W ostatnie lata, okres listopad-grudzień poza faktem że jest intensywny w pracy, ma dla mnie osobisty wymiar wytężonej pracy, bo w tym czasie trwa świąteczna zbiórka darów dla poznańskiego schroniska dla zwierząt.

Co roku jesienią zastanawiam się czy dam radę, czy siły pozwolą, czy czas się znajdzie. Ale po tym co przytrafiło się zdrowotnie mojemu kocurowi latem uznałam, że moja kondycja w tym roku zupełnie nie ma znaczenia.

Tak naprawdę nie jestem pewna, czy to nie była nasza ostatnia wspólna zbiórka. „Wspólna” czyli moja i Errora. Wiedziałam, że nie będę mogła wymagać takiego pozowania do zdjęć z darami jak kiedyś, ale mimo to pomału, cierpliwie ogarnęliśmy wszystko. Ostatnie podarunki zawiozłam osobiście do kociarni 30 grudnia.

Nie mogłam też migać się własnym zmęczeniem, bo przyzwyczajeni do naszych akcji przyjaciele z facebooka zaczęli dopytywać o zbiórkę jeszcze zanim się zaczęła. A skoro ludzie chcą pomagać i dawać coś od siebie potrzebującym zwierzętom nie mogłam się wycofać.

Jak zwykle zwierzoluby dopisały. Dostaliśmy ogromną ilość paczek i wiele kilogramow było do przerzucenia. Tutaj ogromne podziękownaia dla naszego partnera logistycznego – poznańskiego oddziału PickPack – kurierów od zadań specjalnych. To oni głównie nosili i dowozili.

Przemiłą i skuteczną odnogą naszej zbiórki okazała się akcja na poznańskim uniwersytecie. Tam zebrano kilkanaście ogromnych kartonów.

Poniżej galeria Darczyńcow, która jest dostępna również na profilu kot.ERROR na facebooku. Jest tam rownież galeria wszystkich podarunków, które zostały wywiezione do schroniska.

Jeszcze raz wszystkim dziękuję, w tym także mojemu Erusiowi, że dał radę to całe dwumiesięczne zamieszanie znieść, mimo kiepskiej kondycji zdrowotnej. Dary były przekazywane od osób lub zwierzaków tych osób stąd na obrazkach poniżej i ludzie i zwierzęta. Czasami była prośba o zachowanie anonimowści lub zachowanie zdjęcia profilowego z facebooka.