Zimowe Orłowo [2]

Dziś druga fotorelacja z mojego styczniowego pobytu w Trójmieście. Kiedy piszę te słowa za oknem w Poznaniu niemal wiosennie i ma być 12 stopni na plusie. A wciąż mamy luty i zimę.

Tym razem zdjęcia z tego, z czego najbardziej słynie gdyńskie Orłowo czyli swojego klifu. Przychodziłam tutaj od wczesnych lat dzieciństwa. To był obowiązkowy punkt pobytu w Trójmieście. A w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym jeździłam do Gdyni z dziadkami rokrocznie.

Zimowa plaża jest bardzo surowa. Ale lubię ten chłód, mróz i ograniczoną paletę barw. Zatoka tego dnia była spokojna, woda jak w jeziorze: gładka i niemal nieruchoma. Cisza, bezwietrznie...

Poniżej widok na klif i plażę u jego podnóża na chwilę obecną tj. końcówkę stycznia br.

Fot. Latarnica / styczeń 2019


Zimowe Orłowo [1]

Podczas mojego styczniowego pobytu w Trójmieście NIE MOGŁO zabraknąć jednego punktu. Ma na myśli odwiedzenie Orłowa - tej części Gdyni, która jest bliska mojemu sercu szczególnie.

Gdynia Orłowo o każdej porze roku jest urokliwa. Nie mówię tego czysto teoretycznie. Miałam to szczęście, że odwiedzałam je we wszystkie 4 pory.

Dziś galeria zimowa. Nie było bardzo zimno, ale śnieg nie topniał a lód mocno trzymał się kamieni na wpół zanurzonych w falach zatoki.

Tawerna Orłowska na samej plaży oraz Pizzeria Orłowska po drugiej stronie (dwa doskonałe miejsca na gorący posiłek) pękały w szwach od licznie przybyłych gości. Ja również pokusiłam się na posiłek w Tawernie, gdzie trzeba było trochę na stolik jednak poczekać. A po wyśmienitej zupie z kalmarów obowiązkowo spacer do słynnych klifów. Ale to już pokażę w kolejnej odsłonie.

Fot. Latarnica / styczeń 2019.


Zdjęcie na niedzielę - 10 luty 2019

W dzisiejszym Zdjęciu na niedzielę typowy zimowy pejzaż z naszego polskiego wybrzeża. Fotografię wykonałam 26 stycznia br. w Gdyni Orłowie idąc spacerkiem w kierunku słynnego klifu. Akurat w tle, na wodach zatoki płynął kuter. Szkoda, że tego dnia nie było ani chwili słonecznej, ale takie surowe zimowe klimaty też dobrze się prezentują.

Fot. Latarnica/styczeń 2019.


Zdjęcie na niedzielę – 6 stycznia 2019

W pierwszą niedzielę stycznia, a zarazem w pierwszym wpisie z tego cyklu w Nowym 2019 Roku, przeniesiemy się do jednego z moich ulubionych miejsc na naszym wybrzeżu. I nie ma tam latarni morskiej, a jednak lata temu zawładnęło moim sercem.

O jakim miejscu piszę? O gdyńskim Orłowie: plaży z duszą, pięknym molo, szkole plastycznej, willach z lat 20-tych XX wieku, smacznej tawernie na plaży z wyśmienitym jedzeniem, pięknej ścieżce spacerowej ku orłowskiemu klifowi, cudownej kawiarni w Domku Żeromskiego (pisarz przebywał tam w 1920 roku i tworzył opowieść „Sambor i Mestwin”), figurze Chrystusa - Błogosławieństwo Morza, dawnym domu kuracyjnym... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

Autorka dzisiejszego zdjęcia powraca tam często o każdej porze roku. Wykonała wiele wybitnych zdjęć z Orłowa. Fotografia publikowana poniżej powstała w grudniu 2018.

Fot. Kasia Foigt


Zdjęcie na niedzielę - 14 października 2018

W październikową niedzielę bardzo miło jest zatrzymać wzrok na takim uroczym jesiennym pejzażu. Gdyński orłowski klif w jesiennej kolorystyce przepięknie uchwyciła Kasia Foigt.

Więcej zdjęć Kasi na facebooku: https://www.facebook.com/Kasia-Foigt-Fotografia-Nadmorska-536794559730583/

Fot. Kasia Foigt / wrzesień 2018


Styczniowe Orłowo [3]

Dziś ostatnie foto wspomnienie ze styczniowego pobytu w Gdyni Orłowo.

Fot. Latarnica, archiwalne ujęcia pomnika Błogosławieństwo morza z interenetu.


Styczniowe Orłowo [2]

Dziś chciałabym wrócić do tej cudownej styczniowej soboty, kiedy pod koniec stycznia br. odwiedziłam ukochane gdyńskie Orłowo. Nie dość, że bez zmarznięcia mogłam pospacerować to po raz pierwszy odwiedziłam na posiłek tamtejszą tawernę przy plaży  i byłam mile zaskoczona! Zdecydowanie polecam. Bardzo sympatyczne miejsce pod względem wystroju i wyśmienita kuchnia.

Fot. Latarnica/2017


Styczniowe Orłowo [1]

Nie jeden raz tutaj podkreślałam, że jeśli tylko mam okazję i znajdzie się czas, czy to w mroźny styczniowy dzień, czy upalny MUSZĘ odwiedzić choć na chwilę gdyńskie Orłowo, bo bardzo bliskie jest memu sercu. Po prostu czuję się tam fantastycznie i zachwyca moje oczy na każdym kroku.

Mam na myśli orłowskie molo, klif, okolice dawnego Domu Kuracyjnego, Domek Żeromskiego i ścieżki wzdłuż plaż. Jadąc w tym roku na trzydniowy weekend do Trójmiasta z góry założyłam, że sobotnie przedpołudnie będzie czasem dla Orłowa.

Obawiałam się pogody ale zostałam sowicie wynagrodzona. Było słonecznie, lekki mróz. Po prostu idealnie. Sami popatrzcie!

Fot. Latarnica / 2017