Kocia strona wakacji 2018 [7]

Kolejne wakacje tuż tuż, a ja wciąż mam do pokazania koty spotkane na naszym wybrzeżu w roku 2018. Dziś kolejne wspaniałe egzemplarze kotowatych. Wszystkie z Kuźnicy (Hel). A o kim dziś ta opowieść? Poznajcie Mini, Chłopaki zza Winkla oraz Krawacika.

Mini

Z Minim to dziwna historia, bowiem pojawił się jeden jedyny raz w kuźnicznym porcie, przy ławeczkach, na których często siedzą miejscowi lub wczasowicze.

Nie wyglądał za dobrze, był malutki i byłam pewna, że zlokalizuję niedługo jego kocią mamę i rodzeństwo. Chciałam nawet kogoś z miejscowych o kotka wypytać, ale jak się pojawił i najadł tak zniknął i mimo mojego zachodzenia w to samo miejsce o różnych porach, nigdy już tam nie przyszedł. Nie widziałam go też w innych miejscach.

Chłopaki zza Winkla

Jedni z moich nowych ubiegłorocznych ulubieńców. Fantastyczny duet kocich przyjaciół. Od razu widać było ich więź i to, że lubią spędzać razem czas. Trzymali się blisko siebie, dzielili jedzonkiem, ocierali, szli w tym samym kierunku.

Chłopaki kręciły się w okolicy mariny w Kuźnicy i zaplecza tamtejszej restauracji. Lekko z dystansem do ludzi, ale jedzonko chętnie zjadali.

Krawacik

Krawacik to też kotek spotkany raz, a może dwa... Kręcił się bliżej portu i posesji mieszkalnych. Lubił sobie poleżeć, nie wybiegał na jedzenie. Raczej systematycznie dokarmiany łazęga.


Kocia strona wakacji 2018 [5]

Piąty odcinek cyklu, a kotów spotkanych w ostatnie wakacje wciąż sporo do przedstawienia. Dziś nadal zostajemy w Kuźnicy. Chciałabym Wam pokazać Sąsiadkę, Chudzinkę i Errorina. Każdy napotkany w zupełnie innym miejscu tej rybackiej wsi. Choć administracyjnie Kuźnica bywa traktowana jako dzielnica/przedmieścia Jastarni.

Sąsiadka - niezależna szylkretka. Spotkałam ją drugi rok z rzędu i stołuje się i prawdopodobnie mieszka po sąsiedzku po skosie od mojej kwatery. Na spacery wybierała się wcześnie rano lub wieczorami. Bywało że wpadała do "naszego" ogrodu skuszona stołowaniem się mojego ukochanego Czochracza, któremu poświęcę cały odcinek.

Nie przepada za zdjęciami, nie ma mowy o podejściu bliżej niż na kilka metrów, a tym samym dotknięciu jej. Ale jedzonkiem się skusi, tylko odczeka aż człowiek odsunie się na odpowiednią odległość i nie będzie jej wnikliwie obserwował.

Chudzinka to kotek, który objawił mi się miaukoleniem tylko jeden raz. Spotkałam go przy posesji i przystanku pks głównej ruchliwej ulicy idącej przez cały Półwysep Helski. Wyskoczył na chodnik i do much stóp i dał się wygłaskać oraz chętnie zjadł poczęstunek, ktory miałam przy sobie. W Kuźnicy nie ruszam się nigdzie bez kociej mokrej i suchej karmy.

Było widać, że kotek jest młody i ma mnóstwo energii. Ufny, rozrywkowy i rudny do sfotografowania. Nie wiem jednak czy sobie poradził puszczany samopas. Akurat wtedy na ulicy i posesjach obok nie było nikogo, aby podpytać skąd ten młody szalony kot przybył.

Errorino to inny kaliber kota. Duży, zadbany, wypasiony, z charakterem, taki co to wie jaką ma wartość i jakie wrażenie robi swym pojawieniem się. Człowiek od razu czuje respekt i chce mu usługiwać. On bywa odważny, śmiały. Chętnie zajrzy do torby, przybije baranka, pokręci ósemki między nogami doprowadzając nas nieomal do upadku. Król swego rewiru.

Na mojej drodze pojawił się nagle. Wyszedł z traw wydm od strony zatoki i zmierzał prosto na mnie. Spotkaliśmy się oko w oko pod najdroższym lokalem gastronomicznym. Jeśli się tam stołuje to wie co dobre. I na takiego cwaniaka wygląda.

Spotkanie było również jednorazowe. Potem wielokrotnie chodziłam tam i wypatrywałam kocura ale już więcej nie miałam tej przyjemości dostąpienia zaszczytu audiencji. A szkoda. Bo był wspaniały i chętny do wygłaskiwania. Mruczał i terkotał jak nakręcony. No i przypominał mi mojego kota, więc dostał takie pokrewne królewskie imię.

Fot. Latarnica / Kuźnica, czerwiec 2018

ANEKS AD 2019

Przygotowując ten wpis nie spodziewałam się, że będę miała taką niespodziankę i dorzucę tutaj aktualne fotografie Errorina z Wielkiej Soboty br. Jak widać kocur nie stracił po zimie masy i ma się dobrze. Na dodatek również został sfotografowany w tym miejscu, w którym rok temu mi się objawił w Kuźnicy.

Fot. Stanisław Szewczak / kwiecień 2019


Kocie wakacje nad morzem [5]

Zanim pojawi się tutaj cykl zdjęć z kotami sfotografowanymi podczas wakacji na Półwyspie Helskim w 2018 roku, muszę zakończyć prezentację zdjęć z lata 2017 roku.

A zdjęć kotów przywożę zawsze ze sobą sporo i już dziś patrząc na te kadry z 2017 roku widzę, które ponownie tam były, a z którymi się po roku nie przywitałam.

Poniżej: moją modelką była głównie kochana szylkretka Szyszka ze stacji PKP Kuźnica oraz koteczka dokarmiana przy jednym z domów w porcie. O niej rozmawiałam z panią z domu, pod który systematycznie codziennie na posiłki przychodziła.

Poniżej bardzo lgnąca do ludzi Szyszka ze stacji PKP Kuźnica

Poniżej koteczka stołująca się przy domu przy porcie w Kuźnicy

Poniżej mniej lub bardziej dzikie koty spotkane na posesjach w Kuźnicy

Fot. Latarnica / czerwiec 2017


Kocie wakacje nad morzem [4]

Poprzedni tydzień wpisów zakończyłam na spacerku po Jastarni i porcie. Ale drążąc dalej temat kocich egzemplarzy spotkanych na wakacyjnych szlakach, również w Jastarni miałam bardzo miłe spotkanie z przedstawicielem kotowatych i miało ono miejsce właśnie w porcie.

Kot okazał się wielkim miłośnikiem jedzonka i chętnie dał się wygłaskać. Wyszedł spomiędzy zabudowań portowych, ale wyglądał zachowywał się jak dyrektor obiektu. Widać było, że czuje się tam swojsko i jest stałym bywalcem. Toteż jego zdjęcia zostały zrobione w typowo portowym terenie (zdjęcie 1-6).Pozostałe koty sfotografowałam w Kuźnicy.

Poniżej koci szef z jastarnickiego portu

Poniżej wyjątkowo rozleniwiony puchaty okaz leżący przy ścieżce wzdłuż portu w Kuźnicy

Poniżej nowy "nabytek" z peronowej kociej bady z stacji PKP Kuźnica (Hel)

Fot. Latarnica /czerwiec 2017


Kocie wakacje nad morzem [3]

Do kolejnych letnich wakacji nad morzem zostało mi już półtora miesiąca  - mogę śmiało odliczać! Tęsknota za naszymi plażami, szumem fal, latarniami morskimi wchodzi już w fazę apogeum.

A wraz z tymi wszystkimi silnymi emocjami przychodzą też o większym natężeniu wspomnienia o zostawionych na okres jesienno-zimowo-wiosenny kotach z Półwyspu Helskiego - w tym głównie z Kuźnicy.

Bo nimi na wakacjach zajmuję się najintensywniej. Znowu przede mną wielka niewiadoma: które przetrwały, z którymi przyjdzie mi się spotkać kolejny rok a jakie nowe poznam i z pewnością pokocham.

Rok temu kilka kotów spotkałam po raz kolejny. To było przemiłe doświadczenie. Ale poznałam i nowe, z którymi zawiązała się pewna więź lub do końca pozostały bojaźliwe i nieufne.

Karma na wyjazd jest już zbierana i odkładana przez cały rok. Bo na miejscu można nabyć jedynie tanie marketówki, a chcę im dawać coś lepszego.

Poniżej dwie koteczki - nowa znajoma (bura) oraz stara znajoma - Szyszka ze stacji PKP.

Fot. Latarnica / czerwiec 2017