Ciekawostki aukcyjne [64]

Po miesiącu przerwy powracm do wypatrzonych na serwisach aukcyjnych przedmiotach z latarniami. Dziś trochę pocztówek, lampek i przedmioty do domu i ogrodu.

Fot. aukcyjne


Rozkwit wiosny na Rozewiu

Z przyjemnoscią prezentuję wykonane w połowie maja przepiękne ujęcia obu rozewskich bliz. Od majówki praktycznie cały czas jest letnia pogoda i słońce ostro przygrzewa. Przyroda oszalala co widać także na naszym wybrzeżu.

Poniżej wiosenne Rozewie I i teren blizarium

Poniżej wiosenne Rozewie II

Fot. Lidia Czuper / maj 2024


Majowo na wybrzeżu wschodnim cd.

Kontynuujemy przegląd latarni wschodniego wybrzeża. Po aktualnych zdjęciach z Rozewia, Helu, Stilo i Ustki publikowanych w ibiegłym tygodniu pora na kolejne obiekty nawigacyjne i światła w portach.

Poniżej latarnia w Nowym Porcie

Poniżej latarnia w Krynicy Morskiej

Poniżej oznakowanie w porcie Puck

Poniżej oznakowania przekopu Mierzei Wiślanej

Fot. Baza Oznakowania Nawigacyjnego i Robert Witkowski

 


Zdjęcie na niedzielę 19 maja 2024

Ależ już tęsknię! Mamy II połową maja. Do letniego wypoczynku coraz bliżej. Dziś widok z Kuźnicy na zatokę. Leżaki przy "Morskim zającu" już zaprasza by przysiąść i się zatrzymać. I pozachwycać widokami. Te łódeczki są w tym miejscu co roku. Urodziwe, statyczne, kolorowe... Woda co chwilę zmienia barwy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Majowo na wybrzeżu wschodnim

Przegląd obiektów latarnianych w pierwsze dni maja. Pogoda dopisała w każdym z miejsc wybrzeża, gdzie stoją latarnie TPCMM-u udostępnione już do zwiedzania.

Poniżej HEL

Poniżej ROZEWIE I i II

Poniżej STILO

Poniżej USTKA

Fot. Baza Oznakowania Nawigacyjnego

A tak było w latarniach pod opieką TPCMM-u w majówkę. W każdej kolejki do kas.

Fot. latarnicy

 


Latarnica poleca [vol. 57]

Kochacie wombaty? Ja bardzo! Nie wiecie co to takiego? A raczej kim są? A może słowo wombat brzmi dla was obcojęzycznie albo przypomina nazwę rasy przedstawiciela obcej cywilizacji? Nic bardziej mylnego. Wombaty to nieduże ssaki z rodziny torbaczy - prawdopodobnie blisko spokrewnione z uroczymi misiami koala. Zamieszkują tak odległy dla nas kontynent australijski, ale są w tej chwili bardzo popoularne w internecie - podobnie jak kapibary i kawie domowe (dawniej nazywane świnkami morskimi). Jak wygląda w naturze wombat? O właśnie tak:

Fot. wikipedia.org

Taki właśnie futrzasty australijski ssak jest bohaterem serii książeczek "Malinka Wombat". A raczej bohaterką, bo jak imię wskazuje Malinka to dziewczyna, która umiłowała podkreślać swoją urodę malinową kokardą na głowie. Poniżej sami zobaczycie jak pięknie ona wygląda i jakie same ciepłe uczucia wzbudza.

Do moich rąk trafił drugi tom serii pt. "Malinka Wombat i Kanagurek". Zatem już po spojrzeniu na okładkę wiemy, jakie zwierzaki będą bohaterami tej egzotycznej przygody. Ale zanim się ona wydarzy poznamy rodzinę Malinki - Tatę Wombata (zapalony czytelnik), Mamę (miłośniczkę sztuki) i jej dwóch braci: Klopsa (kto zgadnie co lubi?) oraz Maksymiliana - znanego podróżnika - bohatera innego cyklu powieści.

Malinka też ma swoją specjalizację - jest reporterką (coś czuję, że duży wpływ na to miał brat podróżnik). A skoro tak, to musi być czujna i mieć bystre oko na to co się wokół dzieje, bo nigdy nie wiadomo, co nas spotka wartego szybkiego opisania. Czasami powodem do chwycenia za pióro może być spotkanie Pani Kangurowej wraz z jej synkiem Kangurkiem.

Malinkę i Panią Kangurową połączyło jedno zadanie - obie miały trafić do biblioteki w wombackim lasku, aby oddać pożyczone książki. Ale jak to w życiu - nie wszystko poszło gładko po ich myśli.

Cykl o "Malince Wombat" skierowany jest do dzieci w wieku 4-8 lat. To nieduże objętościowo książeczki, ale jak się już zacznie je czytać i oglądać ilustracje to nawet ja - czytelnik dorosły - całkowicie dałam się uwieść tej opowieści. Autor Marcin Kozioł (znany mi już z cudownej "Mony Mysi" - zajrzyjcie koniecznie do 56 odcinka cyklu Latarnica poleca) jak zawsze pisze zabawnie, lekko i nie da się powstrzymać uśmiechu przy lekturze. W takich opowieściach sami stajemy się tą historią, bo całkowicie wchodzimy w nią i nie jesteśmy już w Europie Środkowej, ale teleportujemy się do gorącej Australii. Lektura uczy i pobudza do poszerzania wiedzy o nowych gatunkach zwierząt. Może zainspirować młodego przyrodnika do dalszego rozwijania swojej raczkującej pasji.

Podobnie jak przy "Mona Mysi" książeczkę ilustrowała Monika Urbaniak. Tego się nie da oddać słowami - to trzeba oglądać i chłonąć wzrokiem. Wombaty są oddane przeuroczo. Podobnie jak środowisko, w którym żyją. Aż chciałoby się pogłaskać ich futerka. Jeśli ta historia się wam spodoba koniecznie sięgnijcie też po tom 1 pt. "Malinka Wombat i Klops" (książki z tej serii można czytać w dowolnej kolejnosci). A jak potrzeba wam szerszego spojrzenia podróżniczego to lekturą obowiązkową będzie "Wombat Maksymilian".

Na samym końcu książeczki właśnie swoje przysłowiowe trzy grosze wtrąca starszy brat Malinki i prezentuje  swoje notatki z obserwacji kangurów - przez co mamy wiedzę w pigułce o tym gatunku zwierząt. Ta lektura może też być zachętą do rodzinnego odwiedzenia ogrodów zoologicznych, gdzie można spotkać prawdziwe wombaty i kangury.

Reasumując: Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki

Tytuł: „Malinka Wombat i kangurek”

Autor: Marcin Kozioł

Ilustracje: Monika Urbaniak

Wydawca: Bumcykcyk

Objętość: 432 stron

Oprawa: twarda

Format: 220 x 265 mm

Poniżej okładka – front i tył

Poniżej wyklejka w australijskim stylu oraz strona tytułowa

Tak zaczęło się nasze czytanie czyli ja i kotka Mysza podczas lektury "Malinki Wombat"

Poniżej okładka oraz wybrane rozkładówki książki

Poniżej fotosesja z moją kocią modelką Myszą

Fot. Latarnica

Wpis powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Bumcykcyk.

Tą oraz inną książkę tego Autora i Wydawcy możecie nabyć (również w opcji z autografem Autora) na stronie wydawnictwa:

https://www.bumcykcyk.com


Nowy sezon na wschodnim wybrzeżu

1 maja br. ruszył nowy sezon turystyczny na latarniach morskich wschodniego wybrzeża, które ma pod swoją pieczą TPCMM z Gdańska. Jak co roku odwiedzając je można zbierać pieczątki do zdobycia odznak BLIZA.

Latarnie, którymi opiekuje się TPCMM to: Krynica Morska, Hel, Rozewie I i II, Stilo i od niedawna i Ustka.

Poniżej ceny biletów i godziny otwarcia na wiosnę/lato 2024:

Fot. ze strony oraz facebooka TPCMM-u.

 


Zdjęcie na niedzielę - 12 maja 20241

Dziś taki na pół latarniany motyw bo latarnia jest, ale nie taka klasyczna. Za to w miejscowości, w której faktycznie mamy piękną latarnię podobną do tej ze zdjęcia.

Okolicznościowe ławeczki z napisami do pamiątkowych fotografii są na naszym wybrzeżu coraz popularniejsze. Tym razem i Krynica Morska dorobiła się takowej.

Fot. Krzysztof Maciejewski / kwiecień 2024


Kocie lato 2021 [vol. 10]

Dzisiejszy wpis poświęcony będzie trzem spptkanym podczas urlopu kotom. Dwa to starzy znajomi: Salomon - kot sąsiad z drugiej strony ulicy Helskiej, Klementyna - kotka z zaplacza sklepu z kosmetykami i pamiątkami. Ostatni kot to nowy wypatrzony mieszkaniec Kuźnicy. Krążył po wszystkich posesjach, lubił podjadać z cudzych misek i zaczepiał koty. Był chętny do bójek i zaczepek. Spojrzenie miał zadziorne, ale jak mruczał i pomrukiwał gdy jadł :) Poezja!

Salomon

Rewir Salomona to jego posesja tuż przy torach i przejściu na plażę. Często przekracza tory i udaje się na ścieżkę spacerową, a nawet i na obrzeże plaży nad otwartym morzem. Znam go i obserwuję od wielu lat.

Inne zdjęcia Salomona znajdziecie choćby w tych wpisach z 2018 i 2019 roku:

https://latarnica.pl/2020/04/17/kocia-strona-wakacji-2019-3/

https://latarnica.pl/2019/07/10/kocia-strona-wakacji-2018-8/

Klementyna

Kotka Klementyna to podobnie jak Salomon bardzo stara kuźniczna znajoma. Latem rezyduje ze swoimi ludzmi na zapleczu sklepu a bywa i na samym sklepie gdzie z przyejmnością zaglądam i co roku coś kupuję. Można. wnim np. znaleźć bardzo ładną porcelanę z kaszubskimi motywami czy ręcznie malowane pejzaże z Kuźnicy.

Bandzior vel Zbój

Ten niezależny kocur robił codziennie obchody po Kuźnicy, denerwował inne koty, zaczepiał je ale ptzed wszystkim l;ubił korzystać z cudzuych jadłodajni. Był chudy, wygłodzony i chętnie zjadał to co mu dawałam, Wtedy nawet nie bał się blisko podejść. Miał wygląd rozrabiaki stąd imiona. Ale i urok eleganckiego dżentelmena przez krawacik i białe wąsiska.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Wakacje 2021 [30]

Dziś po raz ostatni pozachwycamy się porą zmierzchu w Kuźncy latem 2021 roku. Jak już wspominałam to jedna z moich ulubionych pór - jeszcze na tyle widno by robić zdjęcia ale światło bywa obłędne, a kolory nieba zachwycające. I ta porażająca cisza i spokój. Jakby na kolejne godziny zamierał świat. Tylko w tle szumi morze...

 

Fot. Latarnica / czerwiec 2021


Latarnia maja 2024

W maju mój kalendarz przenosi mnie do hrabstwa Norflk i prezentuje Happisburgh Lighthouse.

Poniżej karta majowa:

Poniżej kilka faktów na temat tej latarni:

– zbudowana w 1791 roku
– obiekt czynny (w prywatnych rękach)
– wieża zbudowana z cegły, pomalowana w poziome białe i czerwone pasy
– wysokość wieży 26 m
– wysokość swiatła 41 m n.p.m.
– zasięg wieży 18 Mm
– w użyciu soczewka Fresnela z 1868 roku
– zautomatyzowan aod 1929 roku
– dwa budynki przy latarni są prywatne
– od 1990 roku latarnią opiekuje się Happisburgh Lighthouse Trust - jedyna organ prywatny w Wilekiej brytanii mający pod sobą zarządzanie latarnią
– duży remont obiekt przeszedł w 2009 roku
– wieża czynna do zwiedzania z przewodnikiem w wybrane dni
– Znajduje się w Happisburgh - nadmorskiej wiosce

Poniżej widok na latarnię i dwa domy - każdy jest w prywatnych rękach jako rezydencje, fot. listsoflights.com

Poniżej stara kartka pocztowa z 1920 roku oraz zdjęcie z 2019 roku - fot. wikipedia.org/kolforn

Poniżej najbliższa okolica latarni - zdjęcie z 2016 roku , fot. wikipedia.org/Environment Agency

Poniżej plan gospodarstwa z latarnią ( fot. British Library) oraz szkic architektoniczny na 1797 rok - fot. British Admiralty

Poniżej widok sateliatrny i Street Vew z Google Maps

Więcej o wiosce i latarni znajdziecie na stronie:

http://happisburgh.org.uk


Zdjęcie na niedzielę - 5 maja 2024

W pierwszą niedzielę maja zaglądamy po zachodzie słońca do serca latarni morskiej Stilo. Na fotografi uruchomiona optyka w laternie. Za szybą przepiękny widok na morze i okoliczne lasy.

Fot. Latarnik ze Stilo / kwiecień 2024.


Wakacje 2021 [29]

W relacjach z wakacji z 2021 roku powracamy na rozewski przylądek. Tym razem głównie posiedzimy w laternie Rozewia I. To był pierwszy rok, w którym zobaczyłam nowy aparat optyczny. Jak zwykle w sercu latarni w upalny dzień był tropik. Ale dla widoków zawsze warto się tam wspiąć.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021

Poniżej po kliknięciu filmik z optyką Rozewia I:

Wideo 28.06.2021, 16 36 24

 


Wakacje kolejowe 2021 [vol. 9]

Pomału nadchodzą kolejne wakacje, najwyżśza pora końzyć wpisy dotyczące roku 2021, bo czekają jeszcze liczne materiały z naszego wybrzeża z lat 2022 i 2023.

Dziś ostatni odcinek kolejowych wakcji AD 2021. Wszystkie zdjęcia tego odcinka powstały w Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021

Na koniec rzut oka do 4 archiwalnych ujęć: dwie fotografie przedwojenne stacji w Kuźnicy oraz widok na tory i zabudowę Kuźnicy a na koniec pociąg, który wjeżdza na półwysep za stacją Władysławowo. Fot. NAC/aukcyjne


Latarnica poleca [vol. 56]

W zalewie wiosennych nowości książkowych reklama premiery „Mony Mysi” zdecydowanie przykuła mój wzrok. Jak tylko zobaczyłam postać uroczej myszki z parasolką patrzącej na mnie z okładki od razu kliknęłam w tytuł, aby dowiedzieć się o niej coś więcej.

Mam słabość do zwierząt. Mam słabość także do myszek i gryzoni, bo są urocze i piękne. Nie rozumiem krzyków i paniki na obecność myszy w jakimś pomieszczeniu. Według mnie dodają tylko uroku – gdziekolwiek by się nie pojawiły. Dlatego mysia bohaterka książeczki to dla mnie strzał w dziesiątkę i strzał prosto w moje serce. Byłam pewna, że Mona Mysia mnie zauroczy. A dodatkowo chciałam poznać jaką historię skrywa ta piękna książeczka.

Czy dzieci nudzą się w muzeum? Z pewnością tak. Duże sale, w których panuje zazwyczaj cisza i słychać tylko pisk podeszw butów zwiedzających. Wielkie obrazy, często w ciężkich złoconych ramach, tajemnicze postacie zerkające na nas z płócien. To nie jest środowisko, o którym marzą aby spędzać w nim czas.

A gdyby tak jednak zainteresować dzieci sztuką i tym co może nam dać obcowanie z wielkimi mistrzami pędzla z różnych epok? Niemożliwe? Ależ skąd! Jeśli przewodnikiem po muzealnych salach poświęconych różnym stylom w sztuce będzie sympatyczny rysunkowy bohater można przemycić w historię o łasej na ser myszce mini lekcje o wielkich malarzach dawnych epok i współczesności.

A najlepiej gdy treść współgra z tym co oczaruje oczy. A muzealne sale mają ten atut. Trzeba tylko poprowadzić przez nie Monę Mysię i dać jej wejść w świat obrazów  (wręcz poczuć na sobie) dzieła malarzy epok dawnych jak i tych z XX wieku.

Od pierwszej strony dałam się wciągnąć tej opowieści. Z równie dużym zainteresowaniem spojrzałam na szyld i stanęłam pod gmachem muzeum jak Mona Mysia. Co czekało za jego drzwiami? Na pewno przygoda. Ale nie ona kusi myszkę. Jak u każdego zwierzaka – wizja smacznego posiłku może zmotywować do przełamania pewnych barier i strachu. W tym przypadku wizja smacznego sera stała się zapalnikiem do wejścia na nieznany teren muzeum.

„Mona Mysia” Marcina Kozła jest fantastycznym startem i pierwszymi krokami do ukazania dzieciakom ogromu i bogactwa świata sztuki malarskiej minionych epok. Dzięki temu, że bohaterka  w poszukiwaniu swojego celu musi przejść przez kolejne sale staje oko w oko z obrazami reprezentującymi różne style malarskie. A da się to wszystko intensywnie przeżyć dzięki idealnemu połączeniu słowa z obrazem.

Tutaj muszę osobno podkreślić ogromne zasługi ilustratorki tej książki – Moniki Urbaniak. Wykonała wspaniałą pracę! Dzięki jej wybitnemu talentowi stworzyła przeuroczą postać Mony (ach ten nosek, wąsiki, zalotne oczy), a i potrafiła cudownie wkomponować ją w znane dzieła twórców sztuki dawnej i współczesnej. Prawdziwa uczta dla oczu. 

Lektura tej książki przypomniała mi dwa piękne filmy dla dorosłego widza, w których bohaterowie wchodzą namacalnie w obrazy i jest to niezwykle ukazane na dużym ekranie. Mam na myśli film z 1999 roku „Między niebem i piekłem” z Robinem Williamsem oraz ekranizacje biografii malarki Fridy z Salmą Hayek z 2002 roku. Tam obrazy na naszych oczach ożywają i podobne doświadczenia ma mała myszka odczuwając na sobie artystyczne temperamenty malarzy, ich styl pociągnięć pędzla cz feerię barw. Aż kręci się w głowie. 

W historii Mony młody odbiorca może zapoznać się między innymi z takimi nazwiskami i pojęciami stylów jak: Monet (impresjonizm), Picasso (kubizm), Dali (surrealizm), Warhol (pop-art) czy Rembrandt (sztuka baroku). Informacje o charakterystycznych cechach prac danego malarza są tak wplecione w treść, że zupełnie nie odbiera się ich jako suchych i niestrawnych faktów z historii sztuki. Tutaj wielki ukłon w stronę Autora, który świetnie podszedł do tematu i w żadnej części tej opowieści nie zniechęca i nie nudzi czytelnika.

Byłoby wspaniałe, gdyby po lekturze „Mony Mysi” dzieciaki same chciały odbyć wycieczki do muzeów w swojej okolicy. Po cichu liczę że będą takie przypadki, podobnie jak to, że książeczka skusi do samodzielnych prób malowania i testowania różnych metod kładzenia farby i używania różnych podłoży malarskich.

Jako miłośniczka sztuki i absolwentka szkoły sztuk pięknych odnalazłam w tej książce swoje dawne, pierwsze fascynacje malarstwem  i wróciłam pamięcią do kilku ulubionych malarzy (Picasso, Dali, Warhol). W dzieciństwie uwielbiałam przeglądać albumowe wydania książek z reprodukcjami malarstwa z różnych epok. „Mona Mysia” z pewnością skusi i inne dzieci do takich doświadczeń, a może w domowych biblioteczkach znajdą książki o sztuce.

Opowieść o myszce Monie przeznaczona jest dla czytelnika w wieku 5-9 lat. Już do samodzielnego czytania, ale i również do wysłuchania i pooglądania. Jestem przekonana, że spodoba się dzięki niezwykłemu połączeniu treści z obrazem. Ilustracje mają tutaj ogromne znaczenie i dopowiadają o malarstwie to co nie opisano słownie. Premiera książki odbyła się w kwietniu tego roku. Trzymając egzemplarz w dłoni czuć miły aromat farby drukarskiej. A może to magiczny zapach farb z pracowni opisywanych artystów? W końcu książki to magiczny świat dzięki któremu przenosimy się, gdzie tylko chcemy. „Mona Mysia” zawędrowała wraz z Autorem na targi książki do Bolonii gdzie prezentowała się wspaniale razem z innymi tytułami wydawnictwa Bumcykcyk.

Marcin Kozioł jest autorem kilkudziesięciu książek dla dzieci i młodzieży. To wytrawny podróżnik pasjonat, który przez wiele lat pracował w National Geographic Polska. Z aparatem fotograficznym zwiedził ponad 60 krajów. Bogactwo doświadczeń zawodowych i podróżniczych czuć na kartach jego książek. Z ilustratorką Moniką Urbaniak współtworzy także serię przygodowo-podróżniczą „Malinka Wombat”. Ale o tym napiszę Wam już wkrótce przy innej okazji.

Reasumując: Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki

Tytuł: "Mona Mysia"

Autor: Marcin Kozioł

Ilustracje: Monika Urbaniak

Wydawca: Bumcykcyk

Objętość: 48 stron

Oprawa: twarda

Format: 220 x 265 mm

Poniżej okładka – front i tył

Poniżej wyklejka w styla malarstwa Pollocka oraz strona tytułowa

Poniżej okładka oraz wybrane rozkładówki książki

Poniżej fotosesja z moją kocią modelką Myszą, z którą wspólnie przeczytałyśmy tą książkę

Fot. Latarnica

Wpis powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Bumcykcyk.

Tą oraz inną książkę możecie nabyć (również w opcji z autografem Autora) na stronie wydawnictwa:

https://www.bumcykcyk.com


Zdjęcie na niedzielę - 28 kwietnia 2024

W tak zimną niedzielę (po prawdziwie letnich letniach w I połowie kwietnia) miło popatrzeć na słoneczny wiosenny pejzaż. Na zdjęciu moje ukochane Orłowo. Uwielbiam to miejsce, gdzie mamy piękne drewniane molo, cudowny deptak nadmorski, Domek Żeromskiego z wspaniałymi ciastami, świetną pizzerię przy szkole sztuk pięknych i wspaniałą tawernę na samej plaży z wyśmenitym menu.

Fot. Kasia Foigt /Orłowo, 11 kwietnia 2024


Wakacje 2021 [28]

Dzisiejsza galeria wakacyjna skupi się na takim zbiorze zdjęć, które powstały w porze późnego wieczoru lub przy zapadającym zmroku w Kuźnicy. Bardzo lubię tą porę na fotografowanie. Bywają wtedy piękne zachody słońca ale i piękne nieba z chmurami po i przeddeszczowymi. Kolory i światło bywają różnie ale jest taki niesamowity spokój chylącego się ku odpoczynku dnia. Pomału zamiera ruch i gwar. Wszystko zastyga i oszalamia pięknem miejsca.

Fot. Latarnica / czerwiec 2021.


Ze starej prasy [100]

Trudno uwierzyć, ale w cyklu przegladu archiwalnych artykuów ze starej prasy dotarłam do odcinka nr 100. To małe święto na Latarnicy i cieszę się z tego osiągnięcia. Zatem na początek radość z symbolicznej setki a zaraz potem przejdę do prezentacji dwóch ciekwanych artykułów z miesięcznika "Morze".

Wykorzystałam obraz autorstwa Rochak Shukla /Freepik

W tym odcinku sięgam do majowego numeru miesięcznika "Morze" z 1928 roku.

Pniżej okładka i winieta tego wydania:

Na stronie 5 numeru opublikowano zdjęcie latarni Rozewie I, które wykonał J. Stopczyk z podpisem: "Jedna z najsilniejszych latarni morskich na Bałtyku znajduje się w Rozewiu. Siła jej światła wynosi 5500 świec". Sam artykuł nie porusza tematu latarnictwa.

Na stronie 14 numeru zaczyna się artykuł pt. Na pokładzie "Katowic" z Gdańska do Stockhomu, na stronie 15 u dołu i pod zdjęciem mamy fragment opisujący obserwację świateł latarni Oksywie, Hel i Rozewie.


Ciekawostki aukcyjne [63]

Na aukcje zaglądaliśmy po raz ostatni pod koniec stycznia. Najwyższa pora by znowu coś z nich zaprezentować. Dzisiejszy odcinek zdominują głównie obrazy i stare kartki pocztowe.

Fot. aukcyjne

 


Zdjęcie na niedzielę - 21 kwietnia 2024

Jak pisałam w listopadzie 2023 roku w Kołobrzegu zaplanowano remont twoerdzy wraz z latarnią. Więcej w archiwalnym wpisie, a poniżej zdjęcie z kwietnia br. - jak widać latarnia jest już w rękach fachowej ekipy.

https://latarnica.pl/2023/11/24/wielka-inwestycja-w-kolobrzeskiej-latarni/

Fot. Małgorzata Ślatała / kwiecień 2024