Najlepsze lektury 2021 - ranking osobisty [1]

Jest druga połowa stycznia- najwyższy czas, by na chwilę spojrzeć wstecz i podsumować czytelnictwo własne na 2021 rok. Co roku wspominałam przy okazji rankingu o moim regularnym uczestnictwie w facebookowym wyzwaniu o nazwie Przeczytam "52 książki w roku" - co daje całkiem ładną średnią jednej książki w tygodniu. Ponieważ od wielu lat pułap 52 książek w roku nie był dla mnie problemem - tak dla siebie samej wyznaczałam zawsze ilość razy dwa czyli 104 książki w roku.

Z ogromną dumą mogę wreszcie tutaj napisać, że po raz pierwszy udało mi się dotrzeć do wartości trzycyfrowych i to przekraczających te 104 tytuły. Oj nie było to łatwe ale też nie biegłam na siłę do mety. Jak co roku uznałam - co będzie to będzie. Choćbym miała się zatrzymać np. na 103 książkach czyli już witać się z przysłowiową gąską.

Rok 2021 osiągnęłam z 139 tytułami na liczniku! Jak to się stało nie wiem, ale chętnie sama sobie odegrałabym fanfary :) Wiem za to, że w tych 139 książkach większość to były strzały w mój gust i przeżyłam wiele wspaniałych historii oraz dokształciłam się w tematach mnie interesujących.

Podobnie jak lata wcześniej wpis poświęcony wybrańcom (wybory czysto subiektywne) - podzielę na dwa odcinki, bo trudno mi zestawiać powieści z literaturą faktu.

W tym roku wyróżnię po trzy tytuły w trzech kategoriach

Literatura faktu/reportaż

Tak się złożyło że trzy książki, które zrobili na mnie największe wrażenie w 2021 roku są tzw literaturą górską.

Na podium za rok 2021 wchodzą (kolejność przypadkowa):

Pięć StawówDom bez adresu – Beata Sabała-Zielińska

Kiedyś, żeby zarezerwować tu miejsce, trzeba było wysłać list - tradycyjnie, pocztą. Do skrzynek wpadały więc kartki i koperty opisane: "Schronisko w Pięciu Stawach Polskich. Tatry!"."A gdzie adres?!", zżymali się urzędnicy Poczty Polskiej, dopytując o nazwę ulicy, numer budynku i kod pocztowy. „To dom bez adresu!”, tłumaczyli oczywistą oczywistość miłośnicy Tatr, rwąc włosy z głowy, że można nie wiedzieć, o jakie miejsce chodzi.Do Pięciu Stawów nie dojedziesz. I nie zawsze dojdziesz! Tu wciąż warunki dyktuje natura. To najwyżej położone schronisko w polskich Tatrach, a jednak rezerwacje robi się z rocznym wyprzedzeniem… bo przecież to legendarna "Piątka".Tu szarlotka od zawsze smakuje tak samo, czyli wyśmienicie; niedźwiedź co rusz zagląda do spiżarni, a Biała Dama ponoć nadal strąca taterników z Zamarłej Turni. I obowiązkowo zima na kilka tygodni odcina niekiedy dolinę od świata.Od blisko stu lat schronisko prowadzi jedna rodzina - słynny ród Krzeptowskich. Z czym się mierzą, jak żyją, jak wychowują dzieci i jak tworzą miejsce, które stali bywalcy nazywają domem? Czy każdy znajdzie w nim miejsce? O codzienności, tej zwykłej i niezwykłej, opowiadają szefowe schroniska: Marychna i Marta (a w swoim pamiętniku ich babcia - Maria Krzeptowska) oraz ludzie przez lata z nim związani.To nie tylko historia domu gdzieś na końcu świata z własnym duchem i tożsamością. To także opowieści o tym, co wszyscy kochamy w górach: o pasji, braterstwie i pokorze. I punkcie, gdzie krzyżują się szlaki górskie i ludzkie.

Ode mnie - ta książka była miłym zaskoczeniem. Nie mam emocjonalnego stosunku do tego miejsca ani konkretnych osobistych wspomnień a jednak bardzo ją przeżyłam - jakby to było "moje" tatrzańskie miejsce. Napisane ogromnie wciągająca. Podejrzewam, że wpadnie po uszy w tą lekturę nawet osoba która nie ma pojęcia co to za miejsce. Aż ręce zacieram na dwie kolejne lektury Autorki (TOPR 1 i 2), które już czekają na czytanie. Opinie mają bardzo dobre. Pierwsza jej książka, która czytałam "Życie po Broad Peak.Opowieść żony himalaisty" została moją książką 2020 roku.

Everest. Góra Gór - Monika Witkowska

Znany i tajemniczy…

Oto historia wyprawy na najwyższą górę świata. To książka nie tylko o trudach wspinania, ale też o tym, jaki jest naprawdę himalajski gigant. Dziś niektórzy twierdzą, że na Everest może wejść każdy. Podobna droga na szczyt jest prosta( co roku przecież organizowane są komercyjne wyprawy na Górę Gór). Skoro jednak jest łatwo, dlaczego wielu wspinaczy rezygnuje? Dlaczego niektórzy giną w drodze?O żadnym innym szczycie nie krąży tyle fantastycznych opowieści. W czasie wyprawy autorka miała szansę sprawdzić, co jest prawdą, a co mitem. W książce, którą oddajemy do rąk Czytelników, [autorka] odpowiada m.in. na te pytania

· Dlaczego Góra Gór nazywa się Everest i dlaczego na mapach różnie podaje się jej wielkość?

· Jak wygląda najwyższa góra świata 60 lat po pierwszym zdobyciu i jak przebiegały te pierwsze wyprawy?

· Kim są współcześni wspinacze? Co każe im wydawać dziesiątki tysięcy dolarów na wyprawę, w czasie której ryzykują zdrowie i życie?

· Dlaczego wyprawa na Everest trwa prawie dwa miesiące i nawet jeśli wchodzi się z butlą z tlenem, zdobycie Góra Gór nie jest łatwe?

Ode mnie - Everest - słowo klucz , słowo otwierające mi przepustkę do najlepszych górskich lektur. ZAWSZE Everest będzie mieć fory. Lekko zafiksowała na punkcie tej góry, jej historii i wspinaczek na nią. Monika Witkowska odpowiedziała w swej książce na wszystkie nurtujące mnie pytania. Wspaniała przemyślana rzecz na temat góry gór.

Rodziny himalaistów - Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, Joanna Sokolińska

Czy himalaiście wolno mieć dzieci? A męża? Żonę?

Czy realizacja marzeń o najwyższych górach jest przejawem egoizmu wspinaczy, czy ich prawem do życia na własnych zasadach?

O tym, jak wielka miłość do wysokich gór wpływa na ich życie, opowiadają najbliżsi wybitnych polskich himalaistów.

Ode mnie - Z pewnością niedoceniona książka na naszym rynku. Mnie przypomina wywiad rzekę z Ewą Berbeką - "Życie po Broad Peak. Opowieść żony himalaisty" która została jedną z moich książek na podium z 2020 roku. Kaliber emocji, wzruszeń na najwyższym poziomie. Bardzo osobista książka dla osób opowiadających o tym jak dzieli się życie rodzinne z himalaistą w polskich realiach.

Literatura faktu związana ze zwierzętami

Na podium za rok 2021 wchodzą (kolejność przypadkowa):

Czego uczą nas zwierzęta – Danielle MacKinnon

Stań się najlepszą wersją siebie dzięki mądrości zwierząt

Koty wiedzą, kiedy ich opiekunowie się smucą, psy wyczuwają podniecenie wiszące w powietrzu, a dzikie ptaki – zbliżające się niebezpieczeństwo. Zwierzęta wiedzą o wiele więcej, niż nam się wydaje!

Jeśli tylko wsłuchamy się w ich głos, będą w stanie poprowadzić nas ku następnemu etapowi naszej osobistej ewolucji. Ta jedyna w swoim rodzaju książka pokazuje, jak zrozumieć to, co zwierzęta chcą nam przekazać, oraz jak wykorzystać tę wiedzę w praktyce i zmienić życie nasze i naszych zwierzęcych towarzyszy.

Głęboko i intuicyjnie pracując ze zwierzętami od niemal 20 lat, medium Danielle MacKinnon zdobyła mądrość, którą się dzieli, przeplatając pomocne narzędzia i techniki z osobistymi historiami jej klientów, krok po kroku wprowadzając czytelnika na drogę osobistego rozwoju poprzez słuchanie tego, co ma mu do przekazania jego zwierzę.

Ode mnie - kluczem do zachwytu nad tą lekturą jest jej pełen tytuł "Czego uczą nas zwierzęta? Jak domowi terapeuci pomagają nam pozbyć się ograniczeń i stać się lepszymi ludźmi". Mimo, że cały czas miałam wrażenie że Autorka trochę na siłę tworzy własną ideologię w temacie relacji ludzie - zwierzęta towarzyszące to jedynką w ostatecznym rozrachunku książka ta była dla mnie odkryciem i uzmysłowiła wiele wartościowych przesłanek i informacji. Inaczej spojrzałam na odchodzenie zwierzęcego przyjaciela i zachowania agresywne i lękowe kotów. Jakbym dostała klucz do ważnych drzwi., które dotąd były zamknięte.

Świat Nali - Dean Nicholson

Kronika niezwykłej przyjaźni, która zmieniła wszystko.

Gdy podczas samotnej podróży rowerem dookoła świata Dean znajduje Nalę, kotkę porzuconą na pewną śmierć w górach Bośni, nawet nie przypuszcza, o ile ciekawsza czeka go przygoda.

Nala od jazdy w transporterze woli podziwiać widoki wtulona w szyję swojego nowego przyjaciela. Wspólnie zwiedzają bałkańskie miasteczka, ratują stare osiołki w Grecji, walczą z chorobą w Azerbejdżanie, a w Gruzji przygarniają… Ducha.

Dzięki burej kotce Dean z lekkomyślnego imprezowicza zmienia się w troskliwego opiekuna, a jego zabawne relacje na Instagramie sprawiają, że ich podróżą zaczyna żyć cały świat. Przynosi to mnóstwo zaskakujących perypetii…

Fascynująca opowieść o wyjątkowej wyprawie, nieoczekiwanej przyjaźni i wolności, jaką daje pełna spontanicznych decyzji podróż.Jeśli twój kot najbardziej lubi siedzieć na kanapie, w podróż dookoła świata wybierz się z Nalą.

Ode mnie - nie ma tutaj zaskoczenia, bo książki oparte na faktach a dotyczące relacji człowiek-zwierzę od zawsze mnie wzruszały i fascynowały. Pokochałam brytyjskiego kota Boba, amerykańskiego Homera czy Deweleya. Ta para (Dean i Nala) to moi bohaterowie współczesności i po raz kolejny życie pokazuje że relacja człowiek-zwierzę może być wyjątkowa i ratująca dla obu stron. Śledzę fb i Instagram Deana i Nali z zapartym tchem.

Weterynarz z przypadku - Philipp Schott

Philipp Schott od kilkunastu lat leczy pacjentów z ogonem (i bez). W trakcie praktyki spotkało go wiele niezwykłych przygód ze zwierzakami (i ich właścicielami), zdobył również imponujące doświadczenie w rozwiązywaniu ich problemów.
Dlaczego został weterynarzem? Jak naprawdę wygląda jego praca? Wejdź do lecznicy tylnymi drzwiami i poznaj historie, które doprowadzą cię do śmiechu i do łez. Przy okazji dowiedz się, jak najlepiej zadbać o swojego przyjaciela i jak przygotować się do wizyty u weterynarza.PS Podczas powstawania tej książki nie ucierpiało żadne zwierzę (za to kilka osób zostało podrapanych!).

Ode mnie - ta historia to coś z pogranicza biografii zawodowej a książki popularnonaukowej. Jako niedoszła pani weterynarz (to był kiedyś mój zawód marzeń ale zrezygnowałam z niego wiedząc że trzeba podobnie jak na medycynie znać i pogłębiać przedmioty ścisłe) z przyjemnością prześledziłam ścieżkę zawodową weterynarza z przypadku. Książka jest napisana lekko i z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do siebie i trudnych sytuacji. Jeszcze wtedy nie wiedziałam że powstaje jej rodzimy odpowiednik na moim ulubionym polskim weterynaryjnym blogu.

Literatura w tematyce muzycznej / biografie

Na podium za rok 2021 wchodzą (kolejność przypadkowa):

Wham! George i ja - Andrew Ridgeley

Poznaj prawdziwą historię zespołu Wham!

Wyobrażasz sobie Święta bez przeboju "Last Christmas"? Dzięki tej piosence Boże Narodzenie to wyjątkowy okres dla każdego z nas. Magiczna atmosfera to zasługa dwóch przyjaciół – George’a Michaela i Andrew Ridgeleya. Wszystko zaczęło się w 1981 roku, gdy jako osiemnastolatkowie postanowili założyć zespół…

Bardzo szybko Wham! stali się ikoną popkultury oraz symbolem lat 80. – czasu, kiedy imprezy trwały do białego rana, a ekstrawagancja była w cenie. Kto z nas nie tańczył do takich przebojów jak "Wake Me Up Before You Go-Go" lub "Careless Whisper"? Wielka sława, pierwsze miejsca na światowych listach przebojów, tłum szalejących fanów… tak w skrócie wyglądała historia duetu.
W 1986 roku George Michael i Andrew Ridgeley postanowili zakończyć wspólną działalność. Ich ostatni koncert odbył się na legendarnym stadionie Wembley, a 73-tysięczna widownia zapłakała, nie mogąc pogodzić się ze stratą. Choć minęło już tyle lat od tego wydarzenia, to legenda Wham! jest wciąż żywa!

Wham! George i ja to jedyna książka pokazująca nam zakulisowe życie zespołu. To także opowieść o jednym z najbardziej znanych muzyków na świecie, George’u Michaelu – opowieść tym cenniejsza, że snuta przez osobę, która znała go jak nikt inny!

Ode mnie - rok wcześniej przeczytałam fascynującą biografię George'a Michaela, ale byłam ciekawa co o okresie sukcesów grupy Wham! powie jej drugi muzyk i przyjaciel George'a z lat szkolnych. Fantastyczna wyprawa wehikułem czasów do muzycznych lat 80-tych. Napisane szczerze, wzruszająco - czyta się rewelacyjnie.

Serca bicie. Biografia Andrzeja Zauchy - Katarzyna Olkowicz i Piotr Baron

C'est la vie.
Takie jest życie.Trudno chyba znaleźć lepsze słowa niż fragment piosenki na opisanie życia Andrzeja Zauchy. Żył pełną piersią, ciesząc się każdym dniem.Muzyczny samouk, z zawodu zecer. W młodości kajakarz, trzykrotny mistrz Polski. Ze sportu zrezygnował dla… muzyki. Podczas swojej kariery współpracował z największymi twórcami jazzowymi, choćby Tomaszem Stańką i Janem "Ptaszynem" Wróblewskim, oraz popularnymi piosenkarzami, m.in. Andrzejem Sikorowskim i Ryszardem Rynkowskim. Kabareciarz i aktor.W roku 1991 jego tragiczna śmierć poruszyła całą Polskę.Kim był Andrzej Zaucha? W czym tkwi jego fenomen? Jak wspominają go najbliżsi przyjaciele?

Ode mnie - twórczość Andrzeja Zauchy w pełni doceniam dopiero od jakichś 10 lat. Może dojrzałam do tej muzyki. Z dzieciństwa pamiętam z TV sympatycznego pana z wąsem który często pojawiał się w okienku ale którego muzyka była w porządku choć raczej skierowana do pokolenia moich rodziców. Dziś słucham tego jakby innym uchem. Odkrywam jej wartość a w tle zawsze jest ta smutna historia miłosna bez happy endu, którą nawet ja z ówczesnych mediów pamiętam jako głośną sprawę. Książka napisana jako portret artysty i mężczyzny - niezwykle utalentowanego muzyka. W tle doskonały portret tamtych czasów i środowiska muzycznego Krakowa.

Ekstaza. Lata 90-te. Początek - Anna Gacek

Muzyka, filmy, seriale, teledyski, moda, media, idole i ikony, rewolucja w rytmie Smells Like Teen Spirit.

Seks, heroina i grunge. Supermodelki i trabanty. Laura Palmer, Courtney Love i Madonna. Jeremy i dziewczyny z teledysków Aerosmith. Kurt, Eddie, Layne, Chris i Andy. Axl i Bono. Seattle i Sub Pop. Koszule w kratę i martensy. MTV Unplugged i Beavis i Butt-head. Pokolenie X i Samotnicy. Anna Gacek w szerokim kontekście – obejmującym politykę, gospodarkę, kulturę, społeczeństwo i historię – zatrzymuje kilkadziesiąt niezapomnianych momentów popkultury. To opowieść pełna anegdot i mało znanych faktów.

Ekstaza Anny Gacek to więcej niż odpowiedzi na pytania, dlaczego Kurt Cobain opluł fortepian Eltona Johna, Agent Cooper uwielbiał słodycze, Anna Wintour nienawidziła grunge’u, Eddie Vedder zdemolował Carnegie Hall, a skromna pracownica wytwórni płytowej z Seattle wkręciła „New York Timesa”. To poruszająca opowieść o młodych ludziach zagubionych w swoim sukcesie, przerażonych niechcianą rolą rzeczników pokolenia. O samotności w adorującym tłumie, o pułapkach sławy, bezlitosnym świecie mediów i show biznesu, wreszcie o nieuchronnej tragedii.

Były to czasy najlepsze i były to czasy najgorsze. Były to wspaniałe czasy.

Lat dziewięćdziesiątych nie można opisać w jednej książce, to dopiero początek.

Ode mnie - tą książką kończyłam literacką przygodę 2021 roku. Zarwałam dla niej Sylwestra, ale nie żałuję ani minuty. Tak jak lubiłam radiowe audycje Anny Gacek tak wiedziałam, że Autorka sprawdzi się w formie muzycznej opowieści książkowej. O ile dla Anny gacek lata 90-te to te najważniejsze (ja jednak wybrałabym 80-te) to ten okres w muzyce i sztuce też mnie mocno kręci i przeżyłam każdy rozdział wracaj myślami do tamtych chwil. Napisane tak, że nie można się oderwać. Potem już tylko szuka się tych wszystkich zespołów i piosenek na YouTube.com :)

Fot. główna wpisu Sheep / Pexels.com

Opisy książek z serwisu lubimyczytac.pl


Zdjęcie na niedzielę - 23 stycznia 2022

W nawiązaniu do ostatniego zestawienia zdjęć z miejscowości Gąski - dziś i dawniej (prezentowane tydzień temu) - jeszcze w tą niedzielę chciałabym zaproponować podobny duet, bo oglądając ujęcia z Gąsek same mi się nasunęło.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / styczeń 2022, kartka aukcyjna


Ze starej prasy [85]

Dziś robimy skok w końcówkę lat 70-tych. Bardzo popularne było wtedy czasopismo "Panorama". Sama pamiętam jak ten tytuł pojawiał się regularnie w moim domu rodzinnym.

W numerze 8 z 25 lutego 1979 roku ukazał się artykuł pana Jerzego Ringera pt. "Światła Rozewia" (podejrzewam, że to ten sam Autor, który wydał w latach 70-tych XX wieku sympatyczną książeczkę dla dzieci pt. Latarnie polskiego wybrzeża).

Zdjęcie zdobiące tekst przedstawia latarnię Rozewie I jeszcze przed podwyższeniem i z okresu gdy jej elewację zewnętrzną porastała roślinność.

Poniżej okładka i strona z całym artykułem oraz powiększenie artykułu.


Latarnie Rosji [4]

W 2022 roku po półrocznej przerwie wracam do cyklu o latarniach morskich Rosji, do którego zainspirowały mnie plansze z tymi obiektami wystawione w porcie Kaliningrad. Fotografie plansz podesłała Marzena Józefczyk / Pstrykowisko.

Latarnia Tokarevsky

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– zbudowana w 1913 roku
– obiekt aktywny
– wysokość światła 12 m n.p.m.
– wysokość wieży 12 m
– dolna połowa wieży jest ośmioboczna, a górna okrągła
– wieża malowana na biało
– świeci światłem białym i czerwonym w zależności od kierunku
– jedna z najbardziej znanych rosyjskich latarni morskich
– nazwa latarni wzięła się od nazwiska kapitana MJ Tokareva, którego statek badał te obszary obszar w latach 1862-63
– znajduje się na Półwyspie Egersheld
– możliwość dojścia pod latarnię przy dobrej pogodzie po wędrówce 3 km od końca miejskiej linii autobusowej
– w czasie przypływu dostęp do latarni jest pod wodą
– wieża zamknięta

Poniżej ujęcie dzienne z Flick.com oraz historyczne z leuchtturm-welt.net

Poniżej Street View i widok satelitarny z Google Maps

Latarnia Sommers

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– zbudowana w 1945 roku
– obiekt aktywny
– wysokość światła 53 m n.p.m.
– wysokość wieży 37 m
– zasięg światła 14 Mm
– stalowa wieża szkieletowa z galerią, pomalowana na czerwono
– w pobliżu. zachowało się kilka domów latarników i innych budynków
– pierwsze dwie latarnie były okrągłymi murowanymi wieżami o wysokości około 9 m (30 stóp); druga, zbudowana w 1866 r., została zniszczona przez wojska fińskie na początku wojny zimowej w 1939 r.
– latarnia jest na małej wyspie Sommers
– dostęp tylko łodzią
– wieża zamknięta

Poniżej dwa ujęcia dzienne z Google Maps oraz listsoflights.com

Poniżej zdjęcie z hasła z Wikipedii.org

Poniżej widok satelitarny z Google Maps oraz zdjęcie latarni z Panoramio.com

Latarnia Stirsudden

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– zbudowana w 1955 roku
– obiekt aktywny
– wysokość światła 47 m n.p.m.
– wysokość wieży 28 m
– wieża zbudowana z betonu
– pomalowana w czerwono-białe poziome pasy
– znajduje się na szczycie klifu
– do latarni można podejść, wieża zamknięta
– kiedyś w tym miejscu była inna latarnia - ośmiokątna wieża zbudowana z estońskich cegieł, historyczna latarnia została zniszczona w czasie II wojny światowej i zastąpiona tymczasową wieżą

Poniżej dwa ujęcia dzienne z geocatching.su i listsoflights.com

Poniżej stara kartka pocztowa z historyczną latarnią z leuchtturm-welt.net

Poniżej Street view z Google Maps i widok satelitarny z Bing.com


Ciekawostki aukcyjne [50]

Zapraszam po raz pierwszy w tym roku na cykl prezentacji przedmiotów latarnianych wyszukanych w internecie - na różnych serwisach aukcyjnych.

Dziś będzie trochę ceramiki, wspaniała gra planszowa oraz pojedyncze przedmioty z innych branż.

Fot. aukcyjne


Zdjęcie na niedzielę - 16 stycznia 2022

Dziś w niedzielnym cyklu zestawienie współczesności z przeszłością. Poniżej dwa zdjęcia z latarnią morską w Gąskach. Dzieli je 50-60 lat. Sama latarnia obecnie prezentuje się wyśmienicie. Przechodzi regularne remonty i jest sporą atrakcją turystyczną.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / styczeń 2022 (po lewej), kartka aukcyjna z lat 60-70 XX wieku (po prawej) z fotopolska.eu


Styczniowy Kołobrzeg [2]

W drugim odcinku poza samą latarnią pooglądacie ujęcia z okolicą latarni oraz widoki z niej na port i promenadę. Wyjątkowego uroku dodaje zdjęciom mgła. A na jednym z nich i Autorzy zdjęć.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / Kołobrzeg 2022


Ze starej prasy [84]

Styczeń to wciąż taki okres poświąteczny więc idealnym tekstem archiwalnym na ten czas będzie artykuł z "Małego dziennika" z 24-25 grudnia 1938 roku. Na stronie 6 ukazał się tekst podpisany jedynie jako [sz] : "Zima w pustelni polskiego latarnika. Przez zaspy na wigilię do największej w Europie latarni morskiej".

Poniżej fragment kolorowej okładki, dalej okładka i strona z artykułem oraz dwa wycinki z tym tekstem.

Ten artykuł przywołał mi w pamięci zimowe ujęcie Rozewia I na kartce pocztowej wydanej w latach 70-tych XX wieku. Artykuł z "Małego Dziennika" ukazał się w roku 1938 czyli kierownikiem latarni był legendarny Leon Wzorek. Poniżej dopełnienie fotograficzne ode mnie do tego artykułu.


Styczniowy Kołobrzeg [1]

Fotoreportaż z latarni w Kołobrzegu - choć styczniowy - nie doczekał się kadrów latarni w śniegu. Po Bożym Narodzeniu przyszło ocieplenie i śnieg z wybrzeża zniknął.

Za to celnym jest fakt, że poniżej prezentowane zdjęcia powstały na początku tego roku więc są bardzo aktualne. Jak widać po świetle i kolorach - zdjęcia powstały przy różnej pogodzie.

Fot. Lidia Czuper i Tomasz Bury / Kołobrzeg styczeń 2022


Zdjęcie na niedzielę - 9 stycznia 2022

Po zimowym Rozewiu, zaprezentowanym 2 stycznia 2022 roku, pora udać się na mierzeję i podziwiać latarnię morską w Krynicy - w zimowym otoczeniu. Czerwień wieży przepięknie odcina się od bieli pejzażu.

Fot. ze strony facebookowej Na mierzeję (@namierzeje)


Jej drugie święta...

To były jej drugie święta. I 17 wspólnych miesięcy od adopcji ze schroniska. Koty po przejściach... O nieznanej przeszłości i bagażu doświadczeń. Wciąż trochę dzika, wciąż czasami nieufna i wystraszona, nadal mająca koszmary senne... Tak, koty są bardzo wrażliwe.

Tradycyjnie - jeszcze z czasów kocura Errora - w tym okresie pokazuję jak minęły kolejne kocie święta. Ta kotka, podobnie jak Error nic sobie nie robi z choinki. Za to lampki darzy ogromną miłością za ich ciepło. Staramy się by czuła się bezpieczna i syta, dbamy o jej zdrowie. Tyle możemy od siebie dać. Mimo że 4 lata życia przeżyła na ulicy w mrozy na chwilę tylko wygląda z okna i wącha powietrze. Nie chce na to zimno wracać. ceni kocyki i kołderki oraz kolana i ludzkie głaszczące dłonie. Mysza to zupełnie inny kot niż Error. On urodzony w domu i znający dom, ona znająca ulicę i rok w schroniskowej klatce.

Poniżej migawki z drugiej połowy grudnia. Kocie święta... Zapewnione ciepło, spokój, pełna miska, czysta kuweta i głaskanie do woli. Ile kot potrzebuje. Kto się jeszcze zastanawia zachęcam - adoptujecie zwierzaki ze schronisk, fundacji, przytulisk.


Latarnia stycznia 2022

Nowy rok - nowy stary cykl, bo z nowym kalendarzem latarnianym na nadchodzące 12 miesięcy - tradycyjnie prezent świąteczny od Agnieszki. Dziękuję jak co roku!

Latarnią stycznia jest obiekt ze stanu Michigan - St. Joseph North Pier Lighthouse w zimowym pejzażu.

Poniżej karta z kalendarza:

Kilka faktów na temat tego obiektu:
– zbudowana w 1906 roku
– obiekt aktywny
– wysokość wieży 9,5 m
– wieża zbudowana z żeliwa
– stoi na końcu północnego molo, przed nią znajduje się druga wyższa latarnia z 1907 roku
– wieża biała, laterna czarna
– obie latarnie łączy oryginalny pomost
– dostęp do wieży pieszo po molo
– wieża otwarta odpłatnie do zwiedzania w wybrane piątki i soboty w okresie letnim; bilety można kupić online

Poniżej obie latarnie - fot. Wikipedia.org/ Russell Sekeet (2008 rok)

Poniżej widok satelitarny i z drona - Google Maps

Poniżej Street View z Google Maps oraz historyczne ujęcie z lighthousefriends.com


Lektury 2022

Nowy rok to ZAWSZE nowa przygoda czytelnicza i nowe wyzwanie. Rok temu w styczniu - jak to bywało od wielu lat - założyłam sobie nierealne wyzwanie by dać radę i przez 12 miesięcy przeczytać 104 książki czyli 2 tygodniowo. Byłam jak co roku sceptycznie nastawiona, bo choć bywało że zbliżałam się do 100 lektur to wyzwania nigdy nie osiągnęłam.

Pod tym względem rok 2021 był wyjątkowo bo wreszcie mam swój osobisty Everest czytelniczy zaliczony. Dałam radę! To ogromna satysfakcja. Ale i niezwykły był rok 2021 pod względem przeczytanych książek bo wiele z nich to były cudowne historie, które pozwalały tak mocno wejść w lektury i oddać się im całkowicie.

W tym roku zakładam ponownie, że byłoby super osiągnąć liczbę 104 przeczytanych książęk, ale nie mam już tej presji bo swój szczyt osiągnęłam. Może warto poczytać te najgrubsze i im poświęcić swój czar roku 2022? Pomyślę.

Rok 2021 zaczynałam biografią Andrzeja Zauchy. Zakończyłam go "Ekstazą" Anny Gacek o latach 90-tych XX wieku. W tym roku startuję z lekturą górską. Zimą czyta się je wspaniale. Zatem CZAS START!

  1. W cieniu Everestu - Magdalena Lassota - styczeń - nota 5
  2. Kot, który spadł z nieba - Takashi Hiraide - styczeń - nota 5
  3. Podstęp (tom 1 cyklu Doggerland) - Maria Adolfsson - styczeń - nota 5
  4. Pamiętniki dobrego kota i jego zwyczajnego pana - Grzegorz Morkowski - styczeń - nota 5
  5. Domy i inne duchy - Marta Bijan - styczeń - nota 4+
  6. Rozmowa z kotem - Małgorzata Biegańska-Hendryk - styczeń - nota 5
  7. Piechotą do lata - subiektywny przewodnik po małych przyjemnościach - Monika Kantor i Sebastian Załęcki - styczeń - nota 5
  8. Na tropie niewyjaśnionego - Will Pearson - styczeń - nota 4
  9. TOPR - żeby inni mogli przeżyć - Beata Sabała-Zielińska - styczeń - nota...

Fot. główna wpisu Tomasz Lerczak / Kuźnica 2019 rok

Fot. Latarnica


Zdjęcie na niedzielę - 2 stycznia 2022

Pierwszym zdjęciem w tym cyklu w Nowym roku będzie zimowy widok z Rozewia. Jest tak uroczy, że nie mogę się mu oprzeć. Poza tym mamy wciąż zimę, a za nami pierwsze białe i mroźne święta od wielu lat.

Fot. Konrad Kędzior / Gmina Władysławowo - fotografia ze strony facebookowe gminy


12-te urodziny bloga

Nadszedł poranek 1 stycznia 2022 i obudziłam się w całkiem Nowym Roku. Dla jednych to pierwszy dzień roku, a dla mnie od 12 lat to małe święto. 12 lat temu usiadłam i popełniłam pierwszy wpis dla Latarnicy. Nic nie zakładałam, nic nie planowałam, podpatrywałam jak się to rozwinie i czy będę chciała w tym trwać. I tak stukając dla was kolejne wpisy i przypatrując się temu z boku wytrwałam do dziś. Zaczynałam w zupełnie innych czasach, byłam młodsza o 12 lat i miałam przed sobą wiele latarnianych doświadczeń oraz całą kocią przygodę, bo niemal rok później adoptowałam mojego pierwszego kota.

Dziś z perspektywy 12 lat naprawdę NIE WIEM jak dałam i daję radę wracać tutaj by wrzucać to co mnie kręci i zachwyca. Może to jest tak, że zachwyty uskrzydlają i dają sił. W końcu pasje to trochę stan bycia wiecznie na haju - znam to z doświadczenia i wielu znajomych faromaniaków to potwierdzi.

Będąc dziś w tym miejscu i w tym czasie nie mogę obiecać równej aktywności. Czas płynie, zdrowie się sypie, a mnie padło akurat na kręgosłup i bywają dni kiedy naprawdę nie mogę usiąść do kompa. w ogóle wtedy nie egzystuję i oby było ich jak najmniej. Proszę więc o zrozumienie. Bo chcę być tu dalej z Wami.

Mam wspaniałe grono znanych i nie znanych czytelników. Pomagacie mi prowadzić ten blog, inspirujecie, podsyłacie materiały. Wszystkim Wam dziękuję za kolejny 2021 rok aktywności i obyśmy dalej tak działali wspólnie w 2022 roku.

Zdrowia, sił, pasji i marzeń, które sprawiają że unosimy się nad ziemię. Obym za rok usiadła tutaj i napisała kolejny urodzinowy post. Dziękuję Wam Kochani!

Fot. główna wpisu freepik.com

Fot. Vie Studio z Pexels.com