Z ogromną przyjemnością dwa tygodnie z rzędu spędziłam z tzw. „kocimi lekturami”. Tak się złożyło, że kocia tematyka utworzyła stosik książek i wieczoram zasiadałam w fotelu, by otulić się nie tylko mruczeniem mojej kotki Myszy – nieodłącznej towarzyszki czytania – ale i tematyką pełną futrzastych bohaterów.

Z bijącym sercem wyczekiwałam na przybycie przesyłki od Wydawnictwa Mando z egzemplarzem „Kociej kawiarni„. Bo jakaż lektura może być idealniejsza na jesienne listopadowe wieczorny nad tą, w której pachnie kawa, mruczy kot, a na dodatek przebywamy w pięknej Barcelonie.

Zastanawiałam się jaki potencjał może mieć historia rozgrywająca się w kociej kawiarni. A z drugiej strony dostrzegałam też oczywistą prawdę – jak może nie przemawiać powieść, w której będą koty i ludzie. Bo jak wiadomo, każdy pojedynczy kot to już osobna księga do opisania, a 7 kotów z książki Anny Sólyom to cała złożona historia pełna mruczącej mądrości.

Miałam ogromne oczekiwania wobec tej prozy. Potrzebowałam dobrej opowieści, która odsunie mnie po dniu pracy wystarczająco daleko od codzienności, bym całkiem przenosiła się do innego świata. Jak zwykle dopełniłam swojego rytuału czytelniczego – poza fotelem i punktowym oświetleniem na książkę był koc, kawa i kot. Idealne by zacząć „Kocią kawiarnię” prawda? Więc otworzyłam okładkę. Na lewym skrzydle zobaczyłam sympatyczną twarz Autorki i przeczytałam te kilka znaczących słów: „pisarka, terapeutka, absolwentka filozofii”. Wszystko stało się jasne. To nie będzie zwykłe czytadło. Znajdę tutaj coś więcej i bardzo tego więcej pragnęłam.

Pierwszy był element zaskoczenia: historia Nagore wciągnęła mnie od samego początku. I to jak! Planowałam podzielić lekturę na kilka wieczorów, ale nie udało się. Gdyby nie wczesna pora wstawania do pracy połknęłabym całość na raz, a tak zajęło mi to dwa – idealnie spędzone – wieczory. Powieść składa się z 23 krótkich rozdziałów. Łatwo między nimi na chwilę przerwy (na dolanie jesiennej aromatycznej herbaty lub korzennej kawy) i zadumania nad właśnie przeczytanym fragmentem.

Bohaterką „Kociej kawiarni” jest Nagore, którą poznajemy w chwili tzw. życiowego dołka. Wszystko się jej zawaliło. Rozpadł się związek, biznes – który budowała z partnerem za granicą tym samym przestał istnieć, powróciła do kraju, nie ma pracy, nie ma stałych dochodów, wynajmuje mieszkanie w nietaniej Barcelonie. Jak przetrwać i nie popadać w depresję oraz coraz większe długi? Sytuacja wydaje się patowa i coraz bliższa ku najprostszemu rozwiązaniu – powrotowi do domu rodzinnego z podkulonym ogonem. Tego Nagore pragnie się ustrzec. Nie chce pokazać rodzicom życiowej porażki na wielu frontach.

Z pomocą przychodzi jej przyjaciółka, która ofiarowuje pomoc w postaci pracy w Barcelonie. To oznaczałoby koniec choć części problemów. Ale… Jest mały problem. Ta praca nie będzie mieć nic wspólnego z tym co dotychczas robiła, nie wykorzystuje też jej wykształcenia artystycznego i co najgorsze zmusi ją do skonfrontowani się ze swoim wielkim lękiem.

Na ten moment jedyne miejsce, gdzie mogłaby od razu podjąć pracę to posada współprowadzącej lokal kociej kawiarni. W czym leży problem? W życiu Nagore to akurat kwestia bardzo trudna i zdawałoby się nie do przeskoczenia. Cierpi ona bowiem ailurofobię czyli lęk przed kotami. Niezły start, prawda?

Postawiona przez życie pod ścianą decyduje się iść na rozmowę i tak poznajemy drugą bohaterkę tej powieści – japonkę Yumi. Yumi zdecydowała się przewalić swoje życie do góry nogami i przeprowadziła się do Hiszpanii by otworzyć tak popularne w jej ojczystym kraju Neko Cafe. Mamy więc dwie bardzo interesujące postaci, z dwóch zupełnie różnych kultur. A pomiędzy nimi na scenę wkracza 7 kocich bohaterów – podopiecznych kawiarni, koty o różnej historii i po wielu przejściach przeznaczone docelowo do adopcji.

Mogłabym tu dalej snuć tą opowieść, bo kiedy do niej powracam teraz myślami czuję tą samą przyjemność i ekscytację jak wtedy gdy ją dopiero karta po karcie odkrywałam, ale nie o to chodzi by streszczać całą książkę. Mamy więc Nagore i Yumi, siódemkę kocich terapeutów i mistrzów zen oraz kilka postaci, które dopiero się w tej opowieści pojawią i na zawsze wpłyną na dalsze losy obu pań.

Powieść Anny Sólyem ma idealnie dobrane motto, które znajdziemy przed 1 rozdziałem: Zdarzyło mi się mieszkać z mistrzami buddyzmu zen, a każdy z nich był kotem – Eckhart Tolle. To prawda. Koty potrafią nas wiele nauczyć i czasami wystarczy przyjrzeć się wnikliwie jak celebrują każdy dzień, co jest im bliskie, a co ważne by dostrzec, że są idealnymi terapeutami i uczą ludzi jak żyć pełnią życia nie marnując ani chwili na to co nieistotne.

Nagore zatrudnia się w kawiarni. Staje tam twarzą w twarz ze swoi lękiem, ale i z coraz wiekszą fascynacją patrzy na koty. Musi je bowiem karmić, czyścić im kuwety, jeździć z nimi do weterynarza. Jej niekoci dotąd świat staje się bardzo kotami wypełniony. Czy da radę długo tak wytrwać?

Relacja Yumi i Nagore to przepięknie oddane spotkanie różnych kultur ale i ludzi, dla których dotąd istniały zupełnie inne priorytety życiowe. Te dwa światy połączą koty. One stają się mostem porozumienia i nowej ścieżki do dalszego etapu życia. Bohaterka nagle musi przejść przez ten most by zacząć stąpać ścieżką po zerwanym związku, po powrocie do kraju, po poznaniu, że koty nie są takie straszne…

Życie Nagore wkracza w nowy etap, gdy w Neko Cafe pojawia się Marc (odtąd stały klient kawiarni) oraz nowy kot Sort – podrzutek. Po drodze poznajemy coraz bliżej wszystkich mruczących podopiecznych kawiarni (a ich imiona to: Cappucino, Sort, Chan,Smokey, Figaro, Likier i Shere Khan) i widzimy jak ważne życiowe nauki dają one Nagore. I tu dochodzimy do istotnej kwestii jeśli chodzi o tą książkę.

Kocia kawiarnia” jest – poza doskonałą powieścią z bardzo sympatycznymi postaciami – jednak trochę terapią i wykładem z filozofii życia. Patrząc w ten sposób na tą książkę to czuć wyraźnie wykształcenie i pracę zawodową autorki jako terapeutki. Pięknie przemyciła w historię Nagore, Yumi i Marca oraz siedmiu kotów to, co może być bazą pod nowe, pełne i wartościowe życie. W kolejnych rozdziałach poznajemy jaką życiową naukę odkrywa Nagore od kolejnego podopiecznego Neko Cafe. Wystarczy tylko zacząć dostrzegać to co jest naprawdę ważne. A mistrzami w pokazywaniu tego są koty. Te doskonałe istoty o wielkiej wrażliwości mogą nas niejednej mądrości nauczyć. Kto ma w domu kota zapewne nie raz się o tym przekonał. To proste nauki zamknięte w takich prawdach jak:

[…] Koty są ekspertami od drzemek. W ten sposób radzą sobie z traumami. […]

Zwalczanie stresu poprzez sen. […]

Pierwsza zasada kociej filozofii – bądź szczerze autentyczna. […]

Zachowaj czujność, a odkryjesz wokół nowe możliwości.*

  • wszystkie cytaty z „Kociej kawiarni

Niby oczywiste, ale jak trudno to dostrzec w codzienności pełnej pośpiechu. Książka Sólyem to opowieść o stracie, ale i o zysku. O tym co nas w życiu tłamsi, ale też o tym co może podnosić i sprawiać, że pofruniemy. Wydawca reklamując tą opowieść pisze, że ta historia otula lepiej niż ciepły kot. I jest w tym prawda. Ogrzałam się tą lekturą, podniosła mnie ona na duchu, dała dużo przemyśleń i ciepłych refleksji, pozwoliła też skonfrontować swoje życie z mądrościami przekazywanymi przez siedem kawiarnianych kotów. Czytelnik znajdzie tu też oczywiście opowieść o miłości, ale także o przemijaniu i wartości podejmowania ryzyka poprzez wkraczanie na nieznane ścieżki.

Podsumowując: Latarnica poleca!

Podstawowe dane książki:

Tytuł: Kocia kawiarnia
Tytuł oryginalny: Neko Cafe
Autor: Anna Sólyom
Tłumaczenie z hiszpańskiego: Joanna Ostrowska
Wydawca: Wydawnictwo Mando
Objętość: 192 strony
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydanie: I, Warszawa 2022

Poniżej okładka – front i tył oraz grafika na wewnętrznych skrzydełkach

Poniżej własne kompozycje – inspirowane lekturą i wspólnym czytaniem tej książki z kotką Myszą

Fot. Latarnica / listopad 2022