Latarnica poleca [81]
W październiku 2025 roku Czytelnicy spragnieni kontynuacji „Zaleca się kota” Sho Ishidy otrzymali drugi tom serii pt. „Zaleca się kolejnego kota”, który był mistrzowskim pociągnięciem historii o klinice doktora Kokoro z Kioto. Minęło niespełna pół roku i my miłośnicy kotów oraz współczesnej prozy japońskiej mamy w rękach trzeci tom tej uroczej i poruszającej serii pt. „Kot pierwszego kontaktu”. Byłam ciekawa, w którym kierunku ewoluuje tytuł, bo trudno by było ciągnąć dalej pierwotny niewiele go już tylko przekształcając. Nie brzmiałoby to za dobrze. A ten najnowszy w sumie doskonale oddaje całą idee książek, bo na bolączki duszy i ciała dla pacjentów - którzy trafią w wąskie ciemne uliczki Kioto do zrujnowanego budynku na czwarte piętro za ciężkie metalowe drzwi - jedynym zalecanym lekarstwem zawsze będzie kot. To on jest tym głównym lekarzem i terapeutą pierwszego kontaktu, choć receptę na niego wypisuje tajemniczy - dla jednych uroczy i sympatyczny, dla innych dziwny i milczący - doktor Nike Kokoro.
Mamy więc kolejną odsłoną kototerapii w najczystszej postaci i jeśli tylko czytelnik złapał bakcyla przy lekturze pierwszego tomu to i po kolejne z pewnością sięgnie. A jeśli ten tytuł stanie się dla kogoś początkiem obcowania z tą autorką i jej pomysłem na uleczanie współczesnego świata kotami to może i teraz zacząć nową literacką przygodę, choć osobiście jednak polecałabym czytanie chronologiczne, ze względu na taki prosty często stosowany przez pisarzy zamysł. Jak to bywa z seriami z określonymi bohaterami, kolejne tomy odsłaniają coraz bardziej zawiłą historię tego miejsca i ich losów. Można coś stracić i nie do końca zrozumieć nie mając za sobą wiedzy o poradni i pacjentach z dwóch poprzednich tomów.
Ale może przyjrzyjmy się wnikliwiej i konkretnej premierze wiosennej Wydawnictwa Marginesy. Objętościowo „Kot pierwszego kontaktu” jest ciut obszerniejszy niż poprzednik serii i cała akcja zamknięta została w czterech rozdziałach, a tym samym czterech różnych historiach, z których ostatnia jest najbardziej skomplikowana i zakręcona czasoprzestrzenne. Trzeba to sobie zacząć pomału w głowie składać i budować pełniejszy obraz całej historii. Ale kiedyś musiało to nastąpić aż w tak intensywnej odsłonie. Również emocjonalnej, bo lepiej szykujcie zapas chusteczek i bądźcie gotowi na kołatanie serca. Zwłaszcza jeśli los zwierząt jest dla was istotny i mocno przeżywacie kocie historie często opisywane w internecie przez różne organizacje prozwierzęce.
W najnowszym tomie mamy trzykrotne leczenie konkretnym kotem zapisanym przez doktora Nike, a wydanym przez jego tajemniczą asystentkę Chitose. Ale w jednym przypadku zgłaszający się po pomoc pacjent odbywa na miejscu stacjonarnie ciekawą terapię, w której uczy się wydawać odgłosy jak kot: od delikatnych miauknięć i pomruków po przerażająco głośne wykrzyczane wręcz z całej siły w płucach ryki dzikich kotów. Wszystko pod czujnym okiem lekarza i po zaprezentowaniu przez niego samego wzorcowych odgłosów i sposobie modulacji dźwięków. Niby kota na receptę tu nie ma, ale skuteczność lecznicza równie udana. Doktor Kokoro dobierze dla potrzebującego najwłaściwszy metodę leczenia tego co jest główną bolączką osoby szukającej pomocy.
A z czym poza tym zmierzymy się w najnowszych historiach z Kioto?
W rozdziale otwierającym poznajemy Fuko Hatta - 29 letnią pracownicę dużej firmy handlującej różnego rodzaju sprzętem i gadżetami - głownie biurowymi. Fuko jest pracownikiem administracyjnym. Nie ma wpływu na zakres produktów jakimi handluje firma, nie opracowuje strategii marketingowych, nie planuje zysków - jednak od czasu do czasu każdy pracownik może zaprezentować jakiś swój pomysł na nowy produkt, zrobić badania rynku i przekonać zarząd o słuszności wprowadzenia go do oferty. Może to być pracownik dowolnego szczebla. Czasami najlepsze pomysły przychodzą z innego działu. Fuko ma swój pomysł na nowy produkt, ale wystąpienie publiczne strasznie ją stresuje i zabiera radość życia. Zjada to ją każdego dnia i nie ma żadnej przyjemności chodzenia do pracy, bo tylko powtarza w myślach swoje wystąpienie i boi się porażki i zapomnienia słów w trakcie pokazu na dużej sali przed wszystkimi zebranymi pracownikami. Jak zwykle pocztą pantoflową dowiaduje się o klinice doktora Kokoro i tam trafia ze swoim problemem. Jak każdy czytelnik się spodziewa, do domu wraca z kotem. Jej przepisano kota syjamskiego Venę - bardzo charakternego, wiedzącego co chce i stawiającego jasne granicę co znaczy, że potrafi znienacka zaatakować i poranić opiekuna. Na drodze Fuko staje również Kinnosuke - stary przyjaciel z lat szkolnych, który akurat po rodzicach przejął interes rodzinny i prowadzi mały sklep zoologiczny. Taki znajomy w tej nowej sytuacji to wręcz nieoceniona pomoc… Nie będę spolerować treści, bo nie o to chodzi. Tak czy inaczej obecność kota jak zwykle odkrywa w bohaterach ich nieznane oblicze i możliwości oraz sposoby radzenia sobie z codziennością. Sama obserwacja kota daje już prostą naukę by spojrzeć na świat oczami tego zwierzaka i reagować na wszystko w taki sposób - prosto i bez udawania - jak robią to na co dzień koty. A przecież one zawsze dbają w pierwszej kolejności by im było dobrze.
Pięknie podsumowuje to cytat z 72 strony:
Taka właśnie była prawda. Dzięki Venie dom Hattów na kilka dni stał się „domem z kotem”, miejscem zupełnie innym od „domu bez kota”. Jedno nie było nijak gorsze od drugiego, ale co kot w domu to kot w domu.
W drugim rozdziale mamy już wspomnianą terapię stacjonarną, bez wydawania do domu zwierzaka, na którą regularnie stawia się bohater. Poznajemy Kotaro Dojima 33-letniego świeżo upieczonego ojca i odnoszącego sukcesy zawodowe pracownika dużej firmy. Jednak odkąd w domu pojawił się potomek, a żona została z dzieckiem zajmując się całym domem - ich rodzinne gniazdko stało się centrum tornado - wieczne krzyki, kłótnie, obarczania się winami. Wszystko to powoduje, że Kotaro wypowiada w pewnym momencie na tzw. męskim wyjściu po pracy słowa, że nie chce mu się wracać do domu jak pomyśli o tym do czego codziennie wraca. Tłumaczy się że nieustanne awantury żony i krzyk dziecka wykańczają go i odbierają siły. Staje się to problemem, z którym trafia do kliniki Nike Kokoro. Początkowo na zaproponowaną terapię reaguje śmiechem i zdumieniem. Nie potrafi się otworzyć i być jak kot, nie chce podporządkować się zaleceniem, ale kiedy zacznie współpracować poczuje że coś się w nim otwiera i zmienia… Tutaj również zostawię tą historię przerwaną, bo po prostu trzeba przeniknąć w los Kotaro i tego jak działa nowa metoda lecznicza, wydająca się absurdalna.
W trzecim rozdziale wchodzimy w świat artystyczny Kioto. Powraca standardowa terapia kotem z recepty. Bohaterką jest Orie Onodera. Jest 30-letnią artystką malującą głównie portrety na zamówienie, ma swoją stronę internetową przez którą można je zamawiać oraz pojawia się na różnych wystawach i jarmarkach gdzie próbuje podłapać klientów. Poznajemy ją w chwili kiedy chwilowo opiekuje się straganikiem koleżanki z wyrobami artystycznymi. To wtedy dostaje ciekawe zlecenie na portret dwóch gejsz z kotem. Obie panie przechodzą obok jej baneru i chwilę później pokazują na telefonie zdjęcia kota, który ma się pojawić na wspólnym obrazie. Artystka przejmuje zlecenie i doskonale się z niego wywiązuje. Ale jak wiadomo współcześnie trudno wyżyć ze sztuki i drobnego rękodzieła. Ona i jej koleżanki artystki, z którymi wspólnie wynajmuje mieszkanie, muszą też normalnie dorabiać, aby się utrzymać. Kiedy dowiaduje się o dużej prestiżowej nagrodzie, którą dostała jej koleżanka z szkoły artystycznej popada w przygnębienie i depresję oraz nie widzi sensu w swej działaności i całej przyszłości. Trafia do kliniki i wraca do domu z 4-letnią kotką rasy ragdoll o imieniu Mandarynka. To puchata kulka spokoju i doskonale aklimatyzuje się w domu dziewczyn. Doktor Nike wydając jej Mandarynkę mówi znaczące słowa:
Widzi pani, koty patrzą na to , co lubią najbardziej. Zawsze.
Kilka stron dalej ta sama bohaterka usłyszy od jednej ze zleceniodawczyń portretu:
Koty i ludzie patrzą na drogie sobie rzeczy w ten sam sposób.
I to jest chyba klucz do tej trzeciej historii i doskonałego portretu kobiety z dwoma kotami.
Rozdział zamykający tom 3 to największe wyzwanie dla czytelnika. Szarpie emocjami, wzrusza, ale przede wszystkim zmienia trochę czasoprzestrzeń. Nagle Autorka przenosi nas do miejsca, gdzie mamy obecnie klinikę ale lata wstecz i ujawnie historię tego lokalu z IV piętra. Bohaterką jest tu alienująca się od ludzi Ao. Odpowiada ona na ogłoszenie i zaczyna pracę w ni to sklepie zoologicznym, ni to punkcie adopcyjnym będącym też hodowlą najchętniej kupowanych ras i hybryd ras. Nini’s - bo tak się nazywa to miejsce - okazuje się biznesem, w którym pracuje tylko ona i jedna starsza stażem pracownica a obowiązków przy kocich maluszkach jest praktycznie na okrągło. Dla Ao konkretne zadania i nie wchodzenie w relacje z ludźmi to idealna praca. Ale okazuje się, że tak nie będzie. I tu spuszczę kurtynę milczenia. Sho Ishida poprowadzi nas po przeszłości tego miejsca, przedstawi co się tam wydarzyło i dlaczego tak potoczyły losy pracownic i podopiecznych. Mroczna strona i dramat sprzed lat stał się bazą do dalszych losów tego miejsca. Jednak i w tym wątku znajdzie się kototerapia. Dla Ao będzie nią biała 4-letnia koteczka Shiro.
Na koniec muszę dodać, że wciąż mamy takie rozpoczęte wątki, które jeśli zaczyna się je próbować zrozumieć ciarki przechodzą po plecach. Szczególnie mocno w tym tomie jest to zarysowane i kawałeczkami ujawniane jeśli chodzi o postać asystentki i recepcjonistki Chitose. Ale pomalutku zaczyna się to się nam już od 2 tomu układać i w mojej opinii robi się naprawdę mrocznie, dziwnie, porażająco. Aż nie mogę się doczekać co zaprezentuje nam autorka w tomie 4, bo jestem przekonana, że taki będzie. Lektura obowiązkowa dla kociarzy i miłośników prozy azjatyckiej.
Reasumując: Latarnica poleca!
Podstawowe dane książki
Tytuł: „Kot pierwszego kontaktu"
Autor: Sho Ishida
Tłumaczenie: Klauda Szary
Seria: 3 tom cyklu "Zaleca się kota"
Ilustracja na okładce : Arisa Shimoda
Wydawca: Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2026
Objętość: 260 strony
Wydanie: I
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 135 x 210 mm
Poniżej - tym razem galeria musi zacząć się od tego jak przybyła zapakowana paczka (po prostu zachyt!!!) i co ujrzałam po jej otwarciu:
Poniżej okładka front i tył oraz strona tytułowa i tylna wewnętrzna okladka:
Poniżej - książki o klinice dr Kokoro to już 3-tomowa seria:
Poniżej sesja z książką z moją kocią modelką Myszą i najlepszą domową terapeutką:
Dziękuję Wydawnictwu Marginesy za możliwość zapoznania się z tą piękną książką i egzemplarz recenzencki. Więcej książek wydawnictwa znajdziecie na marginesy.com.pl






















