Kolejny data 28 grudnia w moim życiu. Kolejne urodziny futrzastego przyjaciela ze schroniska. Ale w tym roku to nie było takie oczywiste. Mamy za sobą bardzo trudne pół roku. Latem zmieniła się optyka i perspektywa. Jeden wypadek zatrząsł naszą stabilną relacją człowiek-zwierz. To miała być zwykła diagnostyka, zakończyła się udaną operacją w narkozie ale po niej w środku nocy nadeszło coś czego skutkiem był upadek z dużej wysokości i uderzenie głową o twardy mebel. Nie jestem jeszcze w stanie pisać o tym z detalami, mimo że mija prawie pól roku.

Ten sam wpis umieszczam dziś na facebooku kota Errora. Jestem go winna ludziom, którzy nas cały czas wspierali i nadal dają kopa do działania.

Dziś, 28 grudnia 2019 roku przypadają 11 urodziny Errora, a 9 lat jest już kocisko z nami i dzielimy życie na dobre i złe. To ZŁE przyszło do nas latem znienacka po zabiegu chirurgicznym Erusia w narkozie i ze skutkami walczymy do dziś. Tamtej nocy czułam, że świat mi się zawalił, że to już koniec… Patrząc na stan Erroka nie wierzyłam że może z tego wyjść. Ale w tym ciemnym tunelu byliście z nami WY – przyjaciele wirtualni i realni z Kociobuka. Dostaliśmy tyle dobrej energii, wsparcia, także tego materialnego na najpotrzebniejsze pierwsze badania, diagostykę, leki, preparaty. To że dziś świętujmy te 11 urodziny to dla mnie CUD, ale ogromna wiara była w was i wetach i nie pozwalaliście pomyśleć o poddawaniu się. 
Gdy dziś przypadkiem trafię na filmik lub zdjęcie z tego okresu (a celowo jeszcze nie jestem w stanie ich oglądać, bo tak są bolesne) to dopiero dostrzegam jak daleką drogę przeszliśmy (od kota nieruchomo leżącego w jednym miejscu, poprzez suwaczka wlokącego tylne łapki i nie załatwiającego się samodzielnie, poprzez fazę niekontrolowanych upadków i zawrotów do tego co jest dziś). Nie ma co ukrywać ogromna moc i chęć życia była także w tym małym kocim ciałku (niemłodym już) – które każdego dnia pokazywało, że da radę i pójdzie w postępach do przodu. 
Nie wiem CO przed nami, nie wiem ILE przed nami. Nie zamierzam dziś nic ubarwiać. Bo okazaliście tyle troski i pomocy, że też powinniście wiedzieć jak jest. Bywa że jest naprawdę bardzo źle. Okresy lepszej i gorszej kondycji przychodzą falami nawet w ramach jednej doby. Każdy dzień to wyzwanie. W tej chwili borykamy się z astmą, tarczycą, problemami neurologicznymi, nawracającymi problemami z pęcherzem czy kocimi nerwami i agresją. Errorek dostaje w tej chwili dobowo 9 leków. To dużo jak na kota trudnego w obsłudze. Do tego wagowo jest go połowa tego ile ważył w normalnym okresie stabilizacji zdrowotnej. Ale staramy się. Pilnujemy, dbamy, kochamy… Umowa adopcyjna to nie papier do wyrzucenia do kosza. To zobowiązanie na wielu frontach. Na lata. 
Przed nami w styczniu kompleksowe badania krwi, które pokażą w jakiej kondycji jest obecnie Eruś. Dlatego też chciałam bardzo zrobić z nim kolejną zbiórkę świąteczną. Trochę na innych zasadach, trochę mniej go obarczając. Ale pamiętał co to kontrola darów i że trzeba przy nich posiedzieć. Tyle możemy zrobić wspólnie, my i wy wszyscy. Nam szczególnie zależy, bo gdyby nie Schronisko dla zwierząt w Poznaniu nie byłoby naszej historii, relacji i tych 9 wspólnych lat. Nie jest lekko, bo od pół roku sypiam w systemie pobudka co 1-1,5 godziny aby dać mu jeść, ale wiem że przybranie na wadze to kluczowa sprawa. Waga w styczniu pokaże czy coś drgnęło.
A na razie żyjemy dniem bieżącym, a to oznacza dziś spokojne świętowanie. Bo dotarłam do punktu (data ego urodziny), który jeszcze parę miesięcy wstecz był dla mnie mrzonką i marzeniem. Ale jesteśmy tu razem dziś i teraz.
Jeszcze raz dziękuję wszystkim za każdy najdrobniejszy gest wsparcia i pomocy dla nas. Jesteście nieustającym wsparciem i inspiracją. Także kopem w tyłek, kiedy chciałoby się schować w kącie i już tylko płakać. Kto może niech wypije dziś toast za walecznego Erusia

A po uczcie dokładne mycie!

Fot. Latarnica / 28 grudnia 2019