Ze starej prasy [83]

Skoro dwa dni temu odnotowała 149 rocznicę zapalenia światła na latarni Jastarnia Bór to warto przypomnieć że w 1937 roku podczas swojego letniego pobytu na Półwyspie Helskim Prezydent Ignacy Mościcki odwiedził latarników w Borze.

O tym fakcie wspomina artykuł z Gazety Gdańskiej z 18 sierpnia 1937 roku (nr 189). Poniżej okładka, strona z artykułem i wycinek z artykułem.

Poniżej artykuł:


149 lat temu... w Jastarni Bór

Strona facebookowa Dawna Jastarnia odnotowała 15 grudnia br:

15 grudnia 1872 roku po raz pierwszy rozbłysły światła latarni morskiej Jastarnia-Bór. W owym czasie żegluga wzdłuż brzegów Półwyspu nie należała do bezpiecznych. Światła helskiej blizy zasłaniał porastający wydmy las, dlatego jednostki płynące z zachodu łatwo traciły tu orientację. W ciągu pięćdziesięciu lat przed uruchomieniem latarni, między Jastarnią a Helem na mieliznę weszło nie mniej niż 86 okrętów, z czego 37 zostało całkowicie rozbitych. Latarnia była wyposażona w aparat z soczewką Fresnela opalany olejem rzepakowym. Świeciła naprzemiennie światłem czerwonym (30 sekund) i białym (10 sekund) z przerwą wynoszącą 10 sekund. Pełniła swoją funkcję do 1936 roku, kiedy uruchomiono obiekt na Górze Szwedów. We wrześniu 1939 roku została wysadzona przez polskich saperów by utrudnić ostrzał Mierzei prowadzony przez niemiecką artylerię.

Poniżej odrobinę archiwaliów z Boru:

Zdjęcia/kartki: aukcyjne, fotopolska.org, ostatnie zdjęcie - współczesny widok na szczątki Boru z lipca 2021 roku/fot. latarnica


Wakacje 2020 [10]

W ostatnio opublikowanym odcinku pokazałam stan obiektu Góra Szwedów w czerwcu 2020 roku. Dziś obiekt latarniany jeszcze mniej typowy bowiem pokażę Wam miejsce, gdzie stała kiedyś latarnia Jastarnia Bór.

To rzeczywiście bardziej miejsce bo trudno dopatrzeć się tam szczątek latarni. Wszystko porasta już prawie 100-letni las. Kiedyś budynek z wieżą był pięknie eksponowany na wysokiej wydanie. Dziś należy mocno wytężyć wzrok i dobrze jest się wspomagać GPS-em.

Poniżej szersza perspektywa tego miejsca, widać jak bardzo terenem zawładnęła przyroda.

Poniżej zbliżenia na cegły i inne detale - duży granitowy poziomy obiekt wygląda na fragment schodów (prawdopodobnie wejściowych) do latarni.

Poniżej detale znalezione na miejscu - głównie metalowe odpady, trudno dziś rozstrzygnąć dokładne ich umiejscowienie i przeznaczenie. na ostatnim zdjęciu totalna niespodzianka i zaskoczenie na miejscu - niewybuch postawiony tuż obok miejsca gdzie wysadzono kiedyś latarnię. Od razu jak złapaliśmy w komórkach zasięg zgłosiliśmy sprawę na policję a oni do wojska i oddziału saperów. Ponoć co roku są przypadki znajdywania i natrafiania na niewybuchy na terenie Półwyspu Helskiego. Trzeba w nieznanym terenie, zwłaszcza poza głównymi drogami i ścieżkami bardzo uważać.

Fot. Latarnica - czerwiec 2020

Miejsce, które odwiedziłam dotyczy latarni, która w okresie swego istnienia (do 1939 roku) wyglądała tak jak na kartkach poniżej i model w skali w Parku Miniatur: (fot. wikipedia.org, fotopolska.eu)


Zakamuflowany Bór

Dziś krótka historia unikatowego zdjęcia z nieistniejącą latarnią w Borze , które zostało dawno temu błędnie opisane, ale na szczęście trafiło do grupy osób, które mogły podpowiedzieć co tak naprawdę pokazuje.

Znana mi, mieszkająca w Niemczech pani Irena Elsner (autorka książek i grupy historycznej na Facebooku dotyczących historii Chorzewa i okolic) przeglądając niemieckie źródła i archiwalia natrafiła na fotografię opisaną po niemiecku jako: Willa rodziny Rodenacker z Gdańska na wydmach w Helu, w tle latarnia morska. Lata 30-te XX wieku.

Poniżej ta fotografia, ze zbiorów p. Ireny Elsner

W grupie miłośników Helu i okolic szybciutko przyjrzeliśmy się zdjęciu i od razu było jasne, że w tle to latarnia Bór pod Helem (jak pokazuje fragment archiwalnej mapy w nagłówku wpisu - na wysokości kiedyś istniejącego przystanku kolejowego o nazwie "Bór"). Czyli latarnia została zidentyfikowana (aby nie mylić jej z przedwojenną z samego Helu, bo są jej podobne ujęcia na tle letnich domów i willi - pokaże to na samym końcu).

Serce mi od razu zadrżało jak zobaczyłam to zdjęcie, bo od razu widziałam że to Bór, a fotografie tej latarni są zawsze unikatami. Natomiast nie potrafiłam potwierdzić podpisu dotyczącego willi i jej właścicieli. Jednak zupełnie mi nie pasowało, aby w tym miejscu (bo w końcu mamy już za sobą dwukrotny pobyt w miejscu gdzie są szczątki wysadzonej latarni Bór) mogły nawet kiedyś istnieć wille letniskowe, bo to jednak był naprawdę teren z dala od siedzib ludzkich.

Z pomocą i wiedzą szybko przyszedł pan Mirosław Kuklik - dyrektor Muzeum Ziemi Puckiej i autor tryptyku helskiego. Dla niego potwierdzenie lub zaprzeczenie temu opisowi była proste do zrewidowania. Napisał: "[...] to fantastyczne zdjęcie budynku latarników obsługujących latarnię Hel - Bór. Willa Rodenackerów stała w zupełnie innym miejscu w pobliżu cypla helskiego za kurhausem.

Poniżej zdjęcia właściwej willi Rodenackerów. Ilustracje Mirosław Kuklik/ Tryptyk helski.

Wille Rodenackerów i Magnusów na cyplu helskim. Rysunek Rity Rodenacker.

Carmen Rita Rodenacker i jej siostra Hela przed helskim domkiem letniskowym.

Poniżej (o czym wspomniałam wcześniej) analogiczne kadrem zdjęcie faktycznie helskich willi / domków letniskowych z prawdziwą helską latarnią morską w tle. Dla miłośnika latarni na pierwszy rzut oka widać że obu fotografiach są bardzo różne wieże i laterny (Bór i Hel).

Fot. karta aukcyjna

Skoro zdjęcie ukazuje dom latarników może ukazywać jednego z nich z rodziną, albo letnikami, którzy do latarni w Borze również docierali. Widać przecież dwie eleganckie panie plus odłożone na bok parasolki. Może tego dnia padało, może miały chronić od słońca. Pan w środku wydaje się jakby miał mundur, ale nie widać tego na tyle dokładnie by można to stwierdzić ze 100-procentową pewnością.

I tak kończy się małe "zamieszczanie" ze starą helska fotografią błędnie opisaną i wywołującą dyskusję. Ważne, że doszliśmy do właściwych wniosków po analizie tego zachwycającego kadru z lat 30-tych X wieku.

Na koniec jeszcze dwa ujęcia Boru (na drugim również widać dom latarników i latarnię w tle). Fot. 1 - kartka aukcyjna, fot.2 ze zbiorów Apoloniusza Łysejko


Wakacje 2019 [25] - Jastarnia Bór [vol. 3]

W mojej prezentacji pierwszego w życiu spaceru do szczątek latarni Jastarnia Bór (staram nie używać się słowa "ruin" bo sugeruje jednak istnienie większych struktur) nadeszła chwila by pokazać jak w roku 2019 wyglądało to miejsce.

Sami zobaczycie, że latem 2020 wyglądało inaczej i natrafiliśmy na miejscu na inne ciekawe artefakty związane z tą latarnią.

Historyczne już artykuły prasowe i wspomnienia książkowe wspominają o wizycie Prezydenta Mościckiego u latarników w Jastarni Borze, którzy narzekali na dostawy produktów spożywczych - głównie pieczywa do ich położonej daleko od drogi i siedzib ludzkich latarni. Historia ta jest przytoczona m.in. w artykule na portalu nadmorze.eu.

We wspomnianym artykule pt "Hel Prezydencki" czytamy:
Ignacy Mościcki był pierwszym z naszych mężów stanu, który zaczął przedkładać wypoczynek nad polskim morzem ponad wizyty w modnych letniskach Europy Zachodniej i Południowej. Jego pobyty, jako prezydenta II Rzeczypospolitej, nad Bałtykiem, rozpoczęły się pod koniec lat 30., choć po raz pierwszy przybył on do Gdyni, Jastarni i Pucka w sierpniu 1927 roku. Najdłużej, bo ponad miesiąc, przebywał na Półwyspie Helskim w roku 1937. Mieszkał on wówczas wraz z małżonką w ustanowionej letniej siedzibie prezydenckiej, zlokalizowanej w pobliżu modnego kurortu letniskowego, jakim była wówczas Jurata. Administracyjnie teren ten należy obecnie do Gminy Hel i znajduje się na obszarze zajmowanym przez Ośrodek WDW "Jantar". Zachowała się tu szczęśliwie (w latach 70. przeznaczona do rozbiórki) drewniana, wypoczynkowa willa prezydencka o nazwie "Muszelka". Jej skromna, parterowa architektura, nawiązuje do stylu wypoczynkowych domów z Juraty i w niczym nie przypominała miejsca wypoczynku głowy państwa. Na niewielkim ganeczku przyjmowani byli liczni goście, którym w trakcie letniego wypoczynku udało się uzyskać audiencję u dostojnego letnika. Prezydent Mościcki podczas pobytów na Półwyspie Helskim był bardzo aktywny i często odwiedzał okoliczne miejscowości, rozmawiając z ich mieszkańcami. Szczególnie upodobał sobie rozmowy z latarnikami, mieszkającymi i pracującymi na pobliskiej, obecnie nieistniejącej latarni morskiej w Borze (znajdującej się w okolicy obecnego Helu-Boru). Latarnikami tymi byli wówczas Piotr Miczyński i Jan DettlafT. Z zachowanych zapisków prasowych wynika, że Prezydent chętnie wdawał się z nimi w dyskusje, podziwiając życiową mądrość i rezolutność zwłaszcza Jana Dettlaffa. Ten stary rybak, który tytułował Prezydenta mianem: Jego Ekscelencji, potrafił bardzo szczerze rozmawiać z dostojnym gościem, poruszając wszystkie bolączki Kaszubów i swoje. Poruszył na przykład, śmieszną z pozoru sprawę, że w związku z utworzeniem Rejonu Umocnionego zabroniono dostarczania do latarni pieczywa z Helu i latarnicy są zmuszeni sami codziennie po niego udawać się do Jastarni. Oczywiście p. prezydent stanął na wysokości zadania i sprawę załatwił, a dodatkowo podarował latarnikom 100 kg mąki - tak na wszelki wypadek.

Poniżej fotografie terenu z czerwca 2019; porośnięte wzgórze z fragmentami murów i pojedyncze cegły to właśnie to miejsce.

Fot. Latarnica / czerwiec 2019


Wakacje 2019 [24] - Jastarnia Bór [vol. 2]

W pierwszym wpisie-relacji dotarcia do miejsca, gdzie stała kiedyś latarnia Jastarnia Bór ukazałam drogę do niej wiodącą i mylne oznaczenie z Google Maps, które skierowało nas na polanę na wysokim wzniesieniu, na której nawet były jakieś fundamenty, ale zdecydowanie było to błędne interpretowanie terenu.

Po skorygowaniu współrzędnych GPS z tymi podanymi na stronie popiasku.pl nie tak łatwo, ale dotarliśmy do celu. W TYM prawdziwym punkcie trudno byłoby się połapać stawiając np. tylko na własny wzrok, że rozpozna iż w tym miejscu stał kiedyś obiekt latarniany z budynkiem dla latarników.

Bo prawdziwa lokalizacja Boru to mało oczywiste wizualnie miejsce. Na pierwszy rzut oka las taki jak wszędzie wokół, bałagan i nieporządek również często w okolicy spotykany. Jedna, dwie cegły nie czynią miejsca niezwykłym. Żadnych murowanych konkretów. Kto spodziewa się sensacji będzie zawiedziony.

Pamiętam z internetu zdjęcia sprzed ok. 10 lat, gdzie można było dopatrzeć się więcej samych fundamentów, choć i tak na miejscu jest naprawdę niewiele pozostałości. Czas i przyroda zrobiły swoje.

Poniżej fotografie sprzed 9 i 4 lat z Wikimapia.org

Fot. 1 - 3 miejsce sprzed 9 lat , autor laxbery, na fotografii trzeciej pięknie widać jeszcze prawdopodobnie stopień bądź wejście do budynku latarników lub samej wieży latarni; fot. 4 model latarni Jastarnia Bór w parku miniatur w Niechorzu rok 2013, fot. Marlena 1666 / wikipedia.org; fot. 5 fragment starej mapy z lokalizacją przystanku kolejowego Bór i lokalizacja latarni na wzniesieniu o wysokości 20,2 m n.p.m. - fot. Darek 205/ Wikimapia.org

Poniżej zdjęcie pozostałości latarni z września 2012 roku, fot. Stanisław J. Szewczak / popiasku.pl

Poniżej kartka pocztowa z rysunkiem i przekrojem latarni Jastarnia Bór oraz archiwalna fotografia obiektu, fot. kartki tpnmm.pl, zdjęcie - aukcyjne

Krótki filmik z wyglądem miejsca można zobaczyć na youtube.com pod adresem: (stan na 2016 rok)

https://www.youtube.com/watch?v=CjhHLy2vcYQ

Jak wyglądała latarnia w czasach świetności? Poniżej kilka starych zdjęć i kartek. Fot. aukcyjne. Dziś trudno cokolwiek z tej budowli doszukać się w terenie. Dla mnie architektonicznie i lokalizacyjne była to jedna z najpiękniejszych latarni. I fakt, że z dala od siedzib ludzkich i piękna budowla.

A co znalazłam ja na miejscu w 2019 roku? To pokażę w trzecim ostatnim odcinku na ten temat.

Fot. główna wpisu Latarnica / czerwiec 2019 - idąc do szczątek latarni prawie cały czas mamy po lewej stronie tory kolejowe Władysławowo-Hel. Na ostatnim etapie wchodzimy w głąb półwyspu od strony otwartego morza.


Wakacje 2019 [22] - Jastarnia Bór [vol.1]

Dzisiejszy wpis dotyczy poza tym co pojawia się w tytule i jest oczywiste - trzeciej okrąglej rocznicy latarnianej, która przypada w tym roku. A nie jest to zwykły rok bo nie dość, że mamy czas epidemii i tak wiele turystycznych ograniczeń, to jeszcze mamy tyle powodów do świętowania.

Latem w 2019 roku po raz pierwszy - zaopatrzeni od lat w mapę helskich fortyfikacji wydaną przez MOW w Helu - postanowiliśmy dojść pieszo od stacji Hel do ruin czy raczej pozostałości po wysadzeniu w 1939 roku historycznej latarni morskiej Jastarnia Bór.

Cel dnia był jasny i precyzyjny: mapa gotowa, aparat uszykowany, baterie naładowane, komórki z gps gotowe, a do boju miał zachęcać archiwalny wizerunek latarni. Podążyliśmy pierwszym znanym już nam odcinkiem od MOW w Helu - dokładnie tak jak zaczyna się piesza wędrówka do Góry Szwedów - tylko z tą różnicą na początkowym etapie zamiast na wschód ku cyplowi należy skręcić w głąb "kosy" półwyspu. Na fot. 2 jedyny wiadukt półwyspu i przejście pod torami kolejowymi.

A jaką mamy rocznicę w związku z tym nieistniejącym już obiektem, ale jednak takim, którego położenie da się wizualnie na podstawie szczątków zidentyfikować? Otóż rok 2020 to równe 100 lat istnienia polskiej latarni morskiej w Jastarni, bo w roku 1920 polscy urzędnicy oficjalnie przejęli latarnię Jastarnia Bór od niemieckich urzędników. Sama latarnia została zbudowana w roku 1872 roku, a jako działający obiekt nawigacyjny jej historia zakończyła się w roku 1936, kiedy to zdecydowano o wygaszeniu jej optyki. Zadania Boru przejęła nowoczesna wtedy konstrukcja na Górze Szwedów. Sam charakterystyczny i zdobny budynek Jastarni Boru z przylegającą do niego wieżą przetrwał do 1939 roku.

Poniżej w drodze do celu - wokół piękne helskie lasy, bliskość kolei i torów, bardzo pofałdowany teren i ani jednego napotkanego człowieka.

Poniżej: prawie u celu a jednak coś nie tak?

Tak wygląda obecnie (stan na 2019) i skłaniała nas do poszukiwań szczątek latarni myląca lokalizacja podawana jako namiary gps w Google Maps. Z jednej strony nam pasowało, bo była to odkryta polana na wysokiej wydmie idealna pod budowę latarni, z drugiej wokół rzucały się w oczy jakieś murki, cegły - już serce zadrżało ale... Po tylu latach od wysadzenia ten teren powinien być jednak bardziej dziki i porośnięty, bo tam nikt nie chodzi. Coś było nie tak. Nie czuliśmy sukcesu za to mnóstwo wątpliwości. lata temu pamiętałam też jakiś wpis w przestrzeni blogowej i ciemne niewyraźne zdjęcia o widocznych fundamentach. Tamten teren był mocno zarośnięty.

W samą porę skontaktowałam się z Stanisławem Szewczak z portalu Popiasku.pl, bo kojarzyłam, że kiedyś tam osobiście był i coś zaczęłam sobie przypominać, że gdzieś w internecie funkcjonują błędne współrzędne tych ruin. Po krótkiej wymianie zdań miałam się kierować z danymi opublikowanymi na wymienionym wyżej portalu i teraz poszło już w miarę gładko - a co najważniejsze z sukcesem.

Poniżej błędna lokalizacja i właściwa - spora różnica w terenie prawda?

Fot. Latarnica / czerwiec 2019