wśród kwiatów czy po kamieniach przy samej plaży. Ponieważ prezentuje się na zdjęciach wspaniale, kolejny letni koci odcinek również mu poświęcę.Szkoda tak piękne ujęcia zachować tylko dla siebie.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Widoki z podróży [81]

Na koniec września na podróżniczym szlaku moich Czytelników pojawiła się latarnia w Świnoujściu. Tym razem była ona tylko dodatkiem w o wiele ważniejszej latarnianej wyprawie, ale zdjęcia z niej ukażą się później.

Póki co aktualny - bo na dzień 29 sierpnia br. - stan obiektu znad Świny. Pogoda nie była idealna do fotografowania, ale liczy się tematyka. Przypomnę, że świnoujska latarnia jest najwyższą w Polsce i trzeba kondycji by się wspiąć na sam taras górny. Ale widok wynagradza każdy trud. Na zachód widać plaże Niemiec, na wschód pobliskie Międzyzdroje.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / sierpień 2021


Latarniana perełka wydawnicza

Zawsze ogromnie się cieszę, gdy na polskim rynku wydawniczym pojawia się kolejna książka o latarniach. I nieważne czy jest to praca historyczna, popularnonaukowa czy powieść. Myślałam kupując jakiś czas temu "Sentinels of the Sea" (moja recenzja w 28 odcinku cyklu Latarnica poleca z 20 maja 2020), że długo nie zobaczę piękniejszej albo co najmniej równie udanej edytorsko latarnianej książki. A jednak nie mając jeszcze w ręce tej nowości już widzę że to nieprzeciętne dzieło, które łączy słowo i ilustracje w sposób wręcz magiczny.

Dzisiejszy wpis jest tylko zapowiedzią i notką opartą na tym co ujawnia wydawca. Pełną moją opinię poznacie w recenzji, którą opublikuję po zapoznaniu się z treścią i zawartością graficzną książki.

Wydawnictwo Wielka Litera planuje na 13 października premierę prawdziwej perełki - do rąk polskiego czytelnika trafi "Światło na krańcach świata. Mały atlas latarni morskich" José Luisa Gonzáleza Macíasa (w tłumaczeniu Patryka Gołębiowskiego).

José Luis González Macías (rocznik 1973) to hiszpański pisarz, grafik, redaktor. Od dzieciństwa zafascynowany mapami, czego dowodem jest jego album Światło na krańcach świata. Mały atlas latarni morskich – poetyckie połączenie słowa i obrazu. 

Jak podaje wydawca:

Światło na krańcach świata. Mały atlas latarni morskich to zbiór malowniczych opowiadań opartych na prawdziwych wydarzeniach, którym towarzyszą wspaniałe ilustracje, mapy morskie, schematy architektoniczne i ciekawostki dotyczące latarni. Perfekcyjna wizualnie książka z opowieściami pełnymi blasku i nadziei. 

To nie jest podręcznik geografii. To paszport romantycznych podróżników w najpiękniejszym wydaniu. Magiczna podróż geograficzno-literacka.

Historia niewidomego latarnika opiekującego się latarnią na kole podbiegunowym, opowieść o dziewczynce, która ratuje rozbitków, tajemnica dwóch znikających strażników… José Luis González Macías w trzydziestu czterech opowiadaniach zabiera w podróż po całym świecie śladami latarni morskich. Światło na krańcach świata. Mały atlas latarni morskich. to historie, rysunki i mapy składające się na doświadczenie wspaniałej wyprawy ku odległym zakątkom i czasom - niekiedy pełne otuchy, innym razem - mroku.

Książka obfituje w literackie nawiązania, między innymi do Nelsona Mandeli, Edgara Alana Poego i Virginii Woolf. To opowieści o delirium, samotności i niepokoju; ale także odwadze, miłości i szczęściu. 

José Luis González Macías jest autorem zarówno opowiadań jak i wszystkich ilustracji znajdujących się w książce. Do ich stworzenia użył jedynie czterech kolorów! 

Poniżej zapowiedź książki z okładką - infografika od wydawnictwa

Poniżej przykład stylistyki i ilustracji, które zdobią tą książkę. Poza nimi znajdziemy też rysowane mapy.

Ilustracje latarń José Luisa Gonzáleza Macíasa ze strony elviajero.elpais.com

Nie będę ukrywać. naprawdę nie mogę się doczekać kiedy ta książka znajdzie się w moich rękach, gdy ją powącham (tak tak wącham nowe i stare książki)i przekartuje.

Jednocześnie zapraszam na moją stronę latarnianą na Facebooku, gdzie od 1 października będzie KONKURS, w którym do wygrania będzie 1 egzemplarz tej książki. Szczegóły we poście październikowym. Konkurs potrwa 10 dni. Fan page na Facebooku znajdziecie pod adresem www.fb.com/latarniemorskie.pw

Serdecznie dziękuje wydawnictwu Wielka Litera za egzemplarz recenzencki i sponsorowanie nagrody w konkursie facebookowym.


Zdjęcie na niedzielę - 26 września 2021

Czasami w zdjęciu na niedzielę staram się odejść od tematyki latarnianej na rzecz kociej czy książkowej. Dziś taka właśnie kocia niedziela, ale nadal bliższa latarniom, bo nadmorska. I to z miejscowości latarnianej.

Ten przedstawiciel kotowatych wyszedł do mnie w porcie w Jastarni. Został dokarmiony i pospacerował sobie po piaskach tuż przy przystani małych łódek. Kto wie, gdzie szaleją koty w jastarnickim porcie to właśnie w tym rewirze kręcił się sfotografowany osobnik.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020


Latarnia Czołpino

Skoro tydzień zaczęłam od pokazania nowej inwestycji, jaką jest ścieżka wiodąca do latarni - będąca teraz w zasadzie drewnianym pomostem ze stabilną poręczą i uregulowanymi schodami - to warto pokazać z tego samego wrześniowego dnia latarnię. Czyli popatrzmy na stan obecny wieży i jej zabytkowe wnętrze.

Czołpino zachwyca swym położeniem. Podobnie jak Stilo mieści się z dala od siedzib ludzkich. Z latarni rozpościera się przepiękny widok na tereny parku narodowego i wydmy w okolicach Łeby.

Mnie zawsze zachwycała sama laterna z Czołpina. Potężna, majestatyczna, z przepięknym aparatem świetlnym. Latarnia zagrała w polskiej komedii romantycznej "Zakochani" oraz w kręconej latem 2011 roku kontynuacji kultowej "Stawki większej niż życie".

Fot. Joanna Jaworska / 5 wrzesień 2021

Fot. główna wpisu Lidia Czuper / maj 2021


Ciekawostki aukcyjne [46]

Trochę nowinek aukcyjnych na wrzesień. Poniżej mamy szeroki zestaw przedmiotów zdobnych (np. lampiony, figurki, obrazy) lub użytkowych (np. zasłona prysznicowa, dywan, puka, brelok) z latarniami.

Fot. aukcyjne