Najwyższa pora wrócić do mruczących mieszkańców Półwyspu Helskiego. Dziś zaprezentuję koty nie tylko z Kuźnicy, ale i z Jastarni i Juraty.

Stacyjka – to kotka spotykana kilka razy w ubiegłoroczne wakacje na peronie stacji Jastarnia. Bardzo proludzka, chętna na głaski i zjadanie przysmaków. Podbiegająca na zawołanie. Martwiło mnie że jej miejscem bytowania jest peron choć wyglądała dobrze i zdrowo i na pewno przychodziła tam ze swojego domu albo chociaż przydomowego ogródka.

Juracka Sfora – to grupa kotów spotkana za pasmem wydm od strony zatoki tuż przy pensjonatach i zielonych terenach kwater dla letników. Przy murkach stały miseczki więc były regularnie dokarmiane, ale nie odebrało im to chęci skorzystania z okazji konsumpcji tego co miałam dla kotów przy sobie. Sfora była płochliwa i nieufna, ale okazy kocie całkiem udane i piękne.

Krawacik – stara znajoma z kuźniczego portu. Zazwyczaj bytująca tylko blisko swojej szopki z rybackimi narzędziami, tym razem ośmieliła się ruszyć na falochron portowy. Jej złote oczy zawsze mnie czarowały.

Czarna – kotka domowa z okolic kuźnicznej mariny, wieczorami udaje się na spacery po okolicy. Charakterystycznym znakiem jest niewielki kikutek ogona i ciemna plamka przy nosie. Mieszka ze znanym celebrytą kotem Tadeuszem i białą Maki.

Pantera – pojawia się i znika, to bardzo niezależny kot, któremu nie zależy na kontaktach z człowiekiem. Bytuje sobie swobodnie w porcie i nad zatoką i eksploruje własne tereny łowieckie.

Fot. Latarnica / czerwiec 2020