Kocia strona wakacji 2019 [12]

To ostatni koci odcinek nawiązujący do zdjęć mruczków powstałych latem 2019 roku na Półwyspie Helskim. Jak wcześniej uprzedzałam "moja" portowa ekipa: Pomykacz, Nieśmiałek i Chłopak zza Winkla zdecydowanie wymagali poświęcenia im kilku odcinków.

Tak bardzo byli tego lata fotogeniczni a nasza relacja z dnia na dzień umożliwiała mi robienie coraz ciekawszych kadrów. Wzrastało zaufanie budowane systematycznym dokarmianiem i smacznymi kocimi przysmakami.

Poniżej trzeci zestaw zdjęć. Do dziś pamiętam emocje podczas ich robienia (czasami musiała niemal płasko leżeć w trawie co budziło zainteresowanie letników) albo zsuwałam się po kamieniach ku wodzie zatoki, aby lepiej uchwycić ich obecność przy krzakach i na wielkich kamieniach. Ale było warto! każdej spędzonej z nimi minuty. Czasami takie wieczorna sesja trwała nawet dwie godziny mojego siedzenia by uchwycić te kilkanaście fajnych kadrów.

Fot. Latarnica 2019/ Kuźnica


Zdjęcie na niedzielę - 31 stycznia 2021

Było tej zimy w tym cyklu nocne ujęcie optyki z Rozewia z księżycem, było śnieżne ujęcie Góry Szwedów czy Darłówka. Pora na piękne zdjęcie latarni Stilo z księżycowej pory, która nie jest dla wielu dostępna.

To latarnicy widzą najbarwniejsze zachody słońca z laterny czy urocze księżycowe noce na 12-godzinnej zmianie od 19:00 do 7:00 rano.

Fot. Latarnik ze Stilo/ 2021


Rozewie o północy - kiedy słychać buczki...

Jest taka noc, kiedy o północy na rozewskim klifie rozlega się obowiązkowo potężny dźwięk buczków. Ale żeby się one odezwały należy odpowiednio całą aparaturę przygotować i dokonać rozruchu pneumatycznych buczków mgłowych. Zdjęcia pokazują rozruch.

Buczki w rozewskim blizarium uruchamiane są tradycyjnie w sylwestrową noc 31 grudnia o północy. Dźwięk trwa 1-2 minuty. To coś niesamowitego, że mamy takie piękne muzealne już urządzenia i eksponaty, a historia rozewskiego latarnictwa jest wciąż żywa. Przy czynnej latarni Rozewie I znajduje się siłownia oraz sprężarki służące do uruchamiania sygnału mgłowego. Latarnik mający służbę zawsze wita Nowy Rok z buczkiem w tle. Wszystko działa dzięki dobrej pracy i dbałości wielu pokoleń latarników.

Interesujący artykuł na temat pracy latarników na Rozewiu z urokliwymi zdjęciami możecie przeczytać tutaj: http://extra.natemat.pl/wspolczesny-latarnik-kiedys-za-brak-swiatla-zabijali

Fot. Latarnik z Rozewia

Fot. główna wpisu depositphotos.com


Najlepsze lektury 2020 - ranking osobisty [1]

Tak się składa, że dziś przypadają moje urodziny. Nie może być lepszej okazji do przedstawienia swoich osobistych wybranych "NAJ" lektur za rok 2020. Jak pokazuje spis udało mi się prawie osiągnąć cel - czyli 104 lektury.

Skąd bierze się ta liczba? Otóż rokrocznie biorę udział w zabawie na facebooku - Przeczytam, 52 książki w roku. To takie całoroczne wyzwanie stawiające pułap przeczytania jednej książki tygodniowo. Kiedy się to osiągnie wchodzi się na pułap 104 książek, czyli 2 x 52 co daje dwie książki na tydzień. Ja rok 2020 skończyłam z 99 tytułami na liczniku. Kilku jednak zabrakło.

Z efektu liczbowego i jakościowego jestem bardzo zadowolona. I choć większość oceniłam na maksymalną notę, to wśród nich zawsze są takie, które wybijają się na tle innych. Czasami to sprawdzeni autorzy, czasami w ciągu roku poznaję nowego twórcę i jest wielkie olśnienie i zachwyt.

Podobnie jak na początku roku 2020 podzielę ten wpis na lektury NAJ w kategorii Literatura związana z wybrzeżem oraz Literatura faktu/reportaż/biografia.

W drugim wpisie podzielę się moimi typami wybranymi z powieści autorów rodzimych i światowych. To zawsze najtrudniejszy wybór.

Literatura związana z wybrzeżem

Na podium za rok 2020 wchodzą (kolejność przypadkowa):

Jurata - cały ten szpas

Dziewięćdziesiąt lat temu zauroczeni swoim morzem Polacy zamarzyli o kurorcie z prawdziwego zdarzenia. Jurata natychmiast stała się ulubionym miejscem wakacyjnych pobytów ówczesnych elit. Można tu było spotkać Wojciecha Kossaka, zajeżdżającego przed swój dom lśniącym automobilem. Plażą przechadzał się prezydent Mościcki, a w luksusowych pensjonatach zatrzymywały największe gwiazdy z Bodo, Smosarską i Kiepurą na czele.

Krótka przedwojenna historia zakończyła się we wrześniu 1939 roku. Letnicy wyjechali, a Niemcy skwapliwie korzystali z jurackiej infrastruktury. Odpoczywali tu lotnicy Luftwaffe i młodzież z Hitlerjugend.

[...] Anna Tomiak opowiada o nadmorskim kurorcie od jego początków w 1928 roku, przez zmianę w centrum wczasów pracowniczych, aż po powrót do elitarności w latach 90. i czasy współczesne. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: To kolejna książka o historii Juraty, którą dosłownie połknęłam. Uwielbiam patrzeć na nią przez pryzmat okresu gdy się rodziła jako ekskluzywny kurort dla elit i kocham wyszukiwać na miejscu ocalałe resztki dawnej świetności.

Wakacje 1939

Od marca 1939 roku Polska graniczyła z III Rzeszą nie tylko od zachodu, ale też od południa, mimo to, jeszcze na początku lata niewielu było pesymistów. Do sezonu urlopowego przygotowywano się jak zwykle nieco wcześniej. Oprócz niepokojących wieści, w gazetach znajdowało się także miejsce dla wakacyjnych tematów i anonsów zachęcających do spędzenia urlopu w znanych kurortach.

Ludzie z pierwszych stron gazet: Nałkowska, Barszczewska, Halama, Mościcki, Gombrowicz i ci mniej znani: Straszewicz, Parnell, Pruszkowski, Roszkowska, Stempowski - w scenerii upalnego lata. Ich nadzieje, tęsknoty, żarty, marzenia i plany. Szlaki przemierzane luksusowymi, szybkimi wagonami o aerodynamicznych kształtach, liniami LOT-u, ale także własnymi samochodami oraz ekonomicznymi wagonami trzeciej klasy. 
Największą popularnością wśród elity cieszą się: Zakopane, Jurata, Krynica, Zaleszczyki i urokliwe letniska: Kosów Huculski, Jaworze, Kazimierz. Słoneczny polski modernizm Ciechocinka oraz campingi wagonowe.

W drugiej połowie sierpnia – choć to przecież pełnia sezonu – ośrodki wczasowe powoli pustoszeją. Coraz więcej złych wieści u schyłku tego lata sprawia, że wielu urlopujących, skraca swoje wywczasy. Wrzesień tego roku będzie miał zupełnie inne barwy. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: To kolejna tego typu pozycja na naszym rynku zbliżona choćby do "Pokoju z widokiem - lato 1939" Marcina Wilka (również ją wyróżniłam wśród lektur za 2019 rok). Aż ciarki przechodzą, gdy czyta się o wakacjach 1939 roku wiedząc już co się wydarzyło 1 września 1939 roku. Bardzo interesująca, doskonale napisana.

Kuźnica - gdzie morze całuje zatokę

Kolejna publikacja Małgorzaty Abramowicz o czasach dwudziestolecia międzywojennego nad brzegiem Bałtyku. Opowiada o przemianie małej wioski rybackiej w modne letnisko, o nieustającej walce z żywiołem, o ludziach, którzy na wąskim pasku ziemi, między Wielkim i Małym Morzem z ogromną determinacją walczyli o swoje domy. Jak zwykle pomocne były: prasa międzywojenna, notatki i artykuły, zachowane w archiwach dokumenty, pocztówki, ilustracje i zdjęcia z prywatnych albumów. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: nie mogło zabraknąć w wydaniu książkowym lektury dotyczącej mojej ukochanej Kuźnicy na Półwyspie Helskim, do której jeżdzę od 1997 roku. Dla mnie ta książka ma bardzo osobisty wymiar. czytałam z wypiekami na twarzy i wzruszeniem, bo znam każdy kąt tej małej rybackiej miejscowości na najwęższym odcinku półwyspu. Na dodatek cenię wszystkie monografie pani Abramowicz i mam już niestety za sobą te lektury. Szkoda tylko, że niektóre archiwalne zdjęcia tak niewielkich rozmiarów.

Dwa wyróżnienia:

Ode mnie: Prace pani Ireny Elsner ("Półwysep Helski...") bardzo cenię, bo sama przeszukuje archiwa, dociera do niesamowitych dokumentów i tekstów w archiwach niemieckich i własnym sumptem wydaje naprawdę wartościowe publikacje dotyczące wybrzeża i historii (głównie okolic Choczewa, ale nie tylko).

Ode mnie: Sopot między wojnami - połączenie wspaniałych archiwaliów fotograficznych i bardzo ciekawe tematyczne rozdziały. Dla kogoś kto lubi a nawet kocha Sopot pozycja obowiązkowa.

Literatura faktu/reportaż/biografia

Na podium za rok 2020 wchodzą (kolejność przypadkowa):

Kocie chrzciny

Kissanristiäiset, kocie chrzciny, to pretekst do świętowania, muzyki, śpiewu. Finowie umieją imprezować i nie stronią od alkoholu, tak w towarzystwie, jak w samotności (to słynne fińskie „gaciopicie” w domu, na kanapie, w bieliźnie lub wyciągniętych dresach). Ale Małgorzata Sidz zaprasza nas nie tylko do zabawy – uchyla przed nami drzwi do fińskich domów, przedstawia fińskie rodziny, opowiada o fińskiej mentalności, o pracowitości i wyrozumiałości, alkoholizmie i samotności. Zabiera nas do domków letniskowych i do domów spokojnej starości. Pisze o historii, skomplikowanych relacjach z sąsiadami i o mniejszościach, ale też o Muminkach, Tove Jansson i saunach. Jej Finlandia to kraj wymykający się stereotypom, pełen sprzeczności i podziałów, wspaniały i trudny zarazem. Kraj lata i zimy. [opis od Wydawcy]

Ode mnie: dopiera ta lektura i wnikliwa analiza tego kraju tak mocno mi uświadomiła jak jak kocham Finlandię. Każdy rozdział zachwyca. Kraj, ludzie, zwyczaje, przyroda, kultura. Pochłonęłam z ogromnym apetytem.

Przeżyć - moja tragedia na Nanga Parbat

W styczniu 2018 roku Tomasz „Czapkins” Mackiewicz i Élisabeth Revol stanęli na wymarzonym szczycie Nanga Parbat. Mieli to zrobić po swojemu i bez żadnego rozgłosu. Jednak w drodze powrotnej Czapkinsa dopadła choroba wysokościowa. Revol sprowadziła go do szczeliny w śniegu około 800 m poniżej szczytu, gdzie został na zawsze. – Jest mi zimno, chcę odpocząć – miał powiedzieć w ostatnich słowach, które w intymnym wyznaniu na łamach tej książki wspomina Francuzka.

„Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat” jest osobistym, emocjonalnym zapisem dramatu Élisabeth Revol, ocalałej dzięki brawurowej akcji ratowniczej prowadzonej przez himalaistów, którzy w tym czasie uczestniczyli w Zimowej Narodowej Wyprawie na K2 – Adama Bieleckiego, Jarosława Botora, Denisa Urubkę i Piotra Tomalę. Revol po raz pierwszy z tak szczegóowo wspomina przebieg tragicznych wydarzeń. Szczera do bólu, konfrontuje się z własną traumą i emocjami, by swoimi słowami opowiedzieć tę intymną historię, która wydarzyła się na oczach milionów ludzi na całym świecie.

„Wciąż wracam do tego, co przeżyłam tam z nim – a potem już bez niego. Kiedy jestem sama, przychodzą mi do głowy jednocześnie tysiące słów, widzę tysiące niuansów. Może potęga słów złagodzi ból… Cały czas myślę o nim; o tym, jak żył, o jego filozofii, jego sztuce życia, jego miłości do Nangi…” – fragment listu Élisabeth Revol do tragicznie zmarłego partnera wspinaczkowego Tomka Mackiewicza [opis od Wydawcy]

Ode mnie: w 2019 roku wyróżniłam "Czapkinsa" opowieść biograficzną o Tomku Mackiewiczu - partnerze wypraw Revol na Broad Peak. Tym razem historia tej drugiej. I to jak napisana! Jedna z najlepszych książek biograficzno-górskich jakie czytałam i jakie przeżyłam, bo dostarczyła mi sporo nerwów i wzruszeń. TO tak świeża historia i pamiętam tamte trudne dni i wieści na jakie się czekało nasłuchując media.

Życie po Broad Peak

Opowieść żony himalaisty.

W marcu 2013 roku świat przeżywał wielki sukces czterech polskich himalaistów – pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. Chwilę później cała Polska zamarła. Dwóch wspinaczy rozpoczęło dramatyczną walkę o życie, a kiedy ją przegrali, rozgorzała narodowa dyskusja o etyce himalaizmu i partnerstwie w górach. Dysputy i oskarżenia ciągnęły się tygodniami, tymczasem w Zakopanem, z dala od zgiełku, została pogrążona w rozpaczy rodzina Maćka Berbeki – jego żona Ewa i czterech synów. Od ponad trzydziestu lat ich wspólnego życia Ewa bała się właśnie tego momentu. Choć byli jedną z nielicznych par w świecie alpinistów, których góry nie rozdzieliły, ostatecznie to one zabrały najważniejszą osobę w jej życiu. A mimo to syn Maćka, Franek, żegnając Ojca, powiedział w imieniu całej rodziny: „Chciałbym podziękować Bogu za góry, które ukształtowały naszego Tatę i towarzyszyły mojej rodzinie od bardzo dawna. I wciąż będą towarzyszyć”.

Ta książka to opowieść o miłości, pasji i akceptacji… aż po grób. [nota od Wydawcy]

Ode mnie: kolejna górska i biograficzna lektura. Wywiad rzeka z żoną znanego himalaisty Maćka Barbeki. Bardzo osobista rozmowa, bardzo szczera, bardzo poruszająca. Najwyższa półka tego gatunku.

Dwa wyróżnienia:

Ode mnie: Krzysztof Wielicki - dla mnie człowiek legenda, doskonały wspinacz i kierownik wypraw wysokogórskich. Nie znałam jego życia prywatnego, ani drogi do gór. Tą książkę czyta się jednym tchem i jest bardzo wciągająca. Także jako portret pewnych dekad z dziejów PRL oraz inny obraz tego samego środowiska górskiego czasów współczesnych. Wielkie i małe wyprawy od kulis i logistyki, do tego naprawdę bardzo ciekawe życie pełne pasji i namiętności.

Ode mnie: Niech to szlak - wydawało by się że będzie to suchy pełen faktów obraz zebranych i wybranych wypadków w naszych górach, ale ta książka to coś więcej. To nie tylko współczesne wypadki ale i sięganie daleko wstecz - nawet o 100 lat. Różnorodne epoki, rożne pobudki i motywacje wspinania, różne rozmiary tragedii. To nie kronika policyjna - to obraz środowiska ratowników ale i przykry często portret polskiego turysty górskiego, który nie czuje respektu przed grozą gór i jest w swych decyzjach naiwny i lekkomyślny.

Fot. główna wpisu Janko Ferlic / pexels.com


Unikalne stare ujęcia latarni [1]

Ten wpis mógłby iść w cyklu Ciekawostek aukcyjnych - jednak nie wszystkie zdjęcia dziś prezentowane pochodzą z aukcji, dlatego wyjątkowo tworzę oddzielny post.

O ile zdjęcie nie jest podpisane inaczej to reszta pochodzi z różnych stron internetowych, ale wyjściowo były to kartki i fotografie wystawione na aukcjach.

Na początek cztery unikalne fotografie ze zbiorów p. Ireny Elsner, dwie ukazują dopiero co zalesiany teren cypla helskiego. Ostatnia fotografia - wieża w tle - jedyna kartka pocztowa na której w oddali widać ażurową konstrukcję latarni na Górze Szwedów.

Poniżej fotografie i kartki aukcyjne oraz trzy zdjęcia ze zbiorów Igora Lanczak (fot. nr 7, 9, i 12)

Fot. główna wpisu - Tina Nord / pexels.com


Zdjęcie na niedzielę - 24 stycznia 2021

W zimowym miesiącu podtrzymuję klimaty śnieżne i mroźne. Dziś miejsce, do którego o tej porze roku dotrze raczej tylko mieszkaniec Helu lub ogromny pasjonat latarni.

Padło na mieszkańca Helu, który bardzo często gości w tym cyklu. Grzegorz uchwycił zimowy klimat okolic Szwedzkiej Góry, na której stoi nieczynna latarnia. Ławeczka jest nowym obiektem, ale bardzo chętnie fotografowanym i malowniczo prezentuje się w kadrze.

Fot. Grzegorz Elmiś / styczeń 2021


Ze starej prasy [72]

Dziś artykuł o Półwyspie Helskim i Kaszubach w wydanej w 1928 roku "Gazecie dla kobiet". Tekst zdobi m.in. fotografia przedwojennej helskiej latarni morskiej i jest ona również wspomniana.

[...] wybiegł w morze (półwysep) - patrzy i czeka i trzyma straż, zaś niejako oczami półwyspu - jest latarnia morska na samym końcu, połyskująca wieczorami ostrzegawczym ogniem dla okrętów.

Autorką tekstu jest Marja Dąbrowska-Beerowa. Tekst ukazał się w nr 8 z sierpnia 1928 roku. Gazeta była wydawana w Poznaniu.

Artykuł ma bardzo pozytywną wymowę na temat ziem i miejscowości na półwyspie, zachęca do przyjeżdżania i korzystania z pięknych terenów i gościnności Kaszubów.

Poniżej winieta, okładka, artykuł i powiększony fragment ze zdjęciem latarni.


Góra Szwedów w śnieżnej pierzynce

Rzadko kiedy miłośnik latarni z głębi kraju ma szansę oglądać nasze strażniczki wybrzeża w zimowej szacie. Po pierwsze zimą nie każdy nad morze wyjeżdża, po drugie z zimami u nas bywa ostatnio różnie. Są i całe lata bez śniegu czy mrozu.

W syczniu 2021 roku śnieg dopisał w całym kraju. I o dziwo również na wybrzeżu. Dotarł na Półwysep Helski i gęste klejące płaty obsiadły okolicę, dzięki czemu mogły powstać tak wspaniałe ujęcia nieczynnej latarni na Górze Szwedów.

Jak zwykle dziękuję Grzegorzowi za czujńóść pogodową i zlapanie tego najlepszego momentu pogodowego i najlpeszych kadrów.

Fot. Grzegorz Elmiś / 16 stycznia 2021


Widoki z podróży [67]

Skoro w pierwszym wpisie z tego cyklu pokazywałam latarnię Rozewie I, to nie można opuścić przylądka nie zaglądając do latarni Rozewie II. Takie same odczucia miała Autorka tych zdjęć, więc nie opierajmy się urokowi drugiej rozewskiej blizy i nacieszmy oczy.

Fot. Lidia Czuper / grudzień 2020


Zdjęcie na niedzielę - 17 stycznia 2021

W styczniową niedzielę zdecydowanie powinna pojawić się jakaś aktualna styczniowa fotografia jednej z naszych latarni. Tak się złożyło, że często publikowana tutaj Kasia Foigt na początku miesiąca wybrała się do Darłówka.

Tego dnia na wybrzeżu było biało i mroźnie. I powstała m.in. ta poniżej publikowana fotografia. Całkiem inne ujęcie latarni widzianej z drugiego brzegu kanału portowego nad Wieprzą, która tutaj wpada do morza.

Fot. Kasia Foigt / 2 stycznia 2021


Ex Libris z latarnią morską [3]

Niestety Ex librisów związanych z naszymi latarniami morskimi jest tak mało (przynajmniej ja na nie nie trafiam), że ten cykl pojawia się rzadko. Ostatnio pisałam o nich w 2018 roku. Ale na początku tego roku przypadkiem natrafiłam na ten dziś prezentowany.

Chciałabym dziś dołączyć do tego cyklu Ex Libris autorstwa pani Danuty Dońskiej-Marciniak opublikowany w roku 1962, a przygotowany dla Witolda Tubielewicza. W sieci znalazłam tylko jedno źródło pokazujące go i nie jest zbyt dobrej jakości, ale zasługuje aby o nim wspomnieć. Motyw wykorzystuje tzw gdyńską latarenkę. Jest to jedna z dwóch wież z portu Gdynia - główki wejściowe do portu, które zostały zbudowane wraz z powstającym nowoczesnym nowym portem nad Bałtykiem.

Oryginał Ex Librisu znajduje się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Toruniu. Jest wykonana techniką drzeworytu, wielkość rzeczywista 10,7 x cm.

Poniżej Ex Libris, fot. Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa

Motyw tego Ex Librisu pokazuje gdyńską latarenkę, którą dla porównania przypomnę w kilku ujęciach (archiwalnych i współczesnych).

Fot. główna wpisu frag. ilustracji do artykułu z "Gazety Gdańskiej" nr 300 z 1 stycznia 1931 r.


Zakamuflowany Bór

Dziś krótka historia unikatowego zdjęcia z nieistniejącą latarnią w Borze , które zostało dawno temu błędnie opisane, ale na szczęście trafiło do grupy osób, które mogły podpowiedzieć co tak naprawdę pokazuje.

Znana mi, mieszkająca w Niemczech pani Irena Elsner (autorka książek i grupy historycznej na Facebooku dotyczących historii Chorzewa i okolic) przeglądając niemieckie źródła i archiwalia natrafiła na fotografię opisaną po niemiecku jako: Willa rodziny Rodenacker z Gdańska na wydmach w Helu, w tle latarnia morska. Lata 30-te XX wieku.

Poniżej ta fotografia, ze zbiorów p. Ireny Elsner

W grupie miłośników Helu i okolic szybciutko przyjrzeliśmy się zdjęciu i od razu było jasne, że w tle to latarnia Bór pod Helem (jak pokazuje fragment archiwalnej mapy w nagłówku wpisu - na wysokości kiedyś istniejącego przystanku kolejowego o nazwie "Bór"). Czyli latarnia została zidentyfikowana (aby nie mylić jej z przedwojenną z samego Helu, bo są jej podobne ujęcia na tle letnich domów i willi - pokaże to na samym końcu).

Serce mi od razu zadrżało jak zobaczyłam to zdjęcie, bo od razu widziałam że to Bór, a fotografie tej latarni są zawsze unikatami. Natomiast nie potrafiłam potwierdzić podpisu dotyczącego willi i jej właścicieli. Jednak zupełnie mi nie pasowało, aby w tym miejscu (bo w końcu mamy już za sobą dwukrotny pobyt w miejscu gdzie są szczątki wysadzonej latarni Bór) mogły nawet kiedyś istnieć wille letniskowe, bo to jednak był naprawdę teren z dala od siedzib ludzkich.

Z pomocą i wiedzą szybko przyszedł pan Mirosław Kuklik - dyrektor Muzeum Ziemi Puckiej i autor tryptyku helskiego. Dla niego potwierdzenie lub zaprzeczenie temu opisowi była proste do zrewidowania. Napisał: "[...] to fantastyczne zdjęcie budynku latarników obsługujących latarnię Hel - Bór. Willa Rodenackerów stała w zupełnie innym miejscu w pobliżu cypla helskiego za kurhausem.

Poniżej zdjęcia właściwej willi Rodenackerów. Ilustracje Mirosław Kuklik/ Tryptyk helski.

Wille Rodenackerów i Magnusów na cyplu helskim. Rysunek Rity Rodenacker.

Carmen Rita Rodenacker i jej siostra Hela przed helskim domkiem letniskowym.

Poniżej (o czym wspomniałam wcześniej) analogiczne kadrem zdjęcie faktycznie helskich willi / domków letniskowych z prawdziwą helską latarnią morską w tle. Dla miłośnika latarni na pierwszy rzut oka widać że obu fotografiach są bardzo różne wieże i laterny (Bór i Hel).

Fot. karta aukcyjna

Skoro zdjęcie ukazuje dom latarników może ukazywać jednego z nich z rodziną, albo letnikami, którzy do latarni w Borze również docierali. Widać przecież dwie eleganckie panie plus odłożone na bok parasolki. Może tego dnia padało, może miały chronić od słońca. Pan w środku wydaje się jakby miał mundur, ale nie widać tego na tyle dokładnie by można to stwierdzić ze 100-procentową pewnością.

I tak kończy się małe "zamieszczanie" ze starą helska fotografią błędnie opisaną i wywołującą dyskusję. Ważne, że doszliśmy do właściwych wniosków po analizie tego zachwycającego kadru z lat 30-tych X wieku.

Na koniec jeszcze dwa ujęcia Boru (na drugim również widać dom latarników i latarnię w tle). Fot. 1 - kartka aukcyjna, fot.2 ze zbiorów Apoloniusza Łysejko


Latarnia stycznia 2021

Nowy rok, nowy kalendarz... Mam trzy, które mi wystarczą. Dwa kocie - w tym jeden który będzie mi towarzyszył na co dzień jeżdżąc ze mną do pracy - a latarniany tradycyjnie trafie na ścianę w sypialni.

Latarnią zdobiącą zimowy miesiąc styczeń jest bardzo mroźna fotografia South Haven Light z Michigan (USA).

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– zbudowana w 1903 roku, przeniesiona w 1913 roku po przebudowie molo o 130 m
– latarnia aktywna
– wysokość wieży 10,5 m
– wysokość światła 11 m n.p.m.
– budulec wieży stanowi żeliwo
– wieża w kolorze czerwonym laterna czarna
– w latach 2015-2016 po zbiórce przeprowadzono gruntowny remont obiektu
– dostęp do wieży dla spacerujących po molo
– wieża zamknięta, otwierana raz do roku w czerwcu podczas festiwalu

Poniżej historyczne archiwalne ujęcia: stara kartka pocztowa (z leuchtturmwelt.net) i fotografia z 1914 roku (fot. Coast Guard)

Poniżej widok satelitarny z Google Maps

Poniżej stare - z 1920 roku i współczesne ujęcie z 2006 roku (fot.1 lighthousedigest.com , fot. 2 Rabbet / English Wikipedia)


Zdjęcie na niedzielę - 10 stycznia 2021

Drugą fotografią publikowaną w tym cyklu w roku 2021 pozostajemy na Rozewiu, ale ty razem będzie to zimowe zdjęcie latarni Rozewie II. Choć na fotce nie ma śniegu czuć jednak chłód i niskie temperatury tej pory roku.

Fot. Lidia Czuper / grudzień 2020.


Monety z latarniami - Świnoujście

W ostatnim czasie udało mi się nabyć na aukcjach kilka nowych monet z latarniami. Mam już ich sporą kolekcję (zbieram tylko te z naszymi latarniami), ale to były egzemplarze starsze.

Do mojego zbioru dorzuciłam dwie monety z latarnią Świnoujście. Użyte w kompozycjach kartki starsze i nowsze - ze zbiorów Latarnicy.

W ostatniej fotografia z mapką wykorzystałam grafiki powstałe w ramach Projektu LATERNA. Więcej o nim napisałam w grudniu 2020. Znajdziecie tam też link gdzie można nabyć prace związane z tym przedsięwzięciem.

Fot. główna wpisu - Projekt LATERNA


Widoki z podróży [66]

Pierwszy podróżniczy odcinek Czytelników Latarnicy w Nowym Roku musi wystartować z Rozewia. Na dodatek to bardzo aktualne ujęcia, bo z II połowy grudnia 2020.

Na początek trochę najbliższego otoczenia latarni i buczek umiejscowiony przy opasce betonowej u podnóża klifu od strony otwartego morza.

Poniżej latarnia Rozewie I w grudniowej przyrodzie przylądka

Fot. Lidia Czuper / grudzień 2020


Lektury 2021

Przede mną kolejny rok wyzwań lekturowych. W 2020 roku założyłam sobie, że moim czytelniczym Everestem będzie dotarcie do pułapu 104 książek czyli 2 tygodniowo.

Szczytu marzeń nie osiągnęłam, ale byłam blisko i zakończyłam go z 99 przeczytanymi tytułami. A to oznacza, że z roku na rok jest coraz lepiej (w 2019 - 90 książek, w 2018 - 85 tytułów).

W tym stawiam sobie ponownie to samo wyzwanie. Ruszam ponownie na Everest. 104 to bardzo dobra cyfra. Oby się udało. Ale jak wiadomo, nie każda ryzykowna i wymagająca wyprawa kończy się sukcesem. mam ten fakt z tyłu głowy i co będzie to będzie. Czas start!

Lektury 2021:

  1. Serca bicie. Biografia Andrzeja Zauchy - Katarzyna Olkowicz - styczeń - nota 5
  2. Wham! George i ja - Andrew Ridgeley - styczeń - nota 5
  3. Ciało na wrzosowisku - Lars Kjadegaard (tom 1 cyklu) - styczeń - nota 5
  4. Śmierć pisarki - Lars Kjadegaard (tom 2 cyklu) - styczeń - nota 5
  5. Żegnaj siostro - Lars Kjadegaard (tom 3 cyklu) - styczeń - nota 5
  6. Zamknięta trumna - Lars Kjadegaard (tom 4 cyklu) - styczeń - nota 5
  7. Ludzkie szczątki - Lars Kjadegaard (tom 5 cyklu) - styczeń - nota 5
  8. Nie odpisuj - Marcel Moss - styczeń - nota 5
  9. Wyspa powrotów - Peter May - styczeń - nota 5
  10. Opowieści o kotach, które rządziły światem - Kimberlie Hamilton - styczeń - nota 5
  11. Czerwień kości (3 tom cyklu szetlandzkiego) - Ann Cleeves - styczeń - nota 5
  12. Krótka historia jednego zdjęcia. Kobiety - Paulina Tyczkowska, Jakub Kuza - styczeń - nota 5
  13. Nie patrz - Marcel Moss (2 tom trylogii hejterskiej) - styczeń - nota 5
  14. Twardziel z Saffle (7 tom cyklu o Martinie Beck) - Per Wahloo, Maj Sjowall - styczeń - nota 5
  15. Nie krzycz - Marcel Moss (3 tom trylogii hejterskiej) - styczeń/luty - nota 5
  16. III Rzesza okupuje Danzig - Władysław Szarski - 28 Zeszyt Helski - styczeń - nota 5
  17. Zamknięty pokój - (8 tom cyklu o Martinie Beck) - Per Wahloo, Maj Sjowall - styczeń/luty - nota 5
  18. Pułapka - Melanie Raabe - luty - nota 5
  19. Prawda - Melanie Raabe - luty - nota 5
  20. Świst umarłych - Graham Masterton (9 tom cyklu Katie Maguire) - luty - nota 5
  21. Cień - Melanie Raabe - luty - nota 5
  22. Szaniec - Agnieszka Jeż - luty - nota 5
  23. Morze szumi pod Tatrami - Paweł Janikowski - luty - nota 4+
  24. Hamish Macbeth i śmierć obżartucha (tom 8 serii) - M.C. Beaton - luty - nota 5
  25. Odwet - Claire Douglas - luty - nota 5
  26. Ktokolwiek widział - Claire Douglas - luty/marzec - nota 5
  27. Hamish Macbeth i śmierć wędrowca (tom 9 serii) - M.C. Beaton - marzec - nota 5
  28. Rejon umocniony Hel oczami cywilów (z cyklu Zeszyty helskie) - marzec - nota 5
  29. Na nordzie - przewodnik po osobliwościach ziemi puckiej - Artur Jabłoński - marzec - nota 4
  30. Siostry - Claire Douglas - marzec - nota 5
  31. Stanisław Sołdek - patron statku "Sołdek" - Elżbieta Wróbleska - marzec - nota 4
  32. Rodziny himalaistów - Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin - marzec - nota 5
  33. Później - Stephen King - marzec - nota 5
  34. Szlakiem latarń morskich województwa pomorskiego - Kazimierz Bielecki - marzec - nota 4
  35. Szlakiem latarń morskich województwa zachodniopomorskiego - Kazimierz Bielecki - marzec - nota 4
  36. Sławne koty i ich ludzie - Heike Reinecke, Andreas Schlieper - marzec - nota...
  37. Wizyta - Helen Phillips - marzec - nota 3+
  38. Kiedy spałaś - Liz Lawler - marzec - nota 5+
  39. Niewidzialny strażnik (tom 1 cyklu Dolina Baztan) - Dolores Redondo - marzec/kwiecień - nota 5
  40. Jak wytresować kota 4 - Historie prawdziwe - Dawid Ratajczak - kwiecień - nota 5
  41. Tryptyk Helski część II - od roku 1920 do roku 1938 - Mirosław Kuklik - kwiecień - nota 5
  42. Zabójcza przyjaźń - Alice Feeney - kwiecień - nota 5
  43. Pięć Stawów. Dom bez adresu - Beata Sabała - kwiecień - nota 5
  44. Córka kota Salomona - Sheila Jeffries - kwiecień - nota 5
  45. Zero zahamowań - Michał Rusinek - kwiecień - nota 4+
  46. Czy to pierdzi? Sekretne (gazowe) życie zwierząt - Nick Caruso - kwiecień - nota 5
  47. Najlepszy kraj na świecie - Nina Witoszek - kwiecień - nota 3+
  48. Anatomia góry - Rafał Fronia - kwiecień - nota 5
  49. Bez słowa - Kate McQuaile - kwiecień - nota 5
  50. Blef - S.K. Barnett - kwiecień - nota 5
  51. Syn kota Salomona - Sheila Jeffries - kwiecień - nota 5
  52. Jak zwierzęta przeżywają żałobę - Barbara J. King - kwiecień - nota 5
  53. Kurtyka - Bernadette McDonald - kwiecień/maj - nota 5
  54. Wilgotne miejsca - Charlotte Roche - maj - nota 5
  55. Fatalne kłamstwo - Valerie Keogh - maj - nota 5
  56. Rozgrywka - Allie Reynolds - maj - nota 5
  57. Czasami kłamię - Alice Feeney - maj - nota 5
  58. W cieniu - A.S.A. Harrison - maj - nota...

Mysza zaprasza do czytania. Książki są cudownymi światami do odkrycia. Czytajcie jak najwięcej w nowym roku!

Fot. Latarnica/ grudzień 2020

Fot. główna wpisu Tomasz Lerczak /Kuźnica 2019


Zdjęcie na niedzielę - 3 stycznia 2021

W pierwszej odsłonie tego niedzielnego cyklu w roku 2021 fotografia jeszcze "ciepła", bo z sylwestrowej nocy. To ostatnia noc starego i pierwsza nowego roku na przylądku. Jak napisał autor fotografii: Księżyc pomaga w nawigacji.

Fot. Latarnik z Rozewia - Sylwester 2020/2021


11 urodziny bloga...

Jak? Kiedy? Nie mam pojęcia... Kiedy patrzę wstecz nie potrafię ogarnąć ilości przekopanego materiału. I tak tak... wiem, nie udało mi się wstawić zaległego archiwum wpisów z lat minionych w komplecie. Dużo jeszcze przede mną. Wybaczcie. Tak trudno oglądać się wstecz, gdy wiele nowych tematów na horyzoncie.

Nie wiem czy ten blog kiedykolwiek dojdzie do punktu, że osiągnie pełnoletność. Ten ostatni 2020 rok pokazał nam wszystkim, że wiemy iż nic nie wiemy.

Nie ma co przewidywać, planować. Może lepiej żyć chwilą i patrzeć na krótszy dystans do przodu...

Tak czy inaczej dziś 1 stycznia 2021. Stoję w tym miejscu swojej latarnianej pasji świętując 11 urodziny Latarnicy. Niepojęte...

Co bym chciała przy okazji takiej daty? Tylko cierpliwości, wytrwałości i sił. Widzę, że materiałów nigdy nie zabraknie, a jak nie ma nic z nowości zawsze można sięgnąć do archiwów i historii. To nie jest problem.

Zatem proszę jeszcze o mentalne wsparcie i dobrą energię pd moich Czytelników - tych stałych i odwiedzających okazjonalnie.

Jeśli los pozwoli będą tutaj z wami przez kolejne 365 dni szukając fajnych tematów i zdjęć.

Dziękuję, że ze mną jesteście i często współtworzycie Latarnicę.

Fot. anna /Pexels.com

Fot. główna wpisu  freestocks.org z Pexels.com