Najlepsze lektury 2019 [1]- ranking osobisty

Jak co roku w styczniu, wybieram z listy przeczytanych książek minionego roku kilka, które były dla mnie tymi NAJ. Czasami to tylko trzy tytuły na podium, czasami 3-5 plus wyróżnienia. Wszystko zależy jaki mam za sobą rok wyborów czytelniczych. Jeśli wiele było dobrych i wybitnych lista NAJ musi być dłuższa, bo naprawdę trudno wybrać tylko te trzy.

Rok 2019 skończyłam z 90 tytułami na liczniku. Okazało się, że w stosunku do 2018 roku przeczytałam przez 12 miesięcy więcej o 5 książek. To doskonały wynik, a krzywa rośnie. Nie jest źle i coraz bliżej do wyniku 104 książek w roku, a więc uśredniając 2 ukończonych tygodniowo.

Rok temu postanowiłam podzielić swoje wybory na 2 wpisy i przedstawić książki NAJ z tych dokumentalnych/popularnonaukowych oraz moje typy z beletrystyki (powieści, zbiory opowiadań).

Jakkolwiek bym nie dzieliła tych wyborów nie jestem w stanie wskazać dokładnie miejsca 1,2 i 3 i moje wybory mają kolejność przypadkową. Po prostu książki najlepsze. I w tym roku muszę rozdzielić powieści od dokumentu. Nie da się tych gatunków zestawić, przyrównać.

Podium w grupie lektur – literatura faktu/reportaże/wspomnienia/ literatura popularnonaukowa należy do:

1.W grupie literatura związana z wybrzeżem do najlepszych w 2019 należą (kolejność przypadkowa): Natchnieni morzem - Władysławowo, Latarnie morskie Półwyspu Helskiego, Magiczny Sopot

Kolejna książka pani Małgorzaty Abramowicz ("Władysławowo") trafia do rocznego zestawienia AD 2019. W rankingu książek 2018 roku były aż trzy jej tytuły z tego samego cyklu monografii miejscowości nadmorskich. Tym razem ta pozycja ma trochę inny charakter, bo opowiada o miejscu (Władysławowo) przez pryzmat ludzkich historii. Stąd podtytuł "Ludzie i ich historie". Przez biogramy konkretnych osób poznajemy jednocześnie przemianę tego miejsca od malutkiej kaszubskiej wsi do miejscowości letniskowej z własnym, nowoczesnym portem. Ponieważ Władysławowo to jakby początek Półwyspu Helskiego, a i najlepsza baza wypadowa na Przylądek Rozewie, to nie mogła mnie ta książka nie zachwycić. Tym bardziej, że znam bardzo dobrze tą miejscowość i kiedy o czymś czytam od razu widzę w wyobraźni współczesny obraz tego miejsca.

"Latarnie morskie Półwyspu Helskiego" Marcina Wawrzynkowskiego pozycja obowiązkowa dla faromaniaka i osób zakochanych w tej części naszego wybrzeża. Książka w której maczałam palce, bo udostępniłam do niej wiele ilustracji i podpowiadałam źrodła do historii opisywanych latarni. Ale nawet gdybym ją po prostu tak gdzieś znalazła stałaby się jedną z ulubionych, bo opisuje moje ukochane blizy (Rozewie, Jastarnia, Hel). Pozycja wydana w serii tzw. "Zeszytów Helskich", które to można znaleźć w sklepiku Muzeum Obrony Wybrzeża i Muzeum Helu. Podane w niej informacje nie trzeba więcej komentować. Po prostu historie naszych latarń ze wspaniałymi archiwalnymi ilustracjami, mapkami, zdjęciami. Sama przyjemność oglądania i czytania.

"Magiczny Sopot" Hanny Domańskiej - tym razem jazda obowiązkowa dla zakochanych w Sopocie. To miasto ma swoją wspaniałą historię jako najekskluzywniejszego kurortu, a co za tym idzie mieszkali w nim interesujący ludzie z ciekawymi biznesami, którzy często specjalnie pod siebie budowali sopockie domy. Autorka opisuje wiele takich miejsc i historycznych kamienic. A przy tym poznajemy nie tylko historię domostw ale i ich mieszkańców. bardzo ciekawe i dobrze napisane. Oczywiście łatwej się to odbiera, gdy się zna choć trochę Sopot ale książkę uzupełniają zdjęcia opisywanej architektury.

2. W grupie literatura związana ze zwierzętami do najlepszych w 2019 należą (kolejność przypadkowa): Stefan czyli historia (z) przypadku, Boskie zwierzęta i Kocie mojo

Kocie i zwierzęce historie mają w mojej domowej biblioteczce i sercu szczególne miejsce. O książce "Stefan" Małgorzaty Biegańskiej-Hendryk napisałam osobny wpis recenzencki w ciągu roku. Objęliśmy również z moim kocurem patronat medialny nad tą książką. Podobnie jak wcześniejszy poradnik Małgosi również i ta pozycja jest obowiązkowa dla właścicieli kotów, bowiem przy okazji historii Stefana (kota szczególnego dla Autorki) mamy sprawnie i interesująco przemyconą tematykę profilaktyki zdrowotnej, dbałości o naszych domowych pupili i wiele mądrych porad i spostrzeżeń, które mogą być pomocne w trudnych chwilach. Recenzja "Stefana" tutaj: https://latarnica.pl/2019/10/07/latarnica-poleca-vol-25-stefan-czyli-historia-z-przypadku/

"Boskie zwierzęta" Szymona Hołowni to pozycja, która była na naszym rynku bardzo potrzebna. Autor stawia istotne i proste pytania. Jak podaje wydawca:

Czy zwierzęta idą do nieba, a jeśli tak, to gdzie są, kiedy my jesteśmy w czyśćcu? Czy mają tylko służyć człowiekowi, czy może raczej współtworzyć z nim świat? I dlaczego człowiek został wygnany z raju, a zwierzęta nie? "Boskie zwierzęta" to książka o tym, że Bóg nie stworzył zwierząt przez przypadek i cały czas jest z nimi w kontakcie. O tym, czy facet rzeczywiście musi polować i jeść steki. O świętych, którzy woleli nie zbudować kościoła, niż wyciąć las, albo wykupywali zwierzęta z rzeźni. O psach latających w kosmos i ruszających na wojnę oraz o wiernych ptakach.

Mnie ta lektura walnęła w samo serce, bo odpowiada na wiele pytań, które sama stawiałam, a nie znajdywałam na nie odpowiedzi. Kościół trochę stroni od tematyki zwierzęcej choć pomału się to zmienia. Książka swoimi argumentami i historiami z przemysłu mięsnego, ferm i hodowli może nakłonić do ograniczenia jedzenia mięsa lub przejścia na wegetarianizm. Poza aspektami religijnymi pięknie pisze o naszych braciach mniejszych, nakłania do szacunku i dbałości o nie i całą planetę, bo sami siebie niszczymy. Ogromnie ważny głos z pogranicza religii, ekologii i człowieka, który sam ma zwierzęta i wie ile one nam dają jako istoty czujące i cierpiące jak my.

Jackson Galaxy to dla mnie koci guru. Nałogowo oglądałam jego programy na Animal Planet. "Kocie mojo" to zebranie w jednej książce jego wiedzy w pigułce. Każdy kociarz powinien mieć tą pozycję na półce. Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda, a jak pokazywały odcinki "Kota z piekła rodem" - koty to skomplikowane i wrażliwe istoty. Galaxy w rozpatrywanych przypadkach kociej agresji widział to, czego nikt z nas nie dostrzegał. To kompendium wiedzy, która w sytuacji awaryjnej się przyda. Ale będzie też pomocna dla osób tuż po adopcji kota (lub przy dokoceniu). Autor pisze o problemach zdrowotnych, behawioralnych i codzienności dzielenia życia z kotem (rola zabawy, diety, symulacji polowań itp). Jazda obowiązkowa dla opiekunów mruczków.

3. W grupie inna tematyka do najlepszych w 2019 należą (kolejność przypadkowa): Czapkins historia Tomka Mackiewicza, Krótka historia jednego zdjęcia i Pokój z widokiem - lato 1939

"Czapkins" Dominika Szczepańskiego to fantastycznie napisana książka nie tylko o górskiej fascynacji głównego bohatera. To bardziej pełna biografia i historia, która pomału wiedzie ku górom i tej wielkiej miłości Mackiewicza do ośmiotysięcznika Nanga Parbat. Miłości tak wielkiej, że góra stała się miejscem jego ostatniego spoczynku. Pamiętamy jak media donosiły o dramacie wspinaczkowego duetu Mackiewicz- Revol i o słynnej akcji ratunkowej naszych chłopaków z zimowej wyprawy na K2. Książka Szczepańskiego to nieprzekoloryzowana biografia, która wciąga od pierwszych stron i urzeka czytelnika.

"Krótka historia jednego zdjęcia" Kuzy to bardziej album niż książka do czytania. Bo tutaj liczą się obrazy czyli przedrukowane zdjęcia obejmujące czasy od końca XIX wieku do współczesności. oglądamy je chronologicznie i czytamy komentarz do każdego z nich. Dopiero ten komentarz sprawia, że na zdjęciach zaczynamy dostrzegać to co najważniejsze, bo bez niego zupełnie inaczej odbieramy ten anonimowy obraz. Jest to wspaniała wyprawa w czasie przez mniej i bardziej ważne dla ludzkości wydarzenia. Książka ma swoją genezę w interesującej stronie facebookowej, którą z całego serca polecam bo tam znajdziecie o wiele więcej niż 100 zdjęć, których selekcji musiał autor dokonać do publikacji drukowanej. Stronę znajdziecie tutaj:https://www.facebook.com/krotkahistoriajednegozdjecia/

"Pokój z widokiem - lato 1939" Marcina Wilka trochę ociera się o kategorię pierwszą bowiem część książki dotyczy naszych miejscowości nadmorskich - głownie tych popularnych kąpielisk i kurortów. Czyta się to niemal z dreszczykiem emocji, bowiem cały kontekst opowieści tkwi w tym, że dotyczy lata 1939 roku, a wszyscy wiemy co przyniósł wrzesień dla naszego kraju. W takim kontekście błogie wakacje i szaleństwa urlopowe 1939 roku mają zupełnie inne oblicze. Bo my jako czytelnicy już wiemy co było dalej. Fascynująca, doskonale napisana lektura.

Fot. główna wpisu Kim van Vuuren/ Pexels


Latarnia z kalendarza - styczeń 2020

Nowy rok - nowy kalendarz z latarniami. W tym roku jako prezent przybył do mnie pocztą kalendarz Pacific Coats Lighthouses. I na szczęście twórca tegorocznego kalendarza podpisał prezentowane na zdjęciach latarnie.

Poniżej okładka kalendarza na rok 2020.

Latarnią miesiąca stycznia jest Lime Klin Light z wysp San Juan. Wyspy San Juan znajdują się na południowym krańcu Cieśniny Gruzińskiej, między kanadyjską wyspą Vancouver, a stałym lądem Waszyngtonu. Poniżej karta styczniowa.

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– zbudowana w 1938 roku (wieża, oryginalny jest budunek z 1919 roku)
– obiekt aktywny
– wysokość światła 17 m n.p.m.
– wysokość wieży 12 m
– latarnia zautomatyzowana w 1962 roku
– wieża na planie ośmioboku, przylegająca do piętrowego budynku
– budynek i latarnia białe z szarymi wykończeniami i czerwonymi dachami
– na wyspę można dostać się płatnym promem z Anacortes
– wieża otwarta (darmowa), od połowy maja do połowy września

Poniżej archiwalna fotografia z 1929 roku (fot. Coast Guard)

Poniżej zdjęcia lotnicze z marinas.com

Poniżej Street View i widok satelitarny z Google Maps


Zdjęcie na niedzielę - 26 stycznia 2020

W sierpniu 2002 roku pierwsza cywilna załoga miała okazję fotografować Hel z góry - tutaj latarnia morska i JW-4444 (później JW1961).

Fot. Ryszard Kretkiewicz (Muzeum Helu) / 2002


Latarnica poleca - vol. 26 - Muzeum Rybołówstwa w Helu

Tak się złożyło, że o tej książce dowiedziałam się ze strony facebookowej Narodowego Muzeum Morskiego, które jest jej wydawcą. Akurat późnym latem 2019 ogłosili konkurs, w którym można było wygrać taki egzemplarz. Mimo, że w czerwcu byłam w Helu nie miałam pojęcia, że placówka muzealna ma taki piękny nowy przewodnik po swoich wystawach prezentowanych w dawnym kościele przy porcie.

Moja wypowiedź konkursowa przypadła jury do gustu i tak stałam się posiadaczką tej wspanialej książki. Oczywiście gdyby mi wpadła w Muzeum w oko na pewno i tak bym ją nabyła, a tak gdy na nią patrzę mam miłe wspomnienia rywalizacji w drodze do wygranej.

Przewodnik pana Jerzego Litwina (którego z racji bycia członkiem TPNMM znam osobiście i szanuję jako wspaniałego dyrektora NMM w Gdańsku - obecnie jest już na zasłużonej emeryturze) to pięknie edytorsko wydany szczegółowy komentarz znawcy do wszystkich ekspozycji, które turysta i miłośnik helu może zobaczyć na kilku poziomach placówki muzealnej, która jest helską filią NMM i nosi nazwę Muzeum Rybołówstwa.

Każdy kto jest zainteresowany historią tego rejonu - poza Muzeum Helu (otwarte w 2015 roku pod inną nazwą) położonym przed wjazdem do miasta w obiekcie B-1, „Anton”, wybudowanym przez Niemców w 1941 roku (a bardzo polecam tamtą placówkę!) - musi również zajrzeć do Muzeum Rybołówstwa.

Obiekt znajduje się przy samym porcie i przeszedł metamorfozę, bo ja pamiętam go jeszcze sprzed remontu i zanim pojawiła się w nim winda wiodąca na poziom tarasu widokowego na dawnej kościelnej wieży. Dodam, że przy obiekcie w osobnej sali jest ciekawie wyposażony sklep z regionalnymi pamiątkami.

Przewodnik Litwina obejmuje kilkadziesiąt tematycznych rozdziałów z wspaniałym materiałem ilustracyjnym. Mnie najbardziej cieszyły helskie archiwalia starych fotografii, kart pocztowych, map i sztychów. Mogłabym dług się wpatrywać w takie ilustracje.

Zdaję sobie sprawę, że jestem ponad przeciętnym pasjonatem tego regionu. I zazwyczaj moje zachwyty będą ponad miarę na plus. Ale jeśli podczas pobytu Helu odkryłeś, że to miejsce cię urzeka warto mieć taki dodatkowy fachowy komentarz do oglądanej ekspozycji.

Publikacja poprowadzi nas przez najstarsze dzieje osady Hel, prześledzimy historię obiektu, w którym obecnie znajduje się filia muzeum, poznamy bliżej bursztyn, dzieje rybołówstwa w tym regionie, kaszubów jako ludność nadmorską - ich zajęcia i kulturę oraz Słowińców - kaszubów nadłebskich. Oczywiście duży nacisk w tym wszystkim jest na pracę i wyposażenie w sprzęt (narzędzia, jednostki pływające) rybaków przez minione wieki, bowiem tym głównie parała się ludność.

Ale przewodnik nie stroni też od sztuki i mamy w nim reprodukcje obrazów o tematyce rybackiej. Ostatnie rozdziały poświęcone się już tematyce i historii nam najbliższej bowiem prześledzimy okres od I Wojny Światowej poprzez rozwój gospodarki morskiej w międzywojniu, lata II WŚ i czasy po jej zakończeniu opisujące dalszy rozwój gospodarki morskiej, rybołówstwo bałtyckie aż po współczesność i plany na przyszłość. W końcu mamy już XXI wiek. Ta różnorodna tematyka ma swoje odbicie w ekspozycjach muzealnych i to też pokazuje ten przewodnik.

Tak naprawdę ta pozycja wydawnicza to taki pewniak dla osób kochających historię Półwyspu Helskiego. Wypada ją mieć. Po prostu: Latarnica poleca!

Na zakończenie polecam link do ciekawego artykułu o Starym Helu (niem. Alt Hela):https://tytus.edu.pl/2020/01/09/stary-hel-osrodek-handlu-gniazdo-piratow-mala-atlantyda/?fbclid=IwAR23BPwe5pYz2Sv1M8ZJ9gHCEs9UdA5KuQAJMV6vA7JOBaV4r2Ukt_CPkFc

Dane książki: 
Tytuł:  Muzeum Rybołówstwa w Helu
Autor:  Jerzy Litwin
Wyd. Narodowe Muzeum Morskie
Rok wydania: Gdańsk 2019
Ilość stron: 120
Oprawa miękka

Poniżej wybrane zdjęcia wnętrza tego przewodnika:

Fot. Latarnica


Flora Półwyspu Helskiego [8]

Dziś w tym cyklu pierwsze fotografie roślinek pstryknięte na wakacjach w 2019 roku. Lubię ten czas, kiedy wychodzę z aparatem nastawiona na sesję flory.

Bo nie pstrykam ich przypadkowo przy okazji. Roślinki to zawsze sesje planowane. Poniżej efekt jednej z nich - wykonana drugiego dnia po przyjeździe do Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Widoki z podróży [43]

Jak ja lubię dostawać od Was fotogrfaie naszych pięknych latarń. Wtedy spoglądam przez chwilę na nie nie swoim, ale waszym okiem. A każdy widzi je na swój sposób.

Dziś efekt zimowej wyprawy Autorki zdjęć, która pojawiała się już na Latarnicy. W tej odsłonie Kołobrzeg z grudnia 2019 i stycznia 2020. Czyli bardzo aktualne fotki.

Poniżej zdjęcia z sylwestra tj 31 grudnia 2019.

Poniżej zdjęcia z 2 stycznia 2020 roku.

Fot. Lidia Czuper 2019/2020


Zdjęcie na niedzielę - 19 stycznia 2020

W styczniu odrobinę lata? Dlaczego by nie? Popatrzmy dziś na piękny port w Helu i jego kamienne falochrony skąpane w letnim słońcu. Więcej zdjęć Autorki na profilu fotograficznym na facebooku: https://www.facebook.com/KatarzynaStempniak.Fotografia/

Fot. Katarzyna Stempniak / lipiec 2019


Wakacje 2019 [2]

Dziś trochę fotorelacji z drugiego dnia wakacji, który nadal spędziłam w Kuźnicy kontemplując ukochane miejsca. Fotografie obejmują zdjęcia od tych wykonanych porannie bo zachód słońca i księżycową noc w porcie.

Poniżej: dla mnie najpiękniej położone tory kolejowe w Polsce, uwielbiam trasę do Helu pokonywaną właśnie pociągami

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Przedwojenny Lisi Jar - fototryptyk

W Lisim Jarze - obecnie część Jastrzębiej Góry - idąc w kierunku Rozewia przy drodze można zobaczyć bardzo charakterystyczny pomnik. Powstał on (w 1932 roku) na pamiątkę powrotu króla Zygmunta III ze Szwecji u wejścia do Lisiego Jaru (obecnie przy ul. Rozewskiej).

W Narodowym Archiwum Cyfrowym są dostępne archiwalne fotografie z lat 30-tych XX wieku, wykonane przy drodze wiodącej z Władysławowa (wtedy Hallerowo) do Karwi właśnie na wysokości pominka. Widać go w kadrze.

Te zdjęcia zafascynowały mnie, bowiem w oddali nad linią koron drzew widać górne partie obu latarń rozewskich. Rozewie II już bez oryginalnej optyki i przeszklonej laterny - obiekt nieczynny nawigacyjnie.

Poniżej ten ciekawy tryptyk. We wszystkich kadrach widać na drodze cień fotografa.

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Sam pomnik / obelisk z orłem w Lisim Jarze został podczas II WŚ zniszczony. Wrócił na swoje miejsce w 1995 roku. Poniżej aktualny widok na to miejsce - zdjęcia z czerwca 2019. Pośrodku fragment kolażu zdjęć (obelisk z najbliższym otoczeniem na starej kartce pocztowej) na ścianie za pomnikiem, ale o tym będzie jeszcze w relacji z wakacji 2019.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019 (w tym fotografia główna z kierunkowskazami)


Widoki z podróży [42]

Dziś druga partia zdjęć z grudniowego Helu w okresie tuż po świętach Bożego Narodzenia. Jak obiecałam - pojawi się i latarnia morska, i port.

W Dniu wycieczki do portu jak widać pogoda dopisała. Lubię takie światło zimowego słońca. Przy latarni morskiej zupełne pustki. Widok nie do zobaczenia w sezonie letnim.

Ika! Dziękuję za tak liczne podesłane zdjęcia!

Fot. Ika / grudzień 2019


Zdjęcie na niedzielę - 12 stycznia 2020

Skoro zaczęłam prezentować wpisy z wakacji 2019 roku to w drugą niedzielę stycznia obrazek z Kuźnicy. Portowa stawa nawigacyjna widziana od strony uliczki prowadzącej do portu.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [1]

Muszę się sprężyć z prezentacją zdjęć z wakacji z 2019 roku. Do końca 2019 roku ledwo udało mi się ogarnąć z fotografiami letnimi z 2018 roku.

Na początek tak jak zwykle pierwsze fotografie wykonane tuż po dotarciu na miejsce. W ubiegłym roku ruszyliśmy w drogę już o 4:30 rano. W czerwcu tej porze jasno, a i serce bardzo tęskniło do morza.

Pogoda dopisała w Kuźnicy jak nigdy. Ostatnie lata bywało tak, że zaraz po przyjeździe padało, a potem się wypogadzało. W 2019 roku półwysep łaskawie przywitał nas słońcem.

Poniżej pierwsze uchwycone kadry. Dużo miejsc oczywiście znanych i ukochanych, ale widziane po roku nieobecności więc bezcenne.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Widoki z podróży [41]

Pierwsza odsłona tego cyklu w 2020 roku i to jaka. Dziś w Widokach z podróży grudniowy Hel. W tym także inne spojrzenie na latarnię morską, z mniej znanej i popularnej strony. Ale to pojawi się na zdjęciach w 42 odcinku.

Moja znajoma (wielka miłośniczka latarni, zwierząt i pięknych przedmiotów z duszą) zachęcona moimi opowieściami i fotografiami wybrała się pierwszy raz w życiu na Półwysep Helski wybierając jako bazę noclegową nowo wybudowany hotel w Helu.

Bardzo obawiałam się jej opinii, bo wiem, że wciąż poszukuje tego swojego miejsca nad polskim morzem, które ja już dla siebie dawno znalazłam. Ostatnio np. bardzo ją rozczarował Kołobrzeg, bo miała z nim związane wielkie nadzieje a okazał się miejscem bez klimatu i tego co by chciała widzieć nad morzem.

Nie byłam pewna czy grudzień to dobry czas na ten pierwszy kontakt z półwyspem. Jednak nasze jesienie i zimy są szare, smutne i często z okropną niesprzyjającą pogodą.

Ale dziś już wiem, że ten wyjazd był udany. I zamierza tam powrócić. A to dobrze rokuje. Trudno zobaczyć wiele w zaledwie kilka dni poza sezonem, gdy dużo placówek czy miejsc jest po prostu nieczynnych. Ale mimo wszystko poczuła klimat miejsca i dostrzegła jego uroki.

Poniżej grudniowy Hel - przespacerujmy się trochę.

Fot. Ika / grudzień 2019


Zdjęcie na niedzielę - 5 stycznia 2020

Rok zdjęć na niedzielę zaczynam od zmiany motywu głównej fotografii i prezentacji zdjęcia z statku pasażerskiego m/s Ocean z Helu. Jest tutaj czerwona latarnia. Wprawdzie nie morska, ale latarnia. I klimacik naszego wybrzeża. Więcej zdjęć autora na jego facebooku: https://www.facebook.com/GrzegorzElmis/

Fot. Grzegorz Elmiś / 2019


Lektury 2020

Ledwo nacieszyłam się spisem pokazującym jak radziłam sobie z czytelnictwem w roku 2019, a już muszę szykować kolejny z tego cyklu. Byłam przekonana, że rok 2019 kończę z gorszym liczebnym wynikiem niż w roku 2018, ale dla porządku zajrzałam i okazało się że jest lepiej! A to niespodzianka! Kilka pozycji więcej - ale dobre i to.

Podobnie jak w poprzednie lata brałam udział w facebookowej zabawie Przeczytam 52 książki w roku co oznacza czytanie choć jednej lektury tygodniowo. Mi wyszło, że dawałam radę prawie 2 tytuły co tydzień. Ale statusu 104 w ciągu roku czyli równo dwóch tygodniowo - nie osiągnęłam, Może się uda w tym roku. Choć patrząc na półki widzę, że zalega mi dużo pokaźnych stronowo lektur, więc sumarycznie może być ich i mniej. Ale kiedyś trzeba się i za grube tomy zabrać.

Pora ruszać do boju, zatem czas start! Miłych lektur wszystkim miłośnikom książek!

Lektury 2020:

  1. Jak wysoko sięga miłość - Ewa Barbeka - styczeń - nota 5
  2. Szusta rano - Adam Szustak OP - styczeń-grudzień - nota...
  3. Rzeczy niemożliwe, które nie mogły powstać a istnieją - Reinhard Habeck - styczeń - nota 5
  4. Kobiety ze słynnych obrazów - Iwona Kienzler - styczeń - nota 5
  5. Hamish McBeth i śmierć żartownisia - M.C. Beaton (tom 7 cyklu) - styczeń - nota 5
  6. Obrazy i fotografie niemożliwe, które nie mogły powstać, a istnieją - Reinhard Habeck - styczeń - nota 5
  7. Dom mgieł - Eric Berg - styczeń - nota 5
  8. Morderstwo w Savoyu - Per Wahloo i Mai Sjowall - styczeń - nota 5
  9. Sekretne życie pisarzy - Shannon McKenna, Ron Rendon - styczeń - nota 5
  10. Dwóch papieży - Anthony McCarten - styczeń - nota...

Fot. główna Tomasz Lerczak / Kuźnica czerwiec 2019

Fot. Latarnica / 2017


10-te urodziny bloga

Patrzę w nagłówek dzisiejszego wpisu i nie wierzę. Ile? To już 10 lat??? Naprawdę? Nie wiem, kiedy to zleciało... Tysiące zdjęć i wpisów, tysiące pomysłów i wiadomości o latarniach, kotach i literaturze. I to zostało niezmienne. Te trzy grupy tematyczne fascynują mnie najbardziej.

Kolejny rok wpisów i wyzwań przede mną. I wielka motywacja, bo wiem że Latarnica to nie martwe miejsce w sieci. Mam tutaj was - moich Czytelników - muszę zatem dbać o to, aby było co czytać i oglądać.

Wiem, odkąd zmieniła się szata graficzna bloga (w 9 roku istnienia) nie widzicie jeszcze wszystkich archiwalnych wpisów. Wciąż nad tym pracuję. Proszę o cierpliwość. Nie da rady ogarnąć tego szybciej. Mam nadzieję, że wpisy bieżące na razie wam wystarczają.

Wszystkim Sympatykom, Przyjaciołom, Motywatorom, Faromaniakom, Podróżnikom dziękuję za obecność i opinie. Dajecie mi kopa by działać dalej, by nie odłożyć tego w kąt. Byle mi sił i zdrowia starczyło, bo bywa trudno, bywa ze okoliczności życia nie sprzyjają ale staram się aby w miarę regularnie tutaj się jednak działo.

Fot.  Maria Lindsey Multimedia Creator from Pexels