Pewnie wielu z was zaglądało tutaj wcześniej i nie rozumiało tej długiej ciszy blogowej. Nie miałam możliwości wrzucenia tutaj wcześniej choć zdania wyjaśnienia.

Ale już to nadrabiam. Dzień przed wyjazdem na wakacje padł mój domowy laptop z całym archiwum fotograficznym i latarnianym. Ponieważ wyjeżdżałam na 2,5 tygodnia nie było szansy ratować go od razu, musiał zaczekać do mojego powrotu.

Po powrocie były próby samodzielnej reanimacji mojego laptopa Apple a kiedy po ponad tygodniu wszelkie próby nic nie dały trafił ostatecznie do serwisu.

Tam okazało się, że powód awarii jest błahy ale skutkowało to i tak całkowitym nie uruchamianem się systemu i nerwami, że utracę dane.

Wszystko dobrze się skończyło. Mój Mac jest znowu ze mną i nic nie utraciłam. Pomału wracam do świata użytkowników laptopów i blogowania. Zaczną pojawiać się ostatnie foto wpisy z wakacji 2019, by dać szanse na te już z 2020 roku.

Urlop na Półwyspie Helskim był wyśmienity jak zawsze. Mam mnóstwo zdjęć i wrażeń na cały kolejny rok.

Fot. Pexles.com [2x]