Styczniowa Krynica Morska

Na początku stycznia 2023 roku było trochę chłodniejszych dni i odrobinę sypnęło śniegiem. W jeden taki weekend powstały prezentowane dziś zdjęcia z Krynicy Morskiej. Na początek ujęcia dzienne latarni a na koniec już po zapadnięciu zmroku.

 

Poniżej latarnia po zmroku.

Na sam koniec dwa filmiki z latarnią - za dnia i z włączoną optyką. Doskonale widać charakterystykę światła.

Fot. i filmy - Lidia Czuper i Tomasz Bury / styczeń 2023


Moje magiczne miejsca - subiektywnie [3]

Nie wrzucam często wpisów do tego cyklu. Chcę by przemówił tylko od czasu do czasu. Prezentowane miejsca są czysto osobistym wyborem "skażonym" często niezrozumiałymi zachwytami. Ale serce nie sługa. Bywa że zabije mocno wobec pewnego obiektu czy miejsca i tak jest tym razem. Bo tym tytułowym magicznym miejscem jest kawiarnia "Kossakówka" w Juracie.

Gdyby dawnego bungalowu i pracowni znanego malarza Wojciecha Kossaka nie przemianowano w czasach współczesnych na kawiarnię to tym miejscem byłby pewnie dawny dom malarza, może muzeum... Stało się tak, że mamy obiekt gastronomiczny ale w tak uroczym miejscy z prawie 100-letnią historią, że cieszę się iż mogę je odwiedzać - spędzając przy okazji trochę czasu dokładnie w tym miejscu.

Jestem zakochana w dawnej Juracie. Jaka to Jurata? To letnisko z czasów przedwojennych - okresu, gdy powstawała i wszystko realizowano według określonego planu budowy nadbałtyckiego kurortu na miarę tych popularnych z południa Europy.

Nazwa letniska odwołuje się do bogini Juraty, której miłość do urodziwego rybaka nie znalazła aprobaty srogiego ojca. Jeśli dobrze ramię†am, została wyłoniona w ogólnopolskim konkursie. Wszystko zaczęło się w latach 20-tych XX wieku kiedy to w lutym 1928 roku Spółka Akcyjna „Jurata” objęła 150 hektarów terenu na helskim półwyspie. Tak zaczęła się historia tego kąpieliska dla elit - za jakie uchodziła w początkowych latach. Parcele pod zabudowę nabywali znani ludzie ze świata sztuki, kultury i polityki.

Jeden z domków stał się letnią pracownią i wakacyjną odskocznią dla malarza Kossaka i jego rodziny. Niestety próżno dziś spacerując uliczkami Juraty znaleźć echa 20-lecia międzywojennego i pierwszej zabudowy. Nieliczne domki z tamtych lat zostały mocno przebudowane (rozbudowane) lub całkowicie przearanżowane. Na kilku posesjach można odczuć jeszcze ducha rodzącego się kurortu.

Mimo to, kiedy spaceruję wąskimi uliczkami wytycznomymi pośród cudownego sosnowego lasu od strony Zatoki Puckiej, wypatruje dawnych lat i wspomnień o tym miejscu, które tak bardzo mnie zauroczyły, że ostatecznie "Kossakowska" trafiła do tych umiłowanych miejsc, do których chętnie i z emocjami powracam. Ogromny wpływ na to miała lektura sprzed lat "Maria i Magdalena" Magdaleny Samozwaniec - cudownie napisane wspomnienia o rodzinie Kossaków, w których Jurata też odgrywa znaczącą rolę.

W tzw. wakacyjnych wpisach z Półwyspu Helskiego z różnych lat pokazywałam bardziej szczegółowo to miejsce. Dziś tylko migawki dla oddania klimatu miejsca i najbliższego otoczenia kawiarni. Zachęcam do osobistego przespacerowania się ulicami Juraty i odkrywania jej przeszłości dla siebie.

Poniżej kilka ujęć z drogi do kawiarni czyli co nam zostało z tamtych lat.

Poniżej kawiarnia "Kossakówka" w dawnym domu artysty.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020 i czerwiec 2021

Na koniec chciałabym zachęcić zainteresowanych nie tylko tym miejscem, ale całym procesem powstawania "kurortu z niczego" do lektur książek, które dla mnie są kluczowe jeśli chodzi o informacje o tej miejscowości i jej historii. Już jestem ciekawa jak będą uczczone setne urodziny tego popularnego miejsca wypoczynku nad Bałtykiem.

 

 


Zdjęcie na niedzielę - 15 stycznia 2023

Jaka była zima na wybrzeżu w listopadzie 2022 roku? O właśnie taka jak na zdjęciu poniżej. Szybko nadciągnęły w końcówce roku śniegi ale potem szybko odpuściły i nadeszło spore ocieplenie, które trzyma do teraz.

Poniżej skwerek przy ulicy Leona Wzorka prowadzącej do latarni Rozewie I  od Autostrady Słońca z Władysławowa do Karwii. Rzeźba została wykonana w drewnie, a potem pomalowana.

 

Fot. Kasia Foigt - Fotografia Nadmorska / listopad 2022


Ze starej prasy [92]

Dziś w cyklu prasowym sięgamy do "Jantarowych szlaków" - pisma oddziału PTTK na Trójmiasto - a konkretnie numer z lutego 1959 roku.

Na okładce pisma znalazł się znany turystom pomnik z Rozewia, który w ostatnich latach został przeniesiony na skwer przy parkingu między dwoma rozewskimi blizami. Kiedyś stał za latarnią Rozewie I na szczycie klifu w otoczeniu krzewów.  Pamięta czasy legendarnego latarnika Leona Wzorka i powstał aby upamiętnić ujęcie Pomorza przez wojska polskie w roku 1920.

Poniżej okładka pisma - fot. pomnika Czesław Skonka oraz archiwalne zdjęcie Alfreda Świerkosza z 1934 roku na potrzeby Ilustrowanego Kuriera Codziennego (NAC). Niżej dwie strony (10-11) gdzie w opisie wycieczki pomorskiej mamy wspomniana latarnie Stilo i Rozewie.

 

Dla uzupełnienia tematu, który nasunęła okładka "Jantarowych Szlaków" poniżej archiwalne karki i zdjęcia z pomnikiem - fot. aukcyjne, kartka z latarnikiem Leonem Wzorkiem i marynarzami ze zbiorów Latarnicy, fotografia pomnika z oddali ze zbiorów NAC.

 

Poniżej widok na pomnik z lata 2011 roku - jeszcze w starej lokalizacji na krawędzi klifu, fot. Latarnica

Poniżej aktualny widok pomnika (w tle laterna Rozewia II) - fotografia letnia Latarnica, fotografia ze stycznia br Lidia Czuper i Tomasz Bury


Zdjęcie na niedzielę - 8 stycznia 2023

Na pierwszą niedzielę Nowego Roku nie może być innej blizy - tylko ONA i to jeszcze przykryta śnieżną pierzynką. Ten zimowy pejzaż z przylądka działa na mnie uspokajająco. Piękna jest rozświetlona laterna i śnieg na alejkach. Rozewie zimą - niewiele osób je wtedy odwiedza, zwłaszcza po zapadnięciu zmroku. Dzięki fotografii Marcina możemy przez chwilę poczuć jak tam wtedy jest.

 

Fot. Marcin Pałaszyński / listopad 2022


Powitanie nowego roku na Rozewiu

Niewiele osób ma okazję być na Rozewiu nocą. nawet latem. Jeszcze mniej będzie w tej okolicy zimą. A mało kto ma okazję przywitać nowy rok na Rozewiu w Sylwestra.

Nie każdy wie, że właśnie w tym miejscu jest taki zwyczaj iż nadejście północy ogłaszają rownież uruchomione na tą okazję buczki z przylądka rozewskiego. Cała maszyneria jest tuż obok latarni i opiekują się nią latarnicy. jak to wygląda? Jeszcze 31 grudnia starego roku wszystko jest szykowane by o północy rozległ się charakterystyczny dźwięk. dzięki uprzejmości latarnika z Rozewia możemy zobaczyć te kilka zdjęć opisanych na Facebooku:

Zbiornik napełniony, powietrze nabite, maszyneria naoliwiona i o godzinie 24 nasze wspaniałe buczki oznajmią nadejście Nowego 2023 roku. Załoga na posterunku!

Fot. Andrzej Sikorra - latarnik z Rozewia - 31 grudnia 2022

A sam już Sylwester to czas, gdy mimo wszystko niewiele osób dociera pod latarnię. Wolą tradycyjnie świętować w domach i ośrodkach Karwii, Jastrzębiej Góry i Władysławowa. Ale prawdziwi miłośnicy latarń dotrą na sam placyk u stóp blizy nawet o północy ostatniego dnia roku. Poniżej kilkanaście migawek z tej chwili. Jak widać mamy nie tylko czynne i pracujące po zmierzchu Rozewie I, ale i latarnię Rozewie II gdzie laterna jest świątecznie ustrojona.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury - 31 grudnia 2022/1 stycznia 2023

A na koniec najważniejsze - bo mało kto w ogóle miał okazję ja miałam za dnia) usłyszeć włączone buczki rozewskie. Oto dwa filmiki prezentujące jak wybrzmiewa północ pod latarniami.

2023-01-01 09.51.36

2023-01-01 10.08.08

Filmy - Lidia Czuper i Tomasz Bury - 31 grudnia 2022/1 stycznia 2023


Ze starej prasy [91]

Nowy rok zaczynam bardzo ciekawym artykułem ze starej prasy. Dotyczy on tak rzadko opisywanej i fotografowanej latarni Stilo. Tekst ukazał się w języku niemieckim  "Lauenburger Illustrierter Kreiskalender für das Jahr 1907". Pubikacja jest zdigitalizowana w Bałtyckiej Bibliotece Cyfrowej. Całość ukazała się na Facebooku na grupie Miłośnicy historii Choczewa i opracował ją na język polski użytkownik działający pod stroną o nazwie Kolej Wejherowo-Garczegorze.

Poniżej okładka oraz strony z artykulem ilustrowanym jedną fotografia latarni - stan na 1907 rok.

Autorem tekstu jest C. Neumann

A tak opracowano treść tego artykułu:

"Latarnia morska Stilo"
Każdy, kto wraca do domu z Lęborka ciemnym wieczorem i dociera do jednego z wielu wzgórz, które tworzy tu pasmo Pomorza, patrząc na północ, nagle zauważy jasną smugę światła, najpierw na wschodzie, a potem na zachodzie. Oto mocne światło elektryczne nowej latarni morskiej Stilo nad Bałtykiem. Dużymi kosztami i wielkim wysiłkiem dzieło to, jedyne na niemieckim wybrzeżu morskim, zostało zbudowane w czasach współczesnych. Około 1,5 km od Bałtyku, na wysokiej na 40 metrów i dość szerokiej wydmie, gęsto porośniętej pięknymi, wspaniale rosnącymi pędami młodych drzew, smukła żelazna wieża, jak widać na naszym zdjęciu, wznosi się na wysokość ponad 33 m. Budowa rozpoczęła się jesienią 1904 r. Najpierw położono fundament na wydmie, na której od lat 60-tych poprzedniego stulecia stała drewniana latarnia morska; jest wielki wykonany na cemencie. Potężne bloki granitu, dobrze obrobione, każdy ważący ponad 20 ton, które przybyły statkiem z północy, ułożono na nim i zakotwiczono żelaznymi szynami. Dopiero wtedy pojawiły się żelazne płyty, z których zbudowana jest właściwa wieża.
Wieża jest szesnastoboczna. Każda z najniższych płyt ważyła ponad 20 ton. Wszystkie płyty zostały wyprodukowane i przygotowany przez nordycką spółkę akcyjną w gdańskiej dzielnicy Młyniska. Na wieży znajdują się 32 pierścienie z metalowych płyt. Było to trudne zadanie dla firmy; ponieważ dla każdego pierścienia trzeba było wykonać nowe formy, ponieważ każdy pierścień stawał się coraz bardziej spiczasty. Transport tych materiałów również był trudny. Najpierw trzeba było pokonać wrzosowisko w Sasinie - często przed wozem musiało jechać od 6 do 8 koni - a następnie 40-metrową wydmę; na koniec przyszedł montaż płyt na wieży. Mijał ponad kwadrans, zanim płyta została przyręcona. Przy wznoszeniu wieży przez prawie cały rok pracowało 8 ślusarzy i kilku robotników niewykwalifikowanych, najczęściej w nocy przy lampach benzynowych i nawet przy złej pogodzie. Wszystko poszło dobrze i nikt nie doznał uszczerbku na zdrowiu.
W środku wieży znajduje się kolejna okrągła, pusta w środku kolumna żelazna, która ma u dołu średnicę około 2 m; służy do umieszczenia linii elektrycznej. Cała wieża składa się z 10 pięter, które wieńczy szklana kula. Każde piętro jest zamknięte żelazną podłogą. Na górę prowadzą piękne żelazne schody ze 132 stopniami. Na 10 piętrze znajduje się wartownia, czyli mieszkanie, w którym nocuje jeden ze strażników. Żelazne płyty otaczające ten pokój są od wewnątrz pokryte grubą warstwą korka, a ten ponownie wyłożono struganymi deskami podłogowymi, aby chronić przed zimnem zimą i upałem latem. Dodatkowo w zimie pomieszczenie jest ocieplane przez ogrzewanie wodne. Drzwi prowadzą z pomieszczenia dla wartownika na taras, który na tym piętrze otacza wieżę. Z tego tarasu rozpościera się wspaniały widok. Widać całe Jezioro Łebsko i Gardnę Wielką w pobliżu Smołdzina na zachodzie i latarnię morską w pobliżu Pucka na wschodzie. Na południu można zobaczyć zalesione wzgórza Pomorza, a na północy Morze Bałtyckie, które oferuje wspaniały widok z licznymi parowcami, które w większości płyną z Gdańska i Szczecina. U podnóża wydmy znajduje się sasińskie wrzosowisko z pięknymi łąkami, a nieco dalej na południe, na wzgórzu, Sasino z przybudówkami i wybudowaniami. Cudowny obraz!
Szczyt latarni składa się z dużej szklanej kuli, która jest również otoczona tarasem. Światło elektryczne znajduje się w szklanej kopule. Ma siłę 74 milionów zwykłych świec i świeci około 38 mil morskich na Morzem Bałtyckim i ostrzega żeglarza w ciemnej nocy przed niebezpiecznym wybrzeżem. W kierunku południowym szklana kula jest przyciemniona, więc w Sasinie widać niewiele samego światła. Widać tylko, jak jego promienie rozchodzą się to na wschód, to na zachód, a w naprawdę ciemne wieczory oświetlają odległe regiony. Źródło światła jest zwane laterną, obraca się 3 razy, a następnie robi krótką przerwę. Energia elektryczna jest wytwarzana w maszynowni, która stoi u południowego podnóża wydmy. Budynek wygląda bardzo dostojnie. Podłoga i ściany, prawie połowa tych drugich, pokryte są płaskimi glinianymi płytkami. W maszynowni znajdują się dwie maszyny z dynamem, dwa silniki wolnossące oraz 2 sprężarki powietrza. Z maszynowni twarda, wygodna ścieżka ułożona z gliny i żwiru prowadzi w dół wydmy do latarni morskiej. Pod tą ścieżką leży kabel, który doprowadza prąd do latarni morskiej. Sama latarnia jest pomalowana na czarno, biało i czerwono na zewnątrz, ale wewnątrz na biało. Po zachodniej stronie wieży znajduje się maszt sygnalizacyjny, na którym umieszczane są flagi wskazujące na niebezpieczne wiatry. Na północ od latarni, prawie nad Bałtykiem, znajduje się kolejna mała żelazna wieża o wysokości 20 m; zawiera róg mgłowy, który zawsze emituje 3 tony z krótkimi przerwami, gdy tylko nad Bałtykiem pojawi się mgła. Róg mgłowy jest zasilany sprężonym powietrzem wytwarzanym przez dwie sprężarki powietrza w maszynowni, które gromadzi się w dużym wewnętrznym kotle oraz doprowadzane jest żelaznymi rurami do latarni morskiej i syreny mgłowej. Poprowadzone zostały także przewody telefoniczne z maszynowni do latarni i buczka przeciwmgłowego. Maszynownią, latarnią morską i syreną mgłową zarządza główny dozorca, 2 dozorców i pomocnik dozorcy. Pierwszych 3 mieszka w nowym domu rodzinnym, który stoi już poza obrędem latarni, niedaleko Chełstu. Urzędnicy mają dobre, praktyczne mieszkania i niezbędne pomieszczenia gospodarcze, a także każdy z nich posiada duży ogród warzywny ogrodzony drutem. Krystalicznie czystą wodę, do wiadra wleje pompa, która czerpie ją z krytej studni głębinowej. Warto odwiedzić to nowe dzieło, ponieważ piękne trakt prowadzi teraz z Lęborka do Sasina. Z Sasina władze królewskie przygotowały dobrą, prostą drogę do Stilo. Każdy, kto po zachwyceniu się latarnią morską wraz ze wszystkimi towarzyszącymi jej atrakcjami, chce jeszcze wzmocnić się chłodną kąpielą w morzu, może szybko dostać się nad Bałtyk trudną drogą przez piękny sosnowy las. Ale jeśli po wędrówce przyjdą głód i pragnienie, 2 karczmarzy w pobliskim Sasinie zadba o potrzeby organizmu.
Wykaz nazw własnych:
Bebrow Kanal - Chełst
Leba See - Jezioro Łebsko
Reveko(h)l bei Schmolsin - Gardna Wielka pod Smołdzinem
Sassin - Sasino
Schellmühl bei Danzig - Młyniska pod Gdańskiem (dzielnica Gdańska od 1914 roku)
Dziękuję za pozwolenie na podzielenie się tym tłumaczeniem z czytelnikami Latarnicy!

Cicha noc, święta noc... - przerwa świąteczna

Kiedy spojrzymy dziś na datę w kalendarzu zobaczymy, że do Bożego Narodzenia zostały dwa dni, a do Wigilii tylko jeden. Nie wiem jak to wyglądało u was w tym roku, ale ja już dawno nie miałam tak intensywnego grudnia. Nawet listopad, który lubi się niemiłosiernie wlec, minął raz dwa. Grudzień zlał mi się w jeden identyczny dzień, bo codziennie było tyle pracy, obowiązków i biegania, że nie było kiedy zatrzymać się na chwilę i przypatrzeć wszystkiemu co dzieje się wokół.

Ale nadszedł TEN piątek, wróciłam z pracy i przede mną świąteczny, ciut przedłużony weekend. To tak inny tryb działania iż trudno to pojąć i dostosować się. Ale nadchodzi taki jeden wieczór, gdy świat zwalnia. Wieczór pachnący choinką, potrawami, z kolędami w tle a jak się uda to i z śniegiem za oknem. Poznań w tym roku wielkie śnieżyce jak dotąd omijały co mnie jako codziennego kierowcę spieszącego na 7 rano do pracy bardzo cieszy. Jedyną ogromną rysą na tegorocznych świętach jest wojna tocząca się na Ukrainie. I często myślę o mieszkańcach Ukrainy, którzy zostali w ojczyźnie jak sobie radzą zimą bo to dodatkowe ogromne utrudnienie.

Lubię ten czas blogowego zatrzymania, to także podarowanie sobie trochę luzu i uwolnienie od rytuału (jakby nie było miłego, ale czasami robionego pod ogromną presją czasu i zmęczenia) przygotowywania postów na kolejne dni. Robię więc i sobie święta. W tym czasie od Wigilii do nowego roku wrzucam tylko to na co mam ochotę i jeśli w ogóle mam ochotę.

Początek roku będzie znowu okresem spojrzenia wstecz na 2022 rok, czasem podsumowań, rozliczeń. No i tradycyjnie dużymi krokami nadciągają kolejne urodziny bloga. Pamiętam jak dziś kiedy robiłam ostatni taki wpis, a już minęło kolejne 365 dni. To coś niebywałego!

Na koniec chcę zostawić was z tym pięknym widokiem Rozewia w śniegu. Był kiedyś dawno temu taki dokument TVP pt. "Wigilia na Rozewiu". W tym czasie zawsze mi się on przypomina. I zapewne do dziś okres świąteczny spędzany w takim miejscu jest jakiś inny i wyjątkowy.

A ponieważ jest kilka wolnych dni przed nami proszę was o to byście zrobili coś w tym czasie także dla siebie, byście poczuli się zrelaksowani, a nie zmuszani czy zabiegani. Spędzajcie ten czas tak jak tego potrzebujecie. Do poczytania w Nowym Roku! A może i szybciej :)

 

Fot. Rozewia ze strony Jastrzębiej Góry na facebooku autorstwa Marii  Kisielewicz - mieszkanki tej miejscowości

Zdjęcie główne wpisu - www.pexels.com


Rozewskie świętowanie - mural

Pomału kończę wpisy blogowe na ten rok, ale byłoby ogromnym niedopatrzeniem nie wrzucić w kończącym się 2022 roku tej informacji. Jak zauważyliście od września  publikowałam tu posty powiązane z odbywającymi się właśnie wtedy na Przylądku Rozewie uroczystościami.

Jak zapewne już pamiętacie nie tylko przypadały urodziny latarni Rozewie I, ale i okrągła rocznica objęcia posady latarnika przez Leona Wzorka.

Zwieńczeniem tych pięknych chwil jest praca, która się tworzy, dzieło wymagająca czasu i działań w trudnych warunkach atmosferycznych. Konrad i Daniel Wzorek (nazwisko oczywiście nieprzypadkowe) chcąc uczcić pamięć o latarniku Leonie postanowili zamalować w stosowny motyw część tzw. opaski betonowej u podnóża Rozewia. Opaska ciągnie się przez spory odcinek wybrzeża i może być idealnym "płótnem" do malarza, który zobaczy ją jako bazę do swoich artystycznych działań.

Poniżej rozewski mural Konrada i Daniela na różnym etapie prac plus projekt w wizji autorów. Dla nich takie malowanie to coś z czym są obyci  i się zajmują z sukcesami - czego dowodzi galeria na stronie www.  Możecie zajrzeć do nich pod adresem: http://zamalujladnie.pl

Zobaczycie co już zrobili i jaką ofertę mają dla chętnych, którzy dysponują kawałkiem ściany/muru do zamalowania.

Poniżej miejsce, które stało się bazą dla obu artystów.

Poniżej filmik z malowania - przy blasku księżyca:

Poniżej rozewski mural na różnym etapie prac:

Poniżej projekt muralu - tak jak opracowali go Konrad i Daniel Wzorek

Fot./ film - Konrad i Daniel Wzorek

Bardzo dziękuję za udostępnienie materiałów i dziękuję Wam, że chcecie w ten sposób upamiętnić postać Leona Wzorka pierwszego polskiego latarnika z Rozewia.


Zdjęcie na niedzielę - 18 grudnia 2022

W ostatnią niedzielę przed świętami popatrzmy na zimowy i wręcz bajkowy wizerunek latarni morskiej Stilo. Skąpana w śnieżnej pierzynie, z rozświetlonymi okienkami - zachęca by do niej podejść, by schronić się przed zimą w wieży.

Fot. z facebooka Bazy Oznakowania Nawigacyjnego


Widoki z podróży [114]

W 113 odcinku cyklu zaprezentowałam latarnię w Nowym Porcie od zewnątrz - pokazując głównie jej kompletną sylwetkę. Obiecałam wtedy przyjrzenie się również detalom. Bo jak każda latarnia - także i ta ma mnóstwo swoich uroczych i charakterystycznych elementów, po których można ją rozpoznać. Na dokładkę też obowiązkowo widoki z górnego tarasu - dostępnego dla turystów.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / wrzesień 2022


Wakacje 2021 [13] - detale [3]

Dziś 3. ostatni odcinek z kadrami z Kuźnicy, w którym skupiam się na detalu. Fascynowała mnie przyroda, architektura, sprzęt rybacki, struktura drewna. Na wszystko wokół można spojrzeć inaczej jeśli skupimy się tylko na drobnym wycinku otoczenia.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Zdjęcie na niedzielę - 11 grudnia 2022

Trzy niedziele wstecz prezentowałam w tym cyklu prawie takie samo ujęcie latarni morskiej Stilo, ale jakże inna wtedy była pogoda i jej najbliższe otoczenie. Listopad w tym roku sypnął śniegiem na wybrzeżu i powstało wiele pięknych zimowych już ujęć mimo, że kalendarzowa zima wciąż przed nami.

Fot. Latarnik ze Stilo / listopad 2022


Widoki z podroży [113]

W 112 odcinku tego cyklu zajrzeliśmy do gdańskiej latarni Nowy Port. Dziś nadal przy niej zostajemy. Zmienia się tylko pora roku, spojrzenie, bo i autorzy zdjęć inni. Prezentowane niżej fotografie pochodzą z września br.

W tym odcinku zaprezentuję zdjęcia zabytkowej latarni z zewnątrz. Na wnętrzu i detalach skupimy się przy następnej okazji.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / 18 września 2022

Wszystkim zainteresowanym historią tego obiektu polecam te cztery książki:

Czesław Romanowski "Latarnia Morska Gdańsk Nowy Port i Kula Czasu 1894"
Apoloniusz Łysejko "Latarnie morskie w Gdańsku"
Waldemar Nocny "Gdańskie dzielnice. Nowy Port"
"Historie Gdańskich Dzielnic, T. 3: Nowy Port" - [red.] J. Dargacz, K. Kurkowska, L. Molendowski

Poniżej dwa archiwalne ujęcia gdańskiej latarni:


Wakacje 2021 [12] - detale (2)

Z przyjemnością w drugi dzień grudnia powracam wspomnieniami do letniej Kuźnicy. W listopadzie br. zaprezentowałam pierwszą galerię z detalami, czyli to co zachwyciło mnie w najbliższej okolicy, ale w spojrzeniu detalicznym - przyjrzałam się kolorom, fakturom, kompozycją.

Poniżej efekt takiego spaceru po uliczkach Kuźnicy. Atutem była piękna pogoda i najlepszy czas na wypoczynek czyli czerwiec.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Rozewie - od jesieni do zimy

Czasami wystarczy niecały miesiąc czasu by jedna pora roku (abstrahując od rzeczywistych dat rozpoczęcia pór roku) przeszła w drugą i przyniosła całkowitą zmianę pejzażu. Na Przylądku Rozewie w październiku trafiały się jeszcze całkiem ciepłe dni, momentami temperatura przypominała schyłek lata. Wszyscy mieliśmy nadzieję na długą i złotą jesień.

Wszystko diametralnie zmieniło się w II połowie listopada. Nagle na wybrzeże nadciągnęła biała zima i dosłownie zasypała ziemię pucką. Rozewie, Karwia, Jastrzębia Góra i cały Półwysep Helski przykryła biała pierzyna śniegu. Aż trudno było uwierzyć, że zmiana ta nastąpiła w dwie doby.

Zima jak zwykle nas zaskoczyła i nie wiemy czy z nami już pobędzie czy to taki kilkudniowy wybryk. Ale nie ma wątpliwości, że Rozewie ma swój urok o każdej porze roku.

Poniżej jesienne klimaty na Rozewiu w ostatnie dni października

Fot. Andrzej Sikorra - latarnik z Rozewia

Poniżej nagła zmiana pejzażu po niecałym miesiącu - Rozewie w zimowej szacie na nocnej zmianie - 19 listopada 2022

Fot. Roman Adrian - latarnik z Rozewia


Zdjęcie na niedzielę - 27 listopada 2022

Wprawdzie przed 20 listopada mieliśmy już w Polsce pierwsze znaczne opady śniegu to dziś - w ostatnią niedzielę listopada - chciałabym jeszcze na chwilę zatrzymać jesienny klimat zdjęcia.

Poniżej latarnia Rozewie II w kolorach jesieni uchwycona 31 października br.

oznorTO

Fot. Kasia Foigt / 2022


Na półwyspie listopadowo...

Zawsze podkreślam i polecam, że warto zobaczyć nasze wybrzeże o każdej porze roku. Nawet taki przejściowy - i ani jesienny, ani zimowy - miesiąc listopad może dostarczyć pozytywnych wrażeń podczas spacerów nad morzem i do latarni morskich.

Minusem jest, że pogoda może się dawać we znaki i szybko jest ciemno. Ale od razu widzę też plusy tej sytuacji. Zimno i przewianie można pięknie wynagrodzić sobie wskakując prosto z zimnicy do jakiejś kawiarni na cudownie rozgrzewającą korzenną kawę lub do pubu na grzańca. Ach jak to się pięknie komponuje. A zmierzch? Sprawia, że szybciej uruchamia się optyka latarni morskich i można to osobiście poobserwować nie czekając do nocy.

Jak widać na zdjęciach poniżej w przyrodzie półwyspu wciąż widać jeszcze barwy jesieni. Las jest zielony lub złoto-ognisty i póki nie przejdą gwałtowne wiatry taki stan się utrzyma. Więc listopad to nie taki zły pomysł na spacery.

Poniżej latarnia w Jastarni

Poniżej latarnia Hel

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / listopad 2022


"Impregnowany ślad"

7 października pisałam na Latarnicy o tym jak rozewskie blizarium stało się planem zdjęciowym do teledysku. Kto przeoczył może tam zajrzeć teraz:

https://latarnica.pl/2022/10/07/rozewie-i-i-ii-planem-zdjeciowym/

Już wtedy było wiadomo że premiera teledysku do utwory Felicjana Andrzejczaka odbędzie się 6 listopada. Z tej okazji zostało nawet na Facebooku utworzone wydarzenie. Czekałam na tą chwilę z niecierpliwością. I nie zawiodłam się. Popatrzcie sami:

https://youtu.be/BP3-er9lJoQ

Wizualnie przepiękna praca kamery, niesamowity nastrój i nasze blizy prezentują się jak najpiękniejsze modelki. Piosenka posiada poruszający tekst, jest emocjonalnie wykonana, trudno nie być poruszonym do głębi. Mam wrażenie, że narodziła się piosenka, która na stałe wejdzie w kanony tych najlepszych polskich utworów muzycznych. Na mnie mocno działa tekst:

I chociaż się zamienia
W popioły gwiezdny pył
Są ślady na kamieniach,
Że ktoś tu wcześniej był. 
A w słowach tamtych pieśni,
Spisane tamte sny, 
Bo ci, co byli wcześniej,
Wierzyli tak jak my.

Oczywiście intencje Autora są na pewno inne, ale czyż nie o to chodzi w tekstach piosenek byśmy odbierali je osobiście, skrajali na miarę własnych doświadczeń i skojarzeń? Słysząc o tych kamieniach widzę stopnie starej rozewskiej latarni, wytarte przez 200 lat wspinania się o nich i schodzenia tysięcy a może i milionów stóp. Ten ktoś kto był wcześniej to pierwszy polski latarnik Leon Wzorek, który mocno wierzył w swoją pracę, Polskę, misję i propagował niezłomnie informacje o miejscu, w którym przyszło mu pełnić tak odpowiedzialną służbę. Jestem zachwycona efektem końcowym tego przedsięwzięcia i cieszę się, że właśnie Rozewie zostało wybrane jako tło do tego utworu.

Piosenka została wydana w limitowanym nakładzie na singlu CD z piękną latarnianą okładka, można ją nabyć w sklepie na oficjalnej stronie wykonawcy:

https://felicjanandrzejczak.pl/sklep/

Fot. ze strony facebookowej Felicjana Andrzejczaka

Fot. główna wpisu Tomek Smółka


Zdjęcie na niedzielę - 20 listopada 2022

Po 2 tygodniach wracam w tym cyklu do latarni morskiej Stilo. Tym razem z listopadowym ujęciem, choć fotografia nie pokazuje klasycznego oblicza tego miesiąca z tak pięknym niebem i słoneczną pogodą. Ale może dlatego tak mnie urzekła, że mimo iż mamy IV kwartał roku może być na wybrzeżu tak pięknie. Magia tego miejsca!

Fot. Latarnik ze Stilo / listopad 2022