Kończę dziś ostatecznie koci wakacyjny cykl dotyczący mruczków z Kuźnicy spotkanych w czerwcu 2020 roku. W tym odcinku tzw koty bezimienne czyli takie, które spotkałam raz, góra dwa razy i nie nawiązałam z nimi relacji. Po prostu udało mi się pstryknąć zdjęcie.

Trzy wydają mi się prawdopodobne do zidentyfikowania, ale głowy nie dam, że to one. Kota śpiącego na kartonach w kąciku straganu warzywnego poznałam lepiej następnego roku. I w relacjach z wakacji 2021 pojawi się więcej fotek.

Kotek czarny śpiący przy kole auta zawsze był przeze widywany na tej samej posesji i zawsze gdzieś przy samochodach.

Biało-czarny kawaler na kamykach ujawnił się na posesji przy dużym sklepie spożywczym. Przedostatnie zdjęcie – kot w czerwonej obróżce – to prawdopodobnie Behemot z mariny.

Rok 2020 był przemiłym kocim latem. Zapamiętam go na zawsze z racji ostatniego spotkania z Chochraczem, którego zawsze będę traktować jakby był po części moim kotem. Skradł mi serce i ma w nim swoje stałe, szczególne miejsce.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020