Wiosna w poznańskim Ogrodzie Botanicznym [1]

W listopadzie 2018 roku - miesiącu podobnie jak grudzień jeszcze całkiem jesiennym - pokazywałam wam na Latarnicy barwną roślinność sfotografowaną w poznańskim Ogrodzie Botanicznym.

Ten miejski park (na szczęście czynny już cały kalendarzowy rok) jest idealnym miejscem do obserwacji zmian jakie zachodzą w przyrodzie wraz z nastaniem kolejnych pór roku.

Tak mi się to podoba, że z przyjemnością pędzę z aparatem aby uchwycić kolory, struktury, pejzaże i portrety drzew i krzewów. W ostatnich 2-3 tygodniach przyroda wybuchnęła zielenią i bujną roślinnością. Wszystko gwałtownie pod wpływem słońca i wysokich temperatur obudziło się i niemal krzyczy kwieciem.

Poniżej barwy wiosny uchwycone w ciepłą niedzielę kwietnia. Termometry wskazywały 19 stopni w cieniu. Jak to śpiewał Marek Grechuta?

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało, wiosna, ach to ty!

Fot. Latarnica / kwiecień 2019


Zdjęcie na niedzielę - 14 kwietnia 2019

W dzisiejszym niedzielnym wpisie fotograficznym moja własna kompozycja mająca zwizualizować oczekiwanie na ruszenie kolejnego latarnianego sezonu letniego AD 2019.

Fot. Latarnica / marzec 2019


Kocia strona wakacji 2018 [4]

W czwartym odcinku kociego lata zaprezentuję Wam w sumie trzy kuźniczne koty. Ten wpis zdominuje fantastyczny rudzielec - nie wiem dlaczego, ale najczęściej wręcz automatycznie nazywam takie koty Rudzikami - a poza nim zobaczycie kota Pomykacza (Pędziwiatra) z mariny oraz wczasowiczkę Bułeczkę.

Zacznijmy od Pomykacza (Pędziwiatra), bo to cud że udało mi się go uchwycić na zdjęciu. O tym kocie wiedziałam, że gdzieś tam po prostu jest. Czasami mignęła mi jego sylwetka, czasami zza traw wykuknęły ciekawskie oczy, ale generalnie jest bardzo bojaźliwy i jak widzi człowieka to ucieka. I właśnie takiego pomykającego - od mariny ku restauracji obok - uchwyciłam Pomykacza. (fot. 1). Lubi kursować na tym odcinku i mam nadzieję, że jest bystry i w porę ucieknie jadącym tam samochodom. Jakby nie było jest dowód, że istnieje.

Rudzik mieszka kilka domów od naszej kwatery w kierunku portu. Nie wiem czy kiedykolwiek wchodzi w progi domu, bo zawsze widzę go na podwórku, przy szopce z narzędziami lub krążącego po uliczce wiodącej nad zatokę. On również jest nieufny. O ile zdjęcia powoli sobie zrobić z dość bliska, to o dotknięciu futerka nie ma mowy. Nawet mając w dłoni kocie jedzonko. Nieprzekupny tubylec (fot. 2-10).

Pani Bułeczka/ Buła to wczasowiczka. Pierwszy raz widziałam ją dwa lata temu. Latem 2018 była w tym samym domu - choć przyjechała później niż my. Mieszka prawie vis-a-vis Rudzika i jest puszczana luzem. Choć specjalnie nie oddala się od domu, nie przeszkadza to jej jednak wychodzić na małą wąską ulicę i czaić się na ptaszki. A bywa, że Buła leży w niskich krzewach na posesjach obok i naprawdę głęboko śpi. Po prostu wyluzowana kuracjuszka na wczasach nad morzem (fot. 11-12).

Fot. Latarnica / Kuźnica, czerwiec 2018


Wakacje 2018 [6] - spacerkiem przez Hel

Być na Półwyspie Helskim, a nie odwiedzić Helu? Nie do pomyślenia. Nie potrafię sobie odmówić spaceru ulicą Wiejską i wizyty w pubie "Cpt. Morgan", gdzie jest wyśmienite jedzenie i wspaniała kawa. Jego wnętrze jest wyjątkowe, przywołuje dawne dzieje tego miejsca, od oglądania zgromadzonych eksponatów i studiowania map, sztychów i obrazów można się zmęczyć.

Poniżej kilka ujęć z jego wnętrza. W czerwcu zdarzają się jeszcze chwile, że można pstryknąć pustą salę.

Poniżej migawki ze spaceru ulicą Wiejską i trochę detali architektury. Poza tym jeszcze kilka ujść zabytkowego domu latarników i ogrodu przy nim oraz latarenki wypatrzone w oknach czy punktach gastronomii.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018 Hel


Pierwsza murowana latarnia - Hel

W minionym tygodniu pokazałam Wam na fotografiach helską latarnię - stan na czerwiec 2018 roku. Ale dziś patrząc na czerwoną wielokątną wieżę mało kto pamięta o latarniach historycznych Helu.

A przecież Półwysep Hel od dawien dawna wymagał jakiegoś zabezpieczenia żeglugi na tym odcinku akwenu morza w postaci obecnych tam ognisk i bliz.

O pierwszej historycznej blizie w postaci żurawia z kotłem pisałam tutaj: https://latarnica.pl/2019/03/15/najstarsza-helska-bliza/

Ale w XVIII wieku, kiedy powstały plany pierwszej murowanej latarni wciąż w nawigacji wokół kosy lądu Helu pomagała stojąca na cyplu kolejna bliza - żuraw. Tylko, że ta była już dalej od linii brzegowej (na wzniesieniu wydmy) i zbudowano przy niej skromny dom latarnika. Miało to miejsce około 1790 roku i obiekt jak i dom latarnika zaznaczono m.in. na mapie (jako Blisenberg) z 1826 roku. Ta bliza prawdopodobnie służyła statkom do 1827 roku czyli uruchomienia latarni murowanej.

Na początku XIX wieku zasoby finansowe Gdańska związane z wpływami z Helu (gdzie pobierano opłaty od statków zawijających do portu) były tak dobre, że postanowiono wybudować latarnię murowaną. Pierwsze plany powstały ok. 1806 roku, a ich autor pozostaje nieznany.

Plany konstrukcyjne prezentuję poniżej na archiwalnych przekrojach. Wiadomo, że prace budowlane w 1806 roku rozpoczęto, ale ile ich wykonano - nie przetrwały takie informacje. Jest to związane z okresem wojen napoleońskich. To one wstrzymały prace na wiele lat, bo brakowało mężczyzn do fachowych prac umożliwiających zbudowanie latarni morskiej.

Dopiero po 1826 roku wrócono do prac nad budową obiektu murowanego. Jednak już wtedy zmodyfikowano pierwotne plany i wprowadzono trochę zmian. Ciekawostką jest to, że brytyjska mapa z 1809 roku pokazuje iż w tym czasie wciąż działała stara bliza (żuraw), bowiem tylko ten obiekt zaznaczyli Anglicy w Helu.

Nowa latarnia zbudowana w latach 1826-27 miała już inny fundament i wygląd wieży (np. zwiększono ilość okien, dodano jedną kondygnację). Ale największa różnica wystąpiła w laternie, gdzie zainstalowana inne urządzenia świetlne (lampy, w których spalano olej rzepakowy). Helskie światło miało zasięg 17 Mm. Pierwsze "odpalenie" optyki przypadło na 1 sierpnia 1827 roku.

XIX wiek nie był jednak dobrym czasem w dziejach Helu. Całkowicie upadł i zniknął tzw. Stary Hel - osada której dziś na próżno szukać. Pożary i napaści przyniosły wyludnienie, a co za tym idzie Hel utracił prawa miejskie w 1872 roku.

Rok 1896 przyniósł nadzieje na dobre zmiany, bowiem Hel zyskał status "Kąpieliska bałtyckiego". W tym czasie remont przeprowadzono też na latarni. Została otynkowana na biało, zainstalowano przy niej armatę, z której oddawano ostrzegawcze strzały przy mglistej pogodzie.

Na wieży pojawił się maszt, na który wciągano syganły flagowe. Był on zainstalowany prawdopodobnie ok. 1905 roku. Maszt widać na ostatnim prezentowanym poniżej planie.

Przewodniki turystyczne z pocz. XX wieku wymieniają helską latarnię jako jedną z atrakcji. Można było ją zwiedzać za opłatą 30 fenigów. Jak pokazują liczne archiwalne fotografie - chętnych nie brakowało. Przewodnik Mieczysława Orłowicza z 1924 roku podaje już opłatę w polskiej walucie - latarnię można było zwiedzać przez cały dzień za opłatą jednego złotego.

Widoczny na starych kartkach pocztowych dom latarników przy latarni istnieje do dziś i pokazywałam go w zestawie zdjęć z 2018 roku. Archiwalna fotografia ukazuje go z lat 30-tych XX wieku, bowiem w 1929 roku rozpoczęto malowanie elewacji latarni w poziome pasy.

Nowe wyposażenie optyki laterny pojawiło się dopiero po 1926 roku. Był to sprzęt firmy Julius Pintsch z Berlina - urządzenie optyczne IV grupy z 4 soczewkami i lampą naftową. A wszystko na stole o wysokości 1 metra. (fot. archiwalna z latarnikiem poniżej). Na zdjęciu za postacią fragment osiemnastokątnej laterny.

W 1938 roku na wieży zamiast lampy naftowej pojawiło się oświetlenie elektryczne. Niestety wybuch II WŚ przyniósł kres dla tego obiektu. 19 września 1939 roku na rozkaz dowodcy Rejonu Umocnionego Hel latarnię wysadzono. Była doskonałym celem dla dla artylerzystów niemieckich.

Potrzeba obecności latarni morskiej w tym miejscu była tak znacząca, że plany nowego obiektu powstały już w 1941 roku a w 1942 po 7 miesiącach prac nowa latarnia była gotowa. Ale to już inny etap historii tego miejsca i inna latarnia.

Fot. i materiały archiwalne ze zbiorów Muzeum Helu [1-10]. Bardzo dziękuję za ich udostępnienie dla Latarnicy!

Ruiny wysadzonej w 1939 roku latarni - fot. ze zbiorów Irene Elsner
  • Wpis powstał na podstawie informacji opisanych w książkach: "Historia latarni morskiej Hel" Apoloniusza Łysejko, "Latarnie morskie polskiego wybrzeża" Mariana Czernera i "najstarsze latarnie morskie Zatoki Gdańskiej" Antoniego Komorowskiego.

Zdjęcie na niedzielę - 7 kwietnia 2019

W pierwszą niedzielę kwietnia taki tajemniczy dla wielu nadmorski obiekt - przypominający tylko wieżę latarni morskiej. Znajduje się on przy plaży w Dębkach. To wieża widokowa tzw. Rybaczówka. Więcej zdjęć Autorki tej fotografii na facebooku:

https://www.facebook.com/Znad-Morza-Bałtyckiego-Kasia-Foigt-2304003019815599/

Fot. Kasia Foigt / marzec 2019


Latarnia morska Hel - 2018

Wspominając wakacje AD 2018 nie sposób osobno nie wyróżnić wizyt "w" lub "przy" latarniach morskich. Nawet jeśli się idzie w te same miejsce rok po roku, zawsze coś ulega zmianie, jest inne.

W ostatnie lato zaskoczył mnie prawie dobiegający końca remont zabytkowego domu latarników. Myślałam z żalem, że ten obiekt już przepadnie, że trzeba go spisać na straty. A tu niespodzianka! Elewacja zewnętrzna była w zasadzie skończona, robotnicy wykańczali wnętrza przygotowywane pod turystów jako całoroczne kwatery do wynajęcia i wszystko prezentowało się wyśmienicie.

Sama helska bliza wygląda dobrze. Jest zadbana i jej czerwonawa wieża jest dobrze widoczna z różnych punktów spacerowych. Idąc jedną z dróg do plaży nad otwartym morzem, również nad linią drzew można już wypatrzyć górną partię latarni. Pierwsze zdjęcia pokazują właśnie jak ją widać z daleka.

Fot. Latarnica - czerwiec 2018


Ciekawostki aukcyjne [30]

Na internetowych aukcjach jak zwykle nie brakuje przedmiotów i archiwaliów z latarniami morskimi. Poniżej "sałatka" z takich przedmiotów: zdjęcia, obrazy, magnesiki, pocztówki itp. Przedmioty ze znakami wodnymi pochodzą ze serwisów aukcyjnych.

Fot. aukcyjne.


Wakacje 2018 [5]

Dziś kolejna fotoporcja wspomnień z nadmorskich wakacji. Są to oczywiście moje wspomnienia, ale wiem że niektórzy z was mają bardzo podobne. A nawet zdarzało się tak, że mieszkaliście na tej samej kwaterze w Kuźnicy co ja.

W tym odcinku nie ruszymy się poza Kuźnicę, ale w następnym będzie już Hel. Bo staram się wrzucać fotografie chronologicznie według zdjęć wykonanych w kolejne dni urlopu na Półwyspie Helskim.

Poniżej ujęcia z Kuźnicy od strony zatoki i otwartego morza. Prezentuję zdjęcia z różnych godzin - od porannych do zachodu słońca.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018.


Zdjęcie na niedzielę - 31 marca 2019

W ostatni dzień marca zapraszam na portowy tryptyk helski. Czy wiosna dotarła już na wybrzeże? Jak widać - TAK! Sezon turystyczny 2019 nad naszym morzem coraz bliżej, a w porcie helskim takie niesamowite niebo i barwy kutrów.

Fot. Grzegorz Elmiś / Hel - marzec 2019


Kocia strona wakacji 2018 [3]

Kontynuując prezentację naprawdę licznych kotów, które towarzyszyły mi podczas wakacyjnych dni na Półwyspie Helskim w czerwcu 2018 roku, nie mogę na samym początku pominąć ciekawskiej i przemiłej Góralki.

Teraz jak spojrzę pamięcią wstecz, to najbardziej proludzkie i otwarte na kontakty koty, spotkałam nad Zatoką Pucką w kuźnicznym porcie. Ta sesja była w ogóle spontaniczna i nie planowana. Nawet nie zabrałam ze sobą aparatu tylko telefon komórkowy, bo miał to być szybki poranny spacer a potem powrót na kwaterę i wypad do Helu.

Ale los postawił na mojej ścieżce Góralkę. Nie wiem, a może nie pamiętam jak miała na imię. Być może opiekunowie mi to mówili. Dla mnie zostanie Góralką, bo przebyła szmat drogi dużym autem aż z gór. Jako jedyna kotka z licznego domowego zwierzyńca lubiła podróżować i chętnie jeździła z swoimi ludźmi nad morze.

Opiekunowie Góralki - choć sami z gór i na co dzień prowadzą pensjonat - tuż przed sezonem wypalili na Półwysep Helski, bo kochali deski i wiatr. Tego poranka pakowali się pomału w drogę powrotną i nie specjalnie spoglądali co robi ich kot, który uwiązany do auta nie oddalał się zbyt daleko.

Ale ja zobaczyłam kota, a kot mnie. A raczej on poczuł co mam w torbie, bo bez kociej karmy i przysmaków nie ruszałam się z domu. Zawsze trafiałam na jakiegoś kota w potrzebie więc kocie jedzonko było stałym ekwipunkiem.

Jak widać na poniższych zdjęciach torba bardzo Góralkę interesowała. I oczywiście dostała co nieco. Ja pogadałam chwilę z jej opiekunami o tym jak nietypowym jest kotem lubiąc takie dalekie eskapady, a oni zaproponowali żebym ją wyprowadziła na spacer na plażę nad Małym Morzem (Zatoka Pucka), bo mieli jeszcze trochę pakowania sprzętu.

Samego spaceru nie sfotografowałam - tak byłam przejęta towarzystwem koteczki na smyczy i zaufaniem jakim mnie obdarzyli jej ludzie. Udałyśmy się na lśniacy w słońcu piaseczek, pochodziłyśmy po trawach i kamieniach.

Po powrocie do transportara koteczka padła u mych stóp pozwalając dotknąc brzuszka i ostatni raz wygłaskać. Trochę żałowałam że akurat teraz opuszczają Kuźnicę, bo z tych spacerów mogła się stać miła poranna tradycja. Ale widać takie było przeznaczenie, że spotkałyśmy się ten jeden jedyny raz. Doświadczenie na tyle mocne, że zostało w pamięci do dziś.

Może tego lata prżyjdżie mi spotkać Góralkę? Kto wie. Los prowadzi krętymi i niepoznanymi szlakami.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Nowozelandzka latarnia Cape Brett Light

Tak się czasami w życiu układa, że pewne materiały spadają do mnie znienacka, a ich urokowi nie mogę się oprzeć. Nawet jeśli moją największą pasją są nasze rodzime latarnie morskie. Egzotyka miejsca, położenie latarni oraz fakt, że raczej nigdy osobiście tam nie dotrę (choć nigdy nie należy mówić "nigdy") sprawiły, iż muszę się z wami podzielić tymi zdjęciami i to szybko.

Na fotografiach poniżej obejrzycie kilka ujęć niesamowicie położonej latarni morskiej na Wyspie Północnej (North Island) Nowej Zelandii - jednej z dwóch głównych wysp tego państwa.

Fotografie są całkiem aktualne - wykonane zostały bowiem w listopadzie 2018 roku. Ich autorką jest Marzena Józefczyk, której świetne zdjęcia z kraju i ze świata możecie znaleźć na facebookowej stronie Pstrykowisko: https://www.facebook.com/Pstrykowisko/

Po lewej stronie kadru słynna skała Hole in the Rock.

Fot. Marzena Józefczyk / 2018 [6x]

Poniżej kilka faktów nt tej latarni:

– zbudowana w 1910 roku
– obiekt nieaktywny nawigacyjnie od 1978 roku w starej wieży
– aktywne białe światło błyskowe usytuowane jest na białej cylindrycznej wieży z włókna szklanego o wys. 4 m stojącej przed zabytkową latarnią morską – wysokość światła 146 m n.p.m.
– wysokość wieży zabytkowej latarni 15 m
– okrągła żeliwna wieża, pomalowana na biało
– poniżej stoku z latarnią jednopiętrwy dom latarników - obecnie służy turystom
– do 2005 roku latarnia była w tanie krytycznym i wymagała remontu
remont obiektu przeprowadzono w 2007 roku
– w 2009 roku obiekt zarejestrowano jako zabytkowy i ważne miejsce historyczne
– Cape Brett jest narodowym rezerwatem krajobrazowym i znajduje się na końcu surowego półwyspu
– dostęp do latarni taksówką wodną lub pieszo około 20 km od Rawhiti-Whangamumu Road
– wieża latarni zamknięta, może być otwarta dla wycieczki zorganizowanej (dla większej grupy)
– opiekun obiekytu: Maritime New Zealand

Przy okazji chciałabym zachęcić do pooglądania i poczytania jeszcze ciepłej od maszyn drukarskich książki, którą zdobią i dopełniają wspaniałe fotografie wspomnianej już autorki zdjęć. "Gdy śmieją się oczy - czyli M. i T. w podróży" Marzeny Józefczyk i Tomasza Zawistowskiego to literacka przygoda okraszona humorem i trafnymi obrazami. Czyta się lekko, a przy okazji odwiedzamy różne kraje i kontynenty.

Cała istota tej książki ukryta jest w świetnie dobranym tytule. Te chwile, gdy śmieją się nam oczy są szczerym wyrazem istoty przeżywanych chwil. Oczy nie kłamią. Śmieją się, gdy działamy z pasją, gdy realizujemy siebie i sięgamy w realu po marzenia. I nie jest nawet ważne jakie problemy po drodze napotkamy, jakie kłody rzuci nam los pod nogi.

Nie będę ukrywać. Osobiście również "maczałam palce" w tym dziele, bowiem projekt graficzny i skład to moja skromna praca przekładająca dorobek autorów w realną papierową książkę. W tym przypadku projektowanie nic wspólnego z pojęciem "praca" nie miało. Bowiem każdy kolejny rozdział był czystą przyjemnością i przygodą, a kontakt z Autorami wyśmienity. Nawet jeśli podczas korekt byli tysiące kilometrów dalej, w mniej lub bardziej cywilizowanym terenie.

Książkę szczerze polecam, dostępna przez facebooka lub zamówienie na adres e-mail:


Widoki z podróży [24]

Czytelnicy Latarnicy i mojego profilu latarnianego na Facebooku podróżują, a za tym idzie przyjemność publikowania tutaj Waszych zdjęć.

Dziś chciałabym się z Wami podzielić przepięknymi fotografiami autorstwa Michała Poniatowskiego. Jego fotografie możecie podziwiać na facebookowym profilu oraz cieszyć oczy pięknem całego naszego wybrzeża na grupie fotograficznej "Bałtyk w obiektywie" czy "Hel w obiektywie", w których jest jednym z administratorów. Strony znajdziecie tutaj: https://www.facebook.com/groups/817602101727643/

oraz tutaj: https://www.facebook.com/groups/helwobiektywie/

Poniżej tylko niewielki ułamek zdjęć Michała - z naciskiem jednak na klimaty i zdjęcia latarniane. Moim faworytem jest zdecydowanie ujęcie latarni Stilo przez wydmy i mało typowe pokazanie helskiej blizy od strony lasu.

Stilo przez wydmy
plaża pod Stilo

Fot. Michał Poniatowski


Zdjęcie na niedzielę - 24 marca 2019

Pomału kończy się marzec. Moja dusza zaczyna się już ostro wyrywać na wybrzeże. Tęsknota za Kuźnicą i Półwyspem Helskim wchodzi w fazę bardziej intensywną.

I tak już będzie do wyjazdu na wakacje. Coroczna choroba, na którą znam tylko jedno lekarstwo: pobyt w określonym miejscu naszego wybrzeża.

Dziś w Zdjęciu na niedzielę widok przez niekompletny fragment muru w kuźnicznym porcie na nabrzeże z kutrami.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Ze starej prasy [62]

Dziś w cyklu Ze starej prasy zaglądamy do "Kuriera Warszawskiego" z 1938 roku. A dokładnie do jego wydania z 25 czerwca 1938 (nr 172). Tam opublikowano notkę prasową o tytule "ROZEWIE - otwarcie pokoju Żeromskiego w latarni rozewskiej".

Podtrzymywała ona legendę stworzoną przez rozewskiego latarnika Leona Wzorka o pobycie pisarza w latarni i pisaniu tam "Wiatru od morza".

Poniżej winieta "Kuriera Warszawskiego"

Poniżej strona z notką z Rozewia

Poniżej treść samej notki z 1938 roku


Latarnie Jamajki [3]

Wróćmy na chwilę na egzotyczną dla nas Jamajkę, z której mogę Wam pokazać kilka tamtejszych latarni morskich. W trzecim odcinku serii przyjrzymy się latarni Lover's Leap z zachodniej części wyspy.

Fot. Agnieszka Bańkowska / luty 2019 [8x]

Poniżej kilka faktów nt tej latarni:

– dokładna data powstania jest nieznana, prawdopodobnie lata 60-te XX wieku
– obiekt aktywny nawigacyjnie
– wysokość światła - imponująca - 530 m n.p.m. bowiem latarnia znajduje się na bardzo wysokim klifie
– wysokość stalowej wieży 30,5 m
– sześciokątna galeria z laterną, całość pomalowana w poziome pasy biało-czerwone
– zasięg światła 40 Mm
– najnowsza latarnia morska Jamajki zbudowana po tym, jak Jamajka uzyskała niepodległość (1962)
– wieża otwarta codziennie z wyjątkiem niedziel przez cały rok
– otoczenie latarni jest atrakcją turystyczną, w pobliżu znajduje się restauracja z tarasem widokowym
– figura pary kochanków przy latarni związana jest z romantyczną historią o tragicznym finale, w którym Mizzy i Tunkey skoczyli z wysokiego klifu wybierając śmierć nad rozdzielenie ich przez właściciela plantacji, który liczył, że oddalając Tunkeya na inną plantację zakończy ich związek. Para postanowiła uciec jednak pogoń dotarła do nich na klifie. Tam podjęli ostateczną i dramatyczną decyzję.

Poniżej widok lotniczy na imponujący klif

fot. marinas.com

Poniżej widok satelitarny na wybrzeże z położeniem latarni


Wakacje 2018 [4]

Czas płynie nieubłaganie do przodu, a ja jeszcze nie pokazałam wam tak wiele materiału fotograficznego, wykonanego podczas ubiegłorocznych wakacji na Półwyspie Helskim.

Dziś zostaniemy wyłącznie w Kuźnicy, która od lat 90-tych XX wieku jest moją bazą wypadową na cały Półwysep Helski i okolice.

Uchwycone wieczorową porą stare łodzie obecnie tworzą tzw. skansen łodzi i wyeksponowane są od strony Małego Morza. Wysłużone łodzie rybackie można oglądać na niewielkiej, malowniczej łące i przypominają o dawnych czasach i okresie kiedy służyły miejscowym rybakom.

Wybrany na dziś komplet zdjęć zamyka zachód słońca oraz księżyc nad plażą w Kuźnicy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2018


Zdjęcie na niedzielę - 17 marca 2019

Zima w tym roku wyjątkowo nas oszczędziła jeśli chodzi o warunki atmosferyczne. Pierwsze dni z temperaturą powyżej 10 stopni na plusie były już w lutym. Pierwsze dni z temperaturą dochodzącą 20 stopni na plusie mieliśmy już w tym miesiącu.

Tym łatwiej sięga się przy takie aurze po fotografie letnie, bo pogoda kieruje moje myśli już na tematy wakacyjne. To urocze zdjęcie latarenki w porcie we Władysławowie zrobiłam podczas ubiegłorocznych wakacji na Półwyspie Helskim.

Trochę martwi moje oczy "połatane" kolorystycznie poszycie zewnętrzne latarni, ale może doczekam się, że zobaczę ją w lepszej formie.

Port we Władysławowie

Fot. Latarnica/ czerwiec 2018


Najstarsza helska bliza

Jeśli chce się rozmawiać o historii helskich latarni morskich, nie sposób nie wspomnieć tej, o której wiemy najmniej - ale której istnienie potwierdzają pisane źrodła.

Zanim na Helu pojawiły się "klasyczne" latarnie, mające postać zwężających się ku górze murowanych wież na helskiej kosie znajdowała się tzw. bliza mająca postać wysokiego żurawia z wiszącym miedzianym koszem. W nim palono smołę i węgiel drzewny.

Notkę prasową na temat wizyty w Helu króla Jana III Sobieskiego (XVII wiek) prezentowałam już na Latarnicy w cyklu Ze starej prasy. Dziś pragnę jedynie przypomnieć archiwalne ujęcia pewnego kopca, który stanowił dawną podstawę blizy. Odkrycie to miało miejsce przed II WŚ na terenach przy helskim Kurhausie (Hotel Polonja).

Poniżej artykuł prasowy nt odkrycia ruin latarni.

Ze zbiorów Muzeum Helu.

Poniżej archiwalne ujęcia miejsca odkrycia ruin.

Odsłonięta podstawa starej blizy
ok.1937

Ze zbiorów Muzeum Helu - 2x

To tyle jeśli chodzi o historię i najstarszą helską latarnię. Można próbować sobie dziś wyobrazić taki obiekt w postaci dużego żurawia, bo przywykliśmy jednak do bardziej klasycznych latarni czyli wysokich wież zwieńczonych laternami z sercem latarni - czyli jej optyką (aparatem świetlnym).

Ale jest takie miejsce we współczesnym Helu, gdzie możemy replikę starej blizy zobaczyć w realu. To Muzeum Helu - placówke, o której również już pisałam i pokazywałam na fotografiach.

Muzeum mieści się w poniemieckim betonowym bunkrze, zaraz za torami kolejowymi idąc / jadąc w kierunku z Helu do Juraty. Ma swoją stronę internetową http://muzeumhelu.pl/ oraz profil na facebooku - https://www.facebook.com/muzeumhelu/

Na "dziedzińcu" przed wejściem do bunkra stoi wysoko i góruje nad nami właśnie taka dawna helska bliza. Poniżej kilka jej ujęć o różnej porze.

Fot. Muzeum Helu- 5x

Serdecznie dziękuję Panu Ryszardowi Kretkiewiczowi z Muzeum Helu za podzielenie się opublikowanymi dziś materiałami.


Latarnia z kalendarza - marzec 2019

Miesiąc marzec na swojej karcie prezentuje wizerunek latarni Portland Head ze stanu Maine (USA). Akurat z rozpoznaniem tego obiektu nie było problemu, bo to jedna z najpopularniejszych wizerunkowo latarni na świecie w ogóle.

Jej sylwetka bardzo często pojawia się w kalendarzach, na kartkach, reklamach, filmach, gadżetach latarnianych czy okładkach książek, notesów, zeszytów.

Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:
– obiekt aktywny nawigacyjnie
– wysokość światła 31 m n.p.m.
– wysokość wieży 24,5 m
– do 1813 roku - kiedy to obiekt był odbudowywany - mierzyła 18 m wysokości
– okrągła wieża pomalowana na biało, przylegająca do budynku latarników
– laterna pomalowana na czarno
– na 1 piętrze budynku znajduje się muzeum
– najstarsza latarnia morska w stanie Maine 
– jedna z najstarszych latarni USA
– znajduje się na cyplu na południe od Portland
– gruntowny remont obiektu przeprowadzono w 2005 roku
– uporządkowanie okolicy latarni (tzw. Fort Williams przeprowadzono w 2014 roku
– w 2016 roku naprawiono pęknięcia w murze
– muzeum otwarte codziennie od maja do października
– wieża zamknięta dla turystów

Poniżej karta marcowa z latarnią Portland Head (Maine, USA)

Poniżej zabytkowe soczewki Fresnela z latarnia Portland Head

Fot. lighthousefriends.com

Poniżej historyczny wizerunek ze starej karty pocztowej

Fot. leuchtturm-welt.net

Poniżej widok z lotu ptaka

Fot. marinas.com

Poniżej widok satelitarny z Google Maps

Więcej o samej latarni i jej otoczeniu na https://portlandheadlight.com


Privacy Preference Center