Latarnica poleca [80]
Nie będę ukrywać, odkąd w 2022 roku tuż po premierze przeczytałam „Zapiski wrednego kota” Wojciecha Cesarza i Katarzyny Terechowicz - lekturę w ramach ukochanego cyklu o grzecznym psie – wiedziałam, że będę bardzo, ale to bardzo wyczekiwać kontynuacji. Malamut Winter to super bohater, ale odkąd serię przejął wredny kot Marian (dziki tygrys zgarnięty z Bieszczad) to dla mnie jako kociary zrobiło się już obłędnie. I tak po 4 latach wiosną tego roku Marian powraca w wielkim stylu w 7 już tomie pt. „Śledztwo wrednego kota”.
Przygody i codzienność tej prozwierzęcej rodziny (4 dwunogów + 5 zwierzaków: dwa psy, dwa koty, jeden chomik) jest według mnie jedną z najlepszych wielotomowych opowieści na rynku o koegzystencji człowieka ze zwierzętami domowymi, towarzyszącymi nam na co dzień. Wspólna próba życia – a często nawet przeżycia – napisana jest lekko i z takim humorem, że nie uwierzę iż jakiś Czytelnik i zwierzolub nie zakocha się w tych perypetiach od pierwszego rozdziału pierwszego tomu.
Obecnie do moich rąk trafiło najnowsze wydawnictwo, które jest niejako bezpośrednim pociągnięciem historii z tomu 6, gdzie kochany obrońca domowego ogniska malamut Winter schodzi ciut na dalszy plan, a królem historii (ba! wiadomo, gatunek zobowiązuje) zostaje kot Marian przywieziony swego czasu z wakacji w górach. Polecam siegnąć do wcześniejszych tomów by zapoznać się z jego historię i tym jak wziął ludzi na litość i spojrzenie biednego kotka. Klasyczne techniki manipulacji, z których koty mają doktoraty i profesury w chwili swoich narodzin.
W „Śledztwie wrednego kota” powracamy do znanego już domu i jego mieszkańców. Kogóż mamy do obserwacji? Gatunek ludzki reprezentuje 4-osobowa rodzina: Henryk, Hanka oraz dwójka potomstwa – nastolatki Julka i Alek. Pod jednym dachem żyją z nimi alaskan malamut Winter, Rudy – nieduży beczułkowaty piesek, gabarytowo 1/3 malamuta, Bagira (Bagi) – kocica, która nieustannie denerwuje kocura, chomik Popcorn – galopujący w swym kołowrotku oraz mistrz i narrator tego tomu – kot Marian (Marianek, Maniuś, Maniutek). Tymczasowo w historii pojawia się gadająca papuga Dżongo (bardzo zabawny epizod), zostawiona pod opieką dwunogów na czas pobytu jej opiekunki na kontynencie australijskim. Niezła ekipa prawda? Z tego mogą wyniknąć tylko kłopoty i wielka komedia omyłek.
Marian – jak widać po obu tytułach tomów, w których przejął władzę i stał się narratorem historii – jest wrednym kotem. To oczywiście klasyczny, powszechnie funkcjonujący stereotyp i często występujący przymiotnik, kiedy ktoś próbuje opisać tak powszechny w polskich domach gatunek Felis catus. Co gorsza, mimo tak niedobrej opinii koty w czasach współczesnych stały się najpopularniejszymi zwierzętami domowymi. I każdy kociarz i opiekun wie, że nie są one wredne ani złośliwe z założenia i natury. Tak to tylko bywa odczytywane po ludzku, bez znajomości kociego behawioru. Nic bardziej mylącego! Popatrzmy na Mariana. Zgarnięty z terenu dzikiej przyrody jest leniwym, rozpieszczonym kanapowcem, dla którego sensem życia jest pełna miska (i to nie byle czego!) oraz nieograniczona swoboda – czyli nieustanne otwierane i zamykane na komendę drzwi tarasowe czy sterowana pilotem brama garażowa. Bowiem co podjazd do domu to inna nawierzchnia niż taras czy ogród, a to wszystko ma ogromne znaczenie dla dobrego samopoczucia pana kota.
Marian w tej historii postanawia trochę bardziej zaktywizować swój żywot i przyjrzeć się wielu aspektom życia rodzinnego – wliczając do rodziny także zasoby zwierzęce – a tym samym prowadzi wiele śledztw, które wymagają rozwiązania i dotarcia do źródeł domowych konfliktów, tajemnic, dziwnych ludzkich zachowań, które dla kota są absurdalne. Mamy tu kilkadziesiąt krótkich rozdziałów, w których Marian niczym koci Sherlock Holmes węszy co też stoi u podnóża pewnych zjawisk i w każdych okolicznościach potrafi dopatrzeć się zagadki do rozwiązania. Ale nie myślcie, że taki z niego nietypowy kocur – robotny, że ho ho i nadaktywny. Marian między stawianiem sobie kolejnych egzystencjonalnych pytań potrzebuje dużo czasu na drzemki w ulubionym fotelu na tarasie (akurat jego zamiłowanie do mebli zawsze pokrywa się z fotelami czy kanapami wybieranymi przez Henryka), pilnowanie pustej miski i regularnych pór karmienia, stałych arii głodowych i miauczenia dla samego wydawania z siebie tych jakże rozpraszających ludzi tonów. A nocą musi oczywiście strzec bezpieczeństwa śpiących. Czasami to wymaga poskakania po człowieku. Ale nikt tego nie doceni! Jest przekonany o swojej wielkiej życiowej roli strażnika rodziny i nawet czuje się w obowiązku strzeżenia malamuta Wintera.
Marian widzi świat po kociemu (to oczywiście jedyna słuszna wizja rzeczywistości) i często przez to jego interesy i próby naprawy sytuacji nie idą w parze z punktem widzenia Henryka czy Hanki. Doprowadza to do wielu spięć i konfliktów, w których winnym zawsze będzie kot lub koty (Bagirka chętnie włącza się w domowe psoty i intrygi), ale zazwyczaj wszystko uchodzi jej na sucho. Za to Marian bywa oskarżany o wszystko! Ale kiedy Duzi mają problemy to aż nadto często pragną wtedy przytulać swoje domowe stado. Dla Mariana nie ma nic gorszego niż namolne dotykanie jego futra czy – o zgrozo - podnoszenie znienacka i branie na ręce. Wtedy bój się człowieku wyroku łapek sprawiedliwości wyposażonych w śmiercionośne pazury.
Autorzy genialnie, lekkim stylem i z ogromną porcją humoru oddają nasze relacje z domowymi pupilami. Ludzka rodzina nakreślona jest trafnie i pokazuje tą dwutorowość podejścia do „wychowania” zwierząt. Gdy jeden człowiek krytykuje czy karci drugi natychmiast bierze w obronę poszkodowanego – z góry uznając winę swojego partnera. Bo przecież nie może potworem okazać się piesek czy kotek. To prędzej mąż, żona czy dziecko mają problem i są prowodyrami konfliktów.
W 7 tomie cyklu mamy m.in. poza czasowym pobytem z bohaterami w ich domu kolorowej gadającej papugi akcję z dzikimi ptakami, wiewiórkami, zamknięciem Mariana w szopce z artykułami budowalnymi na posesji sąsiada, w domu dochodzi do testu nowych drzwi z klapką dla kotów, kurier przywozi drogą mającą dać szczęście kotom interaktywną mysz, nadchodzą święta i do salonu zostaje wstawione ogromne drzewko bożonarodzeniowe, w okolicy wprowadzają się nowi sąsiedzi z kotem Baltazarem i wiele innych codziennych zmagań typowych dla rodzin ze zwierzakami. Cudowną historią wywołującą salwy śmiechu jest profesjonalna rodzinna sesja fotograficzna w ogrodzie, efekty której miały zawisnąć w ramce w salonie. A jak wyszło sami przeczytajcie.
Nasz bohater Marian ma cięty język, ostre riposty, nie owija nic w bawełnę i nieustannie jest oburzony, że ani Henryk ani Hanka nie doceniają jego ogromu pracy i nieustannej ochrony domowego miru. Ludzie są dla niego zagadką, bo wszystko widzą na opak, a tak w ogóle to życie z nimi jest nieustanną próbą dręczenia i prześladowania biednego kota. Podobnie jak w „Zapiskach wrednego kota” niemal każdy rozdział kończy się podsumowaniem i oceną opisanej sytuacji przez Mariana. W prosty sposób przyznaje punkty za pożądane reakcje i krótko i w punkt osądza strony konfliktu. Bo każdy dzień to ścieranie się światów ludzko-zwierzęcych i psio-kocich albo i kocio-kocich (przecież Bagirka to wstyd dla kociego rodu a on musi bytować z nią pod jednym dachem!). Chomik Popkorn ma akurat tutaj najmniej do powiedzenia i jest izolowany od tego całego towarzystwa z futrem.
Na koniec muszę podkreślić jeszcze mój zachwyt ilustracjami pani Joanny Rusinek – który towarzyszy mi podczas lektury całej serii od 2011 roku. Jej kreska i sposób ukazywania bohaterów jest idealnym dopełnieniem. Piękne okładki to również jej autorstwo. Maniuś i Bagi są cudownie nakreśleni a ich mimika i spojrzenia wywołują u mnie uśmiech i rozbawienie. Książki Wojciecha Cesarza i Katarzyny Terechowicz są adresowane do grupy wiekowej 8-12 lat, ale uważam że każdy dorosły czytelnik również doceni ich zabawność oraz trafność i będzie miał ogrom przyjemności z ich czytania. Książka poza wersją drukowaną dostępna jest również jako e-book i audiobook - czytany i interpretowany przez Jana Marczewskiego.
Reasumując: Latarnica poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Śledztwo wrednego kota"
Autor: Wojciech Cesarz, Katarzyna Terechowicz
Ilustracje: Joanna Rusinek
Seria: To lubię!
Wydawca: Wydawnictwo Literatura, Łódź 2026
Objętość: 192 strony
Wydanie: I
Kategoria wieku: +9 - +12
Oprawa: twarda
Format: 150 x 210 mm
Poniżej okładka front i tył:
Poniżej piękna wyklejka przednia i tylna, strona tytułowa i spis treści:
Poniżej wybrane rozkładówki książki:
Poniżej dwa tytuły z 7-tomowej już serii - w których narratorem jest kot Marian:
Poniżej sesja z moją modelką Myszką - charakterna jak Bagirka i Marian razem wzięci:
Fot. Latarnica / kwiecień 2026
Dziękuję Wydawnictwu Literatura za możliwość zapoznania się z tą piękną książką i egzemplarz recenzencki. Więcej książek wydawnictwa znajdziecie na wydawnictwoliteratura.pl


























